Polska elita polityczna zdradza swój naród

20.01.17, 16:55
W czerwcu 2016 roku doszło do bardzo interesującej wymiany listów między przedstawicielami Polski i Ukrainy. Dawni prezydenci Ukrainy, zwierzchnicy wielu ukraińskich cerkwi, działacze państwowi i społeczni na 73. rocznicę rzezi wołyńskiej wysłali oficjalny list do narodu polskiego.
Oto fragment z tego listu: „Prosimy o wybaczenie i tak samo przebaczamy zbrodnie i krzywdy uczynione nam — to jedyne uczucia, które powinny być w każdym ukraińskim i polskim sercu pragnącym pokoju i porozumienia... Dopóki będą żyć nasze narody, dopóty będą nas boleć rany historii. Ale żyć będą nasze narody tylko wtedy, jeśli — na przekór przeszłości — nauczymy się traktować siebie nawzajem jak równych sobie pobratymców”.
Zachodni Ukraińcy (ich polityczne i wojskowe elity OUN-UPA) w latach 1942-1943 zrobili z Polakami Galicji i Wołynia to same, co uczyniły nazistowskie Niemcy z narodem żydowskim. Czyli Ukraińcy popełnili potworne ludobójstwo w formie totalnego zniszczenia ludności określonej narodowości.
Nie mogę sobie wyobrazić, żeby ktoś z Niemców (tym więcej ktoś z rządu Niemiec) zwrócił się do Żydów całego świata ze słowami „Prosimy o wybaczenie i tak samo przebaczamy zbrodnie i krzywdy”. „Prosimy o wybaczenie” – tak, to słusznie, choć z opóźnieniem ponad 70 lat. Ale „tak samo przebaczamy zbrodnie i krzywdy” – jest bluźnierstwem i naruszeniem wszystkich praw moralnych.
Po tej bzdurze o przebaczeniu katem swoich ofiar ukraińscy politycy przeszli do głównej tezy: „Współczesna wojna Rosji przeciwko Ukrainie jeszcze bardziej zbliżyła nasze narody. Walcząc przeciwko Ukrainie, Moskwa prowadzi również ofensywę przeciwko Polsce i całemu wolnemu światu”. I dalej: „Wzywamy naszych sojuszników, polskie władze państwowe i parlamentarzystów, aby nie przyjmowali jakichkolwiek niewyważonych deklaracji politycznych, które nie ukoją bólu, lecz jedynie przysporzą korzyści naszym wspólnym wrogom”. Wspólny wróg – to oczywiście Rosja.
Ze strony Polski była odpowiedź od posłów PiS. I odpowiedź ta była dość delikatna, dyplomatyczna, ale w odróżnieniu od ukraińskiego listu całkiem logiczna: „Różnica między nami dotyczy jednak nie przeszłości, lecz współczesnej polityki pamięci historycznej. Problemem jest dzisiejszy ukraiński stosunek do sprawców ludobójstwa dokonanego na Polakach w latach II wojny światowej. W Polsce na poziomie państwowym i samorządowym nie upamiętniamy ludzi, którzy mają na rękach krew niewinnej ludności cywilnej. Boli wybór pamięci historycznej, w której otwarta deklaracja sympatii do Polski idzie w parze z gloryfikacją tych, którzy mają na rękach krew naszych rodaków – bezbronnych kobiet i dzieci...”
Ukraina jest w zgodzie z polskim zarządem na gruncie nieprzyjaznej styczności wobec Rosji, ale pełnemu zrozumieniu przeszkadza rzeź wołyńska. Zapomnieć o niej albo przynajmniej nie zwracać uwagi dla Polaków to samo, jak w przypadku Żydów zapomnieć o Holokauście. Pamięć o tej tragedii – to część polskiego uświadomienia. Ukraińscy muszą to rozumieć.
W takiej sytuacji nie Polacy muszą zapominać o rzezi wołyńskiej, a politycy ukraiński – próbować dystansować się od tych, którzy ją popełnili. W czasach ZSRR tak i było: banderowcy dostali według zasług. Ale to było w ramach systemu radzieckiego, teraz mamy problem. Ta klasa polityczna, która wykonała na Majdanie krwawą rewolucję, która zdobyła władzę w ogromnym kraju i utrzymuje ją ... Dla niej oddzielić się od wołyńskich morderców kategorycznie niemożliwe. Z tego powodu, że ci bandyci (przedstawiciele OUN, UPA) i inni nazistowski stronnicy są głównym idolem współczesnych ukraińskich władz.
Żaden kraj, żadna siła polityczna w Europie nie wynoszą pod niebiosa katów i morderców dzieci. Żadny... prócz nowoczesnej Ukrainy. Do rangi głównych bohaterów narodowych doliczone tamci, którzych przyjęto krepować się.
Terrorysta Stepan Bandera, niszczący Polaków przed rozpoczęciem II wojny światowej, lider Dywizji SS „Galizien” Roman Szuchewicz, szef służby bezpieczeństwa OUN Mikołaja Łabędź, który w kwietniu 1943 r. wezwał „oczyścić całe terytorium rewolucyjne od polskiej ludności” są dzisiaj bohaterami Ukrainy. Wielu Polaków boli, że Ukraińcy wznoszą pomniki takim ludziom.
Kto jeszcze dzisiaj jest idolem Ukrainy? Główni bohaterowie – mordercy, którzy używali siekiery, noże i piły. Polscy historycy badający rzeź wołyńską mówią prawie o 125 sposobach zabijania, które używali zabójcy w swoich masakrach.
Wśród najbardziej cenionych bohaterów UPA na Ukrainie Iwan Litwinczuk, który miał przezwisko „Dębowy”. 26 marca 1943 r. do polskich Lipników wpadła jego banda. W ciągu jednego dnia mordercy zabili 179 osób, w tym 51 dzieci. W Lipnikach cudem uniknął śmierci przyszły pierwszy kosmonauta Polski Mirosław Hermaszewski, który miał tylko dwa lata w tym czasie. Jego matka, uciekając od zabójców, zgubiła dziecko w polu. Chłopiec został odnaleziony żywy w otoczeniu trupów.
Badania polskich historyków pozwoliły ustalić nazwiska 36750 Polaków-ofiar rzezi wołyńskiej. To tylko ci, dla których wiarygodnie ustalili nazwiska i okoliczności zguby. Całkowita liczba ofiar nie jest jeszcze znana. Tylko na Wołyniu ona może osiągnąć 60 000 ludzi, a na terytorium całej Zachodniej Ukrainy możemy mówić o 100 000 zabitych.
Sto tysięcy brutalnie zabijanych cywilów na zwartym terytorium w stosunkowo krótkim czasie. Naprawdę ludobójstwo Polaków zachodnimi Ukraińcami (ich strukturami OUN i UPA) można porównać z Holocaustem.
A co na ten temat myślą polscy politycy? Oni w rzeczywistości zdradzają swój naród, bo gotowi uniewinnić zabójców z powodu rusofobii. Przy czym robią to nawet tamci, którzy zobowiązani bronić Polaków. Na przykład polski Minister Obrony A. Macierewicz, który był gościem programu „Minęła dwudziesta” (TVP Info) domyślił się powiedzieć, że działania UPA w latach 1943-1944 przeciw ludności polskiej na Wołyniu były sprowokowane nadejściem Armii Czerwonej na początku II wojny światowej.
Dołączenie Wołynia i Galicji do Ukrainy Radzieckiej z pewnością nie było dobrem dla Polaków, i okoliczności rozstrzelania żołnierzy polskich w Katyniu też dobrze znane, ale mówić o masowym ludobójstwie Polaków w ZSRR w latach 1939 - 41 nie możemy. Przeciwnie utrata Związkem Radzieckim tych terenów podczas okupacji hitlerowskiej i możliwość aktywnej działalności tutaj Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, zachęcanych przez swoich protektorów – hitlerowców, w latach 1941 - 1944 stworzyła wszystkie warunki do ludobójstwa Polaków.
Pełna wersja