Konstytucja - jak ją poprawić

24.01.17, 00:16
Od blisko dwóch lat PIS trąbi o zmianie Konstytucji, a zmiany które chce wprowadzać idą w kierunku państwa niedemokratycznego. Jestem zaskoczona, że nie słychać żadnych kontrpropozycji. Zapraszam chętnych do dyskusji.
Mój pierwszy postulat jest taki, że powinno się utrudnić zmiany Konstytucji np. zapisem, że nie można Konstytucji zmienić głosami jednego ugrupowania oraz podnieść liczbę głosów potrzebną do jej uchwalenia. Wszystko po to aby uniemożliwić zmiany na kolanie pod jedno ugrupowanie.
Po drugie kandydaci na sędziów TK nie mogą być typowani przez polityków - by odpolitycznić TK kandydaci muszą spełniać określone warunki i być wybierani przez gremia prawnicze np. Sąd Najwyższy. Inne propozycje podam dalej. Co o tym myślicie?
    • zwolennik_twardej_reki Zacznijcie od Ordynacji Wyborczej na rozgrzewke. 24.01.17, 00:35
      Sugeruje to od lat 20.
      Odebrac prawo glosowania Polonii. Sami sobie go nie odbierzemy.

      Zachowac takie prawo dla osob, ktore sa za granica na krotko, czasowo . Nauczcie sie tego od nas , Amerykanow, to sie tu nzaywa absentee ballot. Oblozyc to restrykcjami tak by zaadoprowanie tej metody mialo sens dla waszego systemu. Kto moze glosowac, kto nie moze.Kryteria do ustalenia. Karta wyslana poczta , a nie zadne glosowanie po konsulatach, glupio i po polsku jak zwykle.
      Raz w zyciu sciagnijcie od Amerykanow cos z sensem.
      I od razu skoczy sie glupowate pierdolenie typu "Tylo w USA wygralo PiS". Glupsze i bardziej kretynskie tym bardziej ze w ostatnich wyborach wszedzie wygralo PiS, ale to osobna bajka.
      • matprot Re: Zacznijcie od Ordynacji Wyborczej na rozgrzew 24.01.17, 07:30
        Bierne prawo wyborcze powinno przysługiwać tylko i wyłącznie Polakom którzy podczas wyborów przebywają akurat w Polsce. Organizowanie wyborów w polskich ambasadach i konsulatach to dowcip.

        Bo upierdliwe byłoby kontrolowanie czy ktoś jest za granicą jeszcze czasowo czy już na stałe,
        a zupełnie nierealne (i możliwe, że nielegalne) sprawdzanie czy ktoś oprócz polskiego ma jakiś inny paszport.

        Za to wymóg bycia w kraju podczas wyborów skutecznie ograniczyłby wyborców do tych obywateli, których wyniki wyborów będą bezpośrednio dotyczyły. Do tych którzy tu mieszkają, których te wybory naprawdę dotyczą.
      • pepe49 gerrymandering 26.01.17, 17:58
        PO poszło w tym kierunku. Dzielnica Białołęka w Warszawie, która głosuje na PO, za mrocznych czasów rządów p. Donalda Tuska została dołączona do gminy Centrum, w której pojawiają się głosy emigrantów, głosujących raczej na PiS.

        Zdania są podzielone.

        www.nihilnovijournal.org/post/132649411931/pora-na-polonijne-okr%C4%99gi-wyborcze
        Ja bym tam wolał taki gerrymandering, któy zapewni większość PiSowi.

        A proszę coś o wyborach, w ogóle:
        telewizjarepublika.pl/prof-wawrzyk-w-polsce-nie-da-sie-przeprowadzic-demokratycznych-wyborow,14319.html
        tergiwersacja.wordpress.com/category/falszerstwo-wyborcze/
        *

        .
        .

    • matprot Re: Konstytucja - jak ją poprawić 24.01.17, 07:01
      @ "Mój pierwszy postulat jest taki, że powinno się utrudnić zmiany Konstytucji np. zapisem, że nie można Konstytucji zmienić głosami jednego ugrupowania"

      Bez sensu.
      (Jedno ugrupowanie, które ma ponad 66% głosów może podzielić się na dwa i w ten sposób obejdzie to "ograniczenie")


      @ "podnieść liczbę głosów potrzebną do jej uchwalenia"

      Bez sensu.
      (Z czasem jakieś zmiany w Konstytucji mogą być potrzebne, a wtedy jakieś bardzo konserwatywne ugrupowanie będzie blokowało te zmiany mając jedynie np. 25 % głosów... bo do zmiany konstytucji potrzebne będzie np. 75%)


      @ "Wszystko po to aby uniemożliwić zmiany na kolanie pod jedno ugrupowanie"

      To niech wyborcy będą mądrzy przed szkodą, a nie po szkodzie i nie głosują masowo na jedną partię, a później się dziwią, że demokratycznie wybrana władza próbuje naprawdę rządzić i naprawdę wprowadzać zmiany.


      @ "kandydaci na sędziów TK nie mogą być typowani przez polityków - by odpolitycznić TK kandydaci muszą spełniać określone warunki i być wybierani przez gremia prawnicze np. Sąd Najwyższy.

      Gremia prawnicze w Polsce zasłużyły sobie na złą opinię jaką mają o nich rodacy. Może zanim przekażemy im cząstkę władzy ustawodawczej to niech najpierw udowodnią, że mają z powrotem jakiś kręgosłup moralny. Może niech zaczną od posprzątania własnego podwórka -> sądownictwa.
      (Ale nawet gdy już im się to uda i odzyskają autorytet w społeczeństwie to i tak, cały czas nie rozumiem po co mieszać Sąd Najwyższy z Trybunałem Konstytucyjnym?)

      Sąd Najwyższy jest organem nadrzędnym władzy sądowniczej.
      Trybunał Konstytucyjny jest organem władzy ustawodawczej... a nie sądem sensu stricte.
      T.K. orzeka czy dana ustawa, którą władza ustawodawcza właśnie przegłosowała jest zgodna z Konstytucją. To wszystko. Można uznać, że T.K. spełnia podobną funkcję jak Senat. (Tylko, że Senat może przyblokować daną ustawę na wcześniejszym etapie, zanim zostanie przegłosowana, a Trybunał Konstytucyjny już po fakcie).

      T.K. funkcjonuje na polu tworzenia nowego prawa. Sąd Najwyższy funkcjonuje na polu stosowania już istniejącego prawa. Wybieranie członków T.K. przez Sąd Najwyższy to absurd. Uzależniłoby to władzę ustawodawczą od władzy sądowniczej.

      Poza tym kwalifikacją do zasiadania w T.K. nie powinna być praktyka sądownicza lecz znajomość Konstytucji. Teoretyk prawa może być świetnym sędzią T.K. nawet jeżeli nigdy nie pracował w aparacie sądownictwa.

      • katersoba Re: Konstytucja - jak ją poprawić 27.01.17, 23:18
        Dzięki za komentarz. Ale...
        Napisałeś: -Bez sensu.
        (Jedno ugrupowanie, które ma ponad 66% głosów może podzielić się na dwa i w ten sposób obejdzie to "ograniczenie")
        - znając polskie kombinatorstwo można dodać zastrzeżenie, że przynależność posła do danej partii lub klubu określa się na podstawie listy wyborczej z której startował i/ lub choćby chwilowej przynależności do danego klubu parlamentarnego w czasie trwania bieżącej kadencji. Ukrucone kombinatorstwo? Tak. Pewnie można też znaleźć 100 innych stosownych zapisów.

        -napisałeś: Bez sensu.
        (Z czasem jakieś zmiany w Konstytucji mogą być potrzebne, a wtedy jakieś bardzo konserwatywne ugrupowanie będzie blokowało te zmiany mając jedynie np. 25 % głosów... bo do zmiany konstytucji potrzebne będzie np. 75%)
        - i owszem, z czasem trzeba by pewnie coś zmienić i pewnie zawsze znajdzie się ktoś konserwatywnie głupi i zaparty wbrew rozsądkowi. To ryzyko zawodowe, ale lepsze jest nić nie uchwalać, niż uchwalać szybko, przypadkowo i co najgorsze z pobudek ideologicznych i politycznych np. widzi mi się jakiegoś domorosłego uzurpatora. Myślę, że w kwestiach uzasadnionych, rzeczywistych np. wynikających z rozwoju technologii, nawet bardzo zatwardziały konserwatysta podniesie rękę, tak jak wymieni klucz do swoich drzwi, jeśli kluczy starego typu już nikt nie będzie produkował. Chodziłoby też o to, by towarzystwo zmuszone było się dogadywać.

        Wyborcy tak szybko się nie zmienią i zawsze będzie spora część uległa wobec rozmaitych nonsensów i manipulacji. A chodziłoby o to, by uniemożliwić manipulacje polityczne.

        Napisałeś: że gremia prawnicze się skompromitowały itp. A gremia partyjne i polityczne nie?! Sędziowie to też ludzie i orzekają i działają w oparciu o istniejące prawo i struktury organizacyjne, a nie o własne widzi mi się (są przecież 2 albo 3 instancje, które mogą ewentualnie uchylić zbyt frywolny wyrok). Jak już to pretensje należy mieć do polityków, którzy uchwalają niezbyt precyzyjne prawo i do ministra sprawiedliwości, że źle organizuje pracę sądów.
    • matprot Konstytucja - jak jej nie zepsuć 24.01.17, 08:34
      Polska Konstytucja nie jest zła i ważniejsze jest żeby jej nie zepsuć niż naprawić.
      Problemy wynikają głównie z nieprzestrzegania zapisów Konstytucji, a nie w samych zapisach.

      Ale skoro już bawimy się w proponowanie zmian w Konstytucji to ja postuluję:

      - bezpośrednia wybieralność w wyborach powszechnych szefa władzy sądowniczej (prezesa Sądu Najwyższego). Dałoby to narodowi JAKĄKOLWIEK kontrolę nad władzą sądowniczą. Bo w tej chwili naród żadnej kontroli nad nią nie ma.

      Dziś możemy sobie wybrać bezpośrednio jedynie władzę ustawodawczą (Sejm/Senat)... czym pośrednio wybieramy sobie przy okazji władzę wykonawczą (Premier/Rząd).

      Możemy jeszcze wybrać sobie prezydenta, który (to jest zabawne) teoretycznie jest szefem władzy wykonawczej... ale w praktyce może co najwyżej tylko poprzeszkadzać trochę premierowi, który to jest praktycznym szefem władzy wykonawczej. To rozmycie kompetencji i gradacji ważności ma na celu rozmycie odpowiedzialności za faile władzy wykonawczej. Ma sens dla elit, dla ludzi władzy, ale nie ma sensu dla wyborców.

      Co prowadzi do kolejnej konkluzji... że rozsądnie byłoby połączyć funkcję prezydenta i funkcję premiera w jedno. Czyli:

      - bezpośrednia wybieralność w wyborach powszechnych szefa władzy wykonawczej (Prezydento-Premiera), który miałby całkowitą autonomię w powoływaniu członków rządu i ani nie byłby zależny od szefa największej partii w Sejmie, ani sam nie musiałby być szefem tej partii i premierem jednocześnie.

      - bardziej jednoznaczne przepisy wykonawcze dotyczące konsekwencji złamania Konstytucji przez posła.
      Np. żeby za nielegalny wybór członków T.K. były jakieś realne konsekwencje, a nie tylko teoretyczne.
      Żeby ustawa którą zakwestionował T.K. była automatycznie odrzucana i nie można było zignorować tej decyzji. Ogólnie, żeby nieprzestrzeganie Konstytucji przez posłów było realnie karane. Żeby poseł odpowiadał przed narodem, a nie "przed historią".

      No i zupełnie niezależnie od proponowanych powyżej zmian systemowych do wymiany jest nasza ordynacja wyborcza, to dziecko kompromisu i potrzeby chwili.

      Zainteresowanych dyskusją na temat proponowanych zmian w ordynacji wyborczej odsyłam tutaj:
      forum.gazeta.pl/forum/w,17007,162534232,162534232,Demokracja_bezposrednia_to_nasza_przyszlosc.html?p=162602615
      • katersoba Re: Konstytucja - jak jej nie zepsuć 28.01.17, 00:02
        To teraz o twoich propozycjach. Zależy jaki cel miałyby osiągnąć.
        Ja stawiam na trójpodział władzy i niezależność sądów. System zależności sądów już przerabialiśmy w PRL.
        Ale napisałeś: - bezpośrednia wybieralność w wyborach powszechnych szefa władzy sądowniczej
        Teraz ja powiem "bzdura!" przynajmniej na polskie warunki i polskie społeczeństwo. Przypuszczam, że jakieś 90% Polaków nie orientuje się ani ciut ciut w tym, czym jest prawo i jak działa. Jak więc mieliby oni ocenić kompetencje wybieranego prezesa SN? To tak jakby 90% Polaków, którzy nie mają pojęcia o medycynie wybierało głównego lekarza kraju. Siłą rzeczy, ludzie kierowaliby się sympatiami politycznymi czyli tym kogo poleca prezes ich ulubionej partii, albo tym kogo poleca ksiądz, sąsiad mechanik samochodowy lub jakiś popularny aktor/ piosenkarz. Wątpię czy dałoby to dobre rezultaty. Poza tym, prezes SN nie byłby i tak w stanie iluś tysięcy sędziów. Jaką kontrolę miałoby mieć jeszcze nad sądami społeczeństwo (lub raczej myślisz o politykach?). Taka kontrola już jest poprzez: system kształcenia i selekcji-egzaminy, aplikacje, nominacje; poprzez stanowione prawo w obrębie którego mogą i muszą poruszać się sędziowie (i prokuratorzy, tudzież inne zawody prawnicze) oraz system administracyjny sądów. Kontroli nad sumieniem sędziego lepiej żeby nikt nie miał, w naszym własnym dobrze pojętym interesie i dla naszego bezpieczeństwa. Raczej jak już to należałoby uszczelnić system kształcenia i selekcji, by wypuszczać prawników mądrych, wykształconych, prawych i niezależnych oraz dbać o ich ... niezależność i dostatek by nie mieli pokusy ani nie czuli presji by wydawać wyroki/ prowadzić sprawy na zlecenie np. jakiejś partii rządzącej. Ewentualnie można też uściślić system kar i rugowania z zawodu za takie przestępstwa jak korupcja i właśnie działanie na zlecenie osób trzecich czy polityków.

        -napisałeś: - bezpośrednia wybieralność w wyborach powszechnych szefa władzy wykonawczej (Prezydento-Premiera), który miałby całkowitą autonomię w powoływaniu członków rządu i ani nie byłby zależny od szefa największej partii w Sejmie, ani sam nie musiałby być szefem tej partii i premierem jednocześnie.
        - to właśnie jest jedną z przyczyn polskiego piekiełka, że prezes/lider wygrywającej partii nie jest szefem rządu i za sterowanie z tylnego siedzenia nie bierze odpowiedzialności konstytucyjnej. Własnie dokładnie odwrotnie, to mój kolejny postulat zmian konstytucji: szef/ prezes/ lider zwycięskiej partii automatycznie zostaje premierem. I to też się odnosi do tego co napisałeś o karach za łamanie konstytucji przez posłów i członków rządu.
Pełna wersja