bieda_inwestor
01.02.17, 12:48
Jak wam wiadomo Trumpowi nie w smak nadwyzka handlowa jaka ma Meksyk z USA. Jak do tej pory zagrozil clami 35% na samochody produkowane w Meksyku. Jak na razie Ford wycofal sie z planow budowy fabryki w San Luis de Potosí, GM przyczail, Toyota zaprotestowala slowami Japonskiego rzadu i przyczaila, BMW odpowiedzial ze nie zmieni planow. Czyli sama slowna interwencja sprawila, ze 1 z 4 producentow wycowal sie ze swoich planow a 2 zaczelo sie nad tym zastanawiac. BMW nie sadze zeby zmienil decyzje (przenosza produkcje z RPA a nie z USA; ich fabryka w USA w tej chwili jakies 70% produkcji wysyla na eksport, wiec jakby co to zmniejsza produkcje eksportowa w Polnocnej Karolinie by tam upchnac model X3 a obecna produkcje eksportowa przeniosa do Meksyku i Trump moze na tym wyjsc jak Zablocki na mydle).
W kazdym razie waznym pytaniem jest na ile slowna interwencja wystarczy - czy jesli za slowami nie pojda czyny, po pewnym czasie wszystko wroci do stanu poprzedniego. A jesli pojda czyny to jakie? Bo Trump moze podniesc cla, tyle ze USA i Meksyk sa razem w NAFTA i w WTO. Czyli Meksyk moze wystapic ze skargami i tu i tu i np podniesc cla na amerykanka wolowine i kukurydze. USA moze oczywiscie wystapic z NAFTA i z WTO (wydaje mi sie Trump potrzebowalby tu zgody kongresu) no ale wtedy to reperkusje dla USA sa o wiele wieksze, bo zanim zastapi te umowy umowami bilateralnymi, inne kraje uprzemyslowione wyrugaja ich z wiekszosci rynkow. Troche taka sytuacja jak z Brexitem - zanim UK podpisze nowe umowy bilateralne by zastapic te UE to moga niezle oberwac. Tyle za UK nawet nie rozwaza w tej chwili wojen celnych czy wystepowania z WTO a ewentualne cla miedzy UK a UE przyjmuje raczej w kategoriach zla koniecznego/ceny za rezygnacje z wolnego przeplywu osob.
Tak wiec na prawde mnie zastanawia jaki scenariusz odchodzenia od wolnosci w handlu na rzecz merkatylizmu przewiduje Trump.