Komu nie jest na rękę legalizacja konopi ($)

12.02.17, 04:20
Oto pięć głównych anty-marihuanowych grup lobbystycznych:

1. Korporacje farmaceutyczne.
Stracą duży udział w rynku [głównie leków przeciwbólowych/poprawiających nastrój]
ponieważ konopie oferują tańszą, bezpieczniejszą alternatywę dla ich produktów.

2. Związki zawodowe policjantów.
Przekazują poważne kwoty na akcje/kampanie anty-legalizacyjne ponieważ koniec "Wojny Z Narkotykami" oznaczałby dla nich znaczne obcięcie funduszy na tą "wojnę" [i skierowanie tej porcji publicznych pieniędzy poza sferę ich wpływów, np. w stronę edukacji i prewencji]

3. Korporacje prywatnych więzień.
Przemysł, który w oczywisty sposób ucierpiałby na legalizacji marihuany ponieważ mniej ludzi skazanych za posiadanie przełożyłoby się bezpośrednio na zmniejszenie zasobów siły roboczej, na której bazuje produkcja w prywatnych więzieniach. [A tak wnikając w szczegóły to korporacje prywatnych więzień i tak mają w swoich umowach z państwem zagwarantowane odszkodowania w przypadku zbyt małej liczby osób kierowanych do ich więzień, więc w tej chwili legalizacja marihuany przełożyłaby się na płacenie z publicznych pieniędzy odszkodowań dla tych więzień. Co i tak jest o wiele lepsze od wywalania kasy na "War on drugs"... ale paradoksalnie kwestia potencjalnych odszkodowań może być użyta przez przeciwników legalizacji nie dostrzegających nic nieetycznego w tych umowach]

4. Związki zawodowe strażników więziennych.
Mniej więźniów = mniej strażników potrzebnych do ich pilnowania. [podobny przypadek jak punkt 2.]

5. Firmy produkujące alkohol. [głównie piwo]
Każda LEGALNA alternatywna dla alkoholu używka jest zagrożeniem dla interesów producentów alkoholu.


Ile pieniędzy podarowały wyżej wymienione grupy na popieranie lobby anty-legalizacyjnego można się dowiedzieć z tego artykułu: extract.suntimes.com/news/10/153/3870/top-anti-marijuana-lobby-groups-united-states


No, a w Polsce jeszcze 6. Kościół Katolicki, który nie musi ładować w to żadnych pieniędzy. Kościół klasycznie działa poprzez zastraszanie i jak najdłuższe utrzymywanie ciemnego ludu w niewiedzy.
(vide: oka_blysk: "Marihuana jest sprzeczna z nauką kościoła katolickiego.")

Ale skoro marihuana jest sprzeczna z nauką kościoła katolickiego to może chociaż konopie nie są?

(Btw. Popieram promowanie używania terminu "konopie"!
Jest bardziej swojski i wśród niekumatych nie budzi takiego strachu tak jak groźnobrzmiąca marihuana. W Polsce prędzej uda się zalegalizować konopie niż marihuanęwink)
    • matprot Re: Komu nie jest na rękę legalizacja konopi ($) 12.02.17, 08:22
      Tak, zdaję sobie sprawę, że istnieje już na forum obszerny wątek dotyczący legalizacji konopi, ale po pierwsze był on związany z jednorazową akcją z 2014 roku. Po drugie, dyskutujący tam celowo lub podświadomie rozszerzyli temat na wszystkie narkotyki... wrzucając tym samym do jednego worka np. i konopie i heroinę... a jednocześnie wyjmując z niego alkohol i tytoń jako "jednak coś innego".
      Czyli kwestia aktualnej legalności lub nielegalności danej substancji wpłynęła mocno na postrzeganie tej substancji podczas dyskusji. (Nawet pomimo przedstawiania oficjalnych danych, które świadczyły o tym jak mocno ta percepcja jest zaburzona właśnie poprzez kwestię legalności).
      A przecież aktualnie obowiązujące prawo to nie zawsze najlepsza wyrocznia tego co słuszne a co nie. Ci którzy tworzą prawo nie tworzą go w interesie ogółu, a swoim własnym.
      A po trzecie... odniosłem wrażenie, że tamta dyskusja ostatecznie skupiła się na edukacji osób, które najwyraźniej miały średnie pojęcie zarówno na temat kulisów handlu narkotykami, jak i na temat samego procesu uzależnienia.
      I ta kwestia niebezpieczeństwach używania poszczególnych rodzajów narkotyków zdominowała tamtą dyskusję już do końca. (Tak jakbyśmy co roku nie wprowadzali do użytku lub nie kontynuowali używania tysięcy innych produktów, które o wiele skuteczniej nas trują, zabijają lub znacząco wpływają na nasze samopoczucie).

      Niech więc sobie tamten wątek istnieje jako swoiste kompendium mitów i faktów na temat marihuany (i innych narkotyków).

      A tym wątku, chciałbym skupić się na finansowych skutkach obecnego stanu prawnego (dla ogółu podatników, dla różnych grup interesów, dla pojedynczych biznesmenów) oraz na ekonomicznym potencjale legalizacji/depenalizacji.
      (Gdy zaczniemy lepiej orientować się o jakie pieniądze tu chodzi to szybciej przestaniemy oszukiwać się, że nielegalność konopi wynika z jej wybitnej szkodliwości, i szybciej dotrze do nas, że to tylko forma na zapewnienie sobie dopływu łatwej gotówki dla różnych grup cwaniaków)

      Paniom "A po co to komu potrzebne. A dlaczego." mówimy stanowcze NIE.

      Osoby, które nie są przerażone tym, że świat się zmienia i że takie rzeczy jak legalizacja konopi w Polsce jest w ogóle rozważana, zapraszam do dyskusji na tematy:

      - W jakim zakresie legalizować/depenalizować posiadanie/uprawianie roślin?

      - W jakim zakresie legalizować/depenalizować posiadanie produktu gotowego do spożycia? (w przypadku gdy samo uprawianie roślin utrzymamy nielegalne i pozostawimy ten biznes zagranicy)

      - Czy i w jakim zakresie legalizować/depenalizować handel produktami z konopi? (bo co innego samo posiadanie, a co innego handlowanie tym)

      - Czy i jak bardzo regulować reklamowanie produktów z konopi? (w przypadku gdy handel będzie dozwolony)

      - Konsekwencje dla polskiego przemysłu medycznego, marketingowego, turystycznego, gastronomicznego...
    • matprot Melanż GIS 12.02.17, 10:01
      Biorąc pod uwagę, że jest to "Projekt współfinansowany przez Szwajcarię w ramach szwajcarskiego programu współpracy z nowymi krajami członkowskimi Unii Europejskiej" to zapewne chodziło tylko o wyszarpanie na czas jakiegoś hajsu z zagranicy i nikt w Głównym Inspektoracie Sanitarnym nie zastanawiał się nad jakością merytoryczną tych filmików ani nad tym czy przekaz będzie spójny z bieżącymi działaniami Ministerstwa Zdrowia po zakończeniu prac podkomisji.

      Niemniej, w czasie gdy w Sejmie podkomisja zdrowia teoretycznie rozważa legalizację medycznej marihuany, Główny Inspektorat Sanitarny mógłby wstrzymać się z konserwatywnym kontratakiem na konopie i wrzucić coś np. o ketaminie lub dopalaczach w miejsce filmów "Blanty" i "Zioło".


      A przy okazji... Czy coś złego po ziole przydarzyło się tym upalonym dziewczynom? Zjarały się, złapały gastro, przytyły pół kilo tego wieczora... i poszły spać. Gdzie tu problem?

      (Ok... jedna z nich może mieć problemy w pracy bo kończyła wrzucać artykuł na gazetę gdy już była zjarana... no i coś tam w tagach dziwnie wyszło... Nieważne...)

      https://s27.postimg.org/ycloibijn/ciekawy_hasztag.jpg

      wink
      • peterpan6661 Re: Melanż GIS 12.02.17, 13:34
        Mysle, ze nie chcecie wiedziec tak naprawde o dopalaczach. Przeraziloby was to. Proponuje zostac przy wersji, ze Donald Tusk wygral z dopalaczami. To jest prawdziwa tragedia i sprzedaz niezidentyfikowanej trucizny waszym dzieciom, a napedza ja walka z narkotykami. Podpowiem tylko, ze to co nazywa sie narkotykami przy dopalaczach to jest herbatka do sniadanka. Proponuje zwrocic oczy na temat aborcji i jak maly bobasek schowac glowe pod kocyk i delektowac sie bezpieczenstwem.
        • matprot Re: Melanż GIS 12.02.17, 18:19
          > Proponuje zostac przy wersji, ze Donald Tusk wygral z dopalaczami.
          Dwa razy! I obydwa razy "ostatecznie" wink

          > Podpowiem tylko, ze to co nazywa sie narkotykami przy dopalaczach to jest herbatka do sniadanka.
          Lekarze na oddziałach ratunkowych potwierdzają tą opinię.
    • klip-klap nie kopiuj, mysl 12.02.17, 11:44
      Jak mogles nie wymienic gangow produkujacych i handlujacych marycha?
      Legalizacja = spadek oplacalnosci dla nich.
      • peterpan6661 Re: nie kopiuj, mysl 12.02.17, 13:20
        Legalizacja konopi nie jest na reke ogolnie wszystkim oprucz samych palacych oraz czesci niepalacych myslacych logicznie. Kazdy ma na tym jakas korzysc, od policjanta ktory dzieki temu ma prace, a jego praca jest duzo latwiejsza w tym temacie od innych wazniejszych spraw, gdyz cala zabawa polega na zlapaniu kogos z okruszkiem konopi. Idac dalej, sztab ludzi w prokuraturze, gdzie sztab mam na mysli kazdego pracownika. Sekretarka napisze pismo, kierowca musi dostarczyc papier, listonosz doniesie wniosek do sadu. Tak mozna isc szczebel po szczeblu i sledzic pieniadz. Czyli sumujac kilkadziesiat tysiecy tego typu spraw sami sobie przeliczcie. To co zarobi diler, a zarobi to jest w tym wszystkim male miki. Na koncu jest polityk ktory piorac mozg wyborcy tez zyskuje. Ktos wierzy w legalizacje?
      • matprot czasem coś skopiuję... ale zawsze przy tym myślę 12.02.17, 14:00
        Nie wymieniłem bo nie chciałem już kopiować wink ale proszę bardzo:



        A tak serio nie wymieniłem bo dla osób zaznajomionych z tematem to jest oczywista oczywistość, że wszystko co jest zabronione, a na co jest popyt staje się automatycznie źródłem zarobku dla mafii i automatycznie poszerza szarą strefę.

        Tylko wiesz co jest najzabawniejsze... ten argument prawie nikogo w Polsce nie obchodzi!
        Nikt nie jest specjalnie zainteresowany odcinaniem mafii od źródeł zysków!!!

        Palaczom nie przeszkadza za bardzo ani konieczność kontaktu z przestępcami, ani wysoka cena detaliczna. Martwi ich głównie czystość zioła oraz kwestia nielegalności posiadania konopi... ale też bez paranoi. Posiadanie konopi to nie jest przestępstwo, za które trzeba się wstydzić. Przyłapany na posiadaniu jest traktowany bardziej jak ofiara opresyjnego systemu, a nie przestępca.

        Natomiast ludzi niepalących (co mnie jeszcze bardziej zaskoczyło) zupełnie nie obchodzi możliwość zmniejszenia szarej strefy poprzez legalizację. (Nie wiem... może nie rozumieją do końca na czym polega ich szkoda gdy mafia gdzieś obok pierze pieniądze, a może lepiej niż ja zdają sobie sprawę ze skali nieszczelności naszego systemu fiskalnego i uważają, ze to mały pikuś w porównaniu do przekrętów na VAT, na paliwie lub na państwowych przetargach.)

        Ja uznałem jakiś czas temu, że kwestia odcięcia gangów od zysków z marihuany to w Polsce jakiś temat tabu. Albo nikt nie jest w stanie sensownie oszacować o jakich pieniądzach mówimy (i to jest dla władzy pewien powód do wstydu), albo te pieniądze są tak wielkie, że gdyby to wyszło na jaw to dopiero byłby wstyd dla władzy, że przez lata nic z tym nie zrobili.


        > Legalizacja = spadek oplacalnosci dla nich.

        Nie. Legalizacja nie oznacza dla gangów spadku opłacalności lecz zupełny koniec tego biznesu!

        Bo skoro posiadanie konopi byłoby legalne to użytkownik nie miałby potrzeby kontaktować się w tej sprawie z przestępcami... gdyż uprawiałby sam lub kupował gdzieś z legalnego źródła. Mafia straciłaby więc monopol na dostarczanie marihuany na rynek, cena detaliczna zaczęłaby spadać, osiedlowym dilerom coraz bardziej przestawałoby się opłacać dilowanie... i taki byłby koniec tego biznesu.

        Oczywiście jeżeli państwo opodatkowałoby sprzedaż produktów z konopi jakąś absurdalną stawką to szybko pojawiłby się cannabisowy odpowiednik ruskich papierosów bez akcyzy. No, ale to już byłoby inne przestępstwo. (Podatkowe. A nie posiadania nielegalnej substancji.)
        • peterpan6661 Re: czasem coś skopiuję... ale zawsze przy tym my 12.02.17, 14:23
          Zgadzam sie w temacie `legalizacja to koniec biznesu`. Strasznie splycasz temat swoja droga. Palaczom przeszkadza i nikt do niczego sie nie przyzwyczail. Nikt oprucz srodowisk kryminogennych - oni maja latwiejszy dostep dzieki temu i mozliwosc zarobku. Znaczacy jest tu dostep, ktory dla czlowiek z zewnatrz oznacza przejscie do swiata przestepczego. To jest nastepny minus obecnego stanu rzeczy. Co do jakosci, to naprawde myslisz, ze roslinka ktora nie ma jakichs mega wymagan czuje roznice czy rosnie w PL, Holandi czy na Madagaskarze(nie liczac fotosyntezy, ktora wiesz jak sie wspomaga). Jesli chodzi o warunki polskie to przesadzasz z ta mafia. Sa to grupki ludzi ktorzy sie za to biora, czesto nawet bez zarobku. Powtarzam ci jeszcze raz - porownaj sobie zyski jak to nazywasz mafii do zyskow systemowych walki . Zestaw te wyniki i odkryjesz prawde. VAT`y i inne tematy sobie daruj, bo to argument rozmywajacy dyskusje.
          • matprot Re: czasem coś skopiuję... ale zawsze przy tym my 12.02.17, 18:09
            > Palaczom przeszkadza i nikt do niczego sie nie przyzwyczail.

            Hmmmm... faktycznie palacze, których znam do najbiedniejszych nie należą, więc opinia, że "nieważne już ile to kosztuje, ważne żeby przypału z policją nie było" może wynikać z ich punktu siedzenia.


            > Co do jakosci, to naprawde myslisz, ze roslinka ktora nie ma jakichs mega wymagan [...]

            Oczywiście, że roślince jest obojętne w jakim kraju rośnie... ale pisząc o czystości zioła miałem na myśli jego czystość sensu stricto. Większość palaczy nie uprawia w domu własnej roślinki, tylko zaopatruje się na mieście, więc skazani są na to co opychają im dilerzy. I ważniejsze dla nich jest to, żeby zioło które kupili nie było sztucznie wzmocnione niż to jak bardzo kopie. Wolą słabsze ale czyste niż jakieś ekstra mocne, które się iskrzy lub dziwnie pachnie podczas palenia. (Palacz marihuany, zwłaszcza przy kasie, to bardzo świadomy klient. To nie konsument dopalaczy, któremu jest obojętnie jakim dopalaczem się dziś zniszczy i jakie to będzie miało później konsekwencje dla jego organizmu).


            > Porownaj sobie zyski jak to nazywasz mafii do zyskow systemowych walki.

            Ja nie wątpię, że państwo wydaje więcej publicznych pieniędzy na "wojnę z narkotykami" i towarzyszącą temu robotę papierkową niż gangsterzy zarabiają na narkotykach. Ale przecież po legalizacji/depenalizacji nikt by państwu tych pieniędzy nie zabrał.
            Po prostu przesunęliby tą pulę na inny cel... może do innego ministerstwa... Wait...
            wait... Czy myślisz, że tu może chodzić o wojnę pomiędzy ministerstwami? Że M.S.W. boi się iż po legalizacji cały ten hajs, który dziś idzie na "wojnę z narkotykami" by im przepadł? A przypadł w udziale Ministerstwu Edukacji lub Ministerstwu Zdrowia? No ale przecież chodzi tylko o legalizację konopi. Ciężkie dragi nadal trzeba byłoby ścigać. (I może w końcu także dopalacze)
            • peterpan6661 Re: czasem coś skopiuję... ale zawsze przy tym my 12.02.17, 18:33
              Wiesz, pewnie jest wiele mozliwosci jednoczesnie. Zrobie ci tu porownanie do rynku w UK a PL. W UK trawa jest class b(nie jestem pewien, ale chya przeniesli z C) wiec w skrocie, i tu i tam jest nielegal. Pelny nielegal. Jednak w angli jakosc trawy nie odbiega w zasadzie od jakosci holenderskiej, a zapewniam cie, ze pochodzi ona z wewnatrz angli - bo i po co ktos ma sobie `kalkulacje ryzyka` podbijac i wozic to przez granice. Pozatym Anglicy nawet za pol ceny nie kupia trawy `gorszej`. Ogolnie to albo pala dobra/prawidlowa albo nie pala. No i tu dochodzimy do Polakow, lmao.
              Spotkalem ostatnio jakiegos tam znajomego znajomego ktory nalezal do jednej z wielu polskich siatek tam. I wiesz co mi powiedzial? A ze nie mozna dawac dobrze, trzeba oszukiwac bo trzeba walic frajera.
              Na druga czesc Ci zaraz odpisze bo .... czas. wink
            • peterpan6661 Re: czasem coś skopiuję... ale zawsze przy tym my 12.02.17, 21:10
              Powiem szczerze - zbyt skomplikowana jest to zagadnienie. Mam na mysli panstwo. Mysle, ze to jest typowa sprawa politczna, albo multidno. Widzisz, trzeba by bylo to wszystko rozbierac na atomy, liczyc. Zadanie na longterm`a to napewno(mozna by wtedy miec tez dobra odpowiedz co dalej z drug`ami robic). Wiesz udzielanie odpowiedzi bez faktow na reku to troche takie glupie, nieprawaz?
            • peterpan6661 Re: czasem coś skopiuję... ale zawsze przy tym my 14.02.17, 14:36
              Doszedles do jakiegos wniosku? Co do ciezkich dragow to uwazam, ze mamy 2 krolow na tej szachownicy. Alkohol i heroine (z heroina strzelam, bo jej na oczy nie widzialem, twierdze tak na podstawie uzaleznienia fizycznego podbijajacego psychiczne, oraz obserwacji forow). Kokainy bym tam nie dopisal, aczkolwiek bardzo jej blisko, z uwagi na krotki profil dzialania. Moja wiedze mam z obserwacji ludzi na zachodzie,bo w Polsce to substancja zarezerwowana dla elit(smieszne co?). Na samy koncu zapisalbym trawe, aczkolwiek widze negatywne strony czestego palenia. Sa one jednak na poziomie jedzenia nutelli lyzeczka ktora uzaleznia i prowadzi do ciezkiego i zabojczego nalogu czekoladowego. smile
Pełna wersja