vice_versa
20.03.17, 04:49
Jarosław Kaczyński powiedział:
> "Cały problem polega na tym, że pani Gersdorf nie ma żadnego prawa badać legaln
> ości wyboru pani Przyłębskiej. A pani Przyłębska ma prawo badać wybór pani Gers
> dorf. Na tym polega ta zasadnicza różnica prawna."
Deza3 pisze:
> Jest dokładnie odwrotnie: TK jest sądem prawa, jego wyłączną właściwością jest
> badanie zgodności aktów prawnych z Konstytucją RP. Doktor nauk prawnych tego ni
> e wie??
Konstytucja RP
Artykuł 188
Trybunał Konstytucyjny orzeka w sprawach:
1. zgodności ustaw i umów międzynarodowych z Konstytucją,
2. zgodności ustaw z ratyfikowanymi umowami międzynarodowymi, których ratyfikacja wymagała uprzedniej zgody wyrażonej w ustawie,
3. zgodności przepisów prawa, wydawanych przez centralne organy państwowe, z Konstytucją, ratyfikowanymi umowami międzynarodowymi i ustawami,
4. zgodności z Konstytucją celów lub działalności partii politycznych,
5. skargi konstytucyjnej, o której mowa w art. 79 ust. 1.
Pierwsza bzdura, którą napisała Deza polega na tym, że TK nie bada jedynie "aktów prawnych"
Ale przepisy prawne. Wystarczy sięgnąć po TEKST Konstytucji. Jak widać magisterka nie musi o tym jednak wiedzieć, a doktor praw jednak wie.
Po drugie TK bada zgodność nie tylko z Konstytucją, ale kto by się przejmował takimi niuansami.
Trzecia bzdura wreszcie dotyczy tego, że jeśli coś jest "wyłączną właściwością TK" to oczywiste jest, że żaden inny organ państwowy nie ma tych kompetencji które przysługują TK. I to jest sedno owej "wyłącznej właściwości".
Tak się składa, że TK bada WSZELKIE
PRZEPISY PRAWNE (a nie żadne akty prawne jak chce magisterka)
ORGANÓW CENTRALNYCH
co do zgodności z Konstytucją, ustawami i umowami międzynarodowymi.
I to również jest WYŁĄCZNĄ kompetencją TK, a nie Sądu Najwyższego, który tych kompetencji w tym zakresie NIE POSIADA.
Aby więc stwierdzić czy TK ma prawo badać legalność wyboru Prezesa SN należy stwierdzić:
a) czy indywidualny akt normatywny wyboru Prezesa SN jest czy nie jest przepisem prawa?
b) został czy nie został wydany przez centralny organ państwowy?
c) czy został wydany zgodnie z Konstytucją/ustawami i umowami międzynarodowymi?
Ad. a) Może wg. Dezy wybór Prezesa SN nie jest przepisem prawnym, huh?
Może wystarczy klepnąć po ramieniu i już?
b) Być może Deza kwestionuje fakt że SN jest centralnym organem państwowym
c) Być może Deza wskaże przepisy prawne które stanowiły podstawę prawną wyboru prezes Gersdorf, rangę tych przepisów, kto je uchwalał, w jakim trybie i odpowiadające im upoważnienie ustawowe ( wg. kryteriów wielokrotnie wymienianych przez TK w jego orzecznictwie. )
Jak już stwierdziliśmy Deza3 nie zna podstawowych przepisów Konstytucji w zakresie kompetencji TK. Ale kto zabroni świni rozprawiać o gwiazdach, prawda?
Najpewniej więc Deza3 nie zna również orzecznictwa TK i kryteriów ważności upoważnień ustawowych. Znalezienia owych kryteriów którym powinny odpowiadać upoważnienia ustawowe, by delegowanie uprawnień mogło być uznane za zgodne z Konstytucją i wymogami państwa prawa, jest sprawą nader prostą - wystarczy więc porównać tryb wyboru sędziny Gersdorf z dobrze utrwalonym orzecznictwem TK by stwierdzić czy upoważnienia ustawowe odpowiadały czy nie wymogom państwa prawa.
Jeśli więc przepisy na podstawie których Gersdorf została wybrana na Prezesa SN nie spełniają kryteriów poprawnej delegacji ustawowej - to jedynym organem uprawnionym do orzeczenia nieważności bądź nieskuteczności wyboru Prezes SN jest TK jako organ badający zgodność przepisów prawnych centralnych organów administracji. Stanowi to WYŁĄCZNĄ KOMPETENCJĘ TK, a SN nie ma najmniejszego prawa badania ważności/skuteczności wyboru Prezesa TK.
Ewentualnie należałoby wskazać przepis szczególny który uchylałby powyższe zasady, stanowiąc, że wybór Prezesa Sądu Najwyższego :
a) nie odbywa się na podstawie przepisów prawa (tzn. takiego który mówi że indywidualny akt normatywny NIE JEST przepisem prawa)
b) nie odbywa na podstawie przepisów ustawy i Konstytucji
c) może się odbyć pomimo BRAKU WAŻNEJ delegacji ustawowej, a więc z wyłączeniem dotychczasowego orzecznictwa TK i kryteriów jakim muszą odpowiadać delegacje ustawowe
d) może nastąpić nie w oparciu o przepisy regulujących tryb i procedurę wyboru Prezesa naczelnego organu państwowego jakim jest Sąd Najwyższy lecz w oparciu o jakieś inne czynności konwencjonalne (jak rozmowy przy ośmiorniczkach, czołobicia, skłony czy przysiady
przed Rzeplińskim/KRS/Komisją Wenecką, podarowane zegarki,partyjki golfa, wspólne polowaniai bądź inne ...,które z pewnością badaniu przez TK nie podlegają)
W braku takich przepisów szczególnych należy uznać że KAŻDY przepis prawny centralnego organu państwowego podlega badaniu przez TK, wymaga właściwej delegacji ustawowej, stanowi wyłączną kompetencję TK, a nie stanowi kompetencji SN.
Wiecie już kiedy świniom rosną skrzydła?
Odpowiedź jest prosta:
Świniom nigdy skrzydła nie wyrosną.
Więc jeśli chcecie czekać na pieczone świńskie skrzydełka...
Słuchając o wykładów o gwiazdach...
To zdechniecie z głodu.
Deza3 ma jednak problem nie tylko z artykułami ustawy i nie tylko z orzecznictwem TK w zakresie kryteriów ważności delegacji ustawowych.Dowiadujemy się oto, że "knajacki język" jest domeną jakiejś urojonej "dyktatury", znaczy PiS oczywiście a Prezesa PiS w szczególności!
>Najbardziej drastyczna rzecz, jaką od miesięcy czytałam.
> Czysty Goebbels.
Z tym Goebbelsem to naprawdę wyrafinowane, wow.
Napiszmy to wprost: NaziKaczor.
Nie wahajmy się nazywać rzeczy po imieniu: Himler, Heinrich i Hitler W JEDNYM!!!
Jak licytacja w głupocie to na całego, prawda?
Więc po co się hamować kiedy ani rozumu ani przyzwoitości i tak nie staje, a najważniejsze są werble, propagandowe zadęcie i głupkowate klisze.
Po stronie "obrońców demokracji" szerzy się nie tylko bolszewicki nihilizm prawny ale i przypisywanie własnych cech przeciwnikom politycznym.
Spieszę więc donieść kto inny jak red. Ewa Siedlecka w rozmowie z z Danielem Passentem, Adamem Szostkiewiczem i Janem Ordyńskim o polskim prezydencie, wybranym w demokratycznych wyborach powiedziała:
"Został jak to się ładnie mówi, przecwelony przez PiS"
Żaden z rozmówców nie zwrócił uwagi na -już nawet nie knajacki - ale zwykły więzienny slang, żenującą ordynarność i SBcki prymitywizm porównań dziennikarki Wyborczej i TOKFM.
Czy Deza3 założyła o tym wątek dając wyraz swemu świętemu oburzeniu?
Gdzież była wtedy tak płocha istota jak Deza3 by dać wyraz swojej dezaprobacie przeciw "knajackiej mowie"?
A może przywoływanie stosunków doodbytniczych do których doprowadza się przymusem w więzieniu jako formę dominacji i upodlenia oraz zestawianie ich z postawą Prezydenta Dudy wywołują większe spazmy rozkoszy niż przenajświętsze oburzenie na dźwięk "knajackich" -hehehehe - słów Prezesa PiS?
W tych Waszych podwójnych standardach "przecwelenie" to już widać coś całkiem naturalnego i wyższa feministyczna kultura wypowiedzi.
Myślę jednak, że Deza3 jedynie ma braki w słownictwie jakiego używa postSBcka śmietanka dziennikarska i wyraziłaby otwarty sprzeciw, założyła wątek pełen oburzenia i piała o niegodnych metodach walki politycznej gdyby w ogóle o sprawie słyszała:
wpolityce.pl/polityka/330543-przemysl-pogardy-nakrecony-w-najlepsze-siedlecka-z-gw-i-polityki-duda-zostal-przecwelony-przez-pis
------------