Czy nauka ekonomii powinna zajmować się faktami cz

21.03.17, 14:22
Czy nauka ekonomii powinna zajmować się faktami czy też mitami?
1.Przemysław Leszek w tekście pt.: „Problematyka wiedzy w naukach społecznych” (w: Mateusz Machaj (red.): „Pod prąd głównego nurtu ekonomii”, Instytut Ludwiga von Misesa, Warszawa 2010) stwierdza, że „Zanim fizyka odniosła swoje największe sukcesy i zanim, za sprawą tych osiągnięć, metody fizyki wyniesiono na epistemologiczny piedestał, naukowcy musieli odrzucić – co dokonywało się stopniowo – niektóre idee stanowiące istotną przeszkodę w jej rozwoju”. „Do największych przeszkód, które badacze odrzucili – co bezpośrednio poprzedziło rewolucję naukową – należały:” a) zwyczaj przywoływania i analizowania idei wcześniej uznanych autorytetów (starożytnych filozofów), którym przypisywano, że posiedli już „całą prawdę o rzeczywistości” oraz b) „kultywowany od najdawniejszych czasów i wszechobecny w myśli ludzkiej antropomorfizm oraz animizm (anima mundi)”. Autor uważa, że na szczególną uwagę zasługuje ta druga przeszkoda, albowiem „Antropomorfizm stanowił integralną część ówczesnego światopoglądu, natomiast w kontekście epistemologii oznaczał, że człowiek rozpoczynał analizę zjawisk poprzez interpretację ich na swoje podobieństwo, tzn. jako ożywione przez jakiś umysł, z konieczności podobny do jego własnego umysłu. Innymi słowy, tłumaczono zjawiska przyrodnicze, stosując analogię do funkcjonowania ludzkiego umysłu, co zwykle oznaczało, że dopatrywano się w nich skutków celowego działania jakiejś świadomości. Najbardziej oczywiste przykłady antropomorfizmu odnajdujemy w przednaukowych systemach kosmologicznych: od starożytności po późne średniowiecze ciałom niebieskim (bądź „poruszycielom” tych ciał) przypisywano świadomość, wolę, wiedzę, a nawet organy zmysłów. Dopiero w czasach Keplera i Kartezjusza dusza poruszająca, anima motrix, stopniowo poczęła przeradzać się w siłę poruszającą, vis motrix.” (Tamże, str. 9 – 11).Niewątpliwie powyżej zacytowany passus stanowi bardziej skonkretyzowane rozwinięcie wcześniej przywołanego przez autora cytatu z dzieła Hayeka: „Nauka musiała wywalczyć ten swój sposób myślenia w starciu z obrazem świata, zbudowanym w większości z pojęć powstałych na tle naszych stosunków z innymi ludźmi i w interpretacji ich działań” (Fridrich A. von Hayek: „Nadużycie rozumu”, Oficyna Wydawnicza Volumen, Warszawa 2002, str. 15).
W rezultacie odrzucenia przez nowoczesną naukę antropomorfizmu oznaczało: „po pierwsze odrzucenie wszelkich koncepcji, które zawierały wyjaśnienie takiego a nie innego zachowania pewnych elementów rzeczywistości materialnej w kategoriach ich celowego działania opartego na ludzkiej percepcji świata. Po drugie, wyznaczył on nowy cel nauce: badanie (obserwacja) „martwych” obiektów i bezosobowych relacji pomiędzy nimi przez poznanie jedynie ich „zewnętrznych” przejawów, czyli „obiektywnych” właściwości fizycznych, a następnie ich klasyfikacja ze względu na te właściwości. Doprowadziło to do … dalszej eliminacji z rozważań o przyrodzie „pierwiastka ludzkiego” i przezwyciężenia słabości ludzkiego umysłu, ulegającego różnym złudzeniom. Mówiąc krótko, celem nauki stało się poznawanie rzeczywistości takiej, jaka ona jest, nie zaś takiej, jaka myślimy, że jest – a co więcej – nie takiej, jakiej ogląd pierwotnie dostarczają nam nasze zmysły w doświadczeniu” (str. 11 – 12).
Dlatego we współczesnej nauce ukształtowało się takie podejście, że „badaniu podlega sam obiekt, taki, jakim jest, natomiast – co oczywiste – badaniu nie podlega wrażenie tego obiektu o sobie samym lub o innych obiektach. (…) Tymczasem w naukach społecznych badaczowi w celu wytłumaczenia określonego zachowania podmiotów rynku nie wystarczy znajomość „obiektywnych” czy „stylizowanych” faktów (typu: wielkość PKB, cena produktu, jakość produktu, czy treść rozporządzenia ministra finansów itp.). Niekiedy takie „obiektywne” fakty nie wpływają na zachowanie jednostki na rynku. Jeżeli w ogóle możemy mówić o tym, że zachowanie człowieka jest jakość „zdeterminowane”, to czynnikiem determinującym nie będą „obiektywne” fakty, ale to, co ten człowiek o nich wie i jak – zgodnie z tą wiedzą – je interpretuje. Zatem w naukach społecznych fakty, od których wychodzi badacz w swej analizie, obejmują (a raczej winny obejmować) także opinie i poglądy podmiotów rynku. Zasadniczo, ważne są atrybuty, jakie ludzie przypisują danym obiektom i sytuacjom, niż „prawdziwe”, tj. „obiektywne” cechy i właściwości tych obiektów i sytuacji.” W rezultacie „współczesna ekonomia głównego nurtu ignoruje bądź niepoprawnie określa problematykę wiedzy, co ma negatywny wpływ na jakość teorii formułowanych przez ekonomistów. Za przyczynę takiego stanu rzeczy uznaliśmy przede wszystkim specyficzne „fizykalistyczne” stanowisko epistemologiczne i metodologiczne badacza ekonomisty” (str. 13 - 14).
Przeprowadzając powyższe rozumowanie, Przemysław Leszek uważa, że pozwoliło mu ono „zidentyfikować ułomność teorii ekonomicznej głównego nurtu na poziomie fundamentalnym, tj. na poziomie idei mówiącej o niemal bezgranicznych możliwościach stosowania schematów mechanistycznych w naukach społecznych” (str. 14).
    • 2leor1931 Re: Czy nauka ekonomii powinna zajmować się fakta 21.03.17, 14:23
      2.Autor w przedmiotowym tekście ograniczył się przede wszystkim do krytyki „fizykalistycznego” podejścia w metodologii badaczy ekonomii głównego nurtu. Natomiast nie przedstawił wyraźnie kryteriów, na jakich nauka ekonomii powinna się opierać, aby zdobywać wiedzę „prawdziwą” chociaż „niepełną” (str. 25). Można jednak domniemywać, że autor skłania się do antrpologicznego teologizmu. Przede wszystkim dlatego, że utożsamia on fakty realne z idealnymi. Te drugie powstają w ludzkiej wyobraźni i według niego oddziałują one na rzeczywistość równie skutecznie jak faty materialne.
      Pod jednym jednak podstawowym warunkiem: idee dopiero wtedy implementują się w rzeczywistości, gdy spotykają w niej sprzyjające warunki zakotwiczenia i rozwoju. Wtedy mogą zostać przekształcone i przybrać postać materialną. Jeżeli nie spotkają korzystnych warunków, nie zmaterializują się, pozostaną tylko pustymi desygnatami. Klasycznym przykładem nierealnej idei jest pojęcie nieśmiertelności: ludzkie pragnienie nieśmiertelności nie ma żadnych szans urzeczywistnienia się w takim materialnym świecie, jakiego znamy. Właśnie dlatego ludzie wymyślili sobie jeszcze inny niematerialny świat, do którego po śmierci człowieka udaje się jego niematerialna dusza, gdzie będzie już wiecznie i szczęśliwie egzystowała.
      Tak więc materializowanie się wszelkich idei jest uzależnione od istnienia określonych i sprzyjających im warunków materialnych.. To, że idee mogą i materializują się w określonych warunkach w byty realne, nie znaczy jeszcze, że można je utożsamiać i badać w podobny sposób jak już istniejące byty materialne. Ekonomia jako nauka o warunkach gospodarowania zajmuje się i powinna zajmować się materialnym bytowaniem ludzi, badaniem, jak z ograniczonych zasobów uzyskiwać najwyższe realne efekty dla zaspokojenia potrzeb.
      Kreowaniem nowych efektywniejszych idei gospodarowania o znaczeniu globalnym powinna natomiast zajmować się głównie futurologia, a tych, które dotyczą wdrażania myśli wynalazczych, usprawniających poszczególne procesy produkcji oraz same produkty winny zajmować się i zajmują odpowiednie instytuty naukowo-badawcze oraz przedsiębiorstwa wdrożeniowe finansowane przez kapitał wysokiego ryzyka, tzw. Venture capital/private equity (www.pi.gov.pl/Finanse/chapter_95011.asp).
      Jednak tworzeniem materialnych ale przede wszystkim ekonomicznie opłacalnych warunków dla wdrażania tych wszystkich idei w życie, czyli do społecznego procesu gospodarowania, musi zajmować się i zajmuje ekonomia. W każdym więc wypadku nauka ekonomii powinna i musi zajmować się badaniem materialnych faktów i zjawisk, jakie występują i objawiają się w społecznym procesie gospodarowania, też nowych idei, które są wdrażane do społecznego procesu produkcji.
      Ale autorowi tekstu wcale nie chodzi o nowe idee, które są oraz mogą być wdrażane do społecznego procesu produkcji i w ten sposób materializowane w dokonującym się postępie technicznym, wzmagającym i pomnażającym siłę produkcyjną oraz efekty ludzkiej pracy. Jemu chodzi o woluntarystyczne zachowania podmiotów gospodarczych, którzy nie znają i nie respektują stwierdzonych i przyjętych przez naukę ekonomii faktów. Stawia więc ekonomii głównego nurtu zarzut, że abstrahuje, nie uwzględnia w swych badaniach owych woluntarystycznych i nieprzewidywalnych ludzkich postepowań, „co ma negatywny wpływ na jakość teorii formułowanych przez ekonomistów” i skutkuje zawodnością prognoz oraz nieefektywnością regulowanych nimi działań .
      W rezultacie czytelnik dochodzi do wniosku, że autor stawia zarzut ekonomii głównego nurtu przede wszystkim za to, że zajmuje się ona wyłącznie współzależnościami, jakie zachodzą i przejawiają się pomiędzy faktami, realnymi zdarzeniami, a nie zajmuje się również i nie bada, dlaczego rzeczywistość nie respektuje i przeciwstawia się mitycznym wyobrażeniom, oraz dlaczego efekty woluntarystycznych działań są nieprzewidywalne. Jeżeli właśnie taki cel postawił sobie autor przedmiotowego tekstu, to jego końcowy wniosek trzeba potraktować jako puentę, która niczego nie wnosi do nauki!
      • 2leor1931 Re: Czy nauka ekonomii powinna zajmować się fakta 22.03.17, 13:08
        Tekst Przemysława Leszka pt.: "Problematyka wiedzy w naukach społecznych" został opublikowany na stronie internetowej Instytutu Ludwiga von Misesa (mises.pl/blog/2017/02/16/leszek-problematyka-wiedzy-w-naukach-spolecznych/#comments). Jestem zaskoczony faktem, że mój powyższy komentarz do tego tekstu, został przez moderatora przyjęty i opublikowany tylko w części 1, w której są w sposób skrótowy przedstawione jedynie tezy tego tekstu, natomiast część 2, krytyczna wobec tekstu została przez moderatora wielokrotnie odrzucona i w końcu nieopublikowana! Przecież Instytut deklaruje, że jego podstawowym celem jest poszukiwanie naukowej prawdy oraz rozwijanie i utrwalanie prawdziwych poglądów!. Czy można więc rozwijać prawdziwą naukę przez przemilczanie i uciekanie od krytyki tez głoszonych przez własną szkołę?! Moderator milcząco odrzucając moje krytyczne uwagi o tekście Przemysława Leszka, wyrządza mu bardzo złą przysługę. Każdy bowiem rzetelny autor jest zainteresowany merytoryczną krytyką swoich poglądów i w ich obronie podejmuje polemikę. Nie potrzebuje więc takich "obrońców", którzy w sposób bezdyskusyjny nie dopuszczają do niego krytycznych uwag na temat jego poglądów. Czyżby moderator w sposób milczący odrzucając moje krytyczne uwagi o tekście Przemysława Leszka obawiał się, że jest on niewystarczająco kompetentny, aby mógł podjąć merytoryczną dyskusję z adwersarzem? Leon Orlkowski
        • cojestdoktorku Re: Czy nauka ekonomii powinna zajmować się fakta 24.03.17, 20:13
          co Pan durnia udajesz smile
          wiadomo że im nie zależy na prawdzie tylko na tym by Mises miał rację
Pełna wersja