zwolennik_twardej_reki
30.03.17, 16:39
Do waszych emerytur. Pisze ogolnie rzad, bo okradac Polonie zaczely juz poprzednie rzady, grzebiac brudnymi paluchami w emeryturach Polonusow w USA. Zanim polskie rzady wsadzily swoje straszne mordy do waszych ( zaraz napisze dlaczego waszych a nie naszych) emerytur, technicznie wygladalo to tak, ze emeryt sobie bral amerykanska emeryture, potem lub przedtem, polska i pobieral spokojnie dwie niezaleznie. Bylo to moze nie 100% czyste prawnie, ale sprawiedliwe: w koncu najpierw czlek tyral w PL a POTEM w USA lub owrotnie , nie wypracowywal nic rownolegle, wiec dlaczego cos mialoby byc pomniejszane?
Poznej PO podpisalo glejt o wymianie danych, laczeniu emerytur czy jak tam to zlodziejstwo zwac, wiec emerytury sie laczy, w praktyce pomniejszajac calosc wypalacanych tym biedakom emerytur. To tak jakby 100 + 100= 110 powiedzmy.
Wrazenie mam takie, ze znowu polski rzad zostal tu wyruchany w dupe, bo te kase zatrzymujemy u siebie w USA.
Na szczescie mnie , Kadiego, to nie dotzyczy. Po pierwsze w Polsce niegdy nie przepracowalem dnia a podrugie nie mam Sovial Security. Jako pracownik pewnej placowki moja emerytura zostala przetransferowana do innej instutucji, wiec nie bede sie nigdy juz uzeral z S/S.
Ale inni beda niestety. Tym sposobem Polak znowu probowal sie podlizac nam a mu nie wyszlo, wyszlo smutnie, straszno I bardzo bolesnie dla nieszczesnych bidokow .
Rozmowa z posłanką Małgorzatą Wypych (PiS), zasiadającą m.in. w Komisji Łączności z Polakami za Granicą oraz Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej
Po raz kolejny miała pani okazję spotkać się z Polonią nowojorską. Co tym razem wydaje się być najpilniejszym problemem do rozwiązania?
Tym razem podstawowym celem mojej wizyty w Stanach Zjednoczonych są przepisy emerytalne. Dla wielu nie tylko nie do końca jasne, ale również niesprawiedliwe. Podczas spotkań z Polonią pojawił się też inny ważny temat – sposób traktowania rodaków w urzędach Social Security.
Rozumiem, że część Polaków narzeka na złe traktowanie?
Nie chcę oczywiście niczego uogólniać, ale tak, część osób skarżyła się na taki, powiedziałabym, lekceważący stosunek do petenta. Mówili o tym m.in. uczestnicy spotkania w parafii św.św. Cyryla i Metodego na Greenpoincie. Nasi rodacy mówią wprost o dyskryminacji. Natomiast po spotkaniu – w takim już węższym gronie – zastanawialiśmy się, skąd to może wynikać. Może na przykład z tego, że część osób, które otrzymują amerykańską emeryturę, nie potrafi porozumiewać się w języku angielskim w stopniu wystarczającym, by komunikować się z urzędami? Myślę, że w takich instytucjach, i to na całym świecie, stosowana jest pewna nowomowa, pracownicy, zamiast tłumaczyć, zasłaniają się szeregiem przepisów i ustaw. Nic dziwnego, że ktoś, kto niezbyt dobrze włada językiem angielskim, ma duży kłopot, by się w tym wszystkim odnaleźć.
Te najbardziej kontrowersyjne zapisy, z punktu widzenia naszych rodaków, znalazły się chyba w ustawie WEP (Windfall Elimination Provision Tax), która sprawia, że emerytury polskich emigrantów otrzymujących świadczenia po obu stronach Atlantyku są pomniejszane nawet o połowę.
Faktycznie ustawa WEP wydaje się być największą bolączką obecnych i przyszłych emerytów. W związku z tym, że nasi rodacy wypracowali świadczenia w Stanach Zjednoczonych i wypracowali je w Polsce, to ja rozumiem, że rząd Stanów Zjednoczonych doszedł do wniosku, że skoro państwo nie płacili podatku w USA, zarabiając w Polsce, to trzeba to w jakiś sposób zrekompensować państwu amerykańskiemu. Wydaje mi się, że jest to trochę daleko posunięte działanie, ale – co warto podkreślić – nie dotyczy wyłącznie Polaków, ale także m.in. obywateli amerykańskich.
Czy polski rząd może jakikolwiek sposób interweniować w tej sprawie? Bo pojawiają się głosy, że byłaby to ingerencja Polski w wewnętrzne sprawy innego państwa, oraz że WEP nie jest przedmiotem żadnej międzynarodowej umowy, a częścią ustawy emerytalnej Stanów Zjednoczonych.
Ja nie jestem w stanie kategorycznie stwierdzić, że rząd polski może interweniować lub nie może w tej sprawie. To, co na pewno mogę powiedzieć, to to, że absolutnie nie jest to prosta sprawa. Dopiero niedawno zaczęliśmy w ogóle na ten temat rozmawiać. Proszę mi wierzyć, że dla wielu osób w ministerstwach ten temat w ogóle nie istniał, nie było wiadomo nawet, jak działa ta ustawa. Dobra informacja jest taka, że już pojawiły się pierwsze analizy przepisów i zaczęliśmy głośno o tym mówić, m.in. z Elżbietą Rafalską, minister rodziny, pracy i polityki społecznej. Rozumiem naszych rodaków, że oczekują, iż sprawa zostanie załatwiona już, ale, proszę mi wierzyć, nie ma takiej możliwości. Natomiast coś już się dzieje…
Na przykład?
Mam przygotowaną analizę, z której wynika, że polscy emeryci mogą zostać wykluczeni z ustawy WEP, a więc ich emerytura nie będzie w żaden sposób pomniejszana. W jaki sposób? Otóż przed złożeniem wniosku w urzędzie Social Security należy wysłać pismo do I Oddziału ZUS w Warszawie do Wydziału Realizacji Umów Międzynarodowych mieszczącego się przy ul. Senatorskiej 6/8 z prośbą o powtórne przeliczenie świadczeń za pracę w Polsce z uwzględnieniem okresu pracy w Stanach Zjednoczonych – to jest bardzo ważne – według umowy właśnie z 2 kwietnia 2008 roku, biorąc pod uwagę proporcjonalne obliczanie emerytury na zasadzie łączenia okresów pracy w Polsce i w USA, czyli to jest ten tzw. totalization agreement. Dopiero mając ten nowy dokument z ZUS, z prawidłową podstawą prawną, można zgłosić się do Social Security i – z tego co ja wiem – kiedy Polacy tak robili, nie było potrącania w ramach ustawy WEP.
Czyli zanim będziemy starać się o amerykańską emeryturę, należy wysłać pismo do Wydziału Realizacji Umów Międzynarodowych w Warszawie z prośbą o ponowne przeliczenie emerytury z uwzględnieniem czasu pracy w USA i Polsce i pani poseł daje gwarancję, że wtedy rodacy nie będą mieli pomniejszonej emerytury?
Kiedy miałam dyżury w Chicago, w Radiu Maryja, i zwracali się do mnie rodacy z prośbą o pomoc w sprawie emerytur, to rozmawiając z nimi przez telefon jednocześnie pisałam e-maila do I Oddziału ZUS w Warszawie. Bardzo szybko dostawałam odpowiedź. I tak faktycznie jest, że gdy emerytura liczona jest w taki sposób, jak tłumaczyłam wcześniej, to ustawa WEP nie jest stosowana lub stosowana jest nieco inaczej.
Podczas spotkań z Polonią mówiła pani także o nowo powołanym zespole przy ZUS, w którym mówi się nie tylko o WEP, ale też na przykład o podwójnym opodatkowaniu…
Zadaniem tego zespołu jest zadbanie na przykład o sprawy związane z emeryturami Polaków mieszkających na całym świecie. Natomiast jeśli chodzi o kwestie problemów, to, niestety, Stany Zjednoczone w tym przodują, z różnych powodów, jak również Francja. To co już udało się zrobić, no nie ukrywam, po moich rozmowach z panią prezes ZUS, to powołanie zespołu, który ma na celu zbadanie sytuacji naszych rodaków – i zabezpieczenia społecznego – mieszkających poza granicami Polski. W przypadku USA jest to kwestia m.in. WEP. W ramach tego zespołu spotykamy się między różnymi ministerstwami. Na przykład zdrowia, rodziny, pracy i polityki społecznej, spraw zagranicznych, a także przedstawicielami ZUS i KRUS, i mamy nadzieje, że uda nam się rozwiązać najbardziej pilne problemy sygnalizowane przez Polonię. Oprócz tego już planujemy jesienne dni poradnictwa w Nowym Jorku, Chicago, a także w innych polonijnych ośrodkach w USA. Za dwa miesiące natomiast chcemy spotkać się z ambasadorem Stanów Zjednoczonych w Warszawie.
Jak pani poseł zauważyła, dla części osób poszczególne przepisy związane ze świadczeniami emerytalnymi wydają się niejasne. Do kogo mogą zwrócić się po pomoc w tej sprawie?
Zachęcam na przykład do kontaktów z moim biurem poselskim w Warszawie (tel. (22) 870-1286; adres emailowy – Malgorzata.Wypych@sejm.pl). Można także dzwonić do I Oddziału ZUS w Warszawie, tel. (22) 560-1600. Mam też nadzieję, że już wkrótce uda nam się uruchomić konsultacje poselskie na terenie Nowego Jorku, tak jak dzieje się to w Chicago, za pom