jak pan Solorz postanowił przejąć festiwal w Opolu

26.05.17, 20:38
Zacznę od podsumowania: pan Ziemkiewicz opisał, chyba dość dobrze, jak pan Solorz postanowił przejąć festiwal w Opolu dla swojego Polsatu. I jak wykorzystał do tego ludzi oszołomionych w stopniu absolutnym przekazami z tvngwpolsatzetitd.

*

Dla opinii publicznej sprawa zaczęła się, gdy piosenkarka i producentka muzyczna Katarzyna Szczot, znana pod pseudonimem artystycznym Kayah, ogłosiła, że dowiedziała się od swego menadżera, iż jest na "czarnej liście" prezesa Kurskiego i z tej racji TVP zabroniła Maryli Rodowicz zaprosić ją na swój jubileuszowy koncert podczas festiwalu w Opolu. Oświadczenie pani Kayah podchwycone zostało natychmiast i nagłośnione przez wpływowe media,



Maryla Rodowicz zrobiła w tej sytuacji to, co powinna zrobić Kayah, czyli zadzwoniła do prezesa TVP z prośbą o pilne spotkanie i spytała go, czy to prawda, że piosenkarka, którą zaprosiła na swój jubileuszowy koncert nie wystąpi na nim, bo jest na jakiejś czarnej liście. Kurski stanowczo zaprzeczył i, jak publicznie stwierdził, a nie ma powodu mu nie wierzyć, przy Maryli Rodowicz, z jej telefonu, poinformował Kayah, że padła ofiarą jakiejś plotki.

Tego samego dnia wieczorem Rodowicz wystąpiła w telewizji i publicznie zapewniła, że nikt jej Kayah zapraszać na jubileusz nie zabraniał i żadnej czarnej listy nie ma.

Pomimo wspomnianego dementi, następnego dnia najpierw pani Katarzyna Nosowska, a potem cała plejada różnego kalibru gwiazd i gwiazdeczek ogłosiły, że nie wystąpią w Opolu na znak solidarności z wyciętą z koncertu Maryli Rodowicz Kayah i w proteście przeciwko "bezprzykładnej cenzurze" i "upolitycznianiu". Wiele z nich w ogóle nikt do Opola nie zapraszał, ale jak lans, to lans - ogłoszenie, że się "solidaryzuje" z Kayah i walce z cenzurą dawało bankowo jedynki w portalach i czas antenowy.
Zupełnym przypadkiem większość w pierwszej chwili bojkotujących Opole i TVP okazali się stanowić artyści związani karierą z "Kayaxem", wytwórnią Katarzyny Szczot, oraz z telewizją "Polsat".

TVP po bezsilnych protestach zapowiedziała wytoczenie Kayah i powtarzającym "fake newsa" o czarnej liście i cenzurze w Opolu procesów, ale kto miał nieprzyjemność się w kraju "nadzwyczajnej kasty ludzi" procesować, wie, ile się czeka na pierwszy termin rozprawy.


w tzw. międzyczasie zmarła matka Maryli Rodowicz i artystka ogłosiła, że w ogóle rezygnuje ze swego jubileuszu. W najmniejszym stopniu nie wpłynęło to na rozrośniętą już do wielkich rozmiarów kampanię potępienia "upolitycznionego" i "cenzurowanego" festiwalu.

Zastępczym przejawem cenzury okazało się nie zaproszenie do Opola zespołu "Dr Misio" oraz chęć zorganizowania na festiwalu koncertu ku pamięci zmarłego niedawno Wojciecha Młynarskiego, przeciwko czemu zaprotestowało potomstwo artysty z przyczyn nie do końca jasnych, ale w każdym razie - bo PiS. Co prawda okazało się, że TVP z projektu koncertu ku czci Młynarskiego wycofało się jeszcze w kwietniu z powodów technicznych


gruchnęła wieść, iż wskutek nagłośnionego w mediach bojkotu festiwalu prezydent Opola zrywa umowę z TVP i nie wpuszcza na teren amfiteatru ekipy, która miała zacząć montaż estrady. Prezydent Opola (mówiąc nawiasem, kiedyś w tej samej partii "Solidarna Polska", co Jacek Kurski) ogłosił przy tym, że winę ponosi TVP, bo nie zorganizowała koncertu Maryli Rodowicz, a zatem miasto nie tylko nie zamierza płacić odszkodowania, ale przejmuje prawa do nazwy, znaku towarowego i tradycji festiwalu.


To, co wyglądało na niekontrolowaną erupcję absurdu i nienawiści kilku zapiewajłów do PiS, zaczęło od tego momentu mieć sens. Nie przypadkiem zacząłem od zastrzeżenia, że od oświadczenia Kayah sprawa zaczęła się tylko dla opinii publicznej. W istocie korzeniami okazała się tkwić w minionych miesiącach, kiedy to prezydent miasta zaczął nagle opierać się przed odnowieniem na kolejne cztery lata umowy z TVP, co dotąd było rutyną, i zaczął stawiać warunki - według informacji telewizji, domagając się między innymi, by bilety na koncerty dystrybuowane były przez wskazanego przez niego pośrednika.

Wtedy to także miała pojawić się w opolskim ratuszu pogłoska, że jedna z dużych telewizji prywatnych zainteresowana jest zastąpieniem we współorganizacji festiwalu TVP. Jak na razie nie doczekała się ona potwierdzenia. Prezydent Opola, indagowany już po swych ostatnich decyzjach przez dziennikarzy, przyznał wprawdzie, że prowadzi takie negocjacje z "Polsatem", ale od jak dawna one trwają - tego powiedzieć nie chciał.

przed nami wieloletnie procesy…

Dla Opola widzę dwa scenariusze. Pierwszy jest taki, że poległy na wojnie polsko-polskiej festiwal w tym mieście przejdzie bezapelacyjnie do historii.

dla samych Opolan jednak poważna strata i umniejszenie nie tylko prestiżu, ale i dochodów.

Albo plotki okażą się prawdą i jakaś inna telewizja rzeczywiście przejmie imprezę, nie dbając o skutki przyszłych procesów. W takim razie jednak pan Solorz, z którym Opole negocjuje, musiałby być frajerem, by nie wykorzystać sytuacji w jaką zagonił się w swej "walce z kiczem" prezydent Wiśniewski i nie wymóc na nim znacznie lepszych warunków, mówiąc krótko - wzięcie przez miasto na siebie generowanego przez festiwal deficytu, dotąd pokrywanego z pieniędzy publicznego nadawcy.


fakty.interia.pl/opinie/ziemkiewicz/news-opole-czyli-wielka-hucpa,nId,2398287

*

U. U u
e.
e?
    • fajnnyydammm Re: jak pan Solorz postanowił przejąć festiwal w 26.05.17, 20:51
      firmy tego pana SOlorza powinny skontrolowac urzędy kontroli skarbowej
    • zimna-wodka Re: jak pan Solorz postanowił przejąć festiwal w 26.05.17, 21:35
      Pepe. Nie pierol. Nawet jak pierdolisz Ziemkiewiczem to nie pierdol.
      A jak już pierdolisz Ziemkiewiczem, że plotka to nie pierdol osobiście , że Solorz.
      PS. Zaraz po ogłoszeniu plotki Polsat ogłosił, że festiwal w Opolu ma w Du*ie. Identycznie TVN. Wiec nie pierdol. Zachowaj siły na pierdolenie o kolejnym sukcesie pisdzielstwa (czyli o zamordowaniu komunistycznego festiwalu).
      PS 2. Znak firmowy festiwalu należał od zawsze do Opola więc nie było co pzejmować. "Przejmowanie tradycji" to już czyste pierdolenie - tym razem Ziemkiewicza. Co to jest "przejmowanie tradycji"? Tradycja nie może być zastrzeżona dla kogokolwiek bo nie byłaby tradycją. Nawet jak pepe tradycyjnie pierdoli to przecież pierdolenie nie jest zastrzeżone wyłączne dla niego. Pierdolenie dostępne jest i dla innych a p. Ziemkiewicz z tego korzysta. I pierdoli jak pepe (tylko nie robi błędów ortograficznych).
    • klip-klap przeciez to walka o wolna Polske! 27.05.17, 11:49
      wink

      Pepe, byc moze jest to interesujacy post, ale go nie przeczytalem, tak samo jak zignorowalem caly temat w mediach.

      Skoro zignorowalem, to po co odpowiadam...

      Bo dla mnie takie cyrki wskazuja na to, ze Polska to bogaty kraj z malymi problemami i ludzmi, ktorzy maja czas zajmowac sie takimi tematami wlasnie. Dla mnie tematy medialne sa jednym ze wskaznikow bogactwa i funkcjonowania panstwa. Ok, wiem, ze tutaj to GW/i podobne media rozdmuchaly temat, ale jednak jakies tam lemingi go poniosly dalej. Nie-lemingi tez.

      Zdarza mi sie ogladac telewizje, w Polsce jak odwiedzam rodzine, w UK, jak jestem w delegacji. I tez porownuje. W Polsce jest za duzo polityki w mediach, w UK jest sieczka reality-show, polityka pojawia sie przy okazji wyborow. Ja to traktuje jako wskaznik relatywny tego, ze w Polsce sytuacja jeszcze nie jest taka jak w UK, gdzie panstwo i urzady funcjonuja dobrze. Jak cos funcjonuje dobrze, to ludzie nie maja ochoty o tym sluchac i dyskutowac. Ale generalnie w skali Europy jest w Polsce ok, w skali swiata jest bardzo dobrze.
      • zimna-wodka Re: przeciez to walka o wolna Polske! 27.05.17, 13:17
        Tu akurat błądzisz. Bo Polska to jest nie-bogaty kraj z dużymi problemami. Te duże problemy sama sobie stworzyła co jednak nie umniejsza ich rangi.
        Opole ma o tyle znaczenie, że jest odpryskiem tych problemów i tylko w takim charakterze je postrzegam. Bo to, gdzie zaśpiewa (lub nie) p. Kayah to faktycznie mało kogo obchodzi.
      • pepe49 Re: przeciez to walka o wolna Polske! 27.05.17, 22:38
        W sumie uważam tak samo. Najwięcej polityki w medjach było w PRL. Im normalniej tym tego mniej. Nawet zresztą ten temat, o czym jest? Biznesmen rozkręcił wielką awanturę, co mu łatwo przyszło, bo sam ma telewizję. W rezultacie ma szansę przejąć festiwal, czyli interes. Jeżeli się powiedzie, to w kosztach będzie uczestniczyło miasto.
        Polityka i gospodarka w jednym. Cudo.

        Jeżeli o przekaźnikach mowa, to nawet wolę się potrudzić i poczytać coś czy posłuchać np. z "Radio Wnet". Coś się dzieje, ktoś próbuje zrozumieć kawałeczek świata i mi pokazać. PiG tak działa.
        Ale to prawda, że jeżeli coś funkcjonuje dobrze, to nie ma po co o tym rozmawiać.

        Wtedy przyjdzie ktoś, kto będzie miał pomysł jak z dobrze zrobić lepiej. I od nowa się zacznie.
        Tylko, czy każdy musi się tym przejmować?
        Jeżeli są obywatele - to może. Jeżeli są poddani, to nie ma po co.

        Cała wieczna awantura jest o to, czy jesteśmy poddanymi czy obywatelami?



        *


        U. E.
        .
        • zimna-wodka Re: przeciez to walka o wolna Polske! 27.05.17, 23:52
          Pepe, nie pierdol.
Pełna wersja