2leor1931
11.06.17, 13:02
O systemowej przyczynie inflacji i zaburzeń koniunktury gospodarczej
1.Z twierdzenia Miltona Friedmana, że „Inflacja jest zawsze i wszędzie zjawiskiem pieniężnym”, jednoznacznie wynika, iż inflacja występuje tylko i wyłącznie wtedy, gdy tempo wzrostu podaży pieniądza jest wyższe od tempa wzrostu produkcji i realnej podaży towarów na rynek. Przyjmuje się, że głównym czynnikiem inflacjogennym jest niezrównoważony budżet państwa, gdy wydatki budżetowe nie są pokrywane dochodami, a zaciąganymi pożyczkami w postaci emitowanych i sprzedawanych na rynku finansowym papierów dłużnych: krótkoterminowych bonów oraz długoterminowych obligacji. Dodatkowy popyt państwa na pieniądz stanowi konkurencję dla przedsiębiorców o daną podaż oszczędności, z których są finansowane inwestycje produkcyjne, co skutkuje spadkiem inwestycji a w dalszej perspektywie obniżeniem tempa wzrostu produkcji i podaży towarów na rynek. Równolegle dodatkowy wzrost wydatków państwa finansowanych z zaciąganych pożyczek podnosi popyt na towary, co powoduje nierównowagę na rynku towarowym, objawiającą się wzrostem cen.
Błędność w schemacie powyższego rozumowania polega na tym, że gdy zaciągane przez państwo pożyczki są udzielane z oszczędności, czyli z zaoszczędzonych wcześniej zrealizowanych dochodów przez podmioty gospodarcze i gospodarstwa domowe, to nigdy, niezależnie jak wysokie pożyczki zaciągnie państwo na rynku finansowym, nie może wystąpić ogólna inflacja, czyli wzrost ogólnego poziomu cen. Niemożność wystąpienia inflacji wynika z ograniczenia budżetowego, które stanowią zrealizowane przychody/dochody. Dochody powstają w procesach produkcji i są realizowane w postaci przychodów ze sprzedanych wyrobów. Czyli wartość zrealizowanych przychodów jest dokładnie równa wartości wytworzonych wyrobów, dostarczonych na rynek i sprzedania ich jako towary. Oszczędnościom z dochodów odpowiada więc dokładnie ta część towarów, których zakupy finansowane są z zaciągniętych kredytów.
W fazie wzrostu gospodarczego, który jest realizowany w stałym zrównoważonym tempie prawie dokładnie określone są pule i asortymentowe rodzaje wytwarzanych wyrobów dla konsumpcji i na inwestycje. Jednak konsumenci mają całkowicie autonomiczną wolę w preferowaniu zaspokajania swoich potrzeb, gdy mogą je finansować z zaciągniętych kredytów. Dlatego struktura popytu na towary nie musi i rzadko jest dokładnie adekwatna do struktury wytworzonych i dostarczonych na rynek towarów. Szczególnie dotyczy to finansowania wydatków z deficytu budżetowego. Albowiem budżet konkuruje tu przede wszystkim z przedsiębiorcami o oszczędności, z których finansowane są ich inwestycje. Aby pozyskać potrzebną pulę środków pieniężnych na sfinansowanie deficytu budżetowego, skarb państwa może zawsze w tym celu zaoferować odpowiednio wyższą stopę oprocentowania od zaciąganej pożyczki i w ten sposób wyeliminować z realizacji tę część prywatnych inwestycji, z których planowana stopa zwrotu jest niższa od stopy z państwowych papierów dłużnych. Dlatego ci prywatni inwestorzy, którzy przewidują niższe zyski z prognozowanych inwestycji od stopy oprocentowania kredytów, muszą zrezygnować z zaciągania kredytów, które są dla nich nieopłacalne.
Oczywiście, popyt finansowany wydatkami z deficytu budżetowego, chociaż co do wartości jest równy wyeliminowanym z realizacji prywatnym inwestycjom, dotyczy zupełnie innych dóbr. Ta zmiana realnego popytu powoduje zmianę struktury cen i to tym głębszą, im większy deficyt budżetowy zostanie sfinansowany z pożyczek. Bardzo wzrastają wtedy ceny tych towarów, na które skierowany jest dodatkowy popyt finansowany wydatkami z deficytu budżetowego, natomiast głęboko spadają ceny dóbr produkcyjnych przede wszystkim dlatego, że zaciągnięte przez państwo pożyczki zmniejszają środki dla przedsiębiorców, z których finansowane są inwestycje produkcyjne. Tak więc w krótkim przedziale czasowym, gdy skarb państwa emituje nowe papiery dłużne, może to spowodować nawet bardzo głęboką zmianę strukturę cen: ceny dóbr konsumpcyjnych wzrosną, a środków produkcji spadną, jednak ogólna równowaga, czyli przeciętny poziom cen nie zmieni się.