psychologia dyskusji

08.07.17, 20:00
Majac ostatnio sporo wolnego czasu - zainteresowalem sie ciekawym w mojej ocenie zjawiskiem odmiennosci opnii osob, ktore ze soba dyskutuja.

Dla mnie jest to niezwykle zadziwiajace zjawisku, ktorego nie potrafie racjonalnie wytlumaczyc.

Jesli w malej grupie ludzi nalezy podjac decyzje na temat tego co trzeba robic z jakims istniejacym problemem, to kazdy ma odmienna opinie i to w sytuacjach, kiedy w mojej ocenie nie jest to uzasadnione.

To sa czesto proste sprawy - np. jaki projekt konczyc wczesniej, a ktory potem.
Poniewaz nie da sie wszystkiego kontrolowac, ani nawet wiedzic co sie dzieje w poszczegolnych zespolach, wiec czesto te podejmowane decyzje sa dla mnie pewnym zaskoczeniem, zeby nie powiedziec szokiem.

I tu na forum jest podobna sytuacja - np. w watku o uzbrojeniu.

Zaskoczony jestem, ze nikt nie widzi tego samego zagrozenia.
Tzn. generalnie nie jest dla mnie istotne co kto widzi, ale to - ze ta opinia jest zawsze odmienna. Ja to widze szczegolnie silnie, podczas spotkan wiekszych grup osob.

I dlatego postanowilem sie zapisac na nowe studia.
Wymyslilem sobie, ze pojde teraz na psychologie. Zamierzam sie zapisac na przynajmiej kilka klas w zakresie wyjasniania takich problemow. I zaczalem nawet powoli szukac, gdzie i jak to bede studiowal.

Troche mnie martwi wiek wykladowcow, ale zaleta jest, ze trafiaja sie calkiem niezle laski, a to, ze czlowiek jest juz w wieku emerytalnym, to trudno, nie ich wina, nie? Bede wiec znowu studentem. He he he.


    • oka_blysk Re: psychologia dyskusji 08.07.17, 20:50
      Jeśli mogę coś zasugerować.
      Jeżeli masz na myśli prawdziwe studia, to nie wiem, czy to jest najlepsze rozwiązanie dla Ciebie. Studia dają dobre podstawy - przecież ktoś mądry pisze programy i to nie jest nigdy przypadkowy zbiór przedmiotów (w teorii). Jednak wydaje mi się, że miałbyś więcej satysfakcji i lepiej spożytkował swój czas, jakbyś zapisał się na jakieś punktowe kursy/szkolenia dokształcające (oczywiście dobrane pod Twoje potrzeby - niechby to nawet było na zasadzie wolnego słuchacza na Uniwerku).
      Przechodzenie przez cały proces edukacji chyba nie jest Ci do niczego potrzebny ... Tym bardziej, że jesteś stary (przepraszam). Czym innym jest nauka osoby młodej, czym innym dorosłej. Inaczej dobiera się programy i inaczej prowadzi zajęcia dla osób młodych i osób starszych z doświadczeniem. Jest np. inny cykl przyswajania wiedzy, np. dorośli (np. Ty) do każdej nowej informacji podchodzi sceptycznie i w pierwszej kolejności to co usłyszy konfrontuje z własnym życiowym doświadczeniem, jak się nie zgadza, to się zaczyna ... pewnie zobaczysz sam. To nie jest tak, że coś jest "lepsze" lub "gorsze", tylko po prostu inaczej i może być Ci ciężko wejść w tryb nauki dziecka (a może się zupełnie mylę).
      -------------------

      Co do zaskakujących decyzji, to zielonego pojęcia nie mam, bo i skąd. Pierwsze co mi przychodzi na myśl, to to, że:
      - działania, które są racjonalne z punktu widzenia każdej pojedynczej jednostki wcale nie muszą być racjonalne dla grupy jako całości (pracownicy patrzą pod kątem racjonalności własnej pracy (i może w dobrych intencjach), ale z punktu grupy (czyli Ciebie, bo patrzysz "z góry") te działania wcale nie są racjonalne).
      - może masz nieformalnych liderów? Przepływ informacji w "zasiedziałych" firmach prawie nigdy nie przebiega wg hierarchii stanowisk i podobnie może przebiegać proces decyzji (Ty jesteś szefem, więc wszystko możesz narzucić, ale już niżej niekoniecznie).
      (takie zgadywanie)
      • przycinek.usa Re: psychologia dyskusji 08.07.17, 21:20
        To sie jeszcze zobaczy jak bedzie, bo temat zupelnie nowy, wiec trzeba bedzie sie rozejrzec ze zrozumieniem. A co do tego szefowania, to zrezygnowalem. smile
        Nie chcialem nic mowic na forum, ale tak wyszlo - juz ciesze sie wolnoscia od kilku tygodni. smile

    • pepe49 motywy pepego 08.07.17, 21:54
      Jeżeli coś dopisuję do dyskusji bez komentarza odnoszącego się do cudzych przemyśleń, to znaczy, że nie znam tematu dobrze i wydaje mi się, że dodaję coś pożytecznego, czego inni by nie dodali.

      Nigdy nie rozumiałem tych dyskusji jako miejsc, w których miałyby powstawać zalecenia dla kogoś aby w dany sposób postępował.
      (Chociaż wezwania "kochany rządzie PiS, zrób tak ... smile wydają się dosyć sugestywne.

      Raczej widzę dyskusje jak prezentacje narzędzi do użycia.


      Czy usystematyzowana nauka miałaby pomóc rozpoznawać motywacje piszących?
      I generalnie, w życiu?

      Warto? To byłby trudny cel, wymagający skupienia. Oprócz czasu, także wysiłku.
      • przycinek.usa Re: motywy pepego 09.07.17, 08:35
        "Raczej widzę dyskusje jak prezentacje narzędzi do użycia"

        No wlasnie ja tez. Te dyskusje nie sa jednak proste, poniewaz z jakiegos powodu ludzie nie chca rozwiazywac problemow i narzedzia ich nie interesuja. Potem okazuje sie, ze czesc osob jest urazona, lub czuje sie zle z powodu takiej dyskusji. To zas swiadczy o prowadzacym, niestety. Mysle, ze trzeba sie doskonalic. Po prostu nauczyc sie lepiej dzialac z ludzmi. Na to chyba nigdy nie jest za pozno.
    • falconario Re: psychologia dyskusji 09.07.17, 00:08
      Podstawowym błędem jest tzw "mierzenie ludzi swoją miarą". Każdy jest inny, każdy może mieć inne zdanie i często dziwimy się dlaczego myśli tak a nie inaczej, czy podejmuje takie a nie inne decyzje. Ale zawsze odnosimy się do własnego punktu widzenia (wiedza, doświadczenie, mechanizmy wymienione w książkach poniżej, kultura, wychowanie, inteligencja, etc). Czynników jest tak wiele, że włączając w to jeszcze zwyczajny "przypadek" nic nas nie powinno dziwić w zachowaniu innych ludzi.
      Co do studiów, to polecam kilka ciekawych książek do przestudiowania samemu, a szczególnie Cialdiniego i jego "Wywieranie wpływu na ludzi", czy Kahneman'a i jego "Pułapki myslenia". To na prawdę doby początek, może nawet lepszy niż studia. Choć w sumie nie wiem jak one wyglądają w USA, więc cieżko mi się wypowiedzieć.
      • przycinek.usa Re: psychologia dyskusji 09.07.17, 04:32
        > Podstawowym błędem jest

        No wlasnie ja zaczynam od drugiej strony - zamierzam zrozumiec cos, z czym mialem mozliwosc sie zmierzyc, a czego nie do konca potrafie wytlumaczyc. To wyjdzie w praniu - co jest interesujace a co nie. A za polecenie ksiazek b. dziekuje. Z opisu wynika jednak, ze to sa ksiazki ukierunkowane bardziej problemowo - zwlaszcza ta druga. Inna tematyka. Ale rozejrze sie i kupie.
        • falconario Re: psychologia dyskusji 09.07.17, 07:31
          Nie zapomnij więc dzielić się na bieżąco swoimi wnioskami, które pojawią się trakcie analizy smile

          Mnie już nic nie dziwi jeśli chodzi o poglądy, decyzje czy wybory innych ludzi. Najzwyczajniej w świecie są one pochodną czynników, które wymieniłem w poście wyżej (i wielu innych).
          A co do odmienności opinii, jedną z przyczyn może być, że ludzie chcą mieć rację - a co to za racja, kiedy ktoś sądzi tak samo jak ja i to on sprecyzował to pierwszy, więc ja muszę się zgodzić. To oczywiście zachowanie nieświadome. możesz zgodzić się, że 2+2=4 ale już nie w bardziej rozmytych sytuacjach.
          A co do wątku o uzbrojeniu - to klasyczna różnica w postrzeganiu świata wynikająca z doświadczenia, wiedzy, wychowania, zanurzenia w jakiejś rzeczywistości i braku właściwej perspektywy. Ja na przykład widzę zagrożenie.
          • przycinek.usa Re: psychologia dyskusji 09.07.17, 08:40
            No, akurat na temat samej analizy nie bede sie dzielil, ale ciesze sie, ze przynajmiej czesciowo podzielasz moje zmartwienie sytuacja polityczna. Sprobuje dostac te ksiazki i przeczytam. Jesli bedzie tam cos naprawde wyjatkowego - to opowiem. Zwykle w kazdej ksiazce sa jakies wartosciowe przemyslenia, wiec cos chyba napisze.
    • dorota_333 Genialny pomysł, Przycinku 09.07.17, 09:20
      popieram entuzjastycznie. I doradzałabym wziąć cały program studiów, układany przez uczelnie a nie wydłubywanie rodzynków. Ponieważ mniej się znasz niż wykładowcy na temacie, to nie wiesz, które rodzynki wydłubać.

      Wysiłek umysłowy (no, fizyczny trochę też), nowi ludzie. Nie ma nic lepszego. To jest cecha ludzi bardzo długowiecznych, że są aktywni i podejmują nowe wyzwania.

      PS. Kahneman to jest już klasyka, więc koniecznie. Będziesz miał temat do zagajenia rozmowy wink
      Jak już sfinalizujesz ten pomysł i zaczniesz chodzić na zajęcia, to opisuj nam, co się dzieje. jestem bardzo ciekawa.
      • zimna-wodka Re: Genialny pomysł, Przycinku 09.07.17, 13:57
        Coś z moich doświadczeń.
        W tym co robię byłem samoukiem. Ale uważano mnie za dobrego (w tej dziedzinie) a i ja sam tak uważałem. Jak już byłem samoukiem z "pozycją i dorobkiem" zapisałem się na studia (podyplomowe) - właśnie z tej dziedziny. I to żadne dla zaawansowanych - takie od zera. Nie dla kwita (bo kwit nie był mi do niczego potrzebny) tylko dla siebie.
        Fakt , że miałem fart. Trafiłem na dobrą kadrę wykładowczą, przemyślany cykl zajęć itd.
        Dopiero PO tych studiach zrozumiałem jak dużo mi , jako samoukowi, brakowało. Sam (z pewnym zdziwieniem) stwierdziłem, że w jakiejś mierze powtarzałem wyuczone schematy nie zawsze i nie do końca ROZUMIEJĄC to co robię.
        Wniosek: żadne samokształcenie nie zastąpi dobrych studiów. Co byś nie czytał - nie dobierzesz tak literatury żeby stanowiła logiczny ciąg. Możesz w ten sposób zdobyć nawet sporą wiedzę ale chaotyczną. I mogą ci uciec całkiem ważne elementy.
        A co "zaawansowanego wieku". Moim zdaniem z człowiekiem jest trochę tak jak z akcjami na giełdzie. Albo w górę albo w dół ale w miejscu to raczej nie stoją. Człowiek podobnie - jak nie idzie do przodu to się cofa.
        Ruch do przodu zawsze warto zrobić.
        Na ruch do tyłu zawsze bedziesz miał czas.

        Trzymam kciuki!
Pełna wersja