przycinek.usa
28.07.17, 08:08
Czy zauważyliście państwo jak piszą czasem w gazetach albo w Internecie, że krach będzie za rok, albo za dwa miesiące?
A nigdy nie piszą ze może być jutro, nie?
No to ja wam tu napisze, że krach może być jutro. W 2008 roku trwało to strasznie długo – prawie rok, od szczytu w październiku 2007 do dołka 6 marca 2009. Trwało to i trwało. Rynek jechał powoli i można było sto razy wejść, wyjść i był czas. A teraz mamy komputery, sztuczna inteligencje, algorytmy i to będzie trwało troszkę szybciej. Wiec tym razem to się może zacząć rano i albo skończy tego samego dnia jutro, albo zapoczątkuje wielka fale załamania, która może nawet potrwa dłużej ale na pewno nie tak długo jak w 2008. Wszystko zależy od tego, ile będzie szło sprzedaży na początku i czy rynek rano spadnie gwałtownie.
To nie jest żart. Jest to konsekwencja wczorajszej decyzji o stopie procentowej i struktury rynku obsługiwanego przez komputery zaprogramowane rządzą i chciwością właścicieli i ich programistów. Oczywiście wszystko jest zawsze niepewne. Wiec możliwe, że nic się znowu nie stanie, ale myślę, że zaistniało szereg czynników, które mogą do tego doprowadzić. Właśnie jutro. Czyli według mnie jutro jest możliwy flash crash i wydaje mi się to szczególnie prawdopodobne.
Wszystkie wydarzenia, które obserwujemy maja swoje konsekwencje i tak – jak ewidentnie ktoś spodziewał się podwyżki stop wczoraj, tak wywołane przez nich wzrosty rentowności obligacji najwyraźniej kogoś ważnego zdenerwowały i to rozpoczęło lawinę wydarzeń, których efektem jest dzisiejszy szczyt notowań. To wygląda na szczyt. A co się zwykle dzieje po szczycie? 😊
No ale po kolei. Malo ludzi tak naprawdę zdaje sobie sprawę z tego jak nieuczciwa jest giełda. Giełda jest jednym wielkim skupiskiem chciwości i złodziejstwa. Wielcy inwestorzy, głownie instytucjonalni opanowali do perfekcji metody pompowania w górę swoich własnych inwestycji, pompowania do absurdu, oszukiwania rynku poprzez składanie zmanipulowanych zleceń, których jedyna rola jest popychanie rynku w odpowiednia stronę.
Ale nie będę pisał o nieuczciwości, bo po co? Jedynie skupie się na samej metodzie pompowania. To jest bardzo proste. Zajmują się tym komputery. To w gruncie rzeczy opiera się na łamaniu rynku za pomocą specjalnych zleceń, składanych automatycznie, używając specjalnie przygotowanych algorytmów, nad którymi pracują w bankach dziesiątki programistów i te algorytmy zajmują się stwarzaniem wrażenia obecności wielkich kupujących, lub sprzedających na rynku. Instytucje finansowe mogą w ten sposób promować swój „towar” – czyli kupione wcześniej akcje, a rynek podąża za tymi zleceniami jak barany. I co ciekawe – jak się ma wprawne oko, to od razu widać co się dzieje. Tego nie widać łatwo na Level 2 – dopiero jak ma się odpowiednie okno pokazujące drabinę zleceń w tzw. Active trader. Niektóre platformy detaliczne dają ludziom takie funkcje. Wtedy widać wszystko jak na dłoni.
Te algorytmy są skomplikowane, to nie jest zwykły spoofing, to są specjalne metody podnoszenia wolumenu obrotu, wraz z cena, podnoszenie świeczek, zmiana wyglądu całych sekwencji technicznych i generalnie dla przeciętnego człowieka wystarczy wyjaśnienie, że to jest po to, aby nieuczciwie pompować swoje własne akcje albo zwalać ceny.
Da się w obie strony. To jest nielegalne, ale wszyscy to robią. I jak dotąd nie spotkałem się z sytuacja, aby SEC zrobił w tej sprawie śledztwo, albo nawet kogoś oskarżył. To jest ogólnie stosowana i widoczna w zleceniach praktyka. Dla SEC to są wszystko normalne zlecenia. Strategie inwestycyjne. 😊
Te manipulacje dotyczą zwykle bardzo dużych spółek, w których lokowane są setki miliardów dolarów, bo tylko na nich siedzą banki i firmy, które zawodowa zajmują się takimi przewałami, bo tylko ich stać na płacenie ogromnych sum na R&D i programistów.
Dlaczego te algorytmy są takie ważne?
Dlatego, ponieważ pełnią one dwie ważne funkcje – pierwsza – w przypadku pompowania rynku w górę – polega na tym, aby stwarzać takie wrażenie na rynku, aby nikt nie chciał wystawiać zleceń sprzedaży. To działa świetnie – ludzie widząc ostatnie 9 lat hossy nie maja ochoty sprzedawać żadnych akcji. Kupują i siedzą na nich. Ta cecha powoduje znaczne ograniczenie płynności rynku, obniża obroty i generalnie jest odpowiedzialna za wąskie gardło – w przypadku, gdyby ktoś chciał sprzedać zbyt dużą liczbę akcji na raz. Ludzie nie są głupi. Po co sprzedawać akcje, które ktoś im pompuje w górę?
Druga ważną cecha tych algorytmów to jest stosunkowo luźna kontrola decyzyjna – w tym sensie, że jeśli algorytm decyduje, że teraz należy kupować akcje, to czuwający nad systemem analitycy i programiści na ogol pozwalają na to i nie przerywają procesu kupowania.
Nadzorujący system specjaliści zwykle zawieszają prace w momencie, kiedy idą na lunch albo meeting, ale w czasie normalnych godzin obrotu – algorytmy decydują i robią to, do czego zostały zaprogramowane. I kupują. Czasem za dużo.
I ta część jest tutaj kluczowa. Algorytmy czasem kupią za dużo akcji. To się zdarza.
Dzisiaj właśnie odbyła się sesja, na której najprawdopodobniej niektóre systemy w bankach nakupiły się zbyt dużej ilości akcji. Przypomnę co się stało w luźnym porządku chronologicznym. W okresie od 17 do 24 lipca wybiły się silnie rentowności obligacji 13 tygodniowych. Mówiąc kolokwialnie obligacje piepsznely w dol. Sesja zasadniczej grozy była ta z dnia 19 lipca, ruch, który jak wcześniej informowałem na ogol zawsze charakteryzował rynkowa pewność zbliżającej się decyzji o wzroście stopy funds rate. Po tej reakcji w panikę wpadli inwestorzy na rynku obligacji 10 letnich i 30 letnich. 24 i 25 zanotowaliśmy lekkie spadki rentowności i wprawdzie nie były to jakieś szczególnie znaczące ruchy – to widać było, że coś się szykuje. Cześć uczestników rynku ewidentnie myślała, że Yellenowa zaskoczy.
Te ruchy na obligacjach nie pozostały niezauważone. Uważam, że ktoś siedzący na znacznym portfelu akcji zdenerwował się ta reakcja – oraz dodatkowo statementem FOMCU. Mając w perspektywie bliska decyzje we wrześniu – najwyraźniej postanowił wykorzystać panujący lokalnie optymizm i zamknąć pozycje. Ten ktoś – ktokolwiek to był – miał przeważenie w spółkach technologicznych, czyli tzw. FANG. Było widać wyraźnie, że to był jakiś wielki portfel, bo szła sprzedaż przez wiele dużych spółek. Dzień zaczął się niewinnie, ponieważ w nocy futursy na DOW poszły znacznie w górę. Osobiście spodziewałem się kolejnej nudnej sesji z typowych pompowanie w górę, jakie widać na większości dużych walorów.
Zdziwiłem się. Następnego dnia po FOMCu ktoś wielki zaczął sypać akcjami i robił to tak umiejętnie, że oszukał wszystkie pompujące w górę algorytmy. To wyglądało imponująco, ktoś „przewidywał” rozkład zleceń i widać było niemalże gołym okiem, że jak tylko pojawiało się zlecenie pompujące – to prawie równocześnie ktoś to wsadzał. Tysiące akcji, przez cały dzień sprzedawali tym pumpersom i zatkali cały rynek akcjami. Sprzedając w dol. Każdy popyt został wykorzystany. Cale algorytmiczne łykanie zostało zatkane aż do samego końca. Komputery nakupiły się akcji, ile chciały.
Facebook podał dzisiaj dobry wynik i obróciło się 69 milionów akcji po około $172.5; Amazon zrobili 11 milionów obrotu przy cenie około $1050; Netflix obrócił 11 milionów akcji po około $185, Google już nie tak imponująco, bo tylko 3.2 miliona szt. po około $940, ale tam sprzedaż trwa już kilka dni, więc wygląda złe i tak. Twitter spadł i zrobił 87 milionów obrotu po około 17 dolarów. To jest w sumie 30 miliardów dolarów!