Bo to, co nas oburza, to się nazywa

06.08.17, 10:29
...no, wygląda na to, że to seks się nazywa.

Sprawa tak błaha i idiotyczna, że pewnie niewarta odrębnego wątku. Ale to, że zrobiono z niezręczności powód do "kroków prawnych", jest zaskakujące.

Wytoczono haubicę na komara:
"- Niech pani spróbuje seksu! - powiedział na Przystanku Woodstock Jurek Owsiak, komentując wypowiedzi Krystyny Pawłowicz. Ostro skomentowała to rzeczniczka PiS Beata Mazurek. Zapowiada też "kroki prawne" w obronie posłanki.

"W związku ze skandaliczną wypowiedzią Jerzego Owsiaka na temat posłanki Krystyny Pawłowicz informuję, że podejmiemy kroki prawne chroniące dobre imię naszej koleżanki" - zapowiedziała w oficjalnym oświadczeniu.

"Nie ma zgody, by tolerować chamskie wypowiedzi J. Owsiaka i pozwalać na zezwierzęcenie obyczajów. Prostacki atak na kobietę, profesora, byłego członka Trybunał Stanu, członka Krajowej Rady Sądownictwa i posła na Sejm RP jest nie do zaakceptowania" - czytamy w oświadczeniu."
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,22197100,rzeczniczka-pis-zapowiada-kroki-prawne-po-slowach-owsiaka.html

"Zezwierzęcenie obyczajów", "kroki prawne" ??? W takiej sprawie?
Czy chodzi o to, ze padło to straszne słowo, czy o przykrycie drastycznego zachowania posłanki Pawłowicz ("zamknijcie mordy, tak macie zdradzieckie mordy, jak powiedział prezes").

Ciekawe, jak się to rozwinie.
Pełna wersja