przycinek.usa
28.09.17, 07:44
Zauwazylem, ze gospodarka jako taka malo kogo tak naprawde interesuje - w tym sensie, ze ludzie chca tylko wiedziec, czy bedzie dobrze, czy oplaca sie kupic dom, albo akcje. A co sie dzieje w FED, na stopach, czy na obligacjach - to juz raczej malo kogo obchodzi, prawda?
Wiec jak sie pokazuja jakies skomplikowane artykuly w gazecie, ze rentownosci wzrosla, albo spadla, to zainteresowanie tematem spada natychmiast. To prawie nikogo nie obchodzi.
I zastanawiam sie jak powiedziec wam o takich szczegolach, bez zbytniego zageszczenia informacja - czyli inaczej mowiac bez gadania w kolko o tym samym. Caly czas w rozmowach przewija sie to samo pytanie - ktore zadaja wszyscy zainteresowani - co to wszystko oznacza?
To jest kluczowa kwestia - bo chocbysmy patrzyli na temat od 10 stron, to zawsze warto miec jakis cel tego wszystkiego - widziec sens rozmowy i konkluzje. Wiec postaram sie opowiedzic o kilku ostatnich wydarzeniach i nie wprowadzic was w przedwczesny sen zimowy.
Wiec od konca. Obligacje dzisiaj spadly. Ale nie wszystkie. Tylko dlugi termin - rentownosci 10-latkow i 30-latkow wzrosly ponad 3 procent w jedna sesje!!!
A dlaczego?
Wszyscy wiedza, razem z dziecmi i ich psami, ze Chiny maja kupe amerykanskich obligacji.
Polska tez ma - tylko mniej. Jest tak dlatego, ze panuje popularny w swiecie zwyczaj, ze pozycza sie najbogatszym, aby mieli wiecej pieniedzy na zakupy towarow, ktore produkuja ci, co maja forse.
I Chiny (oraz Polska) grzecznie sobie siedza na tych obligacjach - tracac jedynie na kursie od czasu do czasu - ale coz zrobic - taka jest polityka inwestycyjna bidokow, ze aby pomagac bogatym, to trzeba stracic na tym.
Wiec siedza sobie Chiny grzecznie na dupie i na obligacji kupie - i ciesza sie, ze FOMC drukuje pieniazki, ktore trafiaja na rynek obligacji i podtrzymuja kursy. Wiec jak jest taki mechanizm, to wszyscy (Razem z Polska) ciesza sie niezmiernie, bo obligacje nie spadaja, zatem nie ma wielkiej straty (oprocz kursowej) - i mowi sie ogolnie, ze ryzyko takich inwestycji jest male.
Skoro jest male ryzyko, to wszyscy kupuja obligacje, forsa plynie do USA i dolar sie umacnia.
To sie nazywalo Bernanke Put. Czyli taki stan rynku, w ktorym FED dawal forse - aby wszystko nie spadlo. Ta polityka byla odpowiedzialna za wielka fale umocnienia dolara. Podobnie jest w Japonii. Maja zerowa stope i jena silnego jak kon sasiada. Na tej samej zasadzie - w Europie jakis czas temu wymyslili, ze trzeba zadrukowac wszystko i Euro zebralo sie w sobie i zaczelo zap... przepraszam, isc w gore silnie.
No, ale przyszla taka stara jedza, Yellenowa i zastapila Bernanke i wymyslila, ze skoro mamy taki dobrobyt, to trzeba podniesc troche stope. I wtedy zaczely sie jajca, bo dolar spadl.
No oczywiscie, ze spadl, bo skoro stara podniosla, to ryzyko wzroslo. I ryzyko dalej wzrasta, bo stara co wyjdzie, to podniesie i teraz jest 1% - czyli wiecej jak wszedzie naokolo i trudno sie dziwic, ze dolar polecial na pysk.
I teraz jest ciekawa sytuacja - ekonomisci wg. starych teorii rynkowych gadali, ze waluty zaleza od stop rynkowych i mowili, ze jak stopa rynkowa wzrosnie, to dolar wzrosnie. (co jak powiedzialem wyzej okazalo sie dokladnie odwrotnie)
I ci ekonomisci teraz - w tym stara Yellenowa wymyslili, ze skoro dolar leci, to trzeba mu pomoc i dalej podniesc stopy, a nawet zrobic tapering - czyli zabrac z rynku czesc forsy.
Oczywiscie jest do tego cala nowomowa, piepszenie o jakis oczekiwaniach inflacyjnych, wzroscie gospodarczym, bezrobociu, a wszystko po to, aby co dwa spotkania FOMCu podniesc znowu stopy.
No ale oni sa po prostu glupi. I rynek juz powoli sie pokapowal, ze to sa idioci.
A o co chodzi? No to na prostym przykladzie bedzie. Ano o to chodzi, ze jak sie ma w silosie pszenice a wyjdzie minister rolnictwa i powie, ze teraz za miesiac rzad bedzie uruchamial rezerwe zywnosciowa i sprzedawac pszenice - to co pierwsze zrobi rolnik nastepnego dnia? SPRZEDA PSZENICE. Nie?
No to skoro Chiny maja Bilion dolarow w obligacjach, a wyszlo stare pudlo i powiedzialo do mikrofonu, ze teraz bedzie szla sprzedaz - to co zrobia Chiny?
Albo inaczej - pudlo powiedzialo, ze juz od pazdziernika - bedzie realizowany plan, ktory byl opublikowany w wakacje, ze bedzie szlo malo na poczatku, a potem wiecej - nie beda reinwestowac srodkow z zapadalnosci - wiec nie bedzie rolowania - ale to nie jest wazne - kwestia kluczowa, ze natychmiast wszyscy sobie przeliczyli, ze ryzyko dalej wzrasta.
Idiotka z FED - zanim jeszcze sprzedala jedna obligacje - juz wywolala wzrost ryzyka na rynku.
I powiedziala o tym wszystkim zawczasu.
I Chiny bylyby po prostu glupie, gdyby nie zaczely sprzedawac. Nawet gdyby
nie zaczeli - to beda tacy, ktorzy wykorzystaja sytuacje i zszortuja obligacje - w oczekiwaniu sprzedazy albo od Chin albo od spanikowanych bankow centralnych np. Polski - za jakis czas.
I teraz konkluzja tego jest taka, ze juz po kilku dniach od tego debilizmu zaczaly sie spadki na obligacjach. Jednak dzisiaj to juz po prostu porzadnie spadlo. Widac, ze ktos to bezwzglednie sprzedaje.
I co to oznacza?
Ano po prostu to - ze z rynku nagle zaczynaja znikac pieniadze. Ktos sprzedaje obligacje chetnym idiotom i zabiera z rynku forse powodujac wielka presje na kurs dolara - mowiac inaczej dolar od kilku dni zaczal sie umacniac - ale nie dlatego ze jest tak super, tylko dlatego, ze ktos sprzedaje obligacje.
Dzisiaj jest dopiero pierwszy dzien w ktorym ta sprzedaz obligacji pokazala sie na kursach wyraznie. Do tej pory widac bylo po wyplaszczeniu krzywej rentownosci - ale nie bede za bardzo utrudnial wywodu wchodzac w niepotrzebne szczegoly - istotne jest przeciez co to wszystko oznacza?
Wiec pierwszym powodem do zmartwienia maja posiadacze zlota. Kwestie sa tutaj techniczne. Wynikaja one z korelacji zarowno z dolarem - jak i samym kursem obligacji. Skoro 10 i 30 latki leca, to zloto tez leci do towarzystwa.
Samo zloto jednak nie jest tak niebezpieczne jak akcje spolek metalowych. Tutaj reakcja jest bezwgledna. Idzie szalona sprzedaz spolek i jest olbrzymia podaz - pomimo tego, ze ktos do tej pory kupowal to codziennie bez opamietania. Wyglada jednak na to, ze sprzedajacych nie ubywa, za to entuzjazm kupujacych jakby gasnie. Jeszcze nie ma ruchu na cenie, ale ruch z tego bedzie.
To jest kwestia kilku najblizszych dni - poniewaz liczy sie trend na rynku, wiece teraz rynek patrzy na to - jak na korekte. Wszyscy mysla tak: czy te obligacje sie zatrzymaja? Kupi to ktos i wyplaszczy? Czy zloto sie zatrzyma?
Czy ten caly rynek uspokoi sie, czy moze bedzie inaczej jak zwykle i towszystko po prostu wezmie i rabnie w dol?
Ja juz od lat uwazam, ze to wszystko nie moze tak dalej trwac, wiec moja opinii nie ma tu istotnego znaczenia. Jednak dla mnie - jak ktos taki jak Yellen wychodzi na mownice i gada - to przydaloby sie troche wiecej zrozumienia otaczajacej nas sytuacji. To juz nie chodzi o Polske, czy Europe - ale spokoj na swiecie. Decyzja jednego organu finansowego doprowadza wlasnie do strat inwestorow na calym swiecie. I jak narazie malo kto to jeszcze rozumie.
Najwyzszy czas na to, aby inwestorzy zrozumieli, ze ich los jest rekach wariatow i stan portfeli gieldowych zalezy od zlota w wiekszym stopniu jak sie komukolwiek wydaje.
Niestety nadeszla godzina prawdy - zaczyna sie prawdziwy spadek i najpierw poleca te obligacje (wystarczy niewiele) potem poleci od tego zloto ze zlotymi spolkami, a na koncu cala gielda, w konsekwencji w ktoryms momencie nastapi kolejne wielkie drukowanie i tym razem zostanie tylko zloto i inflacja.