zwolennik_twardej_reki
05.10.17, 18:41
Temat mnie dreczy.
Brakuje rak do pracy. W Polsce, brakuje tez rak do pracy w USA. Nie wim jak to wyglada w Europie, ale pewnie tez skoro “brak rak do pracy” taki teraz modny.
W Polsce juz mowi sie ze drastyczny brak rak do pracy moze spowodowac kryzys (!)
Od roku 1970 populacja swiata sie zwiekszyla pond dwukrotnie. Ludzi jest do pydy I nagle- zabroklo ludzi do roboty. W latach 80 przeiwdywano zupelnie odwrotny trend, tzn ze zabraknie pracy dla ludzi. A tu luch: roboty tyle ze robic nie ma komu.
Dalej jest temat oczywiscie jaka praca jest. Jest praca gowniana, ktorej podobno nikt nie chce. To oznacza ze latwiej i pewnie taniej jest dac czlowiekowi zrec .
Wlasciciel farmy truskawek z Florydy skarzyc sie neidawno przed kamerami, e nie ma ludzi. Powinien miec 200 a ma 80. Z program dla imigrantow dorwal …jednego Meksyka, ktory tez mu uciekl. Najwyraznie Mexico tez ma jakies swoje 500+ ( pesos?).
Tu mamy temat przeplywu pracownika z miejsca na miejsce….nigdy chyba nie byl tak latwy jak dzis. A tu prosze- nie ma rak do pracy ! Imigracja, pracownicy goscinni, wizy pracownicze. Na granicach nawet przestali strzelac do nielegalnie przekraczajacych, od kiedy padlo NRD. I nic . Rak dalej brakuje.
Czyzby swiatowa populacja legalnie holubionych przez rzady nierobow byla tak wielka, ze populacja tych co tyrac chca, nie nadaza za pracowaniem na nieroba? To jedna z moich teorii. Druga to ze poniewaz gospodatki pono pedza jak lokomotywy, rosna apetyty na darmoche, w tym I darmowa ( czyli marnie oplacana) prace.
Diabli juz wiedza. Czego zabraknie swiatu w nastepnej kolejnosci? Bo chyba nie ludzi ?