Ah, ta komuna (historia dymka i nie tylko)

26.10.17, 16:33
Wraz z upadkiem komuny upadl rozum i rozsadek. Myslenie zastapione zostalo przez polityczna poprawnosc czyli schematy zachowan takie by odpowiadaly koroporacjom i umozliwialy trzymanie lokalnej ludosci w karnym posluchu. Wszystko co dla czlowieka normalne staje sie nielegalne przynajmniej. Mnoza sie gendery, globalne ocieplenia i rozne ABCDEFGHIJKLy. Murzynek Bambo jest rasistowski, takize Szekspir. Wypic piwko na skwerze to wykroczenie, a polowanie a nawet wedkarstwo to zbrodnie. Wszyscy musza byc przypieci i sformatowani pod jeden korporacyjny wzrorzec.

A za komuny takie rzeczy sie dzialy:

"Dzieci wożono wtedy w samochodach nie tylko bez fotelików i zapiętych pasów, ale również w oparach siwego dymu. Nikt się nie oburzał, nikt nie robił przemówień umoralniających.

Jeszcze w połowie lat 90. w państwowych uczelniach wielu wykładowców paliło podczas zajęć i na to samo pozwalało studentom....

Dziekan jednego z wydziałów warszawskiej Akademii Teatralnej, zachęcany przez panie w studenckiej stołówce do zjedzenia surówki, bo ta jest bogactwem witamin, odpowiadał: "Szanowna pani, witaminy to są w kawie, wódce i papierosach".



Czytaj więcej na www.grazia.pl/styl-zycia/news-historia-jednego-dymka,nId,2456493#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome


Proletariusze wszystkich krajów łączcie się i wypieprzcie korpo-kulture !
    • zimna-wodka Re: Ah, ta komuna (historia dymka i nie tylko) 26.10.17, 20:53
      Pierdolisz , łaskawco
      Porównać łaskawie osiągi samochodów z lat 60-70 z obecnymi. Porównaj ilość samochodów na drogach. I bedziesz miał odpowiedź.
      Moja edukacja to lata 60-te i 70-te (lekko zahaczyłem o 80-te). Nauczyciel, który palił na lekcjach był jeden. Słownie : jeden. Fizyk z liceum, który miał chyba 150 lat i nikt nie miał na niego wpływu.
      Moja szkoła wyższa to lata 70-te. Nie widziałem, żeby ktokolwiek palił oficjalnie na zajęciach. Nie znam ani jednego przypadku. Owszem - na korytarzach popielniczki stały i było siwo. Ale tylko tam.
      Popielniczki w pociągach są jak były. Ale korzystać z nich to już nie bardzo. W latach 60-tych były popielniczki i w autobusach (PKS). Ale jak ktoś chciał zapalić to dostawał wycisk od współpasazerów. Palenia w kinie nie pamiętam w ogóle. Może bardziej chodziło o p-poż niż o zdrowie ale zakaz był.

      Dla jasności: nawiedzony nie jestem. Palę 1,5 paczki dziennie od blisko 50 lat.
    • dorota_333 Klub samobójców? 27.10.17, 12:14
      > polowanie a nawet wedkarstwo to zbrodnie.

      Wręcz przeciwnie, rządzi teraz lobby myśliwskie z ministrem Szyszką na czele (+ jego kapelan tez zapalony myśliwy). Doszło do tego, że polowanie można urządzić na prywatnych gruntach BEZ zgody właściciela. Ludzie boją się na spacer do lasu chodzić smile

      Co do palenia - litości, czy Wy jesteście samobójcami?? "Nie jestem nawiedzony, palę 1,5 paczki dziennie od 50 lat" - i jeszcze żyjesz?? Miej litość nad samym sobą.
      • zimna-wodka Re: Klub samobójców? 27.10.17, 12:27
        dorota_333 napisała:

        "Nie jestem nawiedzony,
        > palę 1,5 paczki dziennie od 50 lat" - i jeszcze żyjesz?? Miej litość nad samym
        > sobą.
        Żyję bo ograniczyłem palenie. Przedtem przerabiałem 2,5 paczki dziennie.
        A moje obserwacje wskazują, że kto po 50 roku życia rzuca palenie ten "schodzi" w ciągu 3-6 miesięcy.
        Więc dbam o siebie - aż do przesady.
        • dorota_333 Re: Klub samobójców? 27.10.17, 14:57
          > A moje obserwacje wskazują, że kto po 50 roku życia rzuca palenie ten "schodzi"
          > w ciągu 3-6 miesięcy.

          Trochę tutaj wektor relacji wynikania się zwichrował smile To nie w tę stronę.

          Nie dlatego umierają, że rzucili palenie ( wink ), tylko dlatego musieli rzucić, że byli umierający (np. chorzy na raka płuc/krtani). I wtedy leci rzeczywiście szybko.
          • zimna-wodka Re: Klub samobójców? 27.10.17, 15:59
            Ci, których znałem rzucali jak byli zdrowi. Tylko chcieli być jeszcze zdrowsi.
            A poza tym - i tak już mam stanowczo bliżej niż dalej. Nie muszę "schodzić" zdrowy - to mi nie jest do niczego potrzebne.
            Mnie wystarczy, że jańcio zadba (już zadbał?) o moje życie wieczne. Jakby jeszcze załatwił jakąś palarnię - tam w górze - byłoby zupełnie fajnie.
      • sendivigius Re: Klub samobójców? 27.10.17, 16:26
        dorota_333 napisała:

        > > polowanie a nawet wedkarstwo to zbrodnie.
        >
        > Wręcz przeciwnie, rządzi teraz lobby myśliwskie z ministrem Szyszką na czele (+
        > jego kapelan tez zapalony myśliwy).

        Niby jeszcze rzadzi, ale w feminizmo-eko-gendero-kapitalizmie jego dni sa policzone.



        Doszło do tego, że polowanie można urządzi
        > ć na prywatnych gruntach BEZ zgody właściciela. Ludzie boją się na spacer do la
        > su chodzić smile

        Zaraz zaraz. Znowu Doroto wszystko ci sie pomieszalo i poplatalo. Jestes troche tak jak Pawlak w Sami Swoi co wykrzykiwal do samolotu aby po jego niebie nie latal. Nie chcesz aby mozna bylo polowac na prywatnym polu a do prywatnego lasu na spacer to chcesz isc i juz wolno. Wolno tez ci jezdzic na nartach po prywatnych halach w zimie i tez ci to nie przeszkadza. Zdecydujmy wiec jak jest z ta wlasnoscia.

        Oczywiescie rozwiazanie dobre mieli jedynie komunisci. Gdy nie ma prywatnych pol ani lasow wtedy nie ma problemu. Ziemia (rolna) jest wylacznie dzierzawiona. Tak jest w wielu, wielu krajach i wynika to z tysiacletnich tradycji. W Polsce tez kiedys cala ziemia nalezala do krola. Nic nowego.

        Ale juz najgorsze jest na Ziemiach Odzyskanych. Czyja jest ta ziemia? Narodowcy i ci od "zolnierzy wykletych" twierdza ze PRL to byla uzurpacja przebierancow i wojna sie skonczyla dopiero w 1993. Jezli zas tak to Ziemie te naleza do rzadu PKWN i jego prawnych nastepcow. Tak zadekretowano w Poczdamie, a czemu i czemu tak glupio to juz inna sprawa. Nie sa one wszak czescia Polski bo "narodowcy wykleci" nie uznaja ciaglosci panstwa za okres PRL. W tej sytuacji Ziemie te sa prywatna wlasnoscia komunistycznych uzurpatorow i przebierancow. Jesli zas tak to z jakiej paki jakas Dorota ma sie tam rzadzic. Moga zrobic co chca zgodnie z postulowanym i uznawanym przez rzady burzuazyjne swietym prawem wlasnosci. W szczegolnosci jesli to nie jest Polska powinni ustanowic tam nowy organizm panstwowy. Na przyklad moze powstac Wolna Komunistyczna Rzeczpospolita Polska.

        >
        > Co do palenia - litości, czy Wy jesteście samobójcami?? "Nie jestem nawiedzony,
        > palę 1,5 paczki dziennie od 50 lat" - i jeszcze żyjesz?? Miej litość nad samym
        > sobą.

        A tutaj mozesz cos zrobic i ty. Wasz Wielki Brat - polityczny sponsor i Wielki Sojusznik (dozgonny....) czyli Wujek Sam uwaza ze ma swiete prawo najezdzac i niszczyc uprawy maku w Afganistanie albo uprawy koki w Kolumbii gdyz z tego robi sie narkotyki ktory potem zabijaja Amerykanow. Wobec tego jak tyton z Polnocnej Karoliny i Georgii tez zabija to moze by tak najechac tamte stany i zniszczyc te uprawy. Co? Moze zacznij od czegos skromniejszego - demonstracje przed ambasada USA przeciwko ekportowi tytoniu do Polski.
Pełna wersja