rakonbad
06.11.17, 22:28
Zaczynają mnie wk......
Każdego dnia coraz bardziej.
Misiewicze- ich już znamy (jeśli ktoś nie kojarzy, to najwyraźniej nie śledzi w ogóle wydarzeń politycznych albo ogranicza się jedynie do oglądania prawicowych mediów).
Ale mnie najbardziej wk.... tak zwane
Sadurskie.
Dlaczego?
Bo tak zwani
"Misiewicze" istnieli od zawsze. Wiadomo nie od dziś, że władza - niezależnie od szczebla silnie wiąże się z kolesiostwem i nepotyzmem- to nic innego. Zmienia się co najwyżej skala tych zjawisk.
Sadurskie to jeden poziom wyżej.
- Sadurskie z uporem maniaka próbują nam wmówić, że wielotysięczne pensje i odprawy- to nie jest dla nich najważniejsze.
- Sadurskie pracują dla dobra sprawy, a raczej mają czelność tak twiedzić
- Sadurskie pracują częściowo lub w całości bezinteresownie (również i tutaj bezczelnie kłamią)
Przejście Sadurskiej z Kancelarii do PZU wywołało oburzenie, gównie z powodu wysokości zarobków, jakie miała otrzymywać -
90 tys. zł miesięcznie.
Sadurska zdecydowała się nie pobierać wynagrodzenia aż do czasu, gdy w PZU zacznie obowiązywać ustawa kominowa, regulująca zarobki członków zarządu firmy i ......
najwyraźniej się rozmyśliła, bo
właśnie otrzymała 100 000 zł wyrównania za okres 2,5 miesięcy kiedy nie pobierała wynagrodzenia
A to wszystko oczywiście
aby żyło się lepiej..... jej i innym
"Sadurskim"
Więcej informacji o tym, jak Sadurska pracowała za darmo

" border="0" alt="https://www.rp.pl/apps/pbcsi.dll/storyimage/RP/20170928/KRAJ/170929042/AR/0/AR-170929042.jpg&MaxW=980&imageversion=MainTopic1
">