Bitcoin to piramida finansowa nowego typu

21.12.17, 11:45
Bitcoin to piramida finansowa nowego typu

Z tekstu Huberta Kozieła pt.: "Twórca bitcoina ma prawie 20 mld dolarów" jednoznacznie wynika, że twórca bitcoina wykorzystał posiadaną wiedzę informatyczną i zbudował nowego typu piramidę finansową. Niewątpliwie liczył na to i nadal liczy, że pozwoli mu ona zdobyć ogromną fortunę. Chociaż autor tekstu twierdzi, " że musi on posiadać absolutną wiarę w bitcoina", sądzę, że Satoshi Nakamoto pilnie obserwuje, jak aktualnie kształtuje się popyt na bitcoiny i jeżeli nie rozpoczął już wymiany swoich bitcoinów na waluty obiegowe, to zacznie to robić już niedługo. Prawdopodobnie nie z tego zindetyfikowanego portfela zawierającego aż 980 tys. bitcoinów, bo to spowodowało by panikę i gwałtowny spadek kursu bitcoina. Najpierw więc podzieli swój duży portfel na mniejsze i dopiero z nich będzie stopniowo wymieniał swoje bitcoiny. Oby ci wszyscy, którzy uwierzyli w bitcoiny, jak najszybciej dostrzegli, na czym polega oszukańcza gra, do której udało się Satoshi Nakamoto wciągnąć tak wielu niezorientowanych oraz pragnących szybkiego wzbogacenia się uczestników. Gdy będą dalej posiadać absolutną wiarę w bitcoina, nie tylko, że nie wzbogacą się, ale stracą to wszystko, co zainwestowali w bitcoiny! LO

Hubert Kozieł
Twórca bitcoina ma prawie 20 mld dolarów

Na listach najbogatszych ludzi świata powinien pojawić się tajemniczy twórca kryptowaluty – Satoshi Nakamoto. To miliarder o nieznanej tożsamości.Satoshi Nakamoto, czyli tajemniczy twórca bitcoina, znalazł się wśród 50 najbogatszych ludzi świata. Na początku tygodnia jego portfel bitcoinowy był wart 19,6 mld dol., co umiejscowiłoby go na 43. miejscu listy miliarderów „Forbesa". Znajdowałby się tam tuż za Paulem Allenem, współzałożycielem Microsoftu.We wtorek po południu, gdy za bitcoina płacono 18,1 tys. dol., portfel bitcoinowy Satoshiego Nakamoto był warty już tylko 17,7 mld dol., co plasowałoby go na 51. miejscu listy „Forbesa", tuż przed rosyjskim oligarchą Aleksiejem Mordaszowem. Na początku października portfel Nakamoto był wart jedynie 5,9 mld dol., co dawałoby mu zaledwie 257. miejsce na liście „Forbesa".
Wiara absolutna
Twórca bitcoina nie jest jednak uwzględniany na żadnych „oficjalnych" listach najbogatszych. Przyczyna tego jest oczywista: jego tożsamość jest nieznana. „Satoshi Nakamoto" to tylko pseudonim, za którym nie wiadomo kto stoi. Możliwe nawet, że kryje się za nim grupa ludzi, którzy opracowali bitcoina.
Zdołano jednak zidentyfikować jeden z portfeli kryptowalutowych, zawierający aż 980 tys. bitcoinów, jako portfel, który najprawdopodobniej należy do twórcy tej wirtualnej waluty.
W portfelu tym są m.in. bitcoiny, które były wydobywane na wczesnym etapie istnienia tej kryptowaluty. Właściciel portfela nigdy nie realizował zysków, wymieniając swoje bitcoiny na inne waluty. ( Podkreślenie - LO). A to oznacza, że musi on posiadać absolutną wiarę w bitcoina.
Satoshi Nakamoto uaktywnił się po raz pierwszy w październiku 2009 r., gdy opublikował w internecie pracę teoretyczną dotyczącą koncepcji kryptowaluty, którą nazwał bitcoin. W styczniu 2009 r. wydobył pierwszy blok bitcoinowy. Na forach internetowych utrzymywał, że jest Japończykiem urodzonym w 1975 r., ale podejrzenia wzbudzało to, że perfekcyjnie posługiwał się językiem angielskim, używając słów typowych dla dialektów z krajów Wspólnoty Brytyjskiej.
Różne wskazania
Jako twórcę bitcoina typowano w ostatnich latach wielu ludzi. W 2014 r. amerykański magazyn „Newsweek" wskazał, że może nim być Dorian Prentice Satoshi Nakamoto, Amerykanin pochodzenia japońskiego mieszkający w Kalifornii. Pracował on jako informatyk dla firm finansowych i Departamentu Obrony USA.
Podejrzewano też, że bitcoina stworzył przyjaciel Doriana Nakamoto, zmarły w 2014 r. kryptolog Hal Finney. Finney był drugą po Nakamoto osobą, która korzystała z programu do wydobywania bitcoinów.
W grudniu 2015 r. do bycia twórcą bitcoina przyznał się australijski przedsiębiorca Craig Wright, ale podważono jego twierdzenia.
W 2013 r. dwóch izraelskich matematyków opublikowało pracę, w której wskazywano na powiązania Nakamoto z Rossem Ulbrichtem, twórcą internetowego rynku Silk Road, na którym nielegalnie handlowano lekami (i płacono za nie bitcoinami).
Sugerowano również wielokrotnie, że twórcą bitcoina może być miliarder Ellon Musk, właściciel m.in. firmy Tesla. On sam zaprzeczał tym twierdzeniom.

    • viking2 Re: Bitcoin to piramida finansowa nowego typu 22.12.17, 01:00
      Istnieją dwa bardzo mocne argumenty dotyczące Bitcoina, jeden za, a jeden przeciw.

      Najpierw przyjrzyjmy się argumentowi za kryptowalutą: początkowo około 6 tysięcy lat temu, kiedy Fenicjanie wymyślili pieniądze, prawdopodobnie napotkali tyle samo oporu i tyle samo nieufności, co Bitcoin dzisiaj. Zanim pieniądze zostały wynalezione, ludzie handlowali w systemie wymiennym, jak np. "dam ci tyle a tyle worków zboża na konia".
      Pozostając przy zbożu (lub podobnych plonach), możnaby prawdopodobnie dokonać przybliżonych kalkulacji, być może opartych na fakcie, że używanie konia do uprawiania roli pozwoliło uzyskać więcej ziarna.
      W bardzo uproszczonym przykładzie, gdyby ktoś uprawiał ziemię tylko za pomocą narzędzi ręcznych, zebrałby plon, powiedzmy, 20 worków ziarna. Z drugiej strony, gdyby miał konia, wykonującego pracę na roli, zebrałby, powiedzmy, 60 worków ziarna. Uzyskałby więc 40 worków wiecej, z których zużył, powiedzmy, 10 worków ziarna, by nakarmić konia. A zatem, możnaby powiedzieć, że 30 worków ziarna to cena konia.

      Oczywiście trudność polegała na tym, że ziarno nie było jedyną potrzebną rzeczą, a nie wszystko było bezpośrednio związane z produkcją ziarna lub innych roślin - pamiętajmy, że mówimy o początkach agrarnych plemion ludzi sprzed 6 tysięcy lat.
      Pieniądz, raz wymyślony, ułatwił wymianę dóbr, ale tu wlaśnie jest haczyk: od początku pieniądze opierały się na systemie zaufania, wiary w ich wartość.

      Ekonomiści i historycy zwracają uwagę, że do pewnego czasu "nasze pieniądze miały prawdziwą wartość dzięki pokryciu w kruszcach" - i to jest właśnie ten haczyk, o którym mówię.
      Czemu? Proste: nawet gdy pieniądze były bite ze złota lub srebra, i z definicji miały wartość pokrytą wartością metali szlachetnych fizycznie obecnych w samej monecie, to wartość ta była kwestią konwencji w tym sensie, że ludzie po prostu wierzyli, iż złoto lub srebro było cenne. Innymi słowy, wartość opierała się na przekonaniu, że szlachetne metale były w rzeczywistości ... cóż, szlachetne.

      Wracając do przykładu konia i roślin zbożowych, można było niemal bezpośrednio powiązać konia z wzrostem plonów zbóż i wyliczyć wartość konia z wielkości zbiorów, ale po wprowadzeniu pośrednika - na przykład złotej monety - jak można było określić wartość tego złota w stosunku ziarna bez ślepej wiary w „wartość złota”? Można było tylko opierać się na przekonaniu – zaufaniu – że worek ziarna wart jest złotej monety - lub dwóch, czy pięciu, czy jakiejkolwiek liczby, w którą ludzie uwierzyli.
      Istotne jest pewnie pytanie dlaczego miałoby to opierać się wyłącznie na wierze? Aby odpowiedzieć, spójrzmy na odwrotną stronę, na stuację kiedy ktoś nie miał zboża, ale miał konia. Oczywiście, mógł użyć konia do uprawiania ziemi i wzrostu plonów ziarna, jak to już widać powyżej. Ale czy mógł użyć złota do uprawiania ziemi?
      Nawet jeśli ktoś był w ekstremalnie trudnej sytuacji, kiedy przyszedł wielki głód i zabrakło ziarna zarezerwowanego na własny użytek, można było w końcu zjeść konia. Ale czy można było zjeść złoto?

      Niemniej, obecność pieniędzy spowodowała, że wszystkie wymiany - nie tylko towarów, ale także pracy wykonywanej w ramach usług - były łatwiejsze do przeprowadzenia. Ułatwienie było tak wielkie, że skłoniło ludzi do przeoczenia niekonsekwencji w ocenie wartości rzeczy materialnych i do przedstawienia ich wartości sumami pieniędzy. Namacalność i pewność wymiany dóbr na inne towary, a zatem posiadanie namacalnych i rzeczywistych dóbr w ręku, zostało zamienione na przekonanie, że pewna określona ilość jakiegoś metalu reprezentuje te same rzeczy i umożliwia posiadaczowi metali nabywanie tych samych towarów w dowolnym momencie - o ile wszyscy trzymali się tego samego przekonania przez cały czas.

      Przez tysiąclecia przekonanie to okazywało się fałszywe wiele razy, ale, być może z powodu braku czegoś lepszego, trwamy w takim systemie do dzisiaj.
      Jednakże pozostaje faktem, że wykorzystanie pieniądza i samo jego istnienie oparte są na powszechnym systemie zaufania. Pojawienie się Bitcoina może początkowo spotykać się z tą samą nieufnością, co pojawienie się pierwszych kawałków metalu jako formy płatności 6 tysięcy lat temu, ale w końcu ludzie zaczną wierzyć w wartość Bitcoina, tak jak wierzą w wartość dolara, jena, franka, euro, marki lub juana.

      I właśnie tutaj powstaje bardzo silny argument przeciwko Bitcoinowi: po co tworzyć nowy pieniądz?
      Już stworzyliśmy waluty, już stworzyliśmy pieniądze i przyjęliśmy je do codziennego użytku. Po co tworzyć jeszcze jedną walutę? Po co na nowo dokonywać wynalazku koła?
      Jeśli jest to proste pragnienie stworzenia "jednej waluty na całym świecie, aby zastąpić wszystkie lokalne waluty", to jesteśmy już na tej drodze.
      19 krajów Europy już zlikwidowało swoje lokalne waluty i przyjęło euro. Obecne warunki ekonomiczne sprawiają, że dalsza ekspansja jest chwilowo trudna lub, być może, nierozsądna finansowo, ale co sprawiałoby, że Bitcoin nie podlegałby takim samym uwarunkowaniom i niedociągnięciom?

      Poza tym, w niedalekiej przyszłości możemy sobie wyobrazić "amero" - wspólną walutę początkowo obejmującą USA, Kanade i Meksyk, z potencjałem ekspansji na południe, aby stać się "walutą obu Ameryk".
      Jeszcze kilka dziesięcioleci i kto powie, że nie zobaczymy "indosino" - wspólnej waluty między Indiami, Chinami, Japonią i innymi krajami Azji / Pacyfiku?
      Możliwe, że zmierzamy w kierunku obracania trzema lub czterema ważniejszymi światowymi walutami - czy byłoby to aż tak różne od posiadania tylko Bitcoina, jako „waluty całego świata”?

      Oczywiście istnieje argument, że kryptowaluta, która jest cyfrowo tworzona przez komputery, powinna być odporna na polityczne naciski lub dewaluacje napędzane niestabilnymi gospodarkami, lub - będąc pieniądzem ponadnarodowym - powinna być odporna na gwałtowne zmiany wartości wynikające z lokalnych konfliktów i wojen w różnych punktach świata.

      Jest to złudzenie: po przyjęciu jako środek płatności w dowolnym kraju, wartość Bitcoina będzie i tak odzwierciedlać za lokalne warunki ekonomiczne i reprezentować lokalny potencjał gospodarczy, ze wszelkimi potencjalnymi manipulacjami, czy to przez oficjalną politykę pieniężną i ekonomiczną, czy to przez prywatne spekulacje.
      Wystarczy spojrzeć na cenę dóbr materialnych i trwałych w strefie euro w danym dniu: za pomocą tej samej waluty - euro - i taką samą kwotę – powiedzmy, milion – można kupić jeden apartament w Berlinie, albo 2 apartamenty w Lizbonie. W tym drugim przypadku, nadal zostaje jeszcze wystarczająco dużo pieniędzy na fajne meble...
      Dlaczego ktokolwiek mógłby pomyśleć, że wartość Bitcoina nie zachowałaby się w podobny sposób?
      Jeśli wierzymy, że gospodarki zachowują się racjonalnie, czyli tak, jak to jest naturalne i oczekiwane - to dlaczego próbować naprawić coś, co już działa? Jeśli, z drugiej strony, obawiamy się, że "wszystko zaraz diabli wezmą" i cały system finansowy to jedna wielka równia pochyła, to dlaczego próbujemy go naprawić, używając tych samych narzędzi, które, jak właśnie mówimy, spektakularnie zawiodły? Dlaczego znowu "wymyślać stare"?

      Wreszcie, odwrotny argument: niepowodzenia ostatnich lat w krajach strefy euro, takich jak Portugalia, Hiszpania, Irlandia czy Grecja, umożliwiły powstanie potężnych argumentów, wedle których po prostu nie można – nie wolno – oddać kontroli nad własnym przeznaczeniem ekonomicznym jakimś odległym biurokratycznym organizmom.
      Argument ten, choć często ubrany w mocną i być może populistyczną retorykę, pozostaje ważki i ważny.

      Biorąc pod uwagę wspomniane wyżej przykłady, co zmusiłoby rozwinięte kraje pierwszego świata do zrzeczenia się kontroli ich finansów i ekonomicznego dobrobytu na rzecz jakiegoś nieznanego, skomputeryzowanego świata "cyfrowego tworzenia waluty"?
      Bezimienne, odległe, potężne i niepowstrzymane siły, oparte wyłącznie na logice cyfrowej i w dużej mierze nieświadome warunków lokalnych, potencjału ekonomicznego sukcesu lub porażki, przekroju społeczeństwa, poziomu uprzemysłowienia, zatrudnienia, umiejętności finansowych i pr
      • pogromca.debila Re: Bitcoin to piramida finansowa nowego typu 22.12.17, 03:15
        Wiara w Bitcoina ?
        I tu kończymy dyskusję. Nic za nią nie stoi poza pracą i energią wykonaną przez komputery dla rozwiązania jałowych równań matematycznych. Podobnie jałową pracę wykonują fale oceanów rozbijając się o brzegi całego świata. Czy z tego powodu, że huku tych fal jest dużo, to warto w ten hałas inwestować ?
        Warto, kiedy to jest gra obliczona na zysk z dźwięku fal. I to się właśnie dzieje: fale strasznie hałasuję rozbijając się o brzegi, by po chwili się cofnąć bez zbędnego szmeru. Taki będzie los grających...
        • cojestdoktorku Re: Bitcoin to piramida finansowa nowego typu 22.12.17, 09:51
          >Nic za nią nie stoi poza pracą i energią wykonaną przez komputery dla rozwiązania jałowych równań matematycznych.

          podobnie można powiedzieć o złocie, ze nic za nim nie stoi poza praca i energią wykonaną przez ludzi?

          >Taki będzie los grających...

          zawsze ktoś straci bez względu na to czy hadluje się bitcoinem, złotem czy tulipanami
          ale powiedz to tym co kupili bitcoina za 1 dolara

          • pogromca.debila Re: Bitcoin to piramida finansowa nowego typu 22.12.17, 16:08
            Bitcoinowy geek też nie do końca wiedział co robi. Nikt nie był w stanie przewidzieć takiego scenariusza. Chyba, że za Satoshim stoi silna grupa finansowa, która na samym początku zaprogramowała tę grę polegającą na wciągnięciu do niej jelenie z całego świata. Grupa, która z premedytacją malowała wzór kursu BTC od 2010roku, wiedząc, że w końcowej fazie będzie on tak kuszący, że gra stanie się w końcu odwróconym paśnikiem.
            ...
            Złoto jest uznawanym na całym świecie od 6tys. lat prawdziwym pieniądzem. Po drodze mieliśmy wiele walut. Nawet kije. Żadna nie wytrzymała próby czasu w starciu ze złotem. BTC walczy dopiero kilka lat i jest dzisiaj w 95% obiektem spekulacji a nie tezauryzacji np. pokoleniowej. Jeszcze wiele lat walki przed BTC, żeby wyprzeć ze świadomości ludzi rolę złota jako prawdziwego pieniądza. Tak myślę. Zmiany przyspieszają to fakt, ale czy kupiłbyś dzisiaj 10BTC z wolnych środków (załóżmy, że masz ich tyle) z myślą o swoim synu, że mu je przekażesz za 20lat ???
            Jak 95% społeczeństwa bez namysłu kupiłaby BTC z myślą o dzieciach, to możemy mówić o zamienniku złota.
Pełna wersja