Polityka zagraniczna a polityka wewnętrzna

03.02.18, 13:09
... za rządów PiS, czyli praktycznie w rozumieniu Jarosława Kaczyńskiego.

Kryzys w relacjach z Izraelem (i Stanami, niestety) pokazuje w maksymalnym wyostrzeniu coś, co widać w rządach Jarosława Kaczyńskiego od dwóch lat. Całkowity prymat polityki wewnętrznej, skierowanej na konsolidację elektoratu, nad polityką zagraniczną państwa.

PiS polityki zagranicznej praktycznie nie prowadzi. Wynika to wprost z mocnego przekonania prezesa o jej wtórności, nieistotności. Także z przekonania o tym, że międzynarodowe statu quo jest tak utrwalone, że można je nieco popsuć i nie rozpadnie się smile Jedyną rzeczą jaka liczy się dla Kaczyńskiego jest partia i utrwalenie władzy. Kosztem wszystkiego innego, co widać drastycznie w ostatnich dniach.

O ile jednak Unia Europejska i Niemcy mogą nas traktować z pewną wyrozumiałością (UE dlatego, że chce spokoju na pokładzie przed brexitowym sztormem a Niemcy z powodu resztek winy za II wojnę), to Izrael nie ma takich sentymentów. Choć jeszcze kilkanaście lat temu podobno można było swobodnie dogadać się po polsku na ulicy w Tel Aviv.

Dla Izraela Shoah jest "mitem założycielskim"* państwa, wydarzeniem, które zdefiniowało świadomość diaspory i zjednoczyło ją. Jeśli postrzegają cokolwiek jako atak na ten mit założycielski (niezależnie od tego, czy dobrze postrzegają), to zareagują agresywnie. Tymczasem rząd PiS taki atak przeprowadził. W Dniu Pamięci Ofiar Holocaustu, żeby było zgrabniej.

Mamy więc dwa czołgi jadące na zderzenie czołowe. Izrael nie wycofa się z nacisków - a może nacisnąć niewyobrażalnie boleśnie; organizacje żydowskie są właśnie mobilizowane, wszędzie. Departament Stanu USA dwukrotnie się już wypowiadał, co jest ewenementem w relacjach polsko - amerykańskich.
Kaczyński nie wycofa się, bo każdy krok w tył odbierze mu te decydujące kilka procent elektoratu, które zagospodaruje Winnicki (ONR). A dla prezesa te kilka procent może zdecydować o przyszłości władzy i terminie, w którym dopadnie go odpowiedzialność karna.

Jaki jest w tej historii wpływ kwestii reparacji za mienie pożydowskie? To jest dla mnie niejasne, prawdę mówiąc. Bo znacznie łatwiej byłoby Polsce odeprzeć ten atak, gdybyśmy mieli relacje z Izraelem takie, jakie udało się wypracować przez prawie 30 lat wolnej Polski.
Wtedy mielibyśmy możność dyskusji, przekonywania do swoich racji. Teraz tą możność straciliśmy w ciągu tygodnia dosłownie.

* określenie "mit założycielski" wzięłam w cudzysłów, żeby zasygnalizować jego słownikowe rozumienie. To nie znaczy, że Shoah się nie zdarzył.
    • corgan1 Re: Polityka zagraniczna a polityka wewnętrzna 03.02.18, 15:07
      Dla Izraela Shoah jest "mitem założycielskim"* państwa, wydarzeniem, które zdefiniowało świadomość diaspory i zjednoczyło ją. Jeśli postrzegają cokolwiek jako atak na ten mit założycielski (niezależnie od tego, czy dobrze postrzegają), to zareagują agresywnie. Tymczasem rząd PiS taki atak przeprowadził. W Dniu Pamięci Ofiar Holocaustu, żeby było zgrabniej.

      Pewnie ustami ambasador Izraela? Kłamiesz, choć nie obchodzi mnie czy robisz to za kasę czy za friko. Atak na Polskę przeprowadziła ambasador Izraela z polecenia waadz Izraela. Treść ustawy o IPN Żydzi znali od ponad roku odkąd toczyły się nad nią prace. Sama ambasador nie wnosiła do nich uwag, a jeśli nawet to były uwzględnione.

      Jaki jest w tej historii wpływ kwestii reparacji za mienie pożydowskie?

      Taki, że do tej pory Żydami zajmował się jak na pocz. lat 90tych albo Leszek Bubel ze swoimi książeczkami typu "poznaj Żyda" albo GazetaWyborcza, która miała monopol na bezproblemowe zajmowanie się żydowskimi sprawami bez oskarżeń o antysmeityzm. Potem doszło Radio Maryja ze sowimi moherowymi babciami. Kwestie żydowskie i reparacji były toczone gdzieś tam na marginesie marginesu dyskusji prawicowych oszołomów i frustratów. Młodzi, przebojowi, europejscy nie zajmowali się tym, ten temat nie istniał w oficjalnej przestrzeni kulturowej.

      Dzięki wojnie jaką pani ambasador Izraela nam jawnie wypowiedziała kwestie żydowskie, żydokomuny, reparacji, antysemityzmu, żydowskich zbrodni na Polakach itp. wskoczyły do tzw. mainstreamu i nie wskoczą z powrotem do niszy. Od teraz można swobodnie o nich rozmawiać. I po raz kolejny okazało się, ze prawica miała i ma rację.
Pełna wersja