dorota_333
23.03.18, 12:04
... czyli stary jak Europa konflikt w polskiej odsłonie współczesnej.
Pamiętacie taki temat z historii w podstawówce? Przyznam, ze zapamiętałam go, bo wizja cesarza Henryka IV stojącego przez trzy dni w worku i boso pod murami Canossy zrobił na mnie duże wrażenie. A jeszcze większe, jak poprowadził ten konflikt dalej.
Mamy w tej chwili w Polsce kulminację walki o władzę w państwie. PiS uzyskał już kontrolę nad większością instytucji państwowych (pozostają jeszcze sądy i samorządy), ale teraz do walki postanowił włączyć się kościół katolicki.
Bo projekt zaostrzenia prawa aborcyjnego wychodzi daleko poza sprawy obyczajowe. W istocie jest to kwestia: kto narzuci swoją ostateczną wolę narodowi. Kto zdecyduje, jak mają żyć Polacy.
Jarosław Kaczyński chętnie by tej walki uniknął. Jednak episkopat mu na to nie pozwoli. Zwycięstwo wyborcze PiS w 2015 zostało osiągnięte dzięki masowemu poparciu kościoła katolickiego. Przyszedł czas, żeby pisowski parlament spłacił wobec kościoła dług. I hierarchowie ostatnio o tym dosadnie przypomnieli.
No i Kaczyński jest między młotem a kowadłem. Bo sytuacja w dzisiejszej Polsce różni się nieco od tej w średniowiecznej Europie. Istnieją obywatele i prawa obywatelskie. Lud nie jest już niemą masą. Kaczyński wie, że balansuje między konfliktem z kościołem katolickim a dużym konfliktem społecznym.
Do walki cesarstwa z papiestwem włączyły się bowiem polskie kobiety. I one ją rozstrzygną. Na niekorzyść obu stron
oko.press/ogromny-wkurw-ze-wszystkie-rece-poklad-2016-roku-poruszyly-polskie-konserwatywne-miasta-miasteczka-dzis-jada-warszawy-czarnypiatek/
Powodzenia, dziewczyny. Dosyć już sytuacji, kiedy o Waszym życiu ma decydować porozumienie starego kawalera z Żoliborza z kawalerami z episkopatu.