Wraca sprawa PGR-ów

24.05.18, 21:18
forsal.pl/gospodarka/aktualnosci/artykuly/1126062,joanna-warecha-rigamonti-pgr-arizona-wywiad.html
zabrano tym ludziom pracę po czym odcięto ich od cywilizacji

wyborcza.pl/magazyn/7,124059,23416601,pociag-odwolany-kup-wiesniaku-starego-diesla-jak-warszawa.html#Z_BoxGWImg
zm.org.pl/?a=siec_kolejowa_ce-137
pułapka bez wyjscia

może i PGR-y były nieefektywne, ale co z tego, skoro ludzie mieli pensje po 20 dolarów to nic nie zmieniało ze jest ich zatrudnionych 3 razy za dużo, bo w efekcie wychodziło tak jakby pracował jeden koleś za 60 dolarów
stawiam dolary przeciwko orzechom ze zamkniecie PGR-ów to było zachodni lobbing w celu wycięcia konkurencji z którą zachód nie byłby w stanie konkurować w podstawowych produktach takich jak warzywa, mleko, sery, ziemniaki itp.

    • cojestdoktorku Re: Wraca sprawa PGR-ów 25.05.18, 18:31
      www.salon24.pl/u/statystyk/719923,jak-niemcy-wykonczyli-polski-przemysl-cukrowniczy
      • donatienfrancois Re: Wraca sprawa PGR-ów 25.05.18, 19:45
        Celem dokonania przewrotu w demoludach było tylko jedno, wykończyć ich przemysł lub go przejąć a obywateli tych krajów uczynić niewolnikami.
      • sendivigius Re: Wraca sprawa PGR-ów 25.05.18, 19:57
        cojestdoktorku napisał:

        > www.salon24.pl/u/statystyk/719923,jak-niemcy-wykonczyli-polski-przemysl-cukrowniczy

        Nie wykonczyli tylko wyzwolili spod jazma sowieckiego. To byly komunistyczne cukrownie przyniesione na bagnetach Armii Czerwonej a sluzyly tylko do okradania Polakow. Zostal jeszcze Palac Kultury ale juz tez sa plany dekomunizacji i tam. Po czym zasypie sie traze W-Z i Lazienkowska.
        • cojestdoktorku Re: Wraca sprawa PGR-ów 26.05.18, 11:13
          to się powinno spodobać:

          "Początki cementowni sięgają lat 1952–1955. Wówczas, w oparciu o miejscowe kopalnie wapienia i radzieckie technologie, powstała cementownia "Przyjaźń". Po 1989 roku nazwa została zmieniona na cementownia "Wierzbica".
          ...
          Cementownia była zatem ogromnym pracodawcą, zatrudniającym większość osób z Wierzbicy i okolicznych wsi. Po transformacji ustrojowej, do 1995 roku zakład przynosił zyski.
          ...
          Francuska firma zaoferowała najwyższą cenę za akcje, ale zarazem najgorsze warunki inwestycyjne. Umowa przedwstępna pomiędzy XI Narodowym Funduszem Inwestycyjnym a grupą Lafarge została podpisana 30 czerwca 1996 roku, a wygasała 30 listopada 1996 roku.
          ...
          Ówczesny prezes cementowni Jacek Kuna, zarząd oraz związki zawodowe walczyły o unieważnienie przetargu, którego finalizacja wróżyła szybką plajtę zakładu.
          ...
          17 września 1996 roku prezes cementowni zginął w wypadku samochodowym. Kilkanaście dni po jego śmierci, nowe władze przedsiębiorstwa podpisały umowę wstępną z Francuzami,
          ...
          W 1996 roku zakład przejął koncern Lafarge, który 12 października 1997 roku wygasił ostatnie piece.

          Czytaj więcej na: trybeus.prawynurt.pl/klub-dyletantow/jak-zniszczono-polskie-cementowniena-przykadzie-cementowni-wierzbica,1073.htm

          czyli cementownia przynosiła zyski, po czym ją sprywatyzowano, a kupujący ją zlikwidował
          podobnie jak z cukrowniami, ta sama ekipa, tylko z cementownia poszło im szybciej

          p.s. to ze prezes cementowni się stawiał i zginął w wypadku to moze być oczywiście przypadek
          • sendivigius Re: Wraca sprawa PGR-ów 28.05.18, 20:15
            cojestdoktorku napisał:

            > to się powinno spodobać:
            >
            > "Początki cementowni sięgają lat 1952–1955. Wówczas, w oparciu o miejscowe kopa
            > lnie wapienia i radzieckie technologie, powstała cementownia "Przyjaźń". Po 198
            > 9 roku nazwa została zmieniona na cementownia "Wierzbica".

            Kacapska technologia co niszczyla srodowisko i eksploatowala rabunkowo zasoby naturalne a ubecy zmuszali ludzi do pracy za $10 strzalem w tyl glowy.

            > p.s. to ze prezes cementowni się stawiał i zginął w wypadku to moze być oczywiś
            > cie przypadek

            To dzialanie postsowieckich sluzb specjalnych na rozkaz Kremla.

            Nadaje juz sie na "narodowca" i "patriote" ?


    • cojestdoktorku Re: Wraca sprawa PGR-ów 19.06.18, 20:23
      IIIRP sprzedała przetwórnie i hurtownie owoców głównie niemcom i autsriakom
      w efekcie Ci ustalaja miedzy sobą ceny po jakich są gotowi skupować (bardzo niskie) i nie daja wyboru naszym sadownikom itp.
      www.tygodnikprzeglad.pl/jablka-niezgody/
      później narzucaja swoje wysokie marże i w efekcie sadownicy maja zyski minimalne, Ci którzy u nich pracują zarabiają grosze a prawdziwą kasę biorą właściciele z niemiec i austrii

      na "świeżo" mamy właśnie taki problem z malinami
      www.tokfm.pl/Tokfm/7,102433,23563797,panie-ministrze-niech-pan-nie-mowi-glupot-chcemy-konkretow.html
      oczywiście wyborcza daje taki tytuł który sugeruje ze to winny jest morawiecki a nie Ci którzy dopuścili do tego by zagranica przejęła rynek przetwórczy i dyktowała ceny
      • cojestdoktorku Re: Wraca sprawa PGR-ów 19.06.18, 20:33
        nie morawiecki a minister bogucki podobno jest winny
      • pigeon_shit_dust Bo oferujecie gowaniny produkt. 19.06.18, 20:47

        Zakupilem truskawki w sklepie na nowym dworcu w Sopocie, okazalo sie ze z Hiszpanii. Napisy na pudelku byly po polsku, dopiero w domu zauwazylem ze to Hiszpania.
        Natepnym razem porosilem o polskie. Kobita pokazala mi kobialke z malymi, niedojrzalymi owocami, zapiaszczonymi I pomieszanymi z brudnymi lisciami I galazkami. Widzialem te kobialke dzien wczesniej, ale myslalem ze to odrzuty z procesu pakowania.
        Podobnie bylo z jablkami. Kupilem. Male, kwasnie, miekkie, z jakimis jasnobrunatnymi plamami.
        Wyliczylem ze cena truskawek hiszpanskich i polskiego kompostu byla mozno zblizona.
        Nic to, udalem sie na hale targowa w Gdansku I tam polski product byl nieco lepszy. Truskawek nadal bym nie kupil ale jablka wygladaly nieco lepeij, widocznie je przesortowano.
        WNIOSEK” Jak chcecie , by wam placono wiecej za wasz produkt, to sprzedawajcie produkt dobry. Zatrudnijcie ludzi, zaplaccie im jak nalezy, niech pilegnuja ten owoc I sortuja tak, zeby nie budzil odruchow wymiotnych. W Izraleu truskawki sadzi sie na folii- krzaczki rosna przez dziure , tym sposobem nie leza ba brudnej glebie. Dziwne, cio ?
        Nie wyciagajce lapsk po kase, jak macie ofercie brudny, cuchnacy, podgngily kompost.
        Zrozumiano? No to do roboty, sezon trwa.
        Aha i nie wysylajcie tego za granice, Polacy moze to kupia, ale za granica to bedzie wstyd jak z polskimi futbolistami dzis. Kapisz ? Gut.
        • cojestdoktorku Re: Bo oferujecie gowaniny produkt. 19.06.18, 20:56
          no wiemy wszyscy ze przyjeżdzasz regularnie do Polski akurat w sezonie, na zbiór truskawek czy tam jabłek, niewiele sadownicy za zbieranie płacą ale jestes pracowity a pieniadz jest pieniadz
          z Tobą nie moze byc inaczej skoro jakies banialuki tu wstawiasz o o polskich owocach
          technologii IIIRP nie rozwinęła ale co jak co, w owocach potęgą
          IIIRP ma najlepsze jabłka w unii i w związku z tym jest jednym z najwiekszych eksporterów, każdy kto potrafi coś wiecej niż rwac owoce o tym przeciez wie

          "Polska jest liderem w produkcji i eksporcie jabłek w Unii. W ubiegłym roku (według GUS) zebrano 3,6 mln ton, w tym roku szacuje się, że uzyska się ok. 3 mln ton. "
          forsal.pl/artykuly/1073708,analityk-eksport-jablek-w-sezonie-2016-17-wzrosl-o-11-proc.html

          z truskawkami jest podobnie, ale nie będę już nic cytował bo tego nadmiaru informacji byś nie przetrawił smile
          • pigeon_shit_dust Re: Bo oferujecie gowaniny produkt. 19.06.18, 21:27
            Ze eksportujecie OK towar a swoim sprzedajecie takie parszystwo:

            "Consumption of apples in Poland has been falling over the past decade, with average annual consumption in the period between 2004 and 2014 down 33 percent to 14.04 kg/person."

            Tylko skad te narzekanai na ceny, skoro zbyt podobno jest ?
            • zimna-wodka Re: Bo oferujecie gowaniny produkt. 19.06.18, 22:12
              pigeon_shit_dust napisał:

              > Ze eksportujecie OK towar a swoim sprzedajecie takie parszystwo:

              Pierdzielisz, gołąbku. Jak potłuczony. Dawno nie byłem w trójmieście więc może tam jest enklawa wszelkiego syfu. Nie wiem. Od strony żarcia znam Warszawę. niestety znam aż za dobrze - bo moja żona nie prowadzi samochodu i ja jestem ciągany po sklepach (jako kierowca + tragarz).
              Mogę ci powiedzieć jedno - polska żywność jest co do zasady wyżej ceniona niż odpowiedniki z importu. Mimo, że z reguły jest droższa. Truskawek hiszpańskich nikt nie kupuje bo piękne toto jak gwiazda filmowa i równie bez smaku. Z resztą zielska podobnie. Mięso polskie cenione jest wyżej niż np. niemieckie mimo, że jest droższe (tak, tak!).
              Jedyny słaby punkt to wędliny. Ma być tanio więc z reguły jest tylko kosztem jakości. Ale reszta OK.
              Jak masz inne doświadczenia to zmień miejsce zakupów.
              PS. Polskie truskawki mogą mieć jedną ale zasadniczą wadę. Pojawił się jakiś syf co powoduje, że są niejadalne (mają smak oleju silnikowego). Więc trzeba uważać co się kupuje.
              Chłop w zasadzie powinien pole zaorać i poczekać 5 lat aż syf wyjdzie z gleby. Ale wytłumacz to chłopu...
              • pigeon_shit_dust Re: Bo oferujecie gowaniny produkt. 20.06.18, 14:35
                zimna-wodka napisał:

                > Mogę ci powiedzieć jedno - polska żywność jest co do zasady wyżej ceniona niż o
                > dpowiedniki z importu. Mimo, że z reguły jest droższa.

                A co ma wspolnego jakosc przetworzonej zywnosci ze smaiem I jakoscia owocow czy truskawek ? Owszem, zywnosc polska jest pradowpodonie ceniona wyzej co mnei wcale nie dziwi. Smaczne jest zawsze lub na ogol tto , co jest niezdrowe, wiec zawiera tluszcz, sol, cukier I konserwanty. Naprawde zdrowe jedzenie bardzo rzadko jest smaczne.
                A Polacy wola smacznie niz zdrowo co widac po tempie w jakim pna sie do kadry najbardziej otylych ludzi w Europie.
                A co do ceny to juz tragedia, jesli niezdrowa ale “bardziej ceniona” zywnosc jest drozsza. Na ogol to co zdrowsze jest drozsze, stad w USA tyle tlusciochow na prowincji I wsrod imigrantow na zapomogach zywnosciowych SNAP –em zwanych.


                > Chłop w zasadzie powinien pole zaorać i poczekać 5 lat aż syf wyjdzie z gleby.
                > Ale wytłumacz to chłopu...

                W calej Polsce, gdzie tylko sie uprawia truskawki, gleba zatruta jest syfem, ktory zmienia smak? Wiec mam dla ciebie zla wiadomosc, to z gleby nie wyjdzie za 5 lat, predzej za 1000.
                • dorota_333 Re: Bo oferujecie gowaniny produkt. 20.06.18, 15:42
                  > Polacy wola smacznie niz zdrowo co widac po tempie w jakim pna sie do kadry najbardziej otylych ludzi

                  To nie zupełnie tak jest. Najsmaczniej na swiecie jedzący ludzie - Włosi - nie są otyli (cos z 18% populacji ma nadwagę).
                  Polaków (szczególnie dzieci) zabija jedzenie supermarketowe. Powoli zaczyna się u nas różnicować, tak jak w Stanach - po sylwetce zaczyna być widać status społeczny.
                • zimna-wodka Re: Bo oferujecie gowaniny produkt. 20.06.18, 15:49
                  pigeon_shit_dust napisał:

                  > zimna-wodka napisał:
                  >
                  > > Mogę ci powiedzieć jedno - polska żywność jest co do zasady wyżej ceniona
                  > niż o
                  > > dpowiedniki z importu. Mimo, że z reguły jest droższa.
                  >
                  > A co ma wspolnego jakosc przetworzonej zywnosci ze smaiem I jakoscia owocow
                  > czy truskawek ? Owszem, zywnosc polska jest pradowpodonie ceniona wyzej co mne
                  > i wcale nie dziwi. Smaczne jest zawsze lub na ogol tto , co jest niezdrowe, wi
                  > ec zawiera tluszcz, sol, cukier I konserwanty. Naprawde zdrowe jedzenie bardzo
                  > rzadko jest smaczne.
                  > A Polacy wola smacznie niz zdrowo co widac po tempie w jakim pna sie do kadry n
                  > ajbardziej otylych ludzi w Europie.
                  > A co do ceny to juz tragedia, jesli niezdrowa ale “bardziej ceniona” zywnosc j
                  > est drozsza. Na ogol to co zdrowsze jest drozsze, stad w USA tyle tlusciochow
                  > na prowincji I wsrod imigrantow na zapomogach zywnosciowych SNAP –em zwanych.
                  >
                  >
                  > > Chłop w zasadzie powinien pole zaorać i poczekać 5 lat aż syf wyjdzie z g
                  > leby.
                  > > Ale wytłumacz to chłopu...
                  >
                  > W calej Polsce, gdzie tylko sie uprawia truskawki, gleba zatruta jest syfem, kt
                  > ory zmienia smak? Wiec mam dla ciebie zla wiadomosc, to z gleby nie wyjdzie za
                  > 5 lat, predzej za 1000.

                  Wcale nie pisałem o PRZETWORZONEJ żywności. Chcesz to masz łopatologicznie - polskie zielsko jest cenione wyżej niż inne (np holenderskie).

                  Syf truskawkowy nie jest regułą ale zdarza się coraz częściej. Nazywa się to skórzasta zgnilizna owoców. Syf jest jak najbardziej naturalny i przez 5 lat z gleby wylezie. Ale daje smak oleju napedowego (sam sprawdziłem, niestety).
                  • pigeon_shit_dust Re: Bo oferujecie gowaniny produkt. 20.06.18, 17:08
                    zimna-wodka napisał:

                    >
                    > Wcale nie pisałem o PRZETWORZONEJ żywności. Chcesz to masz łopatologicznie - po
                    > lskie zielsko jest cenione wyżej niż inne (np holenderskie).

                    To nie ty pisales o miesie i wedlinach? To kto ?
              • dorota_333 Re: Bo oferujecie gowaniny produkt. 20.06.18, 15:40
                To zależy gdzie kupujesz. Akurat mam tak, że teraz robię zakupy niemal wyłącznie w małych sklepach osiedlowych. Jakość większości jedzenia jest bardzo dobra, niektóre rzeczy rewelacyjne. Chleb fantastyczny, wędliny (miejscowy masarz, specjalności śląskie) rewelacja, truskawki i inne owoce/warzywa sezonowe bardzo dobre. Tak że konieczność porzucenia supermarketów ma bardzo pozytywne skutki uboczne smile
                • zimna-wodka Re: Bo oferujecie gowaniny produkt. 20.06.18, 15:59
                  Nie wiem jak na śląsku. W Warszawie bym nie ryzykował małych sklepów. Uwierz mi - coś o tym wiem. Markety nie lepsze. Raz byłem w markecie przy remanencie i połączonym z generalnym sprzątaniem. Jak zobaczyłem mycie chłodni i to co się z nich wypłukuje.... Było to lata temu ale od tego czasu omijam z daleka.

                  Mój patent to Makro + dobry bazar (zielsko). Najlepszy bazar z zielskiem w Warszawie jest pod Halą Mirowską. Zapraszam kadiego - niech zobaczy. A na pieczywo mam właśnie upatrzony sklep osiedlowy + "fabryczny" jednej z piekarni.
                • pigeon_shit_dust Re: Bo oferujecie gowaniny produkt. 20.06.18, 17:11
                  dorota_333 napisała:

                  > To zależy gdzie kupujesz. Akurat mam tak, że teraz robię zakupy niemal wyłączni
                  > e w małych sklepach osiedlowych.

                  Ja nie doswiadczylem, ale moja siostra namierzyla sklepikarza jak wnosil do swego sklepiku torby z bodajze, Makro. I dala sobie spokoj ze sklepikiem.
                  Faktem jest ze lepeij jest isc po chleb do piekarza a po wedline do rzeznika, chociaz tych ostatnich jakby mniej cus.
      • cojestdoktorku Re: Wraca sprawa PGR-ów 20.06.18, 20:57
        ważny temat poruszony, kolejny sposób w jaki jesteśmy wysysani przez kolonizatorów a dyskusja poszła w kierunku czy te truskawki czy jabłka to są smaczne czy może nie, zamiast pójśc w kierunku jak to sie stało ze zapitalamy na polach i w sadach, jesteśmy wielkim eksporterem owoców a zyski z eksportu zamiast do polskich rąk trafiąją w ręce obce
        to trochę jakby chłopu smartfona pokazać a on by zaczął rozważać czy da się tym prostokątem zboże wymłócić - jesteśmy potomkami chłopów małorolnych tongue_out

        ale to pół biedy, mnie bardziej załamują komentarze, ludzie łyknęli tytuł i sa przekonani ze to PIS jest winny niskim cenom w skupie uncertain

        "Mam to w dupie, głosowali na PIS tam niech się zgłoszą z pretensjami "
        "Wieś głosowała na PiS to wieś tera ma."
        "Chcieliśta pisu,to tera mata..."
        "Głosowaliście na PiS-kanalie to macie za swoje, na pohybel wam kupie masło Lurpak, nie polskie."

        nawet im do głowy nie przyjdzie ze to jest efekt wcześniejszych 25 lat "reform i prywatyzacji"

        • pigeon_shit_dust Faktem jest 20.06.18, 21:26
          cojestdoktorku napisał:

          Ze struktury eksportu nie badalem, ale czy przyszlo Tobie do glowy ze tylko CZESC tych jablek , malinek i truskawek i to czesc zapewne mniejsza, jest na bezposrednia konsumpcje? A wieksza na przemyslowy przerob na produkty ktore mozna by wyliczac przez godzine?
          I tu wracamy jednak znow do jakosci, skoro produkujecie zwiedle, brzydkie i cuchnace olejem silnikowym jak wyjasnial Wodka badziewie bez troski o jakosc , to czy nie to jest przyczyna niskich cen skupow tegoz syfiarstwa? Moze przynajmniej czesciowo, jesli nie w calosci?
          Ile kosztuje kilojablek pierwszej klasy jakosci do konsumpcji w porownaniu z kilogramem jablek, ktore Irysze przrobia na smakowity cydr a Francuzi na krem dookolaodbytniczy ?


          > ważny temat poruszony, kolejny sposób w jaki jesteśmy wysysani przez kolonizato
          > rów a dyskusja poszła w kierunku czy te truskawki czy jabłka to są smaczne czy
          > może nie, zamiast pójśc w kierunku jak to sie stało ze zapitalamy na polach i w
          > sadach, jesteśmy wielkim eksporterem owoców a zyski z eksportu zamiast do pols
          > kich rąk trafiąją w ręce obce
      • cojestdoktorku Re: Wraca sprawa PGR-ów 01.11.18, 09:19
        wyborcza.pl/7,155287,24115812,niemcy-szantazuja-polskich-sadownikow-interwencyjny-skup-jablek.html#s=BoxWyboImg1
        • cojestdoktorku Re: Wraca sprawa PGR-ów 01.11.18, 10:29
          >wyborcza.pl/7,155287,24115812,niemcy-szantazuja-polskich-sadownikow-interwencyjny-skup-jablek.html#s=BoxWyboImg1

          www.youtube.com/watch?v=JGVOtZjtY-s&t=360
          no to myśmy zatrzymali sobie las a sprzedaliśmy tartak
          a już komuchy świetnie wiedziały że tartak nalezy zatrzymac sobie jak się ma las
          • xystos Re: Wraca sprawa PGR-ów 03.11.18, 08:52
            polski export produktów rolny jest
            zbyt mocno związany z niemcami,
            to daje polsce status republiki kartoflanej ...

            ..a można by ogórce na wschod
            zgodnie z traktatem WTO.
          • xystos Re: Wraca sprawa PGR-ów 03.11.18, 11:40
            Posadę Dyrektora PGRu przyjmę za
            godziwe uposażenie,gwarantuję wysokie plony.
    • mateusz572 Re: Wraca sprawa PGR-ów 21.06.18, 14:42
      cojestdoktorku napisał:
      > stawiam dolary przeciwko orzechom ze zamkniecie PGR-ów to było zachodni lobbing
      > w celu wycięcia konkurencji z którą zachód nie byłby w stanie konkurować w pod
      > stawowych produktach takich jak warzywa, mleko, sery, ziemniaki itp.
      >

      Widzę, że nie ma chętnego do obalenia twojej teorii spiskowej, więc może coś dorzucę, chociaż wiem, że może się zakończyc tasiemcową dyskusją o niczym.

      Nie, "zgniły zachód", nie lobbował w tym przypadku. Po pierwsze nawet w PRL-u PGR-y były nierentowne i dotowane z budżetu państwa. Otwarcie granic i napływ tańszej żywności z importu był gwoździem do trumny. Dwa: bolączką był brak przywiązania rolników do ziem, które uprawiali czyli tzw. podejście "państwowe, czyli niczyje" - znam to z autopsji ponieważ odbywałem długie praktyki w tych przybytkach. Regularnie dochodziło do sprzedawania maszyn, uchylania się od pracy oraz kradzieży. Dużą rolę odegrały także inne czynniki, których teraz nie będę wymieniał.
      Oczywiście były bardzo nieliczne wyjątki od reguły.
      • sendivigius Re: Wraca sprawa PGR-ów 21.06.18, 16:05
        mateusz572 napisał:


        > Nie, "zgniły zachód", nie lobbował w tym przypadku. Po pierwsze nawet w PRL-u P
        > GR-y były nierentowne i dotowane z budżetu państwa.

        To troche nie tak. Taka byla polityka cenowa, sztucznie z przyczyn politycznych utrzymywano niskie ceny zywnosci. W podobny sposob (sztucznymi cenami) bylo tez dotowane rolnictwo indywidualne. Cos za cos. Teraz jest nie inaczej - czy doplaty do hektara, preferencyjne kredyty, KRUS, etc to nie jest dotowanie rolnictwa?

        Z drugiej strony PGRy byly kwintesencja nierobstwa i zlodziejstwa ale z trzeciej strony co bylo zrobic? Zostawic tych ludzi? Zostawic ziemie odlogiem? To zrobiono po 89, kosztem wyrzucenia tych obszarow na smietnik. To oni zaplacili cene a nie inteligencja wielkomiejska wiec latwo ci nad tym przejsc do porzadku. My komunisci uwazamy ze nie mozna rozwiazywac doraznych problemow ekonomicznych poprzez wysylanie calych grup spolecznych do gleby. A moze mozna Mateuszu?
        • dorota_333 Re: Wraca sprawa PGR-ów 21.06.18, 16:50
          > My komunisci uwazamy ze nie mozna rozwiazywac doraznych problemow ekonomicznych
          > poprzez wysylanie calych grup spolecznych do gleby.

          Och, naprawdę?

          pl.wikipedia.org/wiki/Kolektywizacja_w_ZSRR
          • cojestdoktorku Re: Wraca sprawa PGR-ów 21.06.18, 17:59
            tam sie działy straszne rzeczy, to prawda, ale ja o czym innym
            w tym linku:
            pl.wikipedia.org/wiki/Kolektywizacja_w_ZSRR
            jest ze wielki głód zabił na ukrainie 4,5-7mln ludzi
            wchodze w link na dole:
            pl.wikipedia.org/wiki/Wielki_g%C5%82%C3%B3d_na_Ukrainie
            teraz już wielki głód zabił 6-10mln
            kto da wiecej?
            no ale laska co nienawidzi ruska pisze ze 3mln
            www.empik.com/czerwony-glod,p1179630788,ksiazka-p

            ale to jest nic przy tym:
            " zwłaszcza w rejonie północnego Kaukazu – gdzie władze komunistyczne spacyfikowały protesty, wysyłając w ten rejon oddziały bezpieczeństwa wewnętrznego OGPU i Armii Czerwonej które do 1932 zabiły ok. 1 miliona przeciwnych kolektywizacji ludzi"
            północny kaukaz - jeden milion ludzi w rok i to tylko przeciwników kolektywizacji
            biorąc po uwagę teren i liczebnośc jego mieszkańców nie jest możliwe zabijanie w takim tempie
            w takim tempie nie zabijała wielomilionowa armia niemiecka używając wszelkiej możliwej cieżkiej broni
            gdyby udało im się takie tempo narzucić to na koniec 1943 nie byłoby na okupowanych terenach zsrr żywych ludzi

            więc baran co to pisał powinien być już odsunięty od fałszowania historii, bo nie ma odrobiny wyczucia
          • sendivigius Re: Wraca sprawa PGR-ów 21.06.18, 19:25
            dorota_333 napisała:

            > > My komunisci uwazamy ze nie mozna rozwiazywac doraznych problemow ekonomi
            > cznych
            > > poprzez wysylanie calych grup spolecznych do gleby.
            >
            > Och, naprawdę?
            >
            > pl.wikipedia.org/wiki/Kolektywizacja_w_ZSRR

            Czytanie ze zrozumieniem - tak uczyli w komunistycznych szkolach, po burzuazyjnych reformach juz jest inaczej. Kolektywizacja to nie byl dorazny problem ekonomiczny.

            I naprawde nie wiem skad nagle w Polsce tylu obroncow caratu i feudalnych stosunkow spolecznych (nie wspominajac o agresywnej polityce Imperium Romanowych - vide zabory). To znaczy nie wiedzialem dopoki nie siegnalem do Marksa - to sie nazywa falszywa swiadomosc. Albo moze syndrom sztokholmski. Wszystkie potomki bezrolnych, panszczyznianych chlopow nagle znalezli korzenie wsrod Branickich i Potockich. Ci ktorzy sprzedali Polske za jurgielt nagle stali sie wzorem patriotyzmu. Orwell u bram.
      • cojestdoktorku Re: Wraca sprawa PGR-ów 21.06.18, 18:12
        >Widzę, że nie ma chętnego do obalenia twojej teorii spiskowej

        to nie jest teoria spiskowa tylko normalne przygotowanie Polski przed wejściem do UE
        branże które stanowiły zagrożenie dla branż niemieckich miały zostać przejęte (np. cementownie i cukrownie) lub zlikwidowane
        PGR-ów nie dałoby się przejąć (bo niby jak?) wiec trzeba było je zlikwidować
        to był główny cel przygotowanie Polski do akcesji

        >napływ tańszej żywności z importu

        żywnosć z europy zachodniej była tańsza?
        zastanow się
        Polak pracował za 30 marek a niemiec za 1000
        niemieckie kombajny i ciągniki były 5 razy droższe niz polskie, nawozy z 10 razy tańsze bo na tanim wtedy ruskim gazie
        jakim niby cudem żywnosc z importu miałaby być tańsza skoro koszta miała nieporównanie większe koszta produkcji
        to prawda ze u nas miało miejsce marnotrawstwo, to powodowało ze wydajnosc była ze 2-3 razy niższa niż na zachodzie, ale co z tego skoro koszty produkcji były kilka - kilikanascie razy niższe
        podstawowych produktów był nadmiar, przeciez nie z powodu głodu narodziło się w PRL powiedzenie "jedz dorsze bo g...o gorsze"

        > PGR-y były nierentowne

        to nieprawda:
        Rok 1989 państwowe gospodarstwa rolne zakończyły zyskiem. W roku 1990 zysk był większy i wynosił 6 bln starych złotych. Rok 1991 PGR-y zakończyły stratą wynoszącą 6,7 bln starych złotych. Z 1520 państwowych przedsiębiorstw gospodarki rolnej składających sprawozdania do Głównego Urzędu Statystycznego, stratę poniosły 1152 przedsiębiorstwa, wynik zerowy uzyskały 3 przedsiębiorstwa, a zysk netto wypracowało 365 przedsiębiorstw"

        PGR-y stawały się nierentowne w wyniku reform które miały je wykończyć, wcześniej mimo bardoz niskich cen żywnosci wychodziły na swoje
        gdyby w 1989 niemcy otworzyli swój rynek na polską żywnośc to PGR-y zniszczyłyby niemieckie rolnictwo, szczególnie gdyby za zarcie płącono im w markach, to by wyzwoliło szybko impuls podnoszący wydajność i wielkśc produkcji

        • cojestdoktorku Re: Wraca sprawa PGR-ów 21.06.18, 18:28
          Produkcja mleka krowiego:
          1989: 16 mld l
          1999: 12 mld l

          Plony ziemniaków:
          1989: 185 q/ha
          1999: 157 q/ha

          Produkcja masła:
          1988: 264 tys. t
          2007: 172 tys. t
        • cojestdoktorku przewaga technologiczna a cena 21.06.18, 18:53
          >branże które stanowiły zagrożenie dla branż niemieckich miały zostać przejęte (np. cementownie i cukrownie)

          tu jeszcze małe wyjasnienie
          byliśmy tańsi niż zachód, w każdej dziedzinie
          niemcy miały jednak nad nami nad nami zdecydowaną przewagę technologiczną
          więc to ze polskie samochody były tańsze niz niemieckie nie groziło niemieckim koncernom
          to ze nasze telewizory były tańsze nie groziło niemieckim koncernom
          jednak niemcy nie mieli przewagi technologicznej jeśli chodzi o ziemniaki, czy mleko
          nie mieli przewagi technologicznej jesli chodzi o cukier czy cement
          w tych branżach generalnie towar jest towar i wygrywa najczęsciej tańszy, a juz na pewno wygrywa towar zdecydowanie tańszy
          dlatego wszystkie branże w których niemcy nie mieli nad nami przewagi technologicznej musiały zostac zaorane, bo inaczej my byśmy zaorali niemcy za pomocą niskich cen podobnie jak zrobili to chińczycy i dopiero teraz Trump przed tym sie próbuje bronić

          moglismy być odpowiednikiem chin jeśli chodzi o handel z europa zachodnią, a nie staliśmy sie tymi chinami bo nas przygotowano do połaczenia z unią poprzez rozwalenie tego co mogło z nas chiny w handlu z europą uczynić
        • mateusz572 Re: Wraca sprawa PGR-ów 22.07.18, 18:28
          cojestdoktorku napisał:

          > to nie jest teoria spiskowa tylko normalne przygotowanie Polski przed wejściem
          > do UE
          > branże które stanowiły zagrożenie dla branż niemieckich miały zostać przejęte (
          > np. cementownie i cukrownie) lub zlikwidowane

          Miałem coś dopisac, lecz powiem szczerze, że nie chce mi się tłumaczyć.Jednak w telegraficznym skrócie.

          PGR był rentowny jeżeli dostawał środki produkcji (maszyny, paliwo, węgiel, nawozy sztuczne, środki ochrony roślin) po urzędowych cenach.
          Po uwolnieniu cen natychmiast przestawał być rentowny.

          W PGR-ach był przerost biurokracji, przerost zatrudnienia, tumiwisizm, złodziejstwo, pijaństwo itp.
          PGR dostawał sprzęt i maszyny po cenach na pewno nie rynkowych. Rolnik indywidualny tego sprzętu nie mógł kupic bo na rynku go nie było.

          Oczywiście były wyjątki od reguły o czym wcześniej wspominałem, szczególnie jeżeli PGR gospodarował na bardzo dobrych glebach I, II, III klasy ( a takich w Polsce jest niezbyt wiele) i miał bardzo dobrego gospodarza oraz odpowiednich ludzi w nim pracujących. Jednak pamiętaj : wielki przerost zatrudnienia !

          Ja tam byłem i pracowałem i widziałem.
          Jeżeli jednak ktoś chce pielęgnowac swoją wizję socjalistycznej utopii to trudno się mówi i idzie się dalej.

          P.S. Nawet w ZSRR były dochodowe kołchozy, a to te, które gospodarowały na urodzajnych ziemiach i znajdowały się nad dolną Wołgą. Pracowali w nich Niemcy nadwołżańscy.Taki naród.
          • cojestdoktorku Re: Wraca sprawa PGR-ów 22.07.18, 19:57
            > PGR był rentowny jeżeli dostawał środki produkcji (maszyny, paliwo, węgiel, na
            > wozy sztuczne, środki ochrony roślin) po urzędowych cenach.
            > Po uwolnieniu cen natychmiast przestawał być rentowny.

            mi tez sie juz nie chce tłumaczyć
            PGR był rentowny nawet gdyby środki produkcji kupował, bo one kosztowały grosze w porównaniu z tymi zachodnimi, płace też były groszowe

            > W PGR-ach był przerost biurokracji, przerost zatrudnienia, tumiwisizm, złodziej
            > stwo, pijaństwo itp.

            było, dlatego by prace urosły trzeba by powoli ten tumiwisizm biurokrację i przerost zatrudnienia likwidować
            to o czym mówisz było też w Orlenie, KGHM-ie, PKOBP
            ale dziś juz tego nie ma
            nie trzeba było likwidować, wystarczyło poczkac aż się Polacy wdrożą do nowego systemu

            > PGR dostawał sprzęt i maszyny po cenach na pewno nie rynkowych. Rolnik indywidu
            > alny tego sprzętu nie mógł kupic bo na rynku go nie było.

            no więc trzeba było wprowadzic wolny rynek i handlowac tym na zasadach wolnorynkowych a nie jednym podpisem likwidiwać PGR-y
            każdy liberał, wolnorynkowiec, demokrata powinien popierać takie rozwiązanie a nie jakieś biurokratyczne, komunistyczne, centralistyczne odgórne decyzje ładujace wszystkich do jednego wora i podejmujący decyzje odgórnie nie uzgledniajac uwarunkowań, róznic w zarządzaniu itp.
            • sendivigius Re: Wraca sprawa PGR-ów 22.07.18, 21:20
              cojestdoktorku napisał:


              > no więc trzeba było wprowadzic wolny rynek i handlowac tym na zasadach wolnoryn
              > kowych a nie jednym podpisem likwidiwać PGR-y
              > każdy liberał, wolnorynkowiec, demokrata powinien popierać takie rozwiązanie a
              > nie jakieś biurokratyczne, komunistyczne, centralistyczne odgórne decyzje ładuj
              > ace wszystkich do jednego wora i podejmujący decyzje odgórnie nie uzgledniajac
              > uwarunkowań, róznic w zarządzaniu itp.

              Powiadasz ze w 89 komunisci przejeli wladze od antykomunistow i libraralow?
              • cojestdoktorku Re: Wraca sprawa PGR-ów 22.07.18, 21:24
                no nie, przejęły władze liberały, ale ten rodzaj decyzji (obowiązujący wszystkich i wszędzie) zalatuje tak krytykowanym poprzednim ustrojem
                dziwię się wiec ze liberały tej decyzji nie krytykują, a wręcz mówią ze tak trzeba - a przeciez to mało demokratyczna i liberalna decyzja
              • deluc Re: Wraca sprawa PGR-ów 22.07.18, 21:58
                Władza i agenci władzy dogadali się do kierunku w jakim ma zmierzać Polska - ot taki casus Edwarda Mazura kapitalnie to pokazuje - klientelizm w czystej postaci - każdy klient zostanie obsłużony ... - i plus ... podstawą działania każdej sitwy jest to, że jeden nie przeszkadza kraść drugiemu.

                Schodząc na poziom, konkretnych decyzji - ot taki przypadek, ktoś z mojej rodziny dotarł do zarządzcy dużego gospodarstwa na północy polski się okazało, że to kiedyś by PGR, który sobie kupiła ... niemiecka rodzina - ostatnie 20 lat z hasłem - "Sprzedamy wszystko" I tak się składa, że jeden z moich znajomych pracował kiedyś dla dużego rolnika, który powiedział mu tyle "panie ... teraz mam tych roboli (z PGR-u) za pół darmo - nigdzie indziej roboty nie znajdą ..."
          • cojestdoktorku Re: Wraca sprawa PGR-ów 22.07.18, 20:29
            taka ciekawostka
            www.orlen.pl/PL/BiuroPrasowe/Strony/Marka-niemieckich-stacji-ORLENU-numerem-jeden-w%C5%9Br%C3%B3d-klient%C3%B3w.aspx
            ten syfny państwowy orlen zarządzany przez misiewiczów płaci ludziom średnio juz chyba ponad 10tys miesiecznie
            kupuje syfną ruską ropę i z pewnoscią szantażowany przez putina potrafi jeszcze w niemczech lepiej obsługiwac klientów niż zachodnie koncerny

    • cojestdoktorku Re: Wraca sprawa PGR-ów 20.07.18, 13:25
      forsal.pl/gospodarka/polityka/artykuly/1183171,umieranie-malych-miast-jak-zatrzymac-ten-proces-wywiad.html
      • zimna-wodka Re: Wraca sprawa PGR-ów 20.07.18, 14:17
        Fragment artykułu, który linkujesz.

        "Należy uczciwie powiedzieć, że ten przemysł był często zacofany, ale trudno zrozumieć, dlaczego w okresie transformacji nie starano się go odtworzyć w bardziej zaawansowanej technologicznie formie. W latach 70. i 80. ubiegłego wieku nasz przemysł zaawansowanych technologii był opóźniony o dekadę w stosunku do państw zachodnich. Dzisiaj to przepaść, którą bardzo trudno będzie zasypać. Praktycznie nie mamy własnych produktów elektronicznych, biotechnologicznych, liczymy się jedynie w niektórych dziedzinach oprogramowania, ale to kropla w morzu potrzeb."

        Z takimi durnotami w zasadzie nie powinno się dyskutować ale czasem trzeba. Szczególnie jak durmoty powtarzane są powszechnie.

        1. W 90 roku polska była bankrutem. Nie było za co kupić tych nowych technologii.
        2. W roku 90 Polska nie miała co eksportować. Skąd dulary na te technologie.
        3. W roku 90 Polska nie miała maszyn (czy w ogóle sprzętu) ani technologii ani nawet zaplecza technologicznego. 15 lat bez inwestycji zrobiło swoje.
        4. W roku 90 Polska nie miała fachowców bo:
        4a - nie było gdzie, jak, na czym ich wykształcić.
        4b. Jak już byli to odeszli z zawodu. Bo to był czas kiedy najlepszy nawet inżynier czy naukowiec mógł zarobić tylko ułamek tego co handlarz z polówką (nie mówiąc już o wielkich biznesmenach co mieli szczęki czy magnatach co mieli miejsce na stadionie czy pod PKiN).

        W sumie: nie miał kto, nie miał za co, nie miał z czego.
        • cojestdoktorku Re: Wraca sprawa PGR-ów 20.07.18, 15:30
          Polska miała co eksportować, bo cement, cukier, zywność, drewno, meble i mase tych własnie prostych produktów produkowaliśmy wtedy ogromne ilości
          niestety te źródłą eksportu sprzedaliśmy

          "trudno zrozumieć, dlaczego w okresie transformacji nie starano się go odtworzyć w bardziej zaawansowanej technologicznie formie"

          a tu się zgodze ze to myślenie życzeniowe, to by wymagało wsparcia państwa a po 1989 uważano ze jakakolwiek działalnośc państwa jest zła
          • zimna-wodka Re: Wraca sprawa PGR-ów 20.07.18, 16:16
            cojestdoktorku napisał:

            > Polska miała co eksportować, bo cement, cukier, zywność, drewno, meble i mase t
            > ych własnie prostych produktów produkowaliśmy wtedy ogromne ilości
            > niestety te źródłą eksportu sprzedaliśmy

            I gdzie to, kurwa mać, przepadało? Żarcia nie było (jak dawniej),cukier na kartki, mebli jeszcze bardziej nie było, po cement nie przyjezdżali do Polski z Australii itp. Węgiel zostawał (jak zawsze) choć nie bardzo (po osiągnięciach z.z.), siarka (jeszcze wtedy się chyba wydobywało) i pewnie miedź.
            To wszystko, łaskawco.
            • cojestdoktorku Re: Wraca sprawa PGR-ów 20.07.18, 17:32
              >I gdzie to, kurwa mać, przepadało?

              no sprzedane (cementownie cukrownie)
              no zaorane (PGR-y)

              ale produkcja samochodów, czy magnetofonów czy co tam wtedy było high-tech upadła bo była gorszej jakości i o to nikt żalu miec nie moze



              • donatienfrancois Re: Wraca sprawa PGR-ów 20.07.18, 18:03
                cojestdoktorku napisał:

                > ale produkcja samochodów, czy magnetofonów czy co tam wtedy było high-tech upad
                > ła bo była gorszej jakości i o to nikt żalu miec nie moze
                >
                >
                Dziwnym trafem jestem posiadaczem tego peerelowskiego syfu i nie narzekam.

                "Wśród szczególnych ofiar polityki gwałtownego otwarcia na gospodarkę światową znalazła się m.in. branża wysokich technologii, szczególnie elektroniki. W wyniku tego szybko wzrósł import elektroniki konsumpcyjnej – zarówno z Zachodu jak i Dalekiego Wschodu. To wszystko doprowadziło do upadku polskiego przemysłu elektronicznego i telekomunikacyjnego. Upadek tych przemysłów możemy z pewnością zaliczyć do największych strat. Przemysły te bowiem, na tle przeważającego w poprzednim systemie przemysłu ciężkiego, były stosunkowo nowoczesne, dysponowały świetnie wykształconymi kadrami.

                Zachód w tym czasie w ramach deindustrializacji likwidował przestarzałe przemysły ciężkie, tradycyjne. Polska tymczasem zlikwidowała w ten sposób przemysły, które wówczas należały do najnowocześniejszych. To zjawisko bez precedensu w Europie."

                forsal.pl/artykuly/888899,soroka-polska-po-1989-r-doswiadczyla-katastrofy-przemyslowej-musimy-odbudowac-nasz-potencjal.html
                • cojestdoktorku Re: Wraca sprawa PGR-ów 20.07.18, 18:07
                  >Dziwnym trafem jestem posiadaczem tego peerelowskiego syfu i nie narzekam

                  moze i jestes zadowolony ale jednak nasza elektronika, telewizory, czy samochody były gorsze technologicznie i jakościowo, wymagałoby ogromnego wsparcia panstwa by spróbowały zachód dogonić
                  produkty podstawowe niczego nie wymagały, były o wiele tańsze i równie dobre - na tym polega róznica

                  a likwidacja premysłu cięzkiego to min właśnie te nieszczesne cementownie, balcerowicz wmówił Polakom ze przemysł ciezki to przestarzała sprawa, tak jakby przyszłosci miano zrezygnowac ze stali i cementu
                  uwierzyliśmy i zamiast inzynierów postawiliśmy na historyków i socjologów
              • zimna-wodka Re: Wraca sprawa PGR-ów 20.07.18, 18:06
                cojestdoktorku napisał:

                > >I gdzie to, kurwa mać, przepadało?
                >
                > no sprzedane (cementownie cukrownie)
                > no zaorane (PGR-y)

                No i wreszcie wiemy. Były PGR-y i było co jeść. Jak PGR-y padły z braku dofinansowania przez państwo - zaczął się głód i nędza.
                Polska z czasów np. Wojciecha J. była krajem wszystkim płynącym a ludziska sapali z przezarcia. Bo i masło "Palma" bywało dostępne a czasem nawet "Dżem z dyni o smaku pomarańczowym"
                Dopiero jak antypolski i demoniczny Balcerowicz wprowadził kartki na wszystko to się posypało.
                I do dzisiaj bez kartek nie kupisz kawałka zwyczajnej czy mydła. Gorzały tym bardziej.
                Została tylko tęsknota za PGR-ami i pełnym brzuszkiem.

                Poczekaj, prezes przywróci PGR-y i znów zapanuje dobrobyt. Znów wróci Dżem pomarańczowy z dyni i najpodlejsza margaryna Palma zwana (chba dla jaj) "masłem".
                (Oj, dobrobyt już jest (dzięki prezesowi) więc zapanuje nie wiadomo co. Ale poziom szczęścia wzrośnie.)
                • cojestdoktorku Re: Wraca sprawa PGR-ów 20.07.18, 18:11
                  >Polska z czasów np. Wojciecha J. była krajem wszystkim płynącym a ludziska sapali z przezarcia.

                  no IPN niedługo udowodni ze Polacy przymierali głodem, ze cały czas pili tylko ocet aon chyba świetnie wpływał na płodnosc bo sie na tym occie Polacy w PRL mnożyli

                  IPN IPN-em ale powiedz czy Ty chodziłeś głodny
                  • zimna-wodka Re: Wraca sprawa PGR-ów 21.07.18, 12:35
                    cojestdoktorku napisał:

                    > IPN IPN-em ale powiedz czy Ty chodziłeś głodny

                    Szczerze? To nie wiem jak ci odpowiedzieć.
                    Bywałem głodny jako młody nastolatek. To nie miało wiele wspólnego z ustrojem, a raczej z tym, że mój tatuś był jaki był.

                    W latach 80-tych - nie wiem. Pustego brzucha nie miałem. Ale pamiętam jak udało się zdobyć 30 dkg parówek, żarł je gówniarz a ja ślinkę łykałem. Pamiętam jak żona płakała karmiąc gówniarza truskawkami - bo było mnie stać na tyle co dla niego. I żeby było śmieszniej - to zawsze zarabiałem dobrze (czy nawet bardzo dobrze). Ale w tamtych czasach nawet bardzo dobrze nie starczało na truskawki (przy niepracującej żonie i małym dziecku).
                    Mój kumpel chciał się ożenić z Bułgarką. Tylko dlatego żeby tam wyjechać bo tam było co jeść. Nawet pojechał do niej a po powrocie gadał tylko o wielkości kotletów jakie tam mógł spożyć, o przeróżnych owocach obecnych na bazarach. I o piwie, po które nie trzeba było stać w kilkugodzinnej kolejce. Ono po prostu było. (na marginesie - sprawa ślubu upadła jak Bułgarka uparła się, że będą mieszkać w Polsce).
                    Pamiętam, jak w końcu lat 80-tych przyjechał do Polski mój znajomek co prysnął do Ameryki. Przyjechał z duszą na ramieniu (mimo, że już miał amerykańskie obywatelstwo) bo matka mu ciężko zachorowała. Przywiózł dla mojego bachora paczuszkę słodyczy - ot może 30 dkg.
                    Wpatrywaliśmy się w nie we trójkę jak sroka w gnat bo były takie piękne i kolorowe. Najpiękniejszy był batonik Mars więc jego zostawiliśmy na koniec pławienia się w rozkoszy jedzenia. Jak przyszła pora na batonik podzililiśmy go sprawiedliwie - 1/2 dla gówniarza, po 1/4 dla nas. Pamiętam to skupienie przed spożyciem, to prawie nabożeństwo. Coś tak pięknego musiało być niebiańsko smaczne. Nie było.
                    Gdzieś w końcu tej samej dekady żona pojechała do Szwecji - tam miała (i ma) przyjaciółkę. Wbiła się w najpiękniejsze ciuchy jakie miała (dżinsy z bazaru). Na miejcu przyjaciółka kazała jej to zdjąć bo w czymś takim to chodziły tylko najtańsze prostytutki z Polski. A potem mi wyznała, że wróciła do Polski, do tej nędzy i syfu tylko dla dziecka.

                    Wystarczy czy mam się dalej otwierać?

                    Ale wracając do pytania - głodny w zasadzie nie byłem. Nikt nie musi żreć truskawek, batoników Mars czy parówek. Brzuch można zapchać czymkolwiek więc zapychałem. Np obiadami w zakładowej stołówce. Były straszne - z reguły cynaderki z kaszą (nie znoszę cynaderek ani kaszy ani tego, że mi żarcie moczem śmierdzi) albo jajko. Od święta był "strogonow" pod postacią żył i flaków uzyskanych z jakiejś padliny. Nie dało się to pogryźć więc łykałem.
                    Ale głodny nie byłem.


                    • sendivigius Re: Wraca sprawa PGR-ów 21.07.18, 13:50
                      zimna-wodka napisał:

                      > cojestdoktorku napisał:
                      >
                      > > IPN IPN-em ale powiedz czy Ty chodziłeś głodny
                      >
                      > Szczerze? To nie wiem jak ci odpowiedzieć....

                      W Bibliotece Kongresu USA (a moze Smithsonian) jest tak zwana "zywa biblioteka". Tam gromadza zywe nagrania osob co wspominaja jakies wydarzenia historyczne. Jest to jednak biblioteka, gadac mozna wszystko. Czasem NPR puszcza kawalki. Czego to ludzie nie wygaduja. Gdy juz IPN zalozy taka to sie zglos. Ale bardzo uwazaj na jedno, bo Polska to nie USA - nie zajaknij sie nawet o roli jaka w tym odegraly sankcje nalozone przez Regana, ktore wpierw zalatwily na zero przemysl drobiarski (pasze), potem reszte (sankcje na leki weterynaryjne i inne specyfiki ochony roslin) a w koncu dobraly sie do medycyny i stomatologii (leki, ich komponenty, elementy wyposazenia diagnostycznego etc.), nie mowiac o wszystkich innych przemyslach. Tak, na kakao do wyrobu czekolady tez byly sankcje. Z wdziecznosci zanies mu pod pomnik batonik Marsa.

                      Fakt, faktem Gierek byl naiwny mimo ostrzezen. Otworzyl sie na kooperacje z Zachodem nie rozumiejac ze Zachod, a juz na pewno USA rozumie kooperacje tylko na swoich warunkach politycznych. I gdyby nie te "kacapy" (ropa+gaz) to bys do tego (co jest karykaturalnie przesadzone i wyolbrzymione) dodal chodzenie na piechote oraz siedzenie po ciemku i w zimnie. Ale czekaj. Jak mawia Michalkiewicz II wojna swiatowa sie jeszcze nie skonczyla, na razie zostaly przerwane dzialania militarne.

                      A tak na marginesie skapy ten twoj znajomek. Ostatecznie jak komuna miala mu strzelic kula w tyl glowy, po uprzednim skatowaniu przez UB, co bylo standardem przynajmniej wedlug srodowisk "narodowych" i "patriotycnych" to moglby sie szarpnac na wiecej.
                      • zimna-wodka Re: Wraca sprawa PGR-ów 21.07.18, 15:41
                        sendivigius napisał:


                        > A tak na marginesie skapy ten twoj znajomek. Ostatecznie jak komuna miala mu st
                        > rzelic kula w tyl glowy, po uprzednim skatowaniu przez UB, co bylo standardem p
                        > rzynajmniej wedlug srodowisk "narodowych" i "patriotycnych" to moglby sie szarp
                        > nac na wiecej.

                        13 grudnia zastał go na zachodzie (Austria?). Wtedy wszyscy Polacy dostawali azyl a priori. Komuna nie musiała mu strzelać i raczej by nie strzelała. Nie był taki ważny. W ogóle nie był ważny.
                        Do Ameryki dotarł z jedną walizką, bez żadnego wykształcenia, bez znajomości języka. Tyle było jego szczęścia.

                        A że się nie szarpnął? Nie musiał bo nigdy go o nic nie prosiłem. Poza tym miał wiele próśb o wsparcie od innych.
                    • donatienfrancois Re: Wraca sprawa PGR-ów 21.07.18, 16:51
                      zimna-wodka napisał:


                      > Ale głodny nie byłem.
                      >
                      Coś Pan zmyślasz. W owych czasach byłem tokarzem, ślusarzem, narzędziowcem czyli zarabiałem tyle co każdy normalny robotnik. Żona nie pracowała a i syna miałem a nie królika. Stać mnie było na wszystko, nawet na zakupy w pewexie. Po sprzęt audio jeździłem do Kasprzaka albo do Wrocławia bo u nas rzadko bywał, owoców nigdy nie brakowało i słodyczy też. Kiedy syn szedł do szkoły to miał wszystko nawet w nadmiarze. Mięsa na kartki i innych kartkowych zawsze nam starczało z naddatkiem a kartkowe buty założyłem na nogi 5 lat po likwidacji kartek. I jakie to dziwne, było tak ciężko a śmietniki były pełne żarcia, po piwnicach powstawiane nowe zamrażarki czasem nawet dwie. Mógł bym dalej wymieniać, ale po co. Pewne jest tylko to że u dobrego gospodarza zawsze było to co musiało być.
                      • zimna-wodka Re: Wraca sprawa PGR-ów 21.07.18, 17:40
                        donatienfrancois napisał(a):

                        > zimna-wodka napisał:
                        >
                        >
                        > > Ale głodny nie byłem.
                        > >
                        > Coś Pan zmyślasz. W owych czasach byłem tokarzem, ślusarzem, narzędziowcem czyl
                        > i zarabiałem tyle co każdy normalny robotnik. Żona nie pracowała a i syna miałe
                        > m a nie królika. Stać mnie było na wszystko, nawet na zakupy w pewexie. Po sprz
                        > ęt audio jeździłem do Kasprzaka albo do Wrocławia bo u nas rzadko bywał, owoców
                        > nigdy nie brakowało i słodyczy też. Kiedy syn szedł do szkoły to miał wszystko
                        > nawet w nadmiarze. Mięsa na kartki i innych kartkowych zawsze nam starczało z
                        > naddatkiem a kartkowe buty założyłem na nogi 5 lat po likwidacji kartek. I jaki
                        > e to dziwne, było tak ciężko a śmietniki były pełne żarcia, po piwnicach powsta
                        > wiane nowe zamrażarki czasem nawet dwie. Mógł bym dalej wymieniać, ale po co. P
                        > ewne jest tylko to że u dobrego gospodarza zawsze było to co musiało być.
                      • zimna-wodka Re: Wraca sprawa PGR-ów 21.07.18, 18:24
                        P
                        > ewne jest tylko to że u dobrego gospodarza zawsze było to co musiało być.

                        Pewnie tak. Choć wtedy nie było tokarzy. Bywał Pan Tokarz i faktycznie był elitą finansową. Żaden dyrektor w Warszawie nie zarabiał tyle co Pan Tokarz.
                        Pan Tokarz ze Śląska to była elita podwójna. Raz, że zarabiał więcej niż Pan Tokarz w Warszawie, dwa, że miał dostęp do sklepów dla Panów Górników. A tam były różne cuda np. Wranglery w cenie przeliczonej z dolarów po oficjalnym kursie. Wystarczyło tam kupić, sprzedać na bazarze i zostawało się krezusem. Było też mięso w sklepach a kartki dla Pana Górnika były 2 lub 3 razy większe niż dla reszty hołoty.
                        Była też inna elita co miała swoje, lepsze sklepy.

                        Ja na swoje nieszczęście byłem wykształciuchem więc pewnie słusznie dostałem bęcki od życia. No i dobrze.
                        Ale rozumiem, że ty tęsknisz. Bo tokarz już nie jest Panem Tokarzem i nie jest przedmiotem ogólnych zachwytów. A trzymanie dwóch zamrażarek w piwnicy nie świadczy o zaradności.
                        • donatienfrancois Re: Wraca sprawa PGR-ów 21.07.18, 20:38
                          zimna-wodka napisał:

                          Pan Tokarz ze Śląska to była elita podwójna. Raz, że zarabiał więcej niż Pan Tokarz w Warszawie, dwa, że miał dostęp do sklepów dla Panów Górników. A tam były różne cuda np. Wranglery w cenie przeliczonej z dolarów po oficjalnym kursie. Wystarczyło tam kupić, sprzedać na bazarze i zostawało się krezusem. Było też mięso w sklepach a kartki dla Pana Górnika były 2 lub 3 razy większe niż dla reszty hołoty.

                          Widzę że jednak nie masz pojęcia o czym piszesz. Narzędziowcy w całej Polsce zarabiali prawie tak samo, lepiej zarabiali w stoczniach i w COP-ie a nie na Śląsku i wstęp do sklepów dla górników mieli tylko i wyłącznie górnicy. Z tymi Wranglerami to już masz całkowity odlot bo tym się zajmowali kombinatorzy z Polski.
                          • zimna-wodka Re: Wraca sprawa PGR-ów 21.07.18, 22:56
                            donatienfrancois napisał(a):


                            > Widzę że jednak nie masz pojęcia o czym piszesz. Narzędziowcy w całej Polsce za
                            > rabiali prawie tak samo, lepiej zarabiali w stoczniach i w COP-ie a nie na Śląs
                            > ku i wstęp do sklepów dla górników mieli tylko i wyłącznie górnicy. Z tymi Wran
                            > glerami to już masz całkowity odlot bo tym się zajmowali kombinatorzy z Polski.

                            Masz rację. Byłeś narzędziowcem to wiesz. O Wranglerach też wiesz lepiej. i niech tak będzie. byłeś zaradny to miałeś dobrze. Ja i wiele osób z mojego otoczenia nie było. Pewnie też wiesz lepiej dlaczego.
                            Na marginesie:
                            - wiem ile zarabiali narzędziowcy bo sam im płaciłem
                            - płaciłem też pewnemu dyrektorowi i ciekawiło mnie skąd ma Wranglery. Bo nie zarabiał tyle co narzędziowiec (też mu płaciłem to wiem). I on zapodał, że od brata górnika (i skąd miał brat - górnik). A facet faktycznie ze Śląska pochodził. Na zawołanie tak nawijał gwarą, że serce rosło. Z pensji tych wrangli nie kupił - bo miał żonę na utrzymaniu i dwójkę dzieci chorych na cośtam. No i nie kradł - to też wiem.

                            Ale niech ci będzie. Rozumiem, że ty, jako tokarz czy narzędziowiec byłeś wtedy panisko a teraz kicha. Rozumiem twoją tęsknotę. Ja, jako wykształciuch, elitą nie byłem. Teraz też nie jestem (chwała Bogu0 ale na swój byt materialny nie narzekam. I nie kradnę bo nie umiem. Łapówki bym chetnie brał ale nikt mi nie proponuje.
                            Mnie jest teraz lepiej. zapracuję to mam, nie zapracuję to nie mam. I git. Nie mam willi z basenem ani Bentleya w garażu. Grunt że mam garaż i coś w nim stoi. A za willę musi mi wystarczyć 120 m na dobrym osiedlu w dobrym punkcie stolicy. niewiele ale nie mam specjalnych potrzeb.
                            Mam też nadzieję, że ty jako narzedziowiec też żyjesz dostatnio i nadal masz dwie pełne zamrażarki w piwnicy. I jesteś w tym lepszy bo ja nie mam w ogóle zamrażarki. Powiedzmy, że mnie nie stać.
                  • zimna-wodka Re: Wraca sprawa PGR-ów 21.07.18, 12:35
                    cojestdoktorku napisał:

                    > IPN IPN-em ale powiedz czy Ty chodziłeś głodny

                    Szczerze? To nie wiem jak ci odpowiedzieć.
                    Bywałem głodny jako młody nastolatek. To nie miało wiele wspólnego z ustrojem, a raczej z tym, że mój tatuś był jaki był.

                    W latach 80-tych - nie wiem. Pustego brzucha nie miałem. Ale pamiętam jak udało się zdobyć 30 dkg parówek, żarł je gówniarz a ja ślinkę łykałem. Pamiętam jak żona płakała karmiąc gówniarza truskawkami - bo było mnie stać na tyle co dla niego. I żeby było śmieszniej - to zawsze zarabiałem dobrze (czy nawet bardzo dobrze). Ale w tamtych czasach nawet bardzo dobrze nie starczało na truskawki (przy niepracującej żonie i małym dziecku).
                    Mój kumpel chciał się ożenić z Bułgarką. Tylko dlatego żeby tam wyjechać bo tam było co jeść. Nawet pojechał do niej a po powrocie gadał tylko o wielkości kotletów jakie tam mógł spożyć, o przeróżnych owocach obecnych na bazarach. I o piwie, po które nie trzeba było stać w kilkugodzinnej kolejce. Ono po prostu było. (na marginesie - sprawa ślubu upadła jak Bułgarka uparła się, że będą mieszkać w Polsce).
                    Pamiętam, jak w końcu lat 80-tych przyjechał do Polski mój znajomek co prysnął do Ameryki. Przyjechał z duszą na ramieniu (mimo, że już miał amerykańskie obywatelstwo) bo matka mu ciężko zachorowała. Przywiózł dla mojego bachora paczuszkę słodyczy - ot może 30 dkg.
                    Wpatrywaliśmy się w nie we trójkę jak sroka w gnat bo były takie piękne i kolorowe. Najpiękniejszy był batonik Mars więc jego zostawiliśmy na koniec pławienia się w rozkoszy jedzenia. Jak przyszła pora na batonik podzililiśmy go sprawiedliwie - 1/2 dla gówniarza, po 1/4 dla nas. Pamiętam to skupienie przed spożyciem, to prawie nabożeństwo. Coś tak pięknego musiało być niebiańsko smaczne. Nie było.
                    Gdzieś w końcu tej samej dekady żona pojechała do Szwecji - tam miała (i ma) przyjaciółkę. Wbiła się w najpiękniejsze ciuchy jakie miała (dżinsy z bazaru). Na miejcu przyjaciółka kazała jej to zdjąć bo w czymś takim to chodziły tylko najtańsze prostytutki z Polski. A potem mi wyznała, że wróciła do Polski, do tej nędzy i syfu tylko dla dziecka.

                    Wystarczy czy mam się dalej otwierać?

                    Ale wracając do pytania - głodny w zasadzie nie byłem. Nikt nie musi żreć truskawek, batoników Mars czy parówek. Brzuch można zapchać czymkolwiek więc zapychałem. Np obiadami w zakładowej stołówce. Były straszne - z reguły cynaderki z kaszą (nie znoszę cynaderek ani kaszy ani tego, że mi żarcie moczem śmierdzi) albo jajko. Od święta był "strogonow" pod postacią żył i flaków uzyskanych z jakiejś padliny. Nie dało się to pogryźć więc łykałem.
                    Ale głodny nie byłem.


                    • cojestdoktorku Re: Wraca sprawa PGR-ów 21.07.18, 13:31
                      ach dobra tam, przeciez nie mam zamiaru udowadniac ze wtedy było lepiej
                      nie było, lepiej jest teraz (przynajmniej dla zdecydowanej wiekszosci)

                      w tym wątku chodzi natomiast o zmarnowaną szansę by było znacznie lepiej i o zrozumienie na czym ta szansa polegała
                      no i moze tez o to by niektórzy zrozumieli ze niemcy i ogólnie zachód nie jest takimi naszymi przyjaciółmi jak sie moze wydawać
                      jeśli tylko maja jakieś swoje interesy które koliduja z naszymi to z pełna bezwzględnoscią niszczą nasze
                      cały myk polega na tym ze media tak "manipulują" informacją ze tego ogół nie zauważa i przez to dalej wierzy w to ze zachód codziennie myśli o tym jak nam zrobic dobrze, naszej demokracji, naszej praworządności i naszym zarobkom - magiczne myślenie życzeniowe do którego jesteśmy zdolni jako dzieci wierzac w świetego mikołaja, a teraz niektórzy z nas myślą w podobny sposób jako dorośli, bo media sa na tyle sugestywne, wierzymy w zachodnich świętych mikołajów którzy inwestuja u nas po to zeby nam było lepiej, a nam jest lepiej tylko przy okazji bo większość ciezko na to pracuje

                      gdybyśmy mieli niezaleznych polityków, niezależne media i patrzyli uważniej zachodowi na ręce, nie dali tak łatwo deptać swoich interesów byłoby inaczej, lepiej by było wszystkim bez wyjątku





                • sendivigius "Dżem z dyni o smaku pomarańczowym" 20.07.18, 22:43
                  zimna-wodka napisał:

                  Znów wróci Dżem poma
                  > rańczowy z dyni i najpodlejsza margaryna Palma zwana

                  Nie podbieraj mi tematow. To juz jakis spisek na tym forum. Dzis jest to spécialité de la maison kapitalistycznej diety. Na przyklad tu:

                  www.kamis.pl/przepisy/przetwory/dzem-z-dyni-o-smaku-pomaranczowym
                  i setki innych linkow.

                  Jesli zas chodzi o margaryne to przypomnij sobie o czym byla polowa reklam w telewizji na poczatku lat 90-tych. Najlepsi aktorzy, najwieksze budzety. Komuna?

                  www.youtube.com/watch?v=pXymR2pB9Tg
    • cojestdoktorku Re: Wraca sprawa PGR-ów 23.07.18, 13:26
      spodobał mi się cytat z artykułu który zalinkowałem w wątku o tytule niezbyt odpowiadajacym tresci moich postów
      wkleję tutaj:

      >III RP to jest forma wojny gospodarczej ze społeczeństwem polskim

      to za mocno powiedziane bo nikt do nikogo nie strzela

      >której ono w większości nie ma świadomości, gdyż kanały informacyjne w Polsce są niemal całkowicie kontrolowane przez >koncerny lub krajowych architektów tej wielkiej operacji.

      i właśnie dlatego ludzie którzy są oczytani i osłuchani i przez to mają wrażenie ze wiedzą wiecej wiedza w istocie mniej, albo inaczej, ich wiedza jest nieprawdziwa i niezgodna z realiami

      >Efektów tej wojny doświadcza głównie społeczeństwo pozametropolitarne, gdzie ulokowane było mnóstwo ważnych zakładów.

      czyli w kość dostały małe miasta i wsie

      >Wielkomiejska elita została skorumpowana lub uśpiona (metropolia póki co nie odczuwa tego tak jak prowincja),

      włąśnie media ich uśpiły, no i do tego poziom życia który wyglada zupełnie inaczej
      dlatego gdy Lepper i jemu podobni byli w rozpaczliwej sytuacji i krzyczeli "balcerowicz musi odejść" elita wielkomiejska mówiła "o co mu chodzi, przeciez jest coraz lepie' - widac jest leniwy lub głupi i dlatego biedny
      Lepper krzyczał na podstawie swojej sytuacji, miastowi na podstawie swojej i ciezko kogoś winić ze ocenia stan kraju na podstawie tego co sie dzieje tylko z jego tyłkiem,
      a ze działo sie róznie to obie strony nie miały zamiaru sie zrozumieć i dogadać

      >Solidarność jest dziś winiona za transformacyjną grabież i destrukcję, ale jej wina polegała na tym, że pozwoliła się podejść >„ekspertom" z zewnątrz zamiast w gospodarce kierować się zwykłym rozsądkiem i doświadczeniem zakładowych kadr.

      ciemny lud jest ciemny bo słucha ksiedza
      ale lud oświecony jest również ciemny bo posłuchał zachodnich "ekspertów"
      tak jak księża na pierwszym miejscu robia sobie dobrze a dopiero później "owieczkom" to dokładnie tak samo zachodni "eksperci" w pierwszej kolejnosci robili dobrze sobie a dopiero później Polakom,

      kłótnie forumowe spowodowane zupełnie rózną oceną sytuacji tylko świadczą o skali zachodniego blitzkriegu, rozdrapali co lepsze kaski, a społeczeństwo za pomoca mediów udało im się podzielić na tych co walczyli o byt i na tych którzy majac byt zapewniony pierwszych uznali za oszołomów

      www.racjonalista.pl/kk.php/s,9919/k,2

      • deluc Re: Wraca sprawa PGR-ów 23.07.18, 17:16
        Prawda. Dodam, że proces uświadamiania jednak postępuje - pamiętam jak rozmawiałem z "wielkomiastowymi" kolegami z 10 lat temu - oni nie wiedzieli problemu, wręcz mnie nie rozumieli - cześć z nich dzis, szczególnie ci, którzy potracili pracę przy prywatyzacji albo po redukcjach w zachodnich firmach teraz już mówią o przejętych branżach, udogodnieniach dla obcych, totalnej nierównowadze w dostępie do rynku, zmowach ... - nie wiem skąd to się w Polakach bierze, nabierają krytycyzmu i ostrości widzenia dopiero wtedy gdy coś się zmienia na gorsze w ich otoczeniu.
        • frusto Re: Wraca sprawa PGR-ów 26.08.18, 11:39
          Ha, zupełnie jak z moim kolegą. Kiedy z nim kiedyś rozmawiałem, wyśmiewał gadki o sitwach, o układach. Panie, jakie sitwy. Jakie układy. Mamy wolne wybory, demokrację, niezależne sądy. Potem skończył studia, zaczął pracować w szkole, próbował kandydować do samorządu; jego żona zaczęła szukać pracy, próbował ugrać coś w sądzie w sprawie ewidentnie nie do przegrania... I nagle przejrzał na oczy.

          Drugi przykład, znacznie gorszy, ale też znamienny z uwagi na psychologię dotkniętych ludzi: inny kolega pracował w małym miasteczku, gdzie jego głównym klientem była miejscowa firma, bardzo zresztą dobra, zbywająca towary na pół Europy, z działem badań (nowoczesnym) i tak dalej. Firma była wprawdzie (ku mojemu zaskoczeniu) w obcych rękach, ale rozwijała się prężnie. Miasteczko prosperowało, firma sumiennie płaciła podatki, dawała zatrudnienie wykształconym inżynierom, ekonomistom. I potem nagle przejął ją szwajcar, który z miejsca zaczął likwidować wszystko. Najpierw dział badań (bo po co, mamy lepszy w Szwajcarii), a potem po kolei wszystko inne. Docelowo miała zostać bodajże spedycja, może produkcja zostanie. No i oczywiście marka; wszystko będzie sprzedawane dalej pod tą samą marką.

          Wot, rola dla kolonizowanych murzynów: biali będą robić projekty, wy macie składać klocuszki i wykonywać zadania nie wymagające wykształcenia i pomyślunku.

          Kolega z dnia na dzień stracił więc głownego klienta, a miasteczko zapełniło się wysoce (wąsko) wykwalifikowanymi bezrobotnymi specjalistami, którzy albo się przekwalifikują, albo pojadą szukać pracy w Szwajcarii. I teraz właśnie to, o czy pisze p. Deluc: nagle wszyscy oni też zaczęli buczeć o obcym kapitale, konieczności wspierania rodzimego kapitału, i konieczności patrzenia nie tylko na zyski, ale także na społeczne konsekwencje i tak dalej... Ja rozumiałbym, gdyby wcześniej o tym mówili. Ale wcześniej zachwyt kapitalizmem, mobilnością kapitału itd a teraz nagle ten zwrot o 180 stopni jest niesamowity.

          Dodałbym jeszcze, że problem polega na tym, że patologie są głównie w małych miasteczkach i wsiach; w wielkich miastach bardzo łatwo ślizgać się przez życie i ich nie zauważać. Miasta, można rzec, są oazami normalności. I wszystko byłoby fajnie, gdyby ta normalność z miast rozlewała się na resztę kraju, tymczasem jest odwrotnie. Patologie zaczynają zaduszać tą normalność i nagle ludzie w wielkich miast zaczęli się spotykać z problemami, które kiedyś dotykały tylko tych biednych "wieśniaków" i "roboli". NIe ma nic bardziej pociesznego gdy wykształcony inteligent zostaje potraktowany przez policję dokładnie tak samo, jak policja od lat traktuje kibiców czy "biedoli", i inteligent nagle zaczyna drzeć japę o skandalu, totalitarnym państwie i tak dalej.
          • cojestdoktorku Re: Wraca sprawa PGR-ów 26.08.18, 13:47
            >I teraz właśnie to, o czy pisze p. Deluc: nagle wszyscy oni też zaczęli buczeć o obcym kapitale, konieczności wspierania >rodzimego kapitału, i konieczności patrzenia nie tylko na zyski, ale także na społeczne konsekwencje i tak dalej... Ja rozumiałbym, >gdyby wcześniej o tym mówili. Ale wcześniej zachwyt kapitalizmem, mobilnością kapitału itd a teraz nagle ten zwrot o 180 stopni >jest niesamowity.

            i kto wie czy nie z tego wynika poparcie dla PIS, możliwe ze przekroczona została masa krytyczna
            wcześniej problemy mieli wsiowi i małomiasteczkowi - czyli jak przekaz niesie "niezaradna patologia"
            ale jak już d..ę przysmażyło tym zaradnym i wielu z nich zderzyło się problemami "niezaradnej patologii" to i preferencje wyborcze zmieniły sie z PO na PIS
            i PIS moze być buracki, moze demolować "struktury demokratyczne" ale to nie robi wrażenia, bo przysmażona d..a zrobiła większe
    • cojestdoktorku Re: Wraca sprawa PGR-ów 26.08.18, 10:23
      włókiennictwo oczywiscie było nie do utrzymania w tej skali jaka była, ale tak duze tempo przemian nie było konieczne
      weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,23819757,lodzkie-wlokniarki-zostaly-wpisane-w-medialna-narracje-o-bezradnosci.html?v=1&pId=49735062&send-a=1#opinion49735062
    • cojestdoktorku Kolej 03.09.19, 17:47
      "Przeklęta moda likwidowania tzw. nierentownych połączeń kolejowych przyszła do nas z Zachodu, tam się zorientowali, że to kolei szkodzi, zaczęli wycofywać się z tych antyreform. I dokładnie wtedy myśmy tę modę przejęli "

      next.gazeta.pl/next/7,151003,25146341,trammer-w-iii-rp-prawie-zlikwidowalismy-kolej-polityka-rentownosci.html#BoxWOpImg1
Pełna wersja