przycinek.usa
12.07.18, 07:07
Na samej gorze forum podalem link do postanowienia prokuratury w sprawie umorzenia sledztwa w/s mordu w Jedwabnem.
Ten dokument przypomina mi miejscami ksiazke Grossa, czyli falszywke, ktora z jakis zaskakujacych powodow zyskala na zachodzie popularnosc.
Falszywosc tej ksiazki jest dosyc prosta do udowodnienia - wystarczy skonfrontowac ja z zeznaniem swiadka naocznego i czlowiek momentalnie wie jak bylo. Jednak swiadek mowi o tej zbrodni tylko kilkanascie minut, w sytuacji, kiedy prokuratura wyprodukowala ksiazke na dwiescie stron. Tego nie da sie przeczytac nawet w godzine. I jak czlowiek ma wiedziec co jest klamstwem, a co nie - skoro nawet prokurator mowi, ze sam nie wie? I dlatego musial umorzyc sledztwo, bo inaczej musialby dokladnie badac co i jak.
Momentalnie nasuwa sie porownanie do sledztwa smolenskiego.
Miller wyprodukowal zalacznik, pelen sprzecznosci i bledow i ten zalacznik mial szescset stron.
Co wiecej - przez kilka lat nikt tego nie podwazal, az sprawa sie rypla i wyszlo szydlo z worka.
Cala misternie tworzona fikcja upadla na pysk.
Sa jednak oczywiscie pewne roznice. Miler musial najpierw wyleciec ze stanwiska, aby mozna bylo wreszcie zaczac sprawe badac, w sytuacji - kiedy prokurator Ignatiew ma sie swietnie.
To jest wlasnie sprawa - ktora mnie najbardziej bulwersuje.
Prokurator Radosław Ignatiew prowadzil sledztwo w/s Jedwabnego i on je umorzyl i to on wyprodukowal ten dokument na 200 stron.
Nastepnie w pazdzierniku 2003 - po zamknieciu sledztwa prokurator Radosław Ignatiew zrezygnowal z funkcji naczelnika pionu sledczego IPN. Rezygnacja odbyla sie ze wzgledow zdrowotnych.
Jednak w 2017 pojawil sie nowy swiadek, okreslany jak 90 letnia Antoninę K. z Orzysza.
Prokuratura w Bialymstoku zostala poinformowana o checi zlozenia zeznan przez swiadka - i prokuratorzy podjeli decyzje o przesluchaniu w miejscu zamieszkania w trybie art. 327 par. 3 kpk - bez wydawania postanowienia o podjęciu na nowo umorzonego śledztwa.
I kto przesluchiwal swiadka?
Prokurator Radosław Ignatiew.
Co sie nastepnie stalo?
NIC. Dzielny Prokurator Radosław Ignatiew doszedl do wniosku, ze swiadek nic nie wniosl do sprawy:
ipn.gov.pl/pl/aktualnosci/41582,Komunikat-w-sprawie-sledztwa-dotyczacego-zbrodni-w-Jedwabnem.html
Czyli innymi slowy niebezpieczenstwo rypniecia sie calej sprawy zostalo ponownie zazegnane.
Ciekawy jestem ile osob w Polsce zastanawia sie nad tym, czy Dzielny Prokurator Radosław Ignatiew nie jest przypadkiem stronniczy, albo jak sie fachowo nazywa nie ma tam jakiegos konfliktu interesow?
Mam dla Dzielnego Prokuratora Radosława Ignatiewa kolejnego swiadka.
Zalinkowalem video do zeznania na samej gorze forum.
Zaloze sie jednak, ze nikt z tym swiadkiem nie bedzie chcial gadac. No - przynajmniej nie bez przymusu. To jest bowiem naprawde trudna sprawa. Bo to jest swiadek NAOCZNY. I ma wiedze BEZPOSREDNIA. I takiego swiadka nie moznaby zlekcewazyc. I nie moznaby takiego zeznania pominac. I nie moznaby powiedziec, ze swiadek konfabuluje albo powtarza plotki.
Podwazyc zeznania takiego swiadka jest sprawa niezwykle trudna. To jest zelazny swiadek.
No i dlatego nikt nie chce z Pania Wilczewska rozmawiac.
Nawet Dzielny Prokurator Radosław Ignatiew moglby sobie nie poradzic z takim zadaniem.
Trzebaby bowiem zaprotokolowac, ze wypadki w Jedwabnem nie byly taka zwykla katastrofa i mogloby sie okazac, ze Polacy nie brali w tym udzialu. I co wtedy? Trzebaby sledztwo od nowa zaczac i robic ekshumacje i podlozyc sie wszystkim naokolo, aj waj, Kaczynskiemu, PiSowi, swietobliwym rabinom, tajemniczym silom, co sie nam z Polski wlamali na serwery i kto wie jeszcze komu poteznemu, moze nawet komus z Knesetu, czy nie daj boze komus z israela?
I wtedy trzebaby od nowa pisac historie - a kto wie jak to mogloby sie potoczyc?
Takie sledztwo mogloby sie wymknac spod kontroli Dzielnego Prokuratora Radosława Ignatiewa.
I kto wie jakie interesy moglyby zostac zagrozone - w koncu restytucja opiera sie na tezie o pogromach i mordach na Zydach - zatem Dzielny Prokurator Radosław Ignatiew jest filarem
ideologicznym dzialalnosci restytucyjnej.
Gdyby jakims cudem udalo sie przejsc PiSowi pod nosem i odnowic sledztwo w Jedwabnem, to kto wie - co mogloby sie wydac? Moze nawet Dzielny Prokurator Radosław Ignatiew zrezygnowalby zdrowotnie po raz drugi?