dorota_333
11.11.18, 10:49
… z okazji stulecia odzyskania śmietnika.*
Do napisania tych kilku słów skłoniły mnie okoliczności, w jakich Polska świętuje 100 lat niepodległości odzyskanej w 1918 roku.
Już mniejsza o całkowitą niewydolność struktur państwa co do rzeczy tak banalnej jak organizacja obchodów tego wydarzenia. Jest to kompromitujące ale nie przekłada się na jakość życia.
Stulecie nieszczęśliwie zbiegło się jednak z początkiem sezonu grzewczego i co za tym idzie sezonu smogowego. I ten fakt w większości kraju odczuwalny był organoleptycznie. W czwartek wieczorem otwarłam okno i powalił mnie ciężki, duszący smród. Sprawdziłam: stężenie pyłów PM na poziomie 700-900% dopuszczalnej normy. Kolejny rok Polska pozostanie najbardziej zanieczyszczonym regionem Europy (i jednym z najbardziej zanieczyszczonych rejonów świata), niekwestionowaną rekordzistką benzo(a)pirenów i innych rarytasów. Tysiące ludzi straci przez to życie, tysiące dzieci urodzi się z wadami rozwojowymi.
Nic tak dosadnie jak kwestia zanieczyszczenia powietrza (i szerzej: ochrony środowiska) nie oddaje polskiej niemocy w rozwiązywaniu problemów. Bo mamy tutaj sprzężenie pozorowanych działań rządu i obojętności społeczeństwa. Rząd pieści lobby węglowe i nie odważa się wprowadzić rzeczywistych restrykcji co do jakości węgla, mamy jakieś działania pozorowane. Obywatele natomiast palą mułami i śmieciami we własnych piecach z błogim i słodkim przekonaniem, że co prawda leci ciężki dym, ale to dzieci sąsiada zdechną na raka, a nie nasze własne.
Podobnie zresztą rzecz ma się z setkami nielegalnych składowisk śmieci, które malowniczo płonęły seryjnie latem tego roku. Władze (wszelkiego szczebla) nie zauważyły ich powstania, a potem były bezsilne wobec ich utylizacji a la polonaise.
Jako społeczeństwo jesteśmy karłami, nie dorobiliśmy się przez te sto lat żadnej tradycji działania dla wspólnego dobra i organizowania przestrzeni wspólnej. Śmieci w lesie i dym z płonącej w piecu opony to już nie nasz problem, tylko "ich".
Tonąca w smogu i odpadach Ojczyzna przypomina człowieka, który jest przekonany o swojej wielkości, ale spodnie ma zafajdane i zwyczajnie śmierdzi. No to wszystkiego najlepszego, zafajdana Polsko. Następnych stu lat życzę, jak się nie udusisz we własnym smrodzie.
* "Wszędzie radość, wielka radość z odzyskanego śmietnika" - Juliusz Kaden Bandrowski. Profeta jakiś, czy co? Dokładnie śmietnik przewidział.