sendivigius
11.01.19, 21:56
Czyli Smiersz - te nazwe wg anegdoty wymyslil sam towarzysz Stalin. Towarzysza nie ma ale szpiedzy i owszem maja sie dobrze.
Nasze nieustraszone sluzby, dzialajac oczywiscie calkowicie samodzielnie zlapaly szpiega:
wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/po-co-szpiegowac-w-kraju-w-ktorym-i-tak-od-dawna-nie-ma-tajemnic-analiza/m6f3mdz
Szpieg tym razem ma skosne oczy i nie rozrzuca stonki ale stara sie przeniknac tajemnice najskrytsze a nawet probowac zaagenturowac mysz w piwnicy Kaczynskiego aby ta donosila na jego kota.
Na szczescie nie wszystko stracone:
Być może najmocniejszym aspektem polskich zdolności kontrwywiadowczych jest całkowity, nieprzewidywalny nawet dla najlepszego wywiadu świata brak profesjonalizmu polskich polityków, którzy mogą robić rzeczy tak bezmyślne, że aż nikt na to nie wpadnie. W sensie bezpieczeństwa osobowego nadzieją jest to, że nawet połączone siły FSB, SVR, GRU, KGB, CIA i Mossadu nie zdołałyby przewidzieć niektórych karier w naszym kraju.
No i co Putin? Zyg zyg marcheweczka. Tu i von Stackelberg nie pomoze.