2leor1931
10.02.19, 14:09
O przestrzeganiu prawa w Polsce
Znajomy redaktor, któremu udostępniłem swój tekst pt.: "O nieformalnym charakterze refaktury kosztów" (forum.gazeta.pl/forum/f,17007,Polityka_i_Gospodarka.html), zgłosił następujące uwagi:
"Refaktura, to przecież faktura, tyle, że odnosi się do majątku przez kogoś już raz zafakturowanego.
Ale to nikogo nie obchodzi, czy płacą za książkę, czy za drukarnię, edytora, korektora, autora etc.
Którzy doprowadzili do wydania książki.
Robienie rozróżnienia FVAT i re-FVAT ma na celu zamieszanie z umysłach narodu,
który jest nastawiony do przedsiębiorców wrogo i nie ma pojęcia od biznesie.
Uważam, że jeśli JK nie chciał zapłacić faktury z powodu jej wad, powinien wziąć swego kontrahenta do
sądu, a nie odwrotnie. Jeśli nie wziął znaczy, że FVAT nie kwestionuje I dlatego ma zapłacić.
Jeśli nie płaci to jest oszustwem, albo cwaniakuje licząc na zniechęcenie kontrahenta, czy
jakiś inny trick. "
Chociaż redaktor jest też przedsiębiorcą, jednak to co pisze na temat formalnej poprawności sporządzania (re)faktury nie jest i nie może być akceptowane przez obowiązujące prawo. Dlatego uważam, że aby prawo było i mogło być prawidłowo przestrzegane jego formalna procedura, aby nie było nieporozumień, też musi być w pełni respektowana. Nie może tu być żadnych domniemań, o których w powyższym tekście pisze redaktor. Oto moja odpowiedź:
Panie Redaktorze;
Proszę dokładnie i bez emocji przyjrzeć się przedmiotowemu dokumentowi. Jest na nim wyszczególniona rubryka "Nazwa towaru/usługi". A co wystawca dokumentu w tej rubryce wpisuje? -: "REFAKTURA KOSZTÓW". Uważa Pan, że "nikogo nie obchodzi, czy płacę za książkę , czy za drukarnię, edytora, korektora, autora, ect. Którzy doprowadzili do wydania książki." Oczywiście, taki nieformalnie sporządzony dokument może być respektowany pomiędzy zaufanymi kontrahentami. Gdy jednak dochodzi do sporu, że dokument został wystawiony niezgodnie ze stanem faktycznym, to jego wystawca jest "na pozycji straconej", jeśli nie udowodni, że roszczenie zapłaty dotyczy faktycznie dostarczonego (jakiego) towaru/usługi. Przecież taką nieformalnie sporządzoną (re)fakturę może wystawić każdy oszust!!! Czy w takiej sytuacji, jak Pan pisze, wynika: "że jeśli JK nie chciał zapłacić faktury z powodu jej wad, powinien wziąć swego kontrahenta do sądu, a nie odwrotnie. Jeśli nie wziął znaczy, że FVAT nie kwestionuje I dlatego ma zapłacić. Jeśli nie płaci to jest oszustwem, albo cwaniakuje licząc na zniechęcenie kontrahenta, czy jakiś inny trick." To, co Pan stwierdza w powyższym cytacie dotyczy i może tylko dotyczyć przypadku, gdyby przedmiotowa faktura była poprawna pod względem formalnym. Ponieważ nie jest, więc JK słusznie ją zignorował.
Na marginesie powyższego przypadku trzeba stwierdzić, że Polacy powszechnie nie respektują ustanowionego i obowiązującego prawa. Robią tak wszyscy, również ci, którzy prawo ustanawiają oraz też ci, którzy zostali powołani do nadzoru nad przestrzeganiem działań zgodnych z prawem. Przykłady: 1) Po zamachu na życie prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza, "kompetentna" policjantka tłumaczyła ten fakt w taki sposób, że funkcjonariusze ochrony nie byli w stanie temu zapobiec, ponieważ całą uwagę mieli skupioną na monitorowaniu uczestników widowni, a nie sceny imprezy (sic!). 2) Afera dot. współpracy z organami bezpieczeństwa PRL Kazimierza Kujdy prezesa Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska.
"PiS twierdzi, że nie miał pojęcia o współpracy Kujdy z SB.- Ja nie wiedziałam, Jarosław Kaczyński też nic o tym nie wiedział. To była dla nas informacja nowa, to nas zaskoczyło. Nie wiedzieliśmy też oczywiście dlaczego i z jakiego powodu dokumenty pana Kujdy były w zbiorze zastrzeżonym — powiedziała Beata Mazurek, rzeczniczka PiS dziennikarzom." (www.msn.com/pl-pl/wiadomosci/polska/teczka-kujdy-pogr%C4%85%C5%BCa-pis/ar-BBTkzTk). Jest więc pytanie: dlaczego jeszcze dotąd IPN nie poinformował, a nawet powinien w tej sprawie złożyć oświadczenie, kto utajnił teczkę Kazimierza Kujdy, jeśli nie zawiera ona żadnych informacji dotyczących bezpieczeństwa państwa, a jedynie donosy na ludzi, nawet przyjaciół donosiciela! Dlatego jest jeszcze dalsze pytanie: w czyim interesie działa IPN - narodu, czy określonej partii oraz jej spolegliwych sługusów? Natomiast PiS powinien wyjaśnić i odpowiedzieć na pytanie: na jakiej podstawie stanowisko prezesa Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska zostało wyłączone spod obowiązku składania oświadczenia lustracyjnego?!. 3) Jeszcze inna, bardziej spektakularna afera. Oto obleśny ramol stworzył sobie harem (sic!) za państwowe pieniądze, czyli za pieniądze nas podatników, a rządzący nie widzą sposobu, aby takie oczywiste nadużycie stanowiska państwowego natychmiast zlikwidować, a odpowiedzialnego pociągnąć do odpowiedzialności karnej! Ponieważ ramol jest osobą wpływową, więc "energicznie wierzga". Rządzący nie wiedząc, jak go "okiełzać", więc wymyślili wywołać w tej sprawie specjalną ustawę podjętą przez Sejm RP. Zaiste, takie kuriozum jest możliwe tylko w Polsce!?