dorota_333
11.03.19, 13:40
… czyli znikająca podkomisja.
"Resort obrony ma nową stronę internetową. Na poprzedniej była specjalna zakładka podkomisji smoleńskiej z biało-czerwoną szachownicą, ale teraz zniknęła. Zaczynam więc poszukiwania zespołu, który była oczkiem w głowie poprzedniego szefa MON Antoniego Macierewicza.
Na początek piszę mejla na adres podkomisji sekretariat@mon.gov.pl. Jeszcze na początku roku był aktywny, choć na żadne pytania odpowiedzi nie dostałam. Teraz automat informuje: „Nie można dostarczyć wiadomości. System nazw domen (DNS) zgłosił, że domena adresata nie istnieje”.
Dzwonię na numer podany na starej stronie podkomisji +48 261 842 250, ma być czynny od poniedziałku do piątku w godz. 8.30-16.30. „Przepraszamy, nie ma takiego numeru”- słyszę w słuchawce.
Dzwonię więc do biura prasowego MON – oficer dyżurny nie wie, dlaczego zniknęła podkomisja smoleńska. Obiecuje sprawdzić, prosi o mejla. Wysyłam, proszę o informacje, jak mogę skontaktować się z podkomisją. W trybie dostępu do informacji publicznej proszę też o dane dotyczące budżetu podkomisji na 2019 r. oraz o zeszłoroczne wydatki na ekspertyzy, eksperymenty, wynagrodzenia członków, wyjazdy krajowe i zagraniczne. Nie dostaję odpowiedzi.
Zwykła poczta też tu nie pomoże. Parę tygodni temu poseł PO Krzysztof Brejza wysłał do podkomisji list polecony na adres Kolska 13 (taki widnieje na stronie smoleńskiego zespołu). Bezskutecznie. Pisma wróciły – listonosz nikogo nie zastał pod wskazanym adresem, awiza nikt nie odebrał.
Zaczynam szukać „książki”, którą jeden z członków podkomisji miał podarować prezesowi PiS. Przed weekendem wysyłam kilka mejli: na adres sejmowy Kaczyńskiego, do biura prasowego MON i do ministra obrony Mariusza Błaszczaka.
No i pytam też o tę książkę samego Macierewicza. Na mejla nie odpowiada. Dzwonię. Były szef MON mówi tylko „dziękuję” i się rozłącza."
wyborcza.pl/7,75398,24536968,znikajaca-komisja-smolenska-szukamy-ekspertow-macierewicza.html#nowaZajawkaGlownaMT#S.DT-K.C-P.1-B.1-L.1.duzy
No i NI MA. A wydali prawie 20 milionów. Mieli ponad trzy lata pełnego dostępu do akt, możliwość robienia ekspertyz, przesłuchań świadków, wszystkiego. Nie udowodnili NIC. I schowali się, rozpłynęli w powietrzu.
Tylko ten naród pszenno-buraczany, który uwierzył w zamach, może czuć się wykorzystany. Ale ten naród na szczęście nie myśli, tylko trawi przekazy dnia. Więc teraz mamy walkę z atakiem LGBT na polskie dzieci. Smoleńsk już nie żre propagandowo.