przycinek.usa
25.04.19, 11:36
To jest dobre:
"Niedobrze, niedobrze... Kilka dni temu izraelski satelita Bereszit rozbił się o powierzchnię Księżyca, na którym miał wylądować i rozpocząć eksperymenty. Jakie to miały być eksperymenty – to nie jest do końca jasne, zważywszy na ładunek, jaki tam wysłano. Zawierał on bowiem Biblię, pomnik ocalałych z holokaustu, izraelski hymn narodowy, flagę i deklarację niepodległości tego państwa. Pewnej wskazówki co do charakteru eksperymentów dostarcza informacja, że głównym sponsorem misji byli państwo Adelsonowie, właściciele kasyn w Las Vegas w stanie Newada, miliarderzy znani tego, że wywierają spory wpływ na amerykańską scenę polityczną i na inne sceny też. Jestem pewien, że do uchwalenia przez amerykański Kongres ustawy nr 447 JUST może by nie doszło, gdyby pan Adelson nie sypnął złotem, podobnie jak mogłoby nie dojść do uchwalenia ustawy o zwalczaniu antysemityzmu w Europie."
....
" Ponieważ nie wiemy, jakich eksperymentów z Biblią, czy pomnikiem ocalałych z holokaustu miano tam dokonywać, na przykład – jak zachowuje się Biblia w stanie nieważkości, czy wielokrotnie zmniejszonej grawitacji - więc jesteśmy skazani na domysły. Ale skoro już jesteśmy skazani i gorzej nie będzie, to nie żałujmy sobie i przynajmniej się domyślajmy. Ja na przykład uważam, że należy wyciągnąć wnioski z faktu, że satelita się rozbił. Ponieważ misja była finansowana przez osoby prywatne i inne, to natychmiast pojawia się kwestia, do kogo właściwie należą szczątki statku. Trudno ich własność przypisać jakiejś konkretnej osobie, zatem, przez analogię do innych mas majątkowych, można by je uznać za „własność bezdziedziczną”, o której wspomina amerykańska ustawa nr 447 JUST. Jak wiemy, na podstawie tej ustawy Stany Zjednoczone zobowiązały się do dopilnowana, by „własność bezdziedziczna” została przekazana stronie żydowskiej przez każdy kraj, na którego terytorium się znajduje i który lekkomyślnie wziął udział w konferencji „Mienie ery Holokaustu” w Pradze, w czerwcu 2009 roku. Wprawdzie Księżyc we wspomnianej konferencji udziału nie wziął, ale to nie jest do końca pewne, bo przecież światło z niego w czasie wspomnianej konferencji do Pragi docierało, więc można na tej podstawie powiedzieć, że jednak był tam obecny, chociaż oczywiście – pośrednio. W tej sytuacji nie można wykluczyć, że również Księżyc jest obowiązkiem restytucji „mienia bezdziedzicznego” objęty, a Stany Zjednoczone zobowiązane są do dopilnowania, by takiej restytucji dokonał. No dobrze, ale kto właściwie miałby takiej restytucji w imieniu Księżyca dokonać?
Wydaje się, że mamy dwie możliwości. Pierwsza jest taka, że prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump uzna suwerenność Izraela nad Księżycem, na tej samej zasadzie, na której niedawno uznał suwerenność Izraela nad Wzgórzami Golan."
www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=4457