zimna-wodka
04.06.19, 19:20
Znak zapytania na końcu tytuł wątku jest nieprzypadkowy. Nawiązuje do dzisiejszej wypowiedzi p. Antoniego zapodanej przez niezawodnych braci K. Otóż, zdaniem p. Antoniego, zmarnowaliśmy te 30 lat. W każdym sensie - gospodarczym, kulturowym, społecznym i co tam jeszcze. Wnioskuję, że w optyce p. Antoniego Polska AD 2019 niczym się nie różni od Polski AD 1989 - ten sam syf.
Nie kombinuję czy tu potrzebny specjalista od oczu czy od rozumu bo p. Antoni i tak nie skorzysta z moich rad. Ale naszła mnie pewne refleksja.
Otóż ten sukces w skali światowej, ta rewolucja zmieniająca diametralnie polityczną rzeczywistość odbyła sie bez jednego wystrzału. Nawet nikt paznokcia nie złamał. I tą drogą podążyli następni. No może nie wszyscy - ex Jugosławia załatwiła to jednak w inny sposób a i Rumuni się nie powstrzymali przed dobitnym okazaniem uczuć żywionych do Słońca Karpat.
Ale my grzecznie i spokojnie.
I to, jak rozumiem, boli a ja kombinuję dlaczego. Myślę, że:
1. Nie uznajemy innych zwyciestw niż tzw. moralne. Moralne zwycięstwo połączone z niemoralnym wpierdolem to nasza specjalność, duma i ch(w)ała. Nie ma sukcesu jak dupa nie boli.
2. Nie ma sukcesu bez grobów. Bez wdów, sierot, hektolitrów krwi. Bez "spalonych wsi i głodujących miast". Żeby choć kilkanaście tysięcy trupów, kilkaset nowych cmentarzy, choć niewielka grupka (tak 100-200 tysięcy) kalek, żeby przynajmniej spłonęło pół Warszawy albo Krakowa a najlepiej Gdańska... A tu kicha.
A przecież wystarczyło tak niewiele. Ot, odtrącić wyciągniętą komuszą i brudną łapę, splunąć w nienawistny pysk, chwycić kamień albo i butelkę (z czym? benzyny nie było) i chajda na czołgi. Przynajmniej na Polskie, a potem, jakby dobry Bóg dał, i na radzieckie.
Wystarczyła tylko odrobina tradycyjnie szalonego patriotyzmu, dzielna pogarda dla realiów i masochistyczna chęć umierania za Ojczyznę. Wiara w Boga, który nam tradycyjnie pomaga (????) też nie zaszkodzi.
I to wszystko nam zabrali zdrajcy Narodu w rodzaju Michnika. Co gorsza - może się okazać, że taka okazja już się nie powtórzy.
To moje dywagacje. Ale może ktoś ma inny, lepszy pomysł na alternatywną rzeczywistość?
Czyli odtrącamy, plujemy, kamień w rękę ..... i.... Co dalej?
PS. Proszę nie pisać, że pierdolę od rzeczy. Własnie usłyszałem jak P. Matouszek beknął coś o koszmarze III RP. Jak rozumiem p. premier żałuje, że komuna tylko obiła mu solidnie dupę zamiast zerwać paznokcie, wydłubać oczka a na końcu ustrzelić łepetynę. W takim przypadku p. premier czułby si9ę zdecydowanie lepiej.