kod_matrixa
18.08.19, 20:13
Kapitalizm ma przesądzające o jego nieracjonalności w dalszych fazach tego systemu wady, natury obiektywnej i logistycznej. Jest systemem antyspołecznym, co w warunkach systemu zamkniętego jakim jest nasza planeta w konsekwencji prowadzi do autodestrukcji środowiska gatunku i jego samego.
Kapitalizm nie funkcjonuje wszędzie na takich samych zasadach, bo jest to czysta utopia. Rządy silnych państw oraz ich służby specjalne (np. USA), potrafią w mniej lub bardziej jawny sposób destabilizować sytuację społeczno-ekonomiczną różnych rejonów świata - swoich potencjalnych konkurentów gospodarczych. To z kolei ma fundamentalne znaczenie dla wolnego rynku jako takiego w wymiarze globalnym. A to i tak zaledwie wierzchołek góry lodowej.
Kolejny autodestrukcyjny czynnik - ograniczenie uczestnictwa w podziale dóbr między kolejnymi pokoleniami. Wraz ze wzrostem poszerzającego się kapitału (własności) na Ziemi, w pewnym momencie zacznie się kurczyć fizyczna możliwość nabycia dóbr naturalnych np. ziemi, minerałów, kopalin etc. Coś co godzi w ducha demokracji i jest naturalnym arcykonfliktogennym czynnikiem. Z podobnych powodów upadł feudalizm. Kapitalizm z jednej strony ma naturalną skłonność do feudalizowania się, a z drugiej dążenia do monopolizacji rynku na podobieństwo realiów państw komunistycznych.
Następnym ważnym czynnikiem jest mutogenność kapitalizmu. To znaczy, że przechodzi on przez różne, naturalne dla siebie fazy, co powoduje, że w dalszych fazach przeczy własnym ideom, które przyświecały mu na początku np. że konkurencyjność wymusza dbanie o konsumenta. Przy globalizacji rynku produkty tracą na jakości, a nawet są celowo postarzane, by kupować kolejne. To z kolei nie przyczynia się do rozwoju nauki i cywilizacji jako takiej, ponieważ celem nadrzędnym nie jest szeroko rozumiany rozwój, lecz zysk finansowy. Mało tego, naukowy rozwój w pewnym momencie staje się zagrożeniem dla spetryfikowanego stanu rzeczy i zysku ekonomicznego różnych branż np. segment energetyczny.
Kapitalizm nie przewiduje długoterminowo negatywnych skutków swojego działania i przeciwdziałania im, przerzucając koszty swoich działań na barki zwykłych ludzi, nb podatników i konsumentów. Nie żyjemy w próżni, a nasze środowisko społeczne z już dziś ujemnym przyrostem naturalnym państw zachodnich i przyrodnicze jest obiegiem zamkniętym.
Kapitalizm nie jest zatem żadnym ekonomicznym perpetuum mobie, lecz stosunkowo pozytywnie krótkotrwałym zjawiskiem przejściowym z samonapędzającą się spiralą bardzo groźnych problemów, odkładanych na później, które i tak nieuchronnie nadejdą i podważą zasadność jego kontynuacji. Podobnie tak jak obecny system finansowy, oparty o odsetkowy pieniądz w dodatku drukowany bez pokrycia w dobrach materialnych.
Reasumując, kapitalizm jest podobną utopią do komunizmu, z tą różnicą, że zasadność jego funkcjonowania ma nieco dłuższy "termin przydatności".
I czy to komuś się podoba lub nie, nic nie zastąpi interwencji ludzkiego, racjonalnego potencjału intelektualnego, dzięki któremu nasz gatunek przez tysiące lat się rozwijał i nadal głównie dzięki niemu musi rozwijać się w przyszłości. To prowadzi do wniosku, że prymat nad ekonomią musi przejąć nauka i wspólne, zoptymalizowane i racjonalne działanie przy kluczowej roli tejże nauki.