dorota_333
30.09.19, 09:21
… czyli jest jeszcze coś zdolnego mnie zdziwić w rządach PiS.
Patrzę, czym żyły ostatnio media i widzę materiał, który mógłby być perłą w koronie wątku "PiS jako stan umysłu". Bo wszystkie didaskalia są pisowskie aż do bólu. Jednak dokonania Mariana zasługują na osobny wątek. W jego sprawie kilka aspektów lasuje mózg postronnego obserwatora.
1. Nie wspomnę nawet o cudownym początku problemów Mariana. Oto stary akowiec (oficer Kedywu, bo to ładniej brzmi dla mediów pisowskich) podarował Marianowi kamienicę w Krakowie i zmarł. Jak wiadomo: dobrym ludziom zdarzają się dobre rzeczy (mam na myśli Mariana), więc nie dziwi, kiedy bezdomny daruje im luksusowe limuzyny, a bezdziedziczny akowiec kamienice. Opatrzność czuwa.
Podobno są jakieś rozbieżności (kilkuletnie) w datach wpisów w księdze wieczystej deklarowanej przez Mariana i rzeczywistej, ale tego CBA badające sprawę od 16 kwietnia jeszcze nie zauważyło. Jednak to szczegół.
2. Znacznie lepszą rzeczą jest ekstremalnie niski dochód z kamienicy i dwóch doskonale zlokalizowanych mieszkań. Sam Marian Banaś stwierdził, że zaniżał czynsz, żeby rozliczyć to w cenie zakupu kamienicy (zamierza sprzedać, czy podobno już sprzedał). I tutaj następuje pierwszy opad szczęki u widza: oto niedawny szef (i twórca) Krajowej Administracji Skarbowej publicznie mówi o tym że zaniża dochód do opodatkowania.
Gdyby coś takiego przytrafiło się zwykłemu obywatelowi, sankcje karnoskarbowe byłyby drastyczne. Łącznie z karą więzienia. Tym samym Marian Banaś oświadczył, że jest członkiem kasty położonej ponad prawem. Szef skarbówki zaniża dochód, mówi o tym w telewizji i uśmiech nie schodzi mu z twarzy. Tak, to państwo mafijne.
3. A skoro o zorganizowanej grupie przestępczej mowa: dochodzimy powoli do samego sedna. W materiale, który nakręcił Bertold Kittel jest taki moment, że upierścieniony krakowski sutener mówi: no to zadzwonimy do Banasia. O!. Bezpośrednio łączy się z jednym z najwyższych urzędników w państwie i omawia z nim bieżącą sytuację. Bez wątpienia jest z nim na prywatnym telefonie, bez pośrednictwa sekretariatu. Po prostu: bliscy partnerzy w interesach.
Miał być suweren, został sutener.
4. Już zupełny szczegół: w kamienicy Banasia prowadzona jest działalność wspierająca tradycyjny model rodziny, o który tak bardzo walczy Kaczyński. Abp Jędraszewski (to jego teren) powinien to docenić. Tak pomyślałam, kiedy pokazano trochę więcej z image'u sutenera: miał ogromny złoty krzyż na szyi. Pomyślałam: no tak, katolik. Ale to już naprawdę szczegół. Nie za to kochamy PiS, nie za tę cudowną, himalajską hipokryzję.
No to mamy mózgi zlasowane historią Mariana. Nawet do najbardziej zakutych powinna dojść ta prawda: rządzi mafia. Literalnie.
A za niecałe dwa tygodnie Polska rzuci się w dół z brzegu klifu, na którym teraz stoi. Coś czuję, że tych wyborów nie przeżyję na trzeźwo (alkohol po głosowaniu oczywiście). Wam też doradzałabym.