pepe49
31.10.19, 21:34
Temat jest tak ważny, że poważę się zduplikować wątek, żeby go podkreślić.
forum.gazeta.pl/forum/w,17007,168904554,168904554,Artur_W_.html
Chyba po raz pierwszy członek czerwonej mafji po tym, gdy policja się do niego zabrała za łapówki, nie dostał poparcia od kumpli.
Zamiast tłumaczeń w rodzaju: "niezależny sąd nie wypowiedział się jeszcze na temat tej prowokacji policji politycznej PiS" kumple dali panu W. kopa w d.
Zdaje mi się, że komentatorzy nie rozumieją wagi tego wydarzenia.
Wchodząc do czerwonej mafji dostaje się bezwzględne poparcie. Dostała je pani Sawicka (agent policji trafił przed sąd). Panowie Gawkowski i Brejza będą nam stanowili prawa. Sędziów złodziei Sąd Najwyższy przywraca do pracy. Ludzie mafji mają sądy i wiedzą, że są całkowicie bezkarni.
Rząd PiS zabrał im prokuraturę i utrudnił działalność, bo np. trudniej jest teraz odebrać komuś firmę ("Układ Zamknięty"). Ale dużo można.
Na pewno można tworzyć korupcję i przytulać dużą kasę. Po to się do mafji idzie. Pan Nojman dobrze to tłumaczył.
A teraz mafja zdradza swoich członków.
Yes!
Nareszcie.
*
Trochę historji:
"Poniżej fragment tekstu Doroty Kani z "Gazety Polskiej" z 2012 roku:
"...Synekury stołecznych radnych PO
...
„Gazeta Polska Codziennie” ujawniła, że trzy czwarte radnych PO oprócz etatu w dzielnicy ma posadę w instytucjach państwowych i pobiera podwójne pensje, opłacane z kasy miejskiej. Znaczna większość otrzymała etaty w instytucjach skarbu państwa już po tym, jak zostali radnymi.
Długą listę stołecznych radnych i działaczy PO zatrudnionych na państwowych posadach otwiera Artur Wołczacki, prezes Naftoru – spółki z sektora paliwowego. Wołczacki, mianowany prezesem spółki ponad rok temu, to skarbnik PO w dzielnicy Warszawa-Ochota. Wołczackiemu powierzono jednoosobowe kierowanie spółką, choć nie miał żadnego doświadczenia w zarządzaniu przedsiębiorstwami. Tymczasem wartość ochranianego przez Naftor majątku sięga miliardów złotych.
W radzie Naftoru był też wówczas Robert Soszyński, kolega partyjny Wołczackiego. Ten prominentny działacz PO jest członkiem Rady Krajowej tej partii i jej wiceszefem w Warszawie. Równocześnie Soszyński pełnił do niedawna funkcję prezesa spółki PERN „Przyjaźń”.
Lech Jaworski jest radnym PO, a jednocześnie szefem Max-Filmu, spółki samorządu województwa zarządzającej sześcioma kinami, także na terenie stolicy. Wcześniej był wiceszefem Agencji Rozwoju Mazowsza.
Piotr Kalbarczyk prowadzi własną działalność gospodarczą w branży budowlanej. W oświadczeniu majątkowym za 2011 r. wykazał brak dochodów, choć jest akcjonariuszem większościowym w czterech spółkach. W rubryce dotyczącej posiadanego majątku wpisał m.in. sześć domów.
Radni PO ulokowali się też w spółce Mazowiecki Regionalny Fundusz Pożyczkowy. Doradcą zarządu jest Michał Bitner, a do władz spółki należy Lech Jaworski. Jest on członkiem rady nadzorczej Toruńskiej Agencji Rozwoju Regionalnego.
Pieniądze z miejskiej kasy bierze też Małgorzata Żuber-Zielicz za wiceszefowanie w Muzeum Sportu i Turystyki.
Niemal wszyscy radni dzielnicy Warszawa-Śródmieście są zatrudnieni na lukratywnych stanowiskach finansowanych z kasy miejskiej. I tak: Hubert Aszyk pracuje w spółce Gminna Gospodarka Komunalna Ochota, Agnieszka Gierzyńska-Kierwińska (żona posła PO Marcina Kierwińskiego) pracuje w Fundacji Rozwoju Edukacji zasilanej z pieniędzy MEN.
Radni Agnieszka Grudziąż i Paweł Martofel mają etaty w Mazowieckim Urzędzie Marszałkowskim, Daniel Łaga w Urzędzie Pracy, Krzysztof Pietrzykowski w Ministerstwie Kultury, Grzegorz Rogólski jest prezesem Fundacji Centrum Promocji Miast, a Marcin Rolnik dorabia w Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji.
Na Ursynowie ośmiu z jedenastu radnych klubu Platformy Obywatelskiej zasiada w instytucjach zależnych od partyjnych kolegów. Były burmistrz Ursynowa, a obecnie radny dzielnicy Tomasz Mencina, dorabia w Miejskim Przedsiębiorstwie Wodociągów i Kanalizacji. Krystian Malesa, pracownik biura europosła Danuty Huebner. Sylwia Krajewska pracuje dodatkowo w Agencji Nieruchomości Rolnych Skarbu Państwa.
Również nieruchomościami, tyle że w Mazowieckim Zarządzie Nieruchomości, który podlega pod Urząd Marszałkowski, zajmuje się radny Ryszard Zięciak. Pod UM podlega też Wojewódzki Urząd Pracy, w którym zatrudnienie znalazł radny Tomasz Sieradz, oraz Mazowiecka Jednostka Wdrażania Programów Unijnych (MJWPU), w której etat ma Anna Mioduszewska.
MJWPU to ciepły kącik dla kilkudziesięciu radnych i członków klubu warszawskiej Platformy. Znaleźli tam drugi etat politycy PO właściwie ze wszystkich dzielnic i ściągnęli za sobą rodziny i przyjaciół – m.in. Justyna Adamek, Maria Porębowicz, Michał Suliborski – radni Platformy na Pradze-Południe, Renata Michałowska, Michał Jamiński, Krzysztof Miszewski – radni PO na Targówku, Małgorzata Laskus – radna PO na Mokotowie, Ilona Soja-Kozłowska i Robert Wróbel – radni PO na Bielanach, Joanna Tracz-Łaptaszyńska – radna PO na Woli.
...
telewizjarepublika.pl/juz-w-2012-roku-red-dorota-kania-pisala-o-arturze-w,86784.html
Pani Dorota Kania:
"- Artur W. nie działał w próżni, miał bardzo mocnych protektorów w Platformie Obywatelskiej. To, że został burmistrzem dzielnicy Włochy, stało się za przyzwoleniem, a wręcz jak mówią nieoficjalnie moi rozmówcy, za błogosławieństwem pana Kierwińskiego
...
- Czekam na to, co się dalej stanie. Bowiem są również związki rodzinne pana Artura W. Jego członkowie rodziny są zaprzyjaźnieni z prominentnymi politykami Platformy Obywatelskiej, działają w partii. Jestem ciekawa zeznań, bo Artur W. może swoimi zeznaniami obciążyć prominentnych polityków Platformy .
...
Wśród polityków Platformy Obywatelskiej często pojawiają się stwierdzenia, że Centralne Biuro Antykorupcyjne to niepotrzebna formacja i należałoby ją zlikwidować. Dlaczego?
- Gawłowski, Neumann, Brejza, teraz pan Artur W. Nie dziwię się, że oni chcą zlikwidować Centralne Biuro Antykorupcyjne. To nie jest policja polityczna, a organ, który został powołany do zwalczania korupcji."
niezalezna.pl/295368-dorota-kania-pisala-o-arturze-w-juz-7-lat-temu-nie-dzialal-w-prozni-mial-mocnych-protektorow
"Organ powołany do zwalczania korupcji".
Nie prościej napisać: "organ powołany do zwalczania PO, SLD, PSL etc. etc.?
Bo rezultat ten sam.
Tymczasem miljony frajerów głosują na Mafję zwabione chwytliwymi hasełkami wyborczymi. W rezultacie dostają znacząco wyższe podatki (korupcja kosztuje) i możliwość np. utraty mieszkania, bo się miejsce spodobało kumplowi z Mafji. Itd.
Mafja jest bezwzględna i silna wpływami i lojalnością. Teraz lojalność upadła.
Alleluja!
Hi, hi.
*
U. E. musi być zakończona.
Wcześniej opłaca się i warto z tego wystąpić.