najezyn
12.01.20, 00:41
Pytanie z pozoru dziwne, ale uzasadniam: do cenzury późnego PRL jednak porównywać się jej nie da. Bo wyraźnie gorsza. W późnym PRL kto napisał coś mało prawomyślnego - musiał iść do pana cenzora i tam z nim targi prowadzić o konkretne sformułowania. Usunął, zmienił - tekst puszczano. No i co najważniejsze - cenzor mu wyjaśniał, do czego ma obiekcje. No więc FB działa bardziej jak NKWD czy Gestapo. Wystarczy mu donos. Życzliwego. A jak wiemy z historii: zawsze było takich życzliwych mnóstwo. A urok organów na tym polegał, że często w ogóle nie sprawdzano, czy donos jest czy nie jest zasadny. Zamykali i już. No i tak samo czyni Facebook. Mamy dyskusję, ktoś się z kimś w Polsce nie zgadza, więc go podkablowuje - i ten, na którego doniesiono ma konto zablokowane na tyle to a tyle. Dlaczego? Ano, nie dowie się. To znaczy niby coś tam automat odpisze. Ale bez żadnych konkretów. Taki paragraf 22, gdyby do innej patologii porównywać, bardziej zachodniej. I nie byłoby z tym problemu, bo ostatecznie można z FB nie korzystać. Tyle że praktycznie większość polskich portali tam i tylko tam umożliwia zamieszczanie jakichś komentarzy. Oddając obywateli niby suwerennego państwa w łapy cenzorów z państwa całkiem innego - co też jest stanem gorszym niż w epoce stalinowskiej, bo wówczas jednak cenzorzy od Bieruta naszych dziadków kontrolowali, a nie bezpośrednio Moskwa.
Tak że moim zdaniem - jest źle a będzie jeszcze gorzej o ile ktoś nie oprzytomnieje i nie upomni się o prawa Polaków do uprawiania w Polsce polskiej demokracji. Na którą wolność wypowiedzi wyraźnie się składa.