wiedzminizm
01.03.20, 05:22
w 1941 niemcy weszli w zsrr jak w masło nie tylko dlatego, że posiadali najwydajniejszą w świecie maszynę wojenną złożoną z doskonale zorganizowanego doświadczonej armii i przemysłu. zsrr miało zbiurokratyzowaną armię działającą z urzędniczynym polotem politruka. to wiedza którą można znaleźć w każdej książce o II w św. mnie jednak interesuje inne starcie: o rząd dusz. dlaczego komunizm zawsze uwodził intelektualistów choćby na chwilę nazizm zaś wcale. przecież pod wieloma względami to ustroje podobne oparte na wzorcu kopca mrówek.
wydaje mi się, że antysemityzm i gloryfikowanie antyhumanitarnego prymitywnego instynktu stadnego to było nie do przełknięcia dla uniwersytetu. nazizm to przecież taki komunizm dla drobnomieszczaństwa. też miał swych romantyków jak goering, as lotnictwa wojskowego i podobna mu mentalnie kadra waffen SS, ale byli to romantycy na skalę drugiego syna aptekarza - dobre mięso armatnie. sam hitler to też przecież jakiś tam idealista romantyk, malował te pejzaże i pewnie nieraz przy tym wzruszał się ulotnym nastrojem i tym no wagnerem, nietzschem, chociaż akurat ta lektura ewidentnie go intelektualnie przerosła. słowem taki drobnomieszczański romantyk z zakutym łbem. naziści nie mieli uniwersytetu, chociaż trzeba przyznać opanowali politechniki, w niemczech szkolnictwo techniczne stało na wysokim poziomie: kadry do przemysłu płynęły szerokim strumieniem.
tymczasem komunizm przemawiał na pozór do samej istoty uniwersyteckiego humanitaryzmu. pozytywiści, fraternite, hegel, bla bla, darwin - tak, ale wyłącznie jako biolog i ew. historyk potwierdzający dziejową słuszność - nigdy darwinistyczny model gospodarczy. no i to jest idealny fast food dla uniwersytetu, który jest z istoty młody duchem, więc takie banialuki zawsze kupi... a tym co już za dużo przeczytali zawsze wytłumaczy się, że mają kryzys wieku średniego i uprawiają czarnowidztwo, na kurację antydepresyjną pośle się ich na Syberię, będą mieć czas na autopsychoanalizę. komunizm zawsze więc miał wsparcie elit intelektualnych a co za tym idzie sporo czegewarów, ktorzy przeszli zza katedry na ciemną stronę mocy. dopiero w późniejszym etapie, już po czystkach zastąpili ich biurokraci, stalin na skutek swej paranoi na tle władzy absolutnej (w młodości zresztą był poetą, kolejny artysta romantyk) nie ufał tym co zbyt dużo myślą. politechniki nawiasem mówiąc przeszły czystkę niemal nietknięte, armia czerwoną nie ustępowała wehrmachtowi technicznie.
no to chyba jakoś tak funkcjonowało według mnie. jeśli ktoś zna lektury na ten temat, na ten temat poczytać, będę wdzięczny za namiary. chętnie też poczytam odmienne opinie uczestników forum, zwłaszcza, że temat interesuje mnie w kontekście jak najbardziej współczesnym, wręcz polskim... historia magistra vitae est jak wiadomo

jeśli chodzi o źródła mojej wiedzy to reakcję intelektualistów na komunizm rozumiem przez pryzmat Miłosza, na nazim zaś znam z doświadczenia Manna czy Heideggera