zimna-wodka
03.05.20, 01:28
Zainspirował mnie doktorek swoim odkrywczym postem. a konkretnie tym jak wykazywał wyższość Pinokia nad Tuskiem. Tusk pożyczałby kasę na zachodzie, bo konstytucja zabrania z NBP i napompowałby kieszenie złych kapitalistów naszą krwawicą. Sprytny Pinokio dogadał się z Glapą i weźmie od niego bo chuj z konstytucją. A my będziemy szcześliwi i bogaci jak zawsze.
Postanowiłem się temu przyjrzeć.
Pinokio obiecał najpierw 220 mld a potem dorzucił jeszcze 100. Razem 320. Trzeba pepego żeby wierzyć w te cyferki ale przyjmijmy (tak dla jaj), że to prawda.
Dil ma być prosty. Pinokio emituje obligacje, obligacje kupuje BGK a od niego NBP. Wszystko za realne pieniądze.
I tu pojawia się problem nr 1.
Całe aktywa BGK to 135,7 mld zł (dane Q3 bo nowszych nie ma). Jak za 135 mld kupić 320 mld? Niby można przy odpowiednim dyskoncie. Ale jeśli tak to ja już bym wolał nawet od Niemca.
www.bgk.pl/files/public/uploads/graphics/IIIQ2019_BILANS.pdf
Można mi zarzucić nieuctwo. W końcu BGK może kupić na kredyt który spłaci jak dostanie kasę z NBP. Proste.
Tylko pojawia się problem nr 2
Całe aktywa NBP to 489 mld. Niby styknie ale....
a) można sprzedać złoto . Mamy go w chuj. Ale nie styknie bo całe złoto to 42,5 mld. Od cholery brakuje.
b) jedynym źródłem są należności - tego jest 445 mld. Można je zamienić na kolorowe papierki od Pinokia i będzie OK. Ale:
c: NBP ma jeszcze zobowiązania.
- wobec skarbu państwa i zus. To są pieniądze trzymane na rachunkach w NBP. Tego jest tylko 9 mld ale raczej powinno zostać bo emeryci nie pójdą do sklepu z papierkami od Pinokia