pepe49
08.05.20, 01:34
W państwie polskim przydarzyła się zaraza.
Nie tylko tutaj, ale o tym miejscu mowa.
Zrządzeniem losu albo za sprawą Boga wypadło na czas wyborów prezydenta państwa.
W takiej sytuacji zwykle władza wygrywa, jeżeli potrafi organizować pomoc. Jeżeli to niemoty, wtedy przegrywa z kretesem i na długo.
Tak wypadło, że potrafi.
Więc wybory ma wygrane.
Wtedy opozycja miała drogę powagi - uznać ciężką sytuację, zapunktować solidarnością i wsparciem.
Zebrać uznanie do następnych wyborów.
Nie odpuścili. Wojna! Wybory to śmierć!
Co z takimi zrobić?
Wtedy władza odgapiła z Korei Pd. i niemiec wybory korespondencyjne, żeby się ludzie nie pozarażali.
Wojna! Zabójcze koperty! Złe procedury! Złe wybory!
Zamiast pomóc w organizacji wyborów, bo zaraza, kłopot i nieszczęście; nie ma co sił marnować na kontynuację codziennej politycznej nawalanki, zrobili wszystko, żeby się w ogóle nie odbyły. 30 dni w Senacie.
Teraz mają pretensje.
A idźcie Wy w cho.erę.
Władza! Kasa! Posady!
Otrząśnijcie się ludzie. Dostaniecie tą władzę, kasę i posady, bo taka jest psychologja wyborców, ale przez to, coście teraz nawyprawiali, troszkę później.
Rozumiecie dlaczego?
Jeden człowiek kiedyś mówił, że takim politykom kury szczać prowadzać się należy. Podług kompetencji.
Pewnie tak się dzieje gdy chciwość oczy zakleja.
*
U. E.
Wystarczy. Naprawdę wystarczy.