Dodaj do ulubionych

Wyrzucić "W Pustyni i w Puszczy"

08.06.20, 13:46
www.onet.pl/kultura/onetkultura/w-pustyni-i-w-puszczy-nauczycielka-chciala-usuniecia-lektury-zrezygnowala-dlaczego/39zc8p1,681c1dfa


Stwierdziła, że "W pustyni i w puszczy" dzieli rzeczywistość na cywilizowany świat białych i barbarzyński świat wszystkich pozostałych. Nauczycielka zwróciła też uwagę na kontekst protestów w USA. Wspomniała protestujących pod hasłami "Black Lives Matter" i "I can’t breathe".


Fiołek zaczęła zbierać podpisy pod petycją do ministra edukacji, Dariusza Piontkowskiego, ale po trzech dniach zrezygnowała. Na oficjalnej stronie jej apel poparły 1903 osoby. Jak przyznaje, nie wytrzymała hejtu, z jakim się zetknęła. Petycja rozpętała piekło.



Hm... O co tu idzie?

Dlaczego rozpetalo sie pieko?

A bo. Polacy to szlachta. Kto widzial czarnego hrabie? Albo czarnego ordynata? Nie. Wiec to nie ludzie. Tak jak twierdzi Pepe. Polacy to ludzie, a nie ludzie to majstry, rolnicy, szewcy, fryzjerzy, włókniarki, sprzataczki, pielegniarki i ksiegowe. Jak nie ludzie więc też nie Polacy.

Policzmy lektury. Ile jest pisanych z pozycji klasowych szlacheckich a ile z pozycji chlopskich. Nawet "Chlopi" prezentuja chlopow jako disneyland, Trylogia to dla niektorych kwintesencja polskosci, taką sie stala w kulturze popularnej. Wszystko o szlachcie i walkach szlachty. "Lalka" to ta, co ubolewa ze pecha mial Wokulski że w zlej rodzinie sie urodzil. Jego wina. "Pan Tadeusz", nawet Żyd sie przebil ale nie folwarczne chlopki.

Gdy komuna chciala wprowadzic po 45 do obiegu lektur szklolnych inny punkt widzenia byl rwetes "inteligentow" że niszczy "Polska literature" Polska to znaczy szlachecka i klasowa. Inne punkty widzenia inne racje niz klasy posiadajacej nie sa "polskie". Wycofano sie z tego. Socjalizm i rownosc sie nie przyjely.

Na takiej podbudowie sie ksztalci dzieci. Nie tylko te z inteligenckich domow, przede wszystkim te z rodzin pracowniczych alby znaly swoje miejsce. I to jest najtrwalszy fundament. Dlatego bylo tyle hejtu zamiast rzeczowej dyskusji. Bo jak to "asfalt juz nie ma lezec na swoim miejscu", a chlop sluchac pana, a robol przyp... 24/7 slyszac ze 100 za brama na jego miejsce. Toż to koniec swiata!

Polska szlachta gotowa byla oddac we wladnanie panstwo sasiednim mocarstwom aby utrzymac przywileje. Podobnie obecnie, oddano panstwo innym organizacjom miedzynarodowym aby utrzymac lukratywne zycie próżniacze w warszawce.

Czytajcie wiec "W Pustyni i w Puszczy". Tam sa dla was wzorce.
Obserwuj wątek
    • pigeon_shit_dust Bo swiat sie zmienia, kolego 08.06.20, 14:40
      sendivigius napisał:

      >
      > Hm... O co tu idzie?
      >

      Chodzi o to ze jak sie w Ameryce dowiedza to was, Polakow, pochwala.
      A oni w Polsce uwielbiaja jak was obcy chwalala juz USA to w ogole.
      Moze nawet znow za 10 lat te wizy zniosa ??
      A Trylogia? Ktory to, Zagloba chyba Panience Przenajswietszej obiecywal ze zlapie Mongola i go uwedzi a potem powiesi na oltarzu. Chrsyte panie jak sie ambasada Mongolii dowie to bedzie smrod !
      Lektury powinno sie uaktualniac. Tera ma byc nie o Murzynach i Afryce tylko jak chlop chlopa w dupe pierdoli.
      A na powaznie to jak sobie pomyslalem, co oni tam zaczna wyrabiac, biorac pod uwage ich nadgorliwa glupoote, to skora mi sie tak zmarszczyla ze pwoeki mi sie teraz nie domykaja.
      Tylko Kopernik na piedestale i pomnikach zostanie, bo pedal byl.
    • dorota_333 Re: Wyrzucić "W Pustyni i w Puszczy" 08.06.20, 15:17
      Zgadzam się z Wami, Towarzyszu, w 95%. Prócz tego, że "Chłopi" to disneyland - nie, nie są. Cała reszta prawda.

      Również jestem za wycofaniem Sienkiewicza z kanonu lektur, mimo że się na jego książkach wychowałam. Pewne aspekty zawsze jednak wydawały mi się... dziwne, łagodnie mówiąc.

      Również "Trylogię" wywaliłabym do kosza, gdzie jej miejsce (mimo, że jako dziecko przeczytałam ją całą kilka razy, czytałam na okrągło). Oto dlaczego:
      www.newsweek.pl/wiedza/historia/polska-i-ukraina-trylogia-zemsty-w-pamieci-polakow-i-ukraincow/jp9my0h


      Tak, to literatura "szlachecka". Zakłamuje rzeczywistość tak bardzo, jak tylko można.

      Jedna uwaga na temat popularności Sienkiewicza: może zgnębionemu narodowi pozbawionemu własnego państwa potrzebna była mitologia szlachecka (wszak my wszyscy ze szlachty, nieprawdaż?). I mitologia białego człowieka tak bardzo wyższego nad jakichś niedorozwiniętych Murzynów.

      I czy to przypadkiem nie jest powszechne wśród białych - myślę o zjawisku "white trash" na południu USA.

      Krótko mówiąc: każdy odpadek społeczny szuka swojego Murzyna (lub swojego chama), od którego może poczuć się lepszy smile
          • dorota_333 Re: Wy tak na serio? 09.06.20, 11:11
            No właśnie na serio.

            Pomyśl o tym bez uprzedzeń wynikających z tego, że pewnie też czytałeś w dzieciństwie Sienkiewicza (i wtedy brałeś świat opisany bez refleksji). Czy naprawdę jest konieczne, żeby w XXI wieku - po doświadczeniach stu kilkudziesięciu lat, które dzielą nas od Sienkiewicza - wtłaczać w dzieci poglądy z XIX wieku? Może trochę przewietrzyć czerep rubaszny? smile

            Powiem o mojej refleksji już wtedy, kiedy czytałam po raz pierwszy. W "Ogniem i mieczem" jest taka scena, kiedy Zagłoba trafia na wiejskie (kozackie) wesele. I następuje coś dziwnego. Oto śliczna jak zorza, zarumieniona mołodycia prosi go, żeby ich nie zabijał. Pierwszy zgrzyt. Podejmuje go "pod nogi" (gest całkowitej podległości) i częstuje miodem pitnym. Zagłoba próbuje i jest nieprzyjemnie zdziwiony - że "chamy" taki dobry miód piją. Drugi zgrzyt, jaki odnotowałam wtedy w główce: bo przecież te "chamy" nie kupiły alkoholu w sklepie. Oni go sami wytworzyli. I nie mają prawa go pić, bo "za dobry dla nich"?

            PO CO dawać w polskiej szkole takie popisy pogardy dla drugiego człowieka? I takich zgrzytów jest u Sienkiewicza mnóstwo, długo by wymieniać.

            Legenda szlacheckiej Polski jako raju na ziemi jest zrobiona z czystego gówna. Czas to wszystko odkłamać. Zauważyć - bagatela - 80% społeczeństwa.

            Czekam na książkę Pobłockiego "Ludowa historia Polski", która ma się ukazać w tym roku. tymczasem wywiad z nim sprzed kilku lat:

            www.tygodnikprzeglad.pl/polska-historia-niewolnictwa/

            PS. Samo "W pustyni i w puszczy" (bo odbiegliśmy od głównego tematu) jest żenującą próba podpięcia się pod mity kolonialne. Żenującą w sytuacji, gdy naród nie tylko nie ma kolonii, ale nawet własnego państwa. Staś Tarkowski coś udaje smile
            • zimna-wodka Re: Wy tak na serio? 09.06.20, 11:36
              dorota_333 napisała:

              > No właśnie na serio.

              No nie. Własnym oczom nie wierzę. Pojebało was na amen. Literatura piękna to nie jest lekcja historii, biologii, fizyki. Nie musi być obiektywna i oparta na faktach. W ogóle każdy twórca ma prawo do subiektywnych wizji i ocen. Może poza dziennikarzami.

              Chcecie wyrzucić Sienkiewicza? A czemu tylko jego? W kolejce czekają Steinbeck (Tortilla Flat), Kafka, Hasek, Cervantes, Defoe (gwałty psychiczne na Piętaszku), Mitchell, Reymont, Mickiewicz, Gombrowicz, cała fantastyka z Tolkienem, Lovercraftem, Wellsem i Poe, Tołstoj, Czechow..... itd itp.
              W ogóle mało co zostaje. Może Remarque czy Jones...
              Co z malarstwem? Koniecznie należałoby wywalić wsio od czasów impresjonizmu. A sprzed wszystko co nie odnosi się do plebsu. Da Vinci - do kosza.
              Co z muzyką? Majteczki w kropeczki zostają, kapele ludowe, Golce też. Ale Penderecki?!
              A wreszcie matematyka. Widział ktoś całkę? Pomacał, polizał. Całka zupełnie nie pasuje do mądrości ludowej.

              Generalnie z kultury zostanie tylko TVP Info. Gratuluję.
              • dorota_333 "Dla pokrzepienia serc" 09.06.20, 12:03
                Akurat ta literatura o której mówimy, to w założeniu JEST lekcja historii. Pisana dokładnie w tym celu. Żeby "przypomnieć" narodowi (szlacheckiemu, bo tak Sienkiewicz rozumiał naród, chamy się nie załapały) jego "zwycięskie" chwile. Drukowana w odcinkach, jak serial. obłędnie popularna.

                "Trylogia" to jest seria powieści HISTORYCZNYCH, i zresztą nikt nie ma wątpliwości co do tego.

                Nie mówimy o Lemie.

                • zimna-wodka Re: "Dla pokrzepienia serc" 09.06.20, 13:45
                  dorota_333 napisała:

                  > Akurat ta literatura o której mówimy, to w założeniu JEST lekcja historii. Pisa
                  > na dokładnie w tym celu. Żeby "przypomnieć" narodowi (szlacheckiemu, bo tak Sie
                  > nkiewicz rozumiał naród, chamy się nie załapały) jego "zwycięskie" chwile. Druk
                  > owana w odcinkach, jak serial. obłędnie popularna.
                  >
                  > "Trylogia" to jest seria powieści HISTORYCZNYCH, i zresztą nikt nie ma wątpliwo
                  > ści co do tego.
                  >
                  > Nie mówimy o Lemie.
                  >

                  Historycznych o tyle, że jest osadzona w realiach historycznych. Na lekcji języka polskiego wystarczy powiedzieć, że to nie jest literatura faktu. Tak samo jak bajki Andersena czy Muminki.

                  Rzeczywistość to niech młódź poznaje na lekcjach historii.

                  Przy waszych teoryjkach pozostaną faktycznie "dzieła" socrealizmu. Można pompować takimi "wartościami" młode główki tylko niech nikt się nie dziwi, że zaowocuje to wstrętem do czytania. I tak trudno jest zmusić młode pokolenie do czytania czegokolwiek poza sms-ami a jeszcze pokażmy, że książka wartościowa musi być nudna jak flaki z olejem i budzić odruchy wymiotne. Nad Niemnem na przykład.
                  • dorota_333 Re: "Dla pokrzepienia serc" 09.06.20, 14:00
                    Sienkiewicz to też jest "pompowanie główek", tyle że dobrze, sprawnie napisane. Taka literatura wagonowa z przesłaniem patryjotycznym. Ciężko patryjotycznym i zakłamanym na amen.

                    Wiesz, nie ma takiej alternatywy jak rysujesz: Sienkiewicz lub socrealizm. Jestem pewna, że da się do kanonu wybrać coś mniej fałszywego a równie dobrze napisanego. Świat się nie kończy na Oblęgorku i traktorach zdobywających wiosnę, thank's God.

                    Grunt, żeby o tym dyskutować. Pani polonistka zrobiła dobrą robotę próbując przewietrzyć zatęchłe onuce narodowe.
                    • zimna-wodka Re: "Dla pokrzepienia serc" 09.06.20, 15:49
                      dorota_333 napisała:


                      > Wiesz, nie ma takiej alternatywy jak rysujesz: Sienkiewicz lub socrealizm. Jest
                      > em pewna, że da się do kanonu wybrać coś mniej fałszywego a równie dobrze napis
                      > anego.

                      Na przykład co? Gmeram w pamięci i mam problem. "Chata wuja Toma"? "Pokój na poddaszu" Wandy Wasilewskiej? "Katarynka", "Janko Muzykant", "Ludzie bezdomni"?, "Grona gniewu"?

                      Gdyby mnie tym karmiono przymusowo pewnie bym się porzygał. Każde z osobna może i nie jest złe ale stosowane masowo doprowadzi albo do depresji albo piSSyzacji umysłu (waadza dobra, waadza dala pińćset i Janko ma skrzypki że hej) albo wychowa tabuny półanalfabetów.

                      I błagam, nie używaj słowa "onuce". To zarezerwowane dla lepszego sortu.
                      • dorota_333 Re: "Dla pokrzepienia serc" 09.06.20, 19:42
                        Nie mam takich ambicji, żeby układać kanon lektur. Mam nadzieję, że Ferdydurke jednak zostało.

                        > I błagam, nie używaj słowa "onuce". To zarezerwowane dla lepszego sortu.

                        Tu mnie zdziwiłeś. Bez zająknienia odmieniasz słowo "chuj" przez wszystkie przypadki, a gorszą Cię "onuce"? smile
                        • zimna-wodka Re: "Dla pokrzepienia serc" 09.06.20, 20:02
                          dorota_333 napisała:

                          > Tu mnie zdziwiłeś. Bez zająknienia odmieniasz słowo "chuj" przez wszystkie przy
                          > padki, a gorszą Cię "onuce"? smile

                          Nie gorszą. Tylko są najpopularniejszym wyzwiskiem w środowiskach popleczników waaadzy. I należy im zostawić ten skarb bo im się też coś od życia należy. Po prostu należy.

                          Słowa chuj poplecznicy używają rzadziej. Może dlatego, że w taki sposób zwraca się do nich całe otoczenie i nie uważają go za wyzwisko tylko komplement. Ot, czują się chujami a wrodzona skromność nie pozwala im się afiszować.
                          A ja ich tylko dowartościowuję.
                      • bieda_inwestor Re: "Dla pokrzepienia serc" 11.06.20, 18:17
                        zimna-wodka napisał:

                        > Na przykład co? Gmeram w pamięci i mam problem. "Chata wuja Toma"? "Pokój na po
                        > ddaszu" Wandy Wasilewskiej? "Katarynka", "Janko Muzykant", "Ludzie bezdomni"?,
                        > "Grona gniewu"?


                        Polecam Sapkowskiego, np Narrenturm i trylogia husycka. Generalnie nie lubie go jako osoby, ale jego cynizm w opisie przyczyn wojny i przypadkowych bohaterow, jest dobra odtrutka na dziela innych autorow, gdzie swiat jest zawsze czarno bialy.
                        Generalnie wydaje mi sie ze na lekcjach historii w polskich szkolach zbyt duzo jest dat a zbyt malo mowi sie o przyczynach konfliktow i rozgrywkach dyplomatycznych. Mowi sie o sporach terytorialnych bez wnikania w to dlaczego jakies terytorium jest wazne.

                        Moze jeszcze Moralnosc Pani Dulskiej - nie lubilem tej ksiazki, ale pewne procesy pokazuje.

                        W kazdym razie zgadzam sie z Toba - nie mozna odbierac literatury tylko na podstawie przekazu. Literatura to tez rozrywka (emocje), zabawa slowem i oddawanie ducha epoki w ktorej zyl pisarz czy poeta. No chyba, ze chcecie wywalic mity greckie za fatalizm, futurystow za uczenie bledow ortograficznych itp itd

                        Moze wiec nie chodzi o zabranianie murzynkow Bambo, tylko o roznorodnosc tresci i przekazow, by nikt nie konczyl szkoly myslac, ze swiat jest badz byl jak u Sienkiewicza.

                        Tak przy okazji, widzialem tez dyskusje na wykopie na ten temat i bardzo spodobala mi sie ponizsza odpowiedz na propozycje usuniecia "W pustyni i w puszczy" jednego z internautow:
                        • sendivigius Re: "Dla pokrzepienia serc" 12.06.20, 17:03
                          bieda_inwestor napisał:


                          > Tak przy okazji, widzialem tez dyskusje na wykopie na ten temat i bardzo spodob
                          > ala mi sie ponizsza odpowiedz na propozycje usuniecia "W pustyni i w puszczy" j
                          > ednego z internautow:

                          Fatalnie.

                          Wiersz ten .. Jest przede wszystkim satyrycznym opisem przedwojennego społeczeństwa polskiego, zawiera inwektywy wymierzone w poszczególne grupy społeczne, jak również konkretne osoby...

                          Utwór został wydany prywatnie w 1937 w Poznaniu przez A. Piwowarczyka w dwóch wydaniach, o nakładach odpowiednio 30 i 5 egzemplarzy.


                          Ta wizja opisana w wierszu troche odbiega od obowiazujacej narodowo-patriotycznej narracji. W szczegolnosci zwroce uwaga na:

                          I ty, cenzorze, co za wiersz ten
                          Zapewne skarzesz mnie na ciupę,


                          Przypomina wszystkim o komunistycznej (ha, ha, ha....) cenzurze, bo przeciez... no wiadomo.

                          Warto tez podkreslic naklad. 5 egzemplarzy. Freedom, freedom, freedom in the world.

                          W nagraniu pomnieto tez zwrotki ktore przez obecna cenzure nie przeszly, z trzech roznych, ale kazdy z osobna wazny, powodow:


                          Item Syjontki palestyńskie,
                          Haluce, co lejecie tkliwie
                          Starozakonne łzy kretyńskie,
                          Że „szumią jodły w Tel-Avivie”,
                          I wszechsłowiańscy marzyciele,
                          Zebrani w malowniczą trupę
                          Z byle mistycznym kpem na czele,
                          Całujcie mnie wszyscy w dupę.

                          Item ględziarze i bajdury,
                          Ciągnący z nieba grubą rentę,
                          O, łapiduchy z Jasnej Góry,
                          Z Góry Kalwarii parchy święte,
                          I ty, księżuniu, co kutasa
                          Zawiązanego masz na supeł,
                          Żeby ci czasem nie pohasał,
                          Całujcie mnie wszyscy w dupę.


                          I sam autor. Jak on sie omsknal dekomunizacji.

                          Do Polski Tuwim wrócił w czerwcu 1946 roku i stał się osobą chronioną, adorowaną i uprzywilejowaną przez ówczesne władze. Został okrzyknięty poetą państwowym. ... W listopadzie 1949 został członkiem Ogólnokrajowego Komitetu Obchodu 70-lecia urodzin Józefa Stalina.

                          a wczesniej:

                          w okresie międzywojennym, ... Zarzucano mu „zażydzanie” polskiej literatury: „Tuwim nie pisze po polsku, lecz tylko w polskim języku (...), a jego duch szwargoce”


                          pl.wikipedia.org/wiki/Wiersz,_w_kt%C3%B3rym_autor_grzecznie,_ale_stanowczo_uprasza_liczne_zast%C4%99py_bli%C5%BAnich,_aby_go_w_dup%C4%99_poca%C5%82owali
                          pl.wikipedia.org/wiki/Julian_Tuwim


                          • bieda_inwestor Re: "Dla pokrzepienia serc" 12.06.20, 18:20
                            Wiem, ze to sprzed drugiej wojny. Praktycznie cala jego tworczosc byla przed wojna. Nie wiedzialem ze wycieli 2 zwrotki. W kazdym razie lubie Tuwima i zawsze lubilem. Jego siostre tez lubie za tlumaczenie Kubusia Puchatka.
                            Nie musisz przypominac jaka byla sanacja przed wojna, bo zdaje sobie sprawe z ich grzechow i u mnie w domu zawsze mowiono o nich negatywnie (dziadek przed wojna dzialal w PSL). Ale poniewaz Ty akurat lubisz porownywac wszystko z czasami komunizmu, przypomne Ci tylko innego poete, wspolpracownika Kultury Robotniczej i sekretarza redakcji Nowej Kultury jak go potraktowali swoi:
                            Rozmowa z Historia
                            • sendivigius Re: "Dla pokrzepienia serc" 12.06.20, 19:52
                              bieda_inwestor napisał:

                              . Ale poniewaz Ty akurat lubisz porownywac wszystko z czasami
                              > komunizmu, przypomne Ci tylko innego poete, wspolpracownika Kultury Robotniczej
                              > i sekretarza redakcji Nowej Kultury jak go potraktowali swoi:

                              Nienajgorzej:

                              W 1949 prezydent Bolesław Bierut nadał mu Order Sztandaru Pracy I klasy. W 1950 z okazji Narodowego Święta Odrodzenia Polski otrzymał Nagrodę Państwową I stopnia. W 1951 otrzymał Nagrodę Państwową III stopnia. W 1955 otrzymał Nagrodę Państwową I stopnia. W listopadzie 1949 został członkiem Ogólnokrajowego Komitetu Obchodu 70-lecia urodzin Józefa Stalina.... Członek Frontu Jedności Narodu w 1958 roku. ...Został pochowany w Alei Zasłużonych na cmentarzu Wojskowym na Powązkach.

                              A przed wojna:

                              Latem 1931 aresztowany podczas zebrania literatów związanych z KPP i osadzony wraz z Janem Hemplem i Aleksandrem Watem w areszcie miejskim w Warszawie.

                              pl.wikipedia.org/wiki/W%C5%82adys%C5%82aw_Broniewski

                              Jakos ocalal Broniewski od dekomunizacji ale bylo blisko. Tak na marginesie sprawy zastanawialem sie kiedys czemu kapitalistom przeszkadzaja ulice komunistyczne ale juz feudalne nie. A jaki to ustroj propagowal np. taki Mieszko czyżby demokracje i wolny rynek?

                              BTW, kazde haslo w wiki, albo artykul ktory uzywa neologizmu-dziwolągo-potworka językowego "sowieci" powinno byc czytane bardzo uwaznie i powinno sie zwracac baczną uwage na źrodła ktore przywoluje. Czesto sa to bowiem fakty prasowe, mity i legendy cytowane nawzajem w kółkach adoracji wzajemnej.


                              • bieda_inwestor Re: "Dla pokrzepienia serc" 13.06.20, 07:46
                                sendivigius napisał:

                                > BTW, kazde haslo w wiki, albo artykul ktory uzywa neologizmu-dziwolągo-potworka
                                > językowego "sowieci" powinno byc czytane bardzo uwaznie i powinno sie zwracac
                                > baczną uwage na źrodła ktore przywoluje. Czesto sa to bowiem fakty prasowe, mit
                                > y i legendy cytowane nawzajem w kółkach adoracji wzajemnej.

                                O to widze, ze tego poete slusznie wsadzili do wiezienia za szerzenie nieprawomyslnych slow wink

                                "Rewolucyjny poeta
                                ma zginąć w tym mamrze sowieckim?!
                                Historio, przecież to nietakt,
                                ktoś z nas po prostu jest dzieckiem!"
                                • sendivigius Re: "Dla pokrzepienia serc" 13.06.20, 12:54
                                  bieda_inwestor napisał:

                                  > "Rewolucyjny poeta
                                  > ma zginąć w tym mamrze sowieckim?!

                                  Ah, poezja uzywa srodkow stylistycznych np:

                                  Twas brillig, and the slithy toves
                                  Did gyre and gimble in the wabe;
                                  All mimsy were the borogoves,
                                  And the mome raths outgrabe.


                                  Tak to zrozumial Słomczyński:

                                  Było smaszno, a jaszmije smukwijne
                                  Świdrokrętnie na zegwniku wężały,
                                  Peliczaple stały smutcholijne
                                  I zbłąkinie rykoświstąkały.


                                  A tak Janusz Korwin-Mikke:

                                  Błyszniało – szlisgich hopuch świr
                                  Tęczując w kałdach świtrzem wre,
                                  Mizgłupny był borolągw hyr,
                                  Chrząszczury wlizły młe.


                                  Ale nie za to ich wsadzili.
                              • bieda_inwestor Re: "Dla pokrzepienia serc" 13.06.20, 07:58
                                sendivigius napisał:

                                > Nienajgorzej:
                                >
                                > W 1949 prezydent Bolesław Bierut nadał mu Order Sztandaru Pracy I klasy. W 1
                                > 950 z okazji Narodowego Święta Odrodzenia Polski otrzymał Nagrodę Państwową I s
                                > topnia. W 1951 otrzymał Nagrodę Państwową III stopnia. W 1955 otrzymał Nagrodę
                                > Państwową I stopnia. W listopadzie 1949 został członkiem Ogólnokrajowego Komite
                                > tu Obchodu 70-lecia urodzin Józefa Stalina.... Członek Frontu Jedności Narodu w
                                > 1958 roku. ...Został pochowany w Alei Zasłużonych na cmentarzu Wojskowym na Po
                                > wązkach.


                                to jeszcze dodam jednego, ktory poczatkowo nawet tez sie zachwycal, a potem juz niekoniecznie:

                                "- Bo widzi wujek... Szkoda mówić... Klaskałem. Okrzyki wydawałem.
                                - Jakże to "klaskałem"?
                                - Właśnie klaskałem.
                                - Wszyscy klaskali.
                                - Co mnie wszyscy obchodzą. Myślę o sobie. Klaskałem."
                                Tadeusz Rozewicz, "Kartoteka"
                  • sendivigius Re: "Dla pokrzepienia serc" 09.06.20, 14:26
                    zimna-wodka napisał:


                    > Historycznych o tyle, że jest osadzona w realiach historycznych. Na lekcji języ
                    > ka polskiego wystarczy powiedzieć, że to nie jest literatura faktu. Tak samo ja
                    > k bajki Andersena czy Muminki.

                    Nie, nie wystarczy bo sie nie przebije i tu wlasnie jest problem o ktorym jest dyskusja. Sołżenicyn tez pisal jak Sienkiewicz, choc z inna agenda, i na nic sie zdaly tomy bardziej opasle niz oryginalne dzielo wyliczajace jakie to bzdury. Ludzie wierza jemu bo jest nieodlacznym i niezbednym elementem wiekszego puzzla zwanego wlasnie kultura ( w tym przypadku antykomunistyczną). Ale to puzzle produkuje spolecznie szkodliwe efekty uboczne wlasnie takie jak rozne -izmy.


                    > Rzeczywistość to niech młódź poznaje na lekcjach historii.

                    Tez nie. Tego nie da sie rozdzielic, jak lekcji biologii i chemii na przyklad. Wyobrazasz sobie ze na biologii pani mowi ze ta chemia na chemii to taka lipa, bo ta na biologii jest prawdziwa?

                    > Przy waszych teoryjkach pozostaną faktycznie "dzieła" socrealizmu. Można pompow
                    > ać takimi "wartościami" młode główki tylko niech nikt się nie dziwi, że zaowoc
                    > uje to wstrętem do czytania. I tak trudno jest zmusić młode pokolenie do czytan
                    > ia czegokolwiek poza sms-ami a jeszcze pokażmy, że książka wartościowa musi być
                    > nudna jak flaki z olejem i budzić odruchy wymiotne. Nad Niemnem na przykład.

                    Kiedy znowu nie. Literatura socrealistyczna wlasnie jest latwa, a wiec daje niska bariere wejscia w nałóg czytania. Literatura wysoka wymaga wiedzy i doswiadcznia zyciowego w wielu niuansach ludzkich zachowan i odruchow. Ja odnioslem wrazenie ze szkoly że wlasnie kanon lektur to najlepsza metoda aby pokazac mlodym ludziom ze to musi byc nudne i takie tam fju bździu dla adeptow filolologii wszelakich. Akurat Sienkiewicz sie tu wyróznia na plus ale tym bardziej dlatego trzeba przemyslec czy sie nadaje, ze wzgledu na wartosci jakie promuje, dla nieuformowanych jeszcze umyslow jako lektura szkolna.
                    • zimna-wodka Re: "Dla pokrzepienia serc" 09.06.20, 16:26
                      sendivigius napisał:


                      > Kiedy znowu nie. Literatura socrealistyczna wlasnie jest latwa, a wiec daje nis
                      > ka bariere wejscia w nałóg czytania. Literatura wysoka wymaga wiedzy i doswiadc
                      > znia zyciowego w wielu niuansach ludzkich zachowan i odruchow.

                      A co to jest literatura wysoka? Joice i wyżej? Proust, o którym mówi się, że trzeba przeczytać, żeby zrozumieć pojęcie straconego czasu i bezsens jego poszukiwania?

                      Nie ma literatury wysokiej. Jest literatura dobra i literatura do dupy. Każdy poziom wymaga odpowiedniego stopnia dojrzałości. Chcesz imponować erudycją to nie czytaj Chmielewskiej albo czytaj w ukryciu - w nocy na kiblu. Ja nie mam takich potrzeb. Nie będę odsuwał Chandlera tylko dlatego, że to kryminał ani Haska bo mało poważny.

                      A jeszcze. A co ty, kurwa, wiesz o zabijaniu?, Upss , o literaturze socrealizmu? A ja przeczytałem takich rzeczy od cholery. Odkryłem w piwnicy stos książek, powszechnie rozdawanych w latach 50-ych, a których nikt nie miał odwagi wyrzucić.
                      I czytałem, czytałem, czytałem... Miałem chyba 9 lat i to było w sam raz dla mnie. Dla 9-latka, który nie znał telewizji (nie było albo prawie nie było), internetu (nie było) a mało miał innych lektur (nie było). O ile pamiętam wszystko to były tłumaczenia z jezyka przyjaciół i było do siebie podobne. Z jednym wyjątkiem. Był taki zbiór bajek - niebajek. Jedna mi zapadła w pamięć - o dwóch wielgachnych górach, które opierały się wszelkim nawałnicom i przeciwnościom, trwały w nieskończoność i górowały nad resztą świata. Dopiero na koniec bajki-niebajki zostało wyjaśnione, że jedna to Lenin a druga to Stalin.

                      Wrzuć takie coś do lektur szkolnych. Powodzenia.
                      Albo nie wrzucaj. Wystarczy TVP.
                  • cojestdoktorku Re: "Dla pokrzepienia serc" 11.06.20, 19:13
                    >Przy waszych teoryjkach pozostaną faktycznie "dzieła" socrealizmu. Można pompować >takimi "wartościami" młode główki tylko niech nikt się nie dziwi, że zaowocuje to wstrętem >do czytania.

                    no ja odwrotnie, unikałem lektur, dotrwałem chyba do końca tylko "szklanych domów", wszystko inne olałem i musiałem sciagać, szukać streszceń itp.

                    za to lemowski socrealizm czytałem z wypiekami na twarzy
                    i twierdze ze mnie on jako dzieciaka ukierunkował, otworzył umysł na nowe, dziwne niezrozumiałe
                    prymusy z podstawówki recytujące lektury z pamieci były prymusami tylko w podstawówce, bo w liceum już gorzej a jak który na studia technicze trafił to nie dawał rady
                    Ci zaczytani w lemowskim socrealiźmie dawali radę swietnie
                    • zimna-wodka Re: "Dla pokrzepienia serc" 11.06.20, 19:52
                      cojestdoktorku napisał:


                      > za to lemowski socrealizm czytałem z wypiekami na twarzy
                      > i twierdze ze mnie on jako dzieciaka ukierunkował, otworzył umysł na nowe, dziw
                      > ne niezrozumiałe

                      Toś się wiele nie naczytał. Z realizmu to Lem napisał tylko Szpital Przemienienia. Świetna rzecz choć raczej wypieków nie powoduje. A uwielbienie socjalizmu to tylko w "Obłoku Magellana", "Astronautach" i "Człowieku z Marsa". Lem wstydził się tych książek i zabraniał wydawać. W testamencie chyba też tak zapisał.
                      Żałuj, że nie przeczytałeś nic więcej. Bo warto choć to mało i "soc" i "real".
                      • cojestdoktorku Re: "Dla pokrzepienia serc" 11.06.20, 21:10
                        wszędzie był socrealizm
                        to o czym wcześniej wspominacie to jakiś przegiety "sockomunizm" tongue_out

                        prawie w każdej powieści Lema ludzie kierują sie tylko rozumem, racjonalnością, interesem społecznym, są gotowi bez wahania poświęcac życie dla innych ludzi - to jest socrealizm bo taki miał byc człowiek w socjaliźmie

                        jakas polityka, walka o stołki, knucie, negatywne emocje, działanie dla dobra swego kosztem dobra społecznosci to prawie tam nie występuje,
                        to zaś występuje teraz na świecie w rzeczywistości - to jest o wiele bardziej zgodny z naturą ludzką "sockapitalizm"

                        jak dorastałem jako nastolatek ze zdziwieniem dostrzegałem ze relacje międzyludzkie wyglądają zupełnie inaczej niż w ksiązkach Lema, bo sam byłem gotów na tych lemowskich zasadach funkcjonować
                        • zimna-wodka Re: "Dla pokrzepienia serc" 11.06.20, 23:34
                          cojestdoktorku napisał:


                          > jak dorastałem jako nastolatek ze zdziwieniem dostrzegałem ze relacje międzylud
                          > zkie wyglądają zupełnie inaczej niż w ksiązkach Lema, bo sam byłem gotów na tyc
                          > h lemowskich zasadach funkcjonować

                          Każdy gówniarz jest idealistą. To norma. Może jakbyś zamiast Lema poczytał Camusa (Obcy, Upadek) albo markiza de Sade* to widziałbyś świat inaczej. Tylko że szufladkowanie książek pod tym kątem to spore nadużycie. I prowadzi do trochę dziwnych wniosków. Bo wyjdzie ci, że Diuna czy Podróże Guliwera (w wersji nie przerobionej na literaturę młodzieżową) są bliżej rzeczywistości niż większość klasyki. Tak to już jest, że ludzie wolą czytać lub oglądać świat łatwiejszy od rzeczywistego. Ale nie jest to powód by do znacznej części literatury pięknej doklejać socrealizm. Główną cechą socrealizmu było to, że tworzył wyłącznie propagandę i to na poziomie zbliżonym do dzisiejszej TVP. Te "dzieła" mialy odmóżdżać - taki był ich cel i taka była ich konstrukcja. Nie miały żadnej ale to żadnej wartości artystycznej; pewnie dlatego, że komuna uważała, że przyzwoity socjalistyczny obywatel nie ma prawa myśleć - ma tylko powtarzać partyjne slogany (dziś zwane przekazami dnia).
                          * Camusa poczytaj jeśli nie znasz. Markiza nie polecam - nie byłem w stanie dobrnąć nawet do połowy. Zemdliło mnie.
                          A jak lubisz fantastykę to spróbuj zdobyć gdzieś Grabińskiego (tylko opowiadania). Kiedyś znana i ceniona postać - dzisiaj już zupełnie zapomniany.
                          • sendivigius Re: "Dla pokrzepienia serc" 11.06.20, 23:55
                            zimna-wodka napisał:

                            Te "dzieła" mialy odmóżdżać
                            > - taki był ich cel i taka była ich konstrukcja.

                            Nie. To zdanie burzuazyjne propagandy. Zreszta, w produkcji "artystycznej" swiata kapitalistycznego tez nie brakuje, a nawet dominuja "dziela" tak glupie że zęby bola. Nikt takich studiow nie prowadzil, ale na moja intuicje ilosc dziel dobrych do kiepskich w kapitalizmie jest mniejsza (chocby przez masowa produkcje szmiry w celach komercyjnych). U mnie kiedys w aptece byl taki wielki kosz z tymi dzielami. Dwa po $1, i dodawano trzecie gratis.

                            Nie miały żadnej ale to żadnej
                            > wartości artystycznej;

                            Tu nie idzie o to. W istocie socrealizm nie mial miec wartosci artystycznej. Jesli akurat mial to przez przypadek. Wartosc artystyczna nie byla celem. Bo w ogole pojecie sztuki jest nowe (wzglednie). Wczeniej bylo tylko rzemioslo, a w dawnych epokach wylacznie. Tzw. sztuka to byl tylko trick w celu przekazywania wiedzy praktycznej i wiedzy spolecznej. Do tego nawiazywal socrealizm. Nie mozna wiec socrealizmu krytykowac za niespelnianie celow ktorych on wcale nie zakladal.

                            pewnie dlatego, że komuna uważała, że przyzwoity socjal
                            > istyczny obywatel nie ma prawa myśleć - ma tylko powtarzać partyjne slogany (dz
                            > iś zwane przekazami dnia).

                            Czyżby? Nawet porucznik Borewicz uwazal ze nawet w milicji trzeba myslec.






                            • zimna-wodka Re: "Dla pokrzepienia serc" 12.06.20, 11:05
                              sendivigius napisał:

                              ..........................

                              "Obraz największego radzieckiego artysty B. V. Iogansona „Przesłuchanie komunistów” zabiera nas do siedziby Białych. Jest przesłuchanie. Przed funkcjonariuszami Gwardii Białej, brutalizowanymi nienawiścią, są młodzi mężczyźni i kobiety. Za strażnikiem. Za oknem jest obojętny błękit nocy. Wygląda na to, że nie ma wyjścia. A jednocześnie widzimy triumf zwycięstwa tych ludzi walczących o wyzwolenie i szczęście ich ludu. Stoją spokojnie, nawet majestatycznie w obliczu wroga. Młodzież, pewność siebie, siła sprawiedliwości czyni ich zwycięzcami, mimo że czekają na ich śmierć.

                              W obliczu człowieka – być może jest komisarzem oddziału marynarzy – lekkim pogardliwym uśmiechem. Kobieta, tak przypominająca nam karabin maszynowy Anku z książki Furmanova „Chapaev”, bez wzdrygnięć, patrzy uważnie na Białą Gwardię. Być może tylko zamknięte dłonie mówią o silnym napięciu emocjonalnym. Zewnętrznemu spokojowi i wielkiej wewnętrznej godności młodych komunistów przeciwstawia się nieład obozu wroga. Ich postawy są nerwowe, niespokojne, kanciaste. W naszej duszy narasta fala satysfakcji – razem z artystą czujemy bliski koniec, zagładę stosów Białej Straży. Ci, którzy są teraz skazani na śmierć, są silniejsi niż ci, którzy osądzają ich.
                              Artysta pokazał ostry dramatyczny moment na zdjęciu, kiedy zderzenie przedstawicieli dwóch różnych systemów społecznych doprowadziło z jednej strony do identyfikacji istoty człowieka – brutalnego okrucieństwa z jednej strony i bohaterstwa z drugiej. Jest to moment najwyższego testu osoby ludzkiej. I nie ma większego wyczynu niż wyczyn ludzi poświęcających swoje życie w imię prawdy i sprawiedliwości na ziemi.

                              Intensywność tego, co się dzieje, odpowiada kolorowi obrazu.

                              Czerwony dywan, wyłożona wykładziną podłoga, jak odbicie pożogi, która ogarnęła kraj. Czerwona plama na kobiecej piersi, czy to w szaliku czy podkoszulku, widoczna spod kożuszka, rozświetla się jak szkarłatny sztandar, na którym komuniści są lojalni. Czerwonawe odcienie kontrastują z błękitem nocy za oknem. Niebiesko-zielonkawy mundur na jednej z Białych Strażników wychodzi z jasnym punktem, jak złocenie krzesła. Odważne współbrzmienie kolorów, kontrasty iluminacji, od olśniewających do czarnych spadków, to temperamentalne, wolne, soczyste malarstwo odpowiadające napięciu uczuć bohaterów, rosnąca kulminacja akcji.

                              Sam artysta mówił o idei swojego płótna „Przesłuchanie komunistyczne”: „Nadchodzą Czerwoni i muszą zmiażdżyć białych”.

                              Komentarz? Zbędny.
                              • dorota_333 "Kobieta, tak przypominająca nam karabin maszynowy 12.06.20, 13:27
                                O, jaki fajny tekst.

                                Spójrz na to też z innej strony. Prawdopodobnie to napisał ktoś, kto - za czasów ancien regime'u - był krytykiem sztuki. I teraz musi popełnić dwa tysiące znaków na temat jakiegoś upiornego gniota - i to tak, żeby zadowolić Partię.
                                I z takim przypuszczeniem jeszcze lepiej smakuje ten tekst.
                                • zimna-wodka Re: "Kobieta, tak przypominająca nam karabin masz 12.06.20, 15:01
                                  dorota_333 napisała:

                                  > O, jaki fajny tekst.

                                  Jak takie lubisz to mi się przypomniało. Jak wcześniej pisałem lubowałem się w takiej literaturze jako gówniarz. Niestety książki zniknęły kiedy rodzina zobaczyła jak się wyedukowałem. Za to znacznie później, już jako poważny licealista wygrzebałem w tej samej piwnicy (wielgachna byla bo przedwojenna) stare egzemplarze Żołnierza Wolności. Ubaw miałem na całego; pamietam, że strasznie urzekł mnie pewien poemat. Nie zacytuję całości bo nie pamietam a w internecie nie ma.
                                  Pamiętam tylko dwie linijki, które sprawiły mi szczególną radość.

                                  Otóż poemat traktował o jaśniepaństwie co to konsumowało na codzień krew, pot i łzy klasy robotniczej. Konsumowało do czasu aż:

                                  "aż wrzesień po pyskach uderzył na odlew
                                  prysnęło hrabiostwo gdzie bambus i pieprz."

                                  Moim zdaniem przebijało to nawet "bohaterów pracy na polach buraczanych" o których z radością czytałem w "Krótkim życiorysie Józefa Stalina" ((KiW 1949)
                    • sendivigius Re: "Dla pokrzepienia serc" 11.06.20, 22:16
                      cojestdoktorku napisał:


                      > za to lemowski socrealizm czytałem z wypiekami na twarzy
                      > i twierdze ze mnie on jako dzieciaka ukierunkował, otworzył umysł na nowe, dziw
                      > ne niezrozumiałe

                      Tak, to ciekawe. Sam to kiedys zauwazylem. W szkole (chlopcy) dzieli sie na tych co czytali Lema i tych co czytali Sienkiewicza (oczywiscie mowiac haslowo). Zgadzam sie z tym że to dalo dwie rozne formacje umyslowe. Warto wspomniec że przed Lemem byl Verne, tez socrealim jak z obrazka. Ale tez warto wspomniec ze za sci-fic nigdy nie dano Nobla. Ciekawe dlaczego.

                      Dzis internet, jak ten gajowy co wypedzil z lasu i Niemcow i partyzantow, pogodzil wszystkich. Nikt nic nie czyta.
                • leda16 Re: "Dla pokrzepienia serc" 11.06.20, 19:06
                  dorota_333 napisała:

                  Druk
                  > owana w odcinkach, jak serial. obłędnie popularna.


                  Widać ogromne było zapotrzebowanie społeczne a chamy i tak czytać nie umiały. Rozumiem, że kilka adaptacji filmowych też na przemiał?
              • sendivigius Re: Wy tak na serio? 09.06.20, 12:20
                zimna-wodka napisał:


                > Chcecie wyrzucić Sienkiewicza?
                > W ogóle mało co zostaje.

                Ha, A może "Traktory zdobywają wiosnę". I tu jest problem.

                Literatura jest czescia kultury. Trudno przyswajac literature i w ogole kulture z poza swojego kregu. Znudzi cie szybko Bollywood - takie to miałkie, co nie? Albo ceremonia parzenia herbaty, albo futbol amerykanski.

                Tyle ze kultura inna niż szlachecka nie jest za morzem ale na tej samej ulicy i teraz nie wiadomo co zrobic, bo trzeba razem żyć. Bo szkola, to glownie nie szkola wiedzy akademickiej, ale miejsce socjalizacji. Ludzie w doroslym zyciu nie maja czasu ani ochoty myslec o kazdej sprawie. Gdy sie pojawia odwoluja sie stereotypow nauczonych wlasnie w szkole. Widzą Murzyna - myślą "Kali ukraść krowę". I odpowiednio do tego reaguja i dzialaja. To samo gdy widza kogokolwiek innego, ze spolecznego topa i klopa.

                Nie idzie wiec o to aby cenzurowac literature ale o to aby ja dostosowac do wieku rozwojowego, promujac prawidlowe wzorce spoleczne. Nawet za cene pozbycia sie "nazwisk".
      • pigeon_shit_dust No prosze, tu sie zgadzan. Tez 100% 08.06.20, 16:31
        dorota_333 napisała:

        >
        > Również jestem za wycofaniem Sienkiewicza z kanonu lektur, mimo że się na jego
        > książkach wychowałam. Pewne aspekty zawsze jednak wydawały mi się... dziwne, ła
        > godnie mówiąc.


        Basnie Sienkiewicza nalezy wyrzucic, bo byly pisane ku pokrzepieniu serc i sa fabularyzowna historia. Pelna bzdur i wymyslow.
        Gdy Polacy setki lat brali w dupe od zaborcy, slamazarnie probujac sie wydrzec spod jarzma, Sienkiewiz im wmawial ze pottrafia i walczyc i narodowosc zachowac. A wasza polska wolnosc zawsze lezala w rekach innych, obcych !!!!
        Uwspolczesninie bedzie jednak trudne, bo raz ze kosciolek patrzy a dwa ze pedalstwo dopuszczalne i to nie do konca, jest od bardzo niedawna. No co zrobic z polska wsia? Przeciez nie mozna miec dwoch zestawow lektur.
        Jeden na miasto drugi na wies.
          • leda16 Re: No prosze, tu sie zgadzan. Tez 100% 11.06.20, 19:14
            dorota_333 napisała:
            Klasa robotnicza w Anglii jest dumna z siebie, dlaczego kla
            > sa ludowa w Polsce rozpaczliwie próbuje kogos udawać?



            Tak, a w Anglii jest wszystko lepsze, mądrzejsze, postępowe, kulturalne itd. więc małpujmy Anglię. Robole są z siebie dumni, to i polskie chłopstwo też powinno z dumy pękać. A szlachta niech się wstydzi swoich herbów i pochodzenia.
    • herr7 Re: Wyrzucić "W Pustyni i w Puszczy" 09.06.20, 10:27
      Chyba Pan nie czytał "Chłopów". To jest książka reprezentująca nurt naturalistyczny w literaturze. W sumie zgadzam się jednak z resztą postu. Polskie społeczeństwo jest zlepkiem dwóch zupełnie różnych kultur - chłopskiej i szlacheckiej. Rząd dusz od ponad dwustu lat ma szlachta, a raczej drobna szlachta-gołota. O ile chłopi pańszczyźniani są przodkami większość Polaków to też większość może z łatwością poszukać i szlacheckich korzeni. Prawdą jest również to, że pamięć o chłopskich przodkach nigdy w Polsce nie była w cenie i to jest jedna z przyczyn, że chłopi w polskiej kulturze prawie nie istnieją. Ale z czego można być w końcu dumnym - że nasz prapradziad dostawał po plecach batogiem od karbowego? Chociaż czyż można też być dumnym mając za przodka karbowego?
      • sendivigius Re: Wyrzucić "W Pustyni i w Puszczy" 09.06.20, 12:27
        herr7 napisał:

        > Chyba Pan nie czytał "Chłopów". To jest książka reprezentująca nurt naturalisty
        > czny w literaturze.

        Akurat czytalem, co mnie samego zaskoczylo bo u mnie z lekturami bywalo w kratke. Chlopi to opis naturalistyczny taki jak da badacz mrowek o kolonii mrowek. Sam mrowka nie jest. To jest sprawozdanie z innego swiata dla swiata tego lepszego. Takich sprawozdan bylo malo wiec dali mu Nobla. Dlatego wiec pisze ze to Disneyland. Albo Cepelia jak kto jeszcze pamieta.
        • dorota_333 Re: Wyrzucić "W Pustyni i w Puszczy" 09.06.20, 12:32
          Nie, cepelia też nie. Opis parobka odcinającego sobie nogę stanowczo nie jest "cepeliowski".

          "Chłopów" przeczytałam już po maturze (wcześniej mi się nie chciało) i byłam zachwycona. Siłą tej książki jest to, że opisuje świat całkowity, kompletny. Z "wewnątrz", z punktu widzenia chłopów. Tam nie ma prawie miasta, dwór pojawia się tylko w sporze ze wsią, kościół jest gdzieś na peryferiach. Świat to są Lipce i w tym świecie jest wszystko, nawet archetypiczny konflikt ojca z synem o kobietę smile (też archetypiczną kusicielkę, na miarę Lipiec).

          Genialne, jedyny zasłużony polski Nobel.
    • sendivigius Re: Wyrzucić "W Pustyni i w Puszczy" 12.06.20, 20:21
      sendivigius napisał:

      > Czytajcie wiec "W Pustyni i w Puszczy". Tam sa dla was wzorce.

      Czytajac te dystkusje zastanowilo mnie jeszcze co innego. Kaczynski, Duda i inni tak bardzo sie sprzeciwiaja temu co nazywaja ideologia LGBT. Aby sie podbudowac niektorzy jak taki Karoń lub Michalkiewicz na prawicowych portalach dowodzą że to jest cos w rodzaju marksizmu wiec, wicie-rozumicie, nawet jak nic nie macie przeciw gejom to jednak trzeba uwazac bo to prowadzi w prostej drodze do reubekizacji kraju.

      Wobec tego mozna postawic bardziej ogolne pytanie czy wladze publiczne maja prawo kontrolowac i ograniczac tresci w obiegu publicznym w szczegolnosci w szkole czy nie. Bo jesli tak, to komuna (jak i inne wczesniejsze ustroje) miala racje i mogla to robic, czy tez nie maja, a wiec czemu sie czepiacie LGBT.

      Obawiam sie ze jest to spor nierozwiazywalny. Np. w USA jest 1 poprawka do konstytucji gwarantujaca wolnosc slowa ale do tego jest caly opasly tom orzeczen Sadu Najwyzszego ktory wyjasnia co wolnoscia slowa nie jest. Najlepiej wiec, jak zwykle, wychodzi uprawianie hipokryzji "Kali ukraść krowe" to dobry uczynek.

      Może zamiast wyrzucac "W pustyni i w puszczy" lepiej je "odkryc prawde" i stwierdzic ze ten Kali to "mądra człowieka" i lepiej wiedzial jak sie ten swiatek kreci od bialych niby to uczonych, ale zaklamanych chrzescijan.
      • zimna-wodka Re: Wyrzucić "W Pustyni i w Puszczy" 12.06.20, 22:29
        Z "ideologią LBGT" to sprawa prosta jak chuj, gołąbeczku (tak mawiała pewna leciwa prostytutka - znałem, nie korzystałem)
        Nie tak dawno temu Gazeta Polska wypuściła wlepkę "Strefa wolna od LBGT" Podniósł się wrzask, trzeba było wybrnąć więc jakaś mądra głowa wytłumaczyła, że to nie chodzi o ludzi LBGT (czyli pedałów) tylko o ideologię LBGT. No bo zwalczanie ideologii a zwalczanie ludzi to jednak różnica.

        I tak powstała "ideologia LBGT". Nic więcej o niej nie wiadomo. Powstała, potężnieje, ma nawet rozstrzygnąć wyniki wyborów. A że jej nie ma? Boga też nie ma a ludzie robią rożne przedziwne rzeczy w jego imieniu. Tak, dobrze czytasz - ideologia LBGT to właśnie religia dla katolików, którym przybijanie do krzyża nie wystarcza i szukają mocniejszych wrazeń.

        A ludzkość musi być niezmiernie szczęśliwa skoro zajmuje się takimi pierdołami jak prawomyślność Kalego. Albo co raz bardziej popierdolona, jeśli wolisz.
        • pigeon_shit_dust Potopu nie wyrzucaj !!!!! 12.06.20, 23:35
          zimna-wodka napisał:

          > Z "ideologią LBGT" to sprawa prosta jak chuj, gołąbeczku (tak mawiała pewna lec
          > iwa prostytutka - znałem, nie korzystałem)
          > Nie tak dawno temu Gazeta Polska wypuściła wlepkę "Strefa wolna od LBGT" Podnió
          > sł się wrzask, trzeba było wybrnąć więc jakaś mądra głowa wytłumaczyła, że to n
          > ie chodzi o ludzi LBGT (czyli pedałów) tylko o ideologię LBGT. No bo zwalczanie
          > ideologii a zwalczanie ludzi to jednak różnica.
          >
          > I tak powstała "ideologia LBGT". Nic więcej o niej nie wiadomo. Powstała, potęż
          > nieje, ma nawet rozstrzygnąć wyniki wyborów. A że jej nie ma? Boga też nie ma a
          > ludzie robią rożne przedziwne rzeczy w jego imieniu. Tak, dobrze czytasz - ide
          > ologia LBGT to właśnie religia dla katolików, którym przybijanie do krzyża nie
          > wystarcza i szukają mocniejszych wrazeń.
          >
          > A ludzkość musi być niezmiernie szczęśliwa skoro zajmuje się takimi pierdołami
          > jak prawomyślność Kalego. Albo co raz bardziej popierdolona, jeśli wolisz.
          >
      • sendivigius Re: Wyrzucić "W Pustyni i w Puszczy" 18.06.20, 15:20
        cojestdoktorku napisał:

        > www.purepc.pl/gra-this-war-of-mine-lektura-szkolna-polskiego-systemu-edukacji


        A moze "kółko i krzyżyk" ? Dla kandydatow na ministrow i poslow to bylaby szybka ściezka edukacyjna.

        Gra This War of Mine ..... jej autorzy, wraz z premierem Mateuszem Morawieckim, rozpoczęli na początku 2019 roku wspólną inicjatywę, która po miesiącach pracy staje się rzeczywistością.

        Strach się bać gdy sobie czlowiek wyobrazi co jeszcze moze stac sie rzeczywistowscią za tej kadencji.
        • zimna-wodka Re: Wyrzucić "W Pustyni i w Puszczy" 19.06.20, 00:28
          Nie grałem. Ale przeczytałem recenzję na Steamie. Parę punktów z tej recenzji i pytanie co w tej grze tak urzekło p. Pinokia.
          Słowo wstępu - gra polega na przetrwaniu grupy cywili w czasie wojny. Każdy z nich coś potrafi a czegoś nie. Trzeba tymi ludźmi odpowiednio manewrować i tyle.
          1. Niektóre umiejętności przydają się w domu - np. dobry kucharz zużywa mniej wody podczas gotowania posiłków... ale co z tego, skoro sam też musi się nażreć? Równie dobrze można zaoszczędzić wodę pozbywając się kucharza... w końcu do niczego innego się nie przyda.
          2.Pewnego dnia zapukała do drzwi starsza pani, dawna nauczycielka... Poprosiła o przyjęcie do grupy i zaproponowała swoje ręce do pracy. Jak miło z jej strony... Niestety ja już wiedziałem, że mimo jej szczerych chęci, jedyne co będzie mogła robić to spać i żreć, bo gra na nic więcej jej nie pozwoli, więc trzasnąłem jej drzwiami przed nosem.
          3. Gdy przyszła zima, w domu zrobiło się bardzo zimno. Miałem mało opału, a palenie w piecu nie nagrzewało odpowiednio naszego mieszkania. Zbudowałem więc drugi piec i ku mojemu zdziwieniu okazało się, że nie ma on żadnego wpływu na temperaturę
          4. Mimo, że nie było żadnej katastrofy nuklearnej, wodę z deszczówki trzeba filtrować. W zimie deszczówka zamarza i żeby uzyskać wodę, trzeba zbierać śnieg przed domem. Śnieg nie rozpuści się sam w domu w temperaturze 20 stopni. Żeby rozpuścić trochę śniegu, trzeba zużyć dodatkową porcję opału i filtr. Bo surowego szczura każdy chętnie zje, ale deszczówka musi być przefiltrowana!

          Cóż, można malkontencić, że realizm gry odpowiada realizmowi świata z wypowiedzi Pinokia. A jej cała wartość edukacyjna polega na tym, by młodemu człowiekowi wskazać, że to co widzi i słyszy niekoniecznie musi być prawdą o ile nie pasuje do narracji waaadzy. Bo waaadzą są, w tym przypadku, autorzy gry.

          Ale jest jeden element faktycznie ważny. Co więcej nadrabia on potężną lukę w całym systemie wychowawczym. Daje młodzieńcom kawał wiedzy niezbednej, którą do tej pory skrywał przed nim system edukacji:

          5. Stan psychiczny członków grupy zmienia się w efekcie podejmowanych działań. Jeżeli podczas poszukiwań zabijemy innych ludzi, sprawca tego czynu może popaść w depresję, lub zupełnie się załamać. Gdy jest w takim stanie - nie je, nie śpi, nie pracuje... Potrafi położyć się na ziemi w miejscu gdzie stoi. Po kilku dniach takiego stanu może nieodwracalnie odłączyć się od grupy. Straciłem w ten sposób osiłka z największym plecakiem. Niepotrzebnie, bo całą tę szopkę da się łatwo rozwiązać... Wystarczy wlać w gardło załamanej osoby butelkę wódki i na drugi dzień będzie jak nowo narodzona. Zapomni o wszystkich zbrodniach i okropieństwach wojny i będzie gotowa do dalszej akcji.

          I dlatego tą grę będę polecał wszystkim małolatom. I wreszcie mogę powiedzieć, że do szkół trafiła lektura, która faktycznie potrafi ustawić życie człowieka.

          PS. W grę nie grałem i nie zamierzam. Zalety gorzały poznałem już dawno i bez pomocy szkoły (a nawet przy jej niewielkim sprzeciwie)
          • dorota_333 Re: Wyrzucić "W Pustyni i w Puszczy" 19.06.20, 09:16
            To są cytaty z gry? Trudno to inaczej ująć: o, kurwa. Prymitywny darwninizm. Premier rządu RP to lansuje? O, kurwa. Jak nisko upadliśmy.

            No i tak właściwie tę wiedzę - o napędzaniu wojny wódką i dragami (jak ktoś ma, niemieccy żołnierze mieli) - można nabyć czytając książki o wojnie, na przykład pamiętniki. I tam jest dużo więcej: czasem nawet taki pomysł, że całkowicie "nieprzydatnych" także się chroni.

            PS. tak nawiasem mówiąc: jak się takie treści mają do katolicyzmu? Do wiary chrześcijańskiej? Kolejne ujawnienie zakłamania tych bydlaków.
            • cojestdoktorku Re: Wyrzucić "W Pustyni i w Puszczy" 19.06.20, 16:38
              no ale krytykujemy to głupie bohaterstwo, to ze cnotą jest umieranie, to ze beznadziejne zrywy prowadzace do cierpienia i ofiar są gloryfikowane
              teraz jak ta "gra" odwraca sytuację i promuje tą chłodną kalkulację z której słynie zachód (obecnie szwedzi) w której nie liczą się emocje, uczucia i bohaterska śmierć to też źle

              chyba jednak musimy pozostać przy umieraniu z "honorem" za obce sprawy
              • zimna-wodka Re: Wyrzucić "W Pustyni i w Puszczy" 19.06.20, 18:25
                cojestdoktorku napisał:


                > teraz jak ta "gra" odwraca sytuację i promuje tą chłodną kalkulację z której sł
                > ynie zachód (obecnie szwedzi) w której nie liczą się emocje, uczucia i bohaters
                > ka śmierć to też źle

                Ja nie pisałem, że to źle. Pisałem, że dobrze. Młódź musi od najmłodszych lat uczyć się walki ze stresem. I propozycja gorzały jest jak najbardziej na miejscu. W końcu jak sie najebią czymś mocniejszym niż spirytus to moze być kiepsko.
                No i wątek emerytowanej nauczycielki - miodzio. Młody powinien wiedzieć, że nic nie trwa wiecznie i kiedyś przyjdzie moment gdy będzie można nakłaść starej raszpli po ryju i jeszcze na tym zarobić (a przynajmniej nie stracić).
                O żarciu surowych szczurów popijanych filtrowaną deszczówką nie wspomnę bo nie wiem co napisać.

                A na serio - gra to gra. Sam uwielbiam stareńkiego Blooda, starego Dooma 3 i pewnie lubiłbym Dooma najnowszego ale mi komputer nie uciagnie. Szkoda, bo takie rozdzieranie wroga na pół własnymi rencyma, od paszczy aż po pępek, jest intrygujące i znakomicie poprawia humor.
                Ale to jeszcze nie powód, żeby komuś kazać się tym bawić i jeszcze pierdolić, że to go ubogaci.
            • zimna-wodka Re: Wyrzucić "W Pustyni i w Puszczy" 19.06.20, 18:15
              dorota_333 napisała:

              > To są cytaty z gry?

              Trudno to tak określić. To są cytaty z recenzji. Tak w ogóle to te recenzje są pozytywne. A wybrałem krytyczną tylko dlatego, że jako jedyna odnosi się do czegoś co od biedy można nazwać "walorami edukacyjnymi". Bo stwierdzenia: "intrygująca grafika", "świetna muzyka", "mroczny klimat" a nawet "chujowa grywalność bo brak sejfów" raczej nie były brane pod uwagę przy wtłaczaniu gierki w program szkolny. Raczej - bo nie wiem czym sie Pinokio kierował. Nie pierwszy raz nie wiem.
            • zimna-wodka Re: Wyrzucić 19.06.20, 18:15
              dorota_333 napisała:

              > To są cytaty z gry?

              Trudno to tak określić. To są cytaty z recenzji. Tak w ogóle to te recenzje są pozytywne. A wybrałem krytyczną tylko dlatego, że jako jedyna odnosi się do czegoś co od biedy można nazwać "walorami edukacyjnymi". Bo stwierdzenia: "intrygująca grafika", "świetna muzyka", "mroczny klimat" a nawet "chujowa grywalność bo brak sejfów" raczej nie były brane pod uwagę przy wtłaczaniu gierki w program szkolny. Raczej - bo nie wiem czym sie Pinokio kierował. Nie pierwszy raz nie wiem.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka