Dodaj do ulubionych

Prezydent, czyli syndrom żony pijaka

26.06.20, 17:31


Kandydat kumpli ma poważne szanse na wygraną. Co się stanie, gdy wygra?

- Nominuje 3 sędziów do Bardzo Ważnego Sądu.
Kumple chcą mieć krycie z tej strony, i chociaż konstytucyjnie jest tam przewidzianych 15 sędziów, będzie jednak 18.
Zaczną się spory o prawomocność wyroków tego sądu.

- Rozpocznie 5-letnią kampanię zagraniczną przedstawiania Polski jako państwo bez prawa. W wariancie minimum spowoduje spadek inwestycji zagranicznych w Polsce. W wariancie maksimum w razie ataku Rosji zniechęceni sojusznicy nie udzielą pomocy.
Może też udać mu się skłonienie państw - członków U. E. do nałożenia sankcji na Polskę.

- Zawetuje wszystkie ustawy rządowe. "Morawieckie inwestycje" zakończą się na tym etapie, który osiągnęły do teraz.

W każdym wypadku rozwój gospodarczy Polski zostanie zahamowany.

- Przeprowadzi kampanję propagandową na rzecz POPSLD. Po wygranych wyborach parlamentarnych
beneficjentami zostaną bogaci kumple, ci, którzy teraz wykładają kasę. Zbiorą swoje w zamówieniach rządowych i w tanich zakupach odbudowanych za rządów PiS firm państwowych.

- Z budżetu prezydenckiego zapłaci organizacjom niszczącym przyrodę w Polsce (np. 10 mln uschniętych drzew w Puszczy Białowieskiej), niszczącym stabilność psychiczną ludzi (płeć jest wyborem), niszczącym bezpieczeństwo (masowa imigracja). Dowartościuje te organizacje majestatem urzędu.

- Zaangażuje się w likwidację przedsięwzięć szkodliwych z punktu widzenia interesów niemiec (np. lotnisko, stocznie, kopalnie) i Rosji (np. przekop, prorosyjscy oficerowie).

W sprawach gazowych i wojskowych zaangażowani są Amerykanie, więc raczej poczeka.

- Zaangażuje się w zniszczenie dobrych stosunków z USA na rzecz podległości rządom niemiec i Francji.

- Deklaracje prezydenta na forum międzynarodowym mają wartość prawną. Zapłacimy więc oszustom z 447 ile zechcą.

- Wymyśli coś własnego 😁

*

Jak to pisał pan Witold Gadowski: kończy się czas, w którym żona pijaka odbudowywała mieszkanie, odkupowała sprzęty, remontowała. Pijak wraca.


*

U. E. musi zostać zakończona.
Wcześniej opłaca się i warto, żeby Polska z tego wyszła.

Obserwuj wątek
    • pepe49 miłe, kolorowe biedronki 05.07.20, 17:28
      Hiszpanja.

      "Antifa, młoda lewica Europy, współcześni „hipisi” żyjący w miejskich komunach, głoszący ideę równego podziału dóbr i negujący własność prywatną.

      Po jednej stronie boom budowlany, tysiące pustych mieszkań należących do banków i deweloperów. Po drugiej niemożliwe do spłacenia kredyty hipoteczne, setki rodzin, bezrobotnych z dziećmi, bez dachu nad głową.

      Rozwiązanie wydawało się proste. Stworzyć „ludzkie” prawo, które w opozycji do kapitalistycznego systemu zysku i wyzysku ochroni pokrzywdzonych, pozwoli zająć te puste mieszkania, pochyli się nad potrzebującymi… I stworzono „La ley de okupas”.

      Hiszpańska lewica po kawałeczku, metodą małych kroków, w końcu doprowadziła do powstania tego, co dziś nazywamy „prawem okupacji” – „La ley de okupas”.

      Twarzami tych działań stali się:

      Ada Colau – obecnie burmistrz Barcelony, niegdyś skrajnie lewicowa działaczka, zajmująca nielegalnie cudze mieszkanie; to właśnie od tego zaczęła się jej kariera polityczna;

      Pablo Iglesias – działacz młodzieżówki Komunistycznej Partii Hiszpanii, założyciel skrajnie lewicowej partii Podemos, obecnie wicepremier w rządzie Pedro Sáncheza;

      Irene Montero – minister do spraw równouprawnienia, prywatnie partnerka Iglesiasa, również działaczka Komunistycznej Młodzieżówki.

      „La ley de okupas” to autorskie dzieło tej trójki. Poruszając najczulsze struny społeczne i posługując się wytartymi komunistycznymi hasłami „mieszkanie prawem – nie towarem”, utorowali sobie ścieżki do politycznych karier. Doprecyzować należy, że nie jest to jednolity akt prawny, ale seria „ułatwień” modyfikowanych latami, która w efekcie tworzy całą siatkę absurdów i dziur prawnych, prowadzących do rozpaczliwej patologii.

      To prawo, które sprawia, że jeśli w ciągu pierwszych 48 godzin swojej nieobecności właściciel nie zorientuje się, że zajęliśmy jego mieszkanie, następne trzy lata spędzi w sądzie, próbując nas eksmitować i w międzyczasie płacąc nasz rachunek za wodę i prąd.

      Prawo, które zajęcia cudzego mieszkania nie traktuje jako przestępstwo, lecz jedynie jako wykroczenie.

      Prawo, które w przypadku, gdy ktoś zajmie cudze mieszkanie w celu zamieszkania w nim, uniemożliwia oskarżenie takiego lokatora o włamanie i natychmiastową jego eksmisję. Prawo, które de facto znosi własność prywatną.

      Surrealizm? A jednak.

      Żaba, którą teraz trzeba połykać, gotowała się długo. Na początku z pełnym poparciem społecznym. Bo przecież co komu szkodzi, że samotna matka z trójką dzieci zamieszka w pustym mieszkaniu należącym do banku? Brawo ona! W obronie stawali sąsiedzi, z każdym dniem silniejsze stawały się lewicowe organizacje i zrzeszenia „okupantów”.

      Do czasu. Do momentu, w którym w małym miasteczku Portugalete 94-letnia staruszka, po powrocie ze szpitala, swoje koszule nocne znalazła na śmietniku, pamiątki po jej zmarłym synu spalono, część mebli sprzedano na pchlim targu, a na kanapie w salonie zastała trójkę obcych ludzi, którzy powiedzieli jej, że już tu nie mieszka. Cóż mogła zrobić? Nic! Literalnie nic! Jej „gości” chroniło „prawo okupacji”. Usiadła więc na progu i płakała. Zainterweniowali sąsiedzi.

      Doniesienia medialne o tym wydarzeniu pomogły odkryć skalę patologii. Absolutna bezradność sądów i policji w obliczu doskonale zorganizowanych mafii, wyszukujących mieszkania, których właściciele wyjechali choćby na chwilę, i za cenę od 5000 do 15 000 euro wyważających drzwi i zapewniających podłączenie do prądu wspólnoty mieszkaniowej, jeśli jest taka potrzeba.

      Dziś „okupantami” już nie są samotne matki. Przyzwolenie prawne i społeczne sprawiło, że coraz częściej zajmują mieszkania innych nielegalni imigranci z grubymi kartotekami, terroryzujący sąsiadów i załatwiający swoje interesy za pomocą noża.

      Mieszkania, które zajmują „okupanci”, nie są już mieszkaniami banków, ale coraz częściej luksusowymi rezydencjami wartymi miliony euro albo rodzinnymi domami bezradnych, samotnych staruszków, którzy na kilka dni czy tygodni wylądowali w szpitalu.

      Skala tego fenomenu jest taka, że ludzie w miastach, w których proceder jest najsilniejszy, żyją z obawą, że jeśli wyjadą na weekend, po powrocie na swojej kanapie zastaną czterech nielegalnych imigrantów i usłyszą: „Pan już tu nie mieszka”.

      Czy coś się z tym robi? Teoretycznie. Od lat pojawiają się projekty uzdrowienia sytuacji, ale przy kolejnym lewicowym, częściowo nawet skrajnie lewicowym rządzie nie mają najmniejszych szans. Podczas gdy w internecie w pełni legalnie pojawiają się poradniki, tłumaczące krok po kroku, jak zostać „okupantem”, jak wybrać nieruchomość, jak zabarykadować drzwi, żeby prawowity właściciel nie był w stanie dostać się do własnego mieszkania przez kluczowe pierwsze 48 godzin, po których upływie zostajemy chronionymi przez prawo „okupantami”."


      wszystkoconajwazniejsze.pl/renata-acosta-nowy-wspanialy-swiat-bez-wlasnosci-prywatnej.html



      *

      Jest na forum wątek o Hiszpanji, ale cóż; mamy wybory, wybory mają konsekwencje.
      Parę dni temu gromada bandytów okupujących jeden z budynków w Warszawie napadła na furgonetkę z hasłami "Stop pedofilji", poniszczyła samochód, pobiła kierowcę.
      Ktoś ich w tym mieście toleruje.

      Wybory mają konsekwencje.

      *

      U. E. musi zostać zakończona.
      Wcześniej opłaca się i warto, żeby Polska z tego wyszła.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka