Dodaj do ulubionych

Czyich interesów bronią obrońcy zwierząt?

07.10.20, 16:07
Hodowla zwierząt futerkowych & ubój rytualny 🐥☠️

Temat likwidacji farm zwierząt futerkowych w Polsce był ostatnio na topie. Ba, cała ustawa zwana Piątką Dla Zwierząt rzekomo była jednym z powodów, dla których o mało co nie rozpadła się koalicja rządząca. Dziś z kolei w Warszawie protestuje AGROunia, której przedstawiciele twierdzą, że wprowadzenie zakazu uboju rytualnego „dorżnie” polską branżę mięsną. Abstrahując od kwestii światopoglądowych, warto się przyjrzeć temu, kto finansowo skorzystałby na nowych przepisach – zgodnie ze starą zasadą Follow the Money. 💸

⬇️

❌ Fermy zwierząt futerkowych

Zacznę od firmy Saria – jest to europejski gigant w dziedzinie utylizacji odpadów. Saria jest częścią niemieckiej grupy Rethmann, która kontroluje wiele ciekawych biznesów w całej Europie. I tak dla przykładu: Franz Bernhard Thier, jeden z członków zarządu Saria SE & Co. KG Niemcy, jest także dyrektorem w ReFood UK Limited – jest to jeden z największych (jeśli nie największy) przetwórca odpadów pospożywczych w Wielkiej Brytanii. Nie koniec na tym – siatka powiązań grupy jest bardzo gęsta i wiedzie do takich firm, jak Rhenus Logistics UK oraz Sarval Limited. Rhenus Logistics to firma logistyczna, jak zresztą sama nazwa wskazuje. Sarval to z kolei jeden z największych dostawców składników białkowych dla europejskiego sektora karmy dla zwierząt domowych. A z czego się robi taką karmę, spytacie może? Ano z tzw. ubocznych produktów pochodzenia zwierzęcego kategorii 3 (UPPZ), czyli z tych części zdrowych zwierząt, które nie są przeznaczone do spożycia przez ludzi. Mówiąc wprost z resztek / odpadów, których nie wrzuca się do kiełbasy ani nawet do taniego pasztetu. Oczywiście też nie ze wszystkich resztek, a tylko z niektórych - przykładowo z części typu rogi lub pióra karmy dla psów produkować nie wolno.

❌ Teraz połączmy elementy tej układanki.

Mamy ReFood oraz oddziały Saria UK, które odbierają mięso przeznaczone do utylizacji. Mamy firmę logistyczną Rhenus UK, która może ogarnąć transport tych odpadów. Mamy wreszcie zakłady Sarval UK, które mogą przerobić część odpadów na surowiec niezbędny do produkcji karmy dla psów czy kotów.

To nie są więc rozdrobnione firmy bez większej siły przebicia, ale znakomicie zorganizowany koncern o świetnie poukładanym modelu biznesowym, gdzie profile działalności różnych spółek wchodzących w skład struktury doskonale spinają się ze sobą. Takie koncerny mają oczywiście wystarczającą moc, aby przelobbować wiele zmian w prawie (o czym należy pamiętać).

No dobrze, ale co to ma niby wspólnego z takimi norkami…? Otóż norki jedzą mięso – dużo mięsa. Oczywiście nikt normalny nie karmi ich stekami ze sklepu, więc hodowcy kupują resztki od ubojni, ferm i tak dalej. Resztki, które normalnie trzeba by utylizować (za co ubojnie płaciłyby firmie utylizacyjnej) lub które ewentualnie można przerobić na karmę. Norki odbierają więc zarobek takim firmom, jak Saria czy ReFood. Albo inaczej: odbierały, gdyż w Wielkiej Brytanii fermy zwierząt futerkowych dostały bana.

A w Polsce… ❓❓❓

Już kilka lat temu mówiło się, że Saria wykupiła polskie firmy utylizacyjne i praktycznie zdominowała naszą branżę utylizacji odpadów mięsnych. Nawet poszło zawiadomienie w tej sprawie do ówczesnego szefa CBA Ernesta Bejdy, że może powstać monopol. Tak czy inaczej można przyjąć, że grupa niemiecka ma mocną pozycję na naszym rynku.

No i teraz występuje konflikt interesów z hodowcami zwierząt futerkowych, które według różnych szacunków zjadają jakieś 700 – 750 tys. ton odpadów mięsnych rocznie. Czy rzeczywiście jest to aż tyle, tego nie wiem, może to być przeszacowane. Jednak według literatury fachowej średnie zapotrzebowanie kaloryczne dla samców norek wynosi ok. 300 kcal / doba, a dla samic 250 kcal / doba. Przekładając to na mięso, to dla samców będzie to jakieś 0,2 kg / doba, dla samic nieco mniej. Teoretycznie biorąc pogłowie tych zwierząt w Polsce, mogłyby chyba tyle zjeść.

Tymczasem, tak dla przykładu, tzw. ubocznych produktów pochodzenia zwierzęcego powstaje rocznie w Polsce jakieś 2 miliony ton (dane Głównego Inspektoratu Weterynarii). Zapewne jakąś część z nich zjadają norki.

Obecnie firmy utylizacyjne płacą ubojniom za część produktów ubocznych pochodzenia zwierzęcego – przykładowo dla drobiu do niedawna były to stawki na poziomie 12 - 18% cen skupu. Mowa tutaj o odpadach wysokiej jakości, które można dalej wykorzystać. Mamy przy tym popyt wielokierunkowy, bo hodowcy zwierząt futerkowych też kupują takie odpady.

Jeśli jednak tych hodowli zabraknie, to co się stanie… ❓❓❓

ciąg dalszy:

www.facebook.com/BialeKolnierzykiBlog/posts/649632492416115?__tn__=K-R
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka