Dodaj do ulubionych

100 dni spokoju

21.11.20, 19:46
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,173952,26533939,jest-szczegolowa-tabela-ws-znoszenia-obostrzen-rzad-wciaz.html#s=BoxMMtNav

- Rozpoczynamy w Polsce "100 dni solidarności w walce z COVID-19" - zapowiedział w sobotę premier Mateusz Morawiecki, przedstawiając plan walki z koronawirusem na najbliższe tygodnie.


Tak sie zaczeło. Kiedy Jaruzel zostal też premierem chcial 100 dni spokoju. Nie dostał, więc biedaczek musial wprowadzic stan wojenny. Mimo wszystko łatwiej bylo negocjowac z Solidarnoscia niz z wirusem co nawet jednej szarej komorki nie ma. Truno sie mu (Matetuszowi) bedzie dziwic ze negocjacje upadly i pozostal 13 grudnia.

Takem se mysle ze wsrod "polskich miesiecy" najbliższy wolny jest luty bo

Styczen - powstanie
Marzec - 68
Czerwiec - 56
Sierpien - 80
Wrzesien - II wojna
Listopad - powstanie
Grudzien - 70 i 81

choć w sumie mozna doliczyc rewolucje lutowa i pazdziernikowa
Obserwuj wątek
    • herr7 Re: 100 dni spokoju 22.11.20, 10:59
      Nie będzie to miało żadnego wpływu. Premier powinien chyba wiedzieć, że podobne apele nigdy nie były w Polsce skuteczne. Morawiecki ma na głowie pandemię i konflikt z Unią o budżet. Można mu tylko współczuć. Nikt nie chciałby być na jego miejscu.
      • zimna-wodka Re: 100 dni spokoju 22.11.20, 12:17
        herr7 napisał:

        Morawiecki ma na głowie pandemię i ko
        > nflikt z Unią o budżet. Można mu tylko współczuć. Nikt nie chciałby być na jeg
        > o miejscu.

        Unia i wirus to drobiazgi. Są sprawy ważniejsze. Gnom kazał być twardym to Matouszek był. Ale pan Zbyszek postanowił być bardziej twardy. Bo zaplusuje u Gnoma, zbuduje swoją pozycję, którą potem w Gnoma uderzy. Matouszek nie może być mniej twardy niż pan Zbyszek bo pan Zbyszek może go wyślizgać. Co gorsza reszta towarzystwa też postanowiła wziąć udział w wyścigu na twardość. Oberpolicjant wysłał na baby antyterrorystów i teraz jest liderem. Depczą mu po piętach siostry Karnowskie ze swoim "veto albo śmierć". Śmierć trudno jest przebić podobnie jak antyterrorystów i to jest prawdziwy problem.
        Zapewne Matouszek nie śpi po nocach i kombinuje: zbombardować Brukselę i użyć czołgów przeciwko babom czy może wystarczy wysadzić parę budynków i urządzić gułagi. A może i jedno i drugie? Ale co będzie jak Gnom za tydzień wstanie drugą nogą i mu się odwidzi?

        I to są prawdziwe dylematy pana premiera. Reszta się sama załatwi prędzej czy później a obóz rządzący ogłosi sukces bo tak zawsze robi. Tylko trzeba dotrwać czyli nie wypaść z łask.
          • zimna-wodka Re: 100 dni spokoju 22.11.20, 15:00
            A szkoda bo to one kształtują naszą politykę i to we wszystkich jej wymiarach. Wszyscy jesteśmy zakładnikami wewnątrzpartyjnych intryg. Teraz jeszcze bardziej niż kiedyś bo walka toczy się równolegle i dostęp do Ucha Prezesa i o schedę po nim.

            A poza tym to nie są nasza utarczki tylko ich. Ważne, bo mają bezpośredni wpływ na moje życie. A w peło mogą się nawet pozabijać - mnie to wisi.
          • dorota_333 Re: 100 dni spokoju 22.11.20, 19:07
            > Mnie nie interesują te wasze utarczki w POPISie.

            Posługujesz sie fałszywą kalką propagandową. O istnieniu jakiegoś POPiS można było kłamać kilka lat temu, teraz to już przebrzmiałe kłamstwo.

            PiS wypowiedział wojnę narodowi, i - jak na razie - ma po swojej stronie policje i służby. PO nie ma tu nic do gadania, bo nie ma mocy sprawczej (w tej chwili przynajmniej).
        • dorota_333 Re: 100 dni spokoju 22.11.20, 19:05
          > pan Zbyszek postanowił być bardziej twardy. Bo zaplusuje u Gnoma,
          > zbuduje swoją pozycję, którą potem w Gnoma uderzy.

          To jest istota sprawy, choć wg mnie bardziej uderzy niż zaplusuje, to już nieistotne. Mamy potężną walkę o władzę nad prawicą, która może rozwalić kraj. A młodzież ich i tak kiedyś wykopie.

          Podobno o relacjach Polski z UE (tzn. o głębokości konfliktu) decyduje w tej chwili żonka Ziobry. Biorąc pod uwagę interesującą przeszłość tej damy jestem zachwycona smile (mme Sans Gene też sie nie oszczędzała przecież).
    • dorota_333 Jaruzelski a JarOzelski - wytęż wzrok i znajdź 10 22.11.20, 19:17
      różnic.

      No to mamy wreszcie smakowity wątek o tym, jak różni się schyłkowa komuna od obecnej sytuacji i jak różnią się sami koryfeusze. Kiedy zobaczyliśmy Kaczyńskiego przemawiającego w TVP o obronie kościołów (za wszelką cenę), to nikt nie mógł mieć innego skojarzenia.

      Ciekawa jestem opinii ludzi, którzy lepiej pamiętają stan wojenny, ale pewna odmienność jest dla mnie oczywista. Jaruzelski był człowiekiem nie tylko poczytalnym i ogólnie zdrowym psychicznie, był także inteligentny na tyle, żeby zdobyć i utrzymać władzę.

      Kaczyński robi ostatnio wrażenie człowieka szalonego. Nie ma kontaktu z rzeczywistością, nie panuje nad własnymi emocjami, nie potrafi przewidzieć prostych skutków własnych działań. W sytuacji pandemicznej otwieranie kolejnych pól konfliktu - w tym z rolnikami, bazą swojego elektoratu - jest oczywistym szaleństwem. Nic tym nie zyskuje, wiele traci. O rozpętaniu kwestii aborcyjnej już nawet nie mówię, to mogło być celowe dla wprowadzenia stanu wyjątkowego.

      No więc mamy kryzys za pasem, walki w łonie władzy i szalonego satrapę, który zanim się sam skończy, to pociągnie za sobą naród w przepaść.

      Jaruzelski jednak nie był tak absurdalnie demoniczny smile
      • sendivigius Re: Jaruzelski a JarOzelski - wytęż wzrok i znajd 22.11.20, 20:53
        dorota_333 napisała:


        > Jaruzelski jednak nie był tak absurdalnie demoniczny smile

        Jaruzelski mial o wiele bardziej zlozona sytuacje geopolityczna. Ale nie mozna przyjmowac narracji dzisiejszego IPN ze komunisci chcieli sie wyzwolic spod dominacji Moskwy. Z ich punktu widzenia to nie byla zadna dominacja ale bratni sojusz - bez zrozumienia tego mysli ida na manowce. Polska opozycja zas wtedy byla ulubionym misiem Zachodu, obiecywano jej wszystko i odpowiednio futrowano kasa. Podobnie dzis Kaczynski i reszta wcale nie chca sie "wyzwalac" spod globalizacji = amerykanizacji, bo dla niech to wlasnie "bratni sojusz". I wbrew pozorom swoboda ruchow Kaczynskiego nie jest taka duza. NIech na przyklad sprobuje wywalic Facebooka z Polski to zobaczy gdzie raki zimuja. Moze wlasnie przez ta frustracje kieruje cala energie na sprawy spolecznie marginalne ale emocjonalnie nosne jak aborcja. Ale opozycja dzis ma inne parametry dzialania. Trudno sie spodziewac ze uczestniczki strajku kobiet utworza jakis "kobiecy rzad". Z kasa tez u nich krucho, struktury zadnej, znudzeni brakiem szkoly licealisci i jak zwykle etatowi zadymiarze czyli kibole.

        Tym niemniej podtrzymuje moje zdanie ze Jaruzelski nie mial talentow na zadanie jakie postawila przed nim historia. Mozna bylo sprawy rozwiazac politycznie, obyloby sie bez "dekady nedzy" czyli lat 80 tych, a cala "transformacja ustrojowa" bylaby raczej reforma ewolucyjna. Kaczynski natomiast nie nosi sie z zamiarem bycia pomnikiem historii. Jego cele to jak to okreslono - jakas rekonstrukcja Sanacji albo faszyzmu rozumianego w wersji włoskiej, czy portugalskiej albo innego peronizmu. Problem w tym ze dla UE jest to do przełkniecia, dlatego opozycja tak cienko przedzie.
        • zimna-wodka Re: Jaruzelski a JarOzelski - wytęż wzrok i znajd 23.11.20, 00:39
          Nic wtedy nie można było rozwiązać politycznie bo nie było z kim rozmawiać. W II połowie 81 r. stan dwuwładzy przerodził się w stan bezwładzy czyli kompletny chaos. Strach przed komuną zniknął a ona nie miała innych narzędzi oddziaływania na społeczeństwo. Z kolei pani S wdała się sama z sobą w wewnętrzne utarczki, wojenki i pochody a jej skuteczność spadła do zera. Mógł sobie Jaruzelski cokolwiek ustalić z Wałęsą ale i nikt by tych ustaleń nie realizował. Możesz to nazwać pełną anarchią. Ludzie nie rabowali sklepów tylko dlatego, że nie było nic do zrabowania. Pieniądze dostawali wszyscy więc pracowali tylko nieliczni i tak narażając się na ostracyzm.
          Tu największy geniusz nic by nie rozwiązał "politycznie".
          Jeszcze jedna sprawa. W książce Jaruzelskiego "Być może to ostatnie słowo" jest szyfrogram z Moskwy z 10-09-81 r. Rosjanie zakomunikowali, że w 82 r. handel z nimi może odbywać się wyłącznie na zasadzie pełnego zbilansowania płatniczego. I postanowili to osiągnąć przez zmniejszenie dostaw. M.in.
          - ropa naftowa - 70%
          - benzyna -100%
          - nafta lotnicza i oświetleniowa - 100%
          - olej napędowy - 100%
          - gaz ziemny - 53%

          Nie wiem czy to prawda ale załóżmy, że tak. I co z tym byś zrobił. A zima idzie.
          I nie kombinuj, że mieliśmy węgiel bo węgla też nie było. Górnicy wystrajkowali mniej pracy ale strajkowali nadal, jak już coś wyfedrowali to strajkowała kolej, a jak już kolej dowiozła to nie miał kto rozładować bo to ciężka robota a pieniądze nikogo nie rajcowały. Sam pamiętam apele, żeby ludzie przyszli rozładować wagony bo inaczej Siekierki staną i cała Warszawa zamarznie.
        • dorota_333 Re: Jaruzelski a JarOzelski - wytęż wzrok i znajd 23.11.20, 09:37
          > Z ich punktu widzenia to nie byla zadna dominacja ale bratni sojusz

          Tak, to na pewno. Chyba zresztą Jaruzelski bardziej w niego wierzył niż centrala moskiewska (z dokumentów wynika, że on parł do rozwiązania siłowego, towarzysze radzieccy studzili).

          > Podobnie dzis Kaczynski i reszta wcale nie chca sie "wyzwalac" spod globalizacji =
          > amerykanizacji, bo dla niech to wlasnie "bratni sojusz".

          Nie, absolutnie nie. Ta władza jest agenturą i to nie amerykańską. Chodzi o gospodarcze wyrwanie Polski z Europy. To pociągnie za sobą konieczność rewizji innych sojuszy (z tamtej strony rewizji).


          > Jego cele to jak to okreslono - jakas rekonstrukcja Sanacji albo faszyzmu rozumianego w
          > wersji włoskiej, czy portugalskiej albo innego peronizmu.

          Tak, to miałoby tak wyglądać. Wszystko się zgadza: populizm, silna retoryka narodowa, jeszcze silniejszy sojusz z kościołem.

          > Problem w tym ze dla UE jest to do przełkniecia, dlatego opozycja tak cienko przedzie.

          Ciekawa opinia, nie myślałam w ten sposób. W wersji "light" byłoby do przełknięcia, ale nasza władza szarżuje.
        • herr7 Re: Jaruzelski a JarOzelski - wytęż wzrok i znajd 23.11.20, 09:37
          sendivigius napisał:


          > Jaruzelski mial o wiele bardziej zlozona sytuacje geopolityczna. Ale nie mozna
          > przyjmowac narracji dzisiejszego IPN ze komunisci chcieli sie wyzwolic spod dom
          > inacji Moskwy. Z ich punktu widzenia to nie byla zadna dominacja ale bratni soj
          > usz - bez zrozumienia tego mysli ida na manowce. Polska opozycja zas wtedy byl
          > a ulubionym misiem Zachodu, obiecywano jej wszystko i odpowiednio futrowano kas
          > a. Podobnie dzis Kaczynski i reszta wcale nie chca sie "wyzwalac" spod globaliz
          > acji = amerykanizacji, bo dla niech to wlasnie "bratni sojusz".

          Polska była wówczas w orbicie ZSRR i nikt w 1981 r nie potrafił sobie wyobrazić, że państwo to się samo zlikwiduje 10 lat później. Jest to zresztą chyba jedyny przypadek w historii, kiedy elity danego kraju świadomie doprowadzają do jego destrukcji. Tłumaczy ich działania jedynie to, że konsekwencje tego co robili nie były dla nich ważne.
          Jaruzelski musiał się liczyć z ówczesną sytuacją geopolityczną kraju. Podobnie jest dzisiaj. Żaden polski polityk nie odważy się zerwać relacji z Waszyngtonem, Berlinem, czy Brukselą. Trudno mi powiedzieć, co można było osiągnąć w latach 80-ych? Dokonać reform na wzór Chin? Raczej wątpliwe. Ludzie oczekiwali w tym czasie stabilności, jak w socjalizmie i dobrobytu jak na zachodzie Europy. W Polsce nie brano pod uwagę tego, że bogate kraje Zachodu swoje bogactwo często zawdzięczały koloniom, a także to, że były tam i nadal są obszary biedne.
          W PRL każdy rząd miał związane ręce wymogami narzucanymi przez ideologię. Np. ludzie mieli prawo do zatrudnienia i zapewnienie miejsc pracy było dla rządu poważnym wyzwaniem. Jeżeli można coś naprawdę zarzucić Jaruzelskiemu to chyba to, że nie wprowadził reform Wilczka w 82-83 r, a dopiero w 89 r. Prawdopodobnie byłyby one do przełknięcia przez radzieckich towarzyszy, zresztą na Kremlu też zdawano sobie sprawę, że trzeba ZSRR reformować.
          Kiedy rządy przejęła Solidarność to ich pierwszą decyzją było porzucenie socjalistycznych dogmatów w sferze zatrudnienia. Zdecydowano się na najbardziej radykalne rozwiązania, które doprowadziły do praktycznej likwidacji przemysłu w Polsce. To co w PRL stworzono to Solidarność zniszczyła. Nastąpiło wrogie przejęcie Polski i jej rynku przez Zachód. Polska dostała częściową rekompensatę wchodząc do Unii. Gdybyśmy do Unii nie weszli to bylibyśmy być może nieco bogatsi od Ukrainy.

          >I wbrew pozorom swoboda ruchow Kaczynskiego nie jest taka duza. NIech na przyklad sprobuje wyw
          > alic Facebooka z Polski to zobaczy gdzie raki zimuja. Moze wlasnie przez ta fru
          > stracje kieruje cala energie na sprawy spolecznie marginalne ale emocjonalnie n
          > osne jak aborcja. Ale opozycja dzis ma inne parametry dzialania. Trudno sie spo
          > dziewac ze uczestniczki strajku kobiet utworza jakis "kobiecy rzad". Z kasa tez
          > u nich krucho, struktury zadnej, znudzeni brakiem szkoly licealisci i jak zwyk
          > le etatowi zadymiarze czyli kibole.

          > Tym niemniej podtrzymuje moje zdanie ze Jaruzelski nie mial talentow na zadanie
          > jakie postawila przed nim historia. Mozna bylo sprawy rozwiazac politycznie, o
          > byloby sie bez "dekady nedzy" czyli lat 80 tych, a cala "transformacja ustrojow
          > a" bylaby raczej reforma ewolucyjna. Kaczynski natomiast nie nosi sie z zamiare
          > m bycia pomnikiem historii. Jego cele to jak to okreslono - jakas rekonstrukcja
          > Sanacji albo faszyzmu rozumianego w wersji włoskiej, czy portugalskiej albo in
          > nego peronizmu. Problem w tym ze dla UE jest to do przełkniecia, dlatego opozyc
          > ja tak cienko przedzie.

          Kaczyński ma w istocie ten sam problem, co każdy polski rząd po 89 r. Sprowadza się to do tego, że polski rząd ma bardzo niewiele do zaoferowania większości Polakom. Żaden polski rząd nie jest w stanie zrealizować program masowego budownictwa mieszkaniowego, tam gdzie mieszkań brakuje. Skutkiem tego jest kaganiec, jaki miliony Polaków muszą przez całe swoje zawodowe życie nosić, żeby stać się właścicielami mieszkań, które pod względem powierzchni nie są wiele większe od tych, jakie ich ojcowie i dziadowie uzyskiwali w PRL. PIS wygrał dzięki 500+, gdyż dotarł do potrzeb milionów słabo zarabiających ludzi. Ale na więcej Polski nie stać. Pozostają więc kłótnie wokół problemów ideologicznych, co jest na rękę przede wszystkim opozycji.

          Być może wzorem dla Kaczyńskiego jest Piłsudski. Z tym, że rusofobia jest cechą całej obecnej elity, nie tylko PIS. Sytuacja Polski jest jednak zupełnie inna niż przed wojną, a Polacy są też innym społeczeństwem.

      • zimna-wodka Re: Jaruzelski a JarOzelski - wytęż wzrok i znajd 22.11.20, 22:11
        dorota_333 napisała:


        > Ciekawa jestem opinii ludzi, którzy lepiej pamiętają stan wojenny

        Pamiętam, pytaj. Tylko zważ, że choć nie byłem zwolennikiem tamtego systemu to byłem sceptycznie nastawiony do pani "S". I nadal jestem bo jeszcze za dużo pamiętam żeby uwierzyć w bieżące mity.
        Kaczyński (chyba ten mądrzejszy) kiedyś napisał coś z czym się zgadzam. Mniej więcej tak: Solidarność uratował stan wojenny; inaczej sama by zgniła i rozpadła się w ciągu paru miesięcy".

        Ad rem. Jaruzelskiemu obiecano 100 dni spokoju. Porozumiał się w tym zakresie z KK. Ale doły robiły swoje; każdy lokalny kacyk zachowywał się jak udzielny książę. Spokój potrwał może tydzień bo potem znów wybuchły strajki. W papierach firmy, w której pracowałem od 83 roku wyszperałem postulaty strajkowe. Była w nich jakość obiadów w stołówce i żądanie odnowienia meskiej toalety.

        W 81 studiowałem na SGPiS. Na strajk się nie załapałem bo przywieźli piwo do pobliskiej knajpy ale miałem dokładne relacje od tych co jednak pogardzili piwem. Strajk został ogłoszony ze względów ambicjonalnych - bo inne uczelnie strajkowały a my nie. Jak już się młódź zamknęła, zorganizowała oddziały samoobrony (bo ZOMO) zaczęła się praca nad postulatami. Ale pomysłów nie było. Zażądano w sumie likwidacji studium wojskowego i 5 lat nauki. Ni chuja nie wiem po co bo nauka trwała 1,5 roku a resztę wypełniała indoktrynacja. Gdybym tam był może sugerowałbym żeby żądać wiedzy ale chlałem a nikt inny na to nie wpadł.
        Potem było gorzej. Zaczęła się nuda, wyczekiwane ZOMO się nie zjawiło. Nikt nie miał siły dłużej siedzieć a wyjść nie wypadało. W końcu młódź wyszła kompletnie rozczarowana - była gotowa na bohaterskie męczeństwo a tu pies z kulawą nogą ...

        To takie osobiste przebitki. Ale Jaruzelski i Gnom to zupełnie inny kaliber. Chcesz to napiszę dlaczego. A jak nie to nie.
        • dorota_333 Re: Jaruzelski a JarOzelski - wytęż wzrok i znajd 23.11.20, 09:27
          Dwa aspekty są dla mnie ciekawe, oba w nawiązaniu do sytuacji obecnej. Po pierwsze: czy osiągamy taki stan chaosu, jaki był wtedy (przypuszczam, że jeszcze do tego brakuje, ale sytuacja rozwojowa). Po drugie: czy kontekst zewnętrzny wtedy występujący może być równoważony obecnie przez zakulisowe działania Rosji. Po trzecie: czy przypadkiem obecnie nie decyduje czynnik psychiki prezesa. Ciekawe też będzie "po czwarte": na ile aparat przemocy jest obecnie wierny władzy.

          Oczywiście nie żądam odpowiedzi, bo też nie sposób (jeszcze) na te pytania odpowiedzieć. Chciałam tylko zachęcić ludzi pamiętających dobrze tamten czas (dobrze = na poziomie umożliwiającym analizę) do poszukania podobieństw/różnic. Sama jestem oczywiście niektórych świadoma.
          • zimna-wodka Re: Jaruzelski a JarOzelski - wytęż wzrok i znajd 23.11.20, 13:56
            dorota_333 napisała:

            > Dwa aspekty są dla mnie ciekawe, oba w nawiązaniu do sytuacji obecnej. Po pierw
            > sze: czy osiągamy taki stan chaosu, jaki był wtedy (przypuszczam, że jeszcze do
            > tego brakuje, ale sytuacja rozwojowa). Po drugie: czy kontekst zewnętrzny wted
            > y występujący może być równoważony obecnie przez zakulisowe działania Rosji. Po
            > trzecie: czy przypadkiem obecnie nie decyduje czynnik psychiki prezesa. Ciekaw
            > e też będzie "po czwarte": na ile aparat przemocy jest obecnie wierny władzy.
            >
            > Oczywiście nie żądam odpowiedzi, bo też nie sposób (jeszcze) na te pytania odpo
            > wiedzieć. Chciałam tylko zachęcić ludzi pamiętających dobrze tamten czas (dobrz
            > e = na poziomie umożliwiającym analizę) do poszukania podobieństw/różnic. Sama
            > jestem oczywiście niektórych świadoma.

            Stan chaosu jest nieporównywalny. Obecnie istnieje jakaś władza (i to na wszystkich szczeblach), istnieje jakieś zarządzanie krajem w ogóle a gospodarką w szczególności a przede wszystkim ludzie żyją w miarę normalnie.
            Nic takiego w czasach Jaruzelskiego nie było. Dla tamtego okresu nie ma innego slowa niż anarchia.

            Kontekst zewnętrzny czyli Rosja to bardziej złożony temat. Ulica żyła spekulacjami "wejdą - nie wejdą" nie opartymi na żadnej wiedzy bieżącej (bo jej wtedy nie było). Z jednej strony mało prawdopodobne było wejście - ze względu na koszty po stronie Rosji, z drugiej zupełnie nieprawdopodobna była zgoda Rosji na wypadnięcie Polski spod jej wpływów. Sama pani S jednak bała się, że wejdą. Stąd wziął się prikaz ze strony KK żeby nie ruszać ustroju i Ruskich. I to było jedyne ustalenie w miarę przestrzegane. Głosy radykalne pojawiły się w większej masie w IV kwartale 81r.* Wtedy Gwiazda, Rulewski i paru innych zaczęli optować za siłowym rozwiązaniem problemu PZPR ale bez żadnego pomysłu jak, jakimi siłami to miało być zrobione. Wałęsa apelował o rozsądek ale jego znaczenie gwałtownie malało. W końcówce 81 r. był żywą legendą ale niczym więcej. Zwolennicy "targania po szczękach" (chyba Rulewski) mieli oparcie w ulicy, która była potwornie zmęczona bo życie codzienne stało się koszmarem. I, co najważniejsze, cały czas trwało przekonanie, że komuniści mogą wszystko, mogą zrobić z dnia na dzień dobrobyt tylko nie chcą. Czyli pojawiała się nadzieja, że przepędzenie komunistów = natychmiastowy dobrobyt. Tyle, że znów pojawiało się pytanie o reakcję ZSRR.
            Co ciekawe, nikt nie brał pod uwagę "zakręcenia kurka". Może dlatego, że było tak źle, że wydawało się niemożliwe żeby było gorzej.

            Piszę to od strony ulicy. Co działo się w głowach partyjniaków - nie wiem. Wiem tyle, że się potwornie bali przemocy ze strony pani S. Były pogróżki, czerwona farba na drzwiach i pełna bezradność milicji i innych służb. Dla nich interwencja armii czerwonej wydawała się jedyną szansą na przeżycie.
            Wtedy, w końcówce 81 r. rozlew krwi wydawał się być nieunikniony. Pytanie tylko czy mieliśmy się tylko wyrzynać we własnym gronie czy ktoś się w to włączy. Bo czołgi obiecywali i Ceausescu i Honecker. "Bratnia pomoc" ze strony Niemców wydawała się mało prawdopodobna ze względu na uwarunkowania historyczne ale możliwość interwencji innych państw UW już bardziej. Zdaje się, że i Czechosłowacja coś tam przebąkiwała.

            To co wyżej to tylko opis z perspektywy człowieka, który wtedy żył. Starałem się wyeliminować całą współczesną wiedzę.

            * Cały czas były nurty radykalne jak choćby KPN. Ale do połowy 81r. nie miały żadnego znaczenia.
              • zimna-wodka Re: Jaruzelski a JarOzelski - wytęż wzrok i znajd 23.11.20, 21:11
                dorota_333 napisała:

                > O, dzięki za ten opis. Nie miałam pojęcia, że interwencja była aż tak blisko. T
                > o jednak świadczyłoby raczej pozytywnie o Jaruzelskim, że obyło się bez większe
                > go rozlewu krwi. Stracona dekada to inny temat.

                Nie twierdziłem, że interwencja była blisko. Pisałem co ludzie mówili i uważali. Napiszę jeszcze coś. Miałem wtedy 26 lat; moi rówieśnicy i ja też szykowaliśmy się do umierania za ojczyznę. Nie było w tym patosu czy jakiś uniesień. Ot, taka świadomość konieczności. Traktowana i serio i z pewną dozą humoru.
                Dzisiaj to wydaje się cholernie durne. Szczególnie, że nikt z nas nie zastanawiał się że takie umieranie może być nieprzyjemne. Ale takie były nastroje.

                Ale i dzisiaj twierdzę, że bez stanu wojennego musiało dojść do rozlewu krwi. Ten wrzód musiał pęknąć i to szybko. Codzienne życie stało się cholerną udręką a wszyscy wiedzieli kto jest temu winien. To była taka beczka prochu, że wystarczył byle impuls, byle prowokacja.
                Gdyby np. Popiełuszko został zamordowany w 81 r. Polska byłaby dzisiaj na pewno mniej ludna a za to mielibyśmy kolejne daty w czerwonym kolorze.

                Zresztą, skojarz parę faktów. Idzie zima i ma być ostra. A Ruscy odcinają dostawy surowców energetycznych. Jak sobie wyobrażasz zaopatrzenie, choćby w chleb, bez transportu. Albo wiejskie chałupy bez węgla - bo nawet gdyby kopalnie i kolej działały to nie w każdej wsi była bocznica. I znów, są winni - wiadomo jak wyglądają, gdzie mieszkają, gdzie mają siedziby swojej organizacji...

                Przeczytaj tą książkę Jaruzelskiego. To jego wystąpienie przed sądem. Strasznie dęty język ale fakty się zgadzają.
                • sendivigius Re: Jaruzelski a JarOzelski - wytęż wzrok i znajd 23.11.20, 21:46
                  zimna-wodka napisał:


                  > . Napiszę jeszcze coś. Miałem wtedy 26 lat; moi rówieśnicy i ja też szykowaliśm
                  > y się do umierania za ojczyznę. Nie było w tym patosu czy jakiś uniesień. Ot, t
                  > aka świadomość konieczności. Traktowana i serio i z pewną dozą humoru.

                  Tak, powierdzam tak bylo. Umieranie za ojczyzne bylo brane jak normalna kolej rzeczy w tym kraju, ot tak jak pory roku.


                  > Zresztą, skojarz parę faktów. Idzie zima i ma być ostra. A Ruscy odcinają dosta
                  > wy surowców energetycznych. Jak sobie wyobrażasz zaopatrzenie, choćby w chleb,
                  > bez transportu. Albo wiejskie chałupy bez węgla - bo nawet gdyby kopalnie i kol
                  > ej działały to nie w każdej wsi była bocznica. I znów, są winni - wiadomo jak w
                  > yglądają, gdzie mieszkają, gdzie mają siedziby swojej organizacji...

                  Tak, znam to z innych zrodel. Na jutubie jest taki filmik o tym, mowi o tym owczesny minister od tych spraw. To jest idiotycznie dzis ignorowany aspekt. I dodaje ze nawet gdyby tzw. Zachod chcial sprzedac to nie byloby pieniedzy aby kupic, a jesli juz by chcial dac, to tego nie daloby sie przepchnac przez owczesne terminale portowe, a jesli juz to wystarcza dwie korwety w Zatoce Gdanskiej i zaden kapitan sie nie odwazy.
    • dorota_333 WRONA już jest, pytanie, co dalej 23.11.20, 20:10
      "Podobno się zebrał, podobno pracuje, ale były to spotkania robocze - tyle wiadomo o pracach Komitetu Rady Ministrów do spraw Bezpieczeństwa Narodowego i Spraw Obronnych, któremu szefuje Jarosław Kaczyński."

      konkret24.tvn24.pl/polityka,112/prace-komitetu-kaczynskiego-to-na-razie-nie-jest-informacja-publiczna-prawnicy-to-zlamanie-prawa,1038845.html


      No piknie, jakieś tajne obrady nt. bezpieczeństwa w kraju. Jednak grudzień, Sendi, jednak grudzień.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka