Dodaj do ulubionych

Ogarneli ze nie wolno oszczędzać w czasie kryzysu

09.12.20, 15:39
za tą lekcję zapłacili grecy w 2010
wcześniej Polska w 1990
i wielu wielu innych
www.obserwatorfinansowy.pl/bez-kategorii/rotator/najpierw-wygrajmy-wojne-potem-przyjdzie-czas-na-rachunki/
Obserwuj wątek
    • zimna-wodka Re: Ogarneli ze nie wolno oszczędzać w czasie kry 09.12.20, 17:30
      Wkurwiłeś mnie ostatecznie. Gdyby głupota umiała fruwać byłbyś asem przestworzy.
      Przyjmij raz do wiadomości, że RP w 1990 to nie Grecja ani cokolwiek istnieje współcześnie. Problem wtedy polegał na ogromnej przewadze popytu nad podażą czyli sytuacji dokładnie odwrotnej do tej o której mówi linkowany artykuł.
      W sytuacji kiedy ludzie mają nadmiar pieniędzy, kiedy wyrywają ze sklepów każdą rzecz bez zastanowienia czy im jest potrzebna ty chciałbyś... dosypać im pieniędzy żeby mieli więcej i tworzyli dłuższe kolejki do towarów, których nie ma.
      Stworzenie rynku to nie jest kwestia takiej czy innej ustawy. To długotrwały proces, czasami bolesny. Ustawa Wilczka czy zmiany 1989 r. stworzyły tylko podstawy prawne, pewne ramy instytucjonalne na bazie których mogły się wykluwać procesy rzeczywiste.
      Czy ty myślisz, że powstanie sejmu kontraktowego do ręki zapełniło półki w sklepach?

      Trudno mówić o jakiś ścisłych datach. W moim odczuciu proces budowy gospodarki rynkowej, zbliżonej do współczesnej trwał do końca lat 90-tych. Czyli 10 lat. Znienawidzony Balcerowicz musiał zdusić hiperinflację a jak miałby to zrobić wywalając kolejne puste złotówki na rynek? Jak miałby zwiekszyć podaż jak nie było materiałów, surowców i w ogóle nic co jest do produkcji potrzebne. Musiał ciąć popyt żeby cokolwiek zbliżyć się do równowagi.
      Współczesny problem to przewaga podaży nad popytem i można go rozwiązywać przez rozkręcenie popytu. Wystarczy wpompować pieniądze i nie przejmować się długami. Wtedy było dokładnie odwrotnie.

      A ty masz pretensje do całego świata, że nie gaszono wtedy pożaru benzyną. Jesteś głupi tak samo jak pepe. No, prawie tak samo.
      • cojestdoktorku Re: Ogarneli ze nie wolno oszczędzać w czasie kry 09.12.20, 18:53
        >Problem wtedy polegał na ogromnej przewadze popytu nad podażą

        no, więc rozwiązaniem na ten problem było zaorać podaż jak widzę z poparciem zimnego
        200tys mieszkań i brakuje? wiec zróbmy tak zeby było mniej niż 100tys
        https://www.wykop.pl/cdn/c3201142/comment_g3iOtPk3Slk1MpgLGjyZOaA63rysOuUv.jpg
        tylko jakoś mi się wydaje ze jak był nadmiar pieniadza a my ograniczyliśmy podaz towaru o połowę to przewaga popytu urosła w efekcie czego wybuchał za balcerowicza hiperinflacja
        gdyby utrzymano podaż mieszkań na poziomie 200tys (i podaz pozostałych dóbr nawet jeśli były słabej jakości) to by ta ogromna przewaga popytu nad podażą nie urosła
        • zimna-wodka Re: Ogarneli ze nie wolno oszczędzać w czasie kry 09.12.20, 20:34
          Wtedy już królowało budownictwo spółdzielcze. Państwo nie budowalo nic (prawie nic) od połowy lat siedemdziesiątych. Czemu ludzie nie chcieli budować mieszkań? Nikt im tego nie zabraniał. W 89 r. pracowałem (krótko) w takiej spółdzielni co to budowała. Zdobywali wszystko. Cegłę, rury itd. Nawet mi się chciało śmiać jak do budynków, które były na etapie fundamentów kupowali glazurę (do łazienek). A kupowali bo była.

          Obejrzałem te dwie minuty. 1:58 - fabryka zwiększyła cenę wyrobów tylko o 100% mimo, że cena surowców wzrosła o 300. A może tu jest zagadka?

          W 91 r. poszedłem na swoje - w handelek. Mechanizm wyglądał tak:
          - kupuję, powiedzmy, 100szt. za 1000 zł. Na zapas bo mam cynk, że podrożeje. I faktycznie drożeje - powiedzmy o 30%. Ile muszę narzucić marży? To był taki towar, że narzucało się, powiedzmy 5%. Czyli powinienem sprzedać za 1050. zarobię 50, zapłacę podatek (powiedzmy 40%) i zostanie mi 1030. Też nieżle. Ale to co kupiłem po 10zł za sztukę teraz kosztuje 13 zł za sztukę. Kupiłem 100, sprzedałem, zarobiłem i teraz mogę za to kupić 79 sztuk. Realny kapitał się kurczy jak cholera.

          Powiedzmy, że jestem cwany i wiem, że zdrożeje o 30%. Więc sprzedaję to co kupiłem po 10 Zł za 13 zł + marża to daje 13,65 zł za sztukę czyli 1365 zł ca całość. Zarobiłem 365 zł, podatek zeżarł 146 zł zostało mi 1219 zł. Mogę za to odkupić prawie 94 sztuki. Już lepiej ale... coś jednak muszę jeść. Kapitał się kurczy.

          No to sru - sprzedaję za 15. 1500zł przychodu, 500zł zysku, po podatku 1300 zł zostaje. Akurat mogę odkupić te same 100 sztuk towaru ale na żarcie nie ma. Jeśli bedę jadł to kapitał mi zmaleje.

          Chuj - sprzedaję za 17. Kupiłem za 1000, przychodu mam 1700, po podatku zostaje 1420. Na nowy towar idzie 1300 , zostaje mi 120 na papu.
          Upps... nieprawda. Nie tylko na papu bo jeszcze mam koszty. Czynsz, samochód, paliwo...

          Kurwa mać, kroję dubla. Kupiłem za 1000 , sprzedaję za 2000 mam po podatku 1600 czyli 1300 na następny towar, 300 na koszty i na papu. Wyrabiam ale... Wartoby się rozwijać. Np. kupić 100, sprzedać, zarobić i kupić 120.

          To po ile sprzedać to co kupiłem po 10Zł? Po 30?

          A teraz wróć na początek tego wpisu. Napisałem, że miałem 5% marży. Nie dlatego, że tak lubię tylko dlatego, że rynek tyle akceptował. Zarzucić 200% zamiast 5% ? A ktoś to kupi?

          To się nazywa opodatkowanie inflacji. Wyjście jest proste - nie płacić podatków. Zrób podobny rachunek bez uwzględnienia podatku i od razu będzie lepiej. Nie bylo to odkrywcze więc nikt nie płacił podatków. Nawet nie było to specjalnie ryzykowne bo aparat skarbowy faktycznie nie istniał. Już w 1989 r. prywatne firmy wyjęły wszystkich rozsądnych ludzi ze skarbówek - zostały jełopy niezdolne do obsłużenia kalkulatora.

          Firmy państwowe płaciły i upadały. Nikt w nich nie chciał kombinować bo to nie jego. Dusił je brak kapitału, który kurczył się z każdą sprzedaną sztuką towaru.
          No i jednak była konkurencja - przemyt. Przemycane było wszystko, może poza kartoflami, i to na wielką skalę. Puszczenie kontenera z papierosami kosztowało 30K USD. To był niemal oficjalny cennik. 30K zielonych to była wtedy fortuna ale i tak się wszystkim opłacało.

          I państwo NIE MIAŁO. Nie miało od sektora prywatnego bo nie placił żeby móc żyć, nie miało od państwowego bo zdychał, nie miało od przemytników bo byli przemytnikami. Ale według ciebie powinno dawać bo tak ci wychodzi z wykresów.

          Ten sukinsyn Balcerowicz to wiedział i wiedział, że jak nie zahamuje inflacji to nie będzie lepiej. A ty byś ją chciał podkręcać.

          Powtarzam po raz któryś - nie znasz a tym bardziej nie rozumiesz ówczesnych procesów. Myślisz dzisiejszymi kategoriami i regułami o czasach kiedy te kategorie nie obowiązywały i nie obowiązywałe żadne reguły. Trochę tak jak ze starego dowcipu, w którym to Amerykanin pytał Żyda ocalałego z holokaustu dlaczego jego ziomkowie po prostu nie wynajęli dobrych prawników. Na takie coś można powiedzieć tylko : NIE PIERDOLL.

          PS. Niech się nie dziwi te 5% marży na wstępie. Tak naprawdę to miałem średnio 3,5%. Przy odpowiednich obrotach to było całkiem OK.
          A czemu tego teraz nie robię? Bo przetrzymałem 4 włamania, 3 kradzieże samochodów, nawet przetrwałem zabójstwo kumpla z branży ale wymiękłam jak mnie przystawili lufę do łba. Policja zgłoszenie przyjęła i poinformowała że nic nie zrobią bo nie mają czasu, ludzi a w ogóle to nie wiedzą kogo szukać.
          Takie czasy były.
          • cojestdoktorku Re: Ogarneli ze nie wolno oszczędzać w czasie kry 09.12.20, 22:43
            strasznie zamieszałeś w poscie
            nie sposób odniesć sie do całości

            >Dusił je brak kapitału, który kurczył się z każdą sprzedaną sztuką towaru.

            twierdziłeś ze szalał popyt i nie było czego kupić
            teraz dajesz przykłady na to jak pieniadz znikał, a ze towar był
            to jest zupełnie przeciwne do tego od czego dziś zacząłes

            >Ten sukinsyn Balcerowicz to wiedział i wiedział, że jak nie zahamuje inflacji to nie będzie lepiej.

            wklejałem już z danych GUS kiedy wybuchła hiperinflacja, inflacja była dziełem PRL, ale to Balcerowicz spowodował hiperinflację i nie dlatego ze popyt przewyższył podaż, w roku 1990 podaż była znacznie wyższa niż popyt i mimo to szalał hiperinflacja - wiem ze to sie ludziom nauczonym "balcerowiczowskiej ekonomi" nie mieści w głowie ale tak było i film na to dowodem

            wystarczyło wtedy coś na kształt 500+ i te pełne magazyny w Pollenie i w tych pozostałych zakładach by się opróżniły a ludzie zamiast pójść na bruk mogliby normalnie pracować i zarabiać, a firmy płacić podatki, bo mydło i szampon do włosów wyprodukowany w PRL nie był gorszy od mydła i szamponu wyprodukowanego w RFN, tyle ze szaro wyglądały

            nie ma siły wchodzić w szczegóły
            mam tylko dowody ze wszelkie programy zaciskania pasa, czy to w grecji, czy w Polsce, czy w argentynie zawsze prowadziły do katastrofy
            a skuteczne jest zawsze działanie typu dodruk, czy inne 500+, czyli "ucieczka do przodu"
            i jasne ze jak ktoś czyta GW z mądro9sciami Gadomskiego i innych to się buntuje
            za młodu nauczyli Ciebie i mnie "zdrowaś Mario...", "Ojcze nasz..."
            a później Ci od reform w latach 90-tych by przykryć swoje błędy nauczyli ludzi innych wierszyków
            i większość w te wierszyki wierzy bezkrytycznie wbrew faktom
            i nawet jak się spojrzy na wykresy i dane i zrozumie ze one zupełnie do wierszyka nie pasują, nawet jak sie zobaczy na filmie ze w czasie hiperinflacji podobno spowodowanej nadmiernym popytem firmy nie miały co z towarem zrobić to po jakimś czasie "tresura" wygrywa i znów powtarza się wyuczone wierszyki
            tak samo działa religia, nic sie na to poradzić nie da, wiec Ty pozostań juz przy balcerowiczu co dzielnie zwalczał inflacje i nadmiar popytu, a ja sobie zostanę przy faktach z filmu
            • zimna-wodka Re: Ogarneli ze nie wolno oszczędzać w czasie kry 10.12.20, 01:19
              Nie przekonasz mnie wykresami z gospodarki USA przymierzonymi do Polski 90r. Zrozum jedno - wtedy nie działały takie reguły jakie znasz ze współczesności. W ogóle mało jakie działały. Ten okres to był splot wielu czynników, na tyle złożony, że nie kojarzę żadnego państwa, w którym wystąpiłoby coś podobnego.

              Nie chce mi się więcej pisać. Jeśli nie rozumiesz, że kraj kompletnie zdezorganizowany pod każdym względem, bankrut trapiony hiperinflacją NIE JEST Ameryką XXI w. to o czym mamy gadać?

              Przypadku Grecji nie studiowałem. Tyle wiem, że była tam ogromna szara strefa, która nikomu nie przeszkadzała, kraj się nie modernizował bo nie musiał skoro państwo było szczodre. Skończyło się bankructwem.

              Argentyna to inna bajka. Powiązali peso z dolarem na sztywno i cieszyli się, że jest tanio. Aż jebło, urealnienie kursu wywołało hiperinflację, bankructwo itd.

              A dla twojej ciekawości. Wiem co jest zadrukowanie inflacji. Metoda kontrowersyjna, podobnie jak Keynes ale stosowana i czasem się sprawdza. Ale przy hiperinflacji nie sprawdza się nic. Żeby zrozumieć skutki i mechanizmy hiperinflacji trzeba ją odczuć na wlasnej Du*ie. Albo mieć dużo wyobraźni bo wykresami tego nie nasztukujesz.

              O ile rozumiem twój wykres to inflacja w USA sięgnęła 14% a Stany nie były bankrutem. W Polsce przekroczyła 1000%. a kraj zbankrutował już dużo wcześniej.

              Dlaczego ludzie nie kupowali szamponu - nie wiem. Znałem czlowieka, który znalazł dojście do Biazetu i handlował telewizorami. Każdą dostawę sprzedawał w 3 godziny. Były listy społeczne itd. Samochód Polonez był nie do zdobycia. Trzeba było mieć dojścia i dać. Zdaje się, że sporo dać. Potem zaczęła być moda na składaki (produkowane chałupniczo z kradzionych części) a potem system argentyński.
              Samochody Żuk stały się w miarę dostępne po tym jak do Polski wpłynęła fala Fordów Transit. Nie wiem skąd te samochody były - korozję łapały po 3 miesiącach a po trzech latach się rozpadały. Kioski Ruch nie sprzedawały fajek bo Ruch nie miał pieniędzy żeby je kupić. Nabywało się na straganach i polówkach.

              Wiele towaru można było kupić na bazarach - mniej więcej 3 x drożej niż w sklepie. Ale w sklepie nie było. I tu mogła działać bariera popytu choć nie rozumiem czemu rozdawanie pieniędzy miałoby spowodować spadek cen na bazarach albo wogóle wyeliminować to zjawisko.

              Jeszcze raz powtarzam - nie wiem czemu ludzie nie kupowali środków czystości. Może się nie myli (nie zauważyłem albo źle wąchałem) a może faktycznie nie bylo ich stać.

              I jeszcze o mieszkaniach z lat osiemdziesiątych. Swoje mieszkanie wymieniłem na dużo lepsze na początku XXI w bo była okazja. Ale przedtem rozważałem inne możliwości. Gadałem z jednym, bardzo doświadczonym budowlańcem a on mnie ostrzegał: nie kupuj nic co zostało zbudowane w latach 80-tych. Bo to jest robione z tak chujowych materiałów, że nie wiadomo kiedy się zawali. Na początku lat 90-tych też tak próbowano ale krótko. Wybuchła cholerna afera bo stosowane były materiały nie spełniające jakichkolwiek norm (szczególnie wytrzymałościowych), poszła lawina kontroli, ktoś poszedł siedzieć, komuś kazali zburzyć to co stworzył... I spadła liczba budowanych mieszkań. No i ludzie nie mieli pieniędzy - przyznaję. Pogłówkuj sam jak kupić mieszkanie w czasach hiperinflacji.

              Ale MOŻESZ MNIE PRZEKONAĆ DO SWOJEJ TEORII. t WCALE NIE JEST TRUDNE!. Wystarczy że podeślesz mi materiały jak USA walczyły z hiperinflacją w okresie kiedy były bankrutem. A wtedy porównamy to z Polską i pewnie wyjdzie na twoje.

              A na koniec.
              Bardzo się cieszę, że wywołałem tyle radości u LBS. Pewnie dawno nikt go nie posunął w kakałko, musiał sobie radzić wlasnoręcznie a to nie jest to samo. No i zadowolony chuj to zawsze rzecz cenna. Szczególnie jak to chuj hamerykański co to i na wykresach się zna
              • lastboyscout Re: Ogarneli ze nie wolno oszczędzać w czasie kry 10.12.20, 03:27
                Ty jestes wieksza ciota niz dotychczas podejrzewalem !

                Namaluj Doktorkowi jeszcze szlaczek ze splecionych serc kiedy wymiekasz pod jego absurdalnym belkotem i zostajesz faktycznie bez zadnego zdania tylko z bajdurzeniem wspomnien lesnego dziadka !

                I stan tu w obronie takiej zakompleksionej bezmyslnej cioty ....

                Nie rozumiesz to powtarzaj chociaz Kadilaka, ktory jednym zdaniem/aktualnym przykladem znokautowal cieniasa.

                Ratunkiem moze byc wydrukowanie nowych zwalow pieniedzy, co Doktorek? Hehe.


      • lastboyscout Re: Ogarneli ze nie wolno oszczędzać w czasie kry 09.12.20, 19:42
        Wkurwiłeś mnie ostatecznie. Gdyby głupota umiała fruwać byłbyś asem przestworzy.

        No i sam widzisz pijaczyno jak to jest kiedy dyskutujesz z debilem i ten cie pokonuje doswiadczeniem i w dodatku go to bawi !? wink

        Uwazaj na pikawe bo ten wariat zaraz ci powie, ze inflacje zbija sie na zbity pysk nieograniczonym dodrukiem pustego pieniadza .
        Jako koronny dowod poda ci geniusz Balcerowicza , Bernanke a teraz to juz dokladnie wszystkich na tym zadrukowanym swiecie !
          • zimna-wodka Re: Ogarneli ze nie wolno oszczędzać w czasie kry 09.12.20, 21:52
            cojestdoktorku napisał:

            > > inflacje zbija sie na zbity pysk nieograniczonym dodrukiem pustego pienia
            > dza .

            > i spoko, rozumiem że nie jesteś w stanie tych wykresów ogarnąć i przyjąc do wia
            > domosci, pies też nie jest w stanie ogarnąc prowadzenia samochodu i nikt preten
            > sji do psa nie ma
            >

            I , jak widzę, nie rozumiesz, że jest różnica pomiędzy Polską w 90 r. a USA . A może faktycznie nie ma?

            Tyle, że należałoby porównać Polskę AD 90 z USA kiedy przechodziły z gospodarki socjalistycznej do rynkowej i jednocześnie były bankrutem. Zapodaj, proszę, jakie to były lata bo w wikipedii nie mogę znaleźć.

            PS. Z Zimbawe coś nie tak. Drukują i drukują a inflacja nie spada. Podeślij im wykres + radę żeby drukowali więcej.
              • zimna-wodka Re: Ogarneli ze nie wolno oszczędzać w czasie kry 10.12.20, 18:06
                cojestdoktorku napisał:

                > >jak widzę, nie rozumiesz, że jest różnica pomiędzy Polską w 90 r. a USA .
                > A może faktycznie nie ma?
                >
                > sam oceń

                A co mam oceniać? Sytuacja Polski w 1990 r. to unikat w skali światowej. Nie ma drugiego takiego kraju, w którym nastąpiłby taki splot czynników ważnych dla gospodarki.
                Gdybyś chciał porównań z USA musiałbyś znaleźć w ich historii, w którym:
                - wystąpiła hiperinflacja,
                - przechodzono z gospodarki socjalistycznej do kapitalistycznej w sytuacji gdy nie było kapitału a nikt nie miał bladego pojęcia o gospodarce rynkowej,
                - szalała korupcja na skalę porównywalną może z Ameryką łacińską,
                - aparat skarbowy praktycznie nie istniał,
                - państwo było bankrutem,
                - nastąpiła eksplozja przestępczości
                - piorunem rozrosła się szara strefa
                - chyba wyskoczyło bezrobocie. Chyba, bo żadne dane nie uwzględnią szarej strefy ani faktu, że ludzie rejestrowali się dla picu.

                To wszystko występowało na świecie ale NIE JEDNOCZEŚNIE

                Zrób eksperyment myślowy: świat posługiwał się Keynesem od czasu wielkiego kryzysu. To czemu nie posłużono się tym narzędziem podczas kryzysu, który trwał u nas od połowy lat 70-tych?
                Zechciej łaskawie odpowiedzieć do jakich wniosków doszedłeś.

                A jeszcze policz. Interwencja Balcerowicza nastąpiła po październiku 90r. Wtedy inflacja MIESIĘCZNA wyniosła 80%. Jesteś pewien, że spadła by po, powiedzmy, milion+ ? Ja nie ale powiedzmy, że by sie utrzymała.
                Milion + dałoby po roku, przy założeniu utrzymania siły nabywczej, 1,16 miliarda+. Miliard z ogonem na każde dziecko to brzmi kusząco, prawda? Tylko w Zimbabwe tego nie doceniają bo to dziki kraj.

                PS. O bezrobociu, wspomnienia staruszka. Kiedyś miałem zakręt. Jedno się skończyło a drugie nie zaczęło. Polazłem do urzędu pracy. Zasiłek był mi na chuj bo kasę miałem ale ubezpieczenie to inna bajka szczególnie gdy prywatna służba zdrowia dopiero się wykluwała. Stanąłem w kolejce i zacząłem oglądać towarzystwo. Pięć rozbawionych kurew w towarzystwie równie wesołego alfonsa, dwóch debili z czego jeden w trzy dupy pijany, jeden w miarę normalny (chyba) i ja. Walnąłem się w łeb, powiedziałem sobie "co ja tu , kurwa, robię" i tyle było z tej wizyty.
                To był 95 r. - zdaje się, że wskaźniki bezrobocia stały całkiem wysoko. Kurwy i alfons zapewne zasiłki dostali, debili nie można być pewnym, a ten normalny pewnie dostał robotę. Bo było tak, że zgłaszałeś ile chcesz zarabiać i przedstawiono ci tylko oferty spełniające twoje wymagania. Jak chciałeś odpowiednio dużo to byłeś trwale bezrobotny z prawem do zasiłku, prawem do darmowego lekarza dla siebie i żony, z opłaconymi składkami ZUS coby emerytura nie ucierpiała...
                Wiem, że Warszawa to nie postpegeerowska wieś więc mi nie tłumacz. Ale wiem też, że Warszawa to nie jedyne duże miasto w Polsce. Łódź załatwili Wietnamczycy przemytem ale Kraków, Poznań, Gdańsk, Katowice z przyległościami, Wrocław, Trójmiasto...
                • zimna-wodka Hej, Doktorku, żyjesz? 12.12.20, 00:03
                  zimna-wodka napisał:

                  Szkoda, że porzuciłeś temat. Ale zmusiłeś moją łepetynę do pracy a to jej na pewno nie zaszkodzi. Chodzi o filmik czyli chemię użytkową.
                  Podsumujmy:
                  1. Jest towar całkiem niezłej jakości i w bardzo dobrej cenie
                  2. Jest konsument, który potrzebuje tego towaru
                  3. Mamy gospodarkę rynkową, żadnych ograniczeń administracyjnych
                  4. Konsument nie jest bogaty ale pieniądze ma i je wyda na artykuły pierwszej potrzeby. Właśnie takie jakie ma producent.
                  5. Producent nie może sprzedać towaru a konsument nie ma co kupić i musi się ratować innym, raczej gorszym i droższym.

                  No to znajdź przyczynę. Bo ja znalazłem. A raczej przypomniałem sobie rzeczy, które doskonale znałem i obserwowałem. I wykorzystywałem te procesy z niezłym skutkiem choć absolutnym priorytetem była zasada zachowania realnej wartości kapitału.
                  Ale byli inni, działający inną metodą, przy której ta zasada miała znaczenie marginalne albo żadne. I też osiągali niezłe wyniki. Jak rozszyfrujesz metodę (bardzo prostą) przy pomocy logiki, bo inne narzędzia tu nie pomogą zdobędziesz moje uznanie. Wiem, że masz je w dupie ale sam sporo zarobisz dla siebie.

                  A jak chcesz odpowiedzi na pytanie co konkretnie rozłożyło tą fabrykę to jest ona w tym filmiku. Tylko trzeba znaleźć.
                • sendivigius Re: Ogarneli ze nie wolno oszczędzać w czasie kry 12.12.20, 11:52
                  zimna-wodka napisał:


                  > PS. O bezrobociu, wspomnienia staruszka. ...

                  > Wiem, że Warszawa to nie postpegeerowska wieś więc mi nie tłumacz. Ale wiem też
                  > , że Warszawa to nie jedyne duże miasto w Polsce. Łódź załatwili Wietnamczycy p
                  > rzemytem ale Kraków, Poznań, Gdańsk, Katowice z przyległościami, Wrocław, Trójm
                  > iasto...

                  Po pierwsze Warszawa to Warszawa, cala reszta to postpegeerowska wies byla.

                  Nie wypowiadam sie o Warszawie. Nawet te wymienione duze miasta cienko przedly, do Wawy jedzily cale pociagi do roboty, ludzie nie dla sportu zrywali sie o 4 w nocy. Wiec te wymienione opowiesci o wesolych alfonsach i pijanych menelach dotycza tylko Wawy. A i tak w nie nie wierze. Ale to byl obraz ktory mial w glowie rzad i rzadowe media i dlatego tak bredzili i tak rzadzili.

                  Z kregu moich znajomych "normalna" prace miala dokladnie 1 osoba. Poszla na trepa, ale wczesniej bo wtedy juz ponizej generala nikt nie byl w stanie nic zalatwic. A w Policji to nawet jednogwiazdkowy general bylo za malo, przypadek znany mi osobiscie ze szczegolami. Bezrobotni byli nawet lekarze i dentysci. Renta to byl skarb a babcia emerytka to skarb podwojny, cale rodziny wisialy na tym.

                  Reszta kombinowala, cos handlowali na szczekach, cos wozili z Niemiec lub do Niemiec, kto mogl i mial jak to wial z kraju. Jak rozwalano cale zaklady z dzisiatkami tysiecy ludzi to niby gdzie nagle, nawet w duzym miescie, ma znalezc prace 4000 inzynierow elektronikow? I jeszcze ci co mieli dwadziescia pare lat to czuli to inaczej ale ci 40-latkowie? Ani do trumny, ani emerytury, ani pracy bo za starzy, bo jesli juz to wszedzie bylo wiek do 25 lat (+10 lat doswiadczenia). Dopiero w 2004, po UE, co dla ludzi w moim wieku jest jak wczoraj, zaczelo byc w miare. Miliony wyjechaly, porobily sie jakies inwestycje, rzad dostal pieniadze na rzadowe inwestycje i tak dalej.

                  Plan Balcerowicza rozpier... zycie calemu pokoleniu. Wywrocil wszystko. Normalne przebiegi kariery. Bo gdy ktos np. studiowal polonistyke czy fizyke aby uczyc w szkole, a nie roznosic ulotki lub myc klatki schodowe. Co mial budowac inzynier budownictwa gdy nic nie budowano? Po latach byl nikim, bez zawodu ani doswiadczenia. I oczywiscie za stary na "entry level" - jak to zaczeto nazywac.

                  Co do oficjalnych statystyk bezrobocia to jest z nimi tak jak ze statystykami gwaltow. Rzeczywiscie w jakims stopniu rejestrowaly sie menele, ale po pierwsze az tyle meneli to nie ma bo bys nie mogl wyjsc na ulice. A z drugiej strony nie rejestrowaly sie takie osoby jak ty. Duzo takich osob; bo ich doswiadczenie z urzedem pracy bylo podobne. Ale nie od widoku alfonsow ale urzednikow.

                  Zasilek przyslugiwal przez 3 miesiace i byl w wysokosci komicznej, ca 1/3 placy minimalnej. Mogl byc przedluzony o nastepne 3 miesiace gdy region mial status duzego bezrobocia, ale takich bylo malo (oficjalnie). Ale aby go dostac trzeba bylo miec 6 miesiecy pracy w ostatnich 12. Wiec dlatego wykreslano cale masy z rejestru bezrobotnych bo nie chodzili odnawiac rejestracji bo nie bylo po co.

                  Z tymi propozycjami to nieprawda. Urzednicy znalezli sposob, bo bylo powiedziane prace odpowiednia do wyksztalcenia, ale przeciez nie bylo powiedziane kierunkowego. W moim miescie (duzym z twojej listy listy) urzednicy znalezli taki sposob ze kazdej osobie z wyzszym wyksztalceniem proponowali łapciucha w MPK, co wtedy oznaczalo wysiadke w biegu na pelnej predkosci, albo skopanie w blocie na odleglej petli. Wiec cudownie bezrobocie w tej grupie zmalalo do zera.

                  To co ty opowiadasz nazywa sie "survivor bias". O Titanicu opowiadaja ci ktorych wylowiono. Wiekszosc zjadly rybki. I dlatego zostalem komunista.
                • sendivigius Re: Ogarneli ze nie wolno oszczędzać w czasie kry 12.12.20, 13:20
                  zimna-wodka napisał:

                  Polazłem do urzędu pracy. Zasiłek był mi na chuj bo k
                  > asę miałem ale ubezpieczenie to inna bajka szczególnie gdy prywatna służba zdro
                  > wia dopiero się wykluwała. Stanąłem w kolejce i zacząłem oglądać towarzystwo. P
                  > ięć rozbawionych kurew w towarzystwie równie wesołego alfonsa, dwóch debili z c
                  > zego jeden w trzy dupy pijany, jeden w miarę normalny (chyba) i ja. Walnąłem si
                  > ę w łeb, powiedziałem sobie "co ja tu , kurwa, robię" i tyle było z tej wizyty.
                  > To był 95 r.

                  Tak wlasnie - Warszawka. W moim miescie w urzedzie pracy wygladalo to tak. Juz z daleka na chodniku i ulicy jakby demonstracja, ludzie sie nie mieszcza w budynku. Kolejka na 6-8 godzin, oczywiscie kibla nawet nie ma. Tlok, smrod. Brak jakiejkolwiek informacji. Ludzie stoja godzinami aby sie dowiedziec ze nie w tej kolejce stali tyle godzin. Kazdy cos doradza ale nie wiadomo kto ma racje. Na I pietrze dla ludzi z wyksztakceniem podstawowym, na II dla ludzi z wyksztalceniem srednim. A dla tych z wyzszym nie ma. Urzednik w polskim stylu odpowiada - ch... mnie to obchodzi, tu nie ma. Maja sie tym zajmowac same uczelnie. Uczelnie owszem sie zajmuja ale tylko swoimi i tegorocznym absolwentami. A wtedy bylo jeszcze rok wojska wiec tylko albsolwentkami i tymi co sie wymigali. Innych nawet nie wpuszczaja do srodka bo a nuz by podpatrzyli bezcenne oferty pracy, ktorych bylo cale 3 na wielka politechnike. Odsylaja wiec do urzedu pracy gdzie znowu urzednik odpowiada - a ch... mnie to obchodzi ja mam zarzadzenie.

                  A tu przyklad: Rok jeszcze 2017

                  chetkowski.blog.polityka.pl/2017/01/06/bezrobotni-nauczyciele-pukaja-do-szkol/

                  Tymczasem od szkoły do szkoły chodzą bezrobotni nauczyciele i pytają, czy jest coś do wzięcia. Najczęściej dowiadują się, że nic nie ma.

                  W innym miejscu (nie moge znalezc teraz) pisze o tym jakie znajomosci trzeba miec aby zostac nauczycielem. Teraz pomnoz to przez 100 i bedziesz mial wizje roku 1990. Cudowne czasy dla gangsterow i przekretaczy. Inni wymarli, wiec teraz rzadza oni i ci przez nich dokoptowani, wedlug ich wlasnej mentalnosci i wyobrazen o swiecie.
                • cojestdoktorku Re: Ogarneli ze nie wolno oszczędzać w czasie kry 13.12.20, 15:41
                  >Sytuacja Polski w 1990 r. to unikat w skali światowej.

                  przeciez dałem Ci teraz wykresy nie z USA a z Polski czyli z tego unikatu
                  ze ilośc kasy urosła kilkukrotnie, a inflacja w długim terminie wciąż spada, a Ty dalej swoje

                  zwróce się do mojego ulubionego przykładu
                  zaraz na poczatku XX wieku znany wszystkim albert einstein opublikował teorię względnosci tłumaczącą ze grawitacja to nie jest żadne tam przyciąganie mas jak twierdził Newton, ale zakrzywienie przestrzeni, teoria została wielokrotnie eksperymentalnie potwierdzona
                  minęło ponad 100 lat i zapytaj kogokolwiek czym jest grawitacja, to każdy Ci powie ze to "przyciąganie", czyli kazdy powie źle
                  Ci co wiedza się poddali, bo ludzie za głupie są by rozumieć krzywiznę czasoprzestrzeni, wiec juz niech sobie te bajki o przyciaganiu dalej opowiadają, tak jest łatwiej i prosciej

                  no i teraz analogicznie,wklejam tu wykresy z rosnąca podażą pieniadza i spadajacą inflacją i to miałoby kogoś przekonać? a gdzie tam
                  jak USA zaczynało dodruk ponad dekadę temu to wszedzie panikowano ze teraz będzie hiperinflacja (tu na forum na pewno też) ale jej nie było
                  później jak opuszczano stopy procentowe na minus to wtedy znów przepowiednie - no to teraz będzie hiperinflacja i znów jej nie było
                  eksperymentalne dowody w skali globalnej jak sie okazuje to za mało, ludzie są prości i tak jak z grawitacja chcą mieć dla inflacji proste wyjasnienie, a nie jakieś krzywizny czasoprzestrzeni czy może skupienie sie na podazy dóbr zamiast podazy pieniadza

                  bez obrazy to nie w Twoim kierunku ale Nietzsche powiedział tak: "w co motłoch bez dowodów uwierzył jakże byśmy mieli dowodami obalić" - pasuje do wszystkiego i do fizyki i do polityki i do gospodarki i finansów, czasem jakas nieprawda jest tak silnie zakorzeniona ze żadne wykresy i dowody nie są w stanie jej podważyć, a religie sa niezłym przykładem

                  no i dlatego asza dyskusją w tym temacie inflacji to trochę jak rozmowa muzułmanina z żydem czy Bóg ma na imie Yahwe czy Allach,
                  nie ma szans na porozumienie, więc dajmy spokój

                  >Interwencja Balcerowicza nastąpiła po październiku 90r.

                  o tu jeszcze muszę naprostować
                  Balcerowicz oficjalnie objął ministerstwo finansów 12 września 1989, a nieoficjalnie już wczesniej podejmował, za to go chwalono, za zdecydowanie, za brak zawahania za szybkośc podejmowania decyzji
                  • zimna-wodka Re: Ogarneli ze nie wolno oszczędzać w czasie kry 13.12.20, 17:34
                    cojestdoktorku napisał:

                    > >Sytuacja Polski w 1990 r. to unikat w skali światowej.
                    >
                    > przeciez dałem Ci teraz wykresy nie z USA a z Polski czyli z tego unikatu
                    > ze ilośc kasy urosła kilkukrotnie, a inflacja w długim terminie wciąż spada, a
                    > Ty dalej swoje

                    > no i teraz analogicznie,wklejam tu wykresy z rosnąca podażą pieniadza i spadaja
                    > cą inflacją i to miałoby kogoś przekonać? a gdzie tam
                    > jak USA zaczynało dodruk ponad dekadę temu to wszedzie panikowano ze teraz będz
                    > ie hiperinflacja (tu na forum na pewno też) ale jej nie było

                    W takim przypadku jedynym rozsądnym wyjściem było przeniesienie Polski do Ameryki z jednoczesnym przemieszczeniem w czasie. Fakt - Balcerowicz tego nie zrobił.

                    Jak chcesz przykład:

                    W Warszawie jest od tygodnia piękna pogoda - słońce, ciepło i sucho. Stan wody w Wiśle rośnie i grozi powódź (też w Warszawie). To wszystko potwierdzają twarde dane.
                    Wniosek: należy się modlić o deszcz bo inaczej nas zaleje. A jak modlitwa nie pomoże to otworzyć zbiorniki retencyjne w górnym biegu Wisły żeby dolać wody i ratować stolicę.

                    To się sprawdziło w praktyce. Jak w Egipcie groziła klęska żywiołowa to właśnie się w ten sposób ratowali - otworzyli zbiorniki na Nilu i pomogło. To też są twarde fakty i tylko zaślepiony ideologicznie kretyn tego nie widzi. I nawet zdjęcia głodujących dzieci nad Nilem go nie przekonają.

                    Amen.
                    • zimna-wodka Re: Ogarneli ze nie wolno oszczędzać w czasie kry 13.12.20, 19:45
                      Doktorku - tylko dla ciebie - pod rozwagę. Bo temat Balcerowicza znudził mnie ostatecznie.
                      Inflacja to takie fale na Bałtyku - czasem mniejsze, czasem większe (sztorm)
                      hiperinflacja to tsunami. Niby też fala.

                      Byłeś nad Bałtykiem, widziałeś fale i tłumaczysz człowiekowi, który przeżył tsunami, że o falach nie ma pojęcia.

                      Konkretnie. Mieliśmy do czynienia z inflacyjną spiralą cen i płac. To cholernie niebezpieczne zjawisko bo samo siebie napędza. Wygasić je jest cholernie trudno. A działa jak tsunami - niszczy wszystko.
                      Głównym, choć nie jedynym pomysłem Balcerowicza było przycięcie płac. Mógł oczywiście ogarnąć administracyjne ceny ale to byłoby odejściem od gospodarki rynkowej i powrotem do centralnego planowania.
                      W sektorze państwowym Balcerowicz pozwolił na wzrost płac max 80% inflacji. Przyjmijmy, że z każdym miesiącem ludzie tracili 20% swoich realnych dochodów. Musiało boleć. Zakłady upadały ale fachowcy odchodzili także dlatego, że na polówkach zarabiali więcej.
                      Podziałało - inflacja spadła.

                      Dodruk pieniądza wynikał z potrzeb państwa. Hiperinflacja zadziałała i w tym obszarze. ZUS, który jeszcze pod koniec lat 80 obniżył obowiązkowe składki bo miał nadmiar pieniędzy został potem bez grosza. Bo musiał trzymać środki w NBP bez oprocentowania.
                      Pamiętaj, że podatki trafiają do budżetu z poślizgiem. Chyba wtedy też był termin ok 20. Tylko, że przy bankowości chodzącej na sumatorach sam przepływ musiał trwać. Pieniądze zanim mogły być wykorzystane przez budżet traciły kilkadziesiąt procent realnej wartości.
                      Państwo widziało co się dzieje w sferze społecznej. Próbowało podratować bezrobotnych, zapewnić minimum socjalu. To też wymagało pieniędzy bo bezrobocie rosło.

                      Lubisz tabelki to masz. Cholernie ciekawie to wygląda:

                      stat.gov.pl/obszary-tematyczne/rynek-pracy/bezrobocie-rejestrowane/stopa-bezrobocia-rejestrowanego-w-latach-1990-2020,4,1.html

                      Co w nich widzisz? Kiedy stopa bezrobocia była najwyższa?

                      Państwo musiało drukować bo jego potrzeby rosły. A inflacja spadała bo ludziom wydrenowano portfele. Zależność pomiędzy dodrukiem a inflacją była taka, że spadająca inflacja zmniejszała przyrost dodruku. Jakby nie to dodruk wyskoczyłby w kosmos.

                      Płaczesz po sprzedanych fabrykach. Części szkoda części nie. A sprzedaż wynikała z potrzeb państwa - nie było specjalnej alternatywy bo potrzebna była twarda waluta. Drukować dolarów Balcerowicz nie potrafił. Srebra rodowe to rzecz cenna ale nie wtedy gdy zdychasz z głodu. Zresztą wiele i tak by zdechło bo było tak zacofane, że nie miało szans w konkurencji ze światem. Modernizować, inwestować... Pięknie, tylko kurwa za co?
                      Pewną ochroną wewnętrznej produkcji było zakotwiczenie kursu złotówki na bardzo niskim poziomie. Złotówka była niedowartościowana jak cholera ale gówno to dało. Cła podobnie - przy kompletnie rozszczelnionych granicach.

                      Zadałem ci pytanie o filmik. Czemu np. Pollena nie miała zbytu. Ludzie byli biedni ale nie na tyle, żeby ich nie stać było na mydło. Milczysz. A odpowiedź jest w tym filmiku "bo handel nie bierze". No kurwa nie bierze jak dajecie, kretyni, na 5 dni płatności. Handel nie był durny, wiedział o zasadzie zachowania kapitału (pisałem wcześniej). Obronić kapitał było cholernie trudno więc wyjściem był... brak kapitału. Nie chronisz czego nie masz. Czyli kredyt kupiecki, łaskawco. Dystrybucja wtedy była bardziej rozbudowana w pionie niż dzisiaj (chcesz to potem wyjaśnię) a pieniądze w tym łańcuchu pośredników pojawiały się dopiero jak człowiek kupił i zapłacił. Potem szły w górę aż dochodziły do producenta. To musiało potrwać. 14 dni to było absolutne minimum. Przy towarze FMCG typu mydło okres kredytowania powinien wynosić 3-4 tygodnie. Propozycja 5 dni to były kpiny.
                      Jakby mądrala z Polleny poszedł na bazar i pogadał z pierwszym lepszym handlarzem toby zakumał i do Polleny stałaby kolejka. A i ceny mogłaby podnieść przynajmniej o 50%. A przede wszystkim nie wyleciałaby z rynku.

                      A już na moje szczególne uznanie zasłużył spec co wolał trzymać kapitał w pieniądzach, które wściekle taniały zamiast w surowcach, które drożały. Toż palant mógłby te surowce sprzedawać i całkiem nieźle zarabiać. Ale nie, on był ważny państwowy producent i handelek był poniżej jego godności.

                      To nie Balcerowicz stworzył ludzką głupotę.

                      Podsumowując: ludzie nie byli za biedni żeby się myć tylko producent nie rozumiał rzeczywistości, w której się znalazł. Ludzie się jednak myli, tylko środkami mądrzejszych producentów.

                      A ogólnie. Twój błąd, przy którym uparcie trwasz, polega na jednym prostym elemencie. Nie znasz albo nie rozumiesz zasady ładowanej studentom ekonomii na pierwszych zajęciach: KAŻDE ZJAWISKO EKONOMICZNE NALEŻY ROZPATRYWAĆ W KONTEKŚCIE RZECZYWISTOŚCI W JAKIEJ WYSTĄPIŁO.

                      Jak tego nie pojmiesz to stale będziesz twierdził, że Polska roku 90 nie była Ameryką XXI w wyłącznie dlatego, że Balcerowicz miał taką zachciankę.
                      • cojestdoktorku Re: Ogarneli ze nie wolno oszczędzać w czasie kry 14.12.20, 15:59
                        napisałem ze nie chcę gadać o inflacji skoro twierdzisz ze ona rosnie od dodruku a gdy pokazuje Ci dowody w skali globalnej ze tak nie jest (i moge pokazać też z japonii, szwecji, anglii i kilku innych krajów) to Ty nic sobie z tego nie robisz (jak większośc ludzi)

                        >Co w nich widzisz? Kiedy stopa bezrobocia była najwyższa?

                        widzę ze w IIIRP stopa bezrobocia rosła jak za zarządzanie finansami brał się balcerowicz, a spadała jak przestawał zarządzać:
                        https://lh3.googleusercontent.com/proxy/ioDLPvhT1rJmv_TKRcbPqy0lh16qQaLt922-wF0rzg2EmLd6p1t5F6wzFACNpZQfQrQwCwGRtQCHOvkO29RV1fR9Vyj7hUfPJyb-3dQ
                        sprawdź sobie daty kiedy ministrował i jak ładnie pasują (mam nadzieje ze teraz wnioski z wykresów wyciągniesz)
                        nawet kryzys światowy nie był w stanie wywołac takiego efektu jak ten guru

                        >Zadałem ci pytanie o filmik. Czemu np. Pollena nie miała zbytu. Ludzie byli biedni ale nie na tyle, żeby ich >nie stać było na mydło. Milczysz. A odpowiedź jest w tym filmiku "bo handel nie bierze".

                        zadajesz w swoich postach tyle pytań ze musiałbym pisac dwa razy dłuższe od Twoich próbując odpowiedzieć
                        na ten odpowiedź jest taka:
                        bo balcerek tak podniósł stopy procentowe ze handel korzystajacy z kredytów obrotowych nie miał za co kupić, musiał spłacac szybko kredyty, spłata kredytu i zatrzymanie działności było większym "zyskiem" niż kupienie towaru i puszczenie go na rynek bo z zysku mogło na odsetki nie starczyć
                        w zwiazku z tym towar był, ludzie chcieli kupić, ale nie było jak i tak oto przy pełnych halach ceny rosły bo brakowało towaru bo jakiś wariat na poczatku roku 1990 podniósł stopy na 432%
                        www.money.pl/banki/raporty/artykul/stopy;nbp;mialy;poziom;432;procent;zobacz;ich;historie,32,0,438560.html
                        i spowodował zatrzymanie gospodarki i handlu (ten film gdzie producenci zatrzymuja produkcje bo nikt nie bierze towaru to luty 1990)
                        więc kto spowodował to zatrzymanie i w efekcie upadek zakładów?
                        albo inaczej
                        jakby dziś glapiński podniósł stopy na 432% to co by się stało?
                        później glapiński zeby wyjśc z twarzą mógłby ściemniać przykrywajac swoje błedy "ta gospodarka była przestarzała, niewydolna i to był bałagan który musiał upaść" - i znaleźliby sie naiwni co by mu uwierzyli

                        >Zadałem ci pytanie o filmik. Czemu np. Pollena nie miała zbytu.

                        to teraz ja zadam pytanie Pollena produkująca mydło i szampon z pracownikami zarabiajacymi 20-50 dolarów jak stała jeśli chodzi o konkurencyjnośc niemców produkujących szampony i mydło i zarabiajacych 1000 dolarów?
                        kto by kogo zmiótł na rynku a kto by stał się "niewydolny i nieopłacalny" gdyby Polleny takie szanse dostały
                        • pigeon_shit_dust Re: Ogarneli ze nie wolno oszczędzać w czasie kry 14.12.20, 16:12
                          cojestdoktorku napisał:


                          >
                          > to teraz ja zadam pytanie Pollena produkująca mydło i szampon z pracownikami za
                          > rabiajacymi 20-50 dolarów jak stała jeśli chodzi o konkurencyjnośc niemców prod
                          > ukujących szampony i mydło i zarabiajacych 1000 dolarów?
                          > kto by kogo zmiótł na rynku a kto by stał się "niewydolny i nieopłacalny" gdyby
                          > Polleny takie szanse dostały
                          >
                          >
                          A myles siem kiedys produktami Polleny ?
                          • cojestdoktorku Re: Ogarneli ze nie wolno oszczędzać w czasie kry 14.12.20, 16:34
                            tak, jako dziecko
                            "zachodnie produkty" miały przewagę opakowań, zawartośc potrafiła być gorsza mimo czesto kilkukrotnie wyższej ceny
                            w końcu produkcja mydła to nie jest tajna technologia, robi się je od setek jak nie tysiecy lat, dodanie jakiegoś pachnidła też nie przerastało PRL-owskich możliwości
                            a to juz wszystko co potrzebne
                            w 1989 robiliśmy tańsze i czesto lepsze niż zachodnie produkty typu zieminiaki, mydło czy cement
                            i gdybyśmy nie zaorali naszych Pollen, PGR-ów, i innych takich to później one by zaorały niemców na tej samej zasadzie jak robili to chińczycy - tani produkt a nie gorszy niz zachodni
                            no ale nasza gospodarka nie dostałą takiej szansy dzięki Wielkiemu Reformatorowi
                        • zimna-wodka Re: Ogarneli ze nie wolno oszczędzać w czasie kry 14.12.20, 21:19
                          cojestdoktorku napisał:


                          > to teraz ja zadam pytanie Pollena produkująca mydło i szampon z pracownikami za
                          > rabiajacymi 20-50 dolarów jak stała jeśli chodzi o konkurencyjnośc niemców prod
                          > ukujących szampony i mydło i zarabiajacych 1000 dolarów?
                          > kto by kogo zmiótł na rynku a kto by stał się "niewydolny i nieopłacalny" gdyby
                          > Polleny takie szanse dostały

                          Przecież ci napisałem. Nie czytasz. A co gorsza nie myślisz.

                          Uważasz, że jak Pollena nie miała zbytu to oznacza, że ludzie się nie myli. Bo nie mieli za co kupić mydła, bo Balcerowicz ich wypruł z kasy. W tym samym poście piszesz, że ludzie się myli tylko wrogim mydłem - niemieckim, które musiało być wielokrotnie droższe.

                          Odpowiem ci szczegółowo jak to było i traktuj to jako mój ostatni głos w tej sprawie.

                          1. W handlu nie było pieniędzy. Trochę dlatego, że handel ich nie miał a trochę dlatego, że ich nie chciał ich angażować. Pisałem ci jak trudno było zachować realną wartość kapitału w czasach inflacji. Dlatego obowiązywała zasada, że nie angażuje się własnych pieniędzy. Jak będziesz pracował na kredycie kupieckim (darmowym) to chuj cię obchodzi inflacja. Kupiłeś za 1000, sprzedałeś za 1200 to 200 możesz wydać na dziwki. Jak ten sam towar podrożał na 1300 to sprzedajesz za 1500 i znów masz 200 na przyjemności. Nic nie stracisz - najwyżej mniej zarobisz.
                          W tej samej sytuacji jakbyś kupił za 1000, sprzedał za 1200 a potem kupił za 1200 to dziwki mógłbyś tylko pooglądać w pornosach a i tak byłbyś w plecy. Bo ta sama ilość towaru kosztuje już 1300 czyli niby zarobiłeś (nominalnie) ale kapitał ci się skurczył (realnie). Mogłeś handlować, zawsze z zyskiem, nic nie wydawać na siebie a i tak byłbyś bankrutem. TO ODRÓŻNIA INFLACJĘ OD HIPERINFLACJI.

                          2. Dystrybucja. Temat szerszy.
                          W socjalizmie było prosto. Rozdzielniki, przydziały, plany, duże państwowe czy spółdzielcze sieci odbiorców czyli zero problemów. Ale jebło z dnia na dzień.
                          Zorganizowanie tego na bazie licznych, małych, prywatnych placówek był niemożliwe logistycznie. Pamiętaj - nie ma komputerów, internetu tym bardziej, telefonów komórkowych a i zwykły telefon jest dobrem rzadkim. Nie ma siły - nie masz łączności i narzędzi do przetwarzania informacji - nie stworzysz sensownej logistyki choćbyś się powiesił.
                          Duże firmy produkcyjne radziły sobie tak:
                          a) podpisywały umowy z paroma (dosłownie kilkoma!) odbiorcami, którzy mieli obowiązek brać wszystko. Odbiorcy byli chętni bo mogli wspaniale zarobić, producenci też bo powszechne były transakcje wiązane czyli łączenie dobrych towarów i bubli do wypchnięcia. Taki odbiorca często wysyłał samochód i nie wiedział co przywiezie. A i tak musiał zapłacić za wszystko. Takich odbiorców nazwijmy DH = duży hurt.
                          b) DH zwykle jak miał układ z jednym producentem z danej branży to nie miał z innymi. Więc musiał handlować z DH podwieszonymi pod innych producentów.
                          Zwykle DH nie handlowali z detalem - główne ich obroty to handel z innymi DH. Jednostką sprzedaż nie była 1 sztuka tylko 1 TIR, czasami 1 TIR z przyczepą.
                          Ale jednak towar musiał schodzić niżej i wtedy pojawiał się nowy organizm:
                          c) podhurtownie (PH). To były też hurtownie ale nie miały "dojść" do producentów więc musiały kupować u DH.
                          I kupowały, choć nie na TIR-y. Raczej jeździły zwykłe ciężarówki. Ich głównym odbiorcą był:
                          d) mniejszy podhurt (MPH). Liczna sieć małych gówienek. Towar wozili w najlepszym przypadku Żukami, czasem przyczepy a czasem załadowane do oporu osobówki. Dopiero na końcu pojawiał się:
                          e) detal.

                          W tym całym łańcuchu nie było pieniędzy. DH nie był biedny ale miał aż tyle, reszta podobnie. Ale przede wszystkim nikt nie chciał swoich money wykładać.

                          Pieniądz pojawiał się wtedy jak facet na bazarze kupił butelkę szamponu. Inkasował handel detaliczny, pieniądze szły wyżej aż do poziomu producenta. To wyglądało dokładnie jak rzeka, do której wpadają mniejsze aż ona urośnie i wpadnie do morza.

                          I tu masz proste rozwiązanie - warunkiem uruchomienia całego procesu był kredyt kupiecki od producenta, który był dezagregowany do poziomu detalisty. Żeby ten kredyt był spłacony musiało potrwać. W realu nie widziałem kredytu od producenta krótszego niż 14 dni. Zawsze było od 14 dni do miesiąca. Jeśli producent, taki jak Pollena, dawał 5 dni to nikt z nim nie gadał. Zresztą w filmiku przyznają - HANDEL NIE ZAMAWIA!!!! Nie mówią, że ludzie pokochali brud tylko HANDEL NIE ZAMAWIA!!!

                          Przykład z życia. Sam w tym robiłem przez parę lat. Towar typu FMCG. Jest kilku producentów w Polsce. Weźmy 3 największych.
                          Producent nr 1. Większy niż producenci 2 i 3 razem. Handlował z trzema (tak: trzema!) ludźmi w Polsce. Z nikim innych nie chciał gadać - znałem ludzi, którzy próbowali. Za bramę ich nie wpuścili. Jakie chodziły łapówy możesz sobie wyobrazić.
                          Jednego z tej trójki wybranych znałem. On mnie namówił na wejście w biznes, na szczeblu PH, obiecał dostawy (oczywiście kredyt) itd... Byłem durny to uwierzyłem, potem zakumałem, że byłem potrzebny tylko do rozpychania gówna, które mu producent wciskał (transakcje wiązane). Towar dobry - na którym można było zarobić sprzedawał sam. I sam zarabiał.
                          Producent Nr 2. Też był obstawiony ale nie wiem jak. Potem się rozszczelnił i otworzył własny oddział w Warszawie; potem jeszcze pojawił się dziwny łebek - bez kasy ale podwiązany czyli DH. Z tym łebkiem robiłem świetne interesy bo sprzedawał mi taniej niż sam kupował więc miałem lepiej niżbym kupił u producenta. Dziwne? Nie - znów proste. Łebek brał towar na kredyt 14 dniowy, opierdalał przez 2-3 dni a pieniędzmi grał na giełdzie. Ponoć mu się opłacało. A ja kupowałem dużo i płaciłem gotówką więc do mnie dokładał żeby gdzie indziej zarobić więcej.
                          Producent Nr 3. Najmniejszy więc powiązany tylko z jednym człowiekiem. Tak - jeden facio kupował całą produkcję fabryki. No, prawie całą. Producent nr 3 od czasu do czasu sprzedawał trochę detalistom, chyba dla pozorów. Tego facia znałem nieźle.

                          Akurat poznałem go jak miałem się poddać i uciekać z interesu zanim zbankrutuję. W luźnej rozmowie rzucił dwa zdania, z których wydedukowałem jak to wszystko chodzi. I już było z górki.

                          Nie wiem jak pasuje to do twojej wizji roku 1990 (szczerze: opisuję ci rok 1991- ale od samego stycznia). Możesz mi w ogóle nie wierzyć albo uznać, że sam nie wiem gdzie i jak zarobiłem całkiem niegłupie pieniądze. Twoja sprawa.

                          I żeby ci się nie wydało niespójne co piszę. Najpierw ktoś mnie namówił na interes, o którym nie miałem pojęcia, potem mnie wystawił do wiatru, potem jedna rozmowa uświadomiła mi na jakim świecie żyję i zacząłem zarabiać a jak zarobiłem to miałem za co handlować z tym od giełdy.

                          Nie wiem, czy to sukces czy nie. Zacząłem w marcu, gdzieś na samym początku lipca chciałem uciekać z interesu a w grudniu już nie byłem biedny. Jak podliczyłem, mój żałośnie maleńki kapitalik powiększył się przez pół roku 40 krotnie. Tak - 40 razy więcej i to realnie - bo był zgromadzony w dobrym towarze, który zawsze można było bez problemu sprzedać i zawsze na tym zarobić.
                          Pisałem, że nikt nie chciał pracować na swoich pieniądzach. A ja pracowałem na swoich. Szybko zajarzyłem, że pieniądze to cholernie skuteczna broń tylko trzeba umieć jej używać. Jak się umie to się zarobi sporo więcej niż na cudzych.
                          Tylko trzeba było zapierdalać. Przez parę lat żyłem tylko pracą. Straciłem kontakt z dzieciakiem i nie odzyskałem go do dzisiaj. Bo wszystko kosztuje. Było warto?

                          Skrobię te sentymentalne bzdury tylko po to żebyś pojął jak ważna jest szczegółowa znajomość realiów. Jak nie masz takiej znajomości to całość mądrości możesz sobie wsadzić w Du*ę albo pierdolić, że Balcerowicz uniemożliwił ludziom codzienne mycie ryjka.
                          • damkon Re: Ogarneli ze nie wolno oszczędzać w czasie kry 14.12.20, 21:45
                            Z tym łebkiem robiłem świetne interesy...


                            nie jestem żadnym językowym purystą, ale zauważyłem, że nieco zabawnie używasz słowa: "łebek", ponieważ jest to raczej zdrobnienie od łba, zaś młody chłopak, którego pewnie masz na myśli, to tzw. łepek... smile

                            jaksiepisze.pl/lebek-czy-lepek/
                            • zimna-wodka Re: Ogarneli ze nie wolno oszczędzać w czasie kry 14.12.20, 23:38
                              damkon napisał:

                              > Z tym łebkiem robiłem świetne interesy...
                              >
                              >
                              > nie jestem żadnym językowym purystą, ale zauważyłem, że nieco zabawnie używasz
                              > słowa: "łebek", ponieważ jest to raczej zdrobnienie od łba, zaś młody chłopak,
                              > którego pewnie masz na myśli, to tzw. łepek... smile
                              >
                              > jaksiepisze.pl/lebek-czy-lepek/

                              Terz nie jeztem jenzskowym purystom ale dzięki za sfrucenie ówagi. Żatko órzywam tego słowa ale zafsze mam fontplifości tylko nie hce mi siem sprafdzać. *

                              * forma dedykowana LBS
                          • cojestdoktorku Re: Ogarneli ze nie wolno oszczędzać w czasie kry 15.12.20, 10:34
                            znowu milion tematów uncertain

                            >Uważasz, że jak Pollena nie miała zbytu to oznacza, że ludzie się nie myli. Bo nie mieli za co kupić mydła, >bo Balcerowicz ich wypruł z kasy. W tym samym poście piszesz, że ludzie się myli tylko wrogim mydłem - >niemieckim, które musiało być wielokrotnie droższe.

                            ludzie w PRL dawali z ograniczoną podażą papieru toaletowego, a w poczatkach PRL dawali radę z ograniczoną podażą mydła, (którego brakowalo nie dlatego ze ich nie produkowano ale dlatego ze nie trafiały na rynek)
                            Polleny więc zaczęły upadać a jednoczesnie dzieki hiperinflacji przy sztywnym kursie dolara niemieckie mydła potaniały
                            jak jest inflacja 500% a kurs dolara sztywny to siła nabywcza na niemieckie mydło wzrosła 5 razy w ciągu roku
                            i już Polleny przestały być potrzebne


                            >W handlu nie było pieniędzy. Trochę dlatego, że handel ich nie miał a trochę dlatego, że ich nie chciał ich >angażować.

                            no to jak nie było pieniedzy a nasz geniusz dowalił 432% oprocentowania to dobrze zrobił?
                            no przecież zaorał wszystkich co mieli w danym momencie kredyt, a jednoczesnie spowodował ze nikt juz kredytu nie brał - mądre to było?
                            zniszczył podaż próbując opanować inflację
                            przez zabicie podaży spowodował więc hiperinflację

                            >Zresztą w filmiku przyznają - HANDEL NIE ZAMAWIA!!!! Nie mówią, że ludzie pokochali brud tylko HANDEL >NIE ZAMAWIA!!!

                            a za co miał zamawiać jak im kredyt obrotowy na 400% pociągnęli
                            powtórze, zrób dzisiaj 400% oprocentowania i co handel bedzie zamawiał?
                            wszystko padnie
                            bez względu czy takie stopy dasz w Argentynie, w Polsce, w Japonii czy USA, wszystko padnie w miesiac
                            to była kurka "lobotomia gospodarki" tego nie da sie obronic
                            dziś to pewnie 20% na kredyt zabiłoby te "elastyczne, innowacyjne, efektywne" gospodarki w miesiac
                            w IIIRP dowalono 400% i powiedziano ze gospodarka upadła bo była nieefektywna, a 400% kredyt to nie miał z tym nic wspólnego? zart kurka


                            co do tego czy nasza Pollena wygrałaby konkurencję z drogimi niemcami to nie zauważyłem odpowiedzi
                            ale przecież ją znam, chciałbym tylko byś sobie Ty uświadomił ze nasza gospodarka była w takiej relacji jak niedawno chiny-zachód, na rynku proste produkty zachodnie zostały wyparte przez tańsze chińskie produkty
                            i dokładnie tak samo musiałoby się stać w relacji Polska-Niemcy/Francja gdybyśmy nie zaorali wszystkiego

                            nie byliśmy innowacyjni, nie byliśmy efektywni, ale chińczycy też nie byli

                            p.s. co do Twoich doświadczeń, szanuję, ale to są indywidualne doświadczenia w tamtej rzeczywistosci, które rózni ludzie mieli rózne, a staram się rozmawiać o "makro" uwarunkowaniach które decydowały jaki efekt będzie miała średnia z tych doświadczeń
                            • zimna-wodka Re: Ogarneli ze nie wolno oszczędzać w czasie kry 15.12.20, 12:08
                              cojestdoktorku napisał:


                              > ludzie w PRL dawali z ograniczoną podażą papieru toaletowego, a w poczatkach PR
                              > L dawali radę z ograniczoną podażą mydła, (którego brakowalo nie dlatego ze ich
                              > nie produkowano ale dlatego ze nie trafiały na rynek)

                              Akurat w PRL brakowało papieru bo centralny planista nie uznał Du*y obywatela za priorytet więc go nie produkowano. W początkach III RP nie zauważyłem braku mydła.

                              > Polleny więc zaczęły upadać a jednoczesnie dzieki hiperinflacji przy sztywnym k
                              > ursie dolara niemieckie mydła potaniały

                              To oczywiste. Pytanie tylko czy stały się tańsze od polskich. Może miały gorszą jakość (bo Niemcy oszczędzali na surowcach) a może robocizna była w Niemczech tańsza. Sprawdź na wykresach.


                              > jak jest inflacja 500% a kurs dolara sztywny to siła nabywcza na niemieckie myd
                              > ło wzrosła 5 razy w ciągu roku
                              > i już Polleny przestały być potrzebne

                              j.w.

                              > >W handlu nie było pieniędzy. Trochę dlatego, że handel ich nie miał a troc
                              > hę dlatego, że ich nie chciał ich >angażować.
                              >
                              > no to jak nie było pieniedzy a nasz geniusz dowalił 432% oprocentowania to dobr
                              > ze zrobił?
                              > no przecież zaorał wszystkich co mieli w danym momencie kredyt, a jednoczesnie
                              > spowodował ze nikt juz kredytu nie brał - mądre to było?

                              Kredyty chcieli brać wszyscy bo oprocentowanie było niżej inflacji czyli realnie ujemne. Ale banki dawały tylko wybranym. Nie przesądzam, ale myślę, że duża, państwowa firma miała spore szanse na kredyt.

                              > zniszczył podaż próbując opanować inflację
                              > przez zabicie podaży spowodował więc hiperinflację

                              Balcerowicz nie spowodował hiperinflacji. Ona już była.


                              > a za co miał zamawiać jak im kredyt obrotowy na 400% pociągnęli
                              > powtórze, zrób dzisiaj 400% oprocentowania i co handel bedzie zamawiał?
                              > wszystko padnie

                              Znów masz rację. Przy 400% się nie da. Więc wszystko chodziło na kredycie kupieckim. Oprocentowanie takiego kredytu = zawsze 0 %. Taki co daje kredyt 0% też może sobie poradzić tylko towar musi szybko rotować. Właśnie dlatego duzi podpisywali umowy tylko z paroma ludźmi. Mieli pewny zbyt i pewny dopływ pieniędzy. No i pod stołem było.

                              > bez względu czy takie stopy dasz w Argentynie, w Polsce, w Japonii czy USA, wsz
                              > ystko padnie w miesiac
                              > to była kurka "lobotomia gospodarki" tego nie da sie obronic
                              > dziś to pewnie 20% na kredyt zabiłoby te "elastyczne, innowacyjne, efektywne" g
                              > ospodarki w miesiac
                              > w IIIRP dowalono 400% i powiedziano ze gospodarka upadła bo była nieefektywna,
                              > a 400% kredyt to nie miał z tym nic wspólnego? zart kurka

                              Jeszcze raz - oprocentowanie choć bardzo wysokie było cały czas sporo poniżej inflacji. Tu masz inny problem - co zrobić pieniędzmi. Oprocentowanie depozytów było jeszcze niższe od oprocentowania kredytów (chyba oczywiste), dolar taniał, złota inwestycyjnego praktycznie nie było na rynku (bo nikt nie był tak durny żeby je sprzedawać).

                              > co do tego czy nasza Pollena wygrałaby konkurencję z drogimi niemcami to nie za
                              > uważyłem odpowiedzi

                              Źle patrzyłeś. Wystarczyło dać kredyt kupiecki (oprocentowany 0%) na nie mniej niż 14 dni (a Pollena dawała 5 dni) i zapewnić sobie regularne odbiory wyrobów choćby przez stworzenie małej sieci DH.

                              > ale przecież ją znam, chciałbym tylko byś sobie Ty uświadomił ze nasza gospodar
                              > ka była w takiej relacji jak niedawno chiny-zachód, na rynku proste produkty za
                              > chodnie zostały wyparte przez tańsze chińskie produkty

                              Znów. Polskie mydło wyleciało z rynku bo niemieckie było tańsze. Pewnie dlatego, że Niemcy to był kraj III świata gdzie robocizna jest prawie darmowa a my byliśmy gospodarczym mocarstwem.

                              > i dokładnie tak samo musiałoby się stać w relacji Polska-Niemcy/Francja gdybyśm
                              > y nie zaorali wszystkiego

                              Pewnie tak. Tanie i dobre polskie samochody i telewizory wyparłyby z Niemiec ichnie czyli droższe i niekoniecznie lepsze. Na tym byłby zysk, inwestycje w technologie i teraz my byśmy sprzedawali Ameryce myśliwce 5 generacji.

                              > nie byliśmy innowacyjni, nie byliśmy efektywni, ale chińczycy też nie byli

                              To samo co wyżej. Z małym dodatkiem - przeciętny Polak byłby dzisiaj tak samo zamożny jak przeciętny Chińczyk.

                              > p.s. co do Twoich doświadczeń, szanuję, ale to są indywidualne doświadczenia w
                              > tamtej rzeczywistosci, które rózni ludzie mieli rózne, a staram się rozmawiać o
                              > "makro" uwarunkowaniach które decydowały jaki efekt będzie miała średnia z tyc
                              > h doświadczeń

                              Bo zrobiłem założenie , że w całym segmencie FMCG rządziły takie same reguły. Nie ma różnicy czy obraca się wódą, papierosami czy mydłem.

                              No i nie chciałem uznać twojej wysokiej wiedzy o początkach RP, popartej na pewno osobistymi obserwacjami oraz wyższości intelektualnej. Ani przyznać że nie ma różnicy pomiędzy gospodarką Polski a gospodarką USA .

                              Balcerowicz musi odejść!!!

                              Wesoły Świąd !!!!
                              • cojestdoktorku Re: Ogarneli ze nie wolno oszczędzać w czasie kry 16.12.20, 15:43
                                >Balcerowicz nie spowodował hiperinflacji. Ona już była.

                                sorry ale nie, przyszła od razu razem z tym Panem, tego się nie da zakłamać bo daty i dane wciąż istnieją

                                >Polskie mydło wyleciało z rynku bo niemieckie było tańsze.

                                kpisz i obśmiewasz
                                równie dobrze mozesz napisac ze chińskie mydło jest droższe niz amerykańskie
                                niemcy mieli w tych prostych asortymentach z nami takie szanse jak amerykanie z chińczykami
                                amerykanie zupełnie nie są w stanie wyprodukowac mydła czy cementu i sprzedać go w chinach bo nie są konkurencyjni
                                balcerowicz dokonał wyjątkowego cudu, proste produkty z kraju który jest drogi i ma wysokie koszty robocizny opanowały rynek w kraju który jest tani i ma tanią robociznę !

                                ach, gdyby się go tylko w chinach udało zainstalować to zaraz USA zaczęłoby eksportować mydło i powidło do chin a niewydolny komunistyczny przemysł w chinach by upadł

                                > Tanie i dobre polskie samochody i telewizory wyparłyby z Niemiec

                                no i to są asortymenty którymi niemcy mogli podbić nasz rynek bo były zaawansowane technicznie
                                mydło, cement, ziemniak, szampon, cukier, cegły, jabłka, mięso, meble, deski itd. zawawansowane nie są i nie wymagaja wysokich technologii w zwiazku z tym w normalnym układzie zdobyły by rynki niemieckie - tak jak zresztą zdobywaja dziś mimo ze róznia w cenach jest mniejsza niz wtedy

                                >Balcerowicz musi odejść!!!

                                nie chce mówić ze Leszek to co zrobił to 100% zła, ale Leszek (i większosc jego zwolenników) uważa ze to co zrobił to jest 100% dobra - i to jest najbardziej irytujące, facet nigdy nie przyznał sie do najmniejszego nawet błedu, prawdziwy nieomylny guru, ten kretyn w 2016 twierdził ze deficyt wyniesie 5% PKB z powodu 500+ (skala omyłki w oszacowaniach powoduje ze pozwoliłem sobie na "kretyn")

                                szukam sobie analogii dla tego Pana i znalazłem idealną!
                                ten ponizej to wielki autorytet medyczny a nie ekonomiczny
                                pl.wikipedia.org/wiki/Egas_Moniz
                                leczył wbijajac przez oczodół gwoździa w mózg, taka terapia szokowa
                                pl.wikipedia.org/wiki/Lobotomia
                                nawet Nobla za to leczenie dostał, pacjenci z uszkodzonym mózgiem już byli spokojniejsi (zupełnie jak nasza gospodarka w 1990) co prawda to juz nie byli Ci sami ludzie, co prawda mieli w opór większe problemy niż przed zabiegiem, ale wiele lat musiało upłynąć zanim się niektórzy połapali ze ta metoda to jednak barbarzyństwo
                                Ci ogarnięci chcieli mu więc Nobla odebrać, ale że nie wszyscy ogarnęli iż ta jego lobotomia to okaleczanie ludzi to bronili goscia i obronili, Nobel za wbijanie gwoździa w mózg nadal obowiązuje (tak jak chwała Balcerka)

                                no i Leszek analogicznie powinien dostac Nobla za lobotomię w swoim wykonaniu, nikt mu tej nagrody nie odbierze bo chętnych do obrony znajdzie się wielu
                                  • sendivigius Re: Ogarneli ze nie wolno oszczędzać w czasie kry 16.12.20, 18:22
                                    cojestdoktorku napisał:

                                    > >pl.wikipedia.org/wiki/Egas_Moniz
                                    >
                                    Z tym czlowiekiem jest zasadniczy problem. Nie byl komunistą. I co? Kicha.

                                    A gdyby tak nazywal sie Jegor Monizov - to by byly dopiero komunistyczne zbrodnie.

                                    I jednak ma jakies zaslugi. Mianowicie udowodnil ze punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Podobnie jak Balcerowicz. Wyobrazmy sobie takie "osiagniecia ekonomiczne" jak za Balcerowicza bylyby za Gomulki - oh, ah - specjalna sesja naukowa IPN murowana. A wszystkie Ziemkiewicze, Michalkiewicze i Korwiny dostawaly by orgazmow na stojaco. Idzcie na jutuba. Od filmikow wysmiewajacych PRL az sie roi. Kazdy wie najlepiej. A o Balcerowiczu cisza.
                                • zimna-wodka Re: Ogarneli ze nie wolno oszczędzać w czasie kry 16.12.20, 19:03
                                  cojestdoktorku napisał:


                                  > balcerowicz dokonał wyjątkowego cudu
                                  > szukam sobie analogii dla tego Pana i znalazłem idealną!
                                  > ten ponizej to wielki autorytet medyczny a nie ekonomiczny
                                  > leczył wbijajac przez oczodół gwoździa w mózg, taka terapia szokowa
                                  > nawet Nobla za to leczenie dostał, pacjenci z uszkodzonym mózgiem już byli spok
                                  > ojniejsi
                                  > no i Leszek analogicznie powinien dostac Nobla za lobotomię w swoim wykonaniu,
                                  > nikt mu tej nagrody nie odbierze bo chętnych do obrony znajdzie się wielu

                                  Zawsze ceniłem chłodną i rzeczową analizę. Jesteś mistrzem.

                                  Tak na marginesie:
                                  Najwyższa inflacja wystąpiła w październiku 1990 roku. Plan Balcerowicza powstał we wrześniu ale zaczął działać od listopada tego roku. Pamiętam, bo w listopadzie ogłoszono blokadę płac na poziomie wypłat z października więc kazałem przerabiać listy płac za październik. Nie mów nikomu choć chyba się już przedawniło.
                                • zimna-wodka Re: Ogarneli ze nie wolno oszczędzać w czasie kry 16.12.20, 23:59
                                  Za wikipedią:

                                  Dynamika PKB wybranych krajów, obliczonego według parytetu siły nabywczej – „Groningen Growth and Development Centre”:

                                  Rok Polska Węgry Czechy Rosja Ukraina Białoruś Finlandia
                                  1990 –9,68% –6,67% –1,20% –3,00% –3,60% –1,90% +0,01%
                                  1991 –7,02% –11,90% –11,61% –5,00% –8,70% –1,40% –6,39%
                                  1992 +2,51% –3,06% –0,51% –14,50% –9,90% –9,60% –3,81%
                                  1993 +3,74% –0,58% +0,06% –8,70% –14,20% –7,60% –1,24%
                                  1994 +5,29% +2,95% +2,22% –12,70% –22,90% –11,70% +3,94%
                                  1995 +6,95% +1,49% +5,94% –4,10% –12,20% –10,40% +3,45%
                                  1996 +6,00% +1,32% +4,16% –3,60% –10,00% +2,80% +3,79%
                                  1990–96 +6,61% -16,11% -1,94% -41,94% -58,55% -34,29% -0,75%

                                  Dynamika liczby zatrudnionych w wybranych krajach – „Groningen Growth and Development Centre”:

                                  Okres Polska Węgry Czechy Rosja Ukraina Białoruś Finlandia
                                  1990–96 –15,3% –26,2% –10,2% –12,3% – 8,4% –16,1% –16,4%

                                  Stopa bezrobocia w wybranych krajach:

                                  Rok Polska Węgry Czechy Słowacja Bułgaria Finlandia
                                  1991 12,2% 6,1% 3,8% 9,6% 8,5% 6,6%
                                  1992 14,3% 11,8% 2,6% 10,6% 14,3% 11,7%
                                  1993 16,4% 12,9% 3,2% 13,9% 15,7% 16,3%
                                  1994 16,0% 10,9% 3,2% 14,5% 13,4% 16,6%
                                  1995 14,9% 10,9% 3,1% 14,8% 14,1% 15,4%

                                  Inflacja na koniec roku w wybranych krajach:

                                  Rok Polska Czechy Słowacja Węgry Bułgaria Rumunia
                                  1989 640,0% 1,5% 1,5% 18,9% 10,0% 0,6%
                                  1990 249,0% 18,4% 18,4% 33,4% 72,5% 37,6%
                                  1991 60,4% 52,0% 58,3% 32,2% 339,0% 222,8%
                                  1992 44,3% 12,7% 9,2% 21,6% 79,0% 199,2%
                                  1993 37,6% 18,2% 24,8% 21,1% 64,0% 295,5%
      • sendivigius Re: Ogarneli ze nie wolno oszczędzać w czasie kry 09.12.20, 19:58
        zimna-wodka napisał:

        . Z
        > nienawidzony Balcerowicz musiał zdusić hiperinflację a jak miałby to zrobić wyw
        > alając kolejne puste złotówki na rynek?

        A kto tę inflacje rozpetal? Wlasnie Balcerowicz w 89 lub raczej sejm kontraktowy w ktorym pierwsze skrzypce gral Kuron. Dawano podwyzki wszystkim i wszedzie, a w budzetowce to juz pod korek. W 88 inflacja byla jakas ale nie hiperinflacja. To robota rzadu Mazowieckiego i reszty ekipy. Sam podpalil a potem sam sie chwalil ugaszeniem.

        • herr7 indeksacja 100% 10.12.20, 10:07
          sendivigius napisał:


          > A kto tę inflacje rozpetal? Wlasnie Balcerowicz w 89 lub raczej sejm kontraktow
          > y w ktorym pierwsze skrzypce gral Kuron. Dawano podwyzki wszystkim i wszedzie,
          > a w budzetowce to juz pod korek. W 88 inflacja byla jakas ale nie hiperinflacja
          > . To robota rzadu Mazowieckiego i reszty ekipy. Sam podpalil a potem sam sie ch
          > walil ugaszeniem.


          Podczas rozmów przy Okrągłym Stole strona solidarnościowa domagała się 100% indeksacji pensji, czyli wyrównywania strat związanych z inflacją. Kiedy Solidarność utworzyła rząd to jednym z pierwszych posunięć było odejście od 100% indeksacji. Hiperinflacja i bezrobocie wkrótce pożarły oszczędności ludzi i "nawis inflacyjny" zniknął. "Cud Balcerowicza" polegał na zastosowaniu kuracji, na którą Solidarność się wcześniej nie godziła.
          • sendivigius Re: indeksacja 100% 12.12.20, 10:57
            herr7 napisał:

            > Podczas rozmów przy Okrągłym Stole strona solidarnościowa domagała się 100% ind
            > eksacji pensji, czyli wyrównywania strat związanych z inflacją. Kiedy Solidarno
            > ść utworzyła rząd to jednym z pierwszych posunięć było odejście od 100% indeksa
            > cji. Hiperinflacja i bezrobocie wkrótce pożarły oszczędności ludzi i "nawis inf
            > lacyjny" zniknął. "Cud Balcerowicza" polegał na zastosowaniu kuracji, na którą
            > Solidarność się wcześniej nie godziła.

            Ja mialem wrazenie ze ten Mazowiecki i Balcerowicz to wlasnie byli z Solidarnosci. Choc dzis mowia ze to komuchy.
    • pigeon_shit_dust To bardzo niebezpieczne 09.12.20, 20:04
      Bo prowadzi do dwoch sytuacji, obie tragiczne.
      Jedna to wydawanie na chama pieniedzy na niepotrzebne projekty. Zacznie sie budowanie autostrad donikad , betonowanie plaz i budowa tuneli wzdluz rzek. Wysadzanie dynamitem starego i budowanie dokladie takiego samego nowego, zeby pieniadz krazyl a ludzie dostali zytniej.

      Druga to panstwowe kolchozy w miejsce zabijanych wlasnie masowo malych biznesow. Kombinat z 500 fryzjerami na jednym pietrze, 500 krawcami na drugim i 500 qurwami na 3-cim. Wszystko panstwowe lub z 51% wkladem panstwa.

      Jebac taki swiat.
      • lastboyscout Re: Ile razy można zgłosić i przedyskutować te sa 09.12.20, 22:40
        Wlasnie.
        Gosc jest cienki, klasycznie manipuluje wyrywajac cos z kontekstu i na tym majstruje przy "dowodzie".

        Zauwaz, ze chociaz CoMiJestDoktorze zawsze mowi co nie jest przyczyna, co jest jej zrodlami i czym w ogole jest inflacja.

        Tak naprawde tylko ty potrafilas czuc sens inflacji w najlepszej na tym forum dyskusji na ten temat a nie tylko papugowac jej definicje bez zrozumienia, za co wowczas uchylilem kapelusza.
    • pigeon_shit_dust Zaczyna brakowac dobr na rynku 10.12.20, 02:48
      Chyj tam ze nie ma drzwi, plyt sheetrocka, drewna, gwozdzi czy srub, ale zaczyna brakowac lekow.
      www.yahoo.com/lifestyle/common-prescription-medications-short-supply-covid-19-drug-shortages-190838935.html
      Ratunkiem moze byc wydrukowanie nowych zwalow pieniedzy, co Doktorek? Hehe.
      Na wiosne braknie zarcie i zacznie sie tango Milonga.

      • lastboyscout Re: Zaczyna brakowac dobr na rynku 10.12.20, 03:47
        Zalezy co masz na mysli piszac o zarciu.
        Normalna zywnosc, wszelkie jakosciowe produkty juz dawno drozeja.
        Pasza, wszelkie chinskie smieci wciaz tanieja ale juz dawno nie sa warte swojej ceny wiec praktycznie drozeja.
        Juz leci ale jeszcze niezle poleci dolar az do stanu rownowagi u nas i na swiecie i to SPRAWDZAM bedzie najwazniejsze.
        Podobno mamy pasze, zwana pozywieniem i energie.
        Inni nie.
        Tak wiec tam sie zacznie.
        Trudno to sobie nawet wyobrazic.
        Poniewaz WSZEDZIE nie ma panstwa.
        Wtedy bedziemy WSZYSCY marzyc o stanie jaruzelskim i kartkach sad
      • zimna-wodka Re: Ogarneli ze nie wolno oszczędzać w czasie kry 12.12.20, 22:56
        W zasadzie , towarzyszu sendi, odkurzyłem wątek w innym celu. Ale niech ci...
        Jak już jedziemy wspomnieniami starych pryków to moje osobiste refleksje.
        Dzieciństwo miałem całkiem dostatnie. Ale potem się pojebało i przyszła ostra bieda. Nie z winy ustroju - tak wyszło. A piszę to tylko dlatego, żeby powiedzieć , że wiem jak bieda boli, szczególnie niezasłużona.
        W sumie nie stać mnie było na studia ale się uparłem. Szatan osobiście zawlókł mnie na SGPIS. Przez półtra roku chlałem wódę ale się uczyłem. A potem nie było się czego uczyć a za to poznałem siłę logiki. 3 semestry jakiej takiej wiedzy odpowiednio pocięte i posklejane wystarczyły na pozostałe 5. Książki nie były potrzebne.
        Ale interesowała mnie makroekonomia więc coś zacząłem kombinować o pozostaniu na uczelni. Średnią w końcu miałem, kosiłem nagrody rektorskie za to sklejanie... Partyjny, z którym chlałem powiedział, że kicha. Trzeba było się zapisać do partii najdalej na drugim roku a ja byłem na czwartym. Ta rozmowa doszła do partyjnego wyższego szczebla, z którym też chlałem ale mniej. Powiedział, że jest obejście dla wymogu wczesnego upartyjnienia - mam zorganizować studentów do wykopków, bo sojusz robotniczo-chłopsko-inteligencki. Do kartofli to ja nic nie miałem ale to było w 81 r. więc wymiękłem.
        Po studiach poszedłem do roboty do małej instytucji centralnej. Płaca nędzna ale kusiła mnie ta makroekonomia. Przyklejono mnie do jednej pani, pani - szefowa powiedziała, że mam robić NIC. Potem zajarzyłem, że chcieli dać pani podwyżkę a taryfikator nie pozwalał. Więc z jednoosobowego stanowiska zrobiono wydział, panią kierownikiem wydziału a ja byłem potrzebny tylko po to żeby pani dostała dodatek funkcyjny. Załatwiłem co miałem załatwić, ożeniłem się i w nogi. Trafiłem do firmy polonijnej. Zapierdol nie z tej ziemi ale pensja godna i dużo się uczyłem. Głównie tego, że nie ma rzeczy niemożliwych jak człowiek musi albo bardzo chce.
        Wyjebali mnie z tej firmy bo nie chciałem zrobić tego co mi kazali. Wiedziałem, że wyjebią ale odmówiłem. Potem wyszło że sami uznali swój pomysł za skrajnie idiotyczny (tu: niebezpieczny) ale robotę straciłem. w sumie byli OK dali mi urlop a trakcie tego urlopu urodził mi się bachor. Ja bez roboty, żona też a bachor nienażarty.
        Wizyta w pośredniaku. Tłum ludzi ale wszystko łowcy głów - do złowienia tylko ja. Płacowo generalnie wszystko było podobnie więc wybrałem firmę blisko domu. Na piechotę chodziłem.
        Trafiłem do działu ekonomicznego. Pod ten dział było podwieszone planowanie. Pani od planowania poszła na macierzyński, powiedziała, że swoją wiedzą się z nikim się podzieli bo chce zlecone. Dyrektor się wkurwił i stąd moja obecność. Dostałem biurko z zawartością i prikaz, że plan ma być za trzy miesiące. Jak i po co nie wiedział nikt łącznie z dyrektorem. W biurku były notatki poprzedniczki, jakieś brudnopisy itp. Posiedziałem nad tym trochę, zrobiłem ten plan, przekazałem dalej i pytam co teraz. Teraz nic - plan robi się raz na rok, czasem jakaś korekta. Mam przychodzić i wychodzić punktualnie i znaleźć sobie jakieś zajęcie.
        Gdzieś po miesiącu wzywa mnie dyrektor i mówi, że od jutra będę kierownikiem innego działu. Ja, że w życiu - nie znam, nie umiem, w życiu nikim nie kierowałem i w ogóle. A on, że zostanę jak jak się dowiem ile będę zarabiał - on zna moją sytuację bo od tego są kadry. A w robotę wprowadzi mnie mój bezpośredni szef - jego zastępca. Nie mogłem się nie zgodzić.
        Szybko zorientowałem się, że dostałem fuchę dlatego, że nikt inny nie chciał. Mój poprzednik pożarł się dyrektorem, pierdolnął drzwiami i poszedł zabierając wszystkich ludzi, którzy cokolwiek umieli. Dostałem puste biurka, zwały papierów, paru przygłupów zatrudnionych chuj wie po co i tyle. Mój bezpośredni nadzorca szczerze mi powiedział, że nie jest w stanie mi pomóc bo zajmuje się działalnością partyjną, w wolnych chwilach podpisuje i nie ma zamiaru zmieniać swoich zwyczajów.
        Szkołe dostałem że hej.
        Miałem nadzieję, że wskoczę na jego stołek jak go wypierdolili. Postanowił się pokazać, coś tam zarządził i prawie wysadził w powietrze firmę. A ja znałem robotę i byłem uważany z dobrego. Kicha - nie byłem w partii. Wzięli dupka, który też nic nie umiał ale miał legitymację. Długo się nie pocieszył - wypierdolony triumfalnie wrócił bo wyszło, że ma lepsze chody w partii jak dyrektor.
        Wypierdolony i przywrócony zaczął ze mną wojnę. Miał powód bo otwarcie krytykowałem ten idiotyczny pomysł, nawet dyrektora prosiłem żeby durnia nie słuchał bo wszystko jebnie. Miał prawo mnie nie lubić.
        W końcu załatwił mi pracę w pewnej spółdzielni mieszkaniowej. Spierdalałem po paru miesiącach aż się kurzyło jak zobaczyłem jakie były wałki. Zarząd się nie przejmował - był mocno partyjny i mogli mu skoczyć. A ja wciąż bez przynależności.
        Nowa robota - przyjęta na intuicję. Bieda, syf, kiła mogiła. Ale dyrektor sensowny. Przekonał mnie jeden tekst: "panie, tu są duże pieniądze do wyjęcia, ja tego nie umiem bo jestem inżynierem. Ale tego pan bedziesz - pan zadba o mnie, ja o pana. Nic więcej nie musisz robić"
        No to zadbałem. Akurat weszła ustawa Wilczka, świat się zmienił a ja zacząłem wreszcie bawić się w ekonomię. Nikt mi nie przeszkadzał - warunek był jeden: nie będziemy siedzieć.
        Syf ogarnąłem a potem zmieniłem w pałac. Forsy w firmie było tyle, że nie wiadomo co z nią robić. Ludzie dostawali po trzy podwyżki w miesiącu i wiele innych fruktów. Dyrektor i ja zarabialiśmy po królewsku.
        Nie mogło długo trwać. Raz, że Balcerowicz, dwa, że góra. Góra zaczęła ze mną walczyć. Oczywiście nie bezpośrednio tylko z moim dyrektorem. Wyszedł śmieszny układ - oni mieli władzę ale ja pieniądze. Musieli mnie tolerować bo nie raz i nie dwa ratowałem ich pożyczkami. Ale za to jeszcze bardziej nienawidzili.
        W końcu Balcerowicz swoje zrobił, załoga przestała mnie uwielbiać bo skończył się nieustanne podwyżki, góra przestała potrzebować naszych pieniędzy i trzeba było spierdalać. I to zrobiliśmy, dyrektor i ja. Każdy w inną stronę ale każdy na swoje.

        Przez 40 lat mojego życia największym marzeniem było mieć mieszkanie większe niż jednopokojowe. Żeby nie żyć w kuchni kiedy bachor śpi. Dokąd nie poszedłem na swoje nie bylo najmniejszych szans na realizację tego marzenia. A teraz mam 120 m na ponoć eleganckim osiedlu i nigdy w życiu nic nie ukradłem.

        Podsumowanie.
        W moim przypadku socjalizm dawał stabilizację ale nie dawał szans rozwoju. Co byś nie robił, jakbyś się nie starał stałeś w miejscu. Kapitalizm na odwrót.
        Dla was, towarzyszu, ważna jest stabilizacja i brzuszek w miarę pełny. A ja wolałem iść do przodu, być sytym i jeszcze móc się podzielić z kimś kto miał mniej fartu niż ja.

        Patrzymy na to samo ale różne rzeczy widzimy. I nie będzie inaczej.
          • zimna-wodka Re: Ogarneli ze nie wolno oszczędzać w czasie kry 13.12.20, 12:25
            dorota_333 napisała:

            > Krótko sie wtrącę między wódke a zakąskę: ciekawy post. Człowiek sobie uświadam
            > ia pewne rzeczy (relatywizuje). I już nie przeszkadzam.
            >
            > Myśle zresztą, ze dla Twojego pokolenia takie doświadczenie jest powszechne (z
            > wariantami, np. ktoś pracował na państwowym, które upadło).

            Nie powinienem pisać takich rzeczy bo to za bardzo osobiste. Ale trudno, stało się.
            Moje pokolenie nie było wrogiem socjalizmu. Nawet jak nasi rodzice byli to nikt z nami nie gadał bo się bali. Za to byliśmy, od pierwszych dni życia, zanurzeni w gęstym sosie propagandy a innego świata nie znaliśmy. Ja, w swoim czasie, za socjalizm dałbym się pokroić.
            A po wejściu w dorosłe życie to się zmieniało. Wielu z nas miało aspiracje, chciało iść do przodu, a co gorsza zależało nam na efektach naszej roboty. Trochę dla siebie a trochę dla wspaniałego ustroju i świetlanej wspólnej przyszłości. A wtedy ustrój łamał nam kręgosłupy i pałą wbijał do głów naczelną i wszechwładną zasadę - "nie wychylaj się". To nie był tylko mój problem ale powszechny.
            Dla mnie symbolem socjalizmu nie jest 56 czy 70 rok, nie morderstwa sądowe tylko Karpiński. Ponoć genialny polski inżynier, którego ustrój zmusił do pierdolnięcia wszystkiego i zajęcia się hodowlą świń gdzieś pod Olsztynem.
            Nie potrafię ocenić na ile takie "nie wychylaj się" zaważyło na poziomie gospodarki. Tego nawet doktorek nie znajdzie na swoim wykresie.

            Byłem wielkim wrogiem Balcerowicza bo rozpierdolił moją robotę.* Ten syf, który zamieniłem w pałac. Bo "sukces" był wynikiem kombinowania, znalezienia ścieżki w tej grze w ekonomię, która dopiero zaczynała istnieć. Ale sytuacja była dynamiczna. Pomysły się świetnie sprawdzały w tamtej rzeczywistości ale ona się zmieniała, normalniała. A w normalnej rzeczywistości trzeba było myśleć ale przede wszystkim rzetelnie i dobrze pracować. Stworzyłem wszelkie podstawy: park maszynowy, fachowcy, zamówienia. A przyszedł Balcerowicz, zablokował mi płace, nie mogłem przyjąć nowych ludzi a starzy uciekali do prywaciarza, którego Balcerowicz nie ruszał.
            Owszem, góra mnie nie lubiła, ludzie przestali lubić bo nie mogłem utrzymać poziomu ich realnych zarobków. Ale też miałem po prostu dosyć.

            Sporo później zrozumiałem, że nie było innego wyjścia. To była brutalna terapia, bardzo bolesna ale niezbędna. Jak obcięcie ręki zżeranej przez gangrenę.

            I tyle.

            *Wynikałoby z tych wywodów, że wszystko zrobiłem sam. To oczywiście nieprawda - udało mi się stworzyć mały zespół nawiedzonych, podobnych do mnie. Ale wszystkie pomysły były moje. A oni je perfekcyjnie realizowali - bez nich nic by się nie udało.
            • damkon Re: Ogarneli ze nie wolno oszczędzać w czasie kry 13.12.20, 21:01
              Widzę Zimny, że dałeś się wciągnąć w dyskusję na temat transformacji ustrojowej w Polsce z doktorkiem i LBS-em... smile

              jeden jest znakomitym ekonomistą z zakresu przemian ustrojowych, zaś drugi wybitnym ekspertem od gospodarek w okresach transformacji i jednocześnie cenionym biografem Balcerowicza...

              i jeszcze Sendi dla pikanterii...

              szczerze gratuluję odwagi i życzę miłej i owocnej dyskusji... smile
              • zimna-wodka Re: Ogarneli ze nie wolno oszczędzać w czasie kry 13.12.20, 21:47
                Bo to jest tak. Po pierwsze temat trochę zainteresował dorotę. A z innych jej wpisów wynika, że gówno wie o tamtych czasach. Nie jej wina - skąd ma wiedzieć. W końcu z tabelek i wykresów wszystkiego nie wyczyta. A to co gadają teraz na ten temat to głównie propaganda, niezależnie od tego kto gada. Znajomość historii kształci ale jeszcze bardziej rozwija zrozumienie historii.

                Doktorka też lubię. Bo facet potrafi myśleć pod prąd a to cenne. Próbuję go przekonać, że niezgodność jego teorii z faktami niekoniecznie źle świadczy o faktach. A już próba tworzenia faktów na podstawie teorii to ...
                Ale łebek kombinuje i szuka. To dobrze o nim świadczy.

                Sendi to świadek procesów, których ja faktycznie nie widziałem a co innego widzieć a co innego wiedzieć, że są. Jak nie marudzi o wyższości .... to potrafi być inspirujący.

                LBS to temat którego nie ma.

                A tak w ogóle to jestem ciekaw twojego osądu. Ni cholery nie wydedukowałem twojego wieku więc nie wiem co znasz z opowiadań a co z autopsji. Tym niemniej my, lewacy, powinniśmy trzymać się razem bo LBSopodobni opanują świat i ludzkość udusi się własną głupotą.
                • dorota_333 Re: Ogarneli ze nie wolno oszczędzać w czasie kry 13.12.20, 21:53
                  > A z innych jej wpisów wynika, że gówno wie o tamtych czasach.

                  Po pierwsze nieprawda, a po drugie nieprawda smile Aż tak mało to nie.

                  Ale jedno musze przyznać - żyłam wtedy pod kloszem i nie doceniałam warunków, w jakich rodzice wykuwali swój (i mój) los. No i przy okazji inne muszę przyznać: z tej dyskusji dowiaduję się naprawdę sporo, więc Damkonie: nie masz racji. Słuszna i zbawienna ta dyskusja.
                • damkon Re: Ogarneli ze nie wolno oszczędzać w czasie kry 14.12.20, 21:30
                  A tak w ogóle to jestem ciekaw twojego osądu. Ni cholery nie wydedukowałem twojego wieku więc nie wiem co znasz z opowiadań a co z autopsji. Tym niemniej my, lewacy, powinniśmy trzymać się razem bo LBSopodobni opanują świat i ludzkość udusi się własną głupotą.

                  to oczywiście żadna tajemnica, co do mojego wieku, to jestem tuż, tuż przed pięćdziesiątką... smile

                  temat reform wolnorynkowych i przemian systemowych w Polsce był na tym forum dość często dyskutowany, jednak kilkanaście lat temu...

                  Jeśli chodzi o moje poglądy, to zawsze twierdziłem, że wówczas nikt nie był w Polsce lepiej przygotowany od Balcerowicza do przeprowadzenia tych reform i to zarówno od strony merytorycznej, jak również pod względem charakterologicznym...
                  • zimna-wodka Re: Ogarneli ze nie wolno oszczędzać w czasie kry 14.12.20, 23:52
                    damkon napisał:


                    > Jeśli chodzi o moje poglądy, to zawsze twierdziłem, że wówczas nikt nie był w P
                    > olsce lepiej przygotowany od Balcerowicza do przeprowadzenia tych reform i to z
                    > arówno od strony merytorycznej, jak również pod względem charakterologicznym...

                    Balcerowicz, Kołodko, Belka to byli ludzie z przyzwoitym wykształceniem z dobytym zagranicą. Partia ich wysyłała bo jednak chciała mieć paru ekonomistów.
                    Więc wielkiego wyboru nie było.

                    P.S. W czasach studenckich miałem napisać jakiś referat i natrafiłem na artykuł Kołodki o tym, że rozwój gospodarki socjalistycznej ma charakter cykliczny czyli taka sinusoida jak w kapitalizmie. I szczęka mi opadła bo cały czas uczono mnie, że gospodarka socjalistyczna rozwija się równomiernie (czyli nie - cyklicznie) i na tym polega jej główna przewaga nad kapitalizmem.
                • lastboyscout Re: Ogarneli ze nie wolno oszczędzać w czasie kry 14.12.20, 22:46

                  Tym niemniej my, lewacy, powinniśmy trzymać się razem

                  Bezapelacyjnie !
                  Z tym, ze razem czy osobno jestescie zbyt glupi, tchorzliwi i slabi na OstatniegoTakiegoHarcerzyka wink

                  Proletariusze wszystkich krajow laczcie sie !
                  Bo demokracja wedlug tepego lewactwa jest tylko wtedy, gdy to Niemcy mowia im jak patrIDIOCI maja myslec.
                  He, he ! smile

                  P.S.
                  Pozdrowienia dla twojego ... hmmm... bachora.
                  No i ten porywajacy ZYC-iorys opisany przepiekna polszczyzna , taki hmmm ... elitarny ! wink


          • cojestdoktorku Re: Ogarneli ze nie wolno oszczędzać w czasie kry 13.12.20, 15:53
            skąd jesteś Dorota? albo z jakiego dużego miasta? zimny już pamiętam ze z warszawy, moze Ty tez?
            spójrz na to:
            https://lh3.googleusercontent.com/proxy/ZBEyUz-Ep7n7wS3sPqy60ub4O5qFlvaEW9JeaWwMl6oUT8k7X2eudTZlJhRBeBgD-uzD5gnlH0yhK_qEF1uzUE0
            wykres pokazuje ze mieszkańcu kilku dużych miast nie znają życia w Polsce, więc dlatego oni mogą myśleć ze plan Balcerowicza sie udał, skoro u nich PKB na mieszkańca to 11tys, no to się udał
            ale w reszcie kraju jest inaczej
            średnie miasta to 3-4tys PKB czyli ponad dwa razy mniej
            a wioski to pewnie 2-3tys czyli i pięc razy mniej

            tak jak IIRP dbałą tylko o miasta i nieliczne ośrodki przemysłowe (a i tak chu...wo) to wychodziło,
            komuchy za PRL-u dbały o to by w każdej pipidówie był zakład i jakas praca,
            jak nadejszła IIRP to dbała tylko o warszawe i ewentualnie Kraków, Poznań, Gdańsk (np Szczecin sie nie załapał) a wieś i małe miejscowości przeznaczono do zaorania
            dopiweo wejscie do UE znów spowodowało zmniejszanie nierównosci, to juz nie chodzi o pieniadze z Unii, ale o to ze one trafiaja równiez na wies i da małych miast
            plan Balcerowicza tą wieś i małe miasta orał oraz dodatkowo zrywał połaczenia komunikacyjne między prowincją a miastami dużymi
            z zimnym tego nie doswiadczyliście więc tego do wiadomosci nie przyjmujecie,no bo w Warszawie było ok prawie od poczatku i to wpływa na wasze sympatie polityczne
            mi się ogólne powiodło, można powiedzieć ze jestem beneficjentem systemu, ale kilka kilka osób z mojej klasy podstawowej została tzw. patologią, a połowa cienko przędzie do dziś - to wpływa na moje sympatie polityczne/gospodarcze
            i śmiem twierdzić ze w zwiazku z tym mój obraz rzeczywistosci jest o wiele pełniejszy
            • dorota_333 Re: Ogarneli ze nie wolno oszczędzać w czasie kry 14.12.20, 19:41
              Z Górnego Śląska. Więc dodatkowo widziałam przemiany w górnictwie i to wszystko, co się z tym wiązało społecznie. Ale obserwowałam to "z dystansu". Żadnej rodziny na Śląsku, żadnych znajomych górników.

              Nie sposób uniknąć w takiej dyskusji spojrzenia czysto subiektywnego. Oboje moi rodzice (oboje pracujący) przeszli transformację doskonale. Nawet musze powiedzieć, że miałam wtedy poczucie powrotu do normalności. O co chodzi? Otóż wcześniej obserwowałam absurdy socjalizmu, np. to, że rodzice kupowali dobra rzadkie od górników po paskarskich cenach - górnicy mieli na różne rzeczy przydziały, etc.

              Po 1990 ja miałam głębokie przekonanie, że wraca normalność: wreszcie, jak w normalnym kraju, inteligenci zarabiają więcej niż robotnicy. Że po prostu rzeczywistość wraca ze stania na głowie na stanie na nogach.

              No i mam takie przekonanie również obecnie.

        • sendivigius Re: Ogarneli ze nie wolno oszczędzać w czasie kry 13.12.20, 11:41
          zimna-wodka napisał:

          > Podsumowanie.
          > W moim przypadku socjalizm dawał stabilizację ale nie dawał szans rozwoju. Co b
          > yś nie robił, jakbyś się nie starał stałeś w miejscu. Kapitalizm na odwrót.
          > Dla was, towarzyszu, ważna jest stabilizacja i brzuszek w miarę pełny. A ja wol
          > ałem iść do przodu, być sytym i jeszcze móc się podzielić z kimś kto miał mniej
          > fartu niż ja.
          >
          > Patrzymy na to samo ale różne rzeczy widzimy. I nie będzie inaczej.



          Takich jak ja jest duzo wiecej niz takich jak ty.

          Gdy ja wybieralem studia, to jeszcze "Polska rosla w siłę a ludzie żyli dostatniej". Rozwazajac rozne rozniste scenariusze myslano tak. Jak juz nic nie wyjdzie to jade na jakas wielka budowa socjalizmu. Dadza pewna robote, lepsze zarobki i szybko albo wrecz zaraz mieszkanie w bloku. I jakos zyję. To bylo minimum ponizej ktorego spaść sie nie dalo. Pamietam jak kiedys przyjechali z KGHMu (tak, tak!), namawiali na stypendia fundowane. Nikt nie chcial brac. Bo co oni? Jakies Polkowice?

          Nikomu, ale to absolutnie nikomu nie przychodzilo do glowy ze bedzie bezrobocie, ze ludzie beda zebrac i wchodzic do dupy o jakakolwiek posade, ze beda bezdomni nocujacy po smietnikach, ze menele ktorzy byli w zaniku nagle sie rozmnoza jak kroliki w Australii, ze ludzi nie bedzie stac zaplacic za mieszkanie i prad, ze beda lumpexy i szmatexy, noclegownie dla bezdomnych, ze inzynier bedzie sprzedawal parowki i w ogole sie cieszyl ze ma za co zyc... i tu moglbym dlugo i bogato o tym jak kraj cofnal sie o dwa albo trzy pokolenia.

          To wszystko spowodowal plan Balcerowicza. Wiec widzimy co innego.

          Idzie zasadniczo o to ze tego wcale byc nie musialo. Oczywiscie, formula owczesnej gospodarki sie wyczerpywala i nadawala do zmian. Tu sie nie spieramy. Wyczerpywala sie tez formula polityczna skrojona na lata 40-te. Tym niemniej uwazam ze to co nastapilo po 89 bylo wynikiem politycznego i ekonomicznego partactwa, nieudolnosci i zadufania w sobie owczesnych elit, ktore cala swoja legitymacje czerpaly z poparcia pewnej ambasady. Podobnie, choc z innej ambasady, jak ci w 46.

          W ostatecznym wiec rachunku, co bysmy nie uwazali powinnismy patrzec w lustro i tam szukac winnych, gdy ktos ma jakies pretensje do rzeczywistosci.


    • cojestdoktorku Re: Ogarneli ze nie wolno oszczędzać w czasie kry 01.01.21, 13:33
      "Warto zrozumieć rozmach przeprowadzanej przez opisywane banki centralne operacji monetarnej. Otóż suma wszystkich aktywów pięciu najważniejszych banków centralnych liczyła na początku 2020 roku ok. 16 bilionów dolarów amerykańskich. Z kolei na koniec tego roku powinna ona przekroczyć próg 25 bilionów dolarów. "

      www.obserwatorfinansowy.pl/bez-kategorii/rotator/ten-straszny-2020-r-widziany-z-perspektywy-polityki-pienieznej/

      w rok główne banki centralne zwiększyły podaż pieniedza o ponad 50% i drukują dalej, dodruk bezprecedensowy w historii, wielu pewnie przerażonych ze teraz będzie hiperinflacja w 2021
      ale nie, nie będzie smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka