Dodaj do ulubionych

Świadomość społeczna a zaraza

26.03.21, 03:34
Robię doświadczonka. Pytam obce osoby czy kojarzą im się z czymś słowa "Plaquenil, Viregyt, Iwermektyna". Parę przepytałem, w tym zatrudnione w placówkach leczniczych.
Nikomu z niczym.

W takim razie przerażenie wśród ludzi staje się zrozumiałe.
Bronię się przed zarażeniem znaną wirusówką, a jeżeli na mnie padnie kładę się w domu na kwarantannie i piję ciepłą wodę z miodem. Albo objawów nie będzie, albo przyjadą ludzie w karetce, zabiorą do szpitala gdzie albo dostanę preparat z osocza ozdrowieńców albo rurę w płuca i może przeżyję.

Czemu brak informacji o sposobach leczenia jest tak powszechny?
Nawet mafijne medja nie chcą krytykować rządu z tego powodu.
Tylko szczepienia.

To jest nie w porządku. W sytuacji powszechnego zagrożenia życia interwencja polityków w przewlekłe procedury medyczne powinna się dokonać. Dokonała się, jeżeli idzie o szczepionki. Skrócono okresy badań klinicznych.
Leczenie pozostawiono bez interwencji.

Mam wrażenie, że rząd Prawa i Sprawiedliwości się zmienił. Postępuje inaczej niż by działał w 2015 r.
Dyskusji nie ma na ten temat żadnej. Są pojedyńcze artykuły. Nikt nie pyta władzy o leczenie Kowidu.
Władza mówi wyłącznie o zapobieganiu. Powiela zdania swoich ekspertów. Jeżeli wśród nich są jakieś dyskusje na ten temat to starannie ukryte.

Jakieś pomysły na zmianę tego stanu?

*

U. E. musi zostać zakończona.
Wcześniej opłaca się i warto, żeby Polska z tego wyszła.
Obserwuj wątek
    • zimna-wodka Re: Świadomość społeczna a zaraza 26.03.21, 12:28
      Metod jest kilka. p. pisKur:
      1. Można zmienić wladzę. Ale władza się nie zgodzi bo "Kasa! Władza! Posady!" No i perspektywy byle jakie.
      2. Można przejąć "mafijne" media i odmafijnić czyli upisić. Lud poczuje się szczęśliwy bo dostanie jednolity przekaz dnia o tym, jak mu dobrze i komu to zawdzięcza. Powszechna euforia wyprze strach.
      3. Można zacząć rozmawiać z ludźmi. Ale jak, skoro wszystko co władza ma do powiedzenia mieści się w kategorii "przez łostatnie łosiem lat...." (teraz niby zastąpione "a co by było jakby rządziło peło? Na pewno byłoby gorzej") ale sens taki sam.

      Dyskusji z tą władzą nie ma, nie było i nie będzie. Władza nie chce, nie umie i nie chce sie nauczyć.

      Władza nie będzie dyskutować z najgorszym sortem bo najgorszy sort na to nie zasługuje. Czyli ca 70% społeczeństwa.
      Władza nie będzie dyskutować z lepszym sortem (ca 30% społeczeństwa) bo lepszy sort nie potrzebuje dyskusji - kocha ją bezgranicznie i bezwarunkowo. PisKur najlepszym przykładem.

      Relacja z wczoraj (tak, z Warszawy):

      1. Pacjent zapisany na szczepienie na 9:00. Przed szpitalem dziki tłum. Bo wszyscy zaproszeni na 9:00. Ale szczepień nie ma. Tłum się wkurwia ale nikt nie wychodzi powiedzieć co i jak. Tłum wezwał policję ta do szpitala. W końcu wyszła przestraszona pani i zapodała, że już niedługo. Zaczęli szczepić o 11:00.

      2. Pacjent z podejrzeniem korony, skierowany na test. Test wykonany a pacjent stawia się w przychodni co 2 godziny z pytaniem czy jest wynik. Osobiście.
      • zimna-wodka Re: Świadomość społeczna a zaraza 26.03.21, 12:46
        Ot, przykład durnot jakie opowiada Pinokio:

        Przypomnijmy sobie jeszcze raz, co opozycja w sytuacji służby zdrowia proponowała – komercjalizację. A czy służba prywatna dzisiaj – wobec której mam najwyższy szacunek oczywiście także – ratuje zdrowie i życie pacjentów COVID-19? Czy słyszymy o tym, że jakieś wielkie szpitale prywatne są otwarte i właśnie zamieniane na (szpitale) dla pacjentów leczonych na COVID-19?

        Jak wyjaśnił, „nie jest to zapowiedź nacjonalizacji”, ale „przypomnienie planu PO wobec służby zdrowia”.

        Ten plan zakładał daleko idącą komercjalizację i prywatyzację. A teraz wszystkich obywateli warto poprosić o zastanowienie się, jak wyglądałaby walka z COVID-19, gdyby znaczna część albo większość służby zdrowia właśnie znajdowała się poza domeną państwową? Widzimy już, że nawet w niektórych przypadkach, kiedy mogła pomoc być udzielana, tej pomocy nie udzielano m.in. dlatego, że inne są priorytety, w inny sposób patrzy służba zdrowia prywatna na powszechny problem, jakim jest epidemia, a w inny sposób patrzą na to jednostki państwowe, publiczne i oczywiście również samorządowe


        Tym się zajmuje Pinokio. Tak, peło było gorsze i trzeba o tym mówić zawsze, wszędzie i przy każdej okazji. Albo i bez okazji. Walka z wirusem rzecz ważna ale ważniejsza walka z peło.

        I nawet pierdolić można od rzeczy.

        PANIE PINOKIO. CAŁĄ PAŃSTWOWĄ SŁUŻBĘ ZDROWIA PRZEKIEROWAŁ PAN NA KORONĘ. SŁUŻBA ZDOWIA PRYWATNA TO OSTATNIA NADZIEJA DLA CHORYCH NA COKOLWIEK INNEGO. I NIE PLUJ NA PRYWACIARZY BO ONI WCHODZĄ TAM GDZIE PAN NIE DAJESZ RADY.

        PS. Np ja. Powinny być badania - nie ma. Czekam 1,5 roku. Pewnie trzeba będzie prywatnie. Pewnie potrzebny będzie zabieg - też prywatnie. Na razie czekam bo nie chce mi się wywalić 20 koła w sytuacji kiedy od 40 lat płacę po to żeby nie wywalać. Ale JA wywalę jak będę musiał. Bo mam. Co zrobią ci, dla których 20 koła to roczna emerytura? Może pożyczą w Providencie. Ale przynajmniej mają szansę.
        • dorota_333 To jest zapowiedź upaństwowienia szpitali samorząd 26.03.21, 12:57
          ... samorządowych.

          PiS działa jak bandzior: korzystając z choroby mieszkańców okrada im dom. Teraz mają pretekst do ograbienia samorządów. I skorzystają z niego.

          Każdy pretekst dobry do 1. rozszerzenia władzy i 2. do kradzieży. Na nowej organizacji służby zdrowia upasą się setki, tysiące krewnych i znajomych, będzie ogromna liczba nowych posad do wzięcia. A jaka będzie ta nowa służba zdrowia? Taka jak w PRL, centralnie sterowane wszystko.

          Kurwa, nie chce mi się już gadać o tym. Trzeba będzie to bandyckie kurewstwo zdelegalizować i osądzić.

      • pepe49 gdy wiadomo, że choroba jest wyleczalna 27.03.21, 11:48
        Jak zwykle wątek Państwo we dwójkę rozbiliście wypowiedziami na temat złego PiS; postaram go się wznowić gdzie indziej. Odpowiadam na to, co dotyka tematu.


        P. z-w:

        "Relacja z wczoraj (tak, z Warszawy):

        1. Pacjent zapisany na szczepienie na 9:00. Przed szpitalem dziki tłum. Bo wszyscy zaproszeni na 9:00. Ale szczepień nie ma. Tłum się wkurwia ale nikt nie wychodzi powiedzieć co i jak. Tłum wezwał policję ta do szpitala. W końcu wyszła przestraszona pani i zapodała, że już niedługo. Zaczęli szczepić o 11:00.

        2. Pacjent z podejrzeniem korony, skierowany na test. Test wykonany a pacjent stawia się w przychodni co 2 godziny z pytaniem czy jest wynik. Osobiście.

        ...

        Np ja. Powinny być badania - nie ma. Czekam 1,5 roku. Pewnie trzeba będzie prywatnie. Pewnie potrzebny będzie zabieg - też prywatnie. Na razie czekam bo nie chce mi się wywalić 20 koła w sytuacji kiedy od 40 lat płacę po to żeby nie wywalać."


        ***

        Proszę sobie przyłożyć do opisanej Pańskiej sytuacji wiedzę, że mamy do czynienia z chorobą stosunkowo łatwo wyleczalną.

        Ad. 2.
        W końcu dostaje Pan wynik; jeżeli choroba, lekarz wybiera z dostępnych specyfików i przepisuje Panu odpowiedni. Jeżeli nie ma Pan uszkodzonego układu odpornościowego za 3 dni jest Pan zdrowy.

        Ad. badań.
        Lekarz, który wpadł na pomysł, że leczenie preparatami z amantydyną działa, utrzymywał swoją przychodnię w trybie przedkowidowym do końca grudnia. W tym czasie z około stu osób personelu i firm współdziałających przechorowało kilkadziesiąt osób, z czego jedna trafiła do szpitala i wróciła wyleczona. Nie wiem co po grudniu, bo opowieść lekarza dla pani Doroty Łosiewicz, zapisana w tygodniku "Sieci", którą tutaj wcześniej przytaczałem, zawierała relację z tego czasu.

        Moja pretensja do rządu jest taka sama jak Pańska, w tym wypadku. Pański zabieg powinien odbyć się z niewielkim opóźnieniem. Dlatego z opóźnieniem, bo jakiś czas powinien zejść na otrząśnienie się z szoku i przyswojeniu wiedzy o działaniu m. in. chlorochiny i amantydyny.


        Ad. 1.

        Organizacja pracy w tym szpitalu jest zła. Podobnie jak w przychodni z 2. Powinni mówić kiedy przychodzić.

        Być może, że organizacja pracy stowarzyszenia lekarzy jest zła. Powinna zawierać procedurę postępowania w wypadku wystąpienia epidemji groźnej choroby, która procedura zawierałaby możliwość stosowania starych leków w nowych zastosowaniach bez czekania.

        Lekarz, który zauważył przeciwkowidowe działanie amantydyny zainicjował procedurę rozpoczęcia badań wiosną 2020. Badania ruszyły w grudniu, po wyleczeniu amantydyną pana wiceministra Warchoła.


        *


        U. E.

        .
        • zimna-wodka Re: gdy wiadomo, że choroba jest wyleczalna 27.03.21, 19:35
          pepe49 napisał:


          > Ad. 2.
          > W końcu dostaje Pan wynik; jeżeli choroba, lekarz wybiera z dostępnych specyfik
          > ów i przepisuje Panu odpowiedni. Jeżeli nie ma Pan uszkodzonego układu odpornoś
          > ciowego za 3 dni jest Pan zdrowy.

          PisKur nie pojął. Normalne. A chodziło o to, że człowiek podejrzany o wirusa łazi bez opamiętania i w dupie ma zarażanie innych. Łazi do przychodni, gdzie raczej silni i zdrowi nie trafiają. Łazi bo nie chce czekć na telefon.


          > Moja pretensja do rządu jest taka sama jak Pańska, w tym wypadku. Pański zabieg
          > powinien odbyć się z niewielkim opóźnieniem. Dlatego z opóźnieniem, bo jakiś c
          > zas powinien zejść na otrząśnienie się z szoku i przyswojeniu wiedzy o działani
          > u m. in. chlorochiny i amantydyny.

          A ja mam w dupie amantadynę. Mam nowotwór, który trzeba regularnie badać i wycinać to co urosło. Póki jest niezłośliwe. Badanie przyjemne nie jest; wycięcie to praktycznie zabieg bo 3 dni w szpitalu.
          Banał, ale nie ma i nie będzie. Jak zdechnę na raka a nie na covid to statystyk nie popsuję.



          > Lekarz, który zauważył przeciwkowidowe działanie amantydyny zainicjował procedu
          > rę rozpoczęcia badań wiosną 2020. Badania ruszyły w grudniu, po wyleczeniu aman
          > tydyną pana wiceministra Warchoła.
    • dorota_333 Gówniana władza wpuściła do kraju 26.03.21, 13:07
      ... kilkadziesiąt tysięcy osób z GB, tuż przed świętami bożego narodzenia. NIE TESTOWANO ich, bo "byłby hejt":
      tvn24.pl/polska/stanislaw-karczewski-o-mozliwym-hejcie-z-powodu-testowania-polakow-wracajacych-w-grudniu-z-wielkiej-brytanii-komentarze-opozycji-5053355


      Specjalnie po tych ludzi wysyłano największe dostępne samoloty, dreamlinery lotowskie. Żeby jak najwięcej przybyło do kraju z GB, gdzie już szalała odmiana brytyjska koronawirusa.

      Czy to jest brak wyobraźni gównianej władzy, czy to jest celowe działanie? Tak tylko pytam.

      Jeśli myślą, że nikt tego nie rozliczy, to się mylą.
      • zimna-wodka Re: Gówniana władza wpuściła do kraju 26.03.21, 14:37
        dorota_333 napisała:


        > Specjalnie po tych ludzi wysyłano największe dostępne samoloty, dreamlinery lot
        > owskie. Żeby jak najwięcej przybyło do kraju z GB, gdzie już szalała odmiana br
        > ytyjska koronawirusa.
        >
        > Czy to jest brak wyobraźni gównianej władzy, czy to jest celowe działanie? Tak
        > tylko pytam.

        Jak najbardziej celowe działanie. Waaadza pomogła rodakom a to pijarowo ważne. Były sukcesy (które to już bo się pogubiłem?). Może należałoby pogadać z Angolami o pomysłach na rozwiązanie problemu. Bo problem faktycznie był. Ale po co. To byłoby stanowczo mniej nośne. Pijarowo, rzecz jasna.
    • dorota_333 Czy ja śnię?? uszczypnijcie mnie 26.03.21, 14:54
      Czy TO sie dzieje naprawdę?

      www.onet.pl/styl-zycia/onetkobieta/biskup-dec-o-otwartych-kosciolach-nonsensem-jest-w-okresie-epidemii-zamykanie-zrodla/5mtdswf,2b83378a


      "Źródło uzdrowień duchowych i fizycznych" - O, KURWAAAAA

      (to był przeciągły jęk, jakby kto pytał).
      • zimna-wodka Re: Czy ja śnię?? uszczypnijcie mnie 26.03.21, 16:11
        To tak piękne, że warto wskazać źródło najpewniejsze z pewnych:
        www.radiomaryja.pl/informacje/nasz-dziennik-nie-zamykajcie-kosciolow-ks-bp-i-dec-eucharystia-jest-najcenniejszym-skarbem-jaki-mamy-na-ziemi-w-pelni-mozemy-w-niej-uczestniczyc-jedynie-we-wspolnocie-kosciola/
        Dla niecierpliwych cytaty
        – Przyjrzyjmy się dotychczasowej historii świata. Gdy dochodziło do strasznych epidemii, a ludzie masowo umierali, to żadna władza – nigdy – nie zdecydowała się na zamknięcie świątyń. To były te miejsca, gdzie ludzie wierzący szukali ratunku i gdzie go znajdowali. Na kolanach błagano Miłosierdzie Boże o oddalenie zagrożenia. Teraz próbuje się nam wmówić, że świątynie są niebezpieczne dla naszego zdrowia – zauważa ks. bp Ignacy Dec.


        Setki tysięcy ludzi w Polsce nie może od ponad roku uczestniczyć we Mszy św. z racji obostrzeń. Głód Eucharystii jest ogromny – zauważa ks. bp Ignacy Dec w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”. Jak mówi, liczy na to, że obudzą się sumienia wierzących i ludzie wreszcie upomną się o swoje prawo do wolności religijnej.
        – Pamiętajmy o naszej ponad 1000-letniej historii. Przez wieki nasz Naród był świadomy tego, dokąd zmierza. Wiedzieliśmy też, skąd przychodzimy, a więc z doświadczeń i tradycji zakorzenionych w prawdzie Ewangelii.


        – Eucharystia jest najcenniejszym skarbem, jaki mamy na ziemi. W pełni możemy w niej uczestniczyć jedynie we wspólnocie Kościoła i w świątyniach. Nonsensem jest więc w okresie epidemii zamykanie źródła uzdrowień duchowych i fizycznych

        To tylko próbka. Szczerze polecam zapoznanie się z całością.
        • dorota_333 Eucharystia jest najcenniejszym skarbem, jaki mamy 26.03.21, 20:06
          ... na ziemi".

          Wychodzi na to, że wirus jest lewakiem. Działa tak, żeby świętą wiarę katolicką wyplenić z naszej ziemi (i nie tylko z naszej). Artykuł brzmi też tak, że kościół zbiera się do odparcia ataku.

          Ale przyznaj, że są też elementy prawdziwe w artykule. Faktem jest, że dawniej w czasie epidemii ludzie gromadzili się w kościołach.

          No i przede wszystkim jest coś w tezie: "Eucharystia jest najcenniejszym skarbem, jaki mamy na ziemi." Chociaż tutaj trzeba by policzyć. Jakiś poseł lewicy podliczył ostatnio, że kościół katolicki w Polsce jest właścicielem nieruchomości o łącznej wartosci około 3,5 mld PLN. To jest oczywiście szacunek bardzo zgrubny, to może być równie dobrze dwa razy tyle.

          Ale bez udziału wiernych we mszy - i zbierania na tacę - kościół ma wyrwę w dochodach. Nie sposób tych nieruchomości spieniężyć tak od razu, potrzebne wpływy codzienne/cotygodniowe. Tak że faktycznie Eucharystia jest skarbem, ale nie wiem, czy najcenniejszym.

          • zimna-wodka Re: Eucharystia jest najcenniejszym skarbem, jaki 26.03.21, 20:53
            Tak jest. W średniowieczu nie było lepszego lekarstwa na dżumę niż modlitwa. Ludzie już chyba byli świadomi, że uczestniczenie w tłumie to nienajlepszy pomysł ale tłum poświęcony i uświęcony leczył - tak im przynajmniej mówiono.

            Kościół tacy nie potrzebuje. Ma z państwowego wystarczająco i dostanie jeszcze - w miarę potrzeb. Ale w sprawach finansów (i tylko finansów) kościół jest dalekowzroczny. Jak ludek się zlaicyzuje to i politycy będą mniej skłonni do szczodrości.
            Nieruchomości można sprzedać... ale tylko raz. Handel odpustami jest lepszy - towaru nigdy nie zabraknie tylko musi być popyt.
      • pepe49 lumpeninformacja o Zbawieniu 28.03.21, 17:41
        >
        > "Źródło uzdrowień duchowych i fizycznych" - O, KURWAAAAA
        >
        > (to był przeciągły jęk, jakby kto pytał).


        Według religji chrześcijańskich człowiek ma duszę a pobyt na Ziemi jest czymś w rodzaju egzaminu, po którym dusza trafia na wieczność do Nieba lub do Piekła. W Niebie jest duszy bardzo dobrze, w Piekle bardzo źle.

        Modlitwa w kościele jest bardzo przydatna dla Zbawienia, czyli drogi duszy do Nieba.
        Bardzo wielu ludzi mówi że modlitwa im pomaga.

        Śmierć ciała to jest tylko koniec wstępu do wieczności. Więc kościoły powinny być otwarte.

        To była lumpeninformacja dla lokalnych sowjeciarzy. Jak sobie poklną, wódy pochleją, to im lepiej. Podumajta ludzie o wieczności gdy już wam amok przejdzie.
        I zakładajta swoje własne wątki pod tytułami "Kościół Zły, PiS Zły, nienawidzę, aaaa!"
        Nie właźta w cudze.

        *

        U. E.
        Postawili niedawno w niemczech pomnik Lenina.
        Jacyś bonzowie z władz U. E. przy tym byli.
        Na co jeszcze czekamy?
        • zimna-wodka Re: lumpeninformacja o Zbawieniu 28.03.21, 20:00
          pepe49 napisał:


          > Według religji chrześcijańskich człowiek ma duszę a pobyt na Ziemi jest czymś w
          > rodzaju egzaminu, po którym dusza trafia na wieczność do Nieba lub do Piekła.
          > W Niebie jest duszy bardzo dobrze, w Piekle bardzo źle.
          > Modlitwa w kościele jest bardzo przydatna dla Zbawienia, czyli drogi duszy do N
          > ieba.
          > Bardzo wielu ludzi mówi że modlitwa im pomaga.
          > Śmierć ciała to jest tylko koniec wstępu do wieczności.


          Tak. Według religii. Ale według empirii niekoniecznie.

          Więc kościoły powinny być otwarte.

          Tak. Pod warunkiem, że ci religijni zamkną się w tych kościołach i nie będą roznosić zarazy. Ale oni się nie zamkną. Ani w kościołach ani w ogóle. Będą łazić , głosić "dobrą nowinę" i roznosić wirusa.
          Ja nie jestem przesadnie religijny i ni chuja nie mam ochoty łapać paskudztwa od religijnych.

          > To była lumpeninformacja dla lokalnych sowjeciarzy. Jak sobie poklną, wódy poch
          > leją, to im lepiej.

          Tradycyjnie. NiePierdol!!!!

          Podumajta ludzie o wieczności gdy już wam amok przejdzie.


          A o czym tu dumać. Wszystko o wieczność napisał już dawno Mark Twain w malutkiej książeczce "Listy z ziemi".

          > I zakładajta swoje własne wątki pod tytułami "Kościół Zły, PiS Zły, nienawidzę,
          > aaaa!"


          Tradycyjnie. NiePierdol! (A czemu Zły a nie zły? Bo PIS czy bo kościół?)

          > Nie właźta w cudze.

          Bo co?

          > Postawili niedawno w niemczech pomnik Lenina.
          > Jacyś bonzowie z władz U. E. przy tym byli.
          > Na co jeszcze czekamy?


          Aż postawią drugi.

          Kurwę z gardła doroty wydobyła informacja o kościelnym uzdrowieniu fizycznym. Pewnie ma wątpliwości. Uzasadnione - bo albo te uzdrowienia były bardzo dawno temu albo pojawiały się ze względu na nagłe potrzeby kanonizacyjne.
          A w ogóle to z tymi uzdrowieniami jest cienko. Jakby jakiś chrześcijański uzdrowiciel sprawił, że komuś odrośnie odcięta ręka albo noga to byłoby coś. Że o głowie nie wspomnę.
          Ale na to nie szarpnął się nawet pewien długowłosy 2 tyś lat temu.
          • dorota_333 Lumpenkatolik poinformował nas o zbawieniu 28.03.21, 20:43
            ... a może nawet Zbawieniu. Przy okazji był wykład podstaw teologii w wersji dla sześcioletniej dziatwy (w niebie jest duszy dobrze* a w piekle źle) i kilka słów bardzo zabawnych ("sowjeciarze").

            Taki jest właśnie ten polski kościół katolicki: przedsoborowy, zamknięty na naukę, odwrócony tyłem do współczesności. To gotowa recepta na klęskę, ale tego sobie lumpenkatolik nie imaginuje, i może nawet to lepiej.

            Jakże byłby zdziwiony, gdyby się dowiedział, że nie jest wcale bliżej zbawienia (a tym bardziej Zbawienia) niż jego rozmówcy.

            * toż to definicja burdelu.

            • pepe49 lumpenskojarzenia czyli na temat chlorochiny 28.03.21, 22:46
              Wątek jest na temat chlorochiny, amantydyny i iwermektyny, tj. ich braku w świadomości Polaków.

              To, że mają Państwo cały czas skojarzenia z Kościołem i piszą różne brednie na ten temat - nic na to nie mogę poradzić. Może to jest natręctwo i się je leczy, może robią to Państwo za pieniądze. Ja nie rozumiem.

              Jak zwykle w takim wypadku: pepe zdrówka życzy i mniej zimnej wódki przy niedzieli.

              *

              U. E.
              Jak zwykle. Jak zwykle.
            • zimna-wodka Re: Lumpenkatolik poinformował nas o zbawieniu 29.03.21, 00:21
              dorota_333 napisała:


              > Jakże byłby zdziwiony, gdyby się dowiedział, że nie jest wcale bliżej zbawienia
              > (a tym bardziej Zbawienia) niż jego rozmówcy.

              Na zbawianiu się za bardzo nie znam. Nie próbowałem.

              Ale można sobie stworzyć koncepcję Boga w jakiego wierzą lumpenkatoliocy. Ten Bóg jest:
              -nieskończenie chciwy. Za kasę zrobi wszystko.
              - nieskończenie próżny. Uwielbia hołdy jakie mu składają i nie chce zakumać, że to w większości przypadków zwykły koniunkturalizm - także polityczny.
              - nieskończenie naiwny. Wierzy, że ci co w niego wierzą robią to z pełnym przekonaniem. Choć ci co w niego wierzą codziennie depczą wszystkie nauki i przykazania jakie im zesłał.
              - nieskończenie głupi - tak wychodzi jak się zsumuje to co wyżej.

              Taki Bóg jest, w wyobrażeniach lumpenkatolików, skończonym "idjotą". Durniem, którego moszna kupić za parę monet albo za fałszywe pochlebstwa, oszukać fałszywą pobożnością a w efekcie ośmieszyć i sponiewierać.
              Zupełnie bezkarnie. A nawet przeciwnie - ten kretyn w niebiosach nagrodzi tych co go tak poniewierają bo jest za głupi żeby zrozumieć ich przebiegłość.

              Tak pisKur traktuje swojego Boga. Pogardza nim nawet bardziej niż Tuskiem. I jest z tego dumny.
              Tacy jak pisKur tworzą fundament dzisiejszego kościoła. I jebnie, bo musi jebnąć.
              • dorota_333 Re: Lumpenkatolik poinformował nas o zbawieniu 29.03.21, 14:49
                Dobry opis, trafny.

                Dawno temu kard. Wyszyński zdecydował, że katolicyzm w Polsce ma być "ludowy". Tzn. niepogłębiony, masowy, skupiony na celebrze. Tą droga poszedł jego uczeń, Wojtyła, w czym pomogło, że był z zamiłowania aktorem i doskonale odgrywał publicznie.

                No i mamy tę masowość: katolicyzm jest skalibrowany na najgłupszych, stąd to wszystko, co piszesz wyżej. Głupi ludzie wierzą głupio, bo wszystko robią głupio.

                Czy "jebnie" - raczej zgnije do końca i odpadnie. Bo wśród społeczeństwa jednak jakoś wykształconego księża zaczynają robić za kompletne dziwadła rodem sprzed 200 lat. Posłuchaj, co mówią młodziaki o zw. naukach przedmałżeńskich. Szydera.

                A tymczasem dwa biszkopty dostały klapsa od papieża. I nic, jeden się jak zwykle upije wieczorem, co mu tam: emerytura w pałacach jest pewnie wygodna. Rano pośle po actimelka, każdy by tak chciał.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka