Dodaj do ulubionych

Demografia polska

07.09.21, 15:34
... czyli obalamy mit, że mało nas do pieczenia chleba.

W kontekście ostatnich wydarzeń na granicy białoruskiej pojawiają się (znowu) argumenty o rzekomej konieczności przyjmowania dużej ilości imigrantów, żeby "ratować" polską demografię. Kilku żartownisiów postawiło także postulat ambitnej polityki demograficznej w postaci hasła "50 mln obywateli na 2050".

Dlaczego to tak prosto nie działa i czemu rozwój intensywny jest lepszy od ekstensywnego wyjaśnia skrótowo Ignacy Morawski. Artykuł krótki i treściwy, nie wyodrębniam fragmentów:

www.bankier.pl/wiadomosc/Boom-demograficzny-nie-przyniesie-boomu-gospodarczego-8182496.html


Jest to także komentarz do przedstawianych ostatnio przez Frusto bardzo interesujących wykresów dotyczących populacji Afryki subsaharyjskiej. Nie gotują oni sobie dobrobytu, bynajmniej.
Obserwuj wątek
    • frusto Re: Demografia polska 07.09.21, 16:28
      Komentarz tak na szybko: 50 milionów obywateli w 2050 musiałoby oznaczać, że być może nawet 40% obywateli stanowiliby imigranci i ich potomkowie. Nie sądzę, by nasz kraj zdołałby bezkonfliktowo przejść z modelu kraju homogenicznego etnicznie do kraju de facto wieloetnicznego. Nie sądzę, byśmy zdołali zasymilować takie masy nowych obywateli.

      Nie wierzę także, by jakakolwiek realistyczna polityka pronatalna była w stanie zwiększyć ludność naszego kraju. Zresztą samo zmniejszenie ludności nie jest samo w sobie niczym złym. NIe miałbym nic przeciwko, gdyby ludność Polski liczyła 30 milionów obywateli, o ile (a) zmiana ta dokonała się powoli (b) zachowano by zdrową strukturę demograficzną. Co do (a) chodzi o finanse państwa, ale nie tylko. Zmiana powolna oznacza co prawda większe wydatki na emerytury i mniejsze wpływy podatkowe, ale także mniejsze wydatki na szkoły - a także daje możliwość dostosowania się. Zmiana gwałtowna musi być destruktywna, bo każda gwałtowna zmiana, którą jestem sobie wyobrazić i którą znam z historii, zawsze będzie destruktywna.

      Co gorzej, to nie jest tak, jak sobie wyobrażają niektórzy - i tutaj powtórzę bon mot z pewnego prawicowego, anglojęzycznego bloga - że istnieje jakiś "imigrastan" z którego przychodzą imigranci, wszyscy jednakowi. Imigranci pochodzą z różnych krajów i kultur, i to, co ze sobą przywożą, jest różne.

      Mało kto do tej pory robi tego rodzaju badania (dotyczące "jakości" imigrantów), bo są politycznie niepoprawne, ale tam, gdzie się te badania robi, jasno wynika, że niektórzy imigranci przynoszą państwu straty nawet w drugim pokoleniu (w sensie: więcej się na nich wydaje niż przynoszą w podatkach). Somalia i Afganistan pod tym względem są absolutnie najgorsze. Żeby się za bardzo nie wywyższać, w Holandii Polacy też nie wypadli najlepiej i w pierwszym pokoleniu też przynoszą straty, tylko że nieporównywalnie mniejsze niż imigranci z krajów MENA czy Afryki subsaharyjskiej.

      Wreszcie, jak dobrze wiadomo z badań Putnama w USA, zbytnia różnorodność źle wpływa na kapitał społeczny, czyli coś, czego Polska nie ma zbyt wiele. A jak wiadomo z naszej własnej historii, różnorodność działa, póki wszystko jest dobrze, a gdy nadchodzą kiepskie czasy, podziały etniczne stanowią źródło dodatkowych napięć i konfliktów.

      Na koniec można by się zastanowić w takim razie, jaka będzie alternatywa dla imigrantów. Po pierwsze, automatyzacja. Ostatnio na dane dotyczące liczby robotów przemysłowych w Europie patrzyłem chyba z pięć lat temu i byliśmy wtedy w szarym ogonie nie tylko Europy, ale nawet naszego regionu - i wątpię, byśmy zdążyli już to nadgonić. Mamy więc olbrzymie "rezerwy" pod tym względem. Po drugie - jak zwiększyć dzietność do takich poziomów, by spadek ludności nie był zbyt gwałtowny? I tutaj można zerknąć na doświadczenia innych krajów i można to było zrobić już pięć czy osiem lat temu, przed wprowadzeniem 500+. Jestem zatwardziałym konserwatystą, ale także realistą. Wnioski, które można wyciągnąć, konserwatywne nie są. Zwiększyć liczbę przedszkoli. Ułatwić kobietom łączenie karier z macierzyństwem. Zwiększyć zabezpieczenia społeczne. To działa - a wypłacanie zasiłków nie zadziałało chyba nigdzie poza być może Francją (wyliczałem kiedyś, że niemożliwe, by za wzrost demograficzny tam odpowiadali tylko i wyłącznie muzułmanie i imigranci).
      • dorota_333 Re: Demografia polska 08.09.21, 09:38
        Właściwie nie mam z czym dyskutować, zasadniczo zgadzam się z tym, co piszesz smile

        Jest jednak sens napisać kilka słów w sytuacji, kiedy zwolennicy szerokiego przyjmowania migrantów podnoszą swoje argumenty, że uratują oni nasz system emerytalny i ogólnie gospodarkę. Nigdy dość rozwiewania takich mitów. Jedna uwaga do "jakości" migrantów - pewnie jest tak, że pierwsze pokolenie (może i drugie) nie wnosi wartości dodanej. Jednak osoby z naszego kręgu kulturowego (szeroko pojętego) są chętne i zdolne do asymilacji. Dlatego nie obawiam się miliona Ukraińców pracujących w Polsce.

        Dyskutowałabym także o pewnym szczególe: nie wiemy, czy postępująca automatyzacja i cyfryzacja gospodarki - oraz inne skutki postępu technicznego, których jeszcze nie znamy - nie dodadzą do PKB więcej niż się spodziewamy. Wtedy mogłoby się okazać, że kwestie demograficzne stają się generalnie mało istotne.

        Natomiast automatyzacja sprawia, że przyjmowanie migrantów traci sens ekonomiczny, ponieważ redukuje miejsca pracy prostej i powtarzalnej (nie tylko, ale głównie). Generuje natomiast zapotrzebowanie na nowych specjalistów, ale tak wysoko kwalifikowanych, że nie będą to na pewno migranci z Afganistanu czy Konga.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka