zalatwione odmownie...ciekawy artykul winieckiego

03.12.04, 14:43
bardzo luibie czytac artykuly winieckiego, w pewnym sensie mamy podobne
poglady i pewnie podobny sposob ich przedstawiania...
w sumie nic dodac nic ujac.

www.wprost.pl/ar/?O=70400&C=57
Załatwione odmownie
Tygodnik "Wprost", Nr 1148 (28 listopada 2004)


Z niełatwych do rozszyfrowania powodów ponad 80 procent dziennikarzy to
zwolennicy demokratów

Jan Winiecki

Wybory w USA mamy już za sobą. Ich wyniki zaskoczyły zapewne większość
obserwatorów, zwłaszcza Europejczyków. Oceny i badania opinii publicznej,
podkreślające, że kandydaci idą łeb w łeb i wynik jest nie do przewidzenia,
tworzyły zasłonę dymną, zza której nie było widać pola bitwy. Zarówno opinie
przedwyborcze, jak i skala zwycięstwa urzędującego prezydenta przypominają
sytuację z 1984 r., kiedy zmarły niedawno prezydent Ronald Reagan też
zdecydowanie pokonał swojego rywala. I też przed wyborami sprzyjające
Walterowi Mondale`owi media i specjaliści od politycznego makijażu określali
wynik jako zbyt trudny do przewidzenia. W dodatku republikanie po raz kolejny
umocnili swoją pozycję w Kongresie.

Na kogo głosuje przeciętny obywatel?
Co takiego wydarzyło się w Ameryce, że skala błędów stała się wręcz
kompromitująca? Po pierwsze, wydaje się, że doszło do słabo zauważanej zmiany
oblicza głównych partii. Przez dziesięciolecia, o ile nie dłużej, demokraci
byli postrzegani jako partia przeciętnego obywatela. Pomysły typu "tęczowa
koalicja", której zadaniem była troska o potrzeby ubogich (czarnych,
Latynosów i innych rzeczywistych czy rzekomych mniejszości), miały wzmacniać
ten obraz. Z kolei republikanie byli postrzegani jako partia wielkiego
biznesu i innych zamożnych grup nacisku.
W ostatnich 20-30 latach ten obraz zaczął coraz mniej przystawać do
rzeczywistości. Przeciętni obywatele, których interesy oraz intelektualne i
duchowe preferencje przestały pasować do poglądów elit rodem z Partii
Demokratycznej, zaczęli częściej głosować na republikanów. To właśnie wśród
republikanów można znaleźć wielu tzw. etnicznych Amerykanów (Niemców,
Polaków, Włochów i innych dawnych imigrantów), farmerów, ludzi wierzących,
policjantów, weteranów wojennych, wreszcie pań domu (ładnie nazywanych w
Ameryce
homemakers). Z badań Ipsos-Reid dotyczących poprzedniej kampanii
prezydenckiej wynika, że w hrabstwach (powiatach), w których George W. Bush
uzyskał większość, tylko 7 proc. mieszkańców miało dochód roczny powyżej 100
tys. USD, tymczasem w hrabstwach głosujących na Ala Gore`a ten odsetek był
dwukrotnie wyższy.
Demokraci stali się partią zamożnych lewicowców, libertynów w sprawach
obyczajowych, inaczej mówiąc, typowych mrożkowskich "postępowców", których na
przykład w Anglii nazywa się ironicznie kawiorowymi socjalistami. Baronowie
mediów, nieudaczni spadkobiercy (konsumujący efekty ciężkiej pracy swoich
ojców i dziadków), milionerzy komputerowi, inwestorzy giełdowi, artyści i
inni stworzyli nową elitę Partii Demokratycznej. To do nich pasuje stary
komunistyczny dowcip: "Co to jest kawior? To ulubiony przysmak klasy
robotniczej, zjadany przez jej najlepszych przedstawicieli". John Kerry,
typowy kawiorowy postępowiec, gdyby wygrał kampanię, byłby najbogatszym
prezydentem w historii Stanów Zjednoczonych.

Klęska manipulujących mediów
Amerykańskie media nierzadko zachowywały się w tych wyborach wręcz
obrzydliwie. Z niełatwych do rozszyfrowania powodów ponad 80 proc.
dziennikarzy (i zapewne jeszcze więcej wydawców) to zwolennicy demokratów,
skrajnie antybushowscy, w dodatku przeciwnicy wolnego rynku. W jeszcze
większym stopniu przeciwnikami prezydenta są akademicy (ponad 90 proc.).
Stwarza to ogromne pole do manipulacji. Na początku demokratycznym strategom
i wynajętym macherom od politycznego makijażu wydawało się, że gospodarka
będzie słabym punktem republikanów. Stąd niesłychana wręcz "propaganda
klęski" w ostatnich kilkunastu miesiącach. Można by stwierdzić, że zgodnie z
zasadą mówiącą, iż zwracająca uwagę dobra wiadomość to właśnie zła wiadomość,
prasa i media elektroniczne zawsze wyciągają wiadomości złe. Otóż nie!
Badania obiektywizmu mediów wykazały, że prasa znacznie częściej daje tytuły
sugerujące, że źle dzieje się w gospodarce rządzonej przez republikanów.
Przed tymi wyborami doszły jeszcze - jak to się określa w filmach akcji -
efekty specjalne.
Dziennikarze telewizyjni, niezależnie od własnych stronniczych komentarzy,
zwykli zapraszać do studia profesorów, którzy - też z reguły lewicowcy -
potwierdzali ich oceny. W ostatniej kampanii to już nie wystarczało i
niektórzy wznosili się na nowe szczyty stronniczości. Jeden z prowadzących
dziennik przedstawiał swego gościa jako profesora historii, zapominając
dodać, że jest to niejako oficjalny historyk rodziny Kerrych. I ten ostatni,
w roli obiektywnego naukowca, przedstawiał swoją jawnie stronniczą
interpretację!
Dan Rather, ulubieniec "Gazety Wyborczej", gwiazda CBS, roztrąbił
sprokurowaną przez zwolenników Kerry`ego fałszywkę o rzekomym lenistwie
obecnego prezydenta, który służył jako oficer rezerwy w lotnictwie Gwardii
Narodowej. Atakując George`a W. Busha, chciał - rzecz jasna - odwrócić uwagę
od poważnych wątpliwości co do bohaterstwa Kerry`ego podczas wojny
wietnamskiej, podważanego przez stowarzyszenie weteranów tzw. szybkich łodzi
patrolowych (na których Kerry miał ponoć dokonywać swoich bohaterskich
czynów). Tymczasem sprawa się rypła dosłownie w ciągu jednej doby. Internauci
zdemaskowali fałszywkę, wykazując, że rzekome notatki dowódcy Busha nie mogły
być prawdziwe, gdyż wykorzystany w nich krój czcionki nie był używany w
maszynach do pisania! Został wynaleziony później, już w dobie komputerów
osobistych. Przypomina się historia SB, rozpowszechniającej na początku lat
80. oskarżenie Stefana Bratkowskiego o... handel dewizami. Tyle że do
pokwitowania ówczesnego prezesa stowarzyszenia dziennikarzy jakiś durny ubek
dopisał dwa zera innym kolorem ołówka.
Podobieństwa dotyczą nie tylko lenistwa fałszerzy, których łączyło poczucie
bezkarności. Tyle że w Ameryce XXI wieku okazało się to złudne. Internet,
radio i wreszcie Fox Television Ruperta Murdocha, australijskiego
konserwatysty, przełamały monopol lewicowych mediów. Chociaż Rather miał
czelność obstawać przy swojej fałszywce, prawda poszła w świat. Tymczasem
jeszcze kilkanaście lat wcześniej demaskacja fałszywki mogła po prostu nie
dotrzeć do świadomości społecznej. Konkurencja - jak zawsze (i nie tylko w
gospodarce) - zrobiła swoje.

Republikanie górą
Zwolennikom demokratów pozostał więc tylko Irak. W mediach (w kolejności
alfabetycznej: ABC, CBS, CNN, NBC) dominowała Al-Kaida i jej iracki rzeźnik.
To, że jego ludzie byli przeganiani z miasta do miasta sunnickiego trójkąta,
gdzie mogli liczyć na poparcie, nie docierało do telewidzów. Wybory w
Afganistanie też dostały niewiele czasu antenowego. Dobre wiadomości były
szczególnie niepożądane w okresie przedwyborczym.
I wszystko na nic! Republikanie - z dominacją w większości stanów, z ich
akceptacją przez przeciętnego obywatela - wydają się tworzyć na najbliższe
lata naturalną partię władzy. Można się z tego tylko cieszyć.

    • klip-klap Re: zalatwione odmownie...ciekawy artykul winieck 08.12.04, 19:04
      No dobra,ale w sumie czemu dziennikarze wola demokratow ?
      • viper39 Re: zalatwione odmownie...ciekawy artykul winieck 15.12.04, 17:48
        klip-klap napisał:

        > No dobra,ale w sumie czemu dziennikarze wola demokratow ?
        >

        ciekawe pytanie, wlasnie dlaczego dziennikarze sa w wiekszosci lewicujacy
        przynajmniej jesli nie lewacy, im bardziej dziennikarz jest z "tzw ludzmi" tym
        lepiej jest ogladalny i popularny a popularnosc w mediach to chyba klucz do
        sukcesu, zobacz co w mediach pokazuja, a tu okradli tam zabili tam zla
        korporacja zrobila to tu bogaci to lub tamto... takie janosikowanie co mnie
        wkurza troche ale ja mam wybor, i z tego wyboru korzystam, traca ci ktorzy chca
        na szybko cos sie dowiedziec, bo z tym co maja sie dowiedziec musza wchlonac
        duzo smieci.....
        popatrz jak przedstawiane sa wiadomosci, nie pokazuje sie tego co osiagaja
        rzady amerykanskie ale to co im sie nie udaje, demokratow w USA wychwalali
        wszyscy bo clinton bawil sie w holiwudzie z laskami i z dziennikarzami byl na
        ty, republikanie robia robote i sie nie za bardzo chwala co robia, i to chyba
        jest blad, to walsnie oni musza podejmowac wiele nie popularnych decyzji, jak
        obcinanie zapomog ktore w pewnym czasie byly plaga w USA bo demokraci rozdawali
        to na prawo i lewo.
        nie wiem czy wiesz ale Gulliani byl znienawidzony przez dziennikarzy i czarnych
        w NYC bo wywalil ponad 250 tys czarnych z zapomogi!!!... to ogromna rzesza
        ludzi ktora miedzy innymi ja utrzymywalem ze swoich podatkow... no itd...


        dodam jeszcze jeden artykul winieckiego...

        Załatwione odmownie - Amerykańskie remanenty
        Tygodnik "Wprost", Nr 1150 (12 grudnia 2004)

        www.wprost.pl/ar/?O=70871&C=57
    • lastboyscout Re: zalatwione odmownie...ciekawy artykul winieck 15.12.04, 18:48
      Rzeczywiscie interesujacy artykul i calkiem milo napisany.
      Autor jedynie nieco za mocno akcentuje pewne niewatpliwe tendencje
      amerykanskiej rzeczywistosci (sam mam skolonnosc do naduzywania kontrastu...hi
      hi ! ).

      Musze zaznaczyc, ze nie rozumiem dlaczego Winieckiego dziwi , ze media, kadra
      naukowa to wojujacy, chocby klamstwem, demokraci.
      Tak sie sklada, ze pieniadze jakie otrzymuja ci ludzie sa coraz mniej
      zwiazane z efektami ich pracy a juz na pewno z tzw. inicjatywa gospodarcza tak
      potrzebna w tej chwili Ameryce. Najlepszym dowodem jest to, ze absolwenci nawet
      najlepszych amerykanskich uczelni (coraz drozszych!)z roku na rok maja coraz
      mniejsza pewnosc otrzymania, odpowiadajacej ich PAPIEROWYM kwalifikacjom,
      pracy. Media jak sam slusznie zauwazyl Winiecki nie pracuja juz da swoich
      ODBIORCOW (czytelnikow, widzow, sluchaczy) a dla ZLECENIODAWCOW i nawet nie
      potrafia byc w tym skuteczni .....
      Mowiac bardziej praktycznie to moje prywatne spostrzezenia z najblizszego
      podworka w pelni potwierdzaja slowa Winieckiego.
      Pojawil sie ogrom nowego kapitalu (uciekajacy z wlasnych krajow do USA:
      Rosjanie, Hindusi, Azjaci), jest duzo przypadkowych cyber bogaczy, gieldowych
      szczesciarzy, tylko wykreowanych pseudoartystow i oczywiscie najgorsi z nich:
      SPADKOBIERCY fortun. Uklad ten sie w dodatku utrzymuje sie by nie powiedziec
      utrwala poniewaz ta masa ekonomicznych KRETYNOW bezpiecznie (bo na koszt reszty
      podatnikow!)zainwestowala swoje NIENALEZNE pieniadze w obligacje panstwowe co
      przy braku ABSOLUTNIE ZBAWIENNEJ w takiej sytuacji WYSOKIEJ INFLACJI nie ma
      czynnika weryfikacji taka chora sytuacje.....
      • viper39 Re: zalatwione odmownie...ciekawy artykul winieck 15.12.04, 19:20
        lastboyscout napisał(a):

        > Rzeczywiscie interesujacy artykul i calkiem milo napisany.
        > Autor jedynie nieco za mocno akcentuje pewne niewatpliwe tendencje
        > amerykanskiej rzeczywistosci (sam mam skolonnosc do naduzywania
        kontrastu...hi
        > hi ! ).

        wiesz mieszkam tutaj 17 lat i nie wiem czy tak bardzo jest to przekolorowane
        jesli mieszkasz w USA to wiesz jaki to spoleczenstwo wyglada.

        >
        > Musze zaznaczyc, ze nie rozumiem dlaczego Winieckiego dziwi , ze media,
        kadra
        > naukowa to wojujacy, chocby klamstwem, demokraci.

        wiesz dziwic moze to ze ludzie klamstwem probuja przeforsowac swoje opinie ale
        gdy trafiaja na inne opinie to wtedy brakuje im juz "tej otwartosci na
        demokracje" w ktorej kazdy ma prawo do swojego zdania, jak widac wiekszosc
        ludzi nie chce demokratow maja ich dosc media jednak i caly holiwud sie z tym
        nie zgadza i probuja wszystkim udowodnic ze jest inaczej.
        naukowcy maja sie dobrze i zarabiaja niezle,
        nauczyciele masz racje nie zarabiaja najlepiej ale nie zlap sie w pulapke
        medialna oni zle nie zarabiaja, w szkole podstawowej maja np okolo 40K rocznie,
        ale juz akademiccy nauczyciele maja srednio okolo 80-90K, jak prowadzisz jakies
        badania to juz tylko w gore to idzie... no wiec?
        zatrudnilem ostatnio mloda pania inzynier jako mojego asystenta ma na start
        47K, gdyby to byl znaczacy sie uniwerek to bez 60-65K nie moglbym sie nawet
        zblizyc do niej, po prawie z MBA po columbia univ. corka mojego szefa dostala
        110K na rok, to uwierz mi sa juz niezle pieniadze na start.
        wiec o czym mowisz?

        > Tak sie sklada, ze pieniadze jakie otrzymuja ci ludzie sa coraz mniej
        > zwiazane z efektami ich pracy a juz na pewno z tzw. inicjatywa gospodarcza
        tak
        > potrzebna w tej chwili Ameryce. Najlepszym dowodem jest to, ze absolwenci
        nawet
        >
        > najlepszych amerykanskich uczelni (coraz drozszych!)z roku na rok maja coraz
        > mniejsza pewnosc otrzymania, odpowiadajacej ich PAPIEROWYM kwalifikacjom,
        > pracy.

        poczytaj powyzej...

        > Media jak sam slusznie zauwazyl Winiecki nie pracuja juz da swoich
        > ODBIORCOW (czytelnikow, widzow, sluchaczy) a dla ZLECENIODAWCOW i nawet nie
        > potrafia byc w tym skuteczni .....

        i to mnie wkur___wia, bo nie moge dowiedziec sie faktu ale otrzymuje opinie, ja
        moge sam sobie zbudowac opinie, ja chce czystego faktu i Ty napewno tez.

        > Mowiac bardziej praktycznie to moje prywatne spostrzezenia z najblizszego
        > podworka w pelni potwierdzaja slowa Winieckiego.

        a wiec zgadzamy sie tutaj w duzej wiekszosci

        > Pojawil sie ogrom nowego kapitalu (uciekajacy z wlasnych krajow do USA:
        > Rosjanie, Hindusi, Azjaci), jest duzo przypadkowych cyber bogaczy,
        gieldowych
        > szczesciarzy, tylko wykreowanych pseudoartystow i oczywiscie najgorsi z
        nich:
        > SPADKOBIERCY fortun.

        to wcale nie jest zle, pieniadze kreuja pieniadze, nikt bogaty nie bedzie
        chcial byc biedny, wiec tego akurat sie nie obawiam

        > Uklad ten sie w dodatku utrzymuje sie by nie powiedziec
        > utrwala poniewaz ta masa ekonomicznych KRETYNOW bezpiecznie (bo na koszt
        reszty
        > podatnikow!)zainwestowala swoje NIENALEZNE pieniadze w obligacje panstwowe co
        > przy braku ABSOLUTNIE ZBAWIENNEJ w takiej sytuacji WYSOKIEJ INFLACJI nie ma
        > czynnika weryfikacji taka chora sytuacje.....

        kazda inwestycja to dobra rzecz, ktos te inwestycje popiera, ktos na niej
        korzysta ktos... itd.. wiesz o co chodzi wiec nie przejmuj sie czyjas fortuna,
        wazne zebys mial swoja by sie przejmowac i jesli oni inwestuja znaczy zarabiaja
        znaczy Ty tez mozesz zarobic...itd...
        znaczy powolutku do przodu oby tak dalej.

        i znow sie obzarlem na lunch, ale bylo dobre... i tu jest problem...heheh

        • lastboyscout Re: zalatwione odmownie...ciekawy artykul winieck 15.12.04, 22:20
          > naukowcy maja sie dobrze i zarabiaja niezle,
          > nauczyciele masz racje nie zarabiaja najlepiej ale nie zlap sie w pulapke
          > medialna oni zle nie zarabiaja, w szkole podstawowej maja np okolo 40K
          rocznie,
          >
          > ale juz akademiccy nauczyciele maja srednio okolo 80-90K, jak prowadzisz
          jakies
          >
          > badania to juz tylko w gore to idzie... no wiec?
          > zatrudnilem ostatnio mloda pania inzynier jako mojego asystenta ma na start
          > 47K, gdyby to byl znaczacy sie uniwerek to bez 60-65K nie moglbym sie nawet
          > zblizyc do niej, po prawie z MBA po columbia univ. corka mojego szefa dostala
          > 110K na rok, to uwierz mi sa juz niezle pieniadze na start.
          > wiec o czym mowisz?


          Mowie nie o tym ile ci ludzie NOMINALNIE zarabiaja za swoja prace, mowie o tym,
          ze szkoly (wszystkie a szczegolnie wyzsze) drozeja nieadekwatnie do WYNIKOW
          PRACY jakie daja. "Adekwatnie" oznacza adekwatny zwrot pieniedzy od
          zainwestowanego przez uczniow/spoleczenstwo w wiedze kapitalu.
          Wiem, ze po Columbia Uniwersity MOZNA dostac ponad 100 tysiecy na start ale
          statystycznie CORAZ MNIEJSZY procent absolwentow w ogole dostaje prace bo
          gospodarka ich nie wchlania...
          Z kolei gospodarka nie wchlania absolwentow poniewaz sie gospodarka sie nie
          rozwija.
          A chyba bezspornym faktem jest, ze gospodarke ma rozwijac ELITA, rowniez ta
          intelektualna i widocznie owa elita staje sie elita tylko z racji kupowania
          coraz drozszch dyplomow amerykanskich uczelni a nie potencjalu intelektualnego
          jaki winna otrzymywac z tychze szkol....
          Nietrudno wiec sie domyslic, ze widocznie zwiazek pracy nauczycieli z EFEKTAMI
          ich pracy jak i WYNAGRODZENIEM za te efekty przestal istniec
          i aby ten wygodny dla nauczycieli stan rzeczy podtrzymac wola oni
          sie "demokratyzowac" niz brac sie do uczciwej pracy. Jednak aby demokratycznie
          rozdawac, najpierw trzeba to stworzyc i spolecznstwo szczesliwie to
          dostrzega ...

          >to wcale nie jest zle, pieniadze kreuja pieniadze, nikt bogaty nie bedzie
          > chcial byc biedny, wiec tego akurat sie nie obawiam
          >


          Nie , to nie tak.
          Pewnie, ze pieniadze sa po to aby kreowac pieniadze ale w temacie o ktorym
          pisalem ten pieniadze NIE SA INWESTOWANE bo ekonomiczny kretyn tego nie potrafi
          zrobic a KONSUMOWANE (w dodatku za granica jak wynika z nierownowagi handlowej)
          lub po prostu ZNIKAJA dotkniete reka inflacji i podatkow.
          Oczywiscie kretynow jako takich nie zal ale prawdziwego rozwoju gospodarczego
          w Ameryce nie bedzie tak dlugo jak dlugo rozwoj gospodarczy bedzie finansowany
          z dlugow na wojne, konsumpcji wynienionych przeze mnie ekonomicznych idiotow a
          nie TWORZONY z UMIEJETNEGO INWESTOWANIA KAPITALU = nowe miejsca pracy, wzrost
          placy realnej itd.
          Stad oczekuje INFLACJI jak zbawienia, tak samo zreszta jak pierwszych mrozow ,
          ktore wymroza wszystkie szpetne robaki (darmozjady) w moim trawiku.
          Bowiem tylko inflacja moze wykosic wszystkich tych, ktorzy dzisiaj trzymaja
          pieniadze w nieruchomosciach i obligacjach i zmusic tych nierobow do wrzucenia
          swojego kapitalu DO WLASCIWEJ GRY zwanej PRZEDSIEBIORCZOSC.
          • viper39 Re: zalatwione odmownie...ciekawy artykul winieck 06.01.05, 14:56
            kontynuuje temat, choc winiecki powrocil do tego tematu biorac pod uwage
            uwarunkowania religijne w danych regionach, ciekawe podejscie
            okazuje sie ze wcale ten katolicym nie jest taki zly, pozwala sie bogacic, nie
            ingeruje tak bardzo w zycie prywatne ludzi...itd


            www.wprost.pl/ar/?O=71291&C=57
Pełna wersja