Europejczycy dziekuja Polsce:-)

08.01.05, 18:44
thankpoland.info/
    • klip-klap Re: Europejczycy dziekuja Polsce:-) 08.01.05, 18:47
      Jakie sa szanse na zatrzymanie tej dyrektywy ?
      • kimmjiki Re: Europejczycy dziekuja Polsce:-) 08.01.05, 19:27
        Calkowite jej zablokowanie jest (na dluzsza mete) raczej malo prawdopodobne, bo nacisk koncernow software'owych na pewno nie oslabnie. Ale powinno sie chyba udac jakies jej przyciecie, dzieki ktoremu nie bedzie mozna opatentowac wszystkiego. Przynajmniej mam taka nadzieje.
        • klip-klap inne rozwiazanie 08.01.05, 19:35
          Patenty musza miec ograniczony czas dzialania by zapobiegac monopolom. Im
          bardziej dynamiczna dziedzina tym czas ochrony powinien byc krotszy. Mozna wiec
          to uzasadnic ochrona wolnej konkurencji przy zachowaniu ograniczonego czasowo
          prawa do korzystania ze swojego wynalazku.
          • kimmjiki Re: inne rozwiazanie 08.01.05, 19:56
            klip-klap napisał:

            > Patenty musza miec ograniczony czas dzialania by zapobiegac monopolom.

            Z tego co wiem, mniej wiecej tak jest w USA - za kazdy kolejny rok trzeba placic coraz wiecej kasy.
    • robisc a o co chodzi? 08.01.05, 20:07
      nie każdy jest informatykiem
      • klip-klap Re: a o co chodzi? 08.01.05, 20:29
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=522&w=17339130&a=17339130
        serwisy.gazeta.pl/ue/1,36173,2458546.html
    • robisc Gadomski "Okiem liberala" (?!) 26.03.05, 09:49
      Ha, Gadomski przedstawil to w taki sposob, ze sprawa faktycznie wyglada na
      kontrowersyjna, a poniewaz sie niz znam, jak slusznie zauwaza autor, to
      wylacznie zauwazam glos w dyskusji. na forum jednak jest kilku informatykow,
      ktorzy beda mieli na ten temna wiecej do powiedzenia. Pod artykulem zagorzala
      dyskusja.

      Egoizm i innowacja


      Witold Gadomski 18-03-2005 , ostatnia aktualizacja 18-03-2005 19:40

      Felieton Witolda Gadomskiego z cyklu "Okiem liberała"

      Przed kilku dniami Rada UE zatwierdziła projekt unijnej dyrektywy o
      opatentowaniu oprogramowania komputerowego, co wkrótce stanie się obowiązującym
      w Europie prawem. Pomysł jest kontrowersyjny, pojawiają się głosy, że patentem
      objęte będą od dawna znane i stosowane przez programistów algorytmy, z których
      składają się programy komputerowe. List protestacyjny przeciwko patentom
      wystosowała grupa polskich intelektualistów. "Wprowadzenie patentów na
      oprogramowanie ułatwi dużym koncernom informatycznym dalszą monopolizację rynku
      i eliminację mniejszej konkurencji" - stwierdzili. A dalej: "W sytuacji, kiedy
      dopiero budujemy struktury nowoczesnego społeczeństwa informacyjnego,
      zmniejszenie możliwości działania małych, lokalnych firm informatycznych, wzrost
      cen oprogramowania oraz ograniczenie do niego dostępu indywidualnym użytkownikom
      może spowodować porażkę tego ambitnego zadania".

      Nie jestem specjalistą od programów komputerowych, ale obawiam się, że większość
      z podpisanych również niewiele wie na ten temat. List podpisali poeci, pisarze,
      krytycy literaccy, filozofowie i psychologowie, ale zauważyłem tylko jednego
      programistę. Nie ma za to żadnych przedsiębiorców z branży informatycznej, o
      których list się upomina. Podejrzewam więc, że tak naprawdę nie chodzi o
      informatykę, ale o zasady. Autorzy listu protestują przeciwko nazbyt
      rygorystycznej ochronie własności intelektualnej, która - jak twierdzą - sprzyja
      wielkim koncernom ze szkodą dla konsumentów i drobnych przedsiębiorców. Takie
      stanowisko jest o tyle dziwne, że spora część autorów sama korzysta z
      dobrodziejstw ochrony własności intelektualnej i powinna być raczej
      zainteresowana umocnieniem, a nie osłabieniem gwarancji dla tych praw. Być może
      mamy jednak do czynienia z grupą altruistów, którzy nie dbają o swoją własność -
      pewnie podpisany pod listem Jerzy Pilch nie miałby nic przeciwko wydawaniu jego
      powieści z nieco zmienionym zakończeniem, podpisanych innym nazwiskiem i
      oczywiście bez żadnych tantiem. Książki takie byłyby znacznie tańsze, co pewnie
      ucieszyłoby tysiące czytelników.

      Żarty na bok - coraz większa część bogactwa, jakim dysponuje ludzkość, ma
      charakter niematerialny, a tym samym problem gwarancji dla własności
      intelektualnej staje się pilny. Stany Zjednoczone gwarantują te prawa bardziej
      rygorystycznie niż Europa, która naciskana przez Amerykę z opóźnieniem przyjmuje
      odpowiednie przepisy. W USA ochrona patentowa oprogramowania jakoś nie
      przeszkadza powstawaniu setek tysięcy małych firm działających w branży
      informatycznej. Firmą taką była przed 30 laty MITS założona przez Paula Allena i
      Billa Gatesa, która wkrótce stała się tym obrzydliwym Microsoftem budzącym
      protesty antyglobalistów. Podobną historię miała większość amerykańskich
      korporacji działających w informatyce. Nie odniosłyby sukcesu, gdyby własność
      intelektualna nie była chroniona. Gospodarka amerykańska, gdzie ta własność jest
      od dawna respektowana, jest najbardziej innowacyjną gospodarką na świecie.

      Ochrona własności intelektualnej podnosi rzecz jasna cenę produktów (na przykład
      książek Pilcha), co wywołuje protesty, szczególnie wówczas, gdy chodzi o wyroby
      szczególnie potrzebne ludziom, na przykład lekarstwa lub technologie medyczne. W
      tym wypadku ochrona praw własności i zawyżanie ceny wydają się skrajnie
      nieetyczne. Ale przecież koncerny produkujące nowe leki inwestują gigantyczne
      pieniądze w badania naukowe, nie mając żadnej pewności, że odniosą sukces i
      środki się zwrócą. Jeżeli nie miałyby praw własności do swych wynalazków i nie
      mogły ich sprzedawać - najpierw po cenie szokująco wysokiej, stopniowo coraz
      niższej - postęp w farmakologii i medycynie byłby znacznie wolniejszy. Do
      innowacji, z których w końcu korzystają wszyscy, przedsiębiorców popycha egoizm
      - chęć zysku. Jeżeli zabierzemy im prawo do korzystania z niego, nie będzie
      innowacji, gospodarka się zatrzyma.

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=904&w=21854245&v=2&s=0
      • vice_versa Ten tekst jest g...adomskiego wart 26.03.05, 13:49
        Gołym okiem widać że nam się respektowanie tych patentów nie opłaca. Mało tego,
        UE powinna w tej sprawie zwalić coś na jedno państwo, najlepiej zaprzyjaźnione
        z USA, produkty i tak w ramach wolnego rynku zostaną sprowadzone, więc odbiera
        to możliwość szantażu od strony producenckiej. To im zależy na naszym
        popycie... Przecież to bez sensu tworzyć tytuł prawny do wypompowywania
        pieniądza. W istocie działać to będzie tylko na rzecz Stanów, europejscy
        producenci i tak będą musieli starać się o osobne patenty w USA, bo dla nich
        nasze patenty nie będą tworzyć samoistnego tytułu prawnego, USA nigdy by tego
        nie zaakceptowało. Ciekawe czy Chiny też to sobie zaaplikują... czy jak
        korporacje amerykańskie robią obrót w odwrotnym kierunku, to sobie tego nie
        życzą i patenty chinskie są na razie niepotrzebne...

        Gadomski popełnił kretyński tekst.
        • vice_versa Re: Ten tekst jest g...adomskiego wart 26.03.05, 14:01
          Oczywiście Robi, że się znasz, bo niezależnie czy handlujesz porzeczkami czy
          prawami niemajątkowymi po drugiej stronie transakcji ZAWSZE jest pieniądz, a na
          pieniądzu przecież się znasz... Więc to nonsens, że chodzi o patenty
          komputerowe, literaturę, porzeczki czy cokolwiek innego. Kiedyś ktoś
          napisał: "Jakby na temat kosmosu mieli się wypowiadać kosmonauci, to nikt by na
          Księżyc nigdy nie poleciał. Zostawmy więc sprawę kosmitom." Podobnego argumentu
          używa Gadomski. Tyle, że sobie w stosunku do Pilcha przyznaje większe prawo
          rozsądzania kwestii. A Pilch jest z Wisły, co mnie tylko utwierdza w
          przekonaniu, że zdrowy rozsądek leży na południu Polski.
          • robisc Re: Ten tekst jest g...adomskiego wart 26.03.05, 16:19
            vice_versa napisał:

            > Oczywiście Robi, że się znasz, bo niezależnie czy handlujesz porzeczkami czy
            > prawami niemajątkowymi po drugiej stronie transakcji ZAWSZE jest pieniądz, a na
            > pieniądzu przecież się znasz...

            No nie wiem. Przede wszytkim nie mam pojecia o programowaniu, wiec nie umiem
            ocenic na ile np. open source itp. jest plagiatem produktow koncernow
            informatycznych. A to wlasnie w tym tkwi problem...
            Natomiast pewne jest, ze Gadomski tez nie jest tu ekspertem, dlatego ciekaw
            jestem zdania informatykow.
            • vice_versa Czekamy na informatyków??? 27.03.05, 00:51
              Czekanie na informatyków??? Z całym szacunkiem, nie chodzi o informatyków,
              tylko o to kto komu będzie płacił i w którą stronę będzie płynąć pieniądz!!!
              KAŻDY pretekst jest dobry. Istotą nie jest informatyka tylko stworzenie tytułu
              prawnego po to by uzyskiwać płatności. Po prostu liczba niematerialnych praw
              majątkowych rośnie bo ochronę prawną i tytuły prawne wymyślają Ci którzy
              wymyślili to wcześniej, chcą tę swoją zdobycz wyeksportować i przekonać innych
              że jest im to niezbędne... tak się monopolizuje rynek, a rynek nie jest lokalny
              tylko globalny! Jakieś dobro się wymyśla, obudowuje się regulacją prawną, a
              potem eksportuje ochronę do innych systemów prawnych i pobiera opłaty... To nie
              ma nic do rzeczy z pracą, koniecznością ochrony, innowacyjnością... to jest
              export systemu prawnego pod stworzone wcześniej zasoby.
              Czy wiesz że dwa ruchy palca wskazującego wykonywane w pobliżu komputera rodzą
              takie "prawo" czyli kliknięcie myszką jest przedmiotem prawa podmiotowego? To
              jest czysty absurd. Jeśli dziś wymyślisz system odczytu wizualnego w którym
              kamera rejestruje ruchy gałek ocznych do góry na tak, na bok na nie, to
              ściągniesz choć centa z USA? Ten system działa w JEDNĄ stronę, jest wymyślony
              po to, żeby w tę JEDNĄ stronę działać... I nie chodzi o skalę trudności jego
              wymyślenia, tylko o efekt skali i przewagę na starcie...
      • kimmjiki Re: Gadomski "Okiem liberala" (?!) 29.03.05, 15:12
        Gadomski to jeden z moich ulubionych publicystow, ale w tym tekscie sie nie popisal. Patentowanie algorytmow ma mniej wiecej tyle sensu, co patentowanie rozwiazan fabularnych - czyli jak Pilch napisal ksiazke o chlopaku slyszacym PINy w bankomatach, to zgodnie z taka logika nikt inny nie moglby juz tego pomyslu wykorzystac. Algorytm to tylko pewna idea, przepis na zrobienie czegos. Od algorytmu do programu droga daleka.
        • robisc dzieki Kim 30.03.05, 00:24
          O taka opinie mi chodzilo. A Gadomski ogolnie sie stacza, choc to jeden z
          lepszych dziennikarzy Gazety, co sam pare razy przyznalem. Widocznie sponsorzy
          nie dopisuja smile
          • kimmjiki Re: dzieki Kim 30.03.05, 13:06
            > Gadomski ogolnie sie stacza

            Dlaczego tak twierdzisz?
            • robisc Re: dzieki Kim 30.03.05, 20:12
              kimmjiki napisał:

              > > Gadomski ogolnie sie stacza
              >
              > Dlaczego tak twierdzisz?

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=11051911&a=11052878
    • pepe49 ładna różnica 26.03.05, 14:22
      Nareszcie ktoś zauważył, że Europejczycy i Polska to dwa różne byty. Osobiście
      nie mam nic przeciwko Rosjanom, naturalnie.
    • vice_versa Widziałeś ten wątek Robi? 01.04.05, 12:46
      Robi, spójrz, tutaj są informatycy:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=30&w=22140810
      Oddaję Ci rację: warto słuchać informatyków, choć nadal uważam, że bój nie
      idzie o algorytmy i czym one są tylko o pieniądze. Więc ekonomiści też powinni
      być słuchani, o ile potrafią LICZYĆ, a MYŚLEĆ=LICZYĆ, to mogą bez pudła wykazać
      czemu takie patentowanie algorytmów jest bez sensu. Prawnicy też mogą coś od
      siebie dorzucić: PRAWO ZAWSZE JEST PRAWEM ZWYCIĘZCY... należy robić wszystko
      aby nie przyjmować reguł zwycięzców, lecz szanując przeciwnika uczyć się od
      niego metod działania. Dawid pokonał Goliata nie siłą lecz techniką. Kiedy
      prawnicy, ekonomiści czy dziennikarze są promotorami reguł Goliata... to po
      prostu nie warto ich słuchać.
      • robisc Re: Widziałeś ten wątek Robi? 01.04.05, 20:09
        Dzieki, juz Kim (tez informatyk) mnie przekonal. Inny znjomy z forum UE tylko
        ugruntowal to przekonanie. Ale, zeby je sobie wyrobic nalezalo najpierw
        dowiedziec sie, co to takiego ten algorytm.

        Opatentować programy komputerowe?
        Przeczytaj komentowany artykuł »
        Autor: kot.behemot
        Data: 28.03.2005 20:10


        "Obawy chałturników".
        Widzi Pan, miałem wykłady z prawa patentowego na Politechnice. Uczono mnie
        ducha prawa - skąd wynikała jego litera. Jednym z elementów uznania czegoś za
        nowy, patentowalny wynalazek jest tego czegoś nieoczywistość. Nie może
        wynalazek wynikać wprost z obecnego stanu wiedzy/techniki. I tak działało
        nasze dotychczasowe prawo.

        Jego nowelizacja dąży raczej w stronę praktyki amerykańskiej: otóż można wziąć
        algorytm znany od pół wieku, zastosować go do czynności X. I opatentować cały
        proces (metoda+zastosowanie). Zastosowanie wynika z potrzeb rynkowych, metoda
        jest znana od dziesiątków lat, ale patent uniemożliwia jej zastosowanie komuś
        innemu (bez kosztownego procesu udowadniania, że istnieje "prior art". Ja
        jestem przeciw.

        Jestem przeciw, bo celem prawa patentowego NIE JEST ochrona praw własności
        intelektualnej. Niespodzianka? A jednak. Celem istnienia prawa patentowego
        jest rozwój nauki i techniki, a ochrona praw własności intelektualnej jest
        środkiem, motywującym naukowców i wynalazców i chroniącym, do pewnego stopnia,
        ich interesy. Dlatego właśnie prawo patentowe nie zapewnia ochrony wiecznej i
        absolutnej. Dlatego patenty wygasają po pewnym czasie, żeby można było
        swobodnie użyć odkrycia/wynalazku jako fundamentu do następnych odkryć. To
        jest duch prawa patentowego, i ochrona algorytmów, często oczywistych, byłaby
        jej zaprzeczeniem. No, powiedzmy, byłbym skłonny zgodzić się na ograniczoną
        możliwość patentowania algorytmów, ale to na autorze spoczywałby ciężar
        dowodu, że algorytm jest absolutną i rewolucyjną nowością.
Pełna wersja