dziwny ten amerykanski kryzys

25.01.05, 21:55
dolar rosnie, geldy rosna...deficyty tez rosna

Giełdy w USA mocno idą w górę
21:16

Amerykańskie giełdy odbiły się od ponad dwumiesięcznego dna, które osiągnęły
na zamknięciu poniedziałkowej sesji. Główne indeksy rosną od początku
wtorkowych notowań. Popyt stymulują lepsze niż oczekiwano dane o nastrojach
konsumentów.

Wszystko wskazuje, że amerykańskie giełdy zakończą wtorkowe notowania
największymi tegorocznymi wzrostami. Wartość Dow Jones rośnie o ponad 120 pkt.
Nasdaq zyskał ponad 20 pkt. i oddalił się od psychologicznego wsparcia na
poziomie 2000 pkt.

Wyraźna poprawa nastrojów to w dużym stopniu zasługa nieoczekiwanego wzrostu
wskaźnika zaufania konsumentów. Ekonomiści oczekiwali, że spadnie on w
styczniu do 101 pkt., tymczasem Conference Board poinformował o jego wzroście
do 103,4 pkt.

Pozytywnym sygnałem okazały się także wyniki kwartalne blue chipów. Johnson &
Johnson osiągnął wyższy niż oczekiwano zysk na akcję, a DuPont przedstawił
bardziej optymistyczną od rynkowej prognozę tegorocznych wyników.

Drożeją akcje koncernu medialnego Disney. Wyprodukowany przez niego film ‘The
Aviator’ osiągnął największą liczbę nominacji do nagrody Oskara.

Rośnie kurs Texas Instruments. Inwestorzy liczą na dobre wyniki kwartalne
lidera rynku chipów stosowanych w telefonach komórkowych. Spółka ma je
przedstawić po zakończeniu dzisiejszej sesji.

MD
www.pb.pl/content.aspx?sid=2284&guid=3889C9FB-FF88-44BE-8B7E-208996AB6727
    • viper39 Re: dziwny ten amerykanski kryzys 25.01.05, 22:16
      robisc napisał:

      > dolar rosnie, geldy rosna...deficyty tez rosna
      >
      > Giełdy w USA mocno idą w górę
      > 21:16
      >
      > Amerykańskie giełdy odbiły się od ponad dwumiesięcznego dna, które osiągnęły
      > na zamknięciu poniedziałkowej sesji. Główne indeksy rosną od początku
      > wtorkowych notowań. Popyt stymulują lepsze niż oczekiwano dane o nastrojach
      > konsumentów.
      >
      > Wszystko wskazuje, że amerykańskie giełdy zakończą wtorkowe notowania
      > największymi tegorocznymi wzrostami. Wartość Dow Jones rośnie o ponad 120 pkt.
      > Nasdaq zyskał ponad 20 pkt. i oddalił się od psychologicznego wsparcia na
      > poziomie 2000 pkt.
      >
      > Wyraźna poprawa nastrojów to w dużym stopniu zasługa nieoczekiwanego wzrostu
      > wskaźnika zaufania konsumentów. Ekonomiści oczekiwali, że spadnie on w
      > styczniu do 101 pkt., tymczasem Conference Board poinformował o jego wzroście
      > do 103,4 pkt.
      >
      > Pozytywnym sygnałem okazały się także wyniki kwartalne blue chipów. Johnson &
      > Johnson osiągnął wyższy niż oczekiwano zysk na akcję, a DuPont przedstawił
      > bardziej optymistyczną od rynkowej prognozę tegorocznych wyników.
      >
      > Drożeją akcje koncernu medialnego Disney. Wyprodukowany przez niego film ‘
      > ;The
      > Aviator’ osiągnął największą liczbę nominacji do nagrody Oskara.
      >
      > Rośnie kurs Texas Instruments. Inwestorzy liczą na dobre wyniki kwartalne
      > lidera rynku chipów stosowanych w telefonach komórkowych. Spółka ma je
      > przedstawić po zakończeniu dzisiejszej sesji.
      >
      > MD
      > www.pb.pl/content.aspx?sid=2284&guid=3889C9FB-FF88-44BE-8B7E-208996AB6727


      Robert,
      tak powaznie to chyba nikt nie wie o co chodzi, slucham wypowiedzi ekonomistow
      i politykow od kiedy sie tutaj znalazlem, i jakos ciezko to czasami powiazac z
      tym co sie dzieje na rynku, no bo popatrz niby kryzys ale bezrobocie 5.5%,
      gielda rosnie, wydatki rosna, sciagalnosc podatkow rosnie! zadowolenie klienta
      rosnie, no wiec gdzie ten kryzys?

      kryzys oceniany jest pewnie niezrownowazonym bilansem w handlu, zadluzeniem
      rzadu, itd... ale jakie to ma znaczenie dla zwyklego zjadacza chleba? male bo
      on nie wie co sie dzieje i jego to nie interesuje wogole. on chce spokojnie zyc
      i dopuki to jest spelniane to jest wsio OK.

      nastepny przyklad moje realne zarobki rosna, mimo ze jest jakas tam inflacja i
      dolar zle stoi, wiec jesli u mnie tak jest to znaczy ze duzo ludzi tak ma... i
      jesli bezrobocie jest male znaczy nie oplaca sie nie pracowac.
      jesli codziennie sprzedaja domu samochody czekolade zlota i inne rzeczy to
      znaczy ze ludzie maja za co to kupic, znaczy ze maja realne dochody, bo jesli
      to by nie szlo znaczy nie byloby tego.
      wiem ze to uproszczenie ale czasami trzeba bardzo jasno sie wypowiedziec o
      rzeczach skomplikowanych...

      pozdrowionka... zyczac kazdemu panstwu kryzysu amerykanskiego...heheh
    • bush_w_wodzie przeciez ameryka nie jest w kryzysie 25.01.05, 23:49
      podobnie jak nie byla w kryzysie polska w pierwszej polowie lat 70tych czy w
      srodku lat 90tych. a jednak mimo wielkiego doplywu dobr z zewnatrz coraz mniej
      amerykanskich rodzin stac na ubezpiecznie zdrowotne. dziwne to troche. tak sie
      zastanawiam jak to bedzie z tymi ubezpieczeniami bezrobociem i poziomem zycia
      jesli kiedys kierunek ruchu towarow netto mialby sie odwrocic

      polacy maja pewne doswiadczenie w tym wzgledzie ale oczywiscie prawidla ekonomii
      zaleza od tego do kogo je stosujemy
      • viper39 Re: przeciez ameryka nie jest w kryzysie 26.01.05, 14:40
        bush_w_wodzie napisał:

        > podobnie jak nie byla w kryzysie polska w pierwszej polowie lat 70tych czy w
        > srodku lat 90tych.

        pytanko male byles tutaj? widziales jak to sie ma do tego co myslisz na ten
        temat?

        > a jednak mimo wielkiego doplywu dobr z zewnatrz coraz mniej

        jesli w USA produkuje sie podobny produkt to po co mi produkt z zewnatrz? i
        powiedz co mnie brakuje tutaj z zewnatrz? oswiec mnie

        > amerykanskich rodzin stac na ubezpiecznie zdrowotne.

        tak??? a na jakiej podstawie tak sadzisz? na podstawie lewackich mediow ktore
        pieprza trzy po trzy? sytuacja z ubezpieczniami nie zmienia sie od wielu lat,
        co smieszne za republikanow ona sie poprawia (kraj ma wiekszy dochod) za
        demokratow rozdajacych nie swoje pieniadze pogarsza, ale roznice sa w sumie
        nieznaczne...
        nie rozumiesz napewno sytuacji w USA, tu nie ma obowiazkowego ubezpiecznia...
        kazdy dba o siebie, i jesli ktos wybiera NIE MIEC ubezpieczenia i pozniej z
        tego powodu placze to dlaczego JA MAM KOOOORWA za goscia placic na to
        ubezpieczenie? bo lepeij zarabiam i mnie trzeba wziac te kase aby ktos ja
        dostal? nic z tego kazdy zyje na wlasny rachunek i kazdy za siebie placi kolego
        i to jest wlasnie sukces ameryki masz tak jak sobie zrobic i zapracujesz
        zadnych socjalizmow
        poza tym zapominasz o jednym kazde dziecko do 18 roku zycia ma ubezpieczenie
        czy ciebie na to stac czy nie, jesli cie nie stac na ubezpieczenie to masz
        ubezpiczenie nazwijmy to "spoleczne" wylecza cie nie przejmuj sie tu sie tobie
        krzywda nie stanie.
        ale jak cie stac aby za nie zaplacic to musisz sam sobie za nie zaplacic.


        > dziwne to troche.

        dziwne to jest to ze ludzie nie wiedzacy co sie tutaj dzieje pisza na ten
        temat. rozpaczaja nad kims kto ma lepiej od nich.

        > tak sie
        > zastanawiam jak to bedzie z tymi ubezpieczeniami bezrobociem i poziomem zycia
        > jesli kiedys kierunek ruchu towarow netto mialby sie odwrocic

        wiesz ile bylo bezrobocia w najgorszym ostatnio okresie? 7.1% i byl to uwazany
        okres za ciezki kryzys wiec powiedz mi jak to sie ma z 10% srednia EU czy 18% w
        Polsce? znaczy kto wie ja i co?

        >
        > polacy maja pewne doswiadczenie w tym wzgledzie ale oczywiscie prawidla
        ekonomii
        > zaleza od tego do kogo je stosujemy

        o jakich doswiadczeniach mowisz? i jakie prawidla ekonomii wspominasz?
        czy chcesz mowic o polskiej opiece medycznej? lapowkarstwie w niej? czekaniu na
        specialiste do 6 miesiecy? itd... oswiec mnie i nie uzywaj skrotow myslowych ...
        wylecz sie z socjalizmu to jest be be... jak juz pracujesz na siebie to pomysl
        ze placisz sam za siebie... czyli kolej na innych co?
        • bush_w_wodzie Re: przeciez ameryka nie jest w kryzysie 26.01.05, 14:59
          viper39 napisał:

          > bush_w_wodzie napisał:
          >
          > > podobnie jak nie byla w kryzysie polska w pierwszej polowie lat 70tych cz
          > y w
          > > srodku lat 90tych.
          >
          > pytanko male byles tutaj? widziales jak to sie ma do tego co myslisz na ten
          > temat?
          >

          tak

          > > a jednak mimo wielkiego doplywu dobr z zewnatrz coraz mniej
          >
          > jesli w USA produkuje sie podobny produkt to po co mi produkt z zewnatrz? i
          > powiedz co mnie brakuje tutaj z zewnatrz? oswiec mnie
          >

          produkcja przemyslowa + surowce daja okolo 25% pkb usa
          import netto to 5-6% pkb usa i rosnie

          wartosc importu dwukrotnie przewyzsza wartosc eksportu

          wynika z tego ze obecny dobrobyt usa jest finansowany w znacznej przesci prze
          importowany kapital. sadzisz ze jest to sytuacja do utrzymania w dlugiej
          perspektywie?

          > > amerykanskich rodzin stac na ubezpiecznie zdrowotne.
          >
          > tak??? a na jakiej podstawie tak sadzisz? na podstawie lewackich mediow ktore
          > pieprza trzy po trzy?


          na tym forum wklejalem kiedys cytaty na ten temat. m.in. z yahoo finance. to
          byly w zasadzi gole dane.


          > sytuacja z ubezpieczniami nie zmienia sie od wielu lat,


          to nieprawda

          > co smieszne za republikanow ona sie poprawia (kraj ma wiekszy dochod) za
          > demokratow rozdajacych nie swoje pieniadze pogarsza, ale roznice sa w sumie
          > nieznaczne...

          guzik mnie to obchodzi za kogo. wazne ze ubezpieczenia zdrowotne realnie drozeja
          i mniej rodzin an nie stac

          > nie rozumiesz napewno sytuacji w USA, tu nie ma obowiazkowego ubezpiecznia...
          > kazdy dba o siebie, i jesli ktos wybiera NIE MIEC ubezpieczenia i pozniej z
          > tego powodu placze to dlaczego JA MAM KOOOORWA za goscia placic na to
          > ubezpieczenie?

          a co mnie to obchodzi? zakladam ze ludzie przestaja placic na ubezpieczenie nie
          dlatego ze nagle czja sie zdrowsi

          > bo lepeij zarabiam i mnie trzeba wziac te kase aby ktos ja
          > dostal? nic z tego kazdy zyje na wlasny rachunek i kazdy za siebie placi kolego


          no i wlanie o to chodzi ze z danych wynika ze coraz mniej osob stac na luksus
          ubezpieczenia zdrowotnego. a nie chodzi o to ze sam decydujesz cyz sie
          ubezpieczac bo to oczywisty warunek tego zebys mogl sam zdecydowac czy cie stac.

          >
          > i to jest wlasnie sukces ameryki masz tak jak sobie zrobic i zapracujesz
          > zadnych socjalizmow
          > poza tym zapominasz o jednym kazde dziecko do 18 roku zycia ma ubezpieczenie
          > czy ciebie na to stac czy nie, jesli cie nie stac na ubezpieczenie to masz
          > ubezpiczenie nazwijmy to "spoleczne" wylecza cie nie przejmuj sie tu sie tobie
          > krzywda nie stanie.
          > ale jak cie stac aby za nie zaplacic to musisz sam sobie za nie zaplacic.
          >

          nie o tym pisalem


          >
          > > dziwne to troche.
          >
          > dziwne to jest to ze ludzie nie wiedzacy co sie tutaj dzieje pisza na ten
          > temat. rozpaczaja nad kims kto ma lepiej od nich.

          a skad niby wiesz ze masz lepiej ode mnie?

          poza tym kazdy kryzys jest relatywny kolego. dysproporcja miedzy
          potrzebami/nawykami i mozliwosciami

          >
          > > tak sie
          > > zastanawiam jak to bedzie z tymi ubezpieczeniami bezrobociem i poziomem z
          > ycia
          > > jesli kiedys kierunek ruchu towarow netto mialby sie odwrocic
          >
          > wiesz ile bylo bezrobocia w najgorszym ostatnio okresie? 7.1% i byl to uwazany
          > okres za ciezki kryzys wiec powiedz mi jak to sie ma z 10% srednia EU czy 18% w
          >
          > Polsce? znaczy kto wie ja i co?
          >

          nie rozumiesz cos sie do ciebie pisze? napisalem ze teraz nie ma kryzysu w usa


          > >
          > > polacy maja pewne doswiadczenie w tym wzgledzie ale oczywiscie prawidla
          > ekonomii
          > > zaleza od tego do kogo je stosujemy
          >
          > o jakich doswiadczeniach mowisz? i jakie prawidla ekonomii wspominasz?

          to proste. milo jest zyc na kredyt i niemilo kredyt splacac

          > czy chcesz mowic o polskiej opiece medycznej? lapowkarstwie w niej? czekaniu na
          >
          > specialiste do 6 miesiecy? itd... oswiec mnie i nie uzywaj skrotow myslowych ..

          to proste. pisze o skutkach wzrostu konsumpcji na kredyt


          > wylecz sie z socjalizmu to jest be be... jak juz pracujesz na siebie to pomysl
          > ze placisz sam za siebie... czyli kolej na innych co?


          twoje uwagi sa chybione.

          nie dopuszczasz do siebie nawet faktow. tego ze zazwyczaj trzeba splacac kredyt
          i ze to kosztuje sporo wysilku. tego ze drozeja ubezpieczenia medyczne w usa i
          coraz mniej rodzin na nie stac. wolisz to zakrzyczec i przywalic ad personam.
          twoja sprawa
          • viper39 Re: przeciez ameryka nie jest w kryzysie 26.01.05, 17:19
            bush_w_wodzie napisał:

            > viper39 napisał:
            >
            > > bush_w_wodzie napisał:
            > >
            > > > podobnie jak nie byla w kryzysie polska w pierwszej polowie lat 70t
            > ych cz
            > > y w
            > > > srodku lat 90tych.
            > >
            > > pytanko male byles tutaj? widziales jak to sie ma do tego co myslisz na t
            > en
            > > temat?
            > >
            >
            > tak

            jesli tak to chyba nic nie zauwazyles ani sie nie nauczyles w ciagu tej podrozy

            >
            > > > a jednak mimo wielkiego doplywu dobr z zewnatrz coraz mniej
            > >
            > > jesli w USA produkuje sie podobny produkt to po co mi produkt z zewnatrz?
            > i
            > > powiedz co mnie brakuje tutaj z zewnatrz? oswiec mnie
            > >
            >
            > produkcja przemyslowa + surowce daja okolo 25% pkb usa
            > import netto to 5-6% pkb usa i rosnie
            >
            > wartosc importu dwukrotnie przewyzsza wartosc eksportu

            i co z tego? jesli ja ide do pracy i realnie zarabiam majac pieniadze je wydaje
            tzn ze nie ma tu zadnej roznicy bo to ja wydaje kase ktora ja mam....

            >
            > wynika z tego ze obecny dobrobyt usa jest finansowany w znacznej przesci prze
            > importowany kapital. sadzisz ze jest to sytuacja do utrzymania w dlugiej
            > perspektywie?

            przejmujesz sie? bo ja nie znaczy umiejetne korzystanie z kredytu (tak sie to
            nazywa) kasa i rzeczy ktore mozna kupic za kase zmieniaja wlasciciela to
            wszystko, jeden za kase dostaje towar i sie cieszy drugie za kase oddaje towar
            i sie cieszy.. szukasz skomplikowanych wytlumaczen do prostych rzeczy

            >
            > > > amerykanskich rodzin stac na ubezpiecznie zdrowotne.
            > >
            > > tak??? a na jakiej podstawie tak sadzisz? na podstawie lewackich mediow k
            > tore
            > > pieprza trzy po trzy?
            >
            >
            > na tym forum wklejalem kiedys cytaty na ten temat. m.in. z yahoo finance. to
            > byly w zasadzi gole dane.

            jak mowilem gole dane z niczym nie majace wspolnego, to tak jakbym dzis
            pojechal do Polski czy do bangladeszu i lazil po biednych wsiach fotografowal
            co sie da i po przyjezdzie do USA pokazal Polske czy Bangladesz z jednej strony,
            nadal nie rozumiesz USA...

            >
            >
            > > sytuacja z ubezpieczniami nie zmienia sie od wielu lat,
            >
            > to nieprawda

            a prawda popatrz poczytaj,

            >
            > > co smieszne za republikanow ona sie poprawia (kraj ma wiekszy dochod) za
            > > demokratow rozdajacych nie swoje pieniadze pogarsza, ale roznice sa w sum
            > ie
            > > nieznaczne...
            >
            > guzik mnie to obchodzi za kogo. wazne ze ubezpieczenia zdrowotne realnie
            drozeja
            > i mniej rodzin an nie stac

            kompletna bzdura, ubezpieczenie ma tyle samo (mniej wiecej) ludzi ile mialo 5
            lat temu, 10 lat temu itd...
            ale najwazniejsze jest to ze kazdy moze je miec jesli chce,


            >
            > > nie rozumiesz napewno sytuacji w USA, tu nie ma obowiazkowego ubezpieczni
            > a...
            > > kazdy dba o siebie, i jesli ktos wybiera NIE MIEC ubezpieczenia i pozniej
            > z
            > > tego powodu placze to dlaczego JA MAM KOOOORWA za goscia placic na to
            > > ubezpieczenie?
            >
            > a co mnie to obchodzi? zakladam ze ludzie przestaja placic na ubezpieczenie
            nie
            > dlatego ze nagle czja sie zdrowsi

            i tu widzisz nie rozumiesz jednego... to nie socjalizm tu kazdy decyduje za
            siebie, co mnie obchodzi mr smith ja mam ubezpiecznie a jak on nie placi wiec
            nie bedzie mial...


            >
            > > bo lepeij zarabiam i mnie trzeba wziac te kase aby ktos ja
            > > dostal? nic z tego kazdy zyje na wlasny rachunek i kazdy za siebie placi
            > kolego
            >
            >
            > no i wlanie o to chodzi ze z danych wynika ze coraz mniej osob stac na luksus
            > ubezpieczenia zdrowotnego. a nie chodzi o to ze sam decydujesz cyz sie
            > ubezpieczac bo to oczywisty warunek tego zebys mogl sam zdecydowac czy cie
            stac
            > .

            facet zacznij sie zastanawiac co piszesz... bo nie masz pojecia co piszesz...
            jezeli ktos pracuje i zarabia wiec go stac, proste... jak zarabia za malo to
            jest ubezpieczenie tzw "spoleczne" ktore bedzie mu przyznane. w czym problem?
            jak ma male dzieci i nie chce miec ubezpieczenia to i tak nie ma wyboru bo
            dzieci do 18 roku zycia MUSZA BYC UBEZPIECZNONE, wiec ubezpieczenie maja.

            ale jesli teraz mowisz ze 10 milionow nielegalnych imigrantow nie ma
            ubezpiecznia to juz inasz inszosc... niech placa a jak sie im nie podoba to
            niech jada spowrotem do domu... dlaczego ja mam na nich placic?
            czy ty oplacasz ubezpiecznie dla ukraincow bialorusinow czy innych w Polsce
            ktorzy przyjechali pracowac na czarno? wiec o czym mowa?


            >
            > >
            > > i to jest wlasnie sukces ameryki masz tak jak sobie zrobic i zapracujesz
            > > zadnych socjalizmow
            > > poza tym zapominasz o jednym kazde dziecko do 18 roku zycia ma ubezpiecze
            > nie
            > > czy ciebie na to stac czy nie, jesli cie nie stac na ubezpieczenie to mas
            > z
            > > ubezpiczenie nazwijmy to "spoleczne" wylecza cie nie przejmuj sie tu sie
            > tobie
            > > krzywda nie stanie.
            > > ale jak cie stac aby za nie zaplacic to musisz sam sobie za nie zaplacic.
            > >
            >
            > nie o tym pisalem

            dokladnie o tym....

            >
            >
            > >
            > > > dziwne to troche.
            > >
            > > dziwne to jest to ze ludzie nie wiedzacy co sie tutaj dzieje pisza na ten
            >
            > > temat. rozpaczaja nad kims kto ma lepiej od nich.
            >
            > a skad niby wiesz ze masz lepiej ode mnie?

            ja nie mowie o sobie... ale o "biednych amerykankich ludziach"

            ja nie narzekam, wiec nie mozesz wiedziec jak ja mam...
            mentalnosc ludzi jest jednak taka narzekaja gdy maja zle, przestaja narzekac
            jak maja OK lub lepiej...


            >
            > poza tym kazdy kryzys jest relatywny kolego. dysproporcja miedzy
            > potrzebami/nawykami i mozliwosciami

            cos rozumiesz.... ale nie do konca...
            inaczej wyglada kryzys jak mnie nie stac na czwartego merca... a inaczej jak
            nie mam pieniedzy na bulke sucha i mlego.....

            >
            > >
            > > > tak sie
            > > > zastanawiam jak to bedzie z tymi ubezpieczeniami bezrobociem i pozi
            > omem z ycia
            > > > jesli kiedys kierunek ruchu towarow netto mialby sie odwrocic
            > >
            > > wiesz ile bylo bezrobocia w najgorszym ostatnio okresie? 7.1% i byl to uw
            > azany
            > > okres za ciezki kryzys wiec powiedz mi jak to sie ma z 10% srednia EU czy
            > 18% w Polsce? znaczy kto wie ja i co?
            > >
            >
            > nie rozumiesz cos sie do ciebie pisze? napisalem ze teraz nie ma kryzysu w usa

            tak nie ma ale nie ma go od paru miesiecy... ja mowie tobie ze ja widze malutka
            roznice miedzy kryzysem i teraz... mieszkam tu i jakos tak sie ogladam na okolo
            i nic....
            rozumiem co mowisz...

            >
            >
            > > >
            > > > polacy maja pewne doswiadczenie w tym wzgledzie ale oczywiscie praw
            > idla
            > > ekonomii
            > > > zaleza od tego do kogo je stosujemy
            > >
            > > o jakich doswiadczeniach mowisz? i jakie prawidla ekonomii wspominasz?
            >
            > to proste. milo jest zyc na kredyt i niemilo kredyt splacac

            kazdy ma jakis tam kredyt... nawet jesli jest to tylko kredyt zaufania...
            splacanie czegokolwiek jest podstawa zycia na zachodzie... idziesz placisz
            plastikiem za miesiac dostajesz rachunek... jak nie umiesz z tego korzystac to
            znaczy nie jestes przygotoweany do zycia w terazniejszym swiecie...
            zacznij bac sie o to co tobie moze sie przytrafic nie przejmuj sie innymi,
            swiata nie zbawisz...


            >
            > > czy chcesz mowic o polskiej opiece medycznej? lapowkarstwie w niej? czeka
            > niu na specialiste do 6 miesiecy? itd... o
            • viper39 Re: przeciez ameryka nie jest w kryzysie cd 26.01.05, 17:20
              kazdy ma jakis tam kredyt... nawet jesli jest to tylko kredyt zaufania...
              splacanie czegokolwiek jest podstawa zycia na zachodzie... idziesz placisz
              plastikiem za miesiac dostajesz rachunek... jak nie umiesz z tego korzystac to
              znaczy nie jestes przygotoweany do zycia w terazniejszym swiecie...
              zacznij bac sie o to co tobie moze sie przytrafic nie przejmuj sie innymi,
              swiata nie zbawisz...


              >
              > > czy chcesz mowic o polskiej opiece medycznej? lapowkarstwie w niej? czeka
              > niu na specialiste do 6 miesiecy? itd... oswiec mnie i nie uzywaj skrotow
              myslow
              > ych ..
              >
              > to proste. pisze o skutkach wzrostu konsumpcji na kredyt

              w medycynie? w opiece spolecznej? medycznej? co ma jedno do drugiego?

              >
              >
              > > wylecz sie z socjalizmu to jest be be... jak juz pracujesz na siebie to p
              > omysl
              > > ze placisz sam za siebie... czyli kolej na innych co?
              >
              >
              > twoje uwagi sa chybione.

              ja czytam to co piszesz i tak to oceniam... wiec moze masz chybione mniemanie o
              tym co ty myslisz i jakie masz poglady?

              >
              > nie dopuszczasz do siebie nawet faktow. tego ze zazwyczaj trzeba splacac
              kredyt
              > i ze to kosztuje sporo wysilku.

              ???? o czym ty mowisz... dlaczego ty sie przejmujesz czyimis kredytami?
              przejmuj sie soba, ja probuje to tobie wytlumaczyc, a jesli ktos nie umie
              korzystac z kredytu to jego biznes niech on sie uczy, a jak chcesz ludzi uczyc
              to otworz szkole... wysilek? nie kolego umiejetnosc korzystania z rozumu... a
              jak ktos z tego nie umie korzystac lub go nie ma to juz nie moja wina co?

              > tego ze drozeja ubezpieczenia medyczne w usa i
              > coraz mniej rodzin na nie stac. wolisz to zakrzyczec i przywalic ad personam.
              > twoja sprawa

              ta... marks i lenin przewracaja sie w grobach tak tu zle

              pytanie do ciebie jesli runie chory system ubezpieczenia medycznego w Polsce
              ile osob bedzie ubezpieczonych?

              amerykanie maja twarda rzeczywistosc, sam pracujesz na siebie albo nie masz
              nic. mysle ze to bardzo dobra rzecz wiesz dlaczego? .... zastanow sie...

              podpowiem: jest to powod dlaczego duzo ludzi chce mieszkac w USA, masz tez
              dlatego mniejsze podatki tutaj... itd..

            • bush_w_wodzie Re: przeciez ameryka nie jest w kryzysie 26.01.05, 23:01
              viper39 napisał:

              > jesli tak to chyba nic nie zauwazyles ani sie nie nauczyles w
              > ciagu tej podrozy

              czyli aspirujesz do roli absolutnego autorytetu? nawet nie wiesz jakie sa moje
              wrazenia i juz wiesz ze sie myle? ciekawe...

              stwierdzam dwa proste fakty dotyczace usa - pozostawiajac kwestie przyszlego
              rozwoju sytuacji otwarta - a ty sie zachowujesz jak cie ktos spoliczkowal i
              zaczynasz mi wykladac swoja filozofie (ktora prawde powiedziawszy nie jest
              przedmiotem mojego zainteresowania). chlopie wez sie w garsc i dyskutuj na temat.


              > > wartosc importu dwukrotnie przewyzsza wartosc eksportu
              >
              > i co z tego? jesli ja ide do pracy i realnie zarabiam majac pieniadze je wydaje
              > tzn ze nie ma tu zadnej roznicy bo to ja wydaje kase ktora ja mam....


              interesuje mnie sytuacja makro usa a nie twoja kasa ok?


              >
              > >
              > > wynika z tego ze obecny dobrobyt usa jest finansowany w znacznej przesci
              > prze
              > > importowany kapital. sadzisz ze jest to sytuacja do utrzymania w dlugiej
              > > perspektywie?
              >
              > przejmujesz sie? bo ja nie znaczy umiejetne korzystanie z kredytu (tak sie to
              > nazywa) kasa i rzeczy ktore mozna kupic za kase zmieniaja wlasciciela to
              > wszystko, jeden za kase dostaje towar i sie cieszy drugie za kase oddaje towar
              > i sie cieszy.. szukasz skomplikowanych wytlumaczen do prostych rzeczy

              rzecz jest w istocie prosta. dlatego mozna sie pokusic o analize konsekwencji



              > >
              > > > > amerykanskich rodzin stac na ubezpiecznie zdrowotne.
              > > >
              > > > tak??? a na jakiej podstawie tak sadzisz? na podstawie lewackich me
              > diow k
              > > tore
              > > > pieprza trzy po trzy?
              > >
              > >
              > > na tym forum wklejalem kiedys cytaty na ten temat. m.in. z yahoo finance.
              > to
              > > byly w zasadzi gole dane.
              >
              > jak mowilem gole dane z niczym nie majace wspolnego, to tak jakbym dzis
              > pojechal do Polski czy do bangladeszu i lazil po biednych wsiach fotografowal
              > co sie da i po przyjezdzie do USA pokazal Polske czy Bangladesz z jednej strony
              > ,
              > nadal nie rozumiesz USA...


              twoj przyklad jest niedorzeczny. jesli rzadowe statystki mowia ze ilosc
              ubezpieczonych spadla w 2004 w stosunku do 2003 - to cos zupelnie innego niz
              fotki vipera z bangladeszu


              >
              > >
              > >
              > > > sytuacja z ubezpieczniami nie zmienia sie od wielu lat,
              > >
              > > to nieprawda
              >
              > a prawda popatrz poczytaj,
              >

              chlopie. organa twojego rzadu twierdza inaczej. idz i z nimi dyskutuj.


              > >
              > > > co smieszne za republikanow ona sie poprawia (kraj ma wiekszy docho
              > d) za
              > > > demokratow rozdajacych nie swoje pieniadze pogarsza, ale roznice sa
              > w sum
              > > ie
              > > > nieznaczne...
              > >
              > > guzik mnie to obchodzi za kogo. wazne ze ubezpieczenia zdrowotne realnie
              > drozeja
              > > i mniej rodzin an nie stac
              >
              > kompletna bzdura, ubezpieczenie ma tyle samo (mniej wiecej) ludzi ile mialo 5
              > lat temu, 10 lat temu itd...

              przeczytaj sobie laskawie post lbs ktory bije twoj o trzy klasy. ostatnio ilosc
              ubezpieczonych spadala a przyczyna jest drastyczny wzrost kosztow ubezpieczen.

              > ale najwazniejsze jest to ze kazdy moze je miec jesli chce,

              i jesli go stac

              >
              >
              > >
              > > > nie rozumiesz napewno sytuacji w USA, tu nie ma obowiazkowego ubezp
              > ieczni
              > > a...
              > > > kazdy dba o siebie, i jesli ktos wybiera NIE MIEC ubezpieczenia i p
              > ozniej
              > > z
              > > > tego powodu placze to dlaczego JA MAM KOOOORWA za goscia placic na
              > to
              > > > ubezpieczenie?
              > >
              > > a co mnie to obchodzi? zakladam ze ludzie przestaja placic na ubezpieczen
              > ie
              > nie
              > > dlatego ze nagle czja sie zdrowsi
              >
              > i tu widzisz nie rozumiesz jednego... to nie socjalizm tu kazdy decyduje za
              > siebie, co mnie obchodzi mr smith ja mam ubezpiecznie a jak on nie placi wiec
              > nie bedzie mial...

              jeszcze raz. moze ci trudno w to uwierzyc ale nie interesuje mnie sytuacja
              vipera ale sytuacja makro usa.


              > >
              > > a skad niby wiesz ze masz lepiej ode mnie?
              >
              > ja nie mowie o sobie... ale o "biednych amerykankich ludziach"
              >

              znam dobrze mediane disposable income w usa. ponawiam pytanie.


              > ja nie narzekam, wiec nie mozesz wiedziec jak ja mam...
              > mentalnosc ludzi jest jednak taka narzekaja gdy maja zle, przestaja narzekac
              > jak maja OK lub lepiej...
              >

              biorac pod uwage ze urodziles sie w biednym kraju do szczescia nie potrzeba ci
              tak znowu duzo

              >
              > >
              > > poza tym kazdy kryzys jest relatywny kolego. dysproporcja miedzy
              > > potrzebami/nawykami i mozliwosciami
              >
              > cos rozumiesz.... ale nie do konca...
              > inaczej wyglada kryzys jak mnie nie stac na czwartego merca... a inaczej jak
              > nie mam pieniedzy na bulke sucha i mlego.....

              znowu przypominam wlascicielu 3 mercow ze znam dobrze poziom dochodow rodzin
              amerykanskich i sytuacja wyglada nieco inaczej niz tu usilujesz zasugerowac

              w sumie wyszla bijatyka nie warta uwagi. nie widze sensu jej kontynuacji. zatem
              zegnam

              • viper39 Re: przeciez ameryka nie jest w kryzysie 27.01.05, 16:43
                bush_w_wodzie napisał:

                > viper39 napisał:
                >
                > > jesli tak to chyba nic nie zauwazyles ani sie nie nauczyles w
                > > ciagu tej podrozy
                >
                > czyli aspirujesz do roli absolutnego autorytetu? nawet nie wiesz jakie sa moje
                > wrazenia i juz wiesz ze sie myle? ciekawe...
                >
                > stwierdzam dwa proste fakty dotyczace usa - pozostawiajac kwestie przyszlego
                > rozwoju sytuacji otwarta - a ty sie zachowujesz jak cie ktos spoliczkowal i
                > zaczynasz mi wykladac swoja filozofie (ktora prawde powiedziawszy nie jest
                > przedmiotem mojego zainteresowania). chlopie wez sie w garsc i dyskutuj na
                temat.

                nie stwierdzasz faktow ale walisz swoja opinie o temacie o ktorym masz blade
                pojecie. nie jestem autorytetem, pokazuje ci to co widac przez okno kogos kto
                tutaj mieszka i "szlaja sie" po roznych miejscach w USA i EU.

                widzisz twoje wrazenia sa takie na jakie cie stac, jak widziales USA z okna na
                greenpoint w pokoju z 4 rodzinami (tak potrafia mieszkac polacy... niestety)
                wrazenia masz "mexykanskie" jak mieszkales w niezlej dzielnicy i mogles widziec
                USA inaczej... to wszystko... mozna tak.. wykladow tobie nie robie probuje
                tobie pokazac gdzie w twojej koncepcji sa bledy, a ty pieprzysz trzy po trzy
                jak na zebraniu PZPR

                > > > wartosc importu dwukrotnie przewyzsza wartosc eksportu
                > >
                > > i co z tego? jesli ja ide do pracy i realnie zarabiam majac pieniadze je
                > wydaje tzn ze nie ma tu zadnej roznicy bo to ja wydaje kase ktora ja mam....
                >
                >
                > interesuje mnie sytuacja makro usa a nie twoja kasa ok? ee zapomniales co

                nie ma makro bez mikro wiesz o tym? ee zapomniales co, a o swojej kasie nie
                mowie, masz problemy ze zrozumieniem textow?

                > > > wynika z tego ze obecny dobrobyt usa jest finansowany w znacznej pr
                > zesci przeimportowany kapital. sadzisz ze jest to sytuacja do utrzymania w dl
                > ugiej
                > > > perspektywie?
                > >
                > > przejmujesz sie? bo ja nie znaczy umiejetne korzystanie z kredytu (tak si
                > e to nazywa) kasa i rzeczy ktore mozna kupic za kase zmieniaja wlasciciela
                to wszystko, jeden za kase dostaje towar i sie cieszy drugie za kase oddaje
                > towar
                > > i sie cieszy.. szukasz skomplikowanych wytlumaczen do prostych rzeczy
                >
                > rzecz jest w istocie prosta. dlatego mozna sie pokusic o analize konsekwencji

                i to jest twoj blad szukasz czegos czego nie ma bo nie a pozniej sie dziwisz ze
                nie masz racji

                > > > > > amerykanskich rodzin stac na ubezpiecznie zdrowotne.
                > > > >
                > > > > tak??? a na jakiej podstawie tak sadzisz? na podstawie lewack
                > ich mediow ktore
                > > > > pieprza trzy po trzy?
                > > >
                > > >
                > > > na tym forum wklejalem kiedys cytaty na ten temat. m.in. z yahoo fi
                > nance. to
                > > > byly w zasadzi gole dane.
                > >
                > > jak mowilem gole dane z niczym nie majace wspolnego, to tak jakbym dzis
                > > pojechal do Polski czy do bangladeszu i lazil po biednych wsiach fotograf
                > owal
                > > co sie da i po przyjezdzie do USA pokazal Polske czy Bangladesz z jednej
                > strony,
                > > nadal nie rozumiesz USA...
                >
                >
                > twoj przyklad jest niedorzeczny. jesli rzadowe statystki mowia ze ilosc
                > ubezpieczonych spadla w 2004 w stosunku do 2003 - to cos zupelnie innego niz
                > fotki vipera z bangladeszu

                to jest dokladnie to o czym ja mowie... nie umiesz objac tego co sie dzieje w
                USA bo tutaj nie mieszkasz, bo nie rozumiesz rynku bo nie rozumiesz dlaczego
                cos sie dzieje i komu zalezy aby to co sie dzieje przedstawiac w takim a nie
                innym swietle, popatrz scout i przecinek mowia to samo.. to moze mam racje?
                jesli statystyki rzadowe mowie ze spadlo wiec spasc musialo... a ile spadlo? i
                jak to sie ma do poprzedniego roku i np w skali 10 ostatnich lat? bo to tak sie
                porownuje...


                > > > > sytuacja z ubezpieczniami nie zmienia sie od wielu lat,
                > > >
                > > > to nieprawda
                > >
                > > a prawda popatrz poczytaj,
                > >
                >
                > chlopie. organa twojego rzadu twierdza inaczej. idz i z nimi dyskutuj.

                jak stwierdzilem wyzej porownaj pogadamy,

                > > > > co smieszne za republikanow ona sie poprawia (kraj ma wiekszy
                > docho
                > > d) za demokratow rozdajacych nie swoje pieniadze pogarsza, ale rozn
                > ice sa w sumie
                > > > > nieznaczne...
                > > >
                > > > guzik mnie to obchodzi za kogo. wazne ze ubezpieczenia zdrowotne re
                > alnie drozeja
                > > > i mniej rodzin an nie stac
                > >
                > > kompletna bzdura, ubezpieczenie ma tyle samo (mniej wiecej) ludzi ile mia
                > lo 5 lat temu, 10 lat temu itd...
                >
                > przeczytaj sobie laskawie post lbs ktory bije twoj o trzy klasy. ostatnio
                ilosc
                > ubezpieczonych spadala a przyczyna jest drastyczny wzrost kosztow ubezpieczen.

                no to przeczytaj ten post... zrozum i zastanow sie co piszesz

                > > ale najwazniejsze jest to ze kazdy moze je miec jesli chce,
                >
                > i jesli go stac

                nie... jesli chce miec..

                > > > > nie rozumiesz napewno sytuacji w USA, tu nie ma obowiazkowego
                > ubezpiecznia...
                > > > > kazdy dba o siebie, i jesli ktos wybiera NIE MIEC ubezpieczen
                > ia i pozniej z
                > > > > tego powodu placze to dlaczego JA MAM KOOOORWA za goscia plac
                > ic na to
                > > > > ubezpieczenie?
                > > >
                > > > a co mnie to obchodzi? zakladam ze ludzie przestaja placic na ubezp
                > ieczenie nie
                > > > dlatego ze nagle czja sie zdrowsi
                > >
                > > i tu widzisz nie rozumiesz jednego... to nie socjalizm tu kazdy decyduje
                > za
                > > siebie, co mnie obchodzi mr smith ja mam ubezpiecznie a jak on nie placi
                > wiec
                > > nie bedzie mial...
                >
                > jeszcze raz. moze ci trudno w to uwierzyc ale nie interesuje mnie sytuacja
                > vipera ale sytuacja makro usa.

                mnie nie trudno uwierzyc ze nie interesuje cie moja sytuacja mnie trudno
                uwierzyc ze zrozumiesz to co tu sie dzieje... kazdy post mi mowi ze nie masz o
                tym zielonego pojecia.. a jak uzywasz terminu macro to mnie rozsmieszasz bo
                pokazujesz jak malo wiesz o macro

                > > > a skad niby wiesz ze masz lepiej ode mnie?
                > >
                > > ja nie mowie o sobie... ale o "biednych amerykankich ludziach"
                > >
                >
                > znam dobrze mediane disposable income w usa. ponawiam pytanie.

                i jaki on jest? i jak to sie ma do mnie? lub do ciebie? dlaczego martwisz sie
                kims kto ma tak jak ma bo tak wybral? jeszcze raz... to nie socjalizm

                > > ja nie narzekam, wiec nie mozesz wiedziec jak ja mam...
                > > mentalnosc ludzi jest jednak taka narzekaja gdy maja zle, przestaja narze
                > kac
                > > jak maja OK lub lepiej...
                > >
                >
                > biorac pod uwage ze urodziles sie w biednym kraju do szczescia nie potrzeba ci
                > tak znowu duzo

                tak ale nie wiesz jaka moja sytuacja byla w Polsce... ja nie wyjechalem bo nie
                mialem nic... ja wyjechalem bo mozliwosci rozwoju byly kiepskie a wchodzenie w
                ciemne uklady mnie nie interesowalo... wyjezdzajac mialem duzo lepiej niz ci
                ktorzy powracali z zagranicy...
                poza tym po 16 latach nawet jakbym byl biedakiem i jakos by mi sie tutaj
                poszczescilo moje potrzeby bylby zupelnie inne... klania sie i socjologia i
                psychologia... polecam... ciekawe

                > > > poza tym kazdy kryzys jest relatywny kolego. dysproporcja miedzy
                > > > potrzebami/nawykami i mozliwosciami
                > >
                > > cos rozumiesz.... ale nie do konca...
                > > inaczej wyglada kry
                • viper39 Re: przeciez ameryka nie jest w kryzysie cd 27.01.05, 16:46
                  cd

                  > biorac pod uwage ze urodziles sie w biednym kraju do szczescia nie potrzeba ci
                  > tak znowu duzo

                  tak ale nie wiesz jaka moja sytuacja byla w Polsce... ja nie wyjechalem bo nie
                  mialem nic... ja wyjechalem bo mozliwosci rozwoju byly kiepskie a wchodzenie w
                  ciemne uklady mnie nie interesowalo... wyjezdzajac mialem duzo lepiej niz ci
                  ktorzy powracali z zagranicy...
                  poza tym po 16 latach nawet jakbym byl biedakiem i jakos by mi sie tutaj
                  poszczescilo moje potrzeby bylby zupelnie inne... klania sie i socjologia i
                  psychologia... polecam... ciekawe

                  > > > poza tym kazdy kryzys jest relatywny kolego. dysproporcja miedzy
                  > > > potrzebami/nawykami i mozliwosciami
                  > >
                  > > cos rozumiesz.... ale nie do konca...
                  > > inaczej wyglada kryzys jak mnie nie stac na czwartego merca... a inaczej
                  > jak
                  > > nie mam pieniedzy na bulke sucha i mlego.....
                  >
                  > znowu przypominam wlascicielu 3 mercow ze znam dobrze poziom dochodow rodzin
                  > amerykanskich i sytuacja wyglada nieco inaczej niz tu usilujesz zasugerowac
                  >
                  > w sumie wyszla bijatyka nie warta uwagi. nie widze sensu jej kontynuacji.
                  zatem zegnam
                  >

                  skad znasz? z suchych danych ktore wyczytales? prawda jest taka ze przecietnemu
                  amerykaninowi zyje sie niezle .... i tego nie mozesz zrozumiec... czepiasz sie
                  wszystkiego nie wiem dlaczego, nie lubisz jakiegos kraju twoj problem, ale inni
                  lubia i tutaj mieszkaja nawet im sie wiedzie niezle... co watroba cie boli o
                  to? idz z urbanem zalatw spiwory i wysylaj do USA...
        • przycinek.usa Viper ma racje 27.01.05, 03:28
          "jesli ktos wybiera NIE MIEC ubezpieczenia i pozniej z
          tego powodu placze to dlaczego JA MAM KOOOORWA za goscia placic na to
          ubezpieczenie? bo lepeij zarabiam i mnie trzeba wziac te kase aby ktos ja
          dostal? nic z tego kazdy zyje na wlasny rachunek i kazdy za siebie placi
          kolego"

          Zgadzam sie calkowicie.

          Co do kryzysu w USA - to jego faktycznie NIE MA. Coprawda sa elementy
          pozwalajace na niepokoj a nawet byly dwa takie miesiace, ze bylem bardzo
          zmartwiony, ale to sie toczy wlasnym torem i dopoki wzrasta ilosc zadluzenia i
          podaz pieniadza na rynek jest stabilna, to w gospodarce nic absolutnie nie
          staje.

          Ja pozostaje pesymista co do dalszego rozwoju sytuacji, ale jestem daleki od
          przejmowania sie problemami. Po prostu uwazam te problemy za nierozwiazywalne,
          a wzrost gospodarczy w USA bedzie tak dlugo, jak dlugo ludzie beda sie zadluzac.

          • bush_w_wodzie no pewnie 28.01.05, 01:09
            zapewne ma racje w tym co pisze tylko ze dla mnie to jest obok tematu.
            nie chce dyskutowac juz na temat tego co ja chcialem przekazac a co wy
            wyczytaliscie. jeden lbs chyba zrozumial i napisal bardzo interesujaco
            • przycinek.usa USA ma szczescie. 28.01.05, 22:57
              "jeden lbs chyba zrozumial i napisal bardzo interesujaco"

              Nie wiem dokladnie o co chodzi, ale od razu powiem, ze to kwestia pozycji i
              ukladu w gospodarce swiatowej.

              Po prostu wojny nie dotknely tak USA jak innych panstw, po drugie zadluzanie
              sie nadmierne jest typowym elementem cyklu ekonomicznego wzrostu i nie widze w
              tym nic nadzwyczajnego. USA mialy przez lata najbardziej liberalna polityke
              ekonomiczna wobec swoich obywateli i dlatego osiagnely bogactwo w najszybszym
              tempie.

              Tutaj zas objawia sie zwykla chciwosci i zla strona natury ludzkiej, ktora po
              prostu ujawnia lenistwo i brak przewidywania u wiekszosci ludzi.

              To juz bylo opisane w Bibli. Tacy juz sa ludzie. Glupi i nieprzewidujacy.
              I dlatego ten mechanizm na swoj wentyl bezpieczenstwa. Tym wentylem jest
              bankructwo.

              I nie ma zadnego znaczenia, czy akurat USA jest w tym cyklu podmiotem
              dominujacym, czy inne panstwo. To rownie dobrze mogla byc Polska!
              Wystapilyby te same objawy w cyklu zadluzania i kryzysu.

              Trzebaby miec jedynie odpowiednio dlugi czas do dyspozycji, brak wojen i
              swobodna akumulacje dobr i babel kredytowy nakrecilby sie rownie skutecznie.

      • lastboyscout Re: przeciez ameryka nie jest w kryzysie 26.01.05, 17:35
        To jednak jest troche inaczej i faktycznie tak jak pisze Viper warto tutaj
        pozyc troche aby zalapać co tak naprawde jest grane.

        Przede wszystkim: tutaj NIE MAM ZMILUJ.

        Za leczenie placi sie tak samo jak za wszystko inne a ubezpieczenie to tylko
        kosztowna organizacja przeplywu zaplaty za uslugi medyczne pomiedzy swiadczacym
        te uslugi a je pobierajacym. Kompanie ubezpieczeniowe to tutaj mafia, ktora
        bierze swoj sowity haracz za zludzenia, ze to niby ubezpieczenie za cokolwiek
        nam zapłaci. Za wszystko płacimy my MY SAMI. Płacimy oczywiście dużo wiecej,
        jezeli zatrudniamy do płacenia kogoś a już nie daj Boże jak ztrudniamy do
        czegokolwiek rząd!
        Nie ma zresztą zadnej roznicy w haraczu na kosciół , ktoremu się placi za
        domniemane układy z Panem Bogiem, haraczu dla prawnika , ktory podobno przegnie
        prawo na naszą strone czy haraczu dla policjanta, ktory zamiast jeśc pączki
        bedzie gonił pirata drogowego zamiast nas samych .... za złe parkowanie.
        Szczęsciem Ameryki jest to, ze mafią są tutaj tylko (?!) kompanie
        ubezpieczeniowe i na szczescie nie wsadza w to calkowicie swoich łap
        najpotężniejsza mafia jaką jest PAŃSTWO (patrz Europa... ).
        Wszystkich nas uczono, ze to zmniejszoby popyt wplywa na spadek cen albo tez
        wzrost cen powoduje spadek popytu. Uczono nas tez, ze istnieją jednak dobra, z
        ktorych nie można zrezygnować ponizej jakiegoś obiektywnego poziomu tak więc
        zapłacimy za nie wtedy wlaściwie kazdą cene. Nalezy do nich na pewno zywność,
        energia i podobno milosierdzie boże. NIE NALEZĄ do tych dóbr wszystkie formy
        leczenia. A jednak ceny wszystkich uslug medycznych rosną ...
        Tak więc ludzie się nie leczą albo kiedy maja wydać 3 tysiące na koronke to
        wolą sobie za te trzy kawałki kupić telwizor plazmowy i szczerbaci oglądać w
        takiej telewizji ślicznie uzębionego Brat'a Pitt'a ...
        Powiesz, ze brak uzebienia to niski poziom zycia. To prawda ale tylko czesciowa
        bo przynasz też ze bajerancki telewizor plazmowy jednak podwyzsza ten sam
        ogolnie rozumiany standart życia smile
        Zresztą jak się dobrze przyglądniesz dzisiejszym polskim standartom w Polsce to
        zjawisko jest tam duzo bardziej nasilone (kolorowa komóra i stary kibel w
        niedogrzanej łazience...hi hi ).
        Co najciekawsze w tym wszystkim rzad amerykanski doskonale zdaje sobie sprawe z
        faktu, ze lawinowy wzrost cen za usługi medyczne musi skonczyć sie upadkiem
        calego systemu ubezpieczeniowego. Tylko dlatego amerykanskie prawodawstwo
        niedopuszcza automatycznej nieściągalnosci dlugow medycznych jak mam to miejsce
        w przypadku kazdego innego dlugu. Gdyby do tego dopuścił natychmiastowo
        nastąpiłaby fala bankructw wplywajaca na calą gospodarke. Rzad woli dopuścić do
        wzrostu cen jak dlugo to się da chociaz coraz wyższe ceny wyhamowują popyt na
        uslugi medyczne. Z coraz droższych zebów najpierw zrezygnuja placacy za te
        zęby gotowką, potem ci, ktorym ubezpieczalnia zwraca tylko cześć kosztów i
        wciąż podwyzsza skladke ubezpieczeniową. Najdlużej leczyć sie bedą pracownicy
        firm ubezpieczeniowych ponieważ nie ponoszą zadnych kosztów leczenia i
        oczywiście pracownicy rządu, ktory najwyżej podniesie podatki na pokrycie
        wzrostu kosztów swojego leczenia.
        I dlatego firmy ubezpieczeniowe tak gorliwie sponsorują kampanie wyborcze a w
        nagrodę rząd wspiera te firmy.
        Na szczeście wyborcami sa nie tylko pracownicy rządowi i ubezpieczeniowi i
        pewnie już niedługo wszyscy inni wyborcy powiedzą .... THAT'S IT! smile
        • robisc a propos - Bush przemowil 26.01.05, 21:26
          26/01/05 16:27
          Bush: "Amerykanie płacą dużo podatków"

          Początek konferencji prezydenta George'a Busha to kwestie związane z
          zaplanowanymi na najbliższą niedzielę wyborami parlamentarnymi w Iraku.
          Stwierdził, że misja będzie zakończona, kiedy Irakijczycy przejmą inicjatywę we
          własne ręce i zapewnią sobie bezpieczeństwo. Odpowiadając na kwestie związane z
          ponownym zwiększeniem deficytu budżetowego w 2005 r. (do 427 mld USD)
          stwierdził, że "Amerykanie płacą dużo podatków". Dodał, że 7 lutego zamierza
          przedstawić plan ograniczenia deficytu budżetowego o połowę. Jedno ale......
          plan "ma zostać" zrealizowany do roku 2009 r. Powtórzył, że jego celem będą
          reforma podatków i systemu opieki socjalnej (Social Security).

          (MR)
          • lastboyscout Re: a propos - Bush przemowil 26.01.05, 22:24
            No właśnie.
            Bush ciągle mówi o zalatwieniu czterech kwestii: zmniejszenia deficytu,
            reformie Social Security, reformie imigracyjnej i zakonczeniu wojny z
            Irakiem.
            Problem jest w tym , ze Bush nie mówi JAK MA ZAMIAR ZALATWIC WSZYSTKIE
            TE KWESTIE!
            Deficyt mozna zmiejszyc tylko na dwa sposoby: zwiększyć wplywy budzetu
            albo zmniejszyć wydatki. Zwiększenie wplywow przy jednoczesnym zmniejszeniu
            podatkow mozna dokonać przy ...eksplozji gospodarczej z tym, ze zmniejszenie
            podatków wcale nie gwarantuje owej eksplozji gospodarczej.
            Problem komplikuje sie jezeli weżmie sie pod uwage pozostale elementy gry o
            ktorych wspomina Bush.
            Reforma systemu emerytalnego ma wedlug niego oznaczać skierowanie cześci
            nowonaplywajacych skladek emerytalnych na gielde a więc nowe obciążenia
            budżetowe na pokrycie braków w systemie emerytalnym które właśnie pojdą na
            gielde.
            Podobny efekt, dodatkowo obciążajacy budżet może przynieść reforma imigracyjna
            ponieważ nie jest pewnym, czy zamiana na legalny status milionów
            dotychczasowych nielegalnych nie podbije bezrobocia i obciążeń budżetu z
            tytulu opieki społecznej. Jezeli by nawet wykluczyć amnestię i przyjąć, że
            Bush da tylko czasowe zezwolenia na pracę nielegalnym, ktorzy udokumentują, ze
            maja pracodawce chetnego ich zatrudnić i tak trzeba zwiększyć administracje w
            celu usunięcia z kraju pozostalych nielegalnych.
            Na koniec wojna z Irakiem, która musi przynajmniej zwrócić swój koszt.
            Zamęt jaki jest obecnie w Iraku wciąż budzi wątpliwości czy szybko uda sie
            przywieżć stamtąd tanią ropę blisko morza, która może dofinansować amerykański
            budzet rozkrecając gospodarkę.....
            Pytaniem , ktore juz kiedyś zadałem na tym forum , pozostaje jak sie zachować
            w tej wysoce nieokreślonej sytuacji ......
        • bush_w_wodzie no wlasnie 26.01.05, 23:12
          dziekuje za analize

          to jest szalenie ciekawe zjawisko ze ceny uslug medycznych rosna i to wszedzie.
          to powoduje spadek liczby ubezpieczonych. rozumiem ze zakladasz ze z
          ubezpieczenia med rezygnuja ludzie ktorzy maja tak duze oszczednosci ze stac ich
          na placenie z wolnej reki. moze i tak byc choc watpie by tak bylo naprawde.
          sadze ze raczej rezygnuja ci ktorzy maja napiety budzet i licza na to ze w razie
          czego medicaid im pomoze. podstawa mojego wnioskowania jest to ze: a)
          niezamoznych jest wiecej niz zamoznych b) amerykanie oszczedzaja obecnie 0%
          swojego dochodu


          o ile pamietam sprawe przyszlych konsekwencji obecnego zadluzania sie firm
          amerykanskich i panstwa za granica uznalismy za otwarta. na ogol jednak lepiej
          niz dobrze sie zyje kiedy kapital naplywa i nieco gorzej gdy trzeba splacac
          dlugi. czy cos jest nie tak w zastosowaniu tego prawidla do dowolnego kraju
          innego niz usa? a w stosunku do usa?
          • lastboyscout Re: no wlasnie 27.01.05, 00:54
            To niedokladnie tak .....
            Każdy z nas w naturalny sposób ocenia sprawy na podstawie rzeczywistosci jaka
            go otacza. Mąrzy ludzie nazywają to utożsamianie i wystrzegają sie tego jak
            ognia ponieważ swiat to nie jest NASZ świat...
            Tak więc ty mierzysz na przyklad temat ubezpieczeń medycznych miarą europejska.
            Viper widzi to przez pryzmat pracownika solidnej firmy z Manhattanu. Ja oceniam
            to jako samozatrudniony korzystający z ubezpieczenia żony.
            To normalne, wzrok siegą tylko horyzontu.

            Przede wszystkim: Amerykanie WBREW TEMU co mówi europejska propaganda i
            nieudacznicy powracający do Polski ze Stanów wcale nie mają złej czy
            niedostępnej opieki zdrowotnej i wcale nie są biedni jeżeli tylko potrafią
            pracować!
            Tutejsza opieka zdrowotna , podobnie jak wiele rzeczy tutaj opiera sie po
            prostu na bardzo racjonalnych zasadach. Nie opłaca sie chorować bo opłaca sie
            pracować. Dlatego też ludzie korzystają z lekarza dopiero jak muszą, nikogo tu
            nie stać na luksusowe zabiegi lekarskie, sanatoria czy wizyty u lekarza z
            powodu grypy.
            Koszty opieki zdrowotnej rosna tylko z powodu oligopolizacji rynku
            ubezpieczeniowego, skutecznie wspieranej przez rząd ustawodawstwem, ktore
            motywuje ludzi do korzystania ze zbednych i bezsensownie drogich zabiegow
            medycznych związanych na przyklad z leczeniem powypadkowym.
            Amerykanie nie tyle więc nie mają pieniedzy ale jak pisałem wczesniej ale wolą
            kupić sobie relatywnie tanią azjatycką plazme i darzyć wszystkich bezzębnym
            uśmiechem niz płacic w Ameryce krocie za ładny usmiech. W przypadku
            niezbędnych zabiegów medycznych Amerykanie nie dbają o rachunki, po prostu ich
            nie płacą czym automatycznie podbijają ceny tychze uslug medycznych w USA lub
            jak to czesto robią Polonusi jadą po zęby gdzie jest taniej, czyli do Polski
            (a po lekarstwa do Kanady).
            Niewiele pomagają wyrastające jak grzyby po deszczu firmy sciągające dlugi
            medyczne ponieważ nawet jezeli uda im sie sciągnąć jakieś dlugi od
            niezorientowanych lub nadwrażliwych na nadmiar telefonow i korespondencji w
            sprawie ich dlugów to przecież te agencje doliczają do ceny uslug medycznych
            cene swoich usług podrażajac w efekcie te uslugi.

            Jakze mogloby być inaczej? Spadek popytu na drozejące uslugi medyczne normalnie
            MUSI wymusić spadek ich cen przy nasyceniu podaży.
            Jezeli ceny nie spadają to MUSI TO być wymuszone czynnikiem zewnętrzynym ,
            zazwyczaj administracyjnym.

    • lastboyscout Re: dziwny ten amerykanski kryzys 26.01.05, 15:55
      Witam ponownie!
      Pozdrowienia dla Robiego, ktorego naprawde mozna cenic za unikalna umiejetnosc
      połączenia społecznej poprawnosci ze zdolnoscia podejmowania zdecydowanych
      decyzji. Chyba sie czegos w miedzyczasie nauczylem.....

      Uwielbiam nowe motto: POLSKIE, proste, antysocjalistyczne i
      zartobliwe/pozbawione nadecia.
      Fredro byl hrabia a jego pomnik stoi w centrum mojego rodzinnego Wroclawia skad
      dumnie spogląda na ... niemieckie i zydowskie kamienice! smile

      Rzeczywiscie amerykanski "kryzys" jest szczegolny.
      Osobiscie odnosze wrazenie, ze juz od momentu upadku Zwiazku Radzieckiego jest
      tu realizowany z gory przygotowany scenariusz. Przypomina to zreszta jako żywo
      polska Targowice kiedy to jawni ubecy oddawali wladze tajnym ubekom pod
      sztandarami jakowych przemian ustrojowych.
      Najpierw Tata Bush bez zadnej przyczyny wycofuje sie z Iraku a potem Synus
      Bush też bez zadnej przyczyny siedzi w tym samym Iraku. W miedzyczasie Wiluś
      Clinton przez 8 dlugich lat nie robi w polityce i kwitnącej gospodarce NIC i
      oddaje sie tylko uciechom oralnym z Moniką. Amerykanski agent w turbanie przez
      lata nie moze byc dostrzezony przez amerykanskie satelity, ktore potrafią
      czytac napis z pudelka od papierosow. Ten sam nieuchwytny Arab robi biznesy z
      rodzina prezydencka. W dodatku dniu wyborow mowi w telewizji , ze wolalby zeby
      amerykanskim prezydentem nie zostal Synuś Bush wiedząc doskonale , ze
      Amerykanie wybiora wlasnie tego , ktorego Arab sie ewentualnie boi bo sie sami
      boją Araba.
      Co najciekawsze wszystkie glowne wskażniki gospodarcze w Ameryce (wzrost PKB,
      inflacja, bezrobocie itp.) od dziesięcioleci oscyluja na podrecznikowym
      poziomie co wlasciwie nie zdarza sie w gospodarce rynkowej bo jest przypisane
      gospodarkom centralnie sterowanym.

      Moja Babcia zawsze mawiała: Krzycho nieważne co ludzie mówia lub udają, ze
      robią. Ważne jest tylko to JAK KTO NA TYM WSZYSTKIM WYCHODZI .....

      No wlasnie. Dwa miliardy Chinczykow i Hindusów skręca gadżety szczesliwa , ze
      ma prace a reszta swiata jest szczesliwa, ze te dwa miliardy ludzi nie pojdzie
      na wojne ze swiatem. Rosjanie redukuja swoje deficyty, spłacaja pozyczki,
      uwłaszczają swoich komunistow i robia ze swoich pieknych kobiet
      profesjonalistki w tenisie i seksie. Amerykanie rozplenili swoja "zmowe
      wielkich korporacji" dokladnie na caly świat i gwizdzą na deficyt bo za Wilusia
      dali dowod temu, ze pieniadze na takie deficyty to "zmowa wielkich
      korporacji" ma w tylnej kieszeni swoich jeansów .....
      Jedyny problem to Europa.... Ledwie dyszy. Obniża prognozy, strajkuje, w
      zastepstwie zajmuje sie rozbudowa administracji i przepisów.

      Moja Babcia pewnie by w tym momemcie powiedziala .... Krzycho a może dokladnie
      O TO CHODZIŁO?
      • robisc Re: dziwny ten amerykanski kryzys 26.01.05, 21:25
        lastboyscout napisał(a):

        > Witam ponownie!
        > Pozdrowienia dla Robiego, ktorego naprawde mozna cenic za unikalna umiejetnosc
        > połączenia społecznej poprawnosci ze zdolnoscia podejmowania zdecydowanych
        > decyzji. Chyba sie czegos w miedzyczasie nauczylem.....

        Za duzo pochwal jak na jeden dzien. To ja sie czegos nauczylem z tego calego
        zamieszania z wyborem motta i jestem szczesliwy, ze chcecie tu jeszcze pisac.

        A co do reszty - Ty to dopiero masz talent. Michalkiewicz wymieka smile
      • bush_w_wodzie fakty i mity 26.01.05, 23:25
        lbs. pkb chin rosnie w tempie 8% rocznie od 30 lat. rosnie tam blyskawicznie
        konsumpcja i potencjal technologiczny. chiny juz sa problemem gospodarczym i
        polityczynym dla usa. a co bedzie za 10 lat? hindusi ida nieco inna droga...

        te wielkie korporacje sprzedaja kazdego roku japoncom swoje dlugi o wartosci
        setek milardow dolarow. stopa oszczednosci rodzin amerykanskich osiagnela
        wlasnie 0%.

        pamietaj o tym ze w azji wsch to silniejszy daje. przyjmowanie czegos od kogos
        jest upokarzajace. power goes west lbs.

        twoja wizja korporacji ktore pograzaja europe i buduja potege rosji oraz chin
        pod auspicjami rzadu usa jest tak irracjonalna ze moze byc przyjeta jako
        desperacka proba pozytywnego tlumaczenia niezbyt korzystnie wygladajacej
        rzeczywistosci. dla mnie przynajmniej brzmi bardzo nienaturalnie

        • krzysztofsf A co z Afryka ? 26.01.05, 23:37
          Jakas niesamowita cisza o wszystkim, co sie dzije na poludnie od Arabow.
          Zapomniany kontynent.
          Podobno miliony ludzi gina w wojnach lokalnych.
          Ciekawe, czy za 20-30 lat panstwa afrykanskie nie pojawia sie jako partner na scenie lub nie okaze sie, ze sa wlasnosia tych, ktorzy teraz po cichu byc moze nimi sie interesuja.
          • bush_w_wodzie chyba to co zwykle? 26.01.05, 23:44
            o ile mi wiadomo to wojny glod i aids ogarniajacy do polowy populacji w
            niektorych krajach. tradycyjnie lepiej jest w basenie morza srodziemnego czy w
            okolicach rpa. z ciekawostek niedawno syn m thatcher zostal skazany za probe
            organizacji zamachu stanu.

            • krzysztofsf Re: chyba to co zwykle? 26.01.05, 23:58
              bush_w_wodzie napisał:

              > o ile mi wiadomo to wojny glod i aids ogarniajacy do polowy populacji w
              > niektorych krajach.

              To nie jest "to co zwykle".
              Do epoki "wielkich odkryc" panstwa afrykanskie mialy bardzo ciekawa kulture i dobrze rozwinieta panstwowosc z infrastruktura idealnie pasujaca do klimatu. Ostatnie 500 lat nie przesadza na stale o dalszych losach kontynentu.
              to co sie dzieje obecnie to w duzej mierze efekt sztucznych panstw, w ktorych leja sie rozne narody i plemiona.Kiedys wytworzy sei jakis stan rownowagi - naturalnie lub narzucony z zewnatrz.


              > tradycyjnie lepiej jest w basenie morza srodziemnego czy w
              > okolicach rpa. z ciekawostek niedawno syn m thatcher zostal skazany za probe
              > organizacji zamachu stanu.
              >
        • lastboyscout Re: fakty i mity 27.01.05, 03:21
          Temat amerykanskiego dlugu jest wszedzie poruszany nieustannie i można na ten
          temat znależc najbardziej skrajne opinie. Ja akurat nie czuje sie w tym temacie
          zbyt mocno ale zdecydowanie przychylam sie do opinii Vice_Versa, ktory istotę
          amerykanskiego długu uważa za najgenialniejszy interes jaki zrobiła Ameryka
          kosztem świata.
          osobiście pojmuję ten temat w poniższy sposób.
          Jeżeli popełniam gdzieś w swoim rozumowaniu błąd, prosze wyjaśnij mi jego
          żródło, nauki nigdy dosyć.....

          Dlug Ameryki , w dodatku rosnący JEST FAKTEM. Nie sam dług jednak może być w
          tym temacie problemem a koszty jego spłaty. Z kolei ten koszt jest oczywiście
          ściśle powiązany oprocentowaniem tego długu. Wchodząc w temat głębiej
          oprocentowanie jest zależne od tego jak bardzo Ameryka MUSI się nadal zadłuzać
          lub też jak desperacko jej wierzyciele pragną pożyczać Ameryce.
          Jak zauwazylem bardzo często niedocenianą kwestią jest sprawa JAK JEST WYDAWANE
          zadłuzenie Ameryki ale do tej części tematu przejdę póżniej.
          Przenosząc ten temat na bardzo konkretny przykład to ja chciałbym być w pozycji
          w jakiej znajduja sie Stany Zjednoczone jako pozyczkobiorca.
          Załóżmy, ze jestem zadłuzony u ciebie na milion dolarów na na 5%.
          Musze więc zapłacić ci 50000 dolarow rocznie naleznych odsetek.
          Ty jednak produkujesz gwożdzie i chcesz je sprzedać bo nie bedziesz miał za co
          żyć. Dlatego też godzisz sie na pożyczenie mi następnego miliona dolarów ,
          rownież na 5% abym miał pieniądze na twoje gwożdzie i należne ci odsetki.
          Możesz oczywiście zrezygnować ze sprzedaży gwożdzi i zażądać ode mnie
          natychmiastowego zwrotu pierwszego miliona dolarów aby z tych pieniędzy żyć
          ale wiesz, ze ja tego miliona nie mam albo jeżeli go mam to nie chce ci go
          oddać a jeszcze cie atomem straszę. Nawet jeżeli bys znalazł sposób na
          wyciągniecie ode mnie tego miliona to ten milion stałby sie w ciągu chwili
          tylko pól milionem dolarów bo wywołałbyś u mnie kryzys walutowy i dostałbyś
          oczywiście nominalnie owy milion ale PRAKTYCZNIE byłby on już warty tylko pół
          miliona bowiem mógłbyś sobie za niego kupić tylko połowe tego co mógłbyś sobie
          kupić przed spowodowaną przez samego siebie dewaluacją mojej waluty (oczywiście
          twoje/juz wtedy moje gwożdzie utrzymałyby wtedy swoją FAKTYCZNA wartość...).
          To głupie , poszedłbyś z torbami wiec wolisz pożyczać mi dalej i liczyć na zysk
          z tych 5 procent jaki dostajesz z poprzedniego miliona i wszystkich następnych
          milionów jakie dostane od ciebie w przyszlości.
          Jest jednak w tym wszystkim jeden mały problem. Te gwożdzie jakie produkujesz
          mogą produkować też inni i oni sprzedadzą mi te swoje gwożdzie taniej od ciebie
          o 25% i w dodatku zapłacę im TWOIMI pieniędzmi! Zaniżasz więc, chcąc nie chcąc,
          swoje ceny na gwożdzie o 25% aby w ogóle móc sprzedać te swoje pieprzone
          gwożdzie. Zdajesz sobie oczywiście sprawę , że ten drugi producent gwożdzi
          produkuje je 10 % taniej od kosztów produkcji i od tego momentu dopłacasz do
          interesu ale w myśl wszystkiego powyższego nie masz własciwie żadnego wyboru.
          Jaka więc wtedy powstaje sytuacja?
          Ano jako, że bez gwożdzi na świecie żyć się nie da to ja mam te swoje gwożdzie
          10 % taniej niż wynosi koszt ich produkcji a pozyskanie funduszy na ich zakup
          od ciebie samego kosztuje mnie tylko 5% !!!
          Dostając więc te gwożdzie taniej o 10 % niż sam byłbym w stanie je
          wyprodukować zarabiam 5 % NIC NIE ROBIĄC w dodatku zrzucając stres w takiego
          układu na swoich wlasnych pozyczkodawcow ! Mało tego! Właściwie wszystkie
          gwożdzie świata są produkowane co prawda w innych krajach ale za to w MOICH
          fabrykach , ktore tam wybudowałem z pomocą NIE SWOICH gwożdzi i pieniędzy.
          Tak więc DODATKOWO ZYSK z fabryk produkujących gwożdzie na MOJE potrzeby
          (inwestycje) wędruje do MOJEJ kieszeni pomagając mi finansować owe 5% odsetek
          od każdej zaciągniejtej przeze mnie pożyczki, która faktycznie nie jest więc
          pozyczką a DOBRYM INTERESEM ....
          • przycinek.usa dlug i jego efekty. 27.01.05, 08:33
            To jest szalenie poczciwe podejscie, ktore szanuje, choc jest bledne.
            Poczatkowo macie obaj racje, z tym zadluzaniem. To prawda. Konsument w USA
            otrzymuje olbrzymia ilosc towaru w zasadzie ponizej wartosci. To jest dotowanie
            zagraniczne USA. Zgadzam sie. BYL to szalony interes. Istotne jest jednak to,
            co nasz czeka TERAZ i w przyszlosci. A to jest zasadniczo odmienna sprawa.

            Dlatego postaram sie to wyjasnic. Tym razem ja dam przyklad. Dobra?
            Wyobrazmy sobie 3 osoby. Biednego Jozka, majacego jedynie ziemie po rodzicach i
            troche bydla, bogatego Franka, ktory ma fabryki, sklepy i trzyma handel oraz
            bankiera Zyda Floriana, ktory trzyma kase. Zakladam, ze stan finansow Banku na
            dzien 1 przykladu wynosi 1000 PLN gotowka oraz brak rezerwy obowiazkowej dla
            Banku Centralnego.

            Jozek chce miec TV, a jest biedny, wiec idzie do BANKU - (Floriana) po kredyt.
            Florian widzi, ze Jozek bidny, ale ma zastaw (ziemie) wiec daje Jozkowi swoj
            jedyny 1000 PLN na maly procent liczac, ze Jozos jakos sie wyrobi ze splatami.
            Jozek szczesliwy idzie od razu do Franka i daje mu ten 1000 PLN za co Franek
            daje mu nowy TV.

            Franek idzie do Floriana (Banku) i deponuje 1000 PLN na swoim koncie. Franek MA
            1000 PLN w Banku, czyli Bank znowu ma kase a Franek OBIETNICE WYPLATY 1000PLN w
            przyszlosci. (Franek MA na koncie u powiernika - Floriana - 1000 PLN)
            W banku powstal pierwszy depozyt o wartosci 1000PLN i bank moze udzielic
            kolejnej (2-giej) pozyczki = 1000PLN. Prawda?

            Jednak Jozek nabral rozpedu w zakupach i teraz chce fure kupic. Wiec idzie
            znowu po kredyt. Tym razem nie bardzo ma co zastawic, bo ziemie juz zastawil
            pod telewizor, wiec tym razem zastawia ... TV. Dostaje drugi kredyt i kupuje od
            Franka fure. Laczne zadluzenie Jozka wobec banku wynosi 2000PLN+odsteki.
            (odsetki pomijamy)

            Franek zanosi kase do Banku Floriana i zaklada 2gi depozyt. Franek MA na koncie
            sume 2000 PLN co stanowi ZOBOWIAZANIE Banku do wyplaty 2000 PLN Frankowi w
            przyszlosci. (Rownoczesnie jednak Jozek ma wobec Banku dlug w wysokosci 2000
            PLN.)

            Ta druga wplata Franka powoduje jednak, ze w Banku pojawia sie kolejny DEPOZYT,
            wiec Bank znowu moze udzielic (3ciej) pozyczki!

            Jozek wykopuje na strychu kolejny skladnik majatku odziedziczonego od starych i
            zastawia u Floriana, za co Florian daje mu kolejny (3) kredyt 1000 PLN.

            Tym razem Jozek kupuje pape na pokrycie dachu u Franka, Franek robi kolejny (3)
            depozyt w banku = MA w Banku 3000 PLN a bank ma zobowiazanie wobec Franka.
            Skoro pojawia sie kolejny depozyt, to Bank moze znowu udzielic kredytu.

            Jozek znowu (4rty raz) moze pozyczyc 1000 PLN i robi to. Wydaje u Franka i w
            Banku pojawia sie (4) depozyt na 1000 PLN. Franek MA w Banku 4000 PLN ale jest
            to jedynie zobowiazanie Banku do wyplaty w przyszlosci!

            Powielamy ten schemat 996 razy. Jozek pozycza caly czas, a Franek oszczedza
            caly czas.

            Powtarzamy operacje tak dlugo, az Jozos przyzwyczajony do latwego kredytu
            spotyka sie z odmowa Banku, bo osiagnal KRES swojej mozliwosci zabezpieczania
            pozyczek. Powiedzmy dla naszego przykladu, ze stalo sie to wtedy, kiedy wartosc
            kredytow Jozka wyniosla 1,000,000 PLN i zostaly zastawione wszystkie skladniki
            majatkowe Jozka w tym TV za 1000 PLN.

            Skoro Jozek wzial milion kredytow, to znaczy, ze w Banku pojawil sie milion w
            depozytach Franka. Problem w tym, ze Jozek PRZESTAJE placic! (Bo nie ma kredytu)

            Dlatego Franek, przyzwyczajony do duzego obrotu z Jozkiem zaczyna sie martwic o
            produkcje i przycisniety, probuje wyciagnac pieniadze z banku.
            No, ale Florian (Bankier) NIE MA PIENIEDZY, bo przeciez Jozek jeszcze nie
            splacil kredytu. Wiec naciska na Jozka, ale Jozek nie ma skad wziac 1,000,000
            PLN! I kolo sie zamyka. Bo NIE MA TYLE PIENIEDZY!

            Efekt: Jozek nie placi. Franek nie moze dostac kasy. Florian bankrutuje. I
            okazuje sie, ze w obiegu nadal jest TYLKO 1000 PLN, a towarow na 1,000,000!!

            I co sie dzieje? Ceny spadaja 1,000 razy.

            Zastanow sie nad tym Panie Scout. Pomysl o tym zjawisku pod katem
            bezpieczenstwa depozytow bankowych i FDIC. Zadluzenie Federalne i rownoczesna
            koniecznosc zaspokojenia wielu wierzycieli jest SPRZECZNOSCIA. FDIC jest
            instytucja rzadowa. Mechanizm zadluzenia Federalnego i gospodarstw domowych
            jest BOMBA z opoznionym zaplonem.

            GDY zadluzenie gospodarstw domowych osiagnie wysokosc ich assets, to strumien
            kredytow finansujacych wzrost ekonomiczny USA zakonczy sie i zacznie sie proces
            wysysania pieniedzy z rynku, ktory skonczy sie ogromnym zatorem platniczym na
            skale swiatowa i doprowadzi do bankructwa dziesiatki tysiecy firm i milionow
            ludzi. Pytanie KIEDY to nastapi? No wlasnie. Nie wiadomo. Dlaczego? Bo te
            assets, sa na tyle duze, ze zadluzenie moze jeszcze postepowac w tym tempie
            przez najblizsze 9 lat. To jest jednak NIEPRZEKRACZALNA granica. Jest to
            granica TEORETYCZNA, wynikajaca z projekcji dynamiki wzrostu zadluzenia i
            obecnej bezwzglednej wartosci assets.

            Pamietajmy, ze o gospodarce decyduje wiekszosc, a nie wszyscy. Zawsze bedzie
            jakas duza grupa NIEZADLUZONYCH Frankow, ktorych 1 milion w depozytach podnosi
            wartosc Assets. Ale z powyzej przedstawionego przykladu wynika, ze TYCH
            PIENIEDZY NIE MA.

            Dlatego niesamowicie trudno jest powiedziec, kiedy system sie przewroci, bowiem
            mozliwe, ze granica zadluzania sie zostala osiagnieta TERAZ, ale jeszcze tego
            nie widzimy. To trudno powiedziec. Bo co mozna wywnioskowac z faktu zadluzenia
            gospodarstw domowych w wysokosci okolo 25% assets??? Co? NIC!!

            Nie wiadomo, bo trzebaby obserwowac indywidualna sytuacje kazdej rodziny.
            Tego nikt nie potrafi robic. Potrafimy tylko obserwowac wskazniki i je
            interpretowac. Jednak pamietajmy o jednym: Bankructwo systemu bankowego w USA
            doprowadzi do rewaluacji wartosci dolara. Zapewniam was, ze dolar nagle stanie
            sie towarem pierwszej potrzeby. To po prostu wynika z teorii charakteru
            wypychania dlugu. Takie czasy. Kryzysowe. Ze nikt nie ma pieniedzy.




            • lastboyscout Re: dlug i jego efekty. 27.01.05, 15:22
              Dzięki. Zgadam się z tym co napisałeś. Zgadzam się też z tym, że choć obecna
              sytuacja to bajka dla Ameryki to nastąpi moment kiedy sytuacja może sie
              zmienić.

              Nie jestem jednak pewny czy sprawdzi się scenariusz jaki ty przedstawiasz .....

              Pisałem wcześniej o zarzu8ceniu utożsamiania tematu o ktorym sie mówi z
              pozycją życiową z jakiej każdy z nas występuje aby zachęcić do KOMPLETNEGO
              OTWARCIA MYŚLOWEGO.

              Nie dziwię się, że postrzegasz rozwój sytuacji ekonomicznej od strony
              bankowości skoro pracujesz w inwestycjach.
              Jednak Ameryka to nie tylko system bankowy ale rownież realne życie, realni
              ludzie i ich realny , NAMACALNY majątek.

              Gdyby tak dogłębnie zastanowć się nad tym KTO TAK NAPRAWDĘ straci w twoim
              przykładzie jeżeli w jakimkolwiek momencie Florian wstrzyma udzialanie kredytu
              Józkowi odpowiedż bedzie jednoznaczna: FRANEK i FLORIAN !!!

              I TĘ dokładnie myśl chciałem przekazać w swoim poprzednim tekście.

              Dlaczego tak właśnie się stanie?
              Otóż operując już tylko konkretami TO JÓZEK pożył dobrze NA KREDYT przez długie
              lata i w dodatku wynosi z tego całego finansowego bajzlu dobrze wyposażony dom
              (majątek trwały), wyższe wykształcenie dla całej swojej rodziny (wysoko
              zaawansowane technologie), ma tłustą i obwieszoną diamentami żonę (zadowolone i
              bogate społeczeństwo) i ..... wielką bombe atomową (nasilniejsza armia świata)
              na wypadek gdyby Frankowi przyszło do głowy siłą odbierać Frankowi Józkowe w
              dobra i żonę ......
              Kto, co i dlaczego więc traci?
              Traci FRANEK ponieważ frajer produkował i oddawał za bezcen wszystko dla Józka
              w zamian za WIRTUALNE pieniądze, których oczywiście nie ma nawet w banku a w
              dodatku musi robić wszystko aby Józek nadal go robił w konia kupując coraz
              taniej bo inaczej nie bedzie miał DLA KOGO produkować i KOMU sprzedawać.
              PODWÓJNIE Traci FLORIAN ponieważ Franek pozwał go do sądu o zwrot wkładu
              oszczednościowego jaki prawnie wciąż posiada we floranowym banku a zarazem nie
              może odebrać Józkowi zastawu bo jakże odebrać józkowe wykształcenie , lata
              wygodnego zycia i nawet dom i diamenty jeżeli Józek ma w oknie bombe atomową
              wycelowaną dokładnie w bank Floriana???
              Dodatkowo Józek ma jeszcze jeden POWALAJĄCY argument na Franka i Floriana :
              INFLACJE.
              Dług Józka JEST NOMINOWANY w DOLARACH AMERYKAŃSKICH i jeżeli Franek i Florian
              zbytnio wkurzą Józka to on w każdym momencie może zadzwonić do swojego wujka
              Greenspana a ten urzędowo zarządzi 1 000 000 % inflacje i wtedy Józek owszem
              zwróci Florianowi jego pieniądze ale tylko w NOMINALE a to oznacza, że ten
              NOMINAL długu Józka wystarczy Florianowi na kupienie sobie kawałka mocnego
              sznurka i haka ....

              Powiesz...no tak ale skończy sie klawe życie Józka i od dzisiaj bedzie musiał
              w końcu wziść sie do uczciwej roboty i sam mozolnie klecić ozdoby choinkowe
              zamiast zajmować sie tylko pożyczaniem i kupowaniem jak to ma miejsce dzisiaj w
              Stanach ? Nie tak szybko bo wtedy Franek i Florian równiez automatyvcznie
              stracą pracę, będą robić wszystko aby uszcześliwiać Józka jak długo starczy im
              szczerych sił do pracy i surowców. A jezeli by nawet w koncu pękli to Józek ma
              się OK i co najwyżej w koncu nauczy się jakiegoś uczciwiego i rzetelnego
              zawodu ....

              Myślałeś kiedyś o zmianie zawodu na wypadek kryzysu bankowego w Stanach? Hę? wink
              Pozdrawiam ! smile

              P.S. Nie mów mi , że 1 000 000 procentowa inflacja zaszkodzi komukolwiek w
              Ameryce ponieważ jak sam przyznajesz Amerykanie mają ZERO oszczednośći i masę
              długow. Tak się składa , ze zero oszczędnosci jest odporne na KAZDA INFLACJE a
              dlugom akurat inflacja tak dobrze robi jak mi wieczorny seks bo długi zostają
              wymazane a amerykańscy dlużnicy odprężeni .......
              • przycinek.usa Re: dlug i jego efekty. 27.01.05, 18:31
                "Nie jestem jednak pewny czy sprawdzi się scenariusz jaki ty przedstawiasz"

                Niestety mozesz byc pewny. Wynika to za aproksymacji obecnych tendencji.
                Aktualne tempo zadluzania sie Amerykanow jest okolo 6% GDP rocznie.
                (Dokladnej liczby nie pamietam a nie chce mi sie szukac.)
                Rownoczesnie nie przybywa assets. (To jest akurat proste, jak kupisz auto, to
                tracisz z mety). Dlatego margines zadluzania sie jest jedynie punktem na
                wykresie, do ktorego zblizamy sie jak ekspress do sciany.

                To znaczy, ze katastrofa jest absolutnie nieuchronna! Nie unikniemy tego!

                Twoje wnioski na temat Floriana i Franka sa najzupelniej sluszne. Oczywiscie.
                Franki i Floriany straca wszystko! Moje wnioski zas sa proste: trzymac w sejfie
                dolary! NIE w banku, ale w domu!

                NIE zloto, NIE lokaty, NIE nieruchomosci, NIE obligacje ale DOLARY!!

                To rozumowanie dotyczy oczywiscie np. Banku Centralnego! Uwazam, ze jezeli BC
                ma jakies rezerwy dolarowe, to powinien je trzymac U SIEBIE W PIWNICY w sejfie
                w banknotach w malych nominalach! Prawda, ze proste?
                • lastboyscout Re: dlug i jego efekty. 27.01.05, 19:57
                  Ha ! smile Dzieki! Przyjemnie mieć racje!

                  Dobrze też, że nasze akademickie dyskusje na duuuuuze tematy kierują się też na
                  bardziej praktyczne tory ... Życie jest niezwykle praktyczne i wymaga
                  praktycznych rozmów aby zarobić coś na papu i bum bum bum ! wink

                  Więc mówisz, że Amerykanie nie udżwigną narastających kosztów obsługi swojego
                  długu nawet gdyby Zółci im w tym najgorliwiej pomagali dając im towar za
                  bezcen....
                  Hmmmm, być może...
                  Ale nie jestem tego tak pewny bo tak jak już to sygnalizowałem z
                  rozmowach z Bush'em_w_Wodzie, nie potrafię ZAPROMAKSYMOWAĆ
                  (co za ekscytujące słowo /!!!/choć nie do końca czuję jego znaczenia
                  hi,hi! smile ) balansu strat z tytułu obsługi długu i zysków z tytułu
                  inwestowania tego samego długu.

                  Przyjmując więc , że rozwój wypadków pójdzie drogą o której mówisz, rozumiem,
                  że Bush wbrew temu co właśnie zapowiada nie bedzie potrafił pobudzić gospodarki
                  na tyle (ja nazwałem to eksplozją gospodarczą) aby ona wygenerowała dochód
                  adekwatny przyrostu zadłużania się Amerykanów i przy jakimś tam poziomie stóp
                  (3,4 ...7%?) Amerykanie zaczną nie spłacać swoich pożyczek tak jak to już
                  wielokrotnie opisywałeś. Nie spłacane pożyczki spowodują masę procesów
                  upadłościowych i wylew towaru na rynek co z kolei spowoduje spadek ich cen.
                  Mający problemy finansowe firmy i osoby nie będa miały pieniędzy na wydatki,
                  spadną więc płace i w grę wejdzie deflacja. Dlatego też, tak jak piszesz,
                  najbardziej pożądanym towarem bedzie pieniądz i dlatego zachęcasz wszystkich do
                  wyprzedaży wszystkiego co się ma i zakopania dolarów w piwnicy.
                  Wszystko logiczne.

                  Uwaga! ...Teraz zacznie się jednak zacznie się ta najciekawsza cześć tematu !

                  W bliżej nieokreślonym momencie mam więc wykopać ten mój słoik z dolarami z
                  piwnicy (a kuku (!)wszyscy złodzieje .....a może będę miał ten słoik na
                  strychu albo w kominie!) i zacząć kupować okoliczne domy za bezcen. Podoba mi
                  się ta bajka! smile Kupię sobie wtedy Manhattan! smile

                  Jest jednak w tym wszystkim jeden mały haczyk: AMERYKANSKIE OBLIGACJE.
                  Co z nimi?
                  Józek miał mieć w dupie swoje weksle a w razie józkowych problemów, jego wujek
                  Greenspan miał wprowadzić wielką inflację aby zjadła józkowe długi.
                  Tymczasem mówimy tu o deflacji (a więc o faktycznym NARASTANIU nominalnego
                  długu) a dodatku trzeba będzie spłacać wczorajsze DROGIE obligacje dzisiejszym
                  niedomiarem dolarow , rownież w budżecie państwa?????
                  Neeeeeeee! to nie przejdzie!
                  Józek dzisiaj nie może spłacić swoich długów a co dopiero bedzie kiedy miał
                  mniej pieniędzy!
                  Co się wtedy więc stanie?
                  Ano NIC się nie stanie. Józek bedzie pożyczał dalej, tyle tylko, że Franek i
                  Florian zgodzą sie na niższy procent na nowe obligację Józka, choćby ujemny !
                  I Józek spłaci tymi tańszymi obligacjami te wcześniejsze drogie obligacje albo
                  Franek i Florian mu darują częśc długów.
                  I deflacji tą metodą też nie bedzie i kryzysu i mam nadzieje ...wojny ....
                  Czemu? Bo tak jak już wcześniej napisałem ...
                  SWIAT NIE MA INNEJ ALTERNATYWY .....

                  • przycinek.usa Re: dlug i jego efekty. 27.01.05, 20:13
                    "W bliżej nieokreślonym momencie mam więc wykopać ten mój słoik z dolarami z
                    piwnicy (a kuku (!)wszyscy złodzieje .....a może będę miał ten słoik na
                    strychu albo w kominie!) i zacząć kupować okoliczne domy za bezcen. Podoba mi
                    się ta bajka! smile Kupię sobie wtedy Manhattan! smile"


                    TAK. Dokladnie tak zaczal swoja przygode z gielda Warren Buffet.


                    "Jest jednak w tym wszystkim jeden mały haczyk: AMERYKANSKIE OBLIGACJE.
                    Co z nimi?"

                    NIC. Jezeli dojdzie do tego, co opisalem, to beda one niesplacalne i rzad USA
                    oglosi upadlosc po raz drugi w historii.

                    Ci, co maja te obligacje - STRACA WSZYSTKIE PIENIADZE.

                    "SWIAT NIE MA INNEJ ALTERNATYWY"

                    To zobaczysz co sie stanie, jak USA NIE BEDZIE STAC na zbrojenia i armie!

                    TEZA: W ciagu najblizszych 10 lat armia USA zubozy sie znaczaco i straci takie
                    znaczenie jak obecnie. Zaczna sie OSZCZEDNOSCI.
                    • lastboyscout Re: dlug i jego efekty. 27.01.05, 21:04
                      OK, być może będzie tak jak mówisz.
                      Ja nie mam aż tak wykrystalizowanego zdania na ten temat jak ty.
                      Wiem tylko, że to co mówisz jest w zupełnej niezgodzie z tym co widze dookoła.
                      Inwestują Amerykanie, przyjeżdzają ludzie z całego świata z pieniędzmi.
                      Buduje się wszystko jak OPĘTANE , właśnie ktoś wykupił w sasiedztwie ...
                      cmentarz i wznosi tam swoją rezydencję ...widocznie nie wierzy w ... duchy...
                      Trudno mi uwierzyć aby ci ludzie, którzy słowo "pieniądz" wypowiedzieli jako
                      pierwsze słowo w swoim smutnym życiu, nie wiedzieli co robią!

                      Moje wątpliwości budzi kilka faktów, więc jezeli pozowilisz bedę pytał dalej...
                      Znamy już Twój scenariusz rozwoju w Stanach, nieco trudniej nam okreslić czas
                      kiedy to nastąpi w sensie punktu czasowego i jego rozciągniecia w czasie (może
                      to być to wszak proces nieco rozciągniety w czasie).

                      Jak widzisz rozwój sytuacji na świecie w odpowiedzi na amerykański kryzys?
                      Jak bedzie wyglądała sytuacja w USA po kryzysie?

                      Zauważ , że to zupelnie sensowne pytania z punktu widzenia kierunku inwestycji
                      tych słoikowych dolarów ......
              • robisc Re: dlug i jego efekty. 27.01.05, 23:14
                lastboyscout napisał(a):


                > P.S. Nie mów mi , że 1 000 000 procentowa inflacja zaszkodzi komukolwiek w
                > Ameryce ponieważ jak sam przyznajesz Amerykanie mają ZERO oszczednośći i masę
                > długow. Tak się składa , ze zero oszczędnosci jest odporne na KAZDA INFLACJE a
                > dlugom akurat inflacja tak dobrze robi jak mi wieczorny seks bo długi zostają
                > wymazane a amerykańscy dlużnicy odprężeni .......

                Pod warunkiem, ze wszyscy oglosza bankructwo. W przeciwnym razie ich dlugi beda
                splacac prawnuki.
                • lastboyscout Re: dlug i jego efekty. 28.01.05, 00:04
                  Tak oczywiście.
                  To było tylko duże uproszczenie w nawiązaniu do podawanych przez innych danych
                  o braku jakichkolwiek oszczędności typowego Amerykanina.

            • robisc Re: dlug i jego efekty. 27.01.05, 23:17
              przycinek.usa napisał:

              > Jednak Jozek nabral rozpedu w zakupach i teraz chce fure kupic. Wiec idzie
              > znowu po kredyt. Tym razem nie bardzo ma co zastawic, bo ziemie juz zastawil
              > pod telewizor, wiec tym razem zastawia ... TV. Dostaje drugi kredyt...

              Nie wiem jak to jest w Stanach, ale przeciez TV musial byc zastawiony (stanowi
              zabezpieczenie pierwszego kredytu). Wiec jak sobie wyobrzasz, ze ktos udzieli Ci
              pod jego zastaw kolejny kredyt? Pomijam fakt, ze TV jest juz uzywany i ma pewnie
              wartosc 500 PLN.
              • przycinek.usa Ha! Specjalnie tak napisalem! 28.01.05, 00:48
                No wlasnie. Jestes skrupulatny, jak zawsze! Typowy bankowiec. Ale do rzeczy:
                System kredytowy dziala w USA na zasadzie tzw. "zdolnosci kredytowej".
                Duze pozyczki sa zabezpieczane. Np. pozyczka na dom. Oczywiscie tak.
                Ale mniejsze pozyczki NIE SA ZABEZPIECZANE.

                Karty kredytowe, pozyczki studenckie, kredyty dla biznesu itp. wszystko BEZ
                zabezpieczenia. Opiera sie to na PODAWANEJ przez klienta wartosci dochodu
                rocznego i wartosci majatku klienta. Bank MA PRAWO te dane weryfikowac, ale
                robi sie to rzadko.

                Tak wiec jak sie kupi telewizor na kredyt, to udzielony kredyt jest
                zabezpieczony na podstawie majatku, ktory byl w oswiadczeniu klienta w momencie
                udzielania pozyczki. TV moze wiec stac sie kolejnym deklarowanym skladnikiem
                majatku, a jego wycena jest kwestia dyskusji, choc nie sadze, aby banki
                weryfikowaly takie wiadomosci.

                Ciekawostka:

                Banki w mniejszych stanach, np. w pasie srodkowym USA albo np. Texas,
                przyciagaja klientow w ten sposob, ze za otwarcie konta w Banku otrzymuje sie
                prawdziwy karabin mysliwski albo zwykly gun. W takich przypadkach potrzebne
                jest drivers license, bank posiada linencje na sprzedaz broni, a w odziale
                banku sa stojaki jak w sklepach sportowych i karabin mozna sobie wybrac sposrod
                KILKUSET modeli.

                Wyobrazacie sobie? Stoisko z karabinami w srodku banku? Strzelnica w banku?!
                Amunicje tez kupuje sie i uzupelnia w Banku. (Tylko nie wolno ladowac).

                Wszystko po to, aby przyciagnac pieniadze, oraz dac kredyty. Taka Ameryka!




                • bush_w_wodzie output i dystrybucja 28.01.05, 01:00
                  w twojej zabawnej historyjce przycinku brak pewnych elementow. otoz w twoim
                  przykladzie jozkow powinno byc z 10 tysiecy i dzieki ich pracy powinien rosnac
                  output gospodarki - dzieki czemu ich zapotrzebowanie na dobra ma realne pokrycie
                  dlatego (jesli pominac zadluzenie zewn) nie ma problemu mozliwosci splaty dlugu
                  w skali makro

                  problemem jest natomiast kwestia dystrybucji dlugu i wlasnosci. systemowi grozi
                  zalamanie jesli stosunkowo nieliczni koncentruja w swoim reku prawie cala
                  wlasnosc a liczni maja glownie dlugi. wtedy albo nieliczni musza umorzyc czesc
                  dlugow licznym (co sie chyba dzieje) albo moga licznym zaaplikowac wstrzasowa
                  kuracje odchudzajaca. wedle swojego uznania
                  • przycinek.usa Re: output i dystrybucja 28.01.05, 01:31
                    acha, output, realne pokrycie, dystrybucja, koncentracja. Nic z tego nie
                    zrozumialem, ale niech bedzie.

                    Rzeczywiscie jednego slowa uzylem nieprawidlowo, powinno byc ekstrapolowac.
                    Tak to jest, jak sie czlowiek nie posluguje ludzkim jezykiem.
                    Koniec swiata, ze tak powiem.

                    Ogolnie ten problem koncentracji powiazanej z inflacja i dlugiem jest
                    zagadnieniem dosyc skomplikowanym i wiaze sie w mocnym stopniu z emisja
                    pieniadza bazowego. Ja przychylam sie do tego, ze nie powinno sie za bardzo
                    drukowac pieniedzy. Ale takie jest zycie, ze USA w ten sposob prowadzi swoja
                    polityke od lat. I tu nic nie mozemy zmienic. Co do latwosci osiagania pozyczek
                    w USA to jest problem. No, ale co nas to obchodzi? Mamy jasna sytuacje.

                    Kazdy madry Polak w USA powinien wziasc i wyjac kase z banku i trzymac w
                    skarpecie. Skarpeta byla najpewniejszym medium lokowania kapitalu od wiekow.
                    Zlota raczej nie powinno sie kupowac, bo zlota jest duzo i w dlugim terminie
                    relacja USD$ do uncji zlota moze byc niekorzysta dla posiadaczy zlota.

                    Dlatego kazdy uczciwy biznesman powinien miec 1/3 w zlocie 1/3 w skarpecie (USD)
                    i 1/3 w towarze. Tak mawial moj SP dziadek, ktorego madrosci jest mi obecnie
                    bardzo brak.

                • robisc Re: Ha! Specjalnie tak napisalem! 28.01.05, 22:17
                  przycinek.usa napisał:

                  > No wlasnie. Jestes skrupulatny, jak zawsze! Typowy bankowiec. Ale do rzeczy:
                  > System kredytowy dziala w USA na zasadzie tzw. "zdolnosci kredytowej".

                  To tak jak w Polsce.

                  > Duze pozyczki sa zabezpieczane. Np. pozyczka na dom. Oczywiscie tak.
                  > Ale mniejsze pozyczki NIE SA ZABEZPIECZANE.
                  > Karty kredytowe, pozyczki studenckie, kredyty dla biznesu itp. wszystko BEZ
                  > zabezpieczenia. Opiera sie to na PODAWANEJ przez klienta wartosci dochodu
                  > rocznego i wartosci majatku klienta. Bank MA PRAWO te dane weryfikowac, ale
                  > robi sie to rzadko.

                  Nie do pomyslenia w Polsce, za wyjakiem kart kredytowych i drobnych pozyczek
                  gotowkowych.
            • vice_versa Re: dlug i jego efekty. 01.02.05, 18:00
              Juz Ci opowiadam przycinku. Twoje rachuby sa jak najbardziej sluszne. Tyle ze w
              ukladzie zamknietym. Ukladem zamknietym nie sa USA z Józkami, Florianami i
              Frankami. Ukladem zamknietym jest dopiero caly swiat.
              Wiec jesli odnosisz uklad zamkniety, czyli pozbawiony dodatkowego doplywu
              pieniadza, do sytuacji USA to sie mylisz i popelniasz blad logiczny. Czemu? Ano
              temu ze zasada sine qua non czegos co sie zwie gospodarka jest uzyskanie
              NADWYZKI czyli przyciagniecie WARTOSCI z zza granicy.
              Za Couberta sprawa byla prosta wystarczylo wiecej eksportowac i dostawalo sie
              wiecej kruszcu, czyli uklad zamkniety pt Francja mial staly naplyw kruszcu. Nie
              mozna bylo dewaluowac kruszcu (z wyjatkiem falszerstw, z której to mozliwosci
              ochoczo z reszta korzystano). Wiec istota KAZDEJ gospodarki jest WIECEJ
              PRZYCIAGAC i zagarniac, mniej dajac w zamian.

              Jesli zaciagasz kredyt to juz dzis musisz miec wiarygodne dane nt tego KTO go
              bedzie splacal. Ty przycinku nie uznajesz ze US Gov moze doskonale wiedziec KTO
              bedzie splacal ten dlug, i z czyjej pracy bedzie on splacany. Inaczej
              postawione pytanie brzmi tak: jak zrobic by na jednej sesji kupowali inwestorzy
              zagraniczni, kupowali inwestorzy krajowi (obecnie 40% kupuja zagraniczni) a
              zeby ciezar ekonomiczny byl przerzucony w wiekszym stopniu na zagranicznych niz
              na krajowych inwestorów, pomimo niekorzystnej dla tych krajowych proporcji.
              Prostota rozwiazania tego problemu sprowadza sie do tego kto kiedy za ten dlug
              REALNIE placi i co w miedzyczasie dzieje sie z WALUTA. Inwestorzy zagraniczni
              placa NA WEJSCIU, tego samego dnia kiedy odbywa sie sesja. Teoretycznie to samo
              robia krajowi, tyle ze chwile pózniej ida do rzadowych agencji i dostaja z
              powrotem te same pieniadze pod zastaw papierów rzadowych. Operacja ksiegowo
              jest czysta. Skarb nie drukuje gotówki bez pokrycia, bo ma ona pokrycie we
              wczesniej wyemitowanych przez ten sam skarb papierach skarbowych. Juz Ci o tym
              pisalem przy okazji Twoich analiz papierowego wymieniania sie miedzy rzadem a
              SEC. Nastepnie banki udzielaja duzej ilosci kredytów. Tym samym dlug
              zaciagniety przez rzad staje sie teraz dlugiem konsumentów i oni beda go
              splacac. Przy okazji rosna ceny wszystkich nieruchomosci na rynku powodujac
              NIEPROPORCJONALNY WZROST i KREDYTÓW EQUITY dla calego rynku czyli mozliwosci
              kredytowania konsumpcji. Ten mechanizm powoduje ze: 1. panstwa produkujace na
              export do USA kupujac bondy za 1 mln USD moga uzyskac wzrost sprzedazy o 10 mln
              USD bo pod wszystkie hektary w USA da sie udzielic dodatkowego kredytu. Wiec IM
              SIE TO OPLACA POMIMO 30% DEWALUACJI USD. Oczywiscie nie cale equity idzie na
              konsumpcje i to wlasnie towarów i uslug z tego panstwa które bondy kupowalo,
              ale panstwo produkcji kreuje sobie popyt. Stad tez kupowanie bondow USA daje
              zludzenie i nadzieje, ze nie jest czysta dzialalnoscia charytatywna. 2.
              Konsument splaca kredyt wydany dzis przez najblizsze 20-30-50 lat. Sa tabele
              uzywane do liczenia NPV ile wart jest 1 USD za 50 lat. Stosujac wiec te tabele
              regresywnie, mozna zobaczyc jak straszliwie topia pieniadze Ci inwestorzy
              zagraniczni którzy nabyli dolara dzis w porównaniu z inwestorami krajowymi
              którzy splaca ostatniego dolara za 50 lat. 3. Teoretycznie mozesz policzyc ze
              wraz z odsetkami inwestor krajowy zaplaci wiecej niz zagraniczny. To czesty
              blad, zakladam ze moglo Ci tak wyjsc. Blad ten polega jednak na tym ze USA
              STALE DEWALUUJA DOLARA !!! Przyspieszenie tej dewaluacji sie zmienia,(tj
              wzrasta po spadku zdolnosci zaciagania dlugu przez spólki, peknieciu balona
              kredytowego) ale dewaluacja nastepuje stale, w obiegu USD jest coraz wiecej.
              Jesli nominalnie USD jest coraz wiecej, to co sie dzieje z wartoscia realna?
              SPADA. Taki uklad gwarantuje dluznikom splate. 4. W miedzyczasie niebotycznie
              wzrosna tez zarobki zwiazane z majatkiem i inwestycjami pasywnymi, gdyz firmy
              przejmujace rynki kolejnych doprowadzanych do bankructwa panstw beda notowane
              na gieldzie NYSE, ludzie beda wymyslac nowe wynlazki na rzecz tychze firm.
              Bedzie to prowadzic do WZROSTU MASY MAJATKOWEJ AMERYKANÓW. Powoduje to
              dodatkowy przychód który moze byc zdyskontowany na splate zadluzenia ze wzrostu
              tego majatku pasywnego który juz w USA JEST. Nie jest wiec tak, ze dlug ten nie
              zostanie splacony. Gros zostanie splacone z... kolejnych zagranicznych
              pieniedzy inwestowanych w akcje...

              Z wyzej wymienionych powodów i zwiazków pomiedzy emisja Tbondów a wzrostem
              zadluzenia konsumentów ponizsze zdanie jest WIERUTNA POMYLKA.

              > Mechanizm zadluzenia Federalnego i gospodarstw domowych jest BOMBA z
              opoznionym zaplonem.

              Martwi mnie jednak co innego. Pisze o tym trzeci czy czwarty raz, posty znikna
              i poleca w niebyt. A te alarmistyczne i niczego nie wyjasniajace poglady o
              nadmiernym zadluzeniu konsumentów beda nadal egzystowac.
              Bomba moze i jest tylko od czasu wojny bylo juz co najmniej siedem takich
              kryzysów i za kazdym razem schemat wychoodzenia z nich sie powtarza. Nie ma
              zadnych powodów by bylo inaczej.
              Zycze wszystkim zeby zalozyli spólke i cudzym lub wlasnym kapitale poznawali
              róznice w zarzadzaniu a w szczegolnosci rozkosze niewyplacalnosci w jednym i
              drugim wypadku. Jak komus wyjdzie, ze najrozsadniej jest ponosic pelne ryzyko
              wyplacalnosci to po prostu jest obrotny i ma kupe szczescia. Jesli jednak maja
              to byc gwozdzie to zdecydowanie i jednoznacznie odradzam tego typu eksperymenty
              z powodu gwaltownego spadku perspektyw na szczescie.
              > Pamietajmy, ze o gospodarce decyduje wiekszosc, a nie wszyscy.

              Nie wiem przycinku co rozumiesz pod nazwa "gospodarka". Moim zdaniem kazdy ma
              jakas wlasna sfere zadan gospodarczych, o nia powinien dbac i o jej rentownosc
              sie troszczyc. Najwiekszy wplyw na gospodarke maja nieliczni rentowni, którzy
              uzyskali najwieksze wplywy.

              > Tego nikt nie potrafi robic. Potrafimy tylko obserwowac wskazniki i je
              > interpretowac. Jednak pamietajmy o jednym: Bankructwo systemu bankowego w USA
              > doprowadzi do rewaluacji wartosci dolara. Zapewniam was, ze dolar nagle
              > stanie sie towarem pierwszej potrzeby. To po prostu wynika z teorii
              > charakteru wypychania dlugu. Takie czasy. Kryzysowe. Ze nikt nie ma pieniedzy.

              Nie, nie, nie. Gospodarka NIE JEST SUMA RÓZNORAKICH WSKAZNIKÓW poruszajacych
              sie w te i we wte. To jest jakies szalenstwo nie gospodarka. Gospodarka to suma
              celów, zadan i adekwatnego doboru metod ich osiagniecia, to nauka O LUDZIACH i
              o tym jak ludzie razem potrafia wspóldzialac dla osiagniecia tych celów. O
              LUDZIACH, ICH CELACH i METODACH.
              Z tego równiez wynika, ze tego JA nie umiem zrobic, absolutnie nie wynika z
              tego ze NIKT. To jest proste i latwe, zdziwilbys sie jak bardzo, tylko z ton
              danych musialbys dostawac na biurko najwazniejsze 5 stron A4.
              Dolar stanie sie towarem pierwszej potrzeby, tak jest, tyle ze najistotniejszy
              jest tutaj timing. I wcale nie koniecznie musi to wynikac z babla kredytowego,
              równie dobrze moze wynikac z udzielenia sie rynkowi pesymizmu analityków. Bo
              kiedy np obrót nieruchomosciami wygasnie, zaczna leciec w dól, banki utraca
              swoje "zabezpieczenia", USA przejmie sekuratyzowane papiery, dlug publiczny
              spadnie a stopy beda wysokie. Wiec nie musi to wcale zalezec od braku
              mozliwosci utrzymania tej skali dlugu przez rynek. To zalezy od ludzi, od ludzi
              i ich zachowan.
          • bush_w_wodzie dlugi 28.01.05, 00:28
            nareszcie panowie oderwaliscie sie od tych nieszczesnych ubezpieczen medycznych
            ktore byly w mojej wypowiedzi w istocie drugoplanowe. chodzi mi wylacznie o to
            ze spadek ilosci ubezpieczonych w okresie prosperity jest zastanawiajacy.

            glowne przeslanie brzmialo: latwo sie zyje na kredyt zza granicy.

            teraz tak: rosnacy poziom wzajemnego zadluzenia wewnetrznego zwieksza ryzyko
            zapasci. nie dlatego ze to taka straszna gora dlugow (3pkb) ze gospodarka nie da
            rady placic odsetek. tylko i wylacznie dlatego ze w pewnej chwili okaze sie ze
            racjonalniej jest nie splacac... pomimo wszystkich konsekwencji. najgorsze jest
            to ze przejscie od fazy zadluzamy sie do fazy odmawiamy splaty jest blyskawiczne
            i samonapedzajace sie.


            nie musi do tego dojsc oczywiscie wbrew "pewnym aproksymacjom" a raczej "pewnym
            ektrapolacjom" przycinka (przeciez "pewna ekstrapolacja" to oksymoron nie?)
            moze dojsc o ile nie zmieni sie nastawienie amerykanow.

            jesli dojdzie to jozek z przypowiesci przycinka ma za soba wspanialy czas a
            przed soba brak roboty wyprzedaz majatku ciezkie choroby odejscie zony i
            alkoholizm. ale co uzyl to jego. florian i ten drugi zostana o rodowych
            diamentach czy innych zlotach i nie martwilbym sie o nich za bardzo

            sytuacje komplikuje nieco dlug zagraniczny. odmowa jego splaty to pozornie tylko
            czysty zysk dla usa. pozornbie bo kraj bankrutujacy sam wylacza sie ze
            swiatowego systemu finansowego. w przypadku kraju ktory czerpie tak wysokie
            korzysci ze status-quo rozwalenie swiatowego systemu finansowego jest nonsensem.
            byloby to zniszczenie swojej uprzywilejowanej pozycji dla nedznego zysku. nonsens.

            warto tez zauwazyc ze obecnie to azja ma kontrole nad wartoscia dolara. bardzo
            to nierozsadne ze strony hipermocarstwa uzalezniac sie od regionu o takich
            ambicjach i potencalnych mozliwosciach. oczywiscie - wywrocenie gospodarki usa
            oznacza potezny cios dla azjatow. in short run. dlatego oni tego najpewniej nie
            chca. ale z drugiej strony moze spowodowac dlugofalowa zmiane struktury
            swiatowej gospodarki w sposob przez azjatow pozadany

            zgadzam sie z lbs ze obecne deficyty usa sa ubezpieczane tym ze usa moga
            zaszachowac partnerow handlowych niewyplacalnoscia. taki stan rzeczy moze trwac
            przez dobrych kilka lat ale jest taki moment ze uklad staje sie tak niekorzystny
            ze gracze najwiecej na takim ukladzie tracacy rujnuja go sami pomimo ze jest to
            i dla nich wstrzas. obecna sytuacja: spadajacy dolar i rosnacy deficyt handlowy
            jest jak napinanie struny. napiecie w swiatowej gospodarce rosnie. czy zostanie
            rozaladowane plynnie czy peknie z hukiem to chyba najdrozsze pytanie swiata

            nie zgadzam sie ze nie ma innej alternatywy dla swiata niz pompowanie kapitalu
            do usa. oczywiscie ze jest. w dlugim okresie sile nabywcza mierzymy bowiem
            mozliwosciami wytworczymi kraju... mozna sobie latwo wyobrazic sytuacje w
            ktorej chinczycy osiagaja taki poziom technologiczny ktory ich zadowala i
            zaczynaja zaspokajac popyt wewnentrzny zamiast eksportowac. w dodatku placa
            arabom i rosjanom za rope swoimi towarami rezygnujac z posrednictwa
            amerykanskich papierkow... a arabowie inwestuja swoje dochody w chinach i
            wykupuja argentyne zamiast pakowac wszystko do ameryki. czyli zmienia sie
            calkowicie struktura handlu swiatowego

            te alternatywy sa choc prawda ze bolesne. niemniej prowadzenie polityki usa w
            oparciu o zasade "nie ma dla nas zadnej alternatywy" moze doprowadzic do
            jakiejsc bolesnej materializacji jednej z tych alternatyw. najbardziej
            spektakularne kleski biora sie z polaczenia malejacych mozliwosci rosnacej pychy
            i lekcewazenia przeciwnika i zrazania sobie partnerow. rozwoj wypadkow odpowiada
            takiemu wlasnie scenariuszowi ale do punktu krytycznego jeszcze chyba daleko i z
            pewnoscia jest way out.

            • lastboyscout Re: dlugi 28.01.05, 01:11
              Ty Bush masz jakiś osobisty uraz do Ameryki (troche jak niektórzy tutejsi
              Polonusi, których skrzywdziła Polska i onanizują sie teraz faktem, ze
              amerykański Żyd teraz tę juz NIE ICH znienawidzoną Polskę teraz złupi...(bez
              sensu... Polska zawsze będzie ...nasza ...).
              Unikasz też dyskusji o sytuacji w Polsce. Nic nie mówisz o sobie ....
              Byłeś tu , nie wyszło, boli?
              Coż TWOJA SPRAWA, NIC MI DO TEGO ale to czasem zaciemnia dyskusję.

              Oczywiście, że nie jest dosłownie tak jak to nazwałem i ZAWSZE jest alternatywa
              wobec pożyczania dalej Ameryce.
              Napisałem to tylko z pozycji materializacji dużego bólu jaki przytrafi się przy
              tym również światu o ktorym wspominasz.
              I faktycznie jest najdroższym pytaniem świata KIEDY i JAK ŁAGODNIE/NIEŁAGODNIE
              będzie to rozładowane, bo znając na to odpowiedż można by sporo zarobić lub
              mniej stracić.
              I na to konkretne pytanie chyba odważymy się zacząć odpowiadać kiedy rozwój
              sytuacji da nam pewne podpowiedzi jak to ma miejsce na przykład teraz kiedy
              słychać o uwolnieniu kursu juana przez Chiny.
              Jednak jeżeli by przyjąć, że sytuacja rozwinie się tak jak o tym mówicie, może
              i ty pokusisz się o odpowiedzenie na pytania jakie zadałem Przycinkowi?

              Jak widzisz rozwój sytuacji na świecie w odpowiedzi na amerykański kryzys?
              Jak bedzie wyglądała sytuacja w USA po kryzysie?

              Ja powiem szczerze, że nie potrafię tej nowej sytuacji sobie nawet wyobrazić
              więc odpuszczę sobie mądrzenie się w tej sprawie.
              • bush_w_wodzie wyjasniam 28.01.05, 01:50
                lastboyscout napisał(a):

                > Ty Bush masz jakiś osobisty uraz do Ameryki

                absolutnie nie mam urazu do usa w sensie poniesienia przeze mnie najmniejszej
                nawet porazki w zwiazku z tym krajem

                na plaszczyznie `osobistej' nic tak nie zaszkodzilo obrazowi usa w moich oczach
                niz sztampowy szowinizm niektorych rodakow ktorzy pisuja na forum z usa

                to jednak w sumie niewiele by wazylo. istotniejsze ze gleboko nie akceptuje
                polityki obecnego rzadu usa ani tez jego retoryki. tak jak zdecydowana wiekszosc
                ludzi na swiecie.

                > Unikasz też dyskusji o sytuacji w Polsce.

                nieprawda. unikam wiazania dyskusji o polsce z dyskusja o usa. takie powiazania
                najczesciej sluza probom spalowania polaka z polski przez polaka z usa. mnie to
                akurat niespecjalnie porusza ale zaciemnia obraz

                > Nic nie mówisz o sobie ....

                nawyk forumowy. to forum jest ok ale to nie jedyne forum i nie widze powodu
                zebym mial ulatwiac zadanie komus kto mnie tak znielubi zeby chciec mi zaszkodzic

                ------------------

                w warstwie merytorycznej sie zgadzamy pomijac twoja wiare ze cokolwiek sie
                dzieje dzieje sie z woli amerykanow. ja uwazam ze swiat podlega procesom ktorych
                nikt w pelni nie kontroluje. ameryka sie do nich adaptuje a nie steruje nimi. np
                ceny ropy. do niedawna wszyscy sie ekscytowali tania ropa blisko moza. jak sie
                okazalo ze nic z tych nadziei to ukuto oficjalna wersje ze to byl taki plan. jak
                euro bylo slabe to mowiono ze usa rozlozy euro. kiedy dolar slabnie to jest
                przejaw madrej polityki busia. po ktorejs takiej wolcie ktora dostrzega nawet
                przecietnie bystry obserwator slucha sie kolejnych rewelacji na temat tajnych
                planow rzadu dubyi z pewnym zazenowaniem


                >
                > Oczywiście, że nie jest dosłownie tak jak to nazwałem i ZAWSZE jest alternatywa
                >
                > wobec pożyczania dalej Ameryce.
                > Napisałem to tylko z pozycji materializacji dużego bólu jaki przytrafi się przy
                >
                > tym również światu o ktorym wspominasz.
                > I faktycznie jest najdroższym pytaniem świata KIEDY i JAK ŁAGODNIE/NIEŁAGODNIE
                > będzie to rozładowane, bo znając na to odpowiedż można by sporo zarobić lub
                > mniej stracić.
                > I na to konkretne pytanie chyba odważymy się zacząć odpowiadać kiedy rozwój
                > sytuacji da nam pewne podpowiedzi jak to ma miejsce na przykład teraz kiedy
                > słychać o uwolnieniu kursu juana przez Chiny.
                > Jednak jeżeli by przyjąć, że sytuacja rozwinie się tak jak o tym mówicie, może
                > i ty pokusisz się o odpowiedzenie na pytania jakie zadałem Przycinkowi?

                ----------------

                >
                > Jak widzisz rozwój sytuacji na świecie w odpowiedzi na amerykański kryzys?

                nie wiem nawet czy bedzie kryzys czy powolne dochodzenie do rownowagi

                zakladajac powazny kryzys.
                wzrost znaczenia azji. europa stanie na krawedzi. albo sie przebudzi ze snu albo
                pograzy w chaosie.

                niebezpieczenstwo panislamskiej rewolucji ktora pozbawi swiat ropy zmniejszy
                konsumpjce handel i da poteznego kopa badaniom naukowym w dziedzinie uzyskiwania
                energii

                > Jak bedzie wyglądała sytuacja w USA po kryzysie?
                >

                nic nadzwyczajnego. spadek konsumpcji wzrost bezrobocia. przywrocenie bardziej
                realistycznej doktryny geopolitycznej niz trockistowski new world order. poprawa
                stosunkow z europa

                >
                > Ja powiem szczerze, że nie potrafię tej nowej sytuacji sobie nawet wyobrazić
                > więc odpuszczę sobie mądrzenie się w tej sprawie.

                coz. pytasz wiec dziele sie tym co sobie wyobrazam - choc wiem ze sa to jedynie
                naiwne wyobrazenia
                • lastboyscout Re: wyjasniam 28.01.05, 02:55
                  Tak, ja widzę w depresji większe dobro niż w ekspansji ekonomicznej.
                  Porównuje to do wiosennego przymrozku, lekkiego przegłodzenia, krótkoterminowej
                  wstrzemiężliwości seksualnej po, ktorej prawię każda baba to króliczek
                  playboy'a ... hi, hi wink

                  To się chyba trochę niepotrzebnie uprzedziłeś ....
                  Moim zdaniem tak samo jak wszystko w Ameryce, rownież społeczeństwo jest
                  bardzo spolaryzowane. Amerykański szowinista (a Polonusi są oczywiście bardziej
                  amerykańscy/szowinistyczni niż sami Amerykanie....) to faktycznie rekordzista
                  świata: ślepy, nadęty, wrzaskliwy, bezrozumny palant przy którym nawet
                  Komentator to librał i profesor, choćby nie wiem jak się starał ...
                  Bywają tu jednak ludzie mądrzy, bardzo mądrzy jakich w Polsce JUŻ nie
                  spotkasz ....
                  Cecha szczególnie odrózniająca Amerykanów od Polaków, (mimo, że jedni i drudzy
                  żyją na kredyt) to fakt, że mlodych mamy podobnie oderwanych od rzeczywistości
                  ale w Polsce komuna zrobiła marzycieli również ze starszych ...
        • viper39 Re: fakty i mity 27.01.05, 20:45
          bush_w_wodzie napisał:

          > lbs. pkb chin rosnie w tempie 8% rocznie od 30 lat. rosnie tam blyskawicznie
          > konsumpcja i potencjal technologiczny. chiny juz sa problemem gospodarczym i
          > polityczynym dla usa. a co bedzie za 10 lat? hindusi ida nieco inna droga...

          no i dlatego aby nie wysylac tam pershinga obniza sie $$, chiny zgrzytaja bo za
          rope i surowce musza placic wiecej, sterowana gospodarka i sztucznie trzymany
          juan dostaja po tylku... i tak sie lekko wszystko tam zwalnia..
          indie to ogromny kraj i inna kultura ale przedewszystkim straszna bieda, zanim
          ci ludzie beda w etapie rozwoju / dobrobytu (tak to mozna nazwac chyba) chin to
          nasze pra pra pra pra wnuki beda sie o to martwic, popatrz do czego doszly
          chiny w ciagu 30 lat, i jak daleko standard zycia odbiega od naszego EU czy
          chocby Polskiego...

          >
          > te wielkie korporacje sprzedaja kazdego roku japoncom swoje dlugi o wartosci
          > setek milardow dolarow. stopa oszczednosci rodzin amerykanskich osiagnela
          > wlasnie 0%.

          o tak? to ciekawe.... znow kiepskie wiadomosci, widzisz to jest to jak sie
          czyta propagande lewacka... i to nie tylko ja mowie tobie
          to jest mit

          >
          > pamietaj o tym ze w azji wsch to silniejszy daje. przyjmowanie czegos od kogos
          > jest upokarzajace. power goes west lbs.

          kto daje komu? i co?

          >
          > twoja wizja korporacji ktore pograzaja europe i buduja potege rosji oraz chin
          > pod auspicjami rzadu usa jest tak irracjonalna ze moze byc przyjeta jako
          > desperacka proba pozytywnego tlumaczenia niezbyt korzystnie wygladajacej
          > rzeczywistosci. dla mnie przynajmniej brzmi bardzo nienaturalnie
          >

          hmm.... zastanow sie nad iloscia urzednikow ktorzy sa w panstwie i w EU
          porownaj to z iloscia urzednikow w USA i w NAFTA... o sorry tam nie ma
          urzednikow.. i bedziesz wiedzial o czym LBS mowi, mafia nazywa lewicujace rzady
          ktore tlumaczac dobrem powszechnym zabieraja coraz wiecej kasy z kieszeni ludzi
          wiem ze to irracjonalne ale tak wyglada rzeczywistosc EU, popatrz jak wyglada
          biurokracja w Polsce ile trzeba sie nachodzic aby cos zalatwic, itd.. to jest
          mafia

          nie wiem busz czy ty sie chcesz pocieszyc tym ze w USA jest zle TEZ bo juz mi
          brakuje pomyslow... strasznie najezdzasz na USA. ja wiem ze moze jakies mloty
          wyjechaly z sasiedztwa i opowiadaja cuda niestworzone na temat USA ale uwierz
          mi USA to kraj w ktorym wszystko jest mozliwe i jak mowie wszystko to doslownie
          wszystko...
          mit ameryki istnieje dzieki ludziom ktorzy go tworza, ja wiem to bo jak
          rozmawiam w Polsce z ludzmi to oni lepiej wiedza ode mnie co sie tutaj dzieje i
          jak co wyglada nawet w moim zyciu, nigdy tutaj nie bedac... nie zdziwiles mnie
          swoja opinia,
          bush nikt nie chce ciebie oszukiwac tutaj, kazdy ci mowi swoje doswiadczenia i
          to co widac przez okno oraz racjonalnie to co sie dzieje dookola.. greenpoint
          to nie ameryka...
          zachowujesz sie czasami dziwnie, ja LBS i przecinek tlumaczymy tobie cos a ty
          swoje bo cos gdzies ktos napisal... wyglada to tak na plocie napisali "pipa" i
          jest otwor...kazdy ci tlumaczy ze to jest otwor w plocie a ty mowisz ze nie bo
          przeciez pisze "pipa" znaczy to jest "pipa"


          wiesz co jest najgorsze? to ze ludzie przedstawiaja ameryke z roznych stron,
          probujac pokazac to co chca pokazac bo akurat maja taki biznes a ludzie nie
          umiejacy interpretowac tego co akurat poznali przez te osobe/document/cokolwiek
          mysla ze taka jest prawda calej ameryki, a tu guzik prawda, to jest tylko jeden
          z mozliwych obrazkow.

          • bush_w_wodzie ... 28.01.05, 00:46
            viper39 napisał:

            > > stopa oszczednosci rodzin amerykanskich osiagnela
            > > wlasnie 0%.
            >
            > o tak? to ciekawe.... znow kiepskie wiadomosci, widzisz to jest to jak sie
            > czyta propagande lewacka... i to nie tylko ja mowie tobie
            > to jest mit

            www.economagic.com/em-cgi/data.exe/fedstl/psavert
            www.economagic.com/em-cgi/charter.exe/fedstl/psavert
            www.economagic.com/gif/g13101690210092173440364406634136438.gif

            masz racje. dane rzadu usa z listopada 2004 dla personal savings rate wskazuja
            nie na 0% a na oszalamiajace 0.3% wobec sredniej wieloletniej na poziomie 6-10%.
            zaznaczam ze wbrew sugestiom lbs nie oznacza to ze amerykanie nie maja
            oszczednosci. oznacza to tylko ze obecnie amerykanie nie oszczedzaja. wrecz
            przeciwnie - zadluzaja sie.


            > nie wiem busz czy ty sie chcesz pocieszyc tym ze w USA jest zle TEZ bo juz mi
            > brakuje pomyslow... strasznie najezdzasz na USA.


            uwazam ze obecnie w usa rzeczy ida w niebezpiecznym kierunku. gospodarczo i
            politycznie. podobne obawy wyraza przycinek a lbs ma nawet nadzieje na korzystne
            zagospodarowanie malej depresji.
    • robisc to chyba dobre dane? 27.01.05, 20:44
      27/01/05 14:37
      Dane z USA

      O godz. 14:30 opublikowane dane makro z USA. Liczba nowych podań o zasiłki dla
      bezrobotnych wzrosła w tygodniu do 22 stycznia o 7 tys. do 325 tys. z 319 tys.
      tydzień wcześniej. Zamówienia na dobra trwałego użytku zwyżkowały w grudniu o
      0,6 proc. i o 2,1 proc. (po odjęciu aut). Dodatkowo poinformowano o zrewidowaniu
      w górę do +1,8 proc. z +1,4 proc. danych za listopad.

      Analitycy ankietowani przez agencję Reuters spodziewali się wzrostu
      „tygodniowego bezrobocia” o 15 tys. do 334 tys. oraz wzrostu zamówień na dobra
      trwałego użytku o 0,5 proc. Ci badani przez DJ/CNBC wskazywali, że będzie to
      odpowiednio +16 tys. i +1,2 proc.
      • krzysztofsf Re: to chyba dobre dane? 27.01.05, 21:21
        Mozna jakis komentarz do tych wskaznikow?

        Chyba sie przeniose na jakies forum o golych dupach.
        Pipa jak wyglada kazdy wie wink
        • goscgazety Re: to chyba dobre dane? 27.01.05, 21:39
          Raczej dobre dane. Rynek na otwarciu je wyprzedził, dolar się umocnił względem euro. W powietrzu wisi sprawa Chin i uwolnienia yuana. W piątek publikacja danych o PKB USA za IV kwartał. Do tego dość silny opór na poziomie 1.300.
          • krzysztofsf Re: to chyba dobre dane? 27.01.05, 22:04
            goscgazety napisał:

            > Raczej dobre dane. Rynek na otwarciu je wyprzedził, dolar się umocnił względem
            > euro. W powietrzu wisi sprawa Chin i uwolnienia yuana. W piątek publikacja dany
            > ch o PKB USA za IV kwartał. Do tego dość silny opór na poziomie 1.300.

            Ech...to jednak chyba sie przeniose na to forum o d..ach wink
            • goscgazety Re: to chyba dobre dane? 27.01.05, 22:37
              krzysztofsf napisał:

              > Ech...to jednak chyba sie przeniose na to forum o d..ach wink

              Żartujesz ! Jak dla mnie historie o Józku, Franku i Florianie oraz ciete uwagi pozostałych wygrywaja z najbardziej wyuzdanymi opowiadaniami erotycznymi.
              Mistorzostwo Świata.
              • robisc Re: to chyba dobre dane? 27.01.05, 22:49
                Ci goscie z Ameryki sa niesamowici. Specjalnie zalozylem ten watek, bo wiem, ze
                co jak co, ale dyskusji o Ameryce nie przepuszcza smile. I nigdy sie jeszcze nie
                zawiodlem. Mam nadzieje, ze zawita tez vice_versa, to bedzie komplet.

                A propos - czy Ty drogi Gosciu nie masz ochoty przyblizyc nam swojej osoby?
                Zapraszam.

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=10536752
    • lastboyscout Sasiadka mi wszystko wyjaśniła ! 28.01.05, 15:53
      Powiecie że przynudzam ale muszę wam przytoczyć wam moją poranną rozmowę z
      sasiadką mimo, że to mocno skontrastuje opinie Przycinka i Bush'a_, ktorzy
      przepowiadają zżółknięcie świata......
      Moja sasiadka to babsko niemłode, proste, wścibskie, włoskie i gadatliwe.
      Jako, że rozmyślałem sobie dzisiaj przy porannej kawie o naszym temacie to
      kiedy poszedłem rano zagrzać silnik w samochodzie to mi się oczywiście i o tych
      sprawach z moją sąsiadką zgadało....
      I wlaśnie ta rozmowa na całkiem przyziemne tematy nieoczekiwanie rzuciła
      nowe spojrzenie na ten temat ....
      Rozmowa z sąsiadką zaczęła się od tego, że zgodnie zauważyliśmy że nam się
      sasiedzi wyprowadzają bo sprzedają domy za bajeczne pieniądze. Sąsiadka
      twierdzi że w latach 50tych kupiła swój dom za 20 tysięcy ale nie cena była
      wtedy najważniejsza ale fakt,że jedynym kryterium znalezienia pracy i kupna
      domu byla zdolność ... chuchnięcia na lusterko aby udowodnić, że się ...żyje
      bo wtedy KAZDY żywy miał pracę......
      Następnie zgodnie stwierdziliśmy , że dzisiaj to już nie ta bajka bo praca niby
      jest ale głównie w handlu bo dzisiaj się nie produkuje swojego a głownie
      sprzedaję cudze albo świadczy usługi związane z instalowaniem cudzego.
      No więc ja w tym momencie powtarzam sąsiadce słowa Przycinka i Bush'a, że
      ludziom dzisiaj robić się nie chce , tylko chce się pożyczać od innych i za
      pożyczone od tych samych innych, zagraniczne bajery kupować.
      Sąsiadka, która bez wątpienia nic personalnie przeciw Przycinkowi i Bushowi nie
      ma spojrzała na mnie spod byka i bez ogródek walnęła:
      You're stupid, Chris ! ...
      Następnie rozwinęła tak niezwykle sympatycznie rozpoczęty temat, tłumacząc, że
      jej stary nie dlatego przestał produkować te swoje lampy pokojowe, że nagle
      stał się leniwy i woli kupować te same lampy z napisem "Made in China" a
      dlatego, że chinskie lampy sa tańsze a jej stary może zarobić na te chińskie
      lampy tylko pośrednicząc sprzedaży tychze chinskich lamp.
      To ja wtedy sasiadce mówię, jak mnie Przycinek i Bush nauczyli, że w tym jest
      właśnie problem, że jednak za te lampy trzeba Chińcom zapłacić a tu wszyscy w
      Ameryce tylko te lampy kupują lub w tym kupowaniu pośredniczą i nikt nie
      zajmuje się produkcją czegokolwiek co by z kolei sprzedawał Zóltym, żeby mieć
      kasę na te chińskie lampy. Mówię, że tak w nieskończoności się nie da i za te
      dzisiejsze lampy trzeba będzie jutro zapłacić bo jako, że nie sprzedajemy to
      znaczy ze je kupujemy na kredyt.
      Na to sasiadka zrobiła wielkie oczy jak połdolarówki (pewnie pomyślała , żem
      głupi bom przyjezdny) i mówi mi, że ona o tym dobrze wie i żebym się nie
      wymądrzał bo ona mi wszystko wyjaśni .....
      Następnie strzeliła mi długi wykład o tym, że tutaj zawsze tak było.
      Że jej stary miał fabryczke z tymi lampami i zawsze trafił sie jakiś następny
      imigrant, który po przyjeżdzie chcąc się dorobić, otwierał nową fabryczkę lamp,
      garował jak szalony i sprzedawał te swoje lampy taniej od jej starego, powoli
      wygryzając jej męża z biznesu. Ale mówi, że ZAWSZE musiał nastąpić moment kiedy
      ten nowy fabrykant miał już dosyć harówy za psi grosz i ceny lamp podwyższał do
      poziomu rynkowego bo inaczej do dupy byłoby to jego całe im igranckie życie
      skoro pracowałby jak osioł, że by innym tanio lampy sprzedawac, samemu nic z
      tego nie mieć i na Hawaje nigdy nie pojechać. Dodatkowo jako, że ten nowy
      imigrant-fabrykant miał coraz wiecej kasy to naturalnie stawał się również
      konsumentem więc zwiększał sie rynek kupców lamp więc automatycznie powstawało
      miejsce dla dwóch fabryk lamp: sasiadki meża i nowego imigranta.
      No właśnie. Swiat niewiele się różni od świata mojej sąsiadki.
      Kiedyś na rynek weszła Japonia, wydawało się, że zmiecie Stany Zjednoczone,
      wykupi pół Ameryki bo wszystko zaczęło być tu japońskie (nawet niektórym
      polskim geniuszom zamarzyło sie być drugą czy trzecią Japonią...hi hi ).
      Jen stwardniał do 1:80. Japońskie było najlepsze. No i przeszło Japońcom....
      Zachciało im się żyć dobrze jak innym, kupować, jezdzić po świecie i gruchy
      zbijać w weekendy zamiast garować w fabryce. Swoje robią ale w recesji siedzą
      i dolary skupują bo cen im się nie chce już zaniżać więc sztucznie próbują być
      konkurencyjni. Inaczej nie będzie i tym razem. Chiny już wstrzymują wwiększośc
      wielkich inwestycji bo wiedzą, że kasy zabraknie bo muszą uwolnić juana.
      Uwolnią go gwałtownie albo powoli, zobaczymy co zdecydują. To zmniejszy a może
      wręcz zlikwiduje deficyt handlowy USA bo kto by tam drogie lampy kupował.
      Gospodarka Chin wyhamuje, zbierze przy okazji po głowie za wewnętrzny bajzel
      kredytowy. Spadnie popyt, spadną ceny surowców.
      Najlepszym zwiastunem tego trędu jest rosnący napływ kapitalu netto do USA
      (odwrotnie niż w Cinach!), znacznie przekraczający deficyt miesięczny na
      rachunku bieżącym (głównie handlowym).
      Jaki wariat inwestowałby kasę w gospodarkę, która ma niedługo pogrążyć się w
      permanentnym kryzysie? No jaki?
      I właśnie o tym mówiła mi dzisiaj sasiadka ......
      • przycinek.usa fju fju fju... Fajna stara, he he he 28.01.05, 18:30
        No wiec stara ma racje. Bardzo mi sie ten tekst spodobal, ale ona rowniez sie
        niestety myli. Gdzie ma racje a gdzie sie myli?

        No wiec racje ma co do imigrantow harujacych na poczatku a potem leniwych po
        osiagnieciu sukcesu. To jest cholera swieta prawda. Ma racje mowiac, ze
        imigracja napedza popyt wewnetrzny. Tyle, ze imigracja juz niedlugo sie
        ZAKONCZY. Ja mysle, ze to jest kwestia wielkosci tego BuuuuM, po ktorym nikomu
        nie bedzie sie chcialo przyjezdzac do USA.

        No ale napisalem, ze nie ma racji. No nie ma racji, bo istotnie przelicznik
        cenowy "wartosc lampy"/"praca w posrednictwie" jest potencjalnym czynnikiem,
        ktory MUSI ulec zmianie. A to oznacza, ze srodki produkcji musza zwiekszyc
        swoja wartosc i cena produkcji wzrosnie a posrednictwo stanieje.

        Ten proces oczywiscie zachodzi! Calych czas. Dlatego masa malych "retailers"
        bankrutuje, bo nikt od nich nie chce kupowac tych lamp! Bo marza za duza!
        Zreszta jest to istotnie kwestia lansowania chinszczyzny, marketingu cenowego a
        teraz bedzie PODWYZKA, po ktorej USA raczej sie nie podniesie.

        Oni nie rozumieja tego, ze mala roznica kursu Juana, spowoduje dramatyczny
        wzrost zyskow firm w Chinach i naprawde powazny drenaz i wzrost kosztow
        funkcjonowania gospodarki w USA. Czy jak podwyzszysz cene gwozdzi z 4 dolarow
        za 10 kg kubel na 4.5 dolara za kubel, to przestaniesz kupowac gwozdzie
        chinskie? NIE!

        Rownoczesnie NIE stanieje dollar, a spadnie import. To troche ryzykowna
        koncepcja, ale tak mnie sie wydaje. Od malej podwyzki kursu Juana gospodarka
        Chin nie tylko NIE WYCHAMUJE ale wrecz PRZYSPIESZY!!!!! Przypomnisz sobie moja
        slowa za dwa lata.

        Dlaczego tak sie stanie?
        Bo Chinczycy za swoje towary beda dostawac takie gory pieniedzy, ze te
        pieniadze przeloza sie na dalszy wzrost inwestycji wewnetrznych. Malo tego,
        beda to lepsze pieniadze i inwestycje, bo zamiast przeplywow spekulacyjnych
        beda to po prostu ZYSKI firm, w malych wartosciach ale w olbrzymim volumenie.

        Zawsze lepiej jest wyeksportowac produkcje panstwa i zarobic na kursie slabego
        zlotego, jak sprzedac PZU, za 3 miliardy zlotych i to nalezacych do PZU.
        No, ale Polska to panstwo zalezne od Niemiec, w NBP siedza balcerowicze, zemki,
        przewieczerskie, chaimy i jest to wiec zly przyklad, bo gospodarnosc jest
        niejako z definicji NIEMOZLIWA...

        Wprawdzie Rzeczpospolita raz napisala, ze:
        "WSI, jako instytucja, mają olbrzymią wiedzę o pieniądzach w III RP.
        Przyglądały się temu, jak państwowe zmieniało się w prywatne, jak zagraniczne
        wchodziło do gospodarki krajowej. Lepiej kontrolują obieg pieniądza w Polsce
        niż Leszek Balcerowicz ze swoim NBP."

        Ale mysle, ze nawet te "czynniki" nie sa az tak madre i przewidujace, jak
        Chinscy komunisci.

        Konczac, istota kryzysu jest wlasnie sytuacja, ktorej nikt sie nie spodziewa!
        • lastboyscout Re: Sasiadka mi wszystko wyjaśniła ! 28.01.05, 20:04
          W końcu krok po
          > kroczku zbliza sie do swojego celu i moze zaproponowac Frankowi i Józkowi
          > propozycje nie do odrzucenia: płać mi dwa razy więcej, albo zrob se sam.
          > Yuanowi zmniejsza sie z pewnościa obroty z Józkiem i Frankeim, ale stanie sie
          > bogatszy mniej pracując.

          No niekoniecznie. Jezeli Żółty uwalniając juana podniesie ceny a Amerykanie
          oczywiście pozostaną z tym samym pieniądzem do wydania (a nawet mniejszym w
          wypadku kryzysu jak słusznie twierdzą Przycinek i Bush_ ) to wtedy obniża się
          konkurencyjność chińskich produktów i nie ma żadnego powodu aby ktoś następny
          nie spróbował przejąć chińskich rynków zbytu (tak zresztą jak wcześniej
          Chińczycy odebrali częsć rynku elektronicznego Japończykom)
          • lastboyscout Re: Sasiadka mi wszystko wyjaśniła ! 28.01.05, 20:10
            Sorry coś mi Gazeta namieszała. wcięło mi odpowiedz do Przycinka a to powyższe
            maiło byc do GościaGazety.
          • goscgazety Re: Sasiadka mi wszystko wyjaśniła ! 28.01.05, 20:48
            Tak, w tym miejscu moja percepcja juz sie kończy.
            Bez liczb i wykresów nie sposób sie obejść.
            Scenariuszy moze byc mnostwo.
            Pytania:
            1. Jak mocno i w jakim tempie Żółty może podnieść ceny,
            aby dalej zachować konkurencyjność ?
            2. Na ile wzrost cen wpłynie na obroty o ile ich całkiem nie dobije np zbyt szybkim wzrostem wartości juana ?
            3. I na ile zwiększone zyski zwiększą popyt wewnętrzny Żółtków, ktory niwelowałby strate czesci rynku zewnetrznego ?
            4. Czy Żółci rzeczywiscie maja na to ochote ? W totalitarnym ustroju moga nawet obnizyc urzedowo koszta. Po za tym obok Chinczykow sa jeszcze Indie i reszta Azji.

            Przycinek powinien wiedziec duzo wiecej na temat takich niuansow.

            • goscgazety Re: Sasiadka mi wszystko wyjaśniła ! 28.01.05, 21:29
              Pogadam sam ze soba.

              2. Na ile wzrost cen wpłynie na obroty o ile ich całkiem nie dobije np zbyt szybkim wzrostem wartości juana ?

              W tej chwili Amerykanie zbieraja swoje dolce z calego swiata, bo sa tanie. Wczoraj jeszcze tanio kupowali wszysko silnym dolcem, ale dzis chca splacic dlugi. Slaby dolar jest im na reke.
              Dlaczego wszyskim zależy, aby uwolnic kurs yuana ?
              Dolar zacznie sie umacniac a w miedzyczasie beda skupywac yuana powodujac wzrost jego wartosci. Yuan na skutek spekulacji umocni sie wzgledem koszyka walut, ale w tym koszyku dolar rowniez wroci do starego mocniejszego poziomu.
              A euro w miedzyczasie ani drgnie.
              Wójek Greenspan wie co robi. Jedno mówi, a po cichu robi swoje.

              Z pewnoscia upraszczam i napisalem bzdury wink
              • lastboyscout Re: Sasiadka mi wszystko wyjaśniła ! 28.01.05, 22:09
                Byłoby tak jak mówisz gdybyś wyjaśnił jeszcze jakim to sposobem "Amerykanie
                zbieraja swoje dolce z calego swiata".

                Aby zebrać te dolce to trzeba cos za nie dać.

                Produkcję? Neee, nawet nie wystarcza na pokrycie importu?

                Inne waluty? Nie ma ! Mogą pochodzić tylko z eksportu albo rezerw.

                Złoto? Podobno Amerykanie wiedząc , ze zrobią wojne skupowali złoto i dlatego
                tak drożało juz długo przed samą wojną ale to za prosta bajka.

                Nowe tańsze pożyczki na spłate starych? Im więcej pożyczek tym nowe pożyczki
                droższe wiec też odpada.
                Wygrać wojnę z Irakiem potem z Iranem i TEŻ sprzedawać ropę? Nie za bardzo to
                amerykańskim bojcom wychodzi ....

                Spowodowanie kryzysów walutowych w wybranych krajach świata aby musiały one
                wrzucić na rynek swoje rezerwy dolarowe i zgarnięcie taniejącego dolara?
                Eeeeee, też nie. To szybciej Azjaci zaczną sprzedawać amerykańskie papiery i
                dopiero będzie siara ....

                Jakieś inne propozycje?
                Jak już wspólnie coś wymyślimy to sprzedamy tę myśl Greenspanowi i okrutnie za
                ten cały szmal zabalujemy, wchodzisz?

                • goscgazety Juz wyjasniam. 29.01.05, 15:41
                  lastboyscout napisał(a):

                  > Byłoby tak jak mówisz gdybyś wyjaśnił jeszcze jakim to sposobem "Amerykanie
                  > zbieraja swoje dolce z calego swiata".
                  >
                  > Aby zebrać te dolce to trzeba cos za nie dać.
                  >
                  > Produkcję? Neee, nawet nie wystarcza na pokrycie importu?

                  Zauwaz iz jest to caly proces, kilkuletni. Przez ostanie X lat tanio coraz
                  wiecej kupowali silnym dolarem i coraz mniej sprzedawali slabszym. Zaniedlugo
                  osiagna/juz osiagneli pewne ekstremum minimum sprzedazy, jednoczesnie osiagaja
                  maximum kursu m.in euro wzgledem dolara - ale tego bym jeszcze nie powiedzial.
                  W tej chwili powinni skoncentrowac się na wiekszej sprzedazy, produkcji i
                  konkurencyjnosci.
                  Import powinien malec a eksport rosnac. X lat temu zakladam, ze było odwrotnie
                  mieli ogromny eksport i niewielki import. Teraz czas na elementarlna matematyke.
                  Jeśli eksport z przed X lat temu do pewnego dnia w przyszlosci NOMINALNIE
                  bedzie wiekszy od biezacego i przyszlego coraz mocniej spadajacego importu to
                  wyjda na tym cylku na plus. W tej chwili jestesmy niedaleko dołka wartosci
                  dolara. Uwazam, ze jeszcze troche oslabnie, ale w tym czasie zacznie nastepowac
                  odwrocenie proporcji import/eksport zmysla o przyszlosci. W pewnej chwili będą
                  na zero w wymianie handlowej. Będą sprzedawac proporcjonalnie coraz wiecej wraz
                  ze wzrostem wartosci dolara. Teraz, az tak bardzo nie oplaca się duzo
                  eksportowac przy slabym dolarze, bo stosunkowo malo dolarow odzyskaja, jednak
                  przezornie należy pogodzic się z ta strata i przwidujaco dzialac w kierunku
                  wzrostu eksportu i zwiekszenia zyskow z inwestycji zagranicznych ( fabryki
                  m.in. w Chinach). Najwiekszy eksport powinien pojawic się przy koncu umocnienia
                  się wartosci dolara. A co z dlugiem ?
                  Dlug będą splacac slabym dolarem, pozniej wszyscy będą piali z zachwytu jak
                  gospodarka USA wspaniale się rozwija i wtedy wszyscy rzuca się na bondy i inne
                  amerykanskie papiery, oczywiście przy mocnym dolcu :o]

                  Wlasnie to musi chodzic o te cykle koniunkturalne o których wspomnial przycinek
                  i kszysztof.
                  Niestety nie znam tej teorii. Jak się nie myle to robert albo ktos inny pracuje
                  w banku i nie dawno upominal się o podwyzke, bo duzo zarobil na poczatku roku
                  na spekulacji eur/usd. On powinien doskonale wiedziec i czuc o co chodzi.
                  Przeczytalem pewien czas temu ksiazke „Rynki walutowe i pieniezne” Paula Roth’a
                  i był do niej dolaczony maly programik Risk Manager. Zabawa polega na wcieleniu
                  się w postac dealera bankowego.
                  Przedewszyskim musisz zachowac plynnosc obrotu na rynku. Czyli jeśli ktos do
                  Ciebie dzwoni to kwotowac mu cene. Ty również powinines dzwonic do innych i
                  dokonywac transakcji.
                  Na poczatku nie wiedzialem o co biega, jak jakies pchly dzwonili do mnie i
                  wymieniali u mnie kase.
                  Jednak jak mnie zrobili 10 razy w bambuko wtedy zmadrzalem.
                  Wszyko polega na tym aby przewidziec ruch w najblizszej przyszloscii. Jeśli
                  rosnie należy duzo kupowac i kwotowac wysokie ceny. Bilans musi być taki, abys
                  miał wiecej tego co tanie.
                  Przy koncu wzrostu należy wszyskiego się pozbyc, jednak nikt nie chce od Ciebie
                  kupowac.
                  Wszyscy dzwonia do Ciebie, aby Tobie sprzedac i jednoczesnie jak Ty dzwonisz
                  kwotuja nisko, tak bys kupil i nie chcial sprzedac. Jednak jeśli Ty na poczatku
                  duzo się obkupiles to i tak z duzym zyskiem sprzedasz po tej niskiej cenie
                  sprzedazy jaka oni oferuja. Dokladnie w momencie kiedy im sprzedajesz taniej
                  niż cena rynkowa, oni mogą zrobic to samo gdzie indziej i jeśli będą
                  dostatecznie szybcy zarobia na tym.
                  Róznica polega na tym , że oni zarabiaja ułamek procenta a Ty 50, 100 razy
                  wiecej.



                  > Inne waluty? Nie ma ! Mogą pochodzić tylko z eksportu albo rezerw.

                  Racja, będą pochodzic z przeszlego i przyszlego rosnacego eksportu. Teraz nie
                  siedza na kasie, ale na dobrach trwałych.

                  > Złoto? Podobno Amerykanie wiedząc , ze zrobią wojne skupowali złoto i dlatego
                  tak drożało juz długo przed samą wojną ale to za prosta bajka.

                  Najprotsze rozwiazania sa najlepsze.
                  Zgonie z ta teoria, przezornie przyszlosciowo skupywali to zloto.
                  Teraz je sprzedaja i jeszcze troche będą sprzedawac.

                  > Nowe tańsze pożyczki na spłate starych? Im więcej pożyczek tym nowe pożyczki
                  > droższe wiec też odpada.

                  Wlasnie stad pochodzi deficyt. Splaca je nowymi pozyczkami w przyszlosci, gdy
                  dolar będzie mocny.

                  > Wygrać wojnę z Irakiem potem z Iranem i TEŻ sprzedawać ropę? Nie za bardzo to
                  amerykańskim bojcom wychodzi ....

                  Dlatego trzeba wprowadzic tam demokracje i robic z nimi interesy. Przy okazji
                  zainwestowac tam pieniadze, które wraz ze wzrostem ich dobrobytu zaczna
                  przynosic zyski.


                  > Spowodowanie kryzysów walutowych w wybranych krajach świata aby musiały one
                  > wrzucić na rynek swoje rezerwy dolarowe i zgarnięcie taniejącego dolara?
                  > Eeeeee, też nie. To szybciej Azjaci zaczną sprzedawać amerykańskie papiery i
                  > dopiero będzie siara ....
                  Przeciez podobno wszyscy pozbywaja się dolara. Plotki glosily jakies 2,3
                  miesiace temu, ze Japoncy maja dosc i pozbywaja się dolara.
                  >
                  > Jakieś inne propozycje?
                  > Jak już wspólnie coś wymyślimy to sprzedamy tę myśl Greenspanowi i okrutnie
                  za
                  > ten cały szmal zabalujemy, wchodzisz?

                  Jasne ! Wchodze, jednak mysle, ze on to dobrze wie. Może ktos inny tego nie
                  wie i kupi te bajke.
                  Kase na konto poprosze, moze byc platne w juanach albo dolcach ;o)



                  • lastboyscout Re: Juz wyjasniam. 29.01.05, 16:43
                    Ja też nie jestem mocny w teorii ale po raz pierwszy w życiu przychodzę na
                    wykłady z ekonomii z autentycznym zainteresowaniem, zwłaszcza na prelekcje
                    profesora Przycinka, profesora Robiego i profesora Bush'a ! wink...

                    Giełda, rynek , spekulacja? Przycinek jest tutaj mistrzem świata.
                    Udziela też ekscytujące i odważne prognozy - za darmo! smile

                    Wydaje się, że bardzo dobrze kombinujesz, chociaż chyba to niezbyt nakłada sie
                    na scenariusz Przycinka i Bush'a ....

                    Nie miej żadnych kompleksów, potrafisz zainspirować!

                    TO ZDANIE podoba mi się najbardziej:
                    "Dlatego trzeba wprowadzic tam demokracje i robic z nimi interesy.
                    Przy okazji zainwestowac tam pieniadze, które wraz ze wzrostem ich dobrobytu
                    zaczną przynosić zyski"
                    Mam wrażenie, że niektórzy , nawet na tym forum tej myśli chyba
                    niedoceniają.....ale jeszcze do tego jeszcze powrócimy, może zupełnie
                    niedługo .... hi hi hi ! smile
                  • bush_w_wodzie Re: Juz wyjasniam. 31.01.05, 11:29
                    1) usa zadluzaja sie za granica od 2000 roku coraz szybciej w proporcji do pkb.
                    obecnie dolar jest bardzo slaby w porownaniu z rokiem 2000 a wg ciebie gosciu ma
                    sie wzmocnic. to oznacza ze za euro pozyczone dzis usa moge kupic duzo dolarow.
                    w praktyce kupuje sie obligacje panstwa lub korporacji. jesli odbiore swoja
                    wierzytelnosc w mocnym dolarze za 5 lat... to dostane duzo wiecej euro niz
                    pozyczylem. pozyczanie przy slabym dolarze i oddawanie przy silnym jest
                    kosztowne dla usa


                    2) rynek zlota jest za malym rynkiem zeby zrobic na nim wielka operacje na skale
                    panstwowa (usa). znane sa rezerwy zlota usa i sa one tak niewielkie w proporcji
                    do skali problemow ze nawet nie pamietam ile sa warte


                    3) oderwanie juana od dolara jest problemem zastepczym. chiny rosna
                    nieprzerwanie od 30 lat bo sa niezwykle konkurencyjne. chinczycy wpuscili
                    zachodnie firmy do swojego kraju oferujac im darmowa niewolnicza prace. to sie
                    zaczelo jakies 15-20 lat temu. przez ten czas zachod nauczyl sie kkorzystac z
                    taniej chinskiej pracy - a wrecz sie od niej uzaleznil - chinczycy natomiast
                    uzyskali od zachodu potrzebne im technologie - przez licencje kradziez i
                    learning by doing. maja tania sile robocza maja juz ogromny i dalej rosnacy
                    rynek i technologie - a jakie argumenty ma zachod?

                    4) naturalna konsekwencja rozwoju wypadkow jest to ze chiny moga stac sie
                    supermocarstwem. o ile nie dojdzie tam do wybuchu wewnetrznego to zewnetrzne
                    dzialania raczej tego nie beda w stanie zatrzymac. to zadna tragedia dla swiata
                    o ile nie bedzie sie usilowalo powstrzymac chinczykow przemoca
                    • vice_versa Rany!!! Znowu wyklad ekonomii politycznej! 01.02.05, 11:11
                      bush_w_wodzie napisał:
                      > 1) usa zadluzaja sie za granica od 2000 roku coraz szybciej w proporcji do
                      > pkb.obecnie dolar jest bardzo slaby w porownaniu z rokiem 2000 a wg ciebie
                      > gosciu masie wzmocnic. to oznacza ze za euro pozyczone dzis usa moge kupic
                      > duzo dolarow.w praktyce kupuje sie obligacje panstwa lub korporacji. jesli
                      > odbiore swojawierzytelnosc w mocnym dolarze za 5 lat... to dostane duzo
                      > wiecej euro nizpozyczylem. pozyczanie przy slabym dolarze i oddawanie przy
                      > silnym jest kosztowne dla usa

                      Super. Masz racje bush. To jest wlasnie argument na rzecz dalszego spadku
                      dolara. Tutaj mozesz polemizowac z przycinkiem. Tylko KTO to ROBI bush, KTO
                      podejmuje decyzje o zmianie kursu? Wolny rynek, prawda? Bez najmniejszej
                      interwencji ze strony najbardziej zainteresowanych. Zgadza sie?

                      Przycinek z reszta dzis juz twierdzi ze 1.3 to poziom stabilizacji kursu jak
                      wyczytalem. Jeszcze miesiac temu zapowiadal pól roku umacniania sie USD, a 1,5
                      miesiaca temu jeszcze dluzszy trend. Tak to juz jest z day traderami, cwicza
                      czujnosc rewolucyjna rynku...

                      > 2) rynek zlota jest za malym rynkiem zeby zrobic na nim wielka operacje na
                      > skalepanstwowa (usa). znane sa rezerwy zlota usa i sa one tak niewielkie w
                      > proporcjido skali problemow ze nawet nie pamietam ile sa warte

                      Rany boskie, bush, slyszales o opcjach? To sa takie PAPIERKI. Troche inne niz
                      zielone. I przez ostatnie dwa okresy wzrastaly o ponad 100% w okresach 3
                      letnich. Szczególowe dane do znalezienia na www.gata.org i www.bis.org polecam,
                      warto przynjmniej zajrzec. Ilosc rzeczywistego zlota w obrocie nie ma znaczenia
                      o ile w celach produkcyjnych zloto da sie zastapic czyms innym. Tak dla
                      przykladu rozumiesz, ze opcje wzrastaja o 1 USD a wartosc rezerw wzrasta o
                      kilkaset milionów USD mimo ze na rynek nie trafia? I ze zloto ledwo co zaczelo
                      rosnac, porozmawiamy za 5 lat. Najpierw jednak Chinski krach, potem inflacja, i
                      boom w nieruchomosciach, stopy bjajace w oblokach, krach w nieruchomosciach i
                      mamy zloto po 2000-3000 tys. Ciekawie bedzie. Ale zloto zaczyna isc w gore juz
                      dzis.
                      4.
                      Tia, juan problemem zastepczym, a wymyslila go pewnie stonka ziemniaczana.
                      Argumenty ma takie ze skupuje dlugi nierentownych chinskich przedsiebirstw, bo
                      rozwój Chin o którym piszesz spowodowal zaistnienie POPYTU, wiec WARTO OPANOWAC
                      RYNEK. A to jest mozliwe tylko wtedy gdy wszyscy nagle potrzebuja gotówki. I to
                      ma miejsce zaraz po wzroscie kursu juana, czyli jego uwolnieniu. A uwolnienie
                      nastapi jak nikt nie bedzie juz wierzyl w chinskie bondy, ani w uwolnienie
                      juana. I bedzie takie dup ze hej.

                      4.
                      I nikt nie mówi ze Chiny sie nie beda rozwijac. Rozwina sie jak cholera. Tylko
                      najpierw rynek przejma amerykanie. Oni TANIO kupuja MASE UPADLOSCI. A do
                      upadlosci doprowadzaja poprzez zwiekszanie rozpietosci cen miedzy USD i
                      SUROWCAMI. Czy to jest dla Ciebie Bush za trudne??? Chinczykom bedzie sie zylo
                      lepiej, tylko to juz nie beda ICH przedsiebiorstwa, lapiesz ??? Nie wierzysz i
                      uwazasz ze to glupie, kup sobie akcje na gieldzie w Szanghaju. Daj sobie
                      szanse, wygraj razem z Chinami! Poczekasz popatrzysz, zmienisz zdanie. Cóz
                      przeciez te historie kosztuja cie tyle ile amortyzacja klawiatury, Made in
                      China oczywiscie.
                      Nikt wiec nie mówi o tragedii chinczyków i pogromach (chyba ze znowu sami
                      siebie zapragna wyrznac albo choc troche krwi upuscic). Mówimy o sukcesie i
                      Chin i Chinczyków i Demokracji i USA i wzroscie rentownosci i wiekszej ilosci
                      dni wolnych dla Chinczyków. Rozumiesz??? Ty zyjesz w swiecie albo-albo gdzie
                      wiekszy zjada mniejszego. Wiekszej ilosci pieniedzy zycze, to przywraca rozum i
                      równowage ducha.
                      • bush_w_wodzie Re: Rany!!! Znowu wyklad ekonomii politycznej! 02.02.05, 12:58
                        > Tia, juan problemem zastepczym, a wymyslila go pewnie stonka ziemniaczana.

                        widzisz. zwiazanie peso z dolarem jakos nie zaszkodzilo dolarowi. chiny
                        rozwijaly sie rownie szybko przed peggiem walutowym. euro umacnia sie do juana
                        (a wiec jest gorzej niz wprzypadku relacji usd/juan) i co?

                        > [zachod] Argumenty ma takie ze skupuje dlugi nierentownych chinskich
                        > przedsiebirstw, bo rozwój Chin o którym piszesz spowodowal zaistnienie
                        > POPYTU, wiec WARTO OPANOWAC RYNEK.

                        1) skupowanie nierentownych przedsiebiorstw przy rosnacym popycie w przeddzien
                        kryzysu (ktory zapowiadasz) jest nonsensem

                        2) jesli zas mowa o faktach to raczej azja akupuje obligacje przedsiebiorstw
                        amerykanskich a naplyw netto kapitalu do chin jest bliski zera % pkb

                        > A to jest mozliwe tylko wtedy gdy
                        > wszyscy nagle potrzebuja gotówki.

                        chiny maja zakopcowane ogromne zapasy gotowki. w razie grozby deflacji rozloza
                        bez zmruzenie okiem rynek dlugu usa
                        • vice_versa Re: Rany!!! Znowu wyklad ekonomii politycznej! 02.02.05, 22:32
                          > 1) skupowanie nierentownych przedsiebiorstw przy rosnacym popycie w przeddzien
                          > kryzysu (ktory zapowiadasz) jest nonsensem

                          Bush. TERAZ skupuja Europejczycy. Amerykanie doprowadza do upadlosci i przejma
                          TANIO RYNEK. Nigdzie nie pisze ze teraz przejmuja przedsiebiorstwa. Teraz
                          przejmuja DLUGI, i lobbuja np powstaja raporty PWC o NPL (Non Performing Loans)
                          i obrocie wierzytelnosciami.

                          > 2) jesli zas mowa o faktach to raczej azja akupuje obligacje przedsiebiorstw
                          > amerykanskich a naplyw netto kapitalu do chin jest bliski zera % pkb

                          Tak? Dane poprosze. Inne niz chinskie. W sprawie chinskich porozmawiaj sobie z
                          global-government i rezydentem szopenem. Polemike w tej kwestii uwazam za dowód
                          zupelnego braku znajomosci tematu. Podobnie jak w kwestii amerykanskiej
                          inflacji i amerykanskich wskazników GDP. Tyle ze przekreslenie chartów nie
                          oznacza przekreslenia ekonomii, Mr bush.
                          W chinach gwaltownie wzrasta sprzedaz bondów. Oprocentowanych 0,6% wyzej niz
                          bondy USA. Oficjalne statystyki mówia o wysokim wzroscie FDI. Nie cytuje ich
                          danych bo sa absurdalne i wyrzucam je z pamieci.
                          Cos niecos bylo o tym chyba w watku "Czy amerykanie chca zarznac chinski
                          export?" oraz w watku Macieja Is deflation made in China, z tego co sobie
                          przypominam.
                          > chiny maja zakopcowane ogromne zapasy gotowki. w razie grozby deflacji rozloza
                          > bez zmruzenie okiem rynek dlugu usa

                          Nie znasz danych Z1 publikowanych przez FED. Chiny wcale nie maja tego dlugu
                          tak duzo. Poza tym stopy w USA rosna. Rozumiesz??? Czyli Chiny jak beda
                          sprzedawac dlug USA, a beda na pewno w obronie najpierw wzrastajacej waluty,
                          pózniej lecacej na leb na szyje w dól, to efekt bedzie taki, ze wysokie odsetki
                          trafia do amerykanów, a skutki spadku USD i niskich odsetek przejely i
                          przejmuja na siebie Chiny. Rozumiesz???
                          • vice_versa Re: Rany!!! Znowu wyklad ekonomii politycznej! 02.02.05, 22:34
                            Dokladniej tutaj:
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=19866279&a=20113363
              • przycinek.usa Re: Sasiadka mi wszystko wyjaśniła ! 28.01.05, 22:44
                nie napisales bzdur, wrecz przeciwnie, w tych dwoch postach zawarles kilka
                naprawe istotnych problemow, ktore mnie przyprawiaja o bol glowy.

                Ale po kolei:

                Scout napisal np.
                "Nie rozumiem też skąd niby Chińczycy mają dostawć „jeszcze większe góry
                pieniędzy” skoro amerykański KRYZYS odetnie jedno z napoważniejszych żrodeł
                chińskich wpływów."

                No i ma swieta racje! Ale to bedzie PO kryzysie. Bo PO kryzysie proporcje sie
                odroca i bedzie sie oplacal EKSPORT z USA. OBECNIE mamy sytuacje nadmiernego
                importu, drenujacego kieszenie konsumenta w USA i ten import poczatkowo NIE
                ZMNIEJSZY SIE. Musimy ustalic jakas hierarchie, aby sie w tym wszystkim nie
                pogubic:

                Wiec najpierw wzrost Juana, na skutek mechanizmow popytowo-podazowych.
                Stawiam hipoteze, (Czego nie jestem tak do konca pewny) ze jednak Juan sie
                umocni. (roznica stopy procentowej a poziom eksportu powoduje moja niepewnosc)

                Wtedy umiarkowany wzrost cen w skali makro POGLEBI dysproporcje w handlu
                zagranicznym na korzysc Chin na KROTKI okres czasu. Deficyt wzrosnie, Chiny
                zaleje gotowka. Jednak ten impuls spowoduje reperkusje w USA co wraz z
                kosztami, inflacja i bablem kredytowym doprowadzi do spowolnienia wzrostu PKB w
                USA. I deficyt wymiany zagranicznej zacznie sie zmniejszac w tempie ekspresowym.
                Wtedy Chinski Eksport bedzie sie musial skierowac gdzie indziej.
                I wtedy zacznie sie kryzys. - To jest moja hipoteza.

                Powracajac do postu powyzej:

                Greenspan jest strasznie madrym facetem, i wniosek z tego jest taki, ze NIE
                POWINIEN bardziej podnosic stopy procentowej TERAZ. Mnie sie wydaje, ze
                podwyzka stopy, do ktorej dojdzie za kilka dni, bedzie OSTATNIA. Greenspan
                bedzie dazyl do utrzymania kursu USD w okolicy 1.3 i to jest moja hipoteza
                numer 2. Dlatego przestaje sie interesowac kursami walut na najblizsze 3
                miesiace, poniewaz uwazam, ze malo sie bedzie dzialo. FED zamknie droge do
                spekulacji na USD na te 3 miesiace.

                Kolejna sprawa to:

                1. Jak mocno i w jakim tempie Żółty może podnieść ceny, aby dalej zachować
                konkurencyjność?

                Biorac pod uwage wielkosc rynku pracy i poziom cen uwazam, ze spokojnie moga
                podnosic ceny w tempie 10% rocznie. Cena odtworzeniowa dla produkcji w USA
                bedzie zapora dla konkurencji przez kolejne kilka lat Chinskiego eksportu.

                2. Na ile wzrost cen wpłynie na obroty o ile ich całkiem nie dobije np zbyt
                szybkim wzrostem wartości juana ?

                To strasznie trudna sprawa. Nie sadze aby byl ktos rozsadny mogacy odpowiedziec
                na takie pytanie. Maly wzrost kursu Juana (do 20%) nie wplynie znaczaco na
                wymiane handlowa a obroty wedlug mnie powinny wzrosnac liniowo w wartosc zmiany
                kursu. Poczatkowo nie powinno miec to wplywu na rynek i utrzymanie pozycji
                eksportowej jest niezagrozone. Spadek obrotow wystapi dopiero po 2-3 latach.
                Bo wzrosnie nierownowaga pomiedzy Chinami i reszta rynkow. Chiny po prostu
                zabiora innym kase w szybszym niz dotad tempie. Pozniejszy wzrost Juana bedzie
                musial byc kompensowany spadkiem stopy BoC i wzrostem importu.

                3. I na ile zwiększone zyski zwiększą popyt wewnętrzny Żółtków, ktory
                niwelowałby strate czesci rynku zewnetrznego?

                OGROMNIE. To bedzie mialo wplyw na poziom konsumpcji wewnetrznej, ceny i ceny
                pracy. Zamiast uzyskac spowolnienie gospodarcze, uzyskaja dodatkowy zastrzyk
                dewiz dzieki czemu beda mogli kupic wiecej surowcow! Jednak dalsze wzmocnienie
                Juana bedzie dla nich niebezpieczne.

                4. Czy Żółci rzeczywiscie maja na to ochote ?

                Maja. Tak mi sie wydaje. Chca zrobic eksperyment. A najbardziej im zalezy na
                zalatwieniu ekonomicznym USA aby osiagnac absolutna przewage militarna na
                Oceanie Spokojnym.

                Juan sprowadzi budzet USA do parteru i wtedy Chiny beda mogly robic sobie co
                chca. Podobnie zreszta inne panstwa, lecz to bedzie niejako przypadek, bo to
                wlasnie Chiny o tym zadecyduja.

                Mysle ze okres pokoju na Ziemi zbliza sie powoli do konca....
                • lastboyscout Re: Sasiadka mi wszystko wyjaśniła ! 28.01.05, 23:04
                  Było to tak przekonywujące, że zaczynam wymiekać w swojej opozyji do ciebie,
                  Przycinka, i Bush'a ...
                  Kurcze .... ale jak tak się wszyscy będziemy ze sobą zgadzali to naszą Forum
                  DYSKUSYJNE zamienimy na Towarzystwo Wzajemnej Adoracji i kto wtedy w ogóle nas
                  bedzie chciał czytac ?!!! smile



                  Tak poza wszystkim to powstaje też nowa nieco zatrważająca sytuacja związana z
                  charakterem tego forum.
                  Zwolennicy wolnego rynku dowodzą, że NIEZBYT wolny rynek chiński działa lepiej
                  od JEDNAK wolnego rynku amerykańskiego ....

                  Może ktoś mi podpowie jak niby mam to wszystko teraz wytłumaczyć mojej córce,
                  która właśnie bierze pierwsze klasy ekonomii na college?!!!!!!

                  • przycinek.usa to bardzo proste 28.01.05, 23:34
                    "Zwolennicy wolnego rynku dowodzą, że NIEZBYT wolny rynek chiński działa lepiej
                    od JEDNAK wolnego rynku amerykańskiego ....

                    Może ktoś mi podpowie jak niby mam to wszystko teraz wytłumaczyć mojej córce,
                    która właśnie bierze pierwsze klasy ekonomii na college?!!!!!!"

                    POZORNIE. Chodzi o przesuniecie w fazie cyklu dwoch naprawde wielkich rynkow.
                    Zapomnialem, gdzie pisalem tutaj o tych fazach cyklu. To wazna sprawa, a nie
                    chce mi sie tego pisac od nowa. Robert bedzie wiedzial na pewno, to go popros.

                    Wiec jak jest faza wstepna rozwoju rynku to ceny sa niskie i jezeli panstwo w
                    fazie wstepnej takiego rozwoju trafi na panstwo w koncowej fazie rozwoju, to
                    nastepuje przeplyw towarow i uslug w kierunku wyzszych cen!

                    Mysle, ze Chiny trafily IDEALNIE swoja wielkoscia rynku (miliard ludzi) i
                    etapem rozwoju na USA ze swoim bogactwem i zachlannoscia.

                    Mysle, ze nie jest prawda, ze rynek w Chinach dziala lepiej, tylko po prostu
                    mamy taki splot okolicznosci, ze sie te dwie potegi do siebie naginaja.
                    Ceny w USA leca, a w Chinach rosna. To sie wyrowna.

                    Najwiekszym bledem, jaki od dziesiecioleci popelniaja decydenci, jest
                    traktowanie gospodarki jak mechanizmu, ktory mozna regulowac. Im wiekszy
                    mechanizm, tym trudniejsza regulacja. Dlatego panstwa 20-30 milionowe maja
                    problemy z wladzami, bo wladza kontroluje spoleczenstwo szczelnie, a panstwa
                    majace po kilkaset milionow obywateli sa bardziej elestyczne, bo tego NIE DA
                    SIE kontrolowac. Dlatego w Chinach gospodarka jest jakby wolniejsza jak gdzie
                    indziej.

                    Wyobrazmy sobie jakis nowy "jinks" ktory wymysli Polak, jakas nowa kostke
                    Rubika, wtedy Panstwo w imie jakis hasel opodatkuje i ocli to tak, ze wynalazca
                    lub producent zarobi najwyzej 15% - i to blokuje rozwoj. Chyba, ze wyeksportuje
                    pomysl do USA!!! To wtedy zarobi krocie i ma na nowe pomysly!

                    Obywatele musza miec w swojej demokracji prawo do powielania swoich interesow i
                    prawo do inwestowania zysku. W Polsce najwyrazniej te prawa sa powaznie
                    ograniczone. To dlatego potem idioci ekonomisci piepsza o efektach bazy,
                    zamiast po prostu uwolnic ludzi od stresu i dac im z powrotem wolnosc
                    gospodarcza ktora mieli w 1990.

                    Niestety to niemozliwe, bo ekonomicznie Polska stala sie czescia Niemiec.
                    I caly czas integracja przyspiesza. Vaty, PiT-y CITy, ja nawet juz sam nie
                    wiem, co wy tam macie. Teraz nawet mozna wybierac pomiedzy partiami
                    proeuropejskimi, jak PO, UW, SLD, PiS. Wybor jest szeroki. Mozna wybrac co sie
                    chce, pod warunkiem, ze do Unii.

                    Prawda?


                    • krzysztofsf Re: to bardzo proste 28.01.05, 23:40
                      > POZORNIE. Chodzi o przesuniecie w fazie cyklu dwoch naprawde wielkich rynkow.
                      > Zapomnialem, gdzie pisalem tutaj o tych fazach cyklu. To wazna sprawa, a nie
                      > chce mi sie tego pisac od nowa.

                      Do czegos takiego intuicyjnie nawiazywalem, pytajac sie o Afryke.
                      • przycinek.usa Re: to bardzo proste 29.01.05, 00:38
                        > Do czegos takiego intuicyjnie nawiazywalem, pytajac sie o Afryke.

                        mysle, ze wszelkie koncepcje "podbijania" czy tez wykupywania afryki sa bledne.
                        To niebezpieczne miejsce, pelne chorob, pasozytow i nieprzyjaznych czlowiekowi
                        warunkow mieszkaniowych. Mysle, ze jakkolwiek jest mozliwosc tymczasowej
                        eksploatacji mineralow, lecz o jakiejs trwalej obecnosci nikt nie mysli.
                        Istotnie jednak likwidacja doplat zywnosciowych moglaby doprowadzic do rozwoju
                        produkcji zywnosci w Afryce.

                        Wzrost wartosci ziemi na rowniku moglby wyniknac wskutek wynalezienia
                        nadprzewodnictwa wysokotemperaturowego. No ale to inna bajka.
                        • krzysztofsf Re: to bardzo proste 29.01.05, 19:04
                          przycinek.usa napisał:

                          > > Do czegos takiego intuicyjnie nawiazywalem, pytajac sie o Afryke.
                          >
                          > mysle, ze wszelkie koncepcje "podbijania" czy tez wykupywania afryki sa bledne.
                          >
                          > To niebezpieczne miejsce, pelne chorob, pasozytow i nieprzyjaznych czlowiekowi
                          > warunkow mieszkaniowych. Mysle, ze jakkolwiek jest mozliwosc tymczasowej
                          > eksploatacji mineralow, lecz o jakiejs trwalej obecnosci nikt nie mysli.
                          > Istotnie jednak likwidacja doplat zywnosciowych moglaby doprowadzic do rozwoju
                          > produkcji zywnosci w Afryce.
                          >
                          > Wzrost wartosci ziemi na rowniku moglby wyniknac wskutek wynalezienia
                          > nadprzewodnictwa wysokotemperaturowego. No ale to inna bajka.

                          Sprawa wg mnie raczej dotyczy nastepnego stulecia.

                          Przy okazji rownika - 66.102.9.104/search?q=cache:ZoeJ7WpOnd8J:news.astronet.pl/print.cgi%3F4258+winda+kosmiczna&hl=pl&lr=lang_pl

                          A postepujaca urbanizacja czyni srodowisko miejskie i biurowe coraz mniej zalezne od srodowiska.
                          Gdy przemiela sie juz i ustabilizuja obecnie narastajace uklady gospodarczopolityczne (przy okazji macham reka do Chinczykow wlasnie odbywajacych pierwsze loty rejsowe pomiedzy Chinami a Tajwanem /widocznie przyswojenie Hongkongu troszeczke uspokoilo Tajwanczykow/) a Afryka dalej bedzie sie wyrzynala i aidsowala - moze nastapic ponowna kolonizacja Czarnego Ladu - gospodarcza a moze i migracja. Wtedy, gdy ktos nagle odkryje "przeciez w Afryce taniej"

                          Indie i Pakistan...Tam duzo ludzi jest - tez ciekawe jak to sie rozwinie.
                          Tak jakos cicho jest o nich.
                    • przycinek.usa i jeszcze kwestia Japonii 28.01.05, 23:40
                      Ja sobie teraz przypomnialem, ze przeciez Japonczycy powiekszaja swoja sile
                      militarna w rejonie. Sadze (bo uwazam Japonczykow za najbardziej madry i
                      przewidujacy narod na ziemi), ze wynika to z ich niepokoju w przewidywaniu
                      ekspansji chinskiej wobec kryzysu w USA.

                      Mysle, ze jak Japonczycy projektowali Toyote i opanowali rynek swiatowy, to
                      teraz, skoro planuja powiekszenia armii - to znaczy ze sie czegos lub kogos
                      obawiaja, a ja mysle, ze NIE bezpodstawnie.

                      I jeszcze jest tam kwestia tej calej Korei Polnocnej. Wystarczy te kawalki
                      sobie pododawac do kupy i otrzymujemy wynik, ktory zmartwilby chyba nawet
                      Goebelsa.

                    • lastboyscout Re: to bardzo proste 28.01.05, 23:55
                      Dzięki. Nie macie pojęcia jak dużo się przez te kilka tygodni nauczyłem.
                  • bush_w_wodzie rynek globalny 31.01.05, 11:37
                    lastboyscout napisał(a):
                    >
                    >
                    > Tak poza wszystkim to powstaje też nowa nieco zatrważająca
                    > sytuacja związana z charakterem tego forum.
                    > Zwolennicy wolnego rynku dowodzą, że NIEZBYT wolny rynek chiński
                    > działa lepiej od JEDNAK wolnego rynku amerykańskiego ....
                    >

                    oczywiscie ze dziala gorzej. popatrz na pkb na glowe. rozwoj chin jest scisle
                    powiazany ze wzrostem wolnosci gospodarczej tamze


                    > Może ktoś mi podpowie jak niby mam to wszystko teraz wytłumaczyć mojej córce,
                    > która właśnie bierze pierwsze klasy ekonomii na college?!!!!!!
                    >

                    moze spojrzec na nasza mala planete z perspektywy globalnej? globalny rynek
                    powoduje ze ogromny potencjal ludzki azji zaczyna byc wykorzystywany
                    racjonalnie. swiat sie rozwija lepiej. skutkiem ubocznym jest jednak to ze
                    zmienia sie rozklad sil na globalnym rynku

                    taki scenariusz jest korzystny z punktu widzenia liberala pozbawionego uprzedzen
                    narodowych
                  • vice_versa Córka rybaka LBS z Long Isl. NY 01.02.05, 13:25
                    Uwielbiam Cie Last Boy! Nie wymiekaj, tylko pisz.
                    Czy Ty jednak z tymi zwolennikami wolnego rynku nie przesadzasz?

                    Ja Ci powiem jak masz wytlumaczyc córce: przeczytaj jej fragment Lata Muminków
                    o papierowych schodach prowadzacych niewiadomo dokad, rekwizytorni, rzeczach
                    które udaja ze sa innymi rzeczami niz sa w rzeczywistosci, a potem powiedz ze z
                    ludzmi bywa tak samo, i strasznie fajnie jest przekonywac sie, ze niektórzy
                    maja poglady papierowo-ekranowe, a tezy niektórych po prostu sie sprawdzaja. A
                    poniewaz ludzie jak to w teatrze zamieniaja sie czasem rolami, to nikt nie ma
                    monopolu na prawde. Pózniej zapytaj czy masz zainwestowac w: daj cztery
                    mozliwosci i zainwestuj. Jesli zyskasz 20% daj jej na jej wlasne finansowe
                    inwestycje. Jak stracisz, to powiedz ze zarobila dla Ciebie duze pieniadze i
                    kup jej nagrode. Stracisz jeszcze troche za to ze chiales wykorzystac talent i
                    zarobic na wlasnej corce, skapcu! Sluszne wiec bedzie kiedy sie do tego przed
                    nia przyznasz, nie narazajac swojego autorytetu na szwank. W koncu ma jej uczyc
                    ekonomii, tak? A co mozesz jej dac wiecej niz przekonanie ze jest najlepsza i
                    potrafi, skoro nasze role sie zmieniaja nie do konca zaleznie od nas? Jeden
                    potrafi wyczuc desz, drugi slonce, warto natomiast uczyc sie wyprzedzac
                    kierunek zmian, no nie?
                    A w ogóle to jej ta ekonomia jest potrzebna? Czy tam bedzie ktos madrzejszy od
                    Ciebie Last Boy? Czy beda tylko madrzejsze slowa? Last Boy, juz dosc tych
                    kompleksów chlopie. Pokaz córce jak sie robi pieniadz.
                    • lastboyscout Re: Córka rybaka LBS z Long Isl. NY 02.02.05, 15:21
                      Hi, hi smile
                      Ty jestes moj pistolet. Hałasliwy (luuubisz pogadać), z dużym odrzutem (odważne
                      tezy) ale fajnie i celnie strzela (fachowiec).
                      A ja sobie Ostatni Harcerzyk jestem, żadnych kompleksów i w dodatku strasznie
                      lubie siebie. Miedzy innymi lubię siebie właśnie za to, że nie
                      jestem "papierowy" i nie próbuje robić tutaj nic w czym inni są ode mnie lepsi
                      (i zupełnie mi nie przeszkadza mi, ze ich lepszość bywa czesto właśnie
                      papierowa bo nie przyszedłem tutaj WYGRAĆ a się czegoś NAUCZYĆ)...
                      Jednocześnie mam nadzieje, ze wnosze tutaj troche innego wymiaru ("EKONOMIA TO
                      ludzie" - to twoje słowa a ja jestem właśnie praktykiem).
                      Każdy z nas występuje jakby z innej bazy, ma inne wykształcenie, doświadczenie,
                      styl życia, charakter-działa w swoim wymiarze. Te "wymiary" łącząc sie tutaj,
                      tworzą TRÓJWYMIAROWOŚĆ spojrzenia na tematy o ktorych rozmawiamy, właśnie z
                      racji naszej inności i niech tak KONIECZNIE pozostanie !!!wink
                      Co do pieniędzy i córki to lepiej jednak o tym mówić jak już się to... ma, bo
                      widzisz niektóre tematy bardzo różnią się od siebie w teorii i w praktyce,
                      głównie życie ale również ...ekonomia .... wink
                      Wracając do trójwymiarowości to pozwole sobie zacytować fragmenty waszych
                      wypowiedzi, które ogniskują się w szczególnym punkcie, co jest zresztą
                      wspaniałym tematem na nowy wątek na forum:

                      Bush_w_wodzie:
                      Problemy z ktorymi Chiny musza sie zamagac to mozliwosc nieprzyjemnej dla nich
                      spekulacji na wzmocnienie yuana - ktora bedzie prowadzila do koniecznosci
                      utylizacji coraz wiekszej ilosci walut zagranicznych. to oczywiscie grozi
                      inflacja i powiekszaniem sie portfela zlych kredytow a w konsekwencji wywrotka
                      systemu finansowego gdy ekspansja gospodarcza i monetarna zwolni.

                      Vice_versa:
                      Amerykanie wiedza co ROBIA. A robic to NIE REAGOWAC, to FORSOWAC ! W stabilny i
                      bezpieczny sposób. Celem jest przejecie upadajacych chinskich przedsiebiorstw,
                      doprowadzenie ich do tego stanu, sciagniecie maximum towarów na koszt
                      nierentownych przedsiebiorstw, sponsorowanych przez Chiny i inwestorów w
                      Chinskie bondy.

                      Przycinek:
                      Mysle, ze nie jest prawda, ze rynek w Chinach dziala lepiej, tylko po prostu
                      mamy taki splot okolicznosci, ze sie te dwie potegi do siebie naginaja.
                      Ceny w USA leca, a w Chinach rosna. To sie wyrowna.

                      LastBoyScout:
                      Ale mówi, że ZAWSZE musiał nastąpić moment kiedy
                      ten nowy fabrykant miał już dosyć harówy za psi grosz i ceny lamp podwyższał do
                      poziomu rynkowego bo inaczej do dupy byłoby to jego całe im igranckie życie
                      skoro pracowałby jak osioł, że by innym tanio lampy sprzedawac, samemu nic z
                      tego nie mieć i na Hawaje nigdy nie pojechać. Dodatkowo jako, że ten nowy
                      imigrant-fabrykant miał coraz wiecej kasy to naturalnie stawał się również
                      konsumentem więc zwiększał sie rynek kupców lamp więc automatycznie powstawało
                      miejsce dla dwóch fabryk lamp: sasiadki meża i nowego imigranta.

                      Chiny już wstrzymują większośc wielkich inwestycji bo wiedzą, że kasy zabraknie
                      bo muszą uwolnić juana. Uwolnią go gwałtownie albo powoli, zobaczymy co
                      zdecydują. To zmniejszy a może wręcz zlikwiduje deficyt handlowy USA bo kto by
                      tam drogie lampy kupował.
                      Gospodarka Chin wyhamuje, zbierze przy okazji po głowie za wewnętrzny bajzel
                      kredytowy. Spadnie popyt, spadną ceny surowców.
                      Najlepszym zwiastunem tego trędu jest rosnący napływ kapitalu netto do USA
                      (odwrotnie niż w Cinach!),

                      goscgazety:
                      Dlatego trzeba wprowadzic tam demokracje i robic z nimi interesy. Przy okazji
                      zainwestowac tam pieniadze, które wraz ze wzrostem ich dobrobytu zaczna
                      przynosic zyski.


                      (najtrudniej było znależc mi odpowiedni cytat Przycinka ponieważ ten gość
                      wyrażnie ....lewicuje ! smile )
                      • vice_versa Re: Córka rybaka LBS z Long Isl. NY 03.02.05, 01:57
                        Super, to ja sie chce nauczyc bardziej lubic siebie, LBS. Myslalem ze juz to
                        umiem, ale widze ze robisc i Ty umiecie lubic sie bardziej. W koncu nie ma
                        sensu polemizowac z piekna rzeczywistoscia. Kapnalem sie wczoraj, kiedy
                        szukalem cytatów o tym ze dokladnie pisalem co zdrozeje i w co warto inwestowac
                        pieniadze w watku "AmWishfulNYThinking". Wiec mniej polemik wiecej doceniania,
                        tak LBS? Wiecej cycatych przyjaciólek kumpli, wiecej sasiadek, wiecej
                        cabrioletów, tak LBS?
                        Pewnie, tez wierze w 3D. Nie w albo-albo tylko i-i.

                        > Co do pieniędzy i córki to lepiej jednak o tym mówić jak już się to... ma, bo
                        > widzisz niektóre tematy bardzo różnią się od siebie w teorii i w praktyce,
                        > głównie życie ale również ...ekonomia .... wink

                        Didn't get it...
                        Co jak sie ma?
                        O co chodzi?

                        Pozdrawiam
                      • przycinek.usa o ! ciekawa hipoteza. 03.02.05, 03:20
                        (najtrudniej było znależc mi odpowiedni cytat Przycinka ponieważ ten gość
                        wyrażnie ....lewicuje ! smile )

                        Dlaczego lewicuje? Tzn. co masz na mysli? Wiesz, zaskoczyles mnie.
                        To jest nieprawda. Ale twoj punkt widzenia. Fajnie byloby uslyszec uzasadnienie,
                        do ktorego moglbym sie ustosunkowac!

                • vice_versa Re: Sasiadka mi wszystko wyjaśniła ! 01.02.05, 13:03
                  przycinek.usa napisał:
                  > Stawiam hipoteze, (Czego nie jestem tak do konca pewny) ze jednak Juan sie
                  > umocni.

                  To dobrze, bo to dopiero pierwsza faza kryzysu W CHINACH. Umocni sie juan,
                  stopy beda w Chinach wsciekle isc w góre, az nastapi calkowite zalamanie
                  wyplacalnosci i zawieszenie splat zadluzenia zagranicznego. To sie dzieje
                  znacznie szybciej niz wzrost ilosci dolarów w zamian za towary których USA i
                  tak nie moga sie obyc. Moze trzy, a moze cztery miesiace od uwolnienia juana.
                  Ale wzrost cen w zamian za wysylane towary, tez nie odbywa sie z dnia na dzien,
                  wiec przedsiebiorstwom chinskim zacznie gwaltownie brakowac gotówki. To jest
                  cos co zabija przedsiebiorstwa. Zaczna wiec gwaltownie upadac. I zapewne
                  pierwszymi beda przedsiebiorstwa produkcyjne. Rzad który bedzie musial
                  dostarczac pieniedzy zacznie gwaltownie dodrukowywac juana, i wtedy juan
                  spadnac bedzie na leb na szyje, bank centralny bedzie rzucal dolary na rynek
                  starajac sie powstrzymac spadki, potem oczywiscie apogeum czyli szturm banków.
                  I przejecia rynków finansowych przez tych którzy twarda walute maja. To
                  przycinku nie jest zadna filozofia, to KLASYKA KRYZYSU WALUTOWEGO.
                  Chin gotówka zalac nie zdola, bo wczesniej zaczna miec problemy z finansowaniem
                  przedsiebiorstw i wyplacalnoscia. Kolejnosc jest taka:
                  1. sztuczne utrzymywanie kursu juana i wzrost cen ropy na rynkach swiatowych
                  powodujace stale kroczace zmniejszanie sie rentownosci przedsiebiorstw, która
                  to dziura pokrywana jest obecnie emisjami chinskich papierów dluznych.
                  2. stopniowe wysychanie strumienia twardych walut naplywajacych w chinskie
                  bondy,
                  3. spóznione uwolnienie juana czyli wtedy, gdy juan bedzie juz zawyzony o 60-
                  80% (choc równie dobrze moze byc to i 120%) a ilosc naplywajacych USD z
                  eksportu zdecydowanie przewyzszy ilosc naplywajacych twardych walut z emisji.
                  Licza sie wiec dwa zródla doplywu twardych walut: z eksportu i z emisji. jednak
                  ze wzgledu na reperkusje dla rynku wewnetrznego (inflacja mierzona w juanach)
                  Chiny zrobia to najpózniej jak to tylko mozliwe, ale to przeciaganie w czasie
                  zemsci sie okrutnie, bo inflacja i tak nastapi,
                  4. wzrost juana, stóp procentowych i wyprzedaz rezerw w celu sfinansowania
                  gwaltownej luki w naplywie kapitalu zagranicznego, dalszego finansowania
                  nierentownych przedsiebiorstw. Te zjawiska dzieja sie w okresie 1-2miesiecy,
                  kiedy kapital z eksportu jeszcze nie zacznie naplywac. Juan moze rosnac tez
                  dluzej, jednak to zalezy od ilosci rzuconych na rynki amerykanskich bondów w
                  tej fazie w relacji do fazy piatej czyli:
                  5. spadku kursu juana spowodowanego dodrukowywaniem pieniadza oraz rzucania
                  dalszych dolarów (bondów) na powstrzymanie spadku juana. USD zaczna juz
                  naplywac lecz spadek juana bedzie na tyle gleboki, ze wcale nie naplynie ich o
                  tyle wiecej by powstrzymac panike, a przede wszystkim by powstrzymac
                  sprzedawanie udzialów przedsiebiorstw, oraz wzrost ich zadluzenia sie
                  (gwaltowne poszukiwanie zródla twardej gotówki w warunkach hiperinflacji i
                  braku mozliwosci zakupu surowców).
                  6.
                  > I nadwyzka wymiany zagranicznej [Chin]zacznie sie zmniejszac w tempie
                  ekspresowym.
                  > Wtedy Chinski Eksport bedzie sie musial skierowac gdzie indziej.

                  Drogi juan spowoduje zalamanie sie Chinskiego rynku, tani juan natomiast
                  sytuacji wbrew pozorom wcale nie poprawi bo ceny surowców nadal beda wysokie.
                  Wiec pomimo ze juan bedzie wart ulamek dolara, trzeba bedzie placic wiecej
                  juanów za surowce. Raz uwolniony juan takim pozostanie, tyle, ze ceny
                  kontraktowe dl USA nie beda stabilne, wrecz odwrotnie, wraz ze spadkiem USD
                  beda wciaz rosly. Tu sie pojawia problem w USA: inflacja + wysokie stopy
                  procentowe. Ludzie rzuca sie albo na zloto albo na nieruchomosci.
                  W chinach natomiast po przejeciu banków i czesci intratniejszych
                  przedsiebiorstw dojdzie do skierowania produkcji na rynek wewnetrzny i rozwoju
                  popytu na tym wlasnie rynku. Nie wiem czemu to potrafia robic tylko amerykanie,
                  ale tak to juz sie utarlo ze europejczycy na kryzysach dostaja po d... a
                  amerykanie potem wchodza i rozpoczynaja akcje kredytowe dla ludnosci.

                  > Greenspan jest strasznie madrym facetem, i wniosek z tego jest taki, ze NIE
                  > POWINIEN bardziej podnosic stopy procentowej TERAZ. Mnie sie wydaje, ze
                  > podwyzka stopy, do ktorej dojdzie za kilka dni, bedzie OSTATNIA. Greenspan
                  > bedzie dazyl do utrzymania kursu USD w okolicy 1.3 i to jest moja hipoteza
                  > numer 2. Dlatego przestaje sie interesowac kursami walut na najblizsze 3
                  > miesiace, poniewaz uwazam, ze malo sie bedzie dzialo. FED zamknie droge do
                  > spekulacji na USD na te 3 miesiace.

                  Wow. Przycinku, to co robisz przez najblizsze 3 mce? Co prawda mysle ze
                  Greenspan stopy nadal bedzie stopniowo podnosil, i nie ma powodu do przerw, ale
                  podobnie jak ty uwazam ze przez te najblizsze 3 mc nie bedzie sie nic dzialo na
                  USD. Po prostu teraz pieniazki rzadowe poplyna na rynek ropy. A pózniej znowu
                  bedzie zmiana i szpak bedzie dziobal bociana. Az do krachu w Chinach.

                  > 1. Jak mocno i w jakim tempie Żółty może podnieść ceny, aby dalej zachować
                  > konkurencyjność?
                  >
                  > Biorac pod uwage wielkosc rynku pracy i poziom cen uwazam, ze spokojnie moga
                  > podnosic ceny w tempie 10% rocznie. Cena odtworzeniowa dla produkcji w USA
                  > bedzie zapora dla konkurencji przez kolejne kilka lat Chinskiego eksportu

                  Alez oni nie beda podnosic cen. Im zalezy na tanim eksporcie. Oni beda musieli
                  gwaltownie podniesc ceny, ale to nastepuje z poslizgiem czasowym podczas
                  którego wartosc juana rosnie, a Chinczycy nadal dostaja stare zakontraktowane
                  ceny, potem rosnie inflacja, a juan slabnie, tyle ze lawina niewyplacalnosci
                  juz sie toczy i nabiera rozpedu, wzrost doplywu USD z eksportu nie jest juz w
                  stanie zahamowac tego procesu,nasilaja sie przestoje produkcyjne, etc.

                  > 2. Na ile wzrost cen wpłynie na obroty o ile ich całkiem nie dobije np zbyt
                  > szybkim wzrostem wartości juana ?
                  >
                  > To strasznie trudna sprawa. Nie sadze aby byl ktos rozsadny mogacy
                  > odpowiedziec na takie pytanie.

                  Ale numer, juz myslalem ze sie wysile na brak rozsadku a tutaj przycinek
                  postanowil zrobic to sam:

                  > Maly wzrost kursu Juana (do 20%) nie wplynie znaczaco na
                  > wymiane handlowa a obroty wedlug mnie powinny wzrosnac liniowo w wartosc
                  >
                  > zmiany kursu. Poczatkowo nie powinno miec to wplywu na rynek i utrzymanie
                  > pozycjieksportowej jest niezagrozone. Spadek obrotow wystapi dopiero po 2-3
                  > latach. Bo wzrosnie nierownowaga pomiedzy Chinami i reszta rynkow. Chiny po
                  > prostu zabiora innym kase w szybszym niz dotad tempie. Pozniejszy wzrost
                  > Juana bedzie musial byc kompensowany spadkiem stopy BoC i wzrostem importu.

                  Uwazam inaczej, bo dobrze jest sie róznic pieknie. Wzrost nie bedzie znaczacy,
                  bo jeszcze nie widzialem rzadu komunistow którzy sami podnosza sobie ceny o
                  20%. Oni tego nie zrobia tak dlugo jak sie da. A jak sie juz nie da, to moga
                  sobie próbowac dewaluacji o 20% tylko zrobia ich 5 w ciagu 3 miesiecy. Ja to
                  nazywam dewaluacja o 100%.
                  Pozycja eksportowa Chin jest niezagrozona, tak jak pisze przycinek. Tyle ze
                  skutkuje gwaltowna czkawka i inflacja w USA. Z miesiaca na miesiac. I ja chce
                  sie dowiedziec co zaczna wtedy kupowac Amerykanie? Rope czy jednak zloto?
                  Wydaje mi sie ze rzad przerzuci pieniadze na opcje zlota, i zacznie sprzedawac
                  rope i kontrakty crude (natomiast konsumenci i doradcy beda kupowac
                  nieruchomosci i rope, bo w okresie przed chinskim krachem to wlasnie ropa
                  bedzie rosnac najszybciej). Po prostu zarywam boki ze smiechu kiedy slysze
                  teksty o drenazu USA przez Chiny.

                  Dzis twierdzisz ze kurs 1.3 jest stabilny. Czy ja mam siegnac do postów w
                  których z niezmacona pewnoscia siebie wykladasz roczne i pólroczne trendy
                  wzrostowe USD??? Latwe to to nie jest ale do zrobienia. K
                  • vice_versa Re: Sasiadka mi wszystko wyjaśniła ! 01.02.05, 13:04

                    Dzis twierdzisz ze kurs 1.3 jest stabilny. Czy ja mam siegnac do postów w
                    których z niezmacona pewnoscia siebie wykladasz roczne i pólroczne trendy
                    wzrostowe USD??? Latwe to to nie jest ale do zrobienia. Kiedys pisales o mnie
                    ze wyrzucam z siebie mnóstwo tez a Ty z kazda musisz polemizowac. Otóz
                    zapewniam Cie raz jeszcze: nie musisz. Popatrz na róznice w cenie ropy 15.12 i
                    dzis, popatrz na to Twoje oszalamiajace umocnienie sie dolara o które caly czas
                    sie spieramy policz procenty i podaj na forum. Przycinku, ty wez sobie zrób
                    wakacje nie na 3 miesiace ale jak mawial Jules Verne na 2 lata.

                    4. Czy Żółci rzeczywiscie maja na to ochote ?
                    >
                    > Maja. Tak mi sie wydaje. Chca zrobic eksperyment. A najbardziej im zalezy na
                    > zalatwieniu ekonomicznym USA aby osiagnac absolutna przewage militarna na
                    > Oceanie Spokojnym.
                    >
                    > Juan sprowadzi budzet USA do parteru i wtedy Chiny beda mogly robic sobie co
                    > chca. Podobnie zreszta inne panstwa, lecz to bedzie niejako przypadek, bo to
                    > wlasnie Chiny o tym zadecyduja.
                    > Mysle ze okres pokoju na Ziemi zbliza sie powoli do konca....

                    I tutaj sie z Toba zgodze w 100%. Z takimi pogladami i taka niezlomnoscia w
                    gloszeniu herezji to ja mysle ze Tobie sie faktycznie ziemia spod stóp obsuwa,
                    czujesz wilgoc i wiesz juz ze potop bedzie. Tylko nie wiesz gdzie, czemu i co
                    mozna z tym fantem zrobic. Przynajmniej nic na ten temat nie piszesz.


                    I wiesz jak jednak bedziesz chcial mi odpowiedziec to prosze, nie zmieniaj
                    moich zalozen, tylko mi napisz kiedy, gdzie i jak bedzie sie zachowywal USD w
                    takim scenariuszu wydarzen jak napisalem. To bedzie dla mnie naprawde znacznie
                    bardziej rozwojowe niz teza ze sie myle. Wiem, ze jestes ja w stanie
                    skomponowac bardzo szybko, tylko widzisz ja swoich finansowych posuniec w
                    innych konstelacjach robic nie umiem, sa dla mnie zbyt skomplikowane, a to co
                    pisze jest dla mnie proste jak 2+2. I za Chiny Demokratyczne nie dam sie na te
                    scenariusze naciagnac, bo widzisz ja nie z USA tylko z Polski obserwowalem
                    kryzys w Rosji i dokladnie wiem jak to wyglada, chociaz a Stany byly wtedy
                    kraina szczesliwych akcjonariuszy a ropa byla na miejscu. Budzisz sie i akcje
                    sa 20 % mniej warte, spadaja i sa redukcje kupna. Mimo, ze kryzys byl w Rosji,
                    nie u nas. Ale wtedy sledzilem nowelizacje ustaw a nie dane ekonomiczne z
                    Rosji, internet byl w powijakach, a ja bylem sobie na wakacjach. Fajnie bylo,
                    ale wtedy zrozumialem, ze ktos mnie robi w oko i ze to wcale nie sa Rosjanie.
                    Pozdrówka.
        • viper39 Re: fju fju fju... Fajna stara, he he he 28.01.05, 20:29
          woooow.... az mnie zaskoczylo ze wielu ma podobne zdanie do mojego ...

          bushwodny, pomysl sobie nie znasz mnie przecinka LBSa, my nie znamy sie
          wzajemnie piszemy tylko na tym samym forum, i mamy podobne zdanie...

          moze wreszcie uwierzysz ze nie chca cie ludzie klamac ale mowia dokladnie to co
          widza codziennie. wyczytywanie suchych danych i nie umiejetne z nich
          korzystanie prowadzi do sytuacji w ktorej wychodzisz na antyamerykanca, i
          socjaliste.

          jak powiedzial LBS, wczesniej ja i pare innych ludzi, upadek USA przewidywany
          jest od wielu wielu lat, upadek nie nastapil... i jak myslisz nastapi? jakos
          sklaniam sie do nie nastapienia wiesz dlaczego bo nikomu sie to nie oplaci...
          nawet jesli straci ktos troche kasy to to sie nikomu nie oplaci...
          ameryka jest gwarantem bezpieczenstwa europy i swiaata.... wiem wiem ze ciezko
          to przelknac ale tak jest, ameryka to tak samo bialy swiat jak europejski i
          dlatego EU sie nie oplaci pluc na USA, bo gdyby tak rosjanie zaczeli pochod na
          zachod to wlasnie do amerykanow by dzwoniono o pomoc...poniewaz nie ma
          bezposredniego niebezpieczenstwa kazdy szczeka na USA


          a wiec mozna USA kochac lub nienawidziec nic po srodku, napewno sie im
          zazdrosci.
          amerykanie wypracowali sobie model zycia ktory jest w sumie ciekawy, bo mowi on
          (slowa LBSa) NIE MA ZMILUJ SIE... ale to znaczy ze kazdy z ludzi tu
          mieszkajacych odpowiada za siebie, a jak chce zeby panstwo za niego myslalo to
          nie ma nic.

          co do szowinizmu.. smieszne... ale kazdy go w sobie ma w wiekszym lub mniejszym
          stopniu. poczytaj siebie


        • lastboyscout Re: fju fju fju... Fajna stara, he he he 28.01.05, 21:52
          Ooooooo ! O sąsiadach to ja dopiero mogę zacząć opowiadać smile
          Na zachodzie graniczę oczywiście z Niemcem. Bez żadnych wątpliwości faszystą i
          SS-manem sądząc po nordyckiej urodzie i sprawności fizycznej skoro w wieku
          prawie 90 lat potrafił samodzielnie położyć sobie nowy ...dach.
          Ja wychowany na „Czterech Pancernych” , on pewnie na dziełach Hitlera
          więc nie pozostało nam nic innego jak odgrodzić sie TRZEMA płotami z tym, że
          mój płot jest nawiększy, TRZYMETROWY, specjalnie wzmacniany na wypadek ataku
          pancernego .....
          Włoszke mam na południu bo gdzieżby indziej? Tę co to nas wszystkich naucza
          przyziemnej ekonomii. Włoszka się wyprowadza bo kończy się mafijność naszego
          miasteczka A Włosi bez mafii czują się jakby nie u siebie....
          Na wschodzie mam rzecz jasna Żyda , z niewiadomej przyczyny francuskiego.
          Żyd jak to Żyd: nierób, nie dba o trawnik i mi swoje chwasty rozsiewa .
          Ale za to bogaty , jak to Żyd (bo oszczędza na środkach chwastobójczych i
          ogrodniku....)...
          Najbardziej mnie bawi jak oni wszyscy spoglądają na mnie ...
          Polak a nie pije, nie ma obrazka Najświętszej Panienki w oknie i jeszcze w TYM
          wieku gra w siatkówkę , ma kabrioleta i bardzo szerokie spodnie .....pewnie
          jakiś zboczeniec.... FUJ! smile

          Wracjąc do tematu.
          Albo ja przegrzałem czaszkę rozważaniami o kryzysie/niekryzysie w Ameryce albo
          ty Przycinek coś przeginasz ....
          Ten imigrant od tanich lamp to w mojej przenośni Chińczyk, który tak samo jak
          imigrant przybył do nowego kraju i pracuje dużo i tanio tak samo Żółty wszedł
          na światowy rynek tylko dlatego, że SZTUCZNIE zaniżył cene juana więc udało mu
          się równie sztucznie zdobyć dużą część światowego rynku.
          Chińczycy nie wymyślili zresztą nic orginalnego ponieważ cenową PROMOCJĘ robi
          każdy nowootwarty supermarket, który zaniża na przykład cenę cukru aby wykosić
          konkurencję. Tak więc jezeli ten supermarket/Chińczyk obniżył ceny na przykład
          cukier o 25 % na początku roku to oczywiście wielu klientów/Amerykanów
          zaciągnie chętnie kredyt na 5% aby kupić sobie roczny zapas tak taniego cukru.
          W efekcie pod koniec roku Amerykanin 20 % zysku więc cieszy
          (25 % promocyjnej obniżki – 5% oprocentowanie kredytu na cukier).
          Czy jednak bedzie cieszył Chińczyk to się dopiero okaże bo Chińczyk aby wyjść
          na swoje MUSI wyprodukować ten swój cukier 25 % taniej od WOLNORYNKOWEJ ceny
          cukru skoro go sprzedaje taniej przy pomocy tańszego juana.
          Osobną kwestią jest oczywiście czy Amerykanie po prostu nie przebałamucili
          chińskich pożyczek na zakupy , ktorych normalnie by nie poczynili ale tego
          nawet nie próbuje rozstrzgnąć ....
          (w czasie ostatnich wyprzedaży poświątecznych widziałem w sklepach tabuny
          bardzo wiekowych dam które z zapamiętaniem kupowały świąteczne dekoracje na
          następny Christmas mimo, że w moim przekonaniu te babiny nie rokowały dożycia
          nawet ... wiosny a gdzie tu dopiero myślec o następnym Christmas! )

          Absolutnie nie wiem dlaczego zakładasz, że po uwolnieniu juana , utwardzi się
          on tylko nieznacznie.
          PRAWDZIWIE uwolniony juan pokaże PRAWDZIWY stan chińskiej gospodarki, na którą
          ma wpływ maaaaasa rzeczy.
          Bezmyślne i dlatego właśnie wstrzymane wielkie chińskie inwestycje,
          nieposkromiona polityka kredytowa, dewastacja środowiska naturalnego, korupcja
          nie wróżą najlepiej ....
          Aha! Oczywiście, że kupię MNIEJ gwożdzi które kosztują "tylko" 50 centów
          drożej. Nie dlatego, że potrzebuję gwożdzi ale dlatego, że ...bedę miał ciąż
          TEN SAM dochód.
          Nie rozumiem też skąd niby Chińczycy mają dostawć „jeszcze większe góry
          pieniędzy” skoro amerykański KRYZYS odetnie jedno z napoważniejszych żrodeł
          chińskich wpływów.
          A tak w ogóle to osobiście nie mogę uwierzyć, że przemalowani na kapitalistów
          chińscy KOMUNIŚCI bez żadnych kapitalistycznych tradycji mogą potrafić
          COKOLWIEK sensownego (nawet biorąc pod uwagę tak tanią siłę robocza , którą
          mieli też nasi komuniści i tez im nie wyszło...).

          No nic, pozostaje nam czekać na rozwój sytuacji i czasami sobie jeszcze o
          tym podyskutować. Miłego weekendu!

      • goscgazety Re: Sasiadka mi wszystko wyjaśniła ! 28.01.05, 18:30
        Teraz wiele misie wyjaśnia. Rano pod prysznicem, też pomyslałem, że w
        przypowieści o Józku, Florianie i Franku brakowało mi w niej pracowitego
        cichego, drążącego jak kropla w skale Chińczyka (Juanka). Nie wspomonając, że
        jeszcze są inni siedzący na ropie, gazie i surowcach, oraz jest Ameryka Płd i
        Afryka, która jest poza obiegiem - do czasu ?
        Yuanek ciężko harójąc dostarcza Frankowi i Józkowi towary, w końcu Frankowi
        również nie opłaca sie harować i woli wybudowac fabrykę u Yuana i z zyskiem
        sprzedawać Józkowi. Yuanek nie jest głupi i naiwny; każdego dolara i eurasa,
        inwestuje w swoje fabryki - jego marzeniem jest by jego 50 największych fabryk
        znalazło się w gronie 500 najwiekszykch na całym świecie. W końcu krok po
        kroczku zbliza sie do swojego celu i moze zaproponowac Frankowi i Józkowi
        propozycje nie do odrzucenia: płać mi dwa razy więcej, albo zrob se sam.
        Yuanowi zmniejsza sie z pewnościa obroty z Józkiem i Frankeim, ale stanie sie
        bogatszy mniej pracując. Przy tym więcej będzie mial czasu na swawole razem ze
        swoimi braci, ktorzy beda mogli sami siebie zaspokajac i dla siebie nawzajem
        wiecej produkowac.
        Wiec procz twardej makroekonomii wazna w rozwazaniach o WOLNYM RYNKU jest tez
        psychologia i socjologia, ich dynamika, ktora wyznacza pewne granice kosztów
        produkcji.

        Wniosek : najlepsza inwestycja do słoiczkow w piwnicy moze okazac sie w
        najblizszym czasie konserwowany Yauan, ryż, herbata itp.
        Racja ?
        • vice_versa Re: Sasiadka mi wszystko wyjaśniła ! 01.02.05, 15:18
          Witaj gosciu gazety, jeszcze nie znamy(tzn ja nie znam Ciebie, bo Ty mogles juz
          cos starego przeczytac), ale po przeczytaniu Twoich postów musze Ci powiedziec,
          ze sa budujace i bardzo sie ciesze ze tu trafiles. Polemiki czasem bywaja
          nuzace i wlasnie miesiac temu sie poczulem znu(d)zony. Po powrocie jednak ten
          watek mnie szczególnie mile zaskoczyl. I to, ze liberalowie zyja mimo dominacji
          tych co wiedza madrzej, tylko okazuje sie byc inaczej. Podoba mi sie Twoje
          niekonwencjonalne podejscie.
          Pozdrawiam
      • bush_w_wodzie Re: Sasiadka mi wszystko wyjaśniła ! 31.01.05, 11:09
        super tekst

        ale:

        1) imigrant produkujacy lampy przestaje harowac gdy osiaga poziom zycia starego
        sasiadki. jesli pociagnac te analogie to ekspansja chin skonczy sie gdy osiagna
        poziom zycia - powiedzmy - taiwanu. ale ich jest circa 1400 000 000 a imigrantow
        do usa przybywa kolo miliona rocznie. pomysl chris - jesli chiny zatrzymalyby
        sie na poziomie 1/3 amerykanskiego pkb na glowe (czyli cos jak pkb w polsce
        przeliczany w parytecie sily nabywczej) to nawet wtedy rozmiar chinskiej
        gospodarki bylby niemal 2 razy wiekszy niz amerykanskiej! a jest ot jedno
        panstwo a nie klub panstw! skala tego problemu po prostu przerasta wszystko co
        sasiadka w swoim udanym zyciu ogladala


        2) w skali makro _nigdy_ nie bylo tak jak teraz - nigdy usa nie mialy tak
        wielkich i dlugotrwalych deficytow obrotow biezacych. nigdy usa nie zadluzaly
        sie za granica w takim tempie. w dodatku u rywali o duzych ambicjach
        politycznych i ogromnym potencjale


        3) sasiadka prognozuje przyszlosc na podstawie znanej jej przeszlosci. to na
        ogol niezle dziala - o ile sytuacja nie jest wyjatkowa. dlatego na ogol
        pesymisci nie maja racji. ale tylko na ogol
    • robisc bardzo ciekawy artykul 29.01.05, 10:47
      Kurs dolara może w przyszłości obniżyć się jeszcze o około 15 proc.
      Pożytki z amerykańskiego deficytu

      ekonomia_a_2-1.F.jpg
      (c) AP/RON THOMAS

      Tani dolar wisi jak miecz Damoklesa nad gospodarką światową i prawie wszyscy
      lamentują, że Ameryka beztrosko wydaje pieniądze. Czy jednak ktoś zastanowił
      się, iż ta beztroska spowodowała poprawę sytuacji w wielu innych państwach?

      Z powodu ciągle rosnącego deficytu handlowego USA największym obecnie
      zmartwieniem ministrów finansów z krajów rozwijających się jest znalezienie
      sposobu zapobieżenia zbytniemu umacnianiu się ich walut wobec dolara. Kiedy
      poprzednio mieli takie zmartwienia? Kraje chronicznie zadłużone czy podatne na
      kryzysy - od Meksyku, przez Rosję, do Korei Południowej - starają się dziś
      powstrzymać napływ kapitałów, których właściciele poszukują dla nich schronienia
      przed przewidywanym załamaniem dolara.

      Zwykle bywało tak, że gdy świat wychodził z recesji, a stopy procentowe szły w
      górę, przynajmniej w jednym czy dwóch krajach rozwijających się dochodziło do
      spektakularnego załamania finansowego. Tym razem to się nie zdarzyło - i nie
      zdarzy się również w tym roku.

      To prawda, że polityka niektórych krajów wyraźnie się poprawiła. Na przykład
      Brazylia i Turcja zaczęły stosować politykę ekonomiczną o nastawieniu rynkowym,
      wskutek czego ich gospodarka stała się bardziej elastyczna, a wzrost nabrał
      trwalszego charakteru. Ale czy można to samo powiedzieć o Meksyku, gdzie zwleka
      się z reformami, albo o Rosji, gdzie następuje odwrót od nich? To właśnie
      lekkomyślne wydatki Amerykanów i wywołany nimi deficyt handlowy powodują, że w
      2005 roku warto będzie inwestować w waluty wszystkich tych państw.

      Tak więc nie-Amerykanie powinni przychylniej oceniać rolę amerykańskiego
      deficytu - zarówno handlowego, jak i budżetowego. Może im się wydaje, że w
      gospodarce wartej 12 bilionów dolarów można tak po prostu z roku na rok wydawać
      więcej, niż się ma, i to wyłącznie po to, żeby przyczynić się do poprawy
      finansowej reputacji innych państw? To wcale nie jest łatwe. Gdy ma się tyle
      pieniędzy do wydania, trzeba się naprawdę napracować, żeby popaść w duże długi.

      Zacznijmy od amerykańskich konsumentów, którzy kupują wszystko, co pojawi się na
      globalnym rynku (to m. in. dlatego USA zużywają 25 proc. światowej produkcji
      ropy), ale prawie nic nie oszczędzają. Dzięki amerykańskiemu systemowi
      finansowemu konsumenci w USA mogą kupować szpanerskie samochody, nic za nie z
      góry nie płacąc. Wartość ich domów rośnie, co roku mogą zatem pożyczać coraz
      więcej - i wydawać te pożyczki co do centa. Chociaż ich oszczędności maleją,
      mogą coraz wcześniej przechodzić na emeryturę. Żeby żyć w ten sposób, trzeba
      mieć mocne nerwy i sporo energii.

      Amerykański rząd ma w tym, oczywiście, swój udział, i to coraz większy. Gdy w
      2001 roku prezydent George W. Bush obejmował urząd, dysponował ogromną nadwyżką
      w budżecie. Przekształcenie jej w gigantyczny deficyt wymagało naprawdę ciężkiej
      pracy. Bo chociaż obniżka podatków była posunięciem prostym, to zwiększenie
      wydatków na wszystkie niemal programy rządowe wiązało się z koniecznością
      wprowadzenia wielu zmian legislacyjnych. Z pewnością decyzja o inwazji na Irak
      bardzo się przyczyniła do pogorszenia stanu finansów państwa, ale nie był to
      przecież powód jedyny. Dlaczego więc świat jest tak niewdzięczny w stosunku do USA?

      Być może część Europejczyków i Japończyków denerwuje to, że ich inwestycje w USA
      przyniosły tak marny dochód. To częściowo wina słabego dolara: gdy zyski w tej
      walucie przeliczy się na euro czy na jeny, nie wyglądają one imponująco. Drugi
      powód to źle wybrany moment dokonywania tych inwestycji. Wielu Europejczyków
      kupowało akcje na amerykańskim rynku w okresie jego szczytowego wzrostu w latach
      1999 - 2000; po załamaniu na giełdzie w 2001 roku musieli te papiery sprzedać z
      dużym dyskontem.

      To samo przydarzyło się Japończykom na amerykańskim rynku nieruchomości.
      Japońskie instytucje finansowe kupowały imponujące (i bardzo drogie) obiekty,
      jak np. Rockefeller Center w Nowym Jorku czy Klub Golfowy Pebble Beach w
      Kalifornii, potem zaś musiały je sprzedać podczas cenowego dołka na rynku. Te
      inwestycyjne porażki okazały się korzystne dla Stanów Zjednoczonych, bo
      spowodowały, że ich długi wobec zagranicy są mniejsze, niż byłyby, gdyby
      inwestorzy zarobili na tych przedsięwzięciach.

      Taka sytuacja nie może jednak trwać wiecznie. Albo inwestorzy zaczną więcej
      zarabiać na lokowaniu kapitałów w USA (co sprawi, że amerykański dług
      niebezpiecznie wzrośnie), albo wycofają je z tego rynku i zainwestują gdzie
      indziej. Tak czy owak - kurs dolara będzie nadal spadać.

      Do jakiego poziomu? Żeby amerykański bilans handlowy zbliżył się do równowagi,
      dolar - według moich wyliczeń - może stracić jeszcze 15 proc. wartości. Byłoby
      idealnie, gdyby waluty azjatyckie umocniły się wobec niego o trochę ponad 15
      proc., a europejskie - o nieco mniej niż 15 proc.

      Istnieje, niestety, całkiem realne niebezpieczeństwo, że sytuacja ukształtuje
      się na odwrót i że euro wzmocni się do 1,5 dolara, a może i bardziej. Rządy mogą
      się wprawdzie starać zapobiec spadkowi wartości amerykańskiej waluty, ale
      obecnie, gdy rynki finansowe działają w wymiarze światowym i charakteryzuje je
      duża płynność, nie zawsze będzie im się to udawać. Nawet w Azji.

      Co więcej, chociaż na tle obecnej polityki fiskalnej w USA polityka innych
      krajów wygląda solidnie, może się to zmienić. Jest to możliwe, jeżeli załamanie
      kursu dolara doprowadzi do znacznej podwyżki stóp procentowych, a w konsekwencji
      - do globalnego spowolnienia wzrostu gospodarczego. Część krajów, które są dziś
      w pozornie dobrej sytuacji i które uważają, że niebezpieczeństwo kryzysu
      finansowego już minęło, może wówczas takiego kryzysu doświadczyć.

      Nawet jeśli uda im się uniknąć bezpośrednich skutków załamania dolara, muszą być
      bardzo ostrożne ze względu na możliwość pojawienia się tzw. efektów wtórnych.
      Zdarza się bowiem często, że kurs walutowy osiąga równowagę na sztucznie
      wywindowanym poziomie, co potem okazuje się szkodliwe. Dotyczy to zwłaszcza
      państw, które wydają za dużo w przekonaniu, że wysoki kurs krajowej waluty
      zapewni im zwiększenie dochodów.

      Być może więc jest jeszcze za wcześnie, by zacząć wznosić toasty za amerykański
      model szalejącej konsumpcji. Czyż jednak zachowanie Amerykanów nie jest
      szlachetne? Postępują tak, że na ich tle wszyscy mogą uważać się za rozważnych i
      oszczędnych. Choćby przez chwilę.
      KENNETH ROGOFF, TŁUM. H. B.

      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050129/ekonomia/ekonomia_a_2.html?k=on;t=2005012920050129
      • lastboyscout Re: bardzo ciekawy artykul 29.01.05, 14:34
        KENNETH ROGOFF zupełnie mnie nie przekonuje.
        Pewnie żyje w innej Ameryce niż ja.
        Pachnie Komentatorem a już na pewno demokratą, pełnym żalu z powodu odrzucenia
        w wyborach przez społeczeństwo.
        Kto był choć przez jakiś czas na jakiejkolwiek amerykańskiej uczelni to wie, ze
        ci ludzie (kadra) biorąc coraz większe pieniądze za coraz mniej (wyższe zarobki
        za mniejszy procent zatrudnianych absolwentów) zupełnie tracą poczucie
        rzeczywistości.
      • przycinek.usa blad rzeczowy 29.01.05, 20:19
        "Tak czy owak - kurs dolara będzie nadal spadać.

        Do jakiego poziomu? Żeby amerykański bilans handlowy zbliżył się do równowagi,
        dolar - według moich wyliczeń - może stracić jeszcze 15 proc. wartości. Byłoby
        idealnie, gdyby waluty azjatyckie umocniły się wobec niego o trochę ponad 15
        proc., a europejskie - o nieco mniej niż 15 proc.

        Istnieje, niestety, całkiem realne niebezpieczeństwo, że sytuacja ukształtuje
        się na odwrót i że euro wzmocni się do 1,5 dolara, a może i bardziej."
      • komentator Dobra analiza 30.01.05, 09:50

        Analiza tego pana jest bardzo dobra ale oczywiscie nie jest to nic nowego bo
        te problemy znane sa od lat. Najbardziej zdumiewajaca jest w tym wszystkim
        wiara Azjatow w dolca. Mozna wiec myslec ze gory dolcow ktore nazbieraja moga
        osiagnac wysokosc Himalajow zanim sie zorientuja ze cos jest nie w porzadku.
        • przycinek.usa Nooo prosze.. co za sukces! 30.01.05, 19:41
          Jak ty to czytasz Komentator, to znaczy ze to wszyscy juz czytaja!
          To dobrze. Uczcie sie pilnie, moze jakies podwyzki wam, Komentator, na leb
          niespodziewanie spadna.

          A wszystkim innym polskojezycznym wariatom majacym odwage inwestowac pieniadze
          na zagranicznych rynkach polecam goraco uwazna analize danych publikowanych
          przez FED. Jak podaz pieniadza przestanie rosnac, to kryzys wystapi w ciagu 3
          kwartalow!
          • robisc Re: Nooo prosze.. co za sukces! 30.01.05, 20:09
            Dalem link do tej dyskusji na Gospodarce.

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=30&w=20024387&a=20028656
            Wracajac do artykulu Rogoffa, to jego diagoza sytuacji gospodarczej USA jest
            podobna do tej, ktora przedstawiliscie wyzej. Najciekawsze so jednak jego wywody
            na temat wplywu problemow wewnterznych Stanow na globalna gospodarke.
            • przycinek.usa Re: Nooo prosze.. co za sukces! 30.01.05, 20:34
              A ja naiwnie uwierzylem w rozwoj intelektualny Komentatora. Ooops.

          • vice_versa Re: Nooo prosze.. co za sukces! 01.02.05, 15:30
            Przycinku prosze Cie o przyblizenie mi tej samobójczej strategii rzadu USA pt.
            podaz pieniadza przestanie rosnac. Nie rozumiem z jakich przyczyn. Ty rozmiesz
            to z pewnoscia, wiec mi napisz, bo ja ciemny jak tabaka w rogu jestem, a we
            wrózby sie nie bawie. Czemu USA mialyby powtarzac bledy z czasów Wielkiego
            Kryzysu, kto je zmusi i czym do wstrzymania pras drukarskich?

            • bush_w_wodzie Re: Nooo prosze.. co za sukces! 03.02.05, 14:33
              vice_versa napisał:

              > Przycinku prosze Cie o przyblizenie mi tej samobójczej strategii rzadu USA pt.
              > podaz pieniadza przestanie rosnac. Nie rozumiem z jakich przyczyn. Ty rozmiesz
              > to z pewnoscia, wiec mi napisz, bo ja ciemny jak tabaka w rogu jestem, a we
              > wrózby sie nie bawie. Czemu USA mialyby powtarzac bledy z czasów Wielkiego
              > Kryzysu, kto je zmusi i czym do wstrzymania pras drukarskich?
              >

              znasz odpowiedz. ci ktorzy finansuja stalosc sily nabywczej slabnacego dolara
              postawieni przed wyborem: poniesc duzo strate raz czy ciagle straty przez
              nastepna dekade wybiora racjonalnie


    • przycinek.usa dollar moze jeszcze spasc! 31.01.05, 04:52
      Ale nie teraz. He he he. Dollar ma poziom absolutnej rownowagi przy 1.3. Zgodnie
      z przewidywaniami. Jednak moze sie troche zoltkom zrobic ciasno w gaciach z tymi
      obligacjami rzadowymi. Tak sobie o tym mysle i uwazam, ze najwiekszym bankrutem
      w historii zostanie wlasciciel Microsoftu! Co ten facet zrobi? Przeciez zostanie
      bez portek!

      Dollar moglby faktycznie spasc na fali paniki i ucieczki z rynku publicznego
      dlugu. Jednak taki spadek bylby wyjatkowo nietrwaly. To bylby super interes dla
      spekuly. Juz widze te artykuly! Bank "taki a taki" stracil 100 billionow na
      spadku dollara! He he he. Jak Barings. No ale Barringsa zalatwila strata na
      bilion, a teraz sa inne pieniadze. No i jak krach to krach, nie?!

      He he he. Ale sie Komentatorzy beda cieszyc, ho ho ho ho!

      Ciekawe jakie towary pojada do Europy? Bo ja sadze, ze po takim "krachu" to co
      drugi wozny bedzie w Niemczech jezdzil nowa Corvette! Komentator wtedy kupi
      sobie korwete i bedzie zasuwal po drogach Poznania z poczuciem wyzszosci nad
      amerykanskim kapitalizmem! To beda czasy! Nie komentator?

      • viper39 Re: dollar moze jeszcze spasc! 01.02.05, 21:04
        przycinek.usa napisał:

        > Ale nie teraz. He he he. Dollar ma poziom absolutnej rownowagi przy 1.3.

        dlaczego tak sadzisz? a czy mial rownowage jak byl 1 do 1? to co byl on
        przewartosciowany? czy euro niedowartosciowane? mysle ze zle oceniasz te
        sytuacje, ktora akurat panuje na rynku, kraje takie jak USA moge sobie igrac
        wartoscia swojej waluty tak jak im to odpowiada i akurat pasuje i nie ma
        absolutnej rownowagi dla zadnej waluty, ona sie uklada w zaleznosci do rynku i
        mozliwosci finansowych danego kraju... to moje zdanie..
        idealnie teraz dolara beda nadal chcieli obnizac aby jak najbardziej dowalic
        chinom i EU bo to sie USA oplaci... skorzysta na tym rosja (sprzedajac
        surowce) ..

        > Zgodnie
        > z przewidywaniami. Jednak moze sie troche zoltkom zrobic ciasno w gaciach z
        tym i
        > obligacjami rzadowymi.

        nawet jak im sie zrobi ciasno to beda uplynniali obligacje powoli bo na tym
        traca a nie chca stracic wiecej, a niestety nie tylko USA by na tym stracila,
        ale wszyscy by na tym stracili, a azjaci umieja liczyc, poza tym pozbywajac sie
        obligacji pozostana z np kontrolowanym juanem i nadmiarem tego co wyprodukowali
        i kto im to kupi? a wiec nie oplaci sie im

        > Tak sobie o tym mysle i uwazam, ze najwiekszym bankrutem
        > w historii zostanie wlasciciel Microsoftu! Co ten facet zrobi? Przeciez
        zostanie
        > bez portek!

        zartujesz... ten facet ma wiecej oleju w glowie niz sie tobie wydaje,
        zainwestowal na calym swiecie i to nie w papiery ale w rozne inne rzeczy np w
        zloto, firmy roznego rodzaju itd... on juz biedy nie zazna, ty sie nim nie
        przejmuj

        >
        > Dollar moglby faktycznie spasc na fali paniki i ucieczki z rynku publicznego
        > dlugu. Jednak taki spadek bylby wyjatkowo nietrwaly. To bylby super interes
        dla
        > spekuly.

        wlasnie ze tak sie nie stanie bo na to potrzeba kilkadziesiat miliardow $$ a
        kto ma taka gotowke?

        > Juz widze te artykuly! Bank "taki a taki" stracil 100 billionow na
        > spadku dollara! He he he. Jak Barings. No ale Barringsa zalatwila strata na
        > bilion, a teraz sa inne pieniadze. No i jak krach to krach, nie?!

        strata 1 miliarda dolarow dla banku to powazny kryzys, masz racje smieszne sa
        te artykuly bo spekujaja informacja nie pelna, banki traca jak nie zarabiaja...


        >
        > He he he. Ale sie Komentatorzy beda cieszyc, ho ho ho ho!

        z czego? ze tez traca? eeee z tego sie nikt nie cieszy

        >
        > Ciekawe jakie towary pojada do Europy? Bo ja sadze, ze po takim "krachu" to co
        > drugi wozny bedzie w Niemczech jezdzil nowa Corvette! Komentator wtedy kupi
        > sobie korwete i bedzie zasuwal po drogach Poznania z poczuciem wyzszosci nad
        > amerykanskim kapitalizmem! To beda czasy! Nie komentator?
        >

        dzis mozna jezdzic corvette za duzo mniejsze pieniadze niz BWM scignackie,
        popatrz jak ktos sie na tym zna przylatuje do USA, kupuje corvette za $50K i
        wiezie ja do Polski po oplatach bedzie to jakies $67K (210,000zl) za te
        pieniadze nie kupisz nic w tej klasie... to juz jest ciekawa cena, i tu
        amerykanie wygrywaja bo na niskim dolarze vetty ida jak swieze buleczki...
        amerykanskie oprogramowanie dobrze sie sprzedaje... komputery itd. itd...
        wiec nie tylko komentator moze sie juz cieszyc ale ... tak to przyjdzie ze
        helmut przesiadzie sie na corvette jaques przesiadzie sie na chevy, a inny juan
        wezmie chryslera... i euro-motoryzacja przysiadzie jeszcze bardziej

        ale sie rozpedzilem....
        jozek w corvecie.... ciekawe...hehe

        • vice_versa Dolar bedzie spadal na przemian ze wzrostami ropy 02.02.05, 01:19
          Pisalem juz ze przycinek w polowie grudnia twierdzil ze trend wzrostowy USD
          bedzie roczny? Na poczatku stycznia twierdzil ze bedzie 6 mc. Teraz ze 1.3 jest
          ok. Ja sie ciesze, lubie kalejdoskopy, tylko co to ma wspólnego z ekonomia?
          Rynek jest wsciekle nerwowy, czy przycinek pisze w zaleznosci od pogody na
          ostatniej sesji? Przy tym crude wzrósl z ok 43,.. na 48,.. a USD z 1,35 na 1,3.
          Jestescie sklonni uwierzyc ze rozpietosc spread miedzy USD i ropa bedzie
          naprzemiennie rósl czy nie? Z reszta... moja racja sie nie liczy, pal ja szesc.

          To co wazne: Ekonomia to nie sa charty. Ekonomia to LUDZIE. Uczestnicy rynku.
          Ich cele i dazenia. Nie ma powodu dla którego uznaje sie ze Ameryka nie
          dokonuje interwencji i nie wplywa na kursy strategicznych surowców i walut.
          Amerykanie wiedza co ROBIA. A robic to NIE REAGOWAC, to FORSOWAC ! W stabilny i
          bezpieczny sposób. Celem jest przejecie upadajacych chinskich przedsiebiorstw,
          doprowadzenie ich do tego stanu, sciagniecie maximum towarów na koszt
          nierentownych przedsiebiorstw, sponsorowanych przez Chiny i inwestorów w
          Chinskie bondy.
          • vice_versa FED podwyzszyl stopy 02.02.05, 22:38
            wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2526488.html
            Wiec jak, przycinku, nadal uwazasz ze FED nie bedzie nic robil?
            • przycinek.usa Re: FED podwyzszyl stopy 02.02.05, 22:51
              Tak. Przeciez napisalem wyzej, ze PO tej podwyzce nie bedzie wiecej podwyzek.
              Cholera, nie czytasz? Spodziewalem sie ostatniej podwyzki w lutym!

              JEDNAK - JEZELI FED podniesie dalej stope (w marcu) to dolar sie wzmocni do 1.2 EUR.

              Uwazam, ze szansa na kolejna podwyzke jest ograniczona.
              Teraz FED poczeka miesiac na dane i miesiac z kolejna decyzja. W marcu podwyzki
              NIE BEDZIE. I kurs dollara bedzie stal na 1.3

              Uwazam tez, ze dane z niemiec beda wywierac presje na ECB na OBNIZKE stopy.
              To tez moze umocnic dollara.

              Powiedzialem juz, ze nie mozna wierzyc w kursy jak w jakas absolutna swietosc.
              A ty jak dziecko cieszysz sie, ze sie pomylilem, ze dollar nie umocnil sie przez
              pol roku.

              Uwazam, ze teraz bedzie 2 miesiace czekania FED, moze w kwietniu tez bez
              podwyzki a potem szansa na OBNIZKE stopy.


              • robisc ha, mam Cie 02.02.05, 23:04
                A pisalem, ze wzrost stop o 1-2 punkty nie spowoduje wiekszych problemow w
                gospodarce. Tymczasem ekonomisci przewiduja,ze do konca br. stopa FUND skoczy do
                3,5%.


                Re: wyjasniam.
                Autor: przycinek.usa
                Data: 25.10.2004 23:40

                + dodaj do ulubionych wątków

                + odpowiedz cytując + odpowiedz
                "jednak nie powiesz mi, że wzrost oprocentowania kredytu nawet o 1 czy 2
                punkty procentowe moze kogos, kto juz zaciagnął kredyt, powalić na nogi.
                Doświadczam tego na własnej skórze."

                ? Nie masz racji. Wzrost oprocentowania kredytu hipotecznego o pol procenta
                moze kogos zwalic z nog.

                Pamietaj, ze tutaj kredyty sa tanie, co powoduje dlugoterminowy wzrost cen
                nieruchomosci. Cena malego domu wynosi pol miliona a kredyt powiedzmy 4.5%.

                Powiedzmy dla uproszczenia, ze taki procent sie placi.
                (jest jeszcze masa innych oplat) Masz kwote 1875 dolarow miesiecznie.
                po podwyzce o .5% masz juz 2080.
                Pensja jest powiedzmy 3000. Teraz na rynku podrozaly paliwa, zywnosc, artykuly
                przemyslowe i uslugi. I taki facet musi dom sprzedac. Bo mu brakuje 200 - 300
                dolcow z pensji.

                Jednak w USA biorac pod uwage kwoty kredytow jakie maja pobrane ludzie, to caly
                rynek moze sie przewrocic, od podwyzki stop o 1%. Uwazam, ze wzrost stopy Funds
                powyzej 2% spowodowalby zahamowanie wzrostu gospodarczego do zera.
                Tak, stopa powyzej 2% zrobi z Ameryka porzadek.


                Acha, i jeszcze dygresja. Sam dom, jako budynek, jest niewielkim skladnikiem
                wartosci nieruchomosci. Warta jest ziemia. Np. taki budynek wedlug wartosci
                odtworzeniowej jest wart $150,000 a ziemia reszte do pol miliona.
                To jest balon, te nieruchomosci.
                • przycinek.usa zaprzeczasz Greenspanowi 03.02.05, 00:55
                  ZOBACZYSZ.

                  Podwyzka stopy naprawde daje sie gospodarce we znaki. To sa dwie przyczyny:
                  Najpierw ludzie POWSTRZYMUJA sie z kupowaniem domow. Bo licza, ze bedzie taniej.
                  I to sie teraz dzieje.

                  Dwa, jeden procent wiecej od polowy kredytow na rynku to jest wymierna i powazna
                  kwota pieniedzy. Efekty w zakupach za 2-3 kwartaly.

                  Dodatkowo pamietaj o tych kredytach, co wlasnie rosna, bo sie ludziom budzety
                  kurcza. Kredyty rosna pionowo!

                  Efekty tego beda widoczne w GDP za 2005 rok. I nie mow, ze nie ma to wplywu na
                  rynek, bo zaprzeczasz Greenspanowi.


                  "ekonomisci przewiduja,ze do konca br. stopa FUND skoczy do 3,5%."

                  Uwazam, ze stopa Funds spadnie do konca roku do 2%.
                • lastboyscout Re: ha, mam Cie 03.02.05, 01:50
                  Przycinek napisał:
                  >>>Acha, i jeszcze dygresja. Sam dom, jako budynek, jest niewielkim skladnikiem
                  wartosci nieruchomosci. Warta jest ziemia. Np. taki budynek wedlug wartosci
                  odtworzeniowej jest wart $150,000 a ziemia reszte do pol miliona.
                  To jest balon, te nieruchomosci<



                  Mam wrażenie, Przycinek, że potrzebujesz wakacji, relaksu a przynajmniej
                  jakiejś blond Francuski bo wyglądasz na przemęczonego ....

                  TO NIE JEST BALON.

                  WSZYSTKO jest warte tyle ile kupiec zapłaci.
                  Jezeli nawet kupiec pożyczył żeby zapłacić to realna cena tego wszystkiego
                  zostanie wskazana przez poziom zdolności spłacania tej pożyczki.
                  Rzeczywista wartośc nieruchomości zawsze mieści się pomiedzy ZEREM (nie mylić z
                  wartością odworzeniową!) a aktualną ceną rynkową.
                  Cena budynku nie musi być równa wartości odtworzeniowej bo jeżeli dzisiaj z
                  oceanu wynurzy się lódż podwodna i sypnie czymś nieciekawym w strone NewYork
                  City to jutro i dłuuuuugie lata Manhattan będzie warty ZERO.
                  Kiedy jednak od jutra już na na długie lata zapanuje moda na bardzo ciasną,
                  nielogiczną i wysoką zabudowę, to Manhattan bedzie warty MULTUM jeżeli tylko
                  to multum przywiozą ludzie ze świata i przekażą to obecnym właścicielom (czy
                  to w formie płatności za amerykański eksport, czy inwestycji).
                  Najlepiej żeby płacili w workach zboża, zębatych niewolnikach, złocie ,
                  muszelkach lub czymkolwiek bardziej namacalnym niż nominał pieniądza bo to
                  upraszcza sprawę i zabiera pracę tym nierobom ekonomistom, ktorzy tylko ten
                  cały temat z pieniądzem niepotrzebnie zamącili i teraz sie w tym sami
                  gubią ..... wink

                  BALONEM jest tylko RÓŻNICA pomiędzy nominałem pieniądza a tym ile za ten
                  pieniądz ktoś kiedyś da worków zboża, zębatych niwolników, złota czy muszelek.
              • vice_versa Re: FED podwyzszyl stopy 03.02.05, 02:26
                No faktycznie czytalem wczoraj, dzis mi to Twoje zastrzezenie wyparowalo.
                Wiec sorry. W niczym jednak nie zmienia to faktów dotyczacych ropy i dolara. Na
                ropie zarobilbys wiecej. I juz.

                > Powiedzialem juz, ze nie mozna wierzyc w kursy jak w jakas absolutna swietosc.

                Zgadza sie, ciesze sie jak dziecko, bo mam powody. Ty tez bys sie cieszyl jak
                USD by rósl. W niczym nie zmienia to faktów, a fakty sa proste: ropa wzrosla
                bardziej niz dolar sie umocnil. I tak bedzie nadal az do czasu Chin. A co zrobi
                Greenspan w marcu jest malo interesujace, bo ropa i tak bedzie rosla przez caly
                rok z przerwami na okresy dalszego oslabiania sie USD. Stopy EBC tego nie
                zmienia, maja jakis wplyw, ale to bedzie tylko kolejny asumpt do dewaluacji USD
                po chwilowym wzroscie, tak jak piszesz np.do 1.2 Eur/USD, moim zdaniem znacznie
                przeceniasz ten wzrost i na 1.25 by sie skonczylo. Ale to sa niuanse w
                porównaniu z trendami. A zdaje sie ze róznimy sie co do trendów i powodów ich
                wystepowania.

                To nie jest madre nie umiec przyznac racji nawet na tak malym odcinku jak 1 mc.
                Day trading Ci przeslania dluzsza perspektywe. I bede Ci o tym przypominal co
                jakis czas.
                • przycinek.usa Re: FED podwyzszyl stopy 03.02.05, 03:28
                  "Ty tez bys sie cieszyl jak USD by rósl."

                  Nie wiem sam. Prawde mowiac nie lubie takich sytuacji, bo dlugo importowalem, a
                  teraz przestalem i zastanawiam sie nad eksportem a to sa dlugoplanowe operacje.
                  Sama spekulacja nie mozna zyc.

                  A co do przyznawania racji, to prawde mowiac nie obserwowalem ropy, jesli
                  zarobiles to goraco gratuluje. Nie jestem taki wrazliwy na tym punkcie jak ty.
                  Pomylic sie to normalka. Czlowiek sie myli codziennie! Cholera, na kazdym kroku!
                  Jeszcze tego brakowalo, zebym emocjonalnie podchodzil do swoich pomylek.
                  Zapamietam sobie, zeby czesciej przyznawac ci racje.



                  • vice_versa Re: FED podwyzszyl stopy 03.02.05, 10:31
                    Myslalem, ze obstawiasz wzrost pieniedzmi.


                    Zerknij tu bo wtracilem sie do rozmowy i moze zaginac...

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=19866279&a=20125781
                    Pozdrowienia.
    • vice_versa Re: dziwny ten amerykanski kryzys 03.02.05, 10:40
      Zaspamuje, bo to dobry post, wiec zasluguje na nowa galazke, powieszenie na
      scianie, i daje odpowiedz CZEMU caly czas wzrasta ilosc rolowanego przez USA
      dlugu, jak Amerykance zyja na wieczny kredyt a inni to widza i nie wierza ze
      sie tak da:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=19866279&a=20125781
      • viper39 sorry za odswiezenie postu o afryce... 25.07.05, 20:54
        znalazlem taki fajny texcik Wolskiego wiec zacytuje tutaj, w sumie satyryk ale
        prawde pisze....


        Menu
        Tygodnik "Wprost", Nr 1180 (17 lipca 2005)

        Krótko po Wolsku
        Co z tą Afryką?
        Weterani szołbiznesu wszelkiej maści skrzyknęli się w podziwu godnym widowisku
        multimedialnym pod hasłem "Pomóc Afryce!". Przyznam, że nawet się wzruszyłem
        prawie. Ochłodłem, gdy dowiedziałem się, że owa imprezka na paru kontynentach
        jest właściwie krzykiem rozpaczy, bo Afryce nie można pomóc. Nawet pieniędzy
        globalne Owsiaki nie mają co zbierać, bo albo je tubylcy rozkradną, albo użyją
        przeciw swym dobroczyńcom. Trochę sobie więc pośpiewali, zyskali darmową
        reklamę na kolejne 20 lat, a na Czarnym Lądzie głód, AIDS, syf i malaria jak
        były, tak będą. Zacząłem się nawet zastanawiać, czy naprawdę nie dałoby się coś
        z tą Afryką zrobić i, niestety, wszystkie pomysły są niewykonalne i niepoprawne
        politycznie. Patent pierwszy "naturalny" - ogłosić Afrykę rezerwatem i
        zaprzestać jakiejkolwiek ingerencji z zewnątrz: ani pomocy, ani eksploatacji!
        Za 50 lat ludność spadnie tam do 10 proc., ekologia się naprawi, a gospodarka
        wróci do stanu przedkolonialnego. Patent drugi "agresywny" (w dodatku
        neokolonialny) - okupować ponownie kontynent. Nie musi to być zresztą "brzemię
        białego człowieka". Żółty Człowiek, jak dostanie wolną rękę, zrobi z
        Madagaskaru Tajwan, a z Somalii drugą Japonię - nauczy pracować, trzymać
        standardy, zachowywać higienę itp. Najbardziej realny jest wariant trzeci -
        otworzyć granice, pozwolić Afryce wejść do Europy i Ameryki, najlepiej od razu
        na socjal. Na miejscu pozostanie jedynie trochę folkloru, strażników parków
        narodowych oraz osadników z Europy, w której nie da się żyć.
        Marcin Wolski


Pełna wersja