Sonadaż Onetu o konstytucji UE

27.02.05, 22:28
Na info.onet.pl/forum.html jest od wczoraj. Zapraszam do północy. W
tej chwili:
Czy w referendum zamierzasz poprzeć Konstytucję Europejską?
Tak 43%
Nie 44%
Nie mam zdania 13%

Ogółem głosów: 51607

Uecja dostanie po takich sondażach histerii. Będzie na co patrzeć w mediach.
Sorry przecinek, coś Cię ominie. Nie żałuj.
    • robisc Re: Sonadaż Onetu o konstytucji UE 27.02.05, 22:31
      Witaj Pepe.
      W sondazach Onetu UPR wchodzi do Sejmu smile
      Konstytucja juz jest klepnieta, tak jak byla przesadzona akcesja.
      • pepe49 klap 28.02.05, 21:19
        Klapnięta. Ale powalczyć trzeba. Dla przyzwoitości.
    • kimmjiki Re: Sonadaż Onetu o konstytucji UE 27.02.05, 23:22
      > Uecja dostanie po takich sondażach histerii.

      To nie byl SONDAZ, tylko SONDA. A sonda (szczegolnie internetowa) ma to do siebie, ze jej wyniki nie sa w najmniejszym stopniu reprezentatywne. Niech sie Pepe doksztalci, zamiast glupoty gadac.
      • pepe49 Sonda 28.02.05, 21:21
        kimmjiki napisał:

        > > Uecja dostanie po takich sondażach histerii.
        >
        > To nie byl SONDAZ, tylko SONDA. A sonda (szczegolnie internetowa) ma to do sieb
        > ie, ze jej wyniki nie sa w najmniejszym stopniu reprezentatywne. Niech sie Pepe
        > doksztalci, zamiast glupoty gadac.
        >

        Dostanie histerii. Efektem będą NOWE LEPSZE PROGRAMY INFORMACYJNE O UNII
        EUROPEJSKIEJ.
    • klip-klap Re: Sonadaż Onetu o konstytucji UE 27.02.05, 23:46
      W normalnym sondazu poparcie dla konstytuty spadlo troche,ale i sprzeciw do
      ponizej 10%. Powodow do radosci nie ma sad.
    • mfd Re: Sonadaż Onetu o konstytucji UE 27.02.05, 23:50
      Taki jeden profesor, to powiedział w okienku, że Boga w niej naszego jedynego
      nie ma, to źle jest znaczy i trza w referendum na NIE krzyżyk postawić...;
      A inni panowie to trochę mówią, że tam pedały będą dzieci adoptować mogły;
      A jedna pani, to mówi, że będą staruszków zabijać i dzieciom nienarodzonym
      holocaust robić....;
      Jeden taki, co to się w szkiełku pokazuje po nocach to mówił, że sierpa i młota
      nie chcą potępić w tej Europie... to mówił, że bardzo źle jest, bo sierp i młot
      to znak jest bardziej zbrodniczy, niż fastryga, czy jak to tam zwą to czarne,
      niemieckie...
      A Niemce nam zabiorą Wrocław, Opole i Katowice, a resztę zniewolą w cholerę i do
      robót przymusowych poślą...

      Taka właśnie jest znajomość konstytucji UE w społeczeństwie, a i wśród
      uczestników owej sondy nie większa.

      Absurdalne będzie to referendum, powiadam Wam. Lud będzie głosował "za" lub
      "przeciw" czemuś, o czym nawet bladego pojęcia nie ma i nigdy mieć nie będzie.

      Miłej nocy,
      MFD

      Nadchodzi germański oprawca,
      Euro jego nazwa, BMW rumakiem jego.
      • klip-klap z drugiej strony 28.02.05, 00:09
        Inne panie i panowie pisza w gazecie,ze jak zaglosujesz na nie, to nie bedziesz
        juz Europejczykiem. Najlepiej zaglosowac na tak, bo wtedy bedzie mozna decydowac
        o Polsce,hehehehehehe. Jak powiesz nie, to znaczy,ze nie chcesz wspolnej Europy
        i w ogole dlaczego Polacy mieliby blokowac taki szczytny akt. Znowu polskie
        szabelki, itd.

        Referendum w tej sprawie to absurd - zgadzam sie.
        • pepe49 z drugiej strony 28.02.05, 21:45
          Dzisiaj coś takiego do mnie dotarło: określenie "wstąpić do Europy". Bardzo
          trudno przychodzi sobie tłumaczyć, że Europa ma raka, że sama "Europa" jest
          określeniem nie niosącym ładunku negatywnego per se, a ta przywoływana przez
          głupców Europa to tylko określenie tego nowotworu: Unii Europejskiej.

          Ludzie chyba podobne odczucia mieli, gdy rosły sowiety moskiewskie. "Postęp",
          "przyszłość ludzkości", "socjalizm", "plan". Wtedy też nie było argumentów żeby
          z taką pseudoreligią dyskutować. Pana Mackiewicza Józefa wezmę sobie dziś do
          poduszki.

          A na referendum trzeba iść. Choćby wszyscy kochali UE. Taka odrobina
          przyzwoitości dla samego siebie.
      • pepe49 Wymiana suwerenności 28.02.05, 21:34
        Argumenty na nie (np.):
        info.onet.pl/1,15,11,9725537,29095258,1483807,0,forum.html
        Zauważył Pan, że Pańskie przykłady niewiedzy dotyczyły tylko lewicowo
        nastawionych przeciwników państwa UE?

        Ja i tak stosuję test typu:
        pytam zainteresowanego, które artykuły konstytucji UE uważa za lepsze od
        odpowiednich artykułów konstytucji Polski i dlaczego.

        Bo dokładnie tyle z "atrybutów suwerenności" ile UE zyska tyle Polska straci.
        • mfd Re: Wymiana suwerenności 28.02.05, 22:56
          pepe49 napisał:

          > Zauważył Pan, że Pańskie przykłady niewiedzy dotyczyły tylko lewicowo
          > nastawionych przeciwników państwa UE?

          Nie bardzo rozumiem, co chciał Pan przez to powiedzieć. Domyślam się, że chodzi
          o moje wyśmiewanie argumentów "przeciw". Być może jednostronność wynika z tego,
          że są one szczególnie słyszalne, w przeciwieństwie do - być może równie głupich
          - argumentów "za". Argumenty "za" są nudne i bezbarwne. Nie ma w nich tej
          nośności i prostoty, czytelności. Z punktu widzenia przysłowiowego Kowalskiego
          są mętne i pokrętne... Jakieś tam wspólne rynki, wysoka konkurencyjność Polaków
          na rynkach pracy, otwarte granice, dotacje, preferencyjne kredyty, fundusze
          strukturalne, integracja, tolerancja, pluralizm, wolność myślenia, słowa etc...
          Cóż to w gruncie rzeczy Kowalskiego obchodzi?

          Przejrzałem argumenty "przeciwko", które znajdują się pod podanym przez Pana
          linkiem. Szczerze powiedziawszy nie wiem, czy mnie przekonują. Powiem dlaczego.
          Autor zaczyna niemal każdy punkt od sformułowania "Unia może...". A cóż to
          właściwie znaczy?
          "Unia może narzucić nam ustawowo wyższe podatki i ściślejsze ograniczenia w
          dowolnej dziedzinie gospodarki, jeśli uzna, że jest to niezbędne do usunięcia
          "zakłócenia" naruszającego warunki konkurencji we wspólnym rynku"
          Otóż, to nie JAKAŚ Unia coś może i będzie nam coś narzucać. Przecież, o ile mi
          wiadomo, mamy w Parlamencie Europejskim całkiem sporą i prężną reprezentację.
          Wszystko jest kwestią umiejętnej polityki, tworzenia różnego rodzaju
          ponadnarodowych sojuszy i stronnictw dla realizacji takich czy innych celów.
          Proszę zwrócić uwagę, że Nasza sytuacja zależy tak naprawdę od samych nas,
          Polaków. Jakich przedstawicieli do PE wybierzemy, takie efekty ich działania
          będziemy obserwowali. Unia Europejska to w tej chwili - chcemy tego czy nie
          chcemy - my wszyscy. Jakkoliwek górnolotnie to brzmi - taka jest prawda. Problem
          w tym, że skoro nasz mały, lokalny parlament wygląda, jak wygląda, to można mieć
          wątpliwości, co do działań, siły przebicia itd. eurodeputowanych rodem z
          Polski... Ale to już zupełnie inna historia, niemająca nic wspólnego ani z
          konstytucją UE, ani z Unią jako taką.
          Stanowienie praw w UE począwszy od maja 2005 obdywa się z udziałem
          reprezentantów Polski. Czasem uda się coś urwać, lub zablokować, a czasem się
          nie uda. Nie zachowujmy się jak "homo sovieticus", ciągle przeświadczony, że coś
          mu narzucają niezidentyfikowane obce siły... Mamy swoje głosy. Mądrze z nich
          korzystajmy.

          >
          > Ja i tak stosuję test typu:
          > pytam zainteresowanego, które artykuły konstytucji UE uważa za lepsze od
          > odpowiednich artykułów konstytucji Polski i dlaczego.
          >

          A Pan? Które uważa Pan za gorsze (lub lepsze) i dlaczego?

          Pozdrawiam,
          MFD
          • pepe49 Wymiana suwerenności. Argumenty. 06.03.05, 23:57
            pepe49 napisał:

            > Zauważył Pan, że Pańskie przykłady niewiedzy dotyczyły tylko lewicowo
            > nastawionych przeciwników państwa UE?

            Nie bardzo rozumiem, co chciał Pan przez to powiedzieć. Domyślam się, że chodzi
            o moje wyśmiewanie argumentów "przeciw". Być może jednostronność wynika z tego,
            że są one szczególnie słyszalne, w przeciwieństwie do - być może równie głupich
            - argumentów "za".



            Być może tak jest. Sa jednakże argumenty "przeciw" brane z drugiej półki - o
            których tu przeważnie się dyskutuje.


            Argumenty "za" są nudne i bezbarwne. Nie ma w nich tej
            nośności i prostoty, czytelności. Z punktu widzenia przysłowiowego Kowalskiego
            są mętne i pokrętne... Jakieś tam wspólne rynki, wysoka konkurencyjność Polaków
            na rynkach pracy, otwarte granice, dotacje, preferencyjne kredyty, fundusze
            strukturalne, integracja, tolerancja, pluralizm, wolność myślenia, słowa etc...
            Cóż to w gruncie rzeczy Kowalskiego obchodzi?

            Tego, który czyta "Nasz Dziennik", być może, nie. Ale do końca nie jestem
            przekonany.


            Przejrzałem argumenty "przeciwko", które znajdują się pod podanym przez Pana
            linkiem. Szczerze powiedziawszy nie wiem, czy mnie przekonują. Powiem dlaczego.
            Autor zaczyna niemal każdy punkt od sformułowania "Unia może...". A cóż to
            właściwie znaczy?
            "Unia może narzucić nam ustawowo wyższe podatki i ściślejsze ograniczenia w
            dowolnej dziedzinie gospodarki, jeśli uzna, że jest to niezbędne do usunięcia
            "zakłócenia" naruszającego warunki konkurencji we wspólnym rynku"


            (Jeżeli biurokracja coś może, to wykorzystuje tą możliwość - jest to swojego
            rodzaju prawidłowość albo nawet zasada) różne argumenty z owej innej półki: np.
            kapitalizm.republika.pl/dyskusjaue.html
            Otóż, to nie JAKAŚ Unia coś może i będzie nam coś narzucać. Przecież, o ile mi
            wiadomo, mamy w Parlamencie Europejskim całkiem sporą i prężną reprezentację.
            Wszystko jest kwestią umiejętnej polityki, tworzenia różnego rodzaju
            ponadnarodowych sojuszy i stronnictw dla realizacji takich czy innych celów.


            Trochę niezdrowo brzmi: stwarzać sojusz międzynarodowy dla zmiany prawa
            krajowego. Tak mi się wydaje.



            Proszę zwrócić uwagę, że Nasza sytuacja zależy tak naprawdę od samych nas,
            Polaków. Jakich przedstawicieli do PE wybierzemy, takie efekty ich działania
            będziemy obserwowali. Unia Europejska to w tej chwili - chcemy tego czy nie
            chcemy - my wszyscy. Jakkoliwek górnolotnie to brzmi - taka jest prawda. Problem
            w tym, że skoro nasz mały, lokalny parlament wygląda, jak wygląda, to można mieć
            wątpliwości, co do działań, siły przebicia itd. eurodeputowanych rodem z
            Polski... Ale to już zupełnie inna historia, niemająca nic wspólnego ani z
            konstytucją UE, ani z Unią jako taką.


            A jednak. Kilkuprocentowe znaczenie jest naprawdę mniejsze od 100%. Przy
            podanych przez Pana przesłankach udział Polski w UE należaoby odłożyć do chwili
            wyklarowania się parlamentu polskiego mówiącego jednym głosem. To się nigdzie
            nie zdarzyło.


            Stanowienie praw w UE począwszy od maja 2005 obdywa się z udziałem
            reprezentantów Polski. Czasem uda się coś urwać, lub zablokować, a czasem się
            nie uda. Nie zachowujmy się jak "homo sovieticus", ciągle przeświadczony, że coś
            mu narzucają niezidentyfikowane obce siły... Mamy swoje głosy. Mądrze z nich
            korzystajmy.



            Podejście zdroworozsądkowe. Ma ono duże zalety. Używać tego, co się ma. Nie
            rozpraszać się na fantasmagorje.
            Ale może jednak praca poprzez parlament narodowy jest lepsza?

            Nie chcę uciekać od stwierdzeń typu: "łączenie kilku jednostek daje efekt
            synergii, czyli więcej niż prostą sumę". Może tak się dzieje w UE? Ale ten
            socjal-etatyzm.. Poza tym, uważam, że państwa narodowe lepiej spełniają swoją
            rolę, a wolny przepływ towarów i ludzi załatwiłby resztę.
            UE nie wydaje mi się potrzebna, a kłopoty jakie stwarza, są bardzo duże.

            >
            > Ja i tak stosuję test typu:
            > pytam zainteresowanego, które artykuły konstytucji UE uważa za lepsze od
            > odpowiednich artykułów konstytucji Polski i dlaczego.
            >

            A Pan? Które uważa Pan za gorsze (lub lepsze) i dlaczego?


            Hm. Piłka jednak leży po stronie przedkladającej projekt; czy nie?

            Pozdrawiam,
            MFD

            Z szacunkiem - Pepe
Pełna wersja