tomek9991
08.03.05, 17:21
Niemcy chcą za wszelką cenę przeforsować jednolitą stawkę podatku od dochodów
przedsiębiorstw obowiązującą w całej Europie. W ten sposób zamierzają ukrócić
fiskalne uniki koncernów.
Niemiecki minister gospodarki Wolfgang Clement ostro forsuje pomysł obniżenia
podatków od firm. Także kanclerz Niemiec Gerhard Schröder po rozmowach z
organizacjami zrzeszającymi przedsiębiorców popiera ten pomysł, ale na razie
nie zamierza dyskutować o tym z ministrem finansów Hansem Eichelem –
zwolennikiem status quo.
W programie niemieckiej telewizji publicznej ARD minister gospodarki zabrał
głos przed 4,5 milionami widzów. – Chodzi o to, że nasi sąsiedzi wdali się
wręcz w licytację obniżek podatków i opodatkowania firm. Dlatego Niemcy, aby
utrzymać konkurencyjność gospodarki, muszą zmniejszyć stawki podatkowe.
– Nie ma mowy o redukcji opodatkowania firm – sprzeciwił się Hans Eichel. Szef
SPD Franz Müntefering nie pozostawił wątpliwości: Nie będzie niemieckiej
osobnej drogi, a tylko wspólne unijne rozwiązanie.
Coraz niższe stawki
Eichel i Müntefering pragną pójść do wyborów parlamentarnych w 2006 r. z
reformą podatków od firm. Clement i kanclerz widzą szansę – niezależnie od
stanowiska Europy – w roznieceniu atmosfery ożywienia gospodarczego, z której
skorzystają w kampanii wyborczej do Bundestagu. Albo wykorzystają ją, kierując
opozycją, jeśli projekt zostałby zablokowany przez CDU i CSU. Rozgrywa się –
jak powiada zaufany współpracownik Clementa – dziwny polityczny bilard, w
którym każdy sto razy pomyśli, zanim zrobi ruch.
Istotnie nadeszła już pora na reformę opodatkowania przedsiębiorstw. Wprawdzie
stawki podatkowe w Niemczech są dla inwestorów odstraszająco wysokie, ale
firmy płacą fiskusowi coraz mniej. Udział podatku dochodowego od osób prawnych
(CIT) w całości przychodów podatkowych spadł od 1960 r. z 10 do 3 procent.
Wynika to z licznych możliwości odpisów, które pozwalają firmom znacznie
zmniejszyć podstawę opodatkowania. Ale przyczyna tkwi też i w tym, że wielkie
firmy w coraz większym stopniu wykorzystują niskie stawki podatkowe innych
krajów, przenosząc do nich – jak np. koncerny samochodowe – część produkcji
lub przemyślnie transferując dochody za granicę.
Europejscy koledzy ministra Eichela całkiem otwarcie zabiegają o dochody
należne niemieckiemu fiskusowi. Austriacki minister finansów Karl-Heinz
Grasser obniżył np. podatki od firm z 34 proc. do 25 proc. i zachwala teraz
swą politykę jako sygnał dla koncernów międzynarodowych: przychodźcie do
Austrii i inwestujcie!
Słowacki kolega Eichela – Ivan Miklosz już w 2004 r. zredukował wszystkie
podatki do poziomu 19 procent. Od tego czasu reklamuje swój prostszy,
neutralny, stabilny i sprawiedliwy system. A były minister finansów Irlandii
Charlie McCreevy – od kilku miesięcy unijny komisarz ds. rynku wewnętrznego –
optuje za likwidacją kolejnych barier na wspólnym rynku. W Irlandii firmy
produkcyjne już od 1981 r. oddają do urzędu podatkowego zaledwie 10 proc.
dochodu. Także łączne opodatkowanie firm zmalało tu z 45 proc. do 12,5
procent. Estończycy zaś pozwolili sobie nawet na zerową stawkę CIT. Państwa
stosujące dumping na konkurencyjnym rynku podatkowym nie muszą jednak obawiać
się załamania wpływów. Przeciwnie: im niższe są stawki podatkowe, tym większe
dochody fiskusa. Na przykład w Irlandii podatek od firm wzrósł ze 184 mln
euro w 1980 r. do 5,1 mld euro w 2003 roku.
Jeden dla wszystkich
Firmy międzynarodowe z najwyższą radością witają każdą kolejną rundę w
globalnej rozgrywce podatkowej. Sprytnie transferują dochody tam, gdzie fiskus
jest bardziej powściągliwy. Dzięki takim rozwiązaniom Deutsche Bank, BASF,
DaimlerChrysler, Infineon, Deutsche Telekom oraz wiele innych koncernów
zminimalizowało całkowity ciężar podatkowy nawet do niespełna 12 procent.
W ciągu dwóch ostatnich lat wiele państw zredukowało podatki, ale dopiero po
5–10 latach nowe, atrakcyjne stawki ujawnią w pełni swój wpływ. Eichel rozumie
to niebezpieczeństwo i dlatego pragnie zatrzymać spiralę obniżek.
Zdaniem ministra finansów rozwiązanie jest możliwe tylko w skali europejskiej.
Nie da się jednak przeforsować minimalnych stawek, jak proponował jeszcze
przed kilkoma tygodniami Jean-Claude Juncker, szef Eurogrupy koordynującej
unijną politykę finansową. Dlatego przy istotnym poparciu Eichela powstał nowy
plan, który zakłada, że:
* dochody wszystkich firm we wszystkich krajach europejskich będą ustalane
według jednolitych kryteriów,
* obliczone sumy złożą się na dochód europejski,
* dochód europejski zostanie rozdzielony między kraje członkowskie według
klucza, który uwzględnia obroty, fundusz płac i majątek stały w danym
państwie; przestanie zatem obowiązywać główne dotąd kryterium, jakim jest
miejsce uiszczania podatku.
Według tego modelu jest w gruncie rzeczy obojętne, gdzie trzeba zapłacić
podatek. Liczy się przede wszystkim miejsce wytworzenia wartości dodanej.
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=21423485&a=21431685