Bomba wodorowa w III Rzeszy

14.03.05, 14:04
Przez 40 lat historycy zastanawiali sie, dlaczego wlasciwie Niemcy w czasie II wojny nie weszli w posiadanie bomby atomowej. Ksiazka, ktora sie dzisiaj ukazuje, twierdzi teraz: Niemcy mieli bombe atomowa.

"40 Jahre lang grübelten Geschichtsforscher daraüber, warum die Deutschen eigentlich im zweiten Weltkrieg keine Atombombe besaßen. Ein Buch, das heute erscheint, behauptet nun: Die Deutschen besaßen eine."

Link:
www.sueddeutsche.de/,tt5m3/kultur/artikel/368/49319/

Co jest najciekawsze, to informacja, ze niemieccy fizycy uznajac, ze beda mieli problemy surowcowe zwiazane z bomba atomowa (chodzi o uran, itd) wyprodukowali od razu BOMBE WODOROWA.
To rewelacja. Przypominam, ze pozostale kraje kroczyly droga od bomby atomowej (rozczepianie) do bomby wodorowej (fuzja).
    • przycinek.usa Re: Bomba wodorowa w III Rzeszy 14.03.05, 19:26
      Jesus Maria. Wiecej mi przez usta nie przejdzie, dopoki tego nie przeczytam i
      nie zrozumiem. To jednak wymaga znajomosci jezyka. Nie widziales tego po
      angielsku? Teza wskazuje, ze mielismy szczescie nie z tej ziemi.
      • viper39 Re: Bomba wodorowa w III Rzeszy 14.03.05, 19:40
        przycinek.usa napisał:

        > Jesus Maria. Wiecej mi przez usta nie przejdzie, dopoki tego nie przeczytam i
        > nie zrozumiem. To jednak wymaga znajomosci jezyka. Nie widziales tego po
        > angielsku? Teza wskazuje, ze mielismy szczescie nie z tej ziemi.

        no szczescie mielismy, ale tez i czasu niemcom zabraklo,
        w zasadzie nie wiem czy pamietasz ale niemcy pracowali bardzo intensywnie nad
        paroma!!!! (nie jednym) projektami, bomba atomowa miala jeden problem paliwo
        atomowe ktore bylo dla nich ciezko do zdobycia, dlatego poszli w kierunki bomby
        wodorowej....
        wiekszosc z uczonych pozniej przejeli amerykanie dlatego nie dosc ze udalo im
        sie w czasie II wojny juz miec bombe atomowa ale zaraz po wojnie mieli bombe
        wodorowa ktora zrownali pare malych wysp na ziemi, malo tego jak sie
        przygladasz konstrukcji rakiet V1 i V2 to odnajdziesz w amerykanskiej
        technologii pozniejsze rakiety itd... tak tak to niesamowite jaka oni
        technologie wypracowali na koniec wojny, gdyby oni mieli te technologie o rok
        wczesniej, trudno powiedziec jak wygladalby dzis swiat, lub conajmniej EU.
        przecinek, jak bedziesz w waszyngtonie to polecam space muzeum maja tam rozne
        cacka od V1 po criusy i tomahawki... polecam i to bardzo....

        a swoja droga to bardzo ciekawy temat, teraz wiemy dlaczego niemcy nienawidza
        amerykanow....

        • heimer Re: Bomba wodorowa w III Rzeszy 14.03.05, 19:47
          viper39 napisał:


          > wiekszosc z uczonych pozniej przejeli amerykanie .....

          Dowcip polega na tym, ze wszystkich, ktorzy mieli jakas wartosc, nie tylko uczonych.
          Nie wiem czy pamietasz, ze osadzilli w Pullach pod Monachium Gehlena, bylego hitlerowca przeciez.
          Ale dobry wywiad ma swoja wartosc smile

          > ... malo tego jak sie przygladasz konstrukcji rakiet V1 i V2 to odnajdziesz w amerykanskiej
          > technologii pozniejsze rakiety itd...

          Dokladnie.
          Caly amerykanskim rakietowy program kosmiczny prowadzil zabrany do USA Otto von Braun.
          Hitlerowski tworca V1 i V2.
          Mozna zyryzykowac stwierdzenie, ze USA jest militarnym spadkobierca III Rzeszy.


          > a swoja droga to bardzo ciekawy temat, teraz wiemy dlaczego niemcy nienawidza
          > amerykanow....

          hehhehehehehehehe.......
          Nie jest tak zle. Cale mnostwo Niemcow mieszka, lub pracuje w USA.
      • heimer Re: Bomba wodorowa w III Rzeszy 14.03.05, 19:51
        przycinek.usa napisał:

        > Nie widziales tego po angielsku?

        Nie. To sie dopiero ukazuje na rynku niemieckim.
        Pozniej moze bedzie przetlumaczone i na angielski.


        > Teza wskazuje, ze mielismy szczescie nie z tej ziemi.

        Ano mielismy.
        Mozna przytoczyc fakt, ze Niemcy nie zdarzyli uzyc samolotow odrzutowych.
        A mieli juz bardzo dobrze dzialajace prototypy. Praktycznie gotowe do produkcji.
        Gdyby im sie je udalo wprowadzic do produkcji to w powietrzu asy Luftwaffe zrobily by kaszane z roznymi dywizjonami.
    • przycinek.usa ho ho ho, mamy tlumaczenie! 14.03.05, 21:09
      Powiedz, Heimer, czy to wierne:

      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2600506.html
      PAP 14-03-2005, ostatnia aktualizacja 14-03-2005 17:30

      Niemieccy naukowcy pod koniec drugiej wojny światowej wyprzedzili w badaniach
      nad bronią atomową Amerykanów, przeprowadzając na przełomie lat 1944/45
      pierwsze próby z atomowymi "minibombami" - twierdzi niemiecki historyk Rainer
      Karlsch

      Karlsch przedstawił w poniedziałek w Berlinie dziennikarzom swoją najnowszą
      książkę "Bomba Hitlera"

      Tezy autora spotkały się z krytycznym przyjęciem innych naukowców. Amerykański
      badacz Mark Walker zaprotestował przeciwko posługiwaniu się przez Karlscha
      pojęciem "bomba atomowa" na określenie niemieckich badań nuklearnych. "Nie
      istniała niemiecka bomba atomowa" - podkreślił Walker na konferencji prasowej.
      Jego zdaniem, to historyczne pojęcie zarezerwowane jest dla
      amerykańskich "superbomb" użytych w czasie wojny z Japonią oraz późniejszych
      radzieckich bomb

      Jak twierdzi Karlsch, niemieckiemu fizykowi Kurtowi Diebnerowi udało się
      uruchomić w ośrodku w Gottow, na południe od Berlina reaktor jądrowy. Niemieccy
      naukowcy byli w stanie doprowadzić do wywołania "krótkiej reakcji łańcuchowej",
      jednak z powodu braku wystarczającej ilości materiału rozszczepialnego, siła
      rażenia takiej reakcji była znacznie mniejsza niż amerykańskich bomb atomowych.
      Nie można porównywać niemieckich konstrukcji z amerykańskimi i radzieckimi
      bombami wodorowymi lat 50. - zastrzegł. "Działanie niemieckich minibomb można
      raczej porównać do znanych od lat 50. granatów atomowych" - uważa historyk

      Dlatego nawet ich ewentualne zastosowanie w końcowej fazie wojny nie mogło
      zapobiec klęsce Trzeciej Rzeszy - ocenia Karlsch

      Z dokumentów znalezionych przez historyka w niemieckich i rosyjskich archiwach
      wynika, że motorem niemieckich badań atomowych nie był, jak dotychczas uważano,
      noblista Werner Heisenberg, lecz grupa naukowców skupiona wokół szefa
      departamentu badań naukowych Urzędu Uzbrojenia Armii (HWA) Ericha Schuhmanna

      Należący od 1943 roku do tego zespołu monachijski fizyk Walther Gerlach
      skierował badania na nowe tory - w kierunku "termonuklearnej fuzji"

      Jak ustalił Karlsch, jedna z prób nowej broni odbyła się wieczorem 3 marca 1945
      roku na poligonie Ohrdruf w gminie Bittstaedt, w Turyngii. Według naocznych
      świadków, po wybuchu powstał "jasny słup", świecący tak mocno, że można było
      czytać gazetę. Następnego dnia na polecenie SS mieszkańcy uczestniczyli w
      spaleniu zwłok kilkuset więźniów, którzy zginęli podczas próby. Ciała były
      zupełnie pozbawione włosów i nosiły ślady ciężkich poparzeń. Mieszkańcy
      okolicznych gmin skarżyli się przez długi czas na krwawienia z nosa, bóle głowy
      i nudności

      Podobny wybuch miał zaobserwować w październiku 1944 roku włoski dziennikarz
      Luigi Romersa na "jednej z wysp na Bałtyku". Zdaniem Karlscha, chodziło o Rugię

      Radziecki wywiad wojskowy GRU dowiedział się już pod koniec marca 1945 roku o
      próbach z bronią atomową w Turyngii. Z raportu anonimowego informatora wynika,
      że prawdopodobnie chodziło o test z uranem 235. Władze w Moskwie traktowały te
      doniesienia bardzo poważnie - jedną z czterech kopii raportu otrzymał radziecki
      dyktator Stalin

      W celu zweryfikowania hipotezy przedstawionej przez Karlscha, fizyczno-
      techniczny urząd w Brunszwiku zamierza zbadać stopień skażenia radioaktywnego
      na terenie poligonu w Ohrdruf

      Ostateczne wyniki pomiarów znane będą za rok

      Zdaniem "Frankfurter Allgemeine Zeitung", najbardziej interesującym aspektem
      publikacji Karlscha nie są kwestie wojskowe, lecz aspekt moralny - m.in.
      konieczność nowej oceny takich osób jak Gerlach. Po wojnie niemiecki naukowiec
      uznawany był za wzór nauczyciela akademickiego, który jako wiceprzewodniczący
      Niemieckiego Towarzystwa Naukowego sprzeciwiał się udziałowi szkół wyższych w
      badaniach zbrojeniowych

      Jacek Lepiarz (PAP)
      • heimer Re: ho ho ho, mamy tlumaczenie! 14.03.05, 21:22
        przycinek.usa napisał:

        > Powiedz, Heimer, czy to wierne:

        Nie. To nie jest tlumaczenie tego artykulu. Ale faktycznie dotyczy tego samego tematu.
        Ale zupelnie inaczej jest naswietlone.
Pełna wersja