tomek9991
23.03.05, 07:56
Nieważne, iż polska gospodarka na tym straci, ważne żeby
EUkonstytucja przeszła :
Przywódcy UE osiągnęli w Brukseli porozumienie co do zasadniczej rewizji tzw.
dyrektywy Bolkesteina w sprawie liberalizacji usług - poinformował na
zakończenie pierwszego dnia szczytu Jean Claude Juncker, premier kierującego
pracami UE Luksemburga.
Juncker poinformował, że budząca kontrowersje dyrektywa liberalizująca usługi
nie zostanie wycofana. "Gdybyśmy ją wycofali, to dalibyśmy znak, że
liberalizacja usług zniknie z europejskiej areny"- powiedział. Dodał jednak,
że w dyrektywie zajdą "głębokie zmiany", takie które pozwolą na zachowanie
europejskiego modelu społecznego.
Osiągnięcie realizacji rynku wewnętrznego usług, które dają około 70 proc. PKB
UE, jest jednym z głównych priorytetów gospodarczej strategii UE, tzw.
Strategii Lizbońskiej, której rewizję mają oficjalnie przyjąć w środę
przywódcy państw UE.
We wtorek przywódcy państw UE doszli do porozumienia, by we wnioskach
końcowych dotyczących Strategii Lizbońskiej obok zapewnienia o konieczności
stworzenia "w pełni funkcjonującego wewnętrznego rynku usług", który "wzmocni
konkurencyjność i wytworzy wzrost gospodarczy i miejsca pracy" znalazło się
zdanie o konieczności "zachowania europejskiego modelu socjalnego".
Pytany przez dziennikarzy, czy wtorkowa zgoda na zmiany w dyrektywie oznacza
wycofanie się z zasady kraju pochodzenia, która umożliwia usługodawcom z
jednego kraju UE dostarczanie usług w innym według prawa kraju, z którego
pochodzi, Juncker odpowiedział:
"Zapewniam, że rząd Luksemburga nie poprze tej dyrektywy dopóki nie będzie
pewien, że nie spowoduje ona dumpingu socjalnego".
"Jeśli możliwe było znalezienie porozumienia w sprawie reformy Paktu
Stabilności i Wzrostu, to bez wątpienia możliwe będzie znalezienie kompromisu
w sprawie dyrektywy liberalizującej usługi" - powiedział na tej samej
konferencji prasowej przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Barroso.
Zapewnił, że Komisja otwarta będzie na modyfikacje, które do dyrektywy
wprowadzą Parlament Europejski i Rada Ministrów UE.
Zwany "dyrektywą Bolkesteina" (od nazwiska jej twórcy, byłego holenderskiego
komisarza Fritsa Bolkesteina) projekt wzbudza wiele sprzeciwów w takich
krajach "starej Unii" jak m.in. Niemcy, Belgia i Szwecja, a także we Francji,
która znajduje się w gorącym okresie przed referendum w sprawie konstytucji UE.
W sobotę na ulicach Brukseli przeciw dyrektywie manifestowało około 60 tys.
osób, głównie Belgów i Francuzów.
Paryż obawia się, że perspektywa wzmożonej konkurencji na rynku usług nastawi
Francuzów przeciwko integracji europejskiej i - w rezultacie - także przeciwko
konstytucji UE.
Dlatego też podczas wtorkowego posiedzenia przywódców państw UE, prezydent
Jacques Chirac żądał "całkowitego" przeformułowania dotychczasowego projektu
tej dyrektywy. W swym wystąpieniu Chirac uznał, że obecny projekt tej
dyrektywy, sformułowany przez Komisję Europejską, jest "nie do przyjęcia dla
Francji".
"Stawka jest zbyt wysoka, wiec nie możemy nie wykazać się minimum
elastyczności, skoro rezultatem może być brak ratyfikacji traktatu
konstytucyjnego" - powiedział na zakończenie pierwszego dnia szczytu
europejskiego Marek Belka.
info.onet.pl/1071992,12,item.html