Belka kapituluje w sprawie liberalizacji usług

23.03.05, 07:56
Nieważne, iż polska gospodarka na tym straci, ważne żeby
EUkonstytucja przeszła :


Przywódcy UE osiągnęli w Brukseli porozumienie co do zasadniczej rewizji tzw.
dyrektywy Bolkesteina w sprawie liberalizacji usług - poinformował na
zakończenie pierwszego dnia szczytu Jean Claude Juncker, premier kierującego
pracami UE Luksemburga.
Juncker poinformował, że budząca kontrowersje dyrektywa liberalizująca usługi
nie zostanie wycofana. "Gdybyśmy ją wycofali, to dalibyśmy znak, że
liberalizacja usług zniknie z europejskiej areny"- powiedział. Dodał jednak,
że w dyrektywie zajdą "głębokie zmiany", takie które pozwolą na zachowanie
europejskiego modelu społecznego.

Osiągnięcie realizacji rynku wewnętrznego usług, które dają około 70 proc. PKB
UE, jest jednym z głównych priorytetów gospodarczej strategii UE, tzw.
Strategii Lizbońskiej, której rewizję mają oficjalnie przyjąć w środę
przywódcy państw UE.

We wtorek przywódcy państw UE doszli do porozumienia, by we wnioskach
końcowych dotyczących Strategii Lizbońskiej obok zapewnienia o konieczności
stworzenia "w pełni funkcjonującego wewnętrznego rynku usług", który "wzmocni
konkurencyjność i wytworzy wzrost gospodarczy i miejsca pracy" znalazło się
zdanie o konieczności "zachowania europejskiego modelu socjalnego".

Pytany przez dziennikarzy, czy wtorkowa zgoda na zmiany w dyrektywie oznacza
wycofanie się z zasady kraju pochodzenia, która umożliwia usługodawcom z
jednego kraju UE dostarczanie usług w innym według prawa kraju, z którego
pochodzi, Juncker odpowiedział:

"Zapewniam, że rząd Luksemburga nie poprze tej dyrektywy dopóki nie będzie
pewien, że nie spowoduje ona dumpingu socjalnego".

"Jeśli możliwe było znalezienie porozumienia w sprawie reformy Paktu
Stabilności i Wzrostu, to bez wątpienia możliwe będzie znalezienie kompromisu
w sprawie dyrektywy liberalizującej usługi" - powiedział na tej samej
konferencji prasowej przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Barroso.

Zapewnił, że Komisja otwarta będzie na modyfikacje, które do dyrektywy
wprowadzą Parlament Europejski i Rada Ministrów UE.

Zwany "dyrektywą Bolkesteina" (od nazwiska jej twórcy, byłego holenderskiego
komisarza Fritsa Bolkesteina) projekt wzbudza wiele sprzeciwów w takich
krajach "starej Unii" jak m.in. Niemcy, Belgia i Szwecja, a także we Francji,
która znajduje się w gorącym okresie przed referendum w sprawie konstytucji UE.

W sobotę na ulicach Brukseli przeciw dyrektywie manifestowało około 60 tys.
osób, głównie Belgów i Francuzów.

Paryż obawia się, że perspektywa wzmożonej konkurencji na rynku usług nastawi
Francuzów przeciwko integracji europejskiej i - w rezultacie - także przeciwko
konstytucji UE.

Dlatego też podczas wtorkowego posiedzenia przywódców państw UE, prezydent
Jacques Chirac żądał "całkowitego" przeformułowania dotychczasowego projektu
tej dyrektywy. W swym wystąpieniu Chirac uznał, że obecny projekt tej
dyrektywy, sformułowany przez Komisję Europejską, jest "nie do przyjęcia dla
Francji".

"Stawka jest zbyt wysoka, wiec nie możemy nie wykazać się minimum
elastyczności, skoro rezultatem może być brak ratyfikacji traktatu
konstytucyjnego" - powiedział na zakończenie pierwszego dnia szczytu
europejskiego Marek Belka.
info.onet.pl/1071992,12,item.html
    • klip-klap unijna marionetka 23.03.05, 09:55
      Ten socjalista zrobi wszystko by uniobubel wszedl w zycie. Akurat poswiecenie
      liberalizacji to zaden problem dla niego.
      • tomek9991 Hm 23.03.05, 10:31
        Nieważne, żeby Europa była bogata, ważne żeby była socjalistyczna.

        Taki odwrócony Goryszewski.
        • klip-klap jeszcze raz 23.03.05, 12:28

          "Stawka jest zbyt wysoka, wiec nie możemy nie wykazać się minimum
          elastyczności, skoro rezultatem może być brak ratyfikacji traktatu
          konstytucyjnego" - powiedział na zakończenie pierwszego dnia szczytu
          europejskiego Marek Belka.


          To najwazniejszy fragment. Qrwa, jestem zdenerwowany i w zasadzie chcialem pare
          niecenzuralnych slow napisac o tzw.premierze,ale jeszcze bym musial za to
          przepraszac albo placic. W innych watkach utrzymuje,ze Kwasa i komuchow wycina
          albo Miller (USA) albo Belka (UE). No i do drugiej wersji pasuje ten fragment
          powyzej. B. podpisuje i forsuje uniobubel, w zamian unijni stawiaja na jego ekipe.
          • wislok1 Jaja jak berety 23.03.05, 12:52
            Belka to belka absolutna
            • viper39 ciekawie o eurokonstytucji.... 23.03.05, 13:45
              .....
              nie bede komentowal czegos co juz kiedys krytykowalem, teraz podaje komentarz
              niemca (w opracowaniu Krystyny Grzybowskiej) ktory to widzi od swojej strony, i
              dlaczego im niemcom to w sumie nie pasuje....

              Euroimperializm
              Tygodnik "Wprost", Nr 1163 (20 marca 2005)

              W Wielkiej Brytanii traktat konstytucyjny został poddany druzgocącej krytyce
              Krystyna Grzybowska

              www.wprost.pl/ar/?O=74456&C=57
    • tomek9991 Świetny komentarz Ziemkiewicza 23.03.05, 14:34
      fakty.interia.pl/ziemkiewicz
      My, podeuropejczycy...
      23.03.2005 11:26

      Rafał A. Ziemkiewicz / INTERIA.PL
      Nie wierzcie w optymistyczne tytuły doniesień prasowych - zresztą
      umieszczanych gdzieś na dalekich stronach, w kącikach kolumn, jak zawsze, gdy
      chodzi o coś naprawdę ważnego. Żadne tam "jest porozumienie w sprawie
      liberalizacji usług w UE"...

      Prawda jest taka, że pod światłym przewodem pana Belki, przezroczystego
      premiera, do którego popierania nikt się nie przyznaje oprócz jeszcze nie
      istniejącej partyjki pozaparlamentarnej opozycji, Polska po prostu dała
      ciała. Nikt nie krzyknął "liberalizacja usług albo śmierć!", jak to miało
      miejsce w wypadku daleko mniej dla Polski ważnej obrony układu nicejskiego,
      nikt się rzucił "Rejtanem" w sejmowym przejściu, bo mało który z polityków w
      ogóle sprawę zauważa.

      Przypomnijmy: Bruksela zaproponowała uczciwą zasadę otwartego dostępu
      obywateli wszystkich krajów UE do rynku usług. Zaprotestowały przeciwko temu
      Niemcy i Francja, które o "europejskiej solidarności" mają dużo do
      powiedzenia, ale tylko wtedy, gdy to dogadza ich egoistycznym interesom. Nie
      może być przecież tak, uznali przywódcy tych krajów, żeby jakiś Polak czy
      Litwin zarabiał oferując usługi tańsze niż obywatele Lepszej Europy...

      Oczywiście, po stronie Chiraca i Schroedera opowiedzieli się aparatczycy z
      europejskich związków zawodowych, w tym - o wstydzie - także z
      polskiej "Solidarności", która tą jawną zdradą dała kolejny dowód, że
      reprezentuje interesy wyłącznie swojej własnej nomenklatury.

      Sprawa nie jest zakończona, ale założenia ogłoszonego z
      przytupem "kompromisu" pokazują, że polski rząd już pogodził się z
      zepchnięciem polskich usługodawców do statusu "podeuropejczyków". Praca w
      Unii - tak, ale tylko przy mopie i na czarno.

      Najwyraźniej przekonał pana Belkę argument, że jeśli pozwoli się polskim
      przedsiębiorcom konkurować na równych prawach z Niemcami i Francuzami, to
      zagrożona będzie ratyfikacja w tych krajach eurokonstytucji. Żadne ze słów,
      które cisną mi się w komentarzu, nie nadaje się do publicznego użycia.

      Oczywistą odpowiedzią z naszej strony powinno być, że jeśli mają być w
      Europie równi i równiejsi, to my posyłamy ten konstytucyjny gniot do kosza.

      Czy nie dlatego właśnie, aby Polsce to skuteczne narzędzie nacisku na Lepszą
      Europę wybić z ręki, polityczni macherzy uparli się wcisnąć nam gniota w
      drodze referendum, z wykorzystaniem faktu, że przeciętny Polak jest
      generalnie za Europą, a w szczegółach po prostu się nie orientuje?

      Rafał A. Ziemkiewicz

      (INTERIA.PL)
      • robisc Re: Świetny komentarz Ziemkiewicza 23.03.05, 19:30
        Polak madry po szkodzie. A szkoda, ze RAZ dopiero teraz przeglada na oczy.
        • klip-klap o Ziemkiewiczu 24.03.05, 11:25
          On jeszcze nie przejrzal, to by bylo zbyt bolesne,co najwyzej widzi,ze wariant
          pesymistyczny bierze gore. Tak latwo zdania nie zmieni,bo na razie to tylko
          zapowiedz trendu i musialby przyznac,ze sie mylil, co przeciez dla nikogo nie
          jest mile.
    • klip-klap unijne szczytowanie - wszyscy zadowoleni 23.03.05, 20:01

      Konrad Niklewicz, Robert Sołtyk, Bruksela 23-03-2005 , ostatnia aktualizacja
      23-03-2005 19:43


      Batalia o liberalizację usług w UE nie jest jeszcze przegrana. Choć prezydent
      Chirac triumfował, premier Marek Belka wracał ze szczytu Unii Europejskiej w
      Brukseli w dobrym nastroju

      Najważniejszym tematem zakończonego wczoraj dwudniowego szczytu UE w Brukseli
      był spór o uwolnienie rynku usług w Europie. Proponowana przez Brukselę
      dyrektywa usługowa zakłada, że firmy mogłyby świadczyć pewne usługi na terenie
      całej UE bez konieczności rejestrowania swych filii w innych krajach. Kontrakty
      byłyby zawierane według prawa, z którego usługodawca pochodzi (to tzw. zasada
      kraju pochodzenia).

      Przyjęcie dyrektywy ma - zdaniem Komisji Europejskiej - dać impuls do wzrostu
      unijnej gospodarki. Związki zawodowe i alterglobaliści protestują z kolei, że
      Bruksela chce doprowadzić do "dumpingu socjalnego" ze strony tańszych
      pracowników ze Wschodu.

      Niewiele brakowało, by na szczycie dyrektywa została odrzucona. Mocno
      sprzeciwiała się jej przede wszystkim Francja. W końcu ustalono, że ma być
      zmodyfikowana. - To kompromis, który akceptujemy - stwierdził premier Marek
      Belka. - Swoboda dostępu do rynku usług jest jednym z filarów wykorzystania
      naszego członkostwa w UE. Rozumiemy jednak, że od liberalizacji usług mogą być
      wyjątki.

      - Najważniejsze, że prace nad dyrektywą nie zostały wstrzymane. Teraz musimy
      pilnować naszych partnerów, by np. z dyrektywy nie wypadła zasada kraju
      pochodzenia - mówi "Gazecie" polski dyplomata.

      Ostatecznie na szczycie zgodzono się, że jednolity rynek usług musi stać się "w
      pełni operacyjny". Nawet prezydent Francji Jacques Chirac zapewnił, że Francja
      tego nie podważa, bo jako największy eksporter usług w UE ma w tym swój interes.
      Najważniejszym celem jest zwiększenie zatrudnienia i konkurencyjności
      europejskiej gospodarki, pod warunkiem że nie naruszy "europejskiego modelu
      socjalnego".

      To zdanie dodano po wtorkowej kolacji na szczycie, gdy Chirac raz jeszcze
      powtórzył swe żądanie "całkowitego przepisania" tekstu proponowanego przez
      Brukselę. Znaleziony kompromis pozwala zarówno Francji twierdzić, że wygrała,
      jak i np. Polsce dowodzić, że wszystko jeszcze można uratować. - Nie było
      dyskusji na temat zasady kraju pochodzenia. Wykreślenie tej zasady byłoby
      zaprzeczeniem dyrektywy - mówił Belka.

      - Cały spór o dyrektywę był trochę oderwany od rzeczywistości. Przecież nigdy ta
      dyrektywa nie miała pozwalać omijać np. niemieckich przepisów bhp. Zasada kraju
      pochodzenia oznacza, że polski cieśla budujący dach u bauera w Niemczech nie
      musiałby zabiegać o wpisanie go na listę miejscowych rzemieślników uprawnionych
      do takiej pracy. Tylko tyle i aż tyle - przekonuje Maciej Duszczyk, ekspert
      Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej.

      Zgodnie z oczekiwaniami szczyt zdecydował o drugiej próbie wdrożenia strategii
      lizbońskiej. Nie będzie już 40 ambitnych, czasem sprzecznych celów, ale dwa -
      wzrost gospodarczy i zatrudnienia. Każde państwo ma opracować swój "narodowy
      plan reform" i raz na rok składać raporty Brukseli z postępów.

      - Słusznie, że więcej odpowiedzialności za wdrożenie strategii zostało dane
      państwom członkowskim. Nam to odpowiada, bo dla nas dziś najważniejsze jest
      zatrudnienie i wzrost - mówił Belka. W innych krajach większy nacisk może być
      położony np. na ochronę środowiska.

      Tak jak chciała Polska unijna polityka spójności, fundusze strukturalne i
      kohezyjne zostały uznane przez szczyt UE za element realizowania strategii
      Lizbońskiej. Ponadto pieniądze z unijnego funduszu naukowego (tzw. VII Program
      Ramowy) mają być wydawane we wszystkich państwa UE bez faworyzowania starych
      członków.

      • Szefowie państw i rządów doszli także do porozumienia, że kontrowersyjny
      pakiet rozporządzeń chemicznych REACH musi godzić zarówno ochronę zdrowia i
      środowiska, jak i potrzeby europejskiej gospodarki. Czytaj: nie może być zbyt
      kosztowny dla przemysłu. REACH ma diametralnie zmienić zasady rejestracji
      substancji chemicznych w UE - według pierwotnej wersji zmusiłby firmy chemiczne
      do ponownej rejestracji tysięcy substancji kosztem setek milionów euro -
      przeciwko czemu przemysł ostro protestował.

      • Szczyt opowiedział się także za koniecznością redukowania poziomu udzielanej
      pomocy publicznej, a na dodatek zmieniać jej beneficjentów. Jeśli już wydawać
      pieniądze publiczne, to na naukę. Polska do tej pory robiła dokładnie na odwrót:
      w 2003 r. pomoc publiczna wzrosła do rekordowych 28 mld zł, a lwia część tej
      sumy trafiła do górnictwa, przemysłu ciężkiego i na PKP.

      • Przywódcy UE potwierdzili także wcześniejszą decyzję ministrów środowiska, że
      do 2020 r. państwa rozwinięte - w tym unijne - powinny zredukować emisję gazów
      cieplarnianych o 15-30 proc. w porównaniu z końcem lat 80. Dla Polski oznacza
      to, że najprawdopodobniej musi się przeprosić z energetyką jądrową, bo
      realizacja tak ambitnych celów z elektroenergetyką opartą na węglu jest
      niemożliwe. - Myśmy w praktyce rozpoczęli już w Polsce dyskusję o wdrożeniu
      energii jądrowej. Ale dyskusji nie można przecież zaczynać od decyzji. Do
      decyzji droga jest daleka - powiedział premier Belka.
      • klip-klap zlosliwy komentarz 23.03.05, 20:16

        > Konrad Niklewicz, Robert Sołtyk, Bruksela 23-03-2005 , ostatnia aktualizacja
        > 23-03-2005 19:43
        >
        >
        > Batalia o liberalizację usług w UE nie jest jeszcze przegrana. Choć prezydent
        > Chirac triumfował, premier Marek Belka wracał ze szczytu Unii Europejskiej w
        > Brukseli w dobrym nastroju

        No przeciez tyle sie napracowal i nanegocjowal. A jaki sukces!

        > Najważniejszym tematem zakończonego wczoraj dwudniowego szczytu UE w Brukseli
        > był spór o uwolnienie rynku usług w Europie. Proponowana przez Brukselę
        > dyrektywa usługowa zakłada, że firmy mogłyby świadczyć pewne usługi na terenie
        > całej UE bez konieczności rejestrowania swych filii w innych krajach. Kontrakty
        > byłyby zawierane według prawa, z którego usługodawca pochodzi (to tzw. zasada
        > kraju pochodzenia).
        >
        > Przyjęcie dyrektywy ma - zdaniem Komisji Europejskiej - dać impuls do wzrostu
        > unijnej gospodarki. Związki zawodowe i alterglobaliści protestują z kolei, że
        > Bruksela chce doprowadzić do "dumpingu socjalnego" ze strony tańszych
        > pracowników ze Wschodu.

        Dlczego nie wprowadzic jednolkitych wynagrodzen na terenie UE. Przeciez mamy do
        czynienia z dumpingiem wynagrodzeniowym ?
        W końcu ustalono, że ma być

        > zmodyfikowana. - To kompromis, który akceptujemy - stwierdził premier Marek
        > Belka. - Swoboda dostępu do rynku usług jest jednym z filarów wykorzystania
        > naszego członkostwa w UE. Rozumiemy jednak, że od liberalizacji usług mogą być
        > wyjątki.



        > - Najważniejsze, że prace nad dyrektywą nie zostały wstrzymane. Teraz musimy
        > pilnować naszych partnerów, by np. z dyrektywy nie wypadła zasada kraju
        > pochodzenia - mówi "Gazecie" polski dyplomata.

        Przeciez i tak Francja i Niemcy decyduja, po co te gadki...

        > Ostatecznie na szczycie zgodzono się, że jednolity rynek usług musi stać się "w
        > pełni operacyjny".

        Moze ktos wyjasni o co chodzi? Musze przyznac,ze fantazja socjalistow w
        nadawaniu nowuch nazw swoim chorym pomyslom jest przeogromna.


        > Najważniejszym celem jest zwiększenie zatrudnienia i konkurencyjności
        > europejskiej gospodarki, pod warunkiem że nie naruszy "europejskiego modelu
        > socjalnego".

        To nie jest to sprzeczne,szczegolnie dla biednej Polski ?

        > To zdanie dodano po wtorkowej kolacji na szczycie, gdy Chirac raz jeszcze
        > powtórzył swe żądanie "całkowitego przepisania" tekstu proponowanego przez
        > Brukselę. Znaleziony kompromis pozwala zarówno Francji twierdzić, że wygrała,
        > jak i np. Polsce dowodzić, że wszystko jeszcze można uratować. - Nie było
        > dyskusji na temat zasady kraju pochodzenia. Wykreślenie tej zasady byłoby
        > zaprzeczeniem dyrektywy - mówił Belka.

        Wiec moze czas powiedziec prawde,bo nie wierze, Czyrak jest sklonny do
        kompromisu. Bylo to widac w negocjacjach o uniuokonstytucje. Niedlugo sie
        przekonamy co 'uzyskal' Belka, ale wtedy juz nie bedze premierem i bedzie mial
        to gdzies.
        Zasada kraju
        > pochodzenia oznacza, że polski cieśla budujący dach u bauera w Niemczech nie
        > musiałby zabiegać o wpisanie go na listę miejscowych rzemieślników uprawnionych
        > do takiej pracy. Tylko tyle i aż tyle - przekonuje Maciej Duszczyk, ekspert
        > Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej.

        Hlehle,no to p. Duszczyk sie przekonuje do jakiego panikarskiego skansenu
        socjalistow weszlismy.

        >
        > Zgodnie z oczekiwaniami szczyt zdecydował o drugiej próbie wdrożenia strategii
        > lizbońskiej...

        Ciszej nad trumna.

        Nam to odpowiada, bo dla nas dziś najważniejsze jest
        > zatrudnienie i wzrost - mówił Belka. W innych krajach większy nacisk może być
        > położony np. na ochronę środowiska.

        Ale brednie. Przeciez to prawo ochr. srodowiska zostalo prawie w calosci
        napisane od nowa ze wzgledu na UE. Luzow za duzo nie ma, ostatnio przeciez nawet
        o atomowych elektr. wspominano,ze wzgledu na unijne limity.

        Czytaj: nie może być zbyt
        > kosztowny dla przemysłu. REACH ma diametralnie zmienić zasady rejestracji
        > substancji chemicznych w UE - według pierwotnej wersji zmusiłby firmy chemiczne
        > do ponownej rejestracji tysięcy substancji kosztem setek milionów euro -
        > przeciwko czemu przemysł ostro protestował.

        Praca dla uniourzedasow musi byc, coz za brak wrazliwosci ze strony przemyslu.

        > • Szczyt opowiedział się także za koniecznością redukowania poziomu udzi
        > elanej
        > pomocy publicznej, a na dodatek zmieniać jej beneficjentów. Jeśli już wydawać
        > pieniądze publiczne, to na naukę.

        Obawiam sie,ze to bedzie sprzeczne z "europejskim modelem socjalnym". Czytaj: z
        interesem Niemiec.

        > • Przywódcy UE potwierdzili także wcześniejszą decyzję ministrów środowi
        > ska, że
        > do 2020 r. państwa rozwinięte - w tym unijne - powinny zredukować emisję gazów
        > cieplarnianych o 15-30 proc. w porównaniu z końcem lat 80.


        Dla Polski oznacza
        > to, że najprawdopodobniej musi się przeprosić z energetyką jądrową, bo
        > realizacja tak ambitnych celów z elektroenergetyką opartą na węglu jest
        > niemożliwe.

        No i jest. Panie Belka, gdzie ta swoboda ?

        - Myśmy w praktyce rozpoczęli już w Polsce dyskusję o wdrożeniu
        > energii jądrowej. Ale dyskusji nie można przecież zaczynać od decyzji. Do
        > decyzji droga jest daleka - powiedział premier Belka.

        O jest pan i wlasnie zaprzecza swoim wczesniejszym twierdzeniom.
        • wislok1 Ale dobry 23.03.05, 21:55
          Podpisuję się
    • wislok1 Rybiński złośliwie 23.03.05, 22:02
      Siedź w kącie, znajdą cię

      Przysłowia są mądrością narodów. A to w tytule jest szczególnie udane i bardzo
      proeuropejskie. Dlatego dobrze się stało, że wczorajsza "Gazeta Wyborcza" piórem
      Roberta Sołtyka dała naszej delegacji na brukselski szczyt gospodarczy wiatyk i
      wytyczną: siedzieć cicho, nie wymądrzać się, niczego nie żądać i niczego nie
      oczekiwać. Jesteśmy w Unii Europejskiej z łaski i nie należy rozdrażniać
      Chiraca, który i tak jest rozdrażniony deficytem budżetowym i spadkiem poparcia
      Francuzów dla traktatu konstytucyjnego. Gdyby nie czujność "Wyborczej",
      lekkomyślny Belka mógłby w Brukseli zacząć się powoływać na fundamenty Unii,
      zawarte w idei swobodnego przepływu idei, kapitału i ludzi, włączając w to
      fryzjerów damskich.

      Nie wolno, pouczał słusznie Sołtyk, bronić idei liberalizacji usług, bo można
      się spotkać z furią Chiraca. Pustą retoryką nic nie zdziałamy, wytyczał drogi
      europejskiej polityki Sołtyk, trzeba się wykazać duchem kompromisu. Oczywiście,
      dotychczasowy kompromis polegający na tym, że możemy swobodnie kupować we
      francuskich hipermarketach i nabywać francuskie samochody, jest
      niewystarczający, skoro Francuzi i Niemcy mogą przenosić do Polski nie tylko
      wytworzone towary, ale także ich produkcję, powodując wzrost bezrobocia u siebie
      i nerwowość Chiraca. Można by wyjść naprzeciw przyjaciołom z Paryża i
      zaproponować, że w ramach europejskiej solidarności wyrównamy część deficytu
      francuskiego tak, żeby mogli wypełnić kryteria z Maastricht, które sami sobie
      lekkomyślnie narzucili. Polscy bezrobotni i emeryci się ucieszą, bo o niczym tak
      nie marzą, jak o tym, żeby przypodobać się Francuzom i żeby Sołtyk też dostał
      Legię Honorową.

      Nam nie wypada prowadzić narodowej polityki w UE, nie uchodzi domagać się
      korzyści i wypełniania zobowiązań. To jest zarezerwowane dla Francuzów, Niemców
      i Hiszpanów. My nie mamy się czym pochwalić i nie powinniśmy się ośmieszać,
      tylko robić frekwencję na szczytach, a wtedy zawsze będziemy mogli liczyć na
      kawałek łaskawego chleba.

      Dużo się zawsze pisało o korzyściach, jakie z członkostwa w UE mieli Hiszpanie.
      No to radzę Sołtykowi prześledzić, ile razy Hiszpania groziła zerwaniem szczytów
      Unii i jak na tym wyszła
      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050323/publicystyka/publicystyka_a_7.html
      • robisc Re: Rybiński złośliwie 23.03.05, 22:25
        To nastpeny nawrocony "eurosceptyk". No ale niech im tam bedzie, lepiej pozno
        niz wcale.
    • klip-klap jak to jest w tej UE 24.03.05, 00:40
      Radykalizm Chiraca a radykalizm Rokity.
      Autor: synu
      Data: 23.03.2005 17:39

      Jak to jest, ze jak Chirac gra mocna karta na szczycie (ewentualny brak
      poparcia dla konstytucji) to wszystko jest OK. Jak to robi Rokita to jest
      antyunijnym radykalem?

      K
      R
      • vico1 Re: jak to jest w tej UE 25.03.05, 00:11
        Wedlug Bolkensteina, jego dyrektywy byly we Francji z premedytacja
        diabolizowane.
        Mowilo sie tam zawsze o dyrektywach "Bolkenschteina", wymawiajac jego nazwisko
        podobnie jak Frankenschtein.
        Bolkenstein w niderlandzkim wymawia sie troche podobnie jak w angielskim
        Bolkensteen.
    • tomek9991 Robienie Polski w organa - ciąg dalszy 25.03.05, 23:03
      Znów złe wiadomości w sprawie dyrektywy usługowej. Kluczowy przedstawiciel
      Parlamentu Europejskiego proponuje, by z dyrektywy wykreślona została zasada
      "kraju pochodzenia" i by dotyczyła ona wyłącznie "usług komercyjnych"

      Dyrektywa usługowa stała się niespodziewanie osią sporu między państwami Unii
      Europejskiej - i w dużym stopniu zdominowała niedawny szczyt UE. W trakcie
      zakończonych w środę obrad szczytu, prezydent Francji Jacques Chirac - przy
      poparciu Szwedów i Niemców - wymusił na pozostałych państwach Unii, by zgodziły
      się one na daleko idące poprawki.

      We Francji dyrektywa wywołuje powszechny opór. Zdaniem francuskich elit
      politycznych i związkowych, doprowadzi do tego, że francuski rynek zostanie
      zalany tanią siłą roboczą z nowych państw członkowskich UE, takich jak Polska.
      Usługodawcy ze wschodu nie dość że odbiorą miejscowym pracę - uważają Francuzi -
      to jeszcze zaniża standardy. Zgodnie z tzw. zasadą kraju pochodzenia będą ich
      bowiem obowiązywać przepisy np. polskie, nie francuskie.

      Teraz zasada kraju pochodzenia jest zagrożona. Socjaldemokratyczna deputowana z
      Niemiec Evelyn Gebhardt proponuje jej przeróbkę. - W jej miejsce, życzyłabym
      sobie harmonizacji przepisów i wprowadzenia wzajemności w ich uznawaniu -
      powiedziała Gebhardt w opublikowanym w piątek wywiadzie dla francuskiego
      dziennika "Le Figaro".

      - Chcę doprowadzić do tego, by tekst dyrektywy dotyczył jedynie usług
      komercyjnych, a nie usług użyteczności publicznej - dodaje Niemka. Dyrektywa nie
      dotyczyłaby więc np. usług związanych z ochroną zdrowia czy edukacją oraz usług
      komunalnych (np. wywóz śmieci).

      Jeżeli wniosek Gebhardt poprą pozostali eurodeputowani - zwłaszcza ci, którzy
      zasiadają w komisji ds. rynku wewnętrznego - dyrektywa będzie dla Polski
      praktycznie stracona. Głos Gebhardt ma szczególne znaczenia, jako że to właśnie
      ona została wyznaczona na sprawozdawcę dyrektywy usługowej w Parlamencie
      Europejskim.

      Swój wniosek oficjalnie ma przedstawić 19 kwietnia br. I, niestety, może znaleźć
      większość. Pod naciskiem partii narodowych (np. niemieckiej CDU-CSU),
      eurodeputowani prawicowi z Europejskiej Partii Ludowej, dotąd popierający pomysł
      liberalizacji usług, zaczynają się wahać. - Musimy rozważyć wszystkie argumenty
      - powiedział Hans Gert Poettering, przywódca chadeków w Parlamencie Europejskim.

      Dyrektywę usługową przygotował jeszcze poprzedni komisarz ds. rynku wewnętrznego
      Frits Bolkestein. Nowa Komisja, pod przewodnictwem Jose Manuela Barroso
      próbowała jej bronić, ale jedyne co się jej udało wywalczyć, to zapis
      stwierdzający, że "projekt pozostaje podstawą do dalszych prac". Alternatywą
      było całkowite odrzucenie i przekreślenie dyrektywy.

      Polska, podobnie jak i inne państwa popierające dyrektywę w pierwotnym,
      liberalnym kształcie, zajęły ugodową postawę. Nie chciały podkopywać pozycji
      prezydenta Chiraca, który walczy o zdobycia poparcia Francuzów dla unijnej
      konstytucji. Referendum we Francji odbędzie się już 29 maja. Póki co przeciwnicy
      konstytucji mają przewagę w sondażach.
      gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,2622542.html
      • klip-klap Re: Robienie Polski w organa - ciąg dalszy 26.03.05, 09:38
        Kto czyta miedzy wierszami jak Ziemkiewicz czy kilku forumowiczow od razu
        wiedzial co sie swieci.
        • tomek9991 Re: Robienie Polski w organa - ciąg dalszy 26.03.05, 09:49
          To jest metoda salami : zgodzisz się na A, zażadają B, zgodzisz na B, zażądają C.
          • vice_versa TAK!!! SALAMI, ALE PLASTERKI CORAZ CIEŃSZE!!! 26.03.05, 10:37
            Pełna zgoda. Mam jednak pytanie: jeśli dziś kierowałbyś wszystkimi instytucjami
            EU czy ogłosiłbyś włączenie Ukrainy do EU w 2008 r. skoro możesz na nich
            zarabiać przez następne 7 lat negocjacji? Właśnie na tym zarabiają Twoi
            bezpośredni sponsorzy, to co w imię idei wystawisz ich do wiatru? Czy widzisz,
            że ich okres stowarzyszenia będzie trwał 7 lat a nasz trwał 11 ? Może to
            zabrzmi śmiesznie, ale to i tak będzie wielki sukces, jeśli za 3 lata będą
            czekać 7 lat, myśmy czekali 15. Świat się rozwija coraz szybciej! Krótko mówiąc
            TO JEST SALAMI O CORAZ CIEŃSZYCH PLASTERKACH! Nie traćmy perspektywy, lepiej
            projekt napisać horrendalnie liberalny i mieć z czego ustępować, tak by przyjąć
            znacznie lepszą zasadę ogólną niż funkcjonująca zasada wyjściowa, niż tego nie
            zrobić!!! Nie traćmy perspektywy, mówienie że Polska z tego nic nie skorzysta,
            to ani prowda, ani tys prowda tylko g... prowda.
            • vice_versa Re: TAK!!! SALAMI, ALE PLASTERKI CORAZ CIEŃSZE!!! 26.03.05, 10:41
              A z Ziemkiewiczem akurat zgadzam się całkowicie. Tylko opcja
              liberalnoUPRowska "ZA EU albo PRZECIW EU" mi nie odpowiada.
            • tomek9991 Hmm, salami jest dla Czyraka, dla nas kaszanka 26.03.05, 13:29
              Oczywiście można żyć złudzeniami.
              Lecz po co ?
      • wislok1 Pionek nie może odgrywać większej roli 26.03.05, 11:27
        I tyle
    • vice_versa Robi... pytanie 26.03.05, 13:10
      Robi, przeczytałem link zawierający ARGUMENTY ZA KONSTYTUCJĄ. Tymczasem tam nie
      ma argumentów ZA KONSTYTUCJA tylko są argumenty które nazwę DLACZEGO SPRZECIW
      JEST SZKODLIWY. Tekst jest merytorycznie dobry, powiedzialbym nawet bardziej
      merytoryczny niż ten Wprostu na NIE, ale zgadzam się z przycinkiem, że warto
      byłoby rozszerzyć możliwość wklejania nowych artykułów, coraz więcej ich
      będzie, warto selekcjonować te lepsze, nawet jeśli opcja nam nie odpowiada. Co
      Ty o tym myślisz? Czy w ogóle bierzesz pod uwagę możliwość dołączania
      czegoś...? A może stworzyć jakiś jeden eurokonstytutowątek?
      Na wypadek gdybyś mnie źle zrozumiał dodam, że sam pomysł możliwości
      korygowania decyzji przez Radę EU przekreśla Eurokonstytutę w moich oczach.

      Radosnych Świąt i dobrego odpoczynku.
      • klip-klap no to niech sie zwolennicy postaraja 26.03.05, 13:39
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=21397047&a=21397047
        • vice_versa Re: no to niech sie zwolennicy postaraja 26.03.05, 14:52
          Dzięki, umknął mi ten wątek...
          • klip-klap od klipa,ktorego nie powinno juz byc na forum 26.03.05, 19:29
            Ech te slabostki.
            Moja propozycja jest taka: zaloz watek o jakiejs dobrej nazwie,na poczatku
            ktorego wyjasnisz czego po nim sie spodziewasz(domyslam sie,ze chodzi o dyskusje
            i artykuly o uniokonstytucji). Ja zas umieszcze go wsrod linkow u gory np. jako
            "Dyskutujemy o eurokonstytucji".
      • robisc to pytanie do Klipa 26.03.05, 13:40
        bo to jego inicjatywa; przyznam, ze jeszcze nie czytalem tych tekstow.

        Wesolych Swiat.
Pełna wersja