Musimy zmienic konstytucje........po raz pierwszy.

28.04.05, 11:41
No i zaczyna sie.
Aby dostosowac nasze prawo do unijnego, po raz pierwszy je4dnoznacznie nakazano (trybunal konstytucyjny) zmiane konstytucji polskiej, gdyz az tak gleboko musimy siegnac aby sie "dostosowac". Moze bedzie kolejne refarendum ?
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2678667.html?skad=rss
Obrona euroekstradycji
Ewa Siedlecka 27-04-2005, ostatnia aktualizacja 27-04-2005 20:46

Trybunał Konstytucyjny uznał europejski nakaz aresztowania za sprzeczny z polską konstytucją. Co teraz? - Trzeba zmienić konstytucję - wynika z bezprecedensowego wyroku

Bez takiej zmiany nie da się wprowadzić do polskiego prawa europejskiego nakazu aresztowania, bo pozwala on na wydawanie krajom UE polskich obywateli. A tego wprost zabrania nasza konstytucja. Tymczasem wydaliśmy już dziewięciu Polaków, a trzech czeka na wydanie.

Europejski nakaz aresztowania wprowadziliśmy do kodeksu w chwili przystąpienia do UE na podstawie Decyzji Ramowej Unii Europejskiej. Trybunał podkreślił wczoraj, że jego wyrok nie oznacza, iż prawo UE ma pierwszeństwo przed polską konstytucją, ponieważ decyzje ramowe nie są prawem unijnym. Są wskazówką dla krajów członkowskich, w jaki sposób powinny zmienić prawo.

Polaka można tylko przekazać

Dzięki europejskiemu nakazowi aresztowania możemy w ciągu dwóch tygodni ściągnąć do Polski z krajów UE osoby podejrzane o popełnienie u nas przestępstwa. I korzystamy z tego - wystąpiono już z ponad setką takich wniosków. Ale mamy też obowiązek wydania każdej osoby podejrzanej o popełnienie na terenie UE przestępstwa zagrożonego karą większą niż rok więzienia, jeśli wystąpi o to sąd któregoś z krajów UE. Nawet jeśli jest to polski obywatel.

Tymczasem polska konstytucja (art. 55) zakazuje "ekstradycji" polskich obywateli. Chcąc jakoś to obejść, polski ustawodawca (projekt do Sejmu skierował rząd) wprowadził do kodeksu dwa oddzielne pojęcia: "ekstradycję" - czyli to, co wcześniej nazywało się "wydaniem na wniosek innego państwa" i czego nie wolno robić w stosunku do polskiego obywatela - oraz "przekazanie", czyli postępowanie w przypadku europejskiego nakazu aresztowania. "Przekazać" można także polskiego obywatela, ale pod warunkiem, że po skazaniu dla odbycia kary zostanie "zwrócony" do Polski.

Część prawników ostrzegała, że taki zabieg nie wystarczy, żeby europejski nakaz był zgodny z konstytucją. Ale go uchwalono, argumentując, że zobowiązaliśmy się w traktacie akcesyjnym dostosować nasze prawo do europejskiego. A nakaz aresztowania jest jedną z instytucji tego prawa, która ma pomóc w walce z przestępczością na terenie UE.

MSZ nie wie, skąd ten problem

Trybunał zajął się sprawą w związku z pytaniem prawnym Sądu Okręgowego w Gdańsku, któremu przyszło orzec o "przekazaniu" do Holandii Polki ściganej tam za kradzież. Sędzia Włodzimierz Brazewicz, który przedstawiał pytanie Trybunałowi, był rozdarty - europejski nakaz uznał za bardzo pożyteczny, ale mówił, że jako sędzia nie może udawać, że nie widzi jego sprzeczności z konstytucją.

Trybunał też wczoraj przyznał, że nakaz ma doniosłe znaczenia dla funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości.

Podczas rozprawy okazało się, że polski rząd nie poprosił - jak np. Austria - o zawieszenie na jakiś czas obowiązku dostosowania polskiego prawa do wykonywania europejskiego nakazu aresztowania. A wtedy byłby czas na zmianę konstytucji.

Obecni na sali rozpraw przedstawiciele MSZ nie potrafili odpowiedzieć, dlaczego tak się stało. Nie wiedzieli nawet, czy konsultowano się z MSZ w sprawie formy, w jakiej należy wprowadzić do polskiego prawa europejski nakaz i możliwości jakichś odstępstw.

18 miesięcy na zmianę konstytucji

Koncepcji, że wydanie polskiego obywatela w ramach europejskiego nakazu aresztowania nie jest "ekstradycją", bronił przed Trybunałem zastępca prokuratora generalnego Kazimierz Olejnik. Argumentował też, że "przekazujemy" Polaków do krajów UE, w których nie grozi im naruszenie prawa, do sprawiedliwego, bezstronnego sądu.

- Europejski nakaz aresztowania jest formą ekstradycji - orzekł jednak Trybunał. - Zakaz ekstradycji jest w polskiej konstytucji bezwzględny i nie można jego znaczenia zmieniać za pomocą definicji umieszczanych w zwykłej ustawie. Zakaz ekstradycji nie ma na celu zagwarantowania prawa do sprawiedliwego osądzenia. On gwarantuje prawo do osądzenia przez polski sąd. Taka była intencja twórców konstytucji.

Przepis o europejskim nakazie aresztowania będzie obowiązywał jeszcze przez 18 miesięcy. - Biorąc pod uwagę ewentualność zmiany konstytucji, to najdłuższy możliwy czas odroczenia wejścia w życie wyroku - mówił prezes Trybunału Marek Safjan.

Do zmiany konstytucji potrzeba większości 2/3 z co najmniej połowy ustawowej liczby posłów i bezwzględnej większości w Senacie. Grupa posłów, Senat lub prezydent mogą zażądać zatwierdzenia zmiany w ogólnokrajowym referendum.
    • klip-klap niepotrzebny swistek papieru 28.04.05, 16:20
      Nie widze powodu by miec konstytucje,jezeli prawo z nia sprzeczne moze nadal
      obowiazywac prez 18 miesiecy.
      • exerik "tzw. konstytucja" 28.04.05, 20:52
        To co nazywasz konstytucją było nią tylko do 1 maja ub.r. Ja ten zabawny
        dokument nazywam sobie teraz "tzw. konstytucją". Nasza prawdziwa konstytucja
        jest zaś w Brukseli. Chyba że źle rozumiem pojęcie konstytucja.

        Zresztą... TK tym wyrokiem chcąc nie chcąc też to potwierdził.
        • klip-klap zacytuje Ci plopli 05.05.05, 17:29
          > Niemniej jednak ten wyrok jest precedensowy. Odroczenie uzasadniono bowiem
          > potrzebą zmiany konstytucji, a więc de facto uznano prymat prawa europejskiego
          > nad krajowym. Co ciekawe, żaden z sędziów nie złożył w tej kwestii zdania odręb
          > nego.
      • plopli Re: niepotrzebny swistek papieru 29.04.05, 00:27
        klip-klap napisał:

        > Nie widze powodu by miec konstytucje,jezeli prawo z nia sprzeczne moze nadal
        > obowiazywac prez 18 miesiecy.

        Odroczenie wejścia w życie wyroku TK jest zabiegiem dość często stosowanym. I to
        pomimo zaszdniczych zastrzeżeń, które podnosisz (do tego dochodzą daleko dalej
        idące komplikacje związane ze wszczynaniem na nowo postępowań w sprawach, które
        rozpatrywane były na podstawie niekonstytucyjnych przepisów).

        Przesądzają totaj względy pragmatyczne. Czasami w ocenie TK lepiej jest, aby
        obowiązywał przepis niekonstytucyjny, niż żeby nie było do wcale. Daje w ten
        sposób czas ustawodawcy na wprowadzenie niezbędnych zmian.

        Niemniej jednak ten wyrok jest precedensowy. Odroczenie uzasadniono bowiem
        potrzebą zmiany konstytucji, a więc de facto uznano prymat prawa europejskiego
        nad krajowym. Co ciekawe, żaden z sędziów nie złożył w tej kwestii zdania odrębnego.
        • exerik Re: niepotrzebny swistek papieru 29.04.05, 10:13
          plopli napisał:

          > Przesądzają totaj względy pragmatyczne. Czasami w ocenie TK lepiej jest, aby
          > obowiązywał przepis niekonstytucyjny, niż żeby nie było do wcale.


          Jaka jest różnica między "względami pragmatycznymi" a żywotnymi interesami ludu
          pracującego miast i wsi ? smile
          • plopli Re: niepotrzebny swistek papieru 29.04.05, 11:18
            exerik napisał:

            > Jaka jest różnica między "względami pragmatycznymi" a żywotnymi interesami ludu
            > pracującego miast i wsi ? smile

            Taka, jak między krzesłam a krzesłem elektrycznym. smile
            • vice_versa NO WAY, Popli 06.05.05, 15:26
              Popli jeśli Ty chcesz napisać, że nie widzisz absurdu w tym, że przepis
              niekonstytucyjny obowiązuje już nawet nie tylko do czasu wydania przez TK
              wyroku o jego niekonstytucyjności ale i w tym, że obowiązywanie
              niekonstytucyjnych przepisów TK przeciąga uzasadniając jakimiś "wyższymi
              potrzebami" to ja zupełnie nie rozumiem o czym Ty myślisz kiedy mówisz i
              piszesz "prawo". Strasznie łatwo bowiem Ci udowodnić że zawsze stosujesz jedną
              zasadę: prawo silniejszego i aktualnie zasiadającego w składzie orzekającym. Ci
              ludzie reprezentują WŁADZĘ, imperium państwa i zawsze znajdują "wyższe racje"
              które zupełnie mogą podważyć sens podstawowych instytucji prawnych.
              Wiesz może o wyroku w sprawie akcyzy na gaz płynny sprzed dwóch czy trzech
              lat? Przed TK trafiła sprawa akcyzy nałożonej, UWAGA: ROZPORZĄDZENIEM MF, co
              spowodowało że wszyscy płatnicy tejże akcyzy naliczali ją klientom i
              odprowadzali do budzetu w obawie przed u.s., a jeden z rozlewających ten gaz
              wystąpił z żądaniem zwrotu nadpłaty i zarzutem niekonstytucyjności. Wiesz jaki
              efekt: TK stwierdził, że konsument i tak został obciążony akcyzą i nie ma
              technicznej możliwości oddać mu tych środków. Wniosek: rozporządzenie łamało
              konstytucję, MF cel budzetowy osiągnęło, pieniądze od płatnika pobrało, a TK
              takie narzucenie podatku usprawiedliwił. Zero sankcji. Charakterystyczne, że
              zdanie odrębne zgłosiła jedyna znająca się na podatkach prof Dębowska-
              Romanowska. I co z tego?
              Znasz wyrok w sprawie spadkobierców Greenwooda z zeszłego roku? Im wytłumacz że
              prawo własności akcji w przedsiębiorstwie którego jedynym majątkiem i racją
              istnienia była własność nieruchomości jest czym innym niż prawo własności
              nieruchomości i państwo(samorząd) miało prawo zagarnąć tę nieruchomość bez
              odszkodowania gdyż była własnością spółki a nie właścicieli akcji w tej spółce.

              Pamiętasz sprawę dziedziczenia gospodarstw rolnych? Poszukaj. Wytłumacz tym co
              uprawomocnienia się tego wyroku nie doczekali i umarli wcześniej.

              Takich wyroków są setki. To oburzające, że zamiast prawa decydują "względy
              pragmatyczne" bo to znaczy dokładnie tak jak pisze klip, że to jest
              niepotrzebny świstek papieru który nikogo i niczego nie broni a jeśli już to
              wypłacalności budzetu państwa, zamiast obywateli. Sędziowie są w Polsce organem
              władzy bądz organem samowoli, ale na pewno nie są instytucją chroniącą
              obywatela przed samowolą i nadużyciami władzy.

              W ogóle wiesz jak się pisze w TK wyroki? Mam tam akurat znajomą asystentkę
              sędziny, więc dokładnie wiem jak wielki to żart ta konstytucyjność i jak się ją
              ustala. Po rozmowie z profesorem to ona pisze uzasadnienia, dopasowując
              argumentację do z góry przyjętej w rozmowie z profesorką tezy:
              konstytucyjne/niekonstytucyjne, uznajemy/oddalamy. "My" czyli władza. "Wyższe
              względy" czy "względy pragmatyczne" to coś co podważa samą ideę prawa i jej
              sens już na samym wstępie. Jeśli tak łatwo przychodzi władzy na te względy się
              powoływać to znaczy, że władza może wszystko. Władza ustanowionych przez siebie
              zasad nie szanuje, zasady w każdej chwili można zmienić powołując się na inny
              skład sędziowski. To nie ma nic wspólnego z prawem, to świat w którym prawo
              staje się swoją karykaturą.

              Piszesz popli pięknie prawniczo, tyle że fundamentalnie różnimy się w
              pojmowaniu prawa i tego KOMU to prawo ma służyć. Czy ma stanowić gwarancje
              imperium i oręż państwa czy ma stanowić oręż obywateli w walce z omnipotencją
              państwa. Ty akceptujesz bez zastrzeżeń to że służy ono prawnikom a sędziowie
              kierują się pragmatyką władzy zamiast pragmatyką prawa. Ja wiem że Ty masz
              rację, bo prawo zawsze jest prawem zwycięzców i przywilejem władzy. Ja takie
              rozumienie i akceptację takiego prawa całkowicie odrzucam, uważam to za
              sprzeniewierzanie się samej idei prawa na rzecz idei władzy. Spór polega na tym
              czy rozumie się prawo jako element imperium państwa czy jako element
              ograniczający to imperium państwa.
        • tomek9991 Czyli Konstytucja RP jest niższej rangi od ... 29.04.05, 18:44
          ..ratyfikowanej umowy międzynarodowej.
          Czyli akt prawny niższego rzędu ( umowa ) jest waznieszy od ustawy zasadniczej.
          Czyli RP podlega UE.
        • klip-klap Re: niepotrzebny swistek papieru 05.05.05, 17:28
          >
          > Odroczenie wejścia w życie wyroku TK jest zabiegiem dość często stosowanym. I t
          > o
          > pomimo zaszdniczych zastrzeżeń, które podnosisz (do tego dochodzą daleko dalej
          > idące komplikacje związane ze wszczynaniem na nowo postępowań w sprawach, które
          > rozpatrywane były na podstawie niekonstytucyjnych przepisów).
          >
          > Przesądzają totaj względy pragmatyczne. Czasami w ocenie TK lepiej jest, aby
          > obowiązywał przepis niekonstytucyjny, niż żeby nie było do wcale. Daje w ten
          > sposób czas ustawodawcy na wprowadzenie niezbędnych zmian.

          Pragmatyczne wzgledy sprowadzaja sie do wyciagniecia kasy z kieszeni podatnika
          (sprawa niekonstycucyjnosci wysokosci abonamentu) i niewiele ma to wspolnego z
          panstwem prawa. Sedziowie TK zapominaja,ze panstwo jest dla obywateli a nie
          odwrotnie.

          > Niemniej jednak ten wyrok jest precedensowy. Odroczenie uzasadniono bowiem
          > potrzebą zmiany konstytucji, a więc de facto uznano prymat prawa europejskiego
          > nad krajowym. Co ciekawe, żaden z sędziów nie złożył w tej kwestii zdania odręb
          > nego.

          Wlasnie!
    • robisc jeszcze jeden tekst na temat 29.04.05, 21:23
      Nie wydamy Polaków?

      Orzeczenie trybunału może czasowo "zachęcić" sądy do odmowy zgody na europejski
      nakaz aresztowania

      Przekazywanie naszych obywateli innym krajom na podstawie europejskiego nakazu
      aresztowania jest sprzeczne z polską konstytucją - uznał Trybunał Konstytucyjny.
      Czy sądy zaczną teraz odmawiać wydawania Polaków ściganych za przestępstwa w
      innych krajach Unii Europejskiej? To niewykluczone - twierdzą prawnicy. Pierwszy
      raz tak wyraźnie przepisy unijne "starły się" z polską ustawą zasadniczą.

      Zdaniem trybunału - który w środę wieczorem odpowiedział na pytanie gdańskiego
      sądu stojącego przed dylematem, czy wydać Holandii Polkę, Marię D., oskarżoną o
      popełnienie tam przestępstwa - ów europejski nakaz aresztowania to forma
      ekstradycji, a tej ostatniej Konstytucja RP zabrania. Będziemy musieli zatem
      zmienić naszą ustawę zasadniczą i prawdopodobnie ponownie przyjąć europejski
      nakaz aresztowania, wprowadzony do kodeksu postępowania karnego (konkretnie do
      art. 607t par.1). Trybunał dał na to parlamentowi 18 miesięcy, bo dopiero po
      takim czasie ten wyrok wejdzie w życie.

      Na razie - podkreślili sędziowie trybunału - dotychczasowe przepisy kpk
      obowiązują. Prawnicy, których pytaliśmy o opinię, nie zdziwiliby się jednak,
      gdyby polskie sądy po tym orzeczeniu przez półtora roku nie wydawały za granicę
      Polaków, którzy popełnili przestępstwo w innych krajach Unii. Na podstawie
      europejskiego nakazu aresztowania (licząc od 1 maja 2004 r.) wydaliśmy jednak
      dotąd do krajów UE niewielu naszych obywateli (według jednych źródeł dziewięciu,
      według innych - szesnastu - w resorcie sprawiedliwości nie udało nam się wczoraj
      potwierdzić żadnej z tych liczb).

      Sędzia może odmówić

      Profesor Stanisław Biernat, kierownik Katedry Prawa Europejskiego Uniwersytetu
      Jagiellońskiego, wolałby się nie wypowiadać na temat orzeczenia Trybunału
      Konstytucyjnego, skoro nie znamy jeszcze jego uzasadnienia na piśmie. - Mogę się
      jedynie domyślać, iż trybunał uznał, że europejski nakaz aresztowania jest formą
      ekstradycji, o której mówi art. 55 naszej konstytucji. A ustawa zasadnicza
      zakazuje ekstradycji wobec obywateli polskich - mówi. - Wcześniej była zresztą
      poważna dyskusja prawników na ten temat - padały argumenty zarówno za, jak i
      przeciw. Nie ukrywam, że nie byłem w stanie przewidzieć, jaki wyrok zapadnie
      przed trybunałem.

      Znany prawnik podkreśla, iż w tym przypadku chodzi też o to, jak dalece
      przyjaźnie dla prawa europejskiego można interpretować naszą konstytucję. - W
      kilku wcześniejszych orzeczeniach trybunał wypowiadał się bowiem, iż jedną z
      zasad konstytucyjnych jest przychylność dla integracji europejskiej. Tu
      natomiast wygląda na to, iż uznano, że "miarka się przebrała" - mówi profesor.
      Dodaje, iż równolegle podobna sprawa - także dotycząca europejskiego nakazu
      aresztowania - toczy się przed trybunałem w Niemczech. Wyrok jest oczekiwany za
      kilka miesięcy.

      Pytany, czy polskie sądy nadal będą wydawać naszych obywateli innym krajom UE,
      twierdzi, iż nie ma takiej pewności. - Nie wiadomo, jak będą zachowywać się
      sądy. Mogą odmówić wydania polskiego obywatela, skoro trybunał uznał, że to
      niezgodne z konstytucją. Powstaje też pytanie, co dalej: czy uda się w ciągu 18
      miesięcy zmienić Konstytucję RP po to, aby ją dostosować do prawa unijnego -
      podkreśla.

      Agnieszka Grzelak, ekspert Forum Wymiaru Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych
      przy Centrum Europejskim w Natolinie, sądzi, iż "żaden sąd w tej chwili nie wyda
      obywatela polskiego". - Myślę, że sądy zastosują bezpośrednio artykuł 55
      konstytucji - mówi. - W ten sposób obecne przepisy będą funkcjonowały tylko na
      papierze. Tak zresztą zasugerował sędzia, który na rozprawie reprezentował Sąd
      Okręgowy w Gdańsku.

      To pewien paradoks, bo Agnieszka Grzelak dodaje, iż trybunał podkreślił, że
      europejski nakaz aresztowania jest procedurą potrzebną i pożądaną,
      przyspieszającą współpracę wymiarów sprawiedliwości członków UE i pomagającym
      skutecznie zwalczać przestępczość. - Jednak, zdaniem trybunału, nie może być
      tak, że przy okazji będziemy naruszać konstytucję - mówi.

      Chcą podważyć cały traktat

      Orzeczenie dotyczące europejskiego nakazu aresztowania to nie jedyny przypadek
      zakwestionowania zgodności prawa europejskiego z naszą konstytucją, jakim
      zajmuje się Trybunał Konstytucyjny. - 4 maja ma zapaść przed trybunałem kolejny
      wyrok, znacznie istotniejszy. Chodzi o wnioski grup prawicowych posłów w sprawie
      zgodności traktatu akcesyjnego i prawa unijnego z Konstytucją RP w ogóle - mówi
      prof. Biernat. - Konkretnie wnioski dotyczą zgodności tych przepisów UE m.in. z
      art. 8 naszej ustawy zasadniczej ("Konstytucja jest najwyższym prawem
      Rzeczypospolitej Polskiej" - przyp. red.). Posłowie kwestionują też np. zgodność
      traktatu akcesyjnego z preambułą Konstytucji RP w części dotyczącej suwerenności
      narodu polskiego.

      - Gdyby te wnioski posłów zostały przez trybunał uznane, zostałoby
      zakwestionowane przystąpienie Polski do Unii - mówi szef Katedry Prawa
      Europejskiego UJ. Choć wchodząc do Unii, zgodziliśmy się na uznanie nadrzędności
      prawa europejskiego nad krajowym, to cytowany już art. 8 naszej ustawy
      zasadniczej mówiący, iż to konstytucja jest najwyższym prawem w naszym kraju,
      nie przestał przecież obowiązywać - podkreśla znany prawnik. I dodaje, iż
      podobny problem mieli Niemcy.

      - Państwa członkowskie starają się radzić sobie z tym problemem pragmatycznie,
      tzn. nie dopuszczają do frontalnego sporu tych porządków prawnych - twierdzi
      prof. Biernat. Ale przyznaje, że były przypadki, iż niektóre sądy konstytucyjne
      "wypowiadały posłuszeństwo wspólnocie lub Unii". Tak było np. w 1974 r. w RFN.
      Potem Niemiecki Trybunał Konstytucyjny uznał jednak, że prawo wspólnotowe
      odpowiada standardom ustawy zasadniczej RFN.

      Choć znani prawnicy, z jakimi rozmawialiśmy, nie chcą przewidywać, jakie
      orzeczenie zapadnie 4 maja, nieoficjalnie przyznają, iż nie spodziewają się, by
      trybunał uznał, iż traktat o przystąpieniu Rzeczypospolitej Polskiej do Unii
      Europejskiej jest niezgodny z Konstytucją RP w całości. EWA ŁOSIŃSKA

      dzis.dziennik.krakow.pl/public/?Kraj/18/18.html
    • robisc czekamy na orzczeczenie TK 02.05.05, 23:06
      Trybunał Konstytucyjny zbada Traktat Akcesyjny


      Zobacz powiększenie
      Trybunał Konstytucyjny
      Fot. Jerzy Gumowski / AG

      PAP, pi 02-05-2005, ostatnia aktualizacja 02-05-2005 11:38

      W najbliższą środę Trybunał Konstytucyjny (TK) rozpatrzy wniosek grupy posłów o
      stwierdzenie niezgodności z polską konstytucją Traktatu Akcesyjnego i art. 234
      Traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską. Rozprawie będzie przewodniczył
      prezes TK Marek Safjan

      czytaj dalej »
      r e k l a m a



      Wniosek złożyły w kwietniu ub.r. koła sejmowe Ruchu Katolicko-Narodowego, Ruchu
      Odbudowy Polski, Porozumienia Polskiego i Polskiej Racji Stanu. Podpisało go 71
      posłów, w tym z Samoobrony i LPR. Posłowie uznali za niezgodne z polską
      konstytucją m.in. zasadę nadrzędności prawa wspólnotowego nad krajowym i tryb
      ratyfikacji Traktatu Akcesyjnego.

      Traktat Akcesyjny, który był podstawą prawną przyjęcia 10 nowych krajów do Unii
      Europejskiej, podpisało 16 kwietnia 2003 roku w Atenach 25 państw - 15 członków
      ówczesnej UE i 10 nowych, w tym Polska. Traktat oraz załączniki liczą około 13
      tys. stron.

      Zdaniem wnioskodawców, zasada bezwzględnego pierwszeństwa prawa wspólnotowego
      przed prawem krajowym nie da się pogodzić z art.8 ust. 1 polskiej konstytucji,
      stanowiącym, że konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczpospolitej Polskiej.

      Polska przystępując do Unii Europejskiej musiała przejąć całość unijnego dorobku
      prawnego i związała się też orzeczeniami Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości
      (ETS) w Luksemburgu, prezentującego w swoim orzecznictwie pogląd o nadrzędności
      prawa wspólnotowego nad prawem krajów członkowskich.

      Według posłów-wnioskodawców, związanie Polski z prawem UE oznacza też zmianę
      konstytucyjnego ustroju państwa i jego porządku prawnego. Ich zdaniem,
      wprowadzenie zmian w konstytucji - zgodnie z art. 235 polskiej konstytucji -
      wymaga 2/3 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów.

      Tymczasem tryb ratyfikacji traktatu akcesyjnego został dostosowany jedynie do
      ratyfikacji umów międzynarodowych ustanawiających członkostwo w organizacji
      międzynarodowej - zgoda na ratyfikację została wyrażona w referendum
      ogólnokrajowym. - W takim trybie nie można dokonywać zmian w konstytucji, został
      więc naruszony art. 235 konstytucji - uważają wnioskodawcy.

      Posłowie przypominają, że w referendum (z 7-8 czerwca 2003 roku) Polacy
      odpowiadali na pytanie "Czy wyraża Pani/Pan zgodę na przystąpienie
      Rzeczypospolitej Polskiej do Unii Europejskiej?", nie zaś na pytanie o zmiany w
      konstytucji. Zdaniem posłów, nie ma więc podstaw by sądzić, że naród chciał w
      trybie referendum zmienić własną konstytucję.

      Według wnioskodawców, Polacy nie mieli także możliwości przed referendum
      zapoznać się z oryginalna treścią traktatu akcesyjnego, który został
      opublikowany w Dzienniku Ustaw dopiero 30 kwietnia 2004 roku.

      Posłowie uważają, że niekonstytucyjny jest również art. 234 Traktatu
      ustanawiającego Wspólnotę Europejską. Przepis ten nakłada na trybunały i sądy
      ostatniej instancji obowiązek przedstawiania ETS pytań w sprawie ważności i
      interpretacji przepisów wspólnotowych. Stanowisko ETS jest dla polskich organów
      orzekających wiążące - nawet wówczas, gdy skutkuje koniecznością wydania
      orzeczenia niezgodnego z krajową konstytucją.

      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2686213.html
Pełna wersja