Patriotyzm wykształconej emigracji

11.06.05, 22:41
Na innym forum pojawiło się pytanie, które sprowokowało ciekawa dyskusję,
bardziej przystającą chyba do "Polityki i Gospodarki". Żeby się więc temat nie
zmarnował, wklejam swoją opinię i zapraszam do dyskusji.
--------



Zachciało mi się nauki, niegdyś, przyznaję, bez żadnych wzniosłych motywacji.
Ot, ciekawe rzeczy, do których zawsze miałem smykałkę. Jeszcze wyjeżdżając z
Polski (1998), nie byłem na tyle dojrzały, żeby wyraźnie sobie sformułować
inne cele, niż własny rozwój, choć widziałem, że niezbyt dobrze się dzieje i
mniej więcej wiedziałem dlaczego. Ale z pewnej perspektywy drzewa już nie
zasłaniaja lasu i wyrobiłem sobie poglądy następujące:

Zacznijmy od ustalenia, dlaczego niezbyt dobrze się w Polsce dzieje. Otóż jest
to związane z konsensusem, do jakiego doszli nasi ekonomiści, dotyczącym
strategii tzw. transformacji ustrojowej. Konsensus był szeroki, od lewa, do
prawa, a sprowadzał się do rozumowania następującego:
"Polska jest krajem biednym = Polska jest na poziomie Trzeciego Świata ->
musimy stosować metody krajów Trzeciego Świata, żeby się wzbogacić."
W praktyce, mieliśmy być konkurencyjni dzięki posiadaniu "taniej i
wykwalifikowanej siły roboczej", którą zarządcy naszej ekonomii chcieli
konkurować o "inwestycje", o montownie Hyundaia i im podobne "zaawansowane
technologie". Tej strategii podporządkowany jest system prawny i podatkowy
(wysokie bariery wejścia dla małego biznesu) Rzeczypospolitej.

Priorytet dla wybranej ścieżki rozwoju jest odzwierciedlony w nakładach na
naukę (czyli szansie na NAPRAWDĘ zaawansowane technologie, a nie na montowanie
koreańskiego chłamu): 0.3% PKB. Kto żyw z co rozsądniejszych naukowców, ten
nawiał za granicę, żeby nie zasilać puli rezerwowej siły roboczej, lub
potiomkinowskiej wystawy pod tytułem "PAN" albo "Instytut ...". Nawianie,
pragnę podkreślić, nie jest niepatriotycznym czynem owej grupy, tylko
przewidywalnym (i bez watpienia przewidzianym) skutkiem stawiania przez nasze
elity rządzące na INNĄ drogę rozwoju niż gospodarka oparta o wiedzę. Nie
zdezerterowaliśmy, nie obraziliśmy się na Polskę, nie rzuciliśmy Szefowi na
biurko rezygnacji, tylko dostaliśmy wypowiedzenie, proszę Państwa. Wobec
przyjętego paradygmatu rozwoju zostaliśmy uznani za grupę w Polsce niepotrzebną.

Żeby nie rozwlekać - jestem wobec tej strategii w opozycji. Zacznijmy od tego,
co w niej nie gra. Najpierw empiria: po 15 latach można już przecież ocenić
owoce: 20% bezrobocia, płace tych wykwalifikowanych pracowników na żenującym
poziomie. Dynamika PKB osiągnęła maksimum w połowie lat 90-tych, a potem
zaczęła się kicha.

Teraz teoria: fabryką świata są i będą Chiny, a to dlatego, że dysponuja na
wsi rezerwuarem kilkuset milionów ludzi, którzy z pocałowaniem ręki zgodzą się
pracować za $60/miesiąc. Następne w kolejce są Indie. Dowolny popyt na pracę
może być w ten sposób zaspokojony.

Przyjęcie w Polsce strategii rozwoju, sprowadzającej się do licytowania się
płacami w dół z krajami Trzeciego Świata musi prowadzić do wymienionych
wcześniej skutków. Żeby znaleźć pracę dla milionów bezrobotnych, musielibyśmy
obniżyć płace do poziomu zbliżonego do chińskiego. Tyle, że my Trzecim Światem
nigdy nie byliśmy, nie startowaliśmy z poziomu zadowolenia z miski ryżu na
obiad. Nie będzie u nas przyzwolenia społecznego na płace na poziomie
wieśniaka, który przyjeżdża do Guangzhou i zdaje mu się, że łapie Buddę za
nogi. Co więc jest? Jest bezrobocie, jako skutek przyjęcia błędnej strategii
rozwoju.

Błędnej, bo nie byliśmy Trzecim Światem. Mieliśmy narzucony, księżycowy system
gospodarczy, który nie pozwalał na rozwój gospodarczy porównywalny z USA czy
Europą Zachodnią. Ale cywilizacyjnie, poziomem nauki i techniki od tego
Zachodu nie odbiegaliśmy. Dowód - proszę zobaczyć, ilu w USA Polaków, Rosjan
(wykształconych w krajach pochodzenia) jak sobie radzą, ile wnoszą innowacji.
Owa różnica poziomu cywilizacyjnego między nami a Trzecim Światem została
całkowicie zaniedbana, gdy określano nam metody dojścia do zamożności. Uznano,
że skoro jesteśmy biedni, to nasza bieda jest identyczna z biedą południowego
Koreańczyka sprzed pół wieku, i w związku z tym musimy zmałpować tamtejsze
rozwiązania (nawet retorykę przejęto - Tygrysy Europy Wschodniej, hehe).
Doktrynerstwo, według mnie, nie przystające do zmienionych warunków i innego
stanu wyjściowego. Kto nie wierzy, temu powtarzam kawałek o empirii: minęło 15
lat transformacji, płace żenujące, bezrobocie 20%. "Po owocach ich poznacie",
jak mawia Dobra Księga.

Alternatywą byliśmy MY. Czynnikami produkcji są bowiem kapitał, wiedza i
praca. Kapitału w Polsce nie było, o uwarunkowaniach dotyczących pracy
napisałem, co zaś do wiedzy, to się nią własnie dzielimy z Ameryką i Europą
Zachodnią. IIIRP postawiła na oferowanie pracy. Błędnie, ale nie jest to
jeszcze uznany pogląd.
Jeśli się kiedyś stanie uznany, jeśli Polska zacznie szukać alternatywy, to
przydałoby się, żeby miał kto z wiedzą wrócić, a to MY jesteśmy jej
depozytariuszami. Jakkolwiek dęcie by to nie brzmiało, jesteśmy nauką polską
na emigracji, analogie z Sikorskim nie sa pozbawione sensu. Jesteśmy na
emigracji, żeby być naukowcami, żeby nie rozmienić się na drobne ucząc, dla
pieniędzy, półgłówków informatyki w "szkołach biznesu", czy administrując
bazami danych w hurtowniach. Albo snując się w wytartych płaszczykach po
uczelnianych korytarzach i zastanawiając się, czy wystarczy dzisiaj na bułkę i
jogurt. Albo liczyć na jakiś bezproduktywny etat, otrzymany dzięki układom.

Powyższe rozmienianie, snucie i nepotyzm byłoby może rozumiane jako
"patriotyczne", ja jednak wolę rozumieć patriotyzm pozytywistycznie -
rządzącym elitom pokazać palucha, za zmarnowane okazje nazwać ich idiotami i
dążyć do zmiany. Z zagranicy, jesli trzeba. Na bycie posłusznym Murzynem,
płacącym drakońskie podatki na realizację ich doktrynerskich pomysłów raz -
nie mam ochoty, dwa - TO właśnie uważam za niepatriotyczne.

Behemot
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15562&w=24986431&a=25091186
    • krzysztofsf Re: Patriotyzm wykształconej emigracji 11.06.05, 22:53
      Bardzo sensowna, chociaz smutna wypowiedz.
      Tutaj w kraju, po okresie optymizmu poczatku lat 90-ych, zaczalem sie czuc znowu jakbym bytowal w swiecie z "Limes Inferior" sp. Zajdla.
      Czasem ktos przedostaje sie do swiata "po drugiej stronie zera", ale wiekszosc obywateli pozostaje na swiecie po tej stronie i zajmuje sie malymi czysto bytowymi problemami dostosowanymi do osiagalnego tu poziomu.
      A "pseudozerowcy" nami rzadza....
      • kot.behemot Re: Patriotyzm wykształconej emigracji 11.06.05, 23:14
        Tyle, że z naszego Argolandu jest jeszcze gdzie nawiać. Można chociaż na
        pseudozerowców napisać paszkiwila i obśmiać się na groźby skazania na życie za
        czerwone punkty.
      • vico1 Re: Patriotyzm wykształconej emigracji 11.06.05, 23:37
        Nie moge sie zgodzic z pewnymi pogladami. Moze dlatego, ze wyjechalem w latach
        80tych, moje rozczarowanie tamtymi czasami nie bylo wyjatkowe. Przez prawie
        20lat nie czulem sie emigrantem, a z dzisiejszego punktu widzenia - Polska w
        UE - latwo mi zrozumiec dlaczego.
        Wyjechalem, bo chcialem cos osiagnac, co wydawalo mi sie niemozliwe w tamtej
        Polsce. Profesjonalnie, na zimno. Bez zalow i pretensji.

        Nie rozumiem mlodego naukowca lat 90tych, ktory emigruje pelen zalow z
        ukochanej ojczyzny. W przetartej jesionce zgrywa polskiego patriote.
        A moglby zrobic kariere w Polsce, gdyby tylko ten czy tamten minister, tak jak
        on sam, wiedzial co Polsce jest potrzebne. Emigrant z bozej laski.

        • kot.behemot Re: Patriotyzm wykształconej emigracji 11.06.05, 23:44
          > W przetartej jesionce zgrywa polskiego patriote.

          Bynajmniej przetartej jesionki nie noszę.

          > A moglby zrobic kariere w Polsce, gdyby tylko ten czy tamten minister, tak jak
          > on sam, wiedzial co Polsce jest potrzebne.

          I w rzyci mam polskiego ministra, jako drogę do kariery - mogę ją zrobić gdzie
          indziej (i robię), nie wyrażam więc osobistych pretensji.
          Co zaś do tego, co Polsce potrzebne, to może się mylę, ale nie wydaje mi się,
          żeby inzynier zarabiający 1000 złotych był, po 10 latach transformacji, dobrym
          tej transformacji świadectwem. Czysta empiria. Dlatego stawiam tezę, że lepiej
          wiem, co Polsce potrzebne, niż jakiś z Bożej łaski minister z partyjnego nadania.
          • vico1 Re: Patriotyzm wykształconej emigracji 12.06.05, 00:04
            kot.behemot napisał:

            > Bynajmniej przetartej jesionki nie noszę.

            To byla tylko aluzja do tekstu smile

            > I w rzyci mam polskiego ministra, jako drogę do kariery - mogę ją zrobić gdzie
            > indziej (i robię), nie wyrażam więc osobistych pretensji.

            Mam podobne podejscie, ale ten anonimowy zdolny naukowiec-emigrant jakby zle
            sie czul na "wygnaniu".

            > Co zaś do tego, co Polsce potrzebne, to może się mylę, ale nie wydaje mi się,
            > żeby inzynier zarabiający 1000 złotych był, po 10 latach transformacji, dobrym
            > tej transformacji świadectwem. Czysta empiria. Dlatego stawiam tezę, że lepiej
            > wiem, co Polsce potrzebne, niż jakiś z Bożej łaski minister z partyjnego
            > nadania.

            Ja wyznaje zasade: jezeli chce cos naprawic, to musze to miec w zasiegu reki.
            W przeciwnym razie krytyka staje sie tylko kawiarniana dyskusja, tak jak na tym
            forum.
            Inzynier, ktory przez ostatnie 15lat zarabia 1000zl nie tyle stawia swiadectwo
            ostatnim przemianom w Polsce, ile wlasnej glupocie.
            • kot.behemot Re: Patriotyzm wykształconej emigracji 12.06.05, 00:17
              > Mam podobne podejscie, ale ten anonimowy zdolny naukowiec-emigrant jakby zle
              > sie czul na "wygnaniu".

              A źle. Rodzice się starzeją, przydałoby się być bliżej. Dzieci też chciałoby
              się, żeby chodziły do polskiej szkoły.

              > Inzynier, ktory przez ostatnie 15lat zarabia 1000zl nie tyle stawia swiadectwo
              > ostatnim przemianom w Polsce, ile wlasnej glupocie.

              Mojemu koledze (doktorat w dziedzinie bardzo poszukiwanej przez firmy
              farmaceutyczne w USA, pensje zaczynające się od $80,000/rok) zadano następujące
              pytania w Szacownej Firmie w Polsce:
              - To ile chciałby Pan zarabiać?
              - 2000 - postawił skromne wymagania Kolega, który od dłuższego czasu nic nie
              mógł znaleźć, ale nie chciał wyjeżdżać z powodów rodzinnych.
              - Brutto, czy netto?
              Powtarzam, mówię o specjaliście z takich, o któych firmy farmaceutyczne duże,
              małe i zupełnie malutkie zabijają się - tam jednak, gdzie system gospodarczy
              pozwala im działać.

              Według mnie to świadczy o głupocie rządzących Polską, nie mojego Kolegi.
              • vico1 Re: Patriotyzm wykształconej emigracji 12.06.05, 09:52
                kot.behemot napisał:

                > A źle. Rodzice się starzeją, przydałoby się być bliżej. Dzieci też chciałoby
                > się, żeby chodziły do polskiej szkoły.

                To sa sprawy osobiste. W zyciu trzeba dokonywac wyboru, nie ma wszystkiego i
                wszystkiego.

                > Mojemu koledze (doktorat w dziedzinie bardzo poszukiwanej przez firmy
                > farmaceutyczne w USA, pensje zaczynające się od $80,000/rok) zadano
                > następujące pytania w Szacownej Firmie w Polsce:
                > - To ile chciałby Pan zarabiać?....Według mnie to świadczy o głupocie
                > rządzących Polską, nie mojego Kolegi.

                Chyba mnie nie zrozumiales. Ten Twoj kolega wykazal sie madroscia, zadbal o
                swoj interes. Nie rozumiem tylko tych zdolnych, ktorzy dostaja w Polsce 1000zl,
                a mogliby dostac 10xtyle gdzies indziej. Chyba, ze sie kieruja nieekonomicznymi
                przyczynami, moga, ale przywiazanie do starych katow kosztuje smile
                Polska placi tyle ile placi. Jest elementem miedzynarodowego rynku pracy i moze
                byc mniej lub bardziej konkurencyjna. Z potegami ekonomicznymi i tak nie ma
                szans.

                Zgadzam sie, ze w nauke powinno sie wiecej inwestowac, najlepiej w skali Unii,
                w przeciwnym razie bedziemy wynajdowac proch po raz drugi.
                Osrodki naukowe chca wiecej pieniedzy na radosna tworczosc. Niekoordynowane
                przez Unie programy naukowe uwazam za wyrzucanie pieniedzy w bloto.
        • krzysztofsf Re: Patriotyzm wykształconej emigracji 12.06.05, 00:57
          vico1 napisał:

          > Nie moge sie zgodzic z pewnymi pogladami. Moze dlatego, ze wyjechalem w latach
          > 80tych, moje rozczarowanie tamtymi czasami nie bylo wyjatkowe.

          A ja nie wyjechalem w tamtych czasach. Przetrzymalem i gdy nastaly lata 90-e, uznalem, ze mimo iz wiekszosc moich rowiesnikow siedzi za granica, to ja, niewypaczony praca w komunie (studiowalem do konca lat 80-ych), sumiennie i uczciwie moge w nowej rzeczywistosci zarobic na zycie. I g..o ! Gdy przestalem byc "mlody, zdolny"...to szkoda mowic.
          • vico1 Re: Patriotyzm wykształconej emigracji 12.06.05, 10:07
            krzysztofsf napisał:

            > A ja nie wyjechalem w tamtych czasach. Przetrzymalem i gdy nastaly lata 90-e,
            > uznalem, ze mimo iz wiekszosc moich rowiesnikow siedzi za granica, to ja,
            > niewypaczony praca w komunie (studiowalem do konca lat 80-ych), sumiennie i
            > uczciwie moge w nowej rzeczywistosci zarobic na zycie. I g..o !
            > Gdy przestalem byc "mlody, zdolny"...to szkoda mowic.

            W moich czasach (poczatek lat 80tych) wszystko lezalo na lopatkach, moi koledzy
            po fachu sprzedawali salate i sandaly.
            Ty juz jestes z nastepnej generacji, z nowych czasow i mogles oczekiwac
            poprawy. Oczekiwanie na poprawe nie jest jednak najlepsza taktyka.
            Kazdy dzien zycia sie liczy, kariere zaczyna sie w czasie studiow i idzie sie
            do przodu non stop bez wzgledu na koniunkture polityczna i ekonomiczna.

            Mlody i zdolny - to anachronizm. Najlepszy czas to kiedy hormony przestaja
            uciskac na mozg smile

            • krzysztofsf Re: Patriotyzm wykształconej emigracji 12.06.05, 13:33
              vico1 napisał:


              > Mlody i zdolny - to anachronizm. Najlepszy czas to kiedy hormony przestaja
              > uciskac na mozg smile
              >
              To powiedz to k...a pracodawcom.
              Najlepszy pracownik obecnie to absolwent-stazysta oraz rencista w sile wieku, chyba, ze jest to ktos znajomy.
              • vico1 Re: Patriotyzm wykształconej emigracji 12.06.05, 19:00
                Prokurator to moze im powiedziec. W ogloszeniach prasowych i w bezposrednich
                rozmowach (nie wiem jak w Polsce) nie mozna juz dyskryminowac ze wzgledu na
                wiek i plec.
                • krzysztofsf Re: Patriotyzm wykształconej emigracji 12.06.05, 19:46
                  vico1 napisał:

                  > Prokurator to moze im powiedziec. W ogloszeniach prasowych i w bezposrednich
                  > rozmowach (nie wiem jak w Polsce) nie mozna juz dyskryminowac ze wzgledu na
                  > wiek i plec.

                  O ile sie nie myle, siedzisz na emigracji?
                  Wystarczy nie odpowiadac na aplikacje osob nie interesujacych pracodawce.
    • wislok1 Strasznie rozwlekłe 11.06.05, 23:11

      • wislok1 Ale szczere, tylko nie bierze pod uwagę... 11.06.05, 23:16
        .."drobnostki":
        w Polsce cały czas REALNIE rządzą ci, którzy doprowadzili do ruiny PRL
        • wislok1 Re: Ale szczere, tylko nie bierze pod uwagę... 11.06.05, 23:17
          Pisząc o ruinie mam na myśli tych, którzy rozwalili gospodarkę PRl,
          doprowadzając do octu i musztardy na półkach
          • vico1 Re: Ale szczere, tylko nie bierze pod uwagę... 12.06.05, 10:37
            To jest caly smutek pookraglostolowej Polski. Komuna byla i jest wszechpotezna.
            Opzycja intelektualna lat 80tych byla tylko jej odpryskiem. Potem juz byl tylko
            jeden garnek zupy. Dekomunizacja i lustracja w takiej sytuacji? Smiechu warte.
            Rezim jednopartyjny zastapiony zostal wielopartyjnym, kolor ten sam.
            Do dzisiaj, poza drobnymi niuansami, nic sie nie zmienilo.

            Jezeli ktos pomysli, ze gdzies indziej jest duzo lepiej, to moze sie pomylic.
            Czechy sa pozytywnym zjawiskiem, ale krytykowanym przez politycznie
            sparalizowana Unie.
            Wielopartyjny system przezywa kryzys. Nie znajduje on odpowiedzi na wyzwania
            dzisiejszych czasow, np globalizacje, problemy socjalne itd.
    • robisc Re: Patriotyzm wykształconej emigracji 11.06.05, 23:36
      Przede wszystkim wielkie dzieki za publikacje na PiG. Dlugo musielismy na nia
      czekac smile

      W Polsce nie jest tak zle po 15 latach transformacji jak to malujesz. Wiekszosci
      obywateli zyje sie znacznie lepiej, choc wielu gorzej. Per saldo jestesmy jednak
      na plusie.

      Sam jestem wielkim krytykiem przemian ustrojowych w Polsce - wiele rzeczy mozna
      bylo zrobic lepiej. Zamiast jednak rozpamietywac przeszlosc wole myslec o
      przyszlosci. Ale Twoj tekst przeczytalem z wielka przyjmnoscia.

      pozdr.
      robi
    • tomek9991 Hmmmm 12.06.05, 00:32
      Nie ma co jałowo narzekać.
      Jałowe narzekanie sprzyja preziom, belkom w oku, jaruzelom i reszcie.
      Trzeba robić.
      Na początek ich odsunąć od korytka.
      Odsunięci szybko stracą solidarność grupową.
      Czesi zrobili dekomunizację i lustrację zaraz po 1989. Nas też to czeka, chyba,
      iż chcemy rządów czerwonej mafii na wieczne czasy.
      • kot.behemot Re: Hmmmm 12.06.05, 02:14
        tomek9991 napisał:

        > Trzeba robić.

        Toteż robię - pisząc. Żyjemy w kraju nominalnie demokratycznym, a nikomu nie
        można robić dobrze wbrew woli. Można natomiast informować. Co naród z tą
        informacją zrobi, to jego brocha, ale jest to tak łatwe, jak wrzucenie kartki
        wyborczej.
    • sirland Re: Patriotyzm wykształconej emigracji 12.06.05, 11:51
      kot.behemot napisał:

      > Jeśli się kiedyś stanie uznany, jeśli Polska zacznie szukać alternatywy, to
      > przydałoby się, żeby miał kto z wiedzą wrócić, a to MY jesteśmy jej
      > depozytariuszami. Jakkolwiek dęcie by to nie brzmiało, jesteśmy nauką polską
      > na emigracji, analogie z Sikorskim nie sa pozbawione sensu.

      Jak to się stało depozytariuszu, że nie mogłeś po otrzymaniu wypowiedzenia
      znależć sobie nowej pracy? W 98r wzystkich stanowisk z urzędu już nie wydawano...

      pzdr
      • krzysztofsf Re: Patriotyzm wykształconej emigracji 12.06.05, 13:30
        sirland napisał:

        > kot.behemot napisał:
        >
        > > Jeśli się kiedyś stanie uznany, jeśli Polska zacznie szukać alternatywy,
        > to
        > > przydałoby się, żeby miał kto z wiedzą wrócić, a to MY jesteśmy jej
        > > depozytariuszami. Jakkolwiek dęcie by to nie brzmiało, jesteśmy nauką pol
        > ską
        > > na emigracji, analogie z Sikorskim nie sa pozbawione sensu.
        >
        > Jak to się stało depozytariuszu, że nie mogłeś po otrzymaniu wypowiedzenia
        > znależć sobie nowej pracy? W 98r wzystkich stanowisk z urzędu już nie wydawano.
        > ..

        Wiesz, spotkalem w necie kilka ciekawych tekstow, pisanych miedzy innymi przez mlodych naukowcow, i to z dorobkiem (wydawnictwa i granty) zagranicznym.
        Po powrocie do kraju z roznych stypendiow mieli cholerne problemy z powrotem do pracy naukowej na uczelniach, czy wogole z powrotem na uczelnie.
        Ich dorobek byl negowany i umniejszany, poniewaz nie odbywal sie w ramach ustalonych jeszcze za prl-u kanalow, a dodatkowo pseudonaukowcy okupujacy kierownictwo uczelni (uklady, ukladziki i znajomosci) robili wszystko, zeby nie przyjac "konkurencji".
        Dodatkowo prowadzenie badan w Polsce ma bardzo male fundusze i sa one rozchwytywane przez miejscowe "slawy". Dlatego autorzy tych postow pisali z rozzaleniem, ze niestety ponownie musza wyjechac, gdyz nie tylko stoja w miejscu (o ile udalo im sie wogole wrocic na uczelnie) ale wrecz cofaja.
        Nie dizwie sie - na mojej "alma mater" wciaz widze wiekszosc nazwisk "naukowcow" postkomunistycznych, ktorzy mnie tam uczyli prawie 20-a lat temu.
        • sirland Re: Patriotyzm wykształconej emigracji 12.06.05, 14:37

          Krzysztofie polska nauka nie istnieje. Młodzi naukowcy robią projekty na
          zachodzie, w polskich uczelniach belfrowie nie są naukowcami, piszą tylko
          pseudonaukowe paszkwile. Kilka wyjątków które warto byłoby zasponsorować tonie
          wśród beznadziejnych dotacji na ośrodki, w których pseudonaukowcy boją się
          dopuścić do kasy młodych zdolnych z pomysłami, bo sami straciliby posadki.

          Ale behemot nie był naukowcem z tego co napisał. Dopiero pojechał się uczyć, a
          teraz łaskę robi Polsce, że oświeca nas swoimi populistycznymi hasłami na naszym
          forum.

          pzdr
          • bush_w_wodzie Re: Patriotyzm wykształconej emigracji 12.06.05, 17:49
            sirland napisał:

            >
            > Krzysztofie polska nauka nie istnieje. Młodzi naukowcy robią projekty na
            > zachodzie, w polskich uczelniach belfrowie nie są naukowcami, piszą tylko
            > pseudonaukowe paszkwile. Kilka wyjątków które warto byłoby zasponsorować tonie
            > wśród beznadziejnych dotacji na ośrodki, w których pseudonaukowcy boją się
            > dopuścić do kasy młodych zdolnych z pomysłami, bo sami straciliby posadki.


            dokladnie to opisal behemot zamieszczajac przy okazji swoja opinie na temat
            przyczyn tego stanu. a przyczyny tego stanu leza takze w wyborze priorytetow i
            wizji rozwoju przez decydentow (z balcerowiczem na czele)


            >
            > Ale behemot nie był naukowcem z tego co napisał. Dopiero pojechał się uczyć, a
            > teraz łaskę robi Polsce, że oświeca nas swoimi populistycznymi hasłami
            > na naszym forum.


            to chyba dobrze ze pojechal sie uczyc nauczyl sie i chcialby wrocic?

            w czym konkretnie dostrzegasz populizm jego hasel? w tym ze roznia sie od
            oficjalek czy w czyms jeszcze?
            • robisc Re: Patriotyzm wykształconej emigracji 12.06.05, 19:12
              Nie mam do czynienia z naukowcami, wiec nie bede polemizowal ze stwierdzeniem,
              ze polska nauka nie istnie, chociaz czuje, ze jest grubo przesadzone.

              Natomiast w kraju pozostala masa inteligentnych ludzi, ktorzy odnalezli sie w
              biznesie, wlasnie dzieki wlasnej pomyslowosci i innowacyjnosci. Wydaj mi sie, ze
              czas przemian dla tych ludzi byl szansa, ktora juz sie nie powtorzy. Emigracja
              nie byla wiec w latch 90-tych jedyna alternatywa dla mlodych inteligentnych
              ludzi. Mozna bylo osiagnac sukces takze w kraju. Problem w tym, ze trzeba bylo
              zaryzykowac gre na wlasny rachunek, nie ogladajac sie na pantstwo.
              • bush_w_wodzie Re: Patriotyzm wykształconej emigracji 12.06.05, 23:23
                robisc napisał:

                > Nie mam do czynienia z naukowcami, wiec nie bede polemizowal ze stwierdzeniem,
                > ze polska nauka nie istnie, chociaz czuje, ze jest grubo przesadzone.


                z pewnoscia jest odrobine przesadzone. o ile mi wiadomo polska nauka istnieje -
                ale w formie zupelnie nieprzypominajacej jej odpowiedniczki w rozwinietych
                krajach. roznice sa wielorakie: od celow dzialania i sprzezenia z przemyslem
                poprzez fromy organizacji i kryteria przydzialu srodkow poziom finansowania
                mozliwosci dzialania do nowczesnosci i poziomu badan oraz ilosci wdrozen


                >
                > Natomiast w kraju pozostala masa inteligentnych ludzi, ktorzy odnalezli sie w
                > biznesie, wlasnie dzieki wlasnej pomyslowosci i innowacyjnosci.


                czy naprawde znasz wiele takich przypadkow - pomijajac handel i proste uslugi?

                polska wersja yuppie to jest chyba jednak pracownik etatowy...


                > Wydaje mi sie, ze czas przemian dla tych ludzi byl szansa, ktora juz sie nie
                > powtorzy. Emigracja nie byla wiec w latch 90-tych jedyna alternatywa
                > dla mlodych inteligentnych ludzi. Mozna bylo osiagnac sukces takze
                > w kraju. Problem w tym, ze trzeba bylo zaryzykowac gre na wlasny
                > rachunek, nie ogladajac sie na pantstwo.


                z pewnoscia masz duzo racji. bardzo ciekawe byloby jednak bardziej scisla
                analiza ile z tych biznesow to bylo wlasnie zagospodarowanie rezerw prostych...
                bo do takich zaliczam np proste formy handlu czy podstawowe uslugi... ile z tych
                firm bylo innowacyjnych w normalnym sensie - tj tworzacych nowe rozwiazania
                /wytwarzajacych nowe produkty i technologie a nie kopiujacych proste rozwiazania
                z zachodu
            • sirland Re: Patriotyzm wykształconej emigracji 13.06.05, 08:22
              bush_w_wodzie napisał:


              > to chyba dobrze ze pojechal sie uczyc nauczyl sie i chcialby wrocic?
              >
              A chciałby?


              > w czym konkretnie dostrzegasz populizm jego hasel? w tym ze roznia sie od
              > oficjalek czy w czyms jeszcze?

              Gadać o potrzebie rozwoju polskiej nauki potrafi każdy polityk. I każdy zapytany
              o tą dziedzinę będzie głosił takie piękne wersety. Nie jest dla Polski żadnym
              objawieniem to co behemot napisał.

              Prawda jest taka, że każdy szuka swojej szansy. Też myślę o tym, żeby wyjechać z
              kraju. Ale leczyć się udzielaniem oświeconych porad narodowi polskiemu na forach
              to może pokuszę się na starość, a oby nigdy.

              pzdr
              • bush_w_wodzie Re: Patriotyzm wykształconej emigracji 13.06.05, 11:23
                sirland napisał:

                > bush_w_wodzie napisał:
                >
                >
                > > to chyba dobrze ze pojechal sie uczyc nauczyl sie i chcialby wrocic?
                > >
                > A chciałby?
                >

                tak zrozumialem. a jakby nawet nie chcial to czy zle ze pojechal sie uczyc
                nauczyl sie i dzieli sie swoimi doswiadczeniami?



                >
                > > w czym konkretnie dostrzegasz populizm jego hasel? w tym ze roznia sie od
                > > oficjalek czy w czyms jeszcze?
                >
                > Gadać o potrzebie rozwoju polskiej nauki potrafi każdy polityk.
                > I każdy zapytany o tą dziedzinę będzie głosił takie piękne wersety.
                > Nie jest dla Polski żadnym objawieniem to co behemot napisał.
                >


                behemot napisal nie tylko ze przydaloby sie miec lepsze badania i wiecej
                innowacji (co jest w rzeczy samej truizmem) ale takze i to ze w polsce z
                premedytacja dokonano wyboru strategicznego w ktorym nie ma miejsca na badania
                lub inwestowanie w rozwoj technologii - co juz nie jest truizmem

                to nie jest juz ani truizm ani rzecz nad ktora mozna tak latwo przejsc do
                porzadku dziennego. mozna tez i trzeba dyskutowac czy wizja rozwoju polski
                poprzez sprzedaz rynku i wykorzystanie taniej sily roboczej byla dobra czy nie
                zwlaszcza ze ta wizja jest nadal realizowana. z twojego postu wynika ze nawet
                nie dostrzegles tego dylematu i zbyles wszystko tanimi ogolnikami

                dla przykladu - wiele mowi o dzisiejszej polsce to ze (o ile wierzyc obliczeniom
                rokity) na specjalne emerytury sb-ckie panstwo polskie wydaje mniej wiecej tyle
                co na badania naukowe





                >
                > Prawda jest taka, że każdy szuka swojej szansy. Też myślę o tym,
                > żeby wyjechać z kraju. Ale leczyć się udzielaniem oświeconych porad
                > narodowi polskiemu na forach to może pokuszę się na starość, a
                > oby nigdy.
                >


                nie bardzo rozumiem co masz na mysli. przeciez na tym forum na ogol dyskutujemy
                o tym co i jak mozna zrobic lepiej. czlowiek pracujacy dla preznej nowoczesnej i
                intratnej branzy w rozwinietym kraju konstatuje ze strategia rozwoju polskiej
                gospodarki ignoruje istnienie takich branz (ba - jest dla nich wrecz
                nieprzyjazna) i ze to jest dla polskiej gospodarki niekorzystne. powazne
                stwierdzenie podparte wlasnymi doswiadczeniami. nie ma pojecia czemu sie
                czepiasz autora zamiast wypowiedziec sie na temat


                pzdr
                • sirland Re: Patriotyzm wykształconej emigracji 13.06.05, 15:17
                  bush_w_wodzie napisał:

                  Jakiej branży, weź jeszcze raz przeczytaj jego pierwszy post i o czym pisał.
                  Powtórzyłeś te same truizmy.
                  Tak pieprzyć to każdy potrafi. Sikorski na emigracji, ROTFL. Jasne(wbrew
                  pierwszemu postowi), że większe zasługi mają Ci co zostali i nauczają na
                  uczelniach, oraz Ci nedzni administratorzy baz danych. Trzeba być niezłym
                  bufonem, jeśli umnijesza się osiągnięcia innych ludzi, to już lepsza jest
                  polonia remontująca dachy i przesyłająca pieniądze do Polski rodzinie.
                  Takie oczywistości o jakich piszecie to wie każdy nauczany w tych "szkołach
                  biznesu" którymi tak gardzi behemot w swojej wypowiedzi.

                  To kiedy behemot (a może i Ty bushu też czujesz się elitarną nadzieją
                  Rzeczpospolitej) zacznie spełniać swoją zbawczą rolę dla naszej ojczystej ziemi?

                  pzdr
                  • bush_w_wodzie Re: Patriotyzm wykształconej emigracji 13.06.05, 16:00
                    sirland napisał:

                    > bush_w_wodzie napisał:
                    >
                    > Jakiej branży, weź jeszcze raz przeczytaj jego pierwszy post i o czym pisał.


                    branzy farmeceutycznej. napisal nie tylko pierwszy post


                    > Powtórzyłeś te same truizmy.


                    rozumiem ze mozna sie nie zgadzac z czyjac opinia na temat strategii
                    przeksztalcen polskiej gospodarki ale nie rozumiem jak mozna cale zagadnienie
                    ignorowac... a tyw lasnie tak czynisz


                    nadal nie byles laskaw odniesc sie do tematu


                    > Tak pieprzyć to każdy potrafi.
                    > Sikorski na emigracji, ROTFL.

                    i jak ci mam odpowiedziec?
                    ze pieprzyc jak ty tez kazdy potrafi?



                    Jasne(wbrew
                    > pierwszemu postowi), że większe zasługi mają Ci co zostali i nauczają na
                    > uczelniach, oraz Ci nedzni administratorzy baz danych. Trzeba być niezłym
                    > bufonem, jeśli umnijesza się osiągnięcia innych ludzi, to już lepsza jest
                    > polonia remontująca dachy i przesyłająca pieniądze do Polski rodzinie.


                    mowiac szczerze mniej interesuje mnie ocenianie kto jest teraz bardziej
                    pozyteczny itp. to sie dopiero okaze. w hiszpanii np sytuacja byla podobna do
                    polskiej. cale masy mlodych ludzi wyjechaly i wyszkolily sie w uk czy usa a
                    teraz wracaja do hiszpanii ze swoimi doswiadczeniami kontaktami wynikami.

                    ciekawsze jest to czy polske stac mentalnie na wytworzenie warunkow
                    sprzyjajacych innowacyjnosci i towrzeniu wlasnych technologii czy tez nie



                    > Takie oczywistości o jakich piszecie to wie każdy nauczany w tych "szkołach
                    > biznesu" którymi tak gardzi behemot w swojej wypowiedzi.

                    taaak? to wyobraz sobie ze twoj guru balcerowicz uwaza ze w nauke i badania nie
                    warto inwestowac w kraju tak zacofanym gospodarczo jak polska


                    >
                    > To kiedy behemot (a może i Ty bushu też czujesz się elitarną nadzieją
                    > Rzeczpospolitej) zacznie spełniać swoją zbawczą rolę dla naszej
                    > ojczystej ziemi?

                    zapytaj behemota. na jego miejscu bym sobie dal spokoj z tymi mrzonkami.
                    przeciez w polsce ludzie ktorzy cos osiagneli (zwlaszcza praca intelektu) bywaja
                    traktowani wrecz wrogo

                    pzdr
                    • sirland Re: Patriotyzm wykształconej emigracji 13.06.05, 18:05
                      bush_w_wodzie napisał:


                      > rozumiem ze mozna sie nie zgadzac z czyjac opinia na temat strategii
                      > przeksztalcen polskiej gospodarki ale nie rozumiem jak mozna cale zagadnienie
                      > ignorowac... a tyw lasnie tak czynisz
                      >
                      Ja piszę, że to co on napisał jest oczywiste, a nie to ignoruje.


                      > ciekawsze jest to czy polske stac mentalnie na wytworzenie warunkow
                      > sprzyjajacych innowacyjnosci i towrzeniu wlasnych technologii czy tez nie

                      A jak nie stać to Polska sam jest sobie winna i Ci co wyjechali nie mają nic do
                      tego?



                      > > Takie oczywistości o jakich piszecie to wie każdy nauczany w tych "szkoła
                      > ch
                      > > biznesu" którymi tak gardzi behemot w swojej wypowiedzi.
                      >
                      > taaak? to wyobraz sobie ze twoj guru balcerowicz uwaza ze w nauke i badania nie
                      > warto inwestowac w kraju tak zacofanym gospodarczo jak polska
                      >
                      To zacytuj taką jego wypowiedź w której tak uważa. I od kiedy on jest moim guru?


                      > zapytaj behemota. na jego miejscu bym sobie dal spokoj z tymi mrzonkami.
                      Nadzieja Polski tak łatwo ma sobie dać spokój?

                      > przeciez w polsce ludzie ktorzy cos osiagneli (zwlaszcza praca intelektu) bywaj
                      > a
                      > traktowani wrecz wrogo
                      Czasem bywają.

                      pzdr
                      • bush_w_wodzie Re: Patriotyzm wykształconej emigracji 14.06.05, 10:41
                        sirland napisał:

                        > bush_w_wodzie napisał:
                        >
                        >
                        > > rozumiem ze mozna sie nie zgadzac z czyjac opinia na temat strategii
                        > > przeksztalcen polskiej gospodarki ale nie rozumiem jak mozna cale zagadni
                        > enie
                        > > ignorowac... a tyw lasnie tak czynisz
                        > >

                        > Ja piszę, że to co on napisał jest oczywiste, a nie to ignoruje.


                        a co to wg ciebie znaczy ze nie realizuje sie oczywistych rozwiazan a idzie sie
                        w dokladnie przeciwnym kierunku?



                        >
                        >
                        > > ciekawsze jest to czy polske stac mentalnie na wytworzenie warunkow
                        > > sprzyjajacych innowacyjnosci i towrzeniu wlasnych technologii czy tez nie
                        >
                        > A jak nie stać to Polska sam jest sobie winna i Ci co wyjechali nie mają
                        > nic do tego?


                        nie bardzo rozumie co masz na mysli. kot behemot pisze a ja sie z tym zgadzam ze
                        to nie jest kwestia stac-nie stac tylko kwestia checi. w calym cywilizowanym
                        swiecie kalkuluje sie ile kosztuje porzadne wyksztalcenie czlowieka i wychodzi z
                        tego ze pozyskanie kogos kto cos potrafi - zwlaszcza w szybko rozwijajacych sie
                        nowoczesnych branzach to jest czysty zysk. w polsce natomiast koszta szkod
                        moralnych zwiazanych z importem wyksztalconych specjalistow o polskich
                        korzeniach przewyzszaja jakiekolwiek spodziewane zyski materialne




                        >
                        >
                        >
                        > > > Takie oczywistości o jakich piszecie to wie każdy nauczany w tych "
                        > szkoła
                        > > ch
                        > > > biznesu" którymi tak gardzi behemot w swojej wypowiedzi.
                        > >
                        > > taaak? to wyobraz sobie ze twoj guru balcerowicz uwaza ze w nauke i badan
                        > ia nie
                        > > warto inwestowac w kraju tak zacofanym gospodarczo jak polska
                        > >
                        > To zacytuj taką jego wypowiedź w której tak uważa. I od kiedy on jest moim guru
                        > ?

                        drugie pytanie jest do ciebie a nie do mnie.

                        zacytowac wypowiedzi balcerowicza na ten temat w tej chwili nie potrafie
                        poniewaz odkad jest prezesem nbp to nie zniza sie do takich kwestii.

                        interesowalem sie natomiast kwestia finansowania badan i wdrozen w latch 90-tych
                        kiedy balcerowicz byl minfinem.w owym czasie krazyl po sieci raport banku
                        swiatowego wg ktorego ponizej poziomu pkb 15 000 usd na glowe nie warto
                        inwestowac w r&d. raport ten byl uzywany przez urzednikow minfinu i kolegow
                        balcerowicza z unii wolnosci przy dyskusjach na temat finansowania badan i wdrozen.

                        byc moze nie czujesz sie przekonany ze takie sa poglady balcerowicza i wiodacych
                        polskich ekonomistow. spojrz w takim razie na to jaki jest trend w wydatkach na
                        r&d w polsce i jaki jest ich poziom

                        bede tutaj advocatus diaboli i spytam: a moze balcerowicz i ban swiatowy maja
                        racje - i to dobrze ze wydatki na r&d spadaja?

                        pzdr
                        • sirland Re: Patriotyzm wykształconej emigracji 14.06.05, 11:36
                          bush_w_wodzie napisał:

                          Na początek może ten wątek, bo chcę już go zakończyć. Bush, o tym, że jest źle
                          my doskonale wiemy. Tak jak zauważyłeś codziennie o tym dyskutujemy. To co
                          napisał behemot jest oczywiste. Natomiast uderzyła mnie bufonada jego
                          wypowiedzi, kreowanie się na zbawcę, umniejszanie zasług innych, megalomania.A
                          Ty jeszcze piszesz o leczeniu kompleksów... Wielu ludzi ma komplesy, racja. W
                          tym chyba wyjątkowo wielu Polaków.Po obu stronach oceanu.

                          A wiadomo, że każdy dąży do własnego dobra i tym się kieruje. Świetnie to
                          napisał viper.
                          A jeśli Polska postawi na rozwój, to będzie ściągać kadrę naukową stawkami i
                          możliwościa rozwoju, nie będzie potrzebowała czyjejś łaski. Oczywiście dobrze by
                          było, gdyby ze względów na sentyment emigracji mogła na nią liczyć w pierwszej
                          kolejności, masz rację.


                          > drugie pytanie jest do ciebie a nie do mnie.
                          >
                          A to oddzielny wątek. No zauważyłem, że moje poparcie na polityki pieniężnej
                          zostało najpier odebrane jako aprobatę polityki Balcerowicza w ogóle, zwłaszcza
                          jak próbowałem na ten temat dyskutować. Ale widzisz bush, to, że zgadzam się z
                          kimś w jednej kwestii, nie znaczy, że nie mogę nie zgadzać się w innej.
                          Ale prawdą jest, że nie lubię jak się określa proces transformacji dziełem tego
                          jednego człowieka. Za młody jestem żeby pamiętać początek tego okresu, więc
                          ciężko mi z tym polemizować, oceniam to co robi na podstawie paru ostatnich lat,
                          kiedy interesuję się tematem. Kiedyś będę miał czas to zgłębie dokładnie
                          początki procesu transformacji, ale jak na razie brakuje mi wśród krytyków
                          podawania ludzi którzy byli alternatywą i proponowali lepsze rozwiązania. Gdzie
                          oni byli?
                          Ryby głosu nie mają, piłat też był współodpowiedzialny, a czas może pokaże kto
                          miał jakie intencje i czy dobrze podejmował decyzje.

                          pzdr
                  • kot.behemot Re: Patriotyzm wykształconej emigracji 13.06.05, 23:33
                    sirland napisał:

                    > To kiedy behemot (a może i Ty bushu też czujesz się elitarną nadzieją
                    > Rzeczpospolitej) zacznie spełniać swoją zbawczą rolę dla naszej ojczystej ziemi
                    > ?

                    Jak ojczysta ziemia sobie tego zażyczy. Nie w gębie, jednakże, tylko czynem
                    (zmianą paradygmatu, który w pierwszym poście zjechałem).
                    • sirland Re: Patriotyzm wykształconej emigracji 14.06.05, 08:14
                      kot.behemot napisał:

                      >
                      > Jak ojczysta ziemia sobie tego zażyczy. Nie w gębie, jednakże, tylko czynem
                      > (zmianą paradygmatu, który w pierwszym poście zjechałem).

                      I to by było na tyle Twojego patriotyzmu dla Polski.

                      A raczej czekania aż się sama zbawi.

                      pzdr
                      • vico1 Naprawa Polski przy pomocy pilota... 14.06.05, 09:50
                        ...co probuje przeprowadzic Kot, jest i nieskuteczna i etycznie watpliwa.
                        Polscy emigranci, czesto ludzie sukcesu, nie znajda posluchu w kraju, dla mnie
                        oczywiste. Slowny szantaz: wroce, ale jak sie u was zmieni na lepsze, jest
                        dziecinada. Nieobecni nie maja racji, chociazby ja nawet mieli.
                        Mozemy podyskutowac, ale to wszystko.

                        • bush_w_wodzie Re: Naprawa Polski przy pomocy pilota... 14.06.05, 10:18
                          vico1 napisał:

                          > ...co probuje przeprowadzic Kot, jest i nieskuteczna i etycznie watpliwa.
                          > Polscy emigranci, czesto ludzie sukcesu, nie znajda posluchu w kraju, dla mnie
                          > oczywiste. Slowny szantaz: wroce, ale jak sie u was zmieni na lepsze, jest
                          > dziecinada. Nieobecni nie maja racji, chociazby ja nawet mieli.
                          > Mozemy podyskutowac, ale to wszystko.
                          >

                          mnie sie wydaje ze odrobine splaszcza sie w tym watku mysl kota behemota. wiele
                          krajow tworzy specjalne oferty po to zeby sciagnac specjalistow w tym takich
                          ktorzy zajmuja sie r&d. w swietle tego watku wyglada na paradoks ze przoduja w
                          tym usa


                          wyksztalcona polska emigracja jest potencjalnie zrodlem stosunkowo tanich
                          specjalistow - tanich bo do polski moze ich przyciagnac sentyment czy rodzina a
                          nie oferta finansowa. tanich a przy tym pracowitych przebojowych efektywnych i
                          posiadajacych na ogol szersza perspektywe niz czlowiek ktory spedzil cale zycie
                          w jednym kraju. w dodatku posiadajacych na ogol spory jak na warunki polskie kapital


                          mozna wobec tej grupy ludzi przyjac postawe potepiajaca - miec im za zle ze
                          radza sobie lepiej i jeszcze smia kogos pouczac. niech nie wracaja i innych w
                          oczy nie kluja tym co osiagneli wstretni egoistyczni zadufani renegaci


                          mozna tez sprobowac pomyslec w nieco inny sposob. odlozyc na bok zawisci i
                          kompleksy - a policzyc korzysci i straty. jak widac - na to male sa szanse.
                          wciaz chyba najlatwiej zrobic cos dla polski z dala od polakow...
                          • vico1 Re: Naprawa Polski przy pomocy pilota... 14.06.05, 22:24
                            bush_w_wodzie napisał:

                            > wiele krajow tworzy specjalne oferty po to zeby sciagnac specjalistow...
                            > ...wyksztalcona polska emigracja jest potencjalnie zrodlem stosunkowo tanich
                            > specjalistow - tanich bo do polski moze ich przyciagnac sentyment czy rodzina
                            > a nie oferta finansowa.

                            Naukowa i techniczna elita w Polsce nie lubi konkurencji na wlasnym podworku.
                            Kompleksy, strach przed utrata lokalnego prestizu. Moze to sie wydawac
                            idiotyczne, ale tak bylo jeszcze w komunie.
                            Przypominam sobie z tamtych lat rozmowe z emerytowanym architektem po jego
                            powrocie do Polski z USA. Chcial przekazac swoja wiedze, powiedziano mu - daj
                            sobie spokoj, w Polsce sa inne przepisy w budownictwie.
                        • kot.behemot Re: Naprawa Polski przy pomocy pilota... 14.06.05, 10:54
                          vico1 napisał:

                          > Slowny szantaz: wroce, ale jak sie u was zmieni na lepsze, jest
                          > dziecinada.

                          No dobra, wrócę, bez warunków wstępnych, i co? I sobie zrobię "downgrade" na
                          administratora bazy danych w hurtowni guzików? Albo może spróbuję pracować "w
                          zawodzie", pilnując jakiejś kolumny rektyfikacyjnej w płockiej rafinerii? Bez
                          żartów, Panowie. Nie byłoby to z korzyścią ani dla mnie, ani dla Polski przecież
                          (bo informatyków po studiach licencjackich i techników chemików jest na pęczki).

                          Sęk w tym (i o tym był mój oryginalny post przecież), że nie ma jakichkolwiek
                          warunków, żeby ci, którzy są warstwą naprawdę wykształconą (a nie tylko chwalącą
                          się "ukończonymi studiami"), ci robią procesory w tych komputerach, ci, co
                          wiedzą, co w DNA piszczy i im podobni, wracali i cokolwiek robili. Bo NIE MA NA
                          TO ZAPOTRZEBOWANIA. Bo "transformacja ustrojowa" w Polsce została zrobiona w
                          takim kierunku, że potrzebni są posłuszni, tani robotnicy, a nie naukowcy i
                          projektanci.

                          Do mnie pretensje, że ośmielam się wytknąć fakt? Sugerowałbym do tych, którzy za
                          zaistnienie tego faktu sa odpowiedzialni.

                          Dobranoc,
                          B.
                          • vico1 Re: Naprawa Polski przy pomocy pilota... 14.06.05, 23:00
                            kot.behemot napisał:

                            > No dobra, wrócę, bez warunków wstępnych, i co? I sobie zrobię "downgrade" na
                            > administratora bazy danych w hurtowni guzików? Albo może spróbuję pracować "w
                            > zawodzie", pilnując jakiejś kolumny rektyfikacyjnej w płockiej rafinerii?

                            Moje slowa nie byly wymowka. Z roznych tekstow na temat polskiej sceny naukowej
                            wnioskuje, ze nic sie tam nie zmienilo od czasow komuny. Ty to przyjmujesz z
                            oburzeniem, ja zas jako lokalny folklor. Folklor sie pielegnuje i pozostawia
                            bez zmian smile

                            > Sęk w tym (i o tym był mój oryginalny post przecież), że nie ma jakichkolwiek
                            > warunków, żeby ci, którzy są warstwą naprawdę wykształconą (a nie tylko
                            > chwalącą się "ukończonymi studiami"), ci robią procesory w tych komputerach,
                            > ci, co wiedzą, co w DNA piszczy i im podobni, wracali i cokolwiek robili. Bo
                            > NIE MA NA TO ZAPOTRZEBOWANIA. Bo "transformacja ustrojowa" w Polsce została
                            > zrobiona w takim kierunku, że potrzebni są posłuszni, tani robotnicy, a nie
                            > naukowcy i projektanci.

                            Transformacja ustrojowa nie byla rewolucyjna. Pozostaly stare postkomunistyczne
                            struktury w nauce, mierni naukowcy z awansu spolecznego sa nadal na
                            stanowiskach. Z tym sie nie mozna zgodzic - tak jak z gruba kreska. Bylo to
                            uznanie lokalnej miernoty za wartosc narodowa. Ochrona wlasnego koryta.
                            Nie widze silnych, ktorzy by chcieli to zmienic, jakie wiec Ty masz szanse?

                            > Do mnie pretensje, że ośmielam się wytknąć fakt? Sugerowałbym do tych, którzy
                            > za zaistnienie tego faktu sa odpowiedzialni.

                            Sprobowalem tylko polemizowac, bez pretensji. Masz racje, tylko ja nie wierze w
                            strukturalne zmiany w najblizszych latach. Dlatego jestem zwolennikiem rozwoju
                            indywidualnego, niekoniecznie zwiazanego z Polska.

                            PS. W Twoim zawodzie specjalisci sa bardzo poszukiwani, masz szczescie smile

                        • lastboyscout Re: Naprawa Polski przy pomocy pilota... 14.06.05, 13:46
                          > Slowny szantaz: wroce, ale jak sie u was zmieni na lepsze, jest
                          > dziecinada. Nieobecni nie maja racji, chociazby ja nawet mieli.




                          Jaki szantaż? Jak dziecinada? Jacy nieobecni?

                          Ustalmy:

                          Szantaż : to człowiek BRAKU sukcesu zaprasza człowieka SUKCESU .... jeżeli ma
                          oczywiście jeszcze resztki rozumu albo chociaz instynkt
                          samozachowawczy.
                          Uzasadnienie: człowiek sukcesu ma się dobrze WSZĘDZIE,
                          ODWROTNIE to człowiek BRAKU sukcesu.

                          Dziecinada: Nie czekamy aż sie zmieni na lepsze bo jak zmieni sie na lepsze to
                          mnie MNIEJ będą potrzebować.
                          Czekamy na warunki aby MÓC W PEŁNI wykorzystać swój potencjał
                          materialny lub intelektualny.
                          Takie warunki mają NAM stwarzać biedniejsi i głupsi od nas.
                          Tutaj bogaci i mądrzy zabiegają o nas, wy musicie PRZEBIĆ ich
                          oferty ...

                          Nieobecni: Jestesmy obecni! Inwestujemy na ogólnych zasadach np. w funduszach
                          zbiorowych, kupując obligacje, nieruchomości itp.
                          Chcemy SPECJALNE warunki ponieważ jesteśmy POLAKAMI ...
                          Moze to cos dla was znaczyc albo mozecie pławić się w zawiści bojąc
                          się POLSKIEJ konkurencji.
                          Uwaga! KAZDA konkurencja jest konkurencją, osobiscie nie lubie
                          pejsiatych i Hansów Klosów jako sasiadów.
                          Twoj dziadek pewnie też ich nie lubił ... może warto go zapytać
                          dlaczego ?...

                          P.S. Nic personalnego, TYLKO cytuje:..."głupia duma narodowa i kompleksy od
                          stuleci"... Kazik


                          • vico1 Re: Naprawa Polski przy pomocy pilota... 14.06.05, 23:35
                            lastboyscout napisał(a):

                            > człowiek BRAKU sukcesu zaprasza człowieka SUKCESU ....

                            To jest jak wziecie korepetycji, recepta na osiagniecie sukcesu. Co ma z tym
                            wspolnego szantaz? Do tego potrzebna jest krytyczna ocena wlasnych mozliwosci i
                            chec osiagniecia celu, czyli biznesplan.
                            Swoja droga, w zaskorupialych osrodkach naukowych jest to niemozliwe. Powaznej
                            nauki nie robi sie w prowincjonalnych instytutach.

                            > człowiek sukcesu ma się dobrze WSZĘDZIE I ODWROTNIE to człowiek BRAKU
                            > sukcesu.

                            Prawda oczywista, gdybym byl czlowiekiem sukcesu, zamieszkalbym w Monaco.

                            > Dziecinada: Nie czekamy aż sie zmieni na lepsze bo jak zmieni sie na lepsze
                            > to mnie MNIEJ będą potrzebować.

                            W sensie robienia biznesu to jest prawda. Najszybciej sie mozna dorobic tam
                            gdzie nie ma konkurencji. Potem trzeba sie wiecej napracowac.
                            Z nauka jest troche inaczej. Nie wystarczy pokoj na poddaszu. Tak jak pieczarki
                            potrzebuja g...do rozwoju, tak nauka potrzebuje...bazy w postaci ekpansywnych
                            producentow, w tym temacie lekow, lub preznych osrodkow uniwersyteckich.
                            A tego w Polsce jeszcze nie ma.

                            > Nieobecni: Jestesmy obecni! Inwestujemy na ogólnych zasadach np. w funduszach
                            > zbiorowych, kupując obligacje, nieruchomości itp.

                            To jest obecnosc wirtualna. Na tej zasadzie jestem obecny w USA smile

                            > Chcemy SPECJALNE warunki ponieważ jesteśmy POLAKAMI ...

                            Specjalne warunki - hmm, zlamanie zasady wolnej konkurencji.

                            > Uwaga! KAZDA konkurencja jest konkurencją, osobiscie nie lubie
                            > pejsiatych i Hansów Klosów jako sasiadów.

                            Tu mnie zaskoczyles ta dygresja. Nie doswiadczylem tego, w mojej specjalnosci
                            nie mam specjalnej konkurencji, co niestety rozleniwia.

                            • lastboyscout Re: Naprawa Polski przy pomocy pilota... 15.06.05, 04:21
                              Zupelnie sie nie zrozumielismy sie co potwierdza mysl jaka probowalem ci
                              przekazac, żałuję sad



                      • kot.behemot Re: Patriotyzm wykształconej emigracji 14.06.05, 10:13
                        Nie można uszczęśliwiać na siłę.
      • kot.behemot Re: Patriotyzm wykształconej emigracji 12.06.05, 19:56
        > Jak to się stało depozytariuszu, że nie mogłeś po otrzymaniu wypowiedzenia
        > znależć sobie nowej pracy?

        Tak, że badań nad nowymi lekami w Polsce się nie robi. "Wypowiedzenie" nie
        dotyczy mnie osobiście, tylko całej dziedziny diałalności naukowo-biznesowej
        (nie jedynej, zapewne).
        • sirland Re: Patriotyzm wykształconej emigracji 13.06.05, 08:30
          kot.behemot napisał:


          > Tak, że badań nad nowymi lekami w Polsce się nie robi. "Wypowiedzenie" nie
          > dotyczy mnie osobiście, tylko całej dziedziny diałalności naukowo-biznesowej
          > (nie jedynej, zapewne).

          W ostatnich latach firmy farmaceutyczne były wyjątkowo aktywnymi zleceniodawcami
          ogłoszeń o pracę. No i z tego co wiem dobrze stoi Adamed który słynie z
          generyków, ale coraz więcej funduszy przeznacza na badania.Czy jest coś jeszcze
          nie wiem, bo ta dziedzina mnie nie interesuje.

          pzdr
          • kot.behemot Re: Patriotyzm wykształconej emigracji 13.06.05, 10:59
            > W ostatnich latach firmy farmaceutyczne były wyjątkowo aktywnymi zleceniodawcam
            > i
            > ogłoszeń o pracę.

            W charakterze akwizytora.

            > No i z tego co wiem dobrze stoi Adamed który słynie z
            > generyków, ale coraz więcej funduszy przeznacza na badania

            Owszem, nasze firmy robią badania w stylu "jak obejśc cudzy patent". Co samo w
            sobie nie jest koniecznie takie złe, ale nie spełnia definicji badań nad nowymi
            lekami.
            • bush_w_wodzie Re: Patriotyzm wykształconej emigracji 13.06.05, 11:25
              kot.behemot napisał:

              > > W ostatnich latach firmy farmaceutyczne były wyjątkowo aktywnymi zlecenio
              > dawcam
              > > i
              > > ogłoszeń o pracę.
              >
              > W charakterze akwizytora.
              >

              to sie chyba nazywa w ogloszeniach sales manager albo scientific consultant smile))


              >
              > > No i z tego co wiem dobrze stoi Adamed który słynie z
              > > generyków, ale coraz więcej funduszy przeznacza na badania

              >
              > Owszem, nasze firmy robią badania w stylu "jak obejśc cudzy patent".
              > Co samo w sobie nie jest koniecznie takie złe, ale nie spełnia definicji
              > badań nad nowymi lekami.


              dokladnie. i nie `nasze firmy' a jedna mala niszowa firma
              • sirland Re: Patriotyzm wykształconej emigracji 13.06.05, 14:57
                bush_w_wodzie napisał:


                > > W charakterze akwizytora.
                > >
                >
                > to sie chyba nazywa w ogloszeniach sales manager albo scientific consultant smile)

                Bo specjalistów szukają bezpośrednio na uczelniach i targach pracy. A poza tym
                żeby zająć dobre stanowisko to trzeba się wykazać. Ja też bym chciał na
                portfolio managera od razu w fundzie startować ale nie oszukujmy sięsmile

                > >
                > > Owszem, nasze firmy robią badania w stylu "jak obejśc cudzy patent".
                > > Co samo w sobie nie jest koniecznie takie złe, ale nie spełnia definicji
                > > badań nad nowymi lekami.
                >
                >
                > dokladnie. i nie `nasze firmy' a jedna mala niszowa firma

                Nasze polfarmy też. Plus jedna niszowa firma której odpowiednika trudno szukać w
                europejskiej okolicy. A że taka firma, zeby prowadzić badania najpierw musi na
                czymś zarobić to logiczne. Wszystko przez patenty zbyt mocno przedłużające 1
                fazę cyklu życia produktu. W stanach jak mała firemka coś wymysli, to żeby
                wprowadzić patent musi się zbratać z potentatem lub inwestorem.


                Jeśli jednak chodzi o tą branżę to dobrym rozwiązaniem jest wyjazd bo wiadomo,
                że w Polsce liczba stanowisk naukowych jest mocno ograniczona. Ale tego
                bufonerstwa w nauczaniu Polaków i tak nie przełknę.

                pzdr
    • bush_w_wodzie Re: Patriotyzm wykształconej emigracji 12.06.05, 17:40
      drogi kocie behemocie

      podzielam wiele twoich obserwacji tylko po co ta pompatycznosc?

      lata 90-te w polsce to czas radosnego konsumowania rezerw prostych zadluzania
      kraju intensywnych zabiegow elit rzadzacych zmierzajacych do przechwycenia
      wlasnosci panstwowej ewentualnie pobrania prowizji za jej sprzedaz. przy
      mozliwosci robienia takich intereswo kogokolwiek z jakichs tam decydentow
      mialaby interesowac jakas tam nauka czy inna dzialalnosc zmierzajaca do
      wzbogacenia kraju jako calosci a nie ich jako decydentow wlasnie?

      podstawa ustroju i organizacji iiirp jest prosta zasada: wydrzec ile sie da i
      jak kto potrafi (a najlepiej potrafia ci ktorzy maja najmniej skrupolow i
      przyzwoitosci). niektorzy myla ten rewolucyjny system spoleczno-polityczny z
      liberalizmem czy z kapitalizmem

      podzielam twoja opinie ze tworcza praca w takim kraju jak iiirp dzisiaj jest
      trudna niewdzieczna i czesto bez perspektyw. jesli zamierzasz rozwijac sie
      naukowo pracowac efektywnie i zyc na dobrym poziomie to doskonale zrobiles
      wyjezdzajac. nie mieszalbym jednak do tego patriotyzmu... to po prostu instynkt
      samozachowawczy i zdrowy rozsadek
      • kot.behemot Re: Patriotyzm wykształconej emigracji 12.06.05, 20:04
        bush_w_wodzie napisał:

        > lata 90-te w polsce to czas radosnego konsumowania rezerw prostych zadluzania
        > kraju intensywnych zabiegow elit rzadzacych zmierzajacych do przechwycenia
        > wlasnosci panstwowej ewentualnie pobrania prowizji za jej sprzedaz.

        Nie tylko. Początek i połowa lat 90-tych to był czas, kiedy peerel padł, zakres
        wolności (i politycznej, i gospodarczej) się poszerzył i ludzie z tego
        korzystali. To nie było tylko radosne konsumowanie, ale i radosne wytwarzanie,
        handlowanie - bardzo sympatyczny okres. Jest taka książka Friedmanów: "Tyrania
        status quo" - traktuje właśnie o krótkich okresach okazji do oddechu, kiedy
        starej biurokracji przetrącono kark, a nowa się jeszcze nie skonsolidowała.
        • bush_w_wodzie Re: Patriotyzm wykształconej emigracji 12.06.05, 23:38
          kot.behemot napisał:

          > bush_w_wodzie napisał:
          >
          > > lata 90-te w polsce to czas radosnego konsumowania rezerw prostych zadluz
          > ania
          > > kraju intensywnych zabiegow elit rzadzacych zmierzajacych do przechwyceni
          > a
          > > wlasnosci panstwowej ewentualnie pobrania prowizji za jej sprzedaz.
          >
          > Nie tylko. Początek i połowa lat 90-tych to był czas, kiedy peerel padł, zakres
          > wolności (i politycznej, i gospodarczej) się poszerzył i ludzie z tego
          > korzystali. To nie było tylko radosne konsumowanie, ale i radosne wytwarzanie,
          > handlowanie - bardzo sympatyczny okres.


          to prawda. konkretnie chodzi o lata 1992-1995. to bylo jednak ewidentnie
          wykorzystywanie rezerw prostych i "efekt kozy" czyli odreagowanie po kuracji
          zapisanej przez balcerowicza (-20%pkb w dwa lata).


          potem zaczelo sie 6 lat sprzedawania firm i konsumpcji na kredyt (takze bardzo
          radosne). potem firmy do sprzedania sie skonczyly dlugi zostaly i ni stad ni
          zowad okazalo sie ze polski tygrys gospodarczy jest tak naprawde mocno wylenialy
          i bezzebny a wigor zawdzieczal odzywaniu dozylnemu (z domieszka stymulantow
          farmakologicznych) a nie rzeczywistej sile czy ekspansywnosci. radosna
          konsumpcje zastapilo ponure zaciskanie pasa z rosnaca dziura budzetowa w tle.
          male firmy zaczely padac wielkie (juz wtedy sprzedane) zaczely zwalniac ludzi i
          wyciskac zysk

          dzisiaj o autentycznych innowacjach nie mysla juz ani mali (bo ich nie stac i
          dlatego ze nie potrafia) ani duzi (bo robia to ich centrale na zachodzie).
          bezrobocie spada bo ludzie wyjezdzaja do pracy w ue. dlug publiczny nadal rosnie
          konsumpcja i inwestycje stoja w miejscu.
          • viper39 Re: Patriotyzm wykształconej emigracji 13.06.05, 16:32
            ja nie wiem ale dorabianie teorii do wyjazdow to mnie troche rozsmiesza,
            ja wyjechalem w latach 80 bo wiedzialem ze moge sie w USA jakos rozwinac, moge
            lepiej zyc, moge latwiej zyc, tego Polska nie mogla mi zaproponowac co ja
            chcialem, i teraz tak wyjezdzajac z Polski mialem to po co ludzie jezdzili na
            zachod, moja zona nie mogla zrozumiec tego ze ciezko pracuje w nieznanym kraju
            aby miec lepsza przyszlosc KIEDYS, a w Polsce mialem przeciez wtedy lepiej,
            dzis za nic nie wytlumaczyl bym zonie aby przeniosla sie do Polski, woli
            spokojne zycie w USA, z wielu powodow (jeden z najwaznieszych to ilosc
            wydawanej kasy w sklepach, czyli standard zycia).
            co mnie trzyma w USA? to ze wiem na co stac politykow, ze oni odpowiadaja za to
            co robia, i nie zostane zaskoczony tak jak to w Polsce sie czasami dzieje, idac
            do urzedu to ja mam racje, nie przekupie policjanta, policjant zjawi sie wtedy
            kiedy go potrzebuje, karetka przyjedzie po wezwaniu, zaplace podatki tyle ile
            powinienem a nie widzimisie kogos w urzedzie, idac do sklepu bede mile
            obsluzony, nie zaskoczy mnie podwyzka bo o niej bede wiedzial, nie musze
            kombinowac jak kon pod gorke...itd itd....
            aha no i to ja jestem odpowiedzialny za siebie i za swoja przyszlosc nikt inny,
            nie potrzebuje opiekunow, nie potrzebuje zbawicieli ja sam sobie doskonale daje
            rade... zreszta ja mysle ze ludzie ktorzy sa za granica to tak samo moga
            powiedziec.
            oczywiscie moglbym dorobic do tego teorie rozne ale to nie ma sensu, kazdy wie
            ze wyjezdza sie po to aby miec jakies tam korzysci/zyski ktore chce sie miec. i
            to akurat z patriotyzmem nie ma nic wspolnego

            jesli nie mozna zmienic sytuacji wokol siebie zmienia sie miejsce zamieszkania
            co wielu z nas zrobilo.
      • lastboyscout Re: Patriotyzm wykształconej emigracji 13.06.05, 16:39
        ... świetne ...
    • exerik Re: Patriotyzm wykształconej emigracji 13.06.05, 18:35
      Tak, świetny tekst. Nie zgadzam się tylko z drugim akapitem ("dlaczego niezbyt
      dobrze się w Polsce dzieje"). Moim zdaniem nie było żadnej strategii
      transformacji. Permanentny kryzys był z góry zaprogramowany aby upokorzyć i
      zdemoralizować naród, a następnie uzależnić go od idącego na pasku lichwiarzy
      państwa.

      Zgadzam się, że na dzień dzisiejszy najbardziej patriotyczna postawa to
      spieprzenie z tego kraju.
      • lastboyscout Re: Patriotyzm wykształconej emigracji 13.06.05, 18:55
        Ja odnioslem sie do tekstu Busha_.
        Tam nie bylo o żadnej strategii a wlaśnie o jej jakimkolwiek braku.
        Sam "Wyspianski" Czecha. Sama esensja, ktora bede pewnie cytowal. Zero dumy
        narodowej i zero kompleksów od stuleci. Niektórzy nazywają to SWIADOMOŚĆ.
      • viper39 Re: Patriotyzm wykształconej emigracji 13.06.05, 18:55
        exerik napisał:

        > Tak, świetny tekst. Nie zgadzam się tylko z drugim akapitem ("dlaczego
        niezbyt
        > dobrze się w Polsce dzieje"). Moim zdaniem nie było żadnej strategii
        > transformacji. Permanentny kryzys był z góry zaprogramowany aby upokorzyć i
        > zdemoralizować naród, a następnie uzależnić go od idącego na pasku lichwiarzy
        > państwa.

        nie moze byc strategii w momencie gdy ktos chce miec uklad nie do konca
        okreslony bo pomaga mu to w prosty sposob przejmowac to co "panstwowe", sld z
        gory okreslilo sobie zadania aby przejac jak najwiecej i jak najszybciej i to
        wszystko, a do tego potrzebny jest balagan, w mysl zasady im wiekszy balagan i
        bandyctwo (bo to wazny element tej ukladanki) tym latwiej ukryc machloje na
        wielka skale

        >
        > Zgadzam się, że na dzień dzisiejszy najbardziej patriotyczna postawa to
        > spieprzenie z tego kraju.

        przykre ale prawdziwe. wyjezdzajac mozna sie rozwijac i w ten sposob jakos
        sobie i bliskim pomagac.

        mamy dwa w Polsce okresy/sposoby utraty (czyt. pozbycia sie) wartosciowych
        ludzi, jeden to katyn, drugi to emigracja, oba zjawiska pozbawily Polske
        ciekawych ludzi.
    • kot.behemot No to niech ktoś z Polski popoucza. 13.06.05, 21:06
      Może będzie bardziej strawne.
      R. Tadeusiewicz, Piątka... Żart na dobry początek, "Biuletyn Informacyjny
      Pracowników AGH", nr 116, kwiecień 2003, s. 4-6
      www.biuletyn.agh.edu.pl/archiwum_bip/_2003/_116/04_116.html
      "(...) Najpierw może wyjaśnię, jakie są moje wątpliwości i skąd się biorą. Po
      prostu sporo teraz jeżdżę po Europie, więc widziałem pozytywne skutki integracji
      w Hiszpanii, ale miałem okazję zwiedzać także Grecję, która jest w Unii chyba
      znacznie biedniejsza, niż była jako kraj niezależny. Znam casus „europejskiej
      krzemowej doliny” w Irlandii, ale oglądałem też prowincjonalną Portugalię. Znam
      kwitnące ośrodki przemysłowe i naukowe RFN, ale oglądałem też opustoszałe
      fabryki i zamknięte wyższe szkoły w byłym NRD.

      Moje wątpliwości biorą się także z tego, że inteligencja polska wykazuje
      tradycyjnie zdecydowane sympatie pro-zachodnie, które jednak często kończą się
      opłakanymi skutkami dla tejże inteligencji, bo uwielbiany przez nas Zachód
      traktował zawsze przedmiotowo tych, których mógł uważać za swoich naturalnych
      sprzymierzeńców. Posłużę się przykładem. W niedawnym okresie przeobrażeń
      gospodarki Polski przyjmowano (zupełnie słusznie!) [według mnie nie zawsze
      słusznie, a zawsze doktrynersko - K.B.], że ratunkiem dla przestarzałych i
      nierentownych przedsiębiorstw powinny być zagraniczne inwestycje. Zagraniczni
      inwestorzy byli więc zachęcani do lokowania swoich pieniędzy w polskich
      fabrykach, przy czym do każdego kontraktu prywatyzacyjnego starannie wpisywano
      różnego rodzaju zabezpieczenia socjalne, walcząc o nie z równym zapałem, jak
      obecnie o unijne dopłaty dla rolnictwa. Inteligencja zatrudniona w
      prywatyzowanych zakładach zdawała sobie sprawę z tego, że tylko zagraniczny
      inwestor jest gwarantem rozwoju, więc popierała zachodzące zmiany „obiema
      rękami”. W efekcie kontestującym zmiany robotnikom zapewniano rozmaite osłony
      socjalne, zapominano jednak nagminnie o tym, że w dobrych fabrykach były także
      biura projektów, ośrodki badawczo-rozwojowe, komórki postępu technicznego -
      często nienajlepsze, ale nie zawsze także całkiem złe. Jednak na zasadzie braku
      potrzeby przekonywania już przekonanych w żadnym z kontraktów prywatyzacyjnych
      nie zawarto żadnych elementów gwarantujących intelektualny udział polskich
      specjalistów w dalszej działalności przedsiębiorstw.

      Wywodzący się spośród inteligencji entuzjastyczni zwolennicy prywatyzacji
      przekonali się w związku z tym szybko, że w biznesie nie ma sentymentów (albo
      zwykłego poczucia wdzięczności). Niemal wszystkie ośrodki przemysłowej
      oryginalnej polskiej myśli technicznej, po prywatyzacji, zostały zrównane z
      ziemią. Schemat działania powtarzał się z monotonną regularnością: zagraniczny
      inwestor prawie zawsze przyjmował zasadę, że projektowanie nowych i doskonalenie
      starych produktów zarezerwowane będzie wyłącznie dla jego biur konstrukcyjnych
      zlokalizowanych w macierzystym kraju (bo to praca czysta i dobrze płatna),
      natomiast w wykupionych (często za bezcen) polskich fabrykach prowadzona będzie
      wyłącznie produkcja, bo tu jest bliżej do chłonnego rynku zbytu, a ponadto można
      skorzystać z szerokiej gamy preferencji i ulg podatkowych."
      • robisc Re: No to niech ktoś z Polski popoucza. 13.06.05, 21:24
        Nie mam zamiaru. Mimo wszytko w kraju nie zostala pustynia. To chyba co z twojej
        dzialki?

        www.bioton.pl/site/index1.php
        • kot.behemot Re: No to niech ktoś z Polski popoucza. 13.06.05, 23:31
          Nie, nie zupełna pustynia. Ale paradoksalnie, to, że istnienie tu Biotonu, tam
          Adamedu, uznajemy za dowód, że nie jest tak źle, pokazuje właśnie, jak nisko
          upadliśmy. Bo takich Biotonów i Adamedów jest na pęczki w okolicach Bangalore i
          Szanghaju, w krajach, które w porównaniu z Polską jeszcze do niedawna były
          pustyniami naukowymi. A i teraz Hindusom czy Chińczykom jeszcze nieco brakuje do
          osiągnięcia poziomu naukowców wykształconych w Polsce, moim zdaniem. Ale dajmy
          jeszcze naszym ekonomistom z 10 lat...
      • sirland Re: No to niech ktoś z Polski popoucza. 14.06.05, 12:28
        Nie wiedziałem, że związki zawodowe są polską inteligencjąsmile
        No powiedzmy, że osłonami zajmowali się jeszcze politycy, ale ich tak nazywać to
        też nadużyciesmile

        pzdr
      • heimer Re: No to niech ktoś z Polski popoucza. 14.06.05, 12:41
        kot.behemot napisał:

        > Może będzie bardziej strawne.
        > R. Tadeusiewicz, ...

        he he he.... smile
        No z Panem Ryszardem nie bede polemizowal, w koncu piszemy wspolnie ksiazke smile
    • kot.behemot A dzisiaj sobie czytam... 08.11.05, 20:53
      gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,52981,3006827.html
      "High-tech? Tego z Polski nie eksportujemy"

      I za całą satysfakcję z trafnej diagnozy mam lampkę porto, którą wznoszę za
      otrzeźwienie naszych "elyt", przypominające budzenie się z ręką w nocniku. Ale
      na to, nie będąc w "układzie" nic poradzić nie mogę (jedyne, co mogę, to popisać
      od czasu do czasu na jakimś forum o półdebilach nazywających się polskimi
      elitami i aspirujących do rządzenia).

      "Jakie mogą być w przyszłości konsekwencje takiej sytuacji? - Bardzo proste.
      Zarówno polskie firmy, jak i cała gospodarka będą coraz mniej konkurencyjne na
      świecie, bo samymi kosztami pracy długo konkurować nie będziemy w stanie - mówi
      Górzyński."
      • sendivigius Re: A dzisiaj sobie czytam... 08.11.05, 22:45
        Behemot, daj se siana i wypij cale porto. Ja juz wytarlem trzy klawiatury na
        ten temat (pod innym nickiem ktory znasz), niech sie dzieje wola Nieba.

        Problem nie jest ekonomiczny ale polityczno-psychologiczny i nazywa sie POlskie
        Pieklo. Z tego samego powodu zreszta bezrobocie w Polsce jest dwa razy takie
        jak w Rumunii. Najbardziej mnie martwi jednak to ze ta cecha charakteru sie nie
        umniejsza ale wlasnie nasila, co miedzy innymi widac po manewrach wokol nowego
        rzadu. Robmy swoje. Wiesz jak fajnie jest na Bermudach?
        • kot.behemot Re: A dzisiaj sobie czytam... 08.11.05, 22:52
          Ale widzisz, oprócz półdebilstwa elitarnego są jeszcze, na przykład, młodzi
          ludzie idący na studia. Kto ma im napisać, jak jest? Taki Gadomski albo inny
          dyżurny ekspert "Wyborczej"?
          • sendivigius It's a wonderful life 09.11.05, 03:05
            A nie mowilem:

            wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3007134.html


      • polarbeer "Patriotyczna emigracja" 09.11.05, 14:56
        Dziwne to stwierdzenie
        • matmis Re: "Patriotyczna emigracja" 09.11.05, 23:23
          > Co do polskiej nauki, to Politechnika Warszawska jest uwazana za 3 najlepsza na
          > swiecie jesli chodzi programowanie.

          A skąd takie opinie? Hmm, może miałeś na myśli ten news, że Uniwersytet
          Warszawski był 3. w rankingu TopCodera. Teraz jest pierwszy, ale ten ranking
          stoi siłą studentów, którzy pewnie mniej lub bardziej wyemigrują...
          • polarbeer Re: "Patriotyczna emigracja" 10.11.05, 00:42
            Jakis czas temu czytalem w Time o polskiej firmie softwarowej robiacej furrore w
            Stanach w dziedzinie statystyki/banowosci... Nie bardzo pamietam szczegoly (nie
            jest to moja dzialka) ale opinia o tym ze Polacy maja swiatowej klasy
            programistow (nawet hackerow) jest dosc rozpowszechniona. Polscy matematycy to
            wrecz kult.

            Wcale by mnie nie zaskoczylo gdyby sie wktotce do tego dolaczyli sie genetycy,
            wysysajac troche tego matematycznego geniusza tak dobrze kielkujacego na
            polskiej glebie od stuleci...

            Czesc wyemigruje, czesc zostanie, czesc wyemigruje i wroci bez grosza proszac o
            zapomogi, inni wroca z fortunami i dojsciami
Pełna wersja